Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
2 Strony < 1 2 
Closed TopicStart new topicStart Poll

> Świadkowie Jehowy w obozach., Więzieni za wiarę
     
gtsw64
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.566
Nr użytkownika: 38.675

Zawód: st.sier¿.sztab
 
 
post 16/03/2008, 20:13 Quote Post

QUOTE
W czasie wojny oczywiście, że byli tępieni, i słusznie, jako dezerterzy. Ciekawe, czy w innych państwach, jak Polska czy Anglia w czasie wojny mogli być sobie anarchistami i pacyfistami.

W okresie PRL -u praktycznie jedynie Świadkowie byli skazywani na kary więzienia za odmowę odbycia służby wojskowej.
 
User is offline  PMMini Profile Post #16

     
cezary_podolski
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 3
Nr użytkownika: 43.480

Cezary Podolski
Stopień akademicki: magister
Zawód: nauczyciel
 
 
post 27/03/2008, 1:29 Quote Post

Dla zainteresowanych historyków podaję linki do tekstu polskiego deklaracji faktów http://watchtower.org.pl/deklaracja_faktow.phtml, oraz fotokopii tekstu oryginalnego umieszczonego w publikacjach Świadków Jehowy http://bible.ca/jw-hitler.htm#declaration1934. Proszę zwrócić szczególną uwagę na tekst: "Znać Boga Jehowę i jego łaskawość wobec ludzkości jest rzeczą bardzo ważną dla wszystkich ponieważ Bóg ogłosił w Swoim Słowie, że gdzie nie ma widzenia, naród się psuje. (Przysłów 29:18). Poświęciliśmy nasze życie i majątek na rzecz działalności, która umożliwia ludziom uzyskać widzenie i zrozumienie Słowa Bożego, i dlatego jest niemożliwe, aby nasza literatura i nasza działalność były zagrożeniem dla pokoju i bezpieczeństwa narodu. Zamiast być przeciwko tym zasadom, których orędownikiem jest Rząd Niemiec, jesteśmy otwarcie za takimi zasadami, i stwierdzamy, że Bóg Jehowa przez Jezusa Chrystusa doprowadzi do pełnej realizacji tych zasad i da ludziom pokój i wielkie pragnienie uczciwego serca." (str 136) i porównać co na temat tego fragmentu jest napisane w cytowanym wyżej artykule
http://watchtower.org/p/19980708/article_01.htm. Jeśli ten tekst nie jest pochwałą rządu Hitlera, to czym jest?
 
User is offline  PMMini Profile Post #17

     
Annetchen
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 1
Nr użytkownika: 43.845

 
 
post 2/04/2008, 22:27 Quote Post

Okrutne traktowanie w obozach koncentracyjnych

Duchowieństwo znalazło chętnego sprzymierzeńca w Adolfie Hitlerze. W roku 1933 — tym samym, w którym podpisano konkordat między Watykanem a nazistowskimi Niemcami — Hitler wszczął akcję zmierzającą do wytępienia Świadków Jehowy w tym kraju. W roku 1935 w całym państwie zostali oni wyjęci spod prawa. Ale kto do tego doprowadził?

W niemieckiej gazecie Der Deutsche Weg (wydawanej w Łodzi) z 29 maja 1938 roku pewien ksiądz katolicki napisał: „Istnieje teraz jeden kraj na świecie, w którym tak zwani (...) Badacze Pisma Świętego [Świadkowie Jehowy] są zakazani. Tym krajem są Niemcy! (...) Kiedy Adolf Hitler doszedł do władzy, a episkopat niemiecki powtórzył swą prośbę, Hitler powiedział: ‚Ci tak zwani Poważni Badacze Pisma Świętego [Świadkowie Jehowy] to wichrzyciele; (...) uważam ich za szarlatanów; nie ścierpię, by ten amerykański sędzia Rutherford w taki sposób oczerniał katolików niemieckich; rozwiązuję (...) [organizację Świadków Jehowy] w Niemczech’”.

Czy o podjęcie takich działań zabiegał tylko niemiecki episkopat katolicki? Jak donosi gazeta Oschatzer Gemeinnützige z 21 kwietnia 1933 roku, dzień wcześniej (20 kwietnia) w audycji radiowej pastor ewangelicki Otto mówił o „ścisłej współpracy” niemieckiego Kościoła ewangelickiego w Saksonii z przywódcami politycznymi narodu, po czym oznajmił: „Pierwszym owocem tej współpracy jest wydany w dniu dzisiejszym w Saksonii zakaz działalności Międzynarodowego Stowarzyszenia Poważnych Badaczy Pisma Świętego [Świadków Jehowy] i podległych mu organizacji”.

Następnie w państwie hitlerowskim rozpoczęły się prześladowania chrześcijan — jedne z najbardziej barbarzyńskich, o jakich donosi historia. Tysiące Świadków Jehowy — z Niemiec, Austrii, Polski, Czechosłowacji, Holandii, Francji i innych krajów — wtrącono do obozów koncentracyjnych. Spotkali się tam z niewyobrażalnym wprost okrucieństwem i sadyzmem. Nierzadko obrzucano ich wyzwiskami, kopano, a później zmuszano, by na oczach rechoczących strażników całymi godzinami robili przysiady, podskakiwali albo się czołgali, aż zemdleli lub padli z wyczerpania. Niektórzy musieli w środku zimy stać na dziedzińcu nago lub ledwo odziani. Wielu chłostano, dopóki nie utracili przytomności, a ich plecy nie zalały się krwią. Innych wykorzystywano jako króliki doświadczalne w eksperymentach medycznych. Jeszcze innym związywano z tyłu ręce i wieszano za nadgarstki. Chociaż byli osłabieni z niedożywienia i lekko ubrani, musieli przez wiele godzin ciężko pracować na mrozie, a zamiast łopat czy innych narzędzi często używali gołych rąk. W ten sposób traktowano zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Mieli od kilkunastu do siedemdziesięciu kilku lat. Ich oprawcy złorzeczyli Jehowie(przypominam że imię Boga, stwórcy świata to Jahwe czyli po polsku Jehowa).

Usiłując złamać ducha Świadków, komendant obozu w Sachsenhausen kazał jednego z nich, młodego Augusta Dickmanna, rozstrzelać w obecności pozostałych więźniów. Świadkom Jehowy polecono stać w pierwszych rzędach, by wszystko dokładnie widzieli. Po egzekucji reszcie więźniów pozwolono się rozejść, a Świadkom Jehowy kazano pozostać. Komendant zapytał z wielkim naciskiem: ‛Kto zdecydował się teraz podpisać oświadczenie?’ Chodziło o oświadczenie deklarujące wyrzeczenie się wiary i gotowość wstąpienia do wojska. Żaden z 400 Świadków nie zareagował. Potem dwóch wystąpiło z szeregu. Nie, nie po to, by złożyć podpis — chcieli anulować oświadczenia podpisane rok wcześniej.

Podobną presję wywierano na Świadków w Buchenwaldzie. Hitlerowski oficer Rödl ostrzegł ich: „Jeżeli ktoś z was będzie się wzbraniał walczyć przeciw Francji lub Anglii, wszyscy pożegnacie się z życiem!” Przy bramie czekały dwie uzbrojone po zęby kompanie SS. Żaden ze Świadków nie uległ. Zaczęto ich okrutnie maltretować, ale nie spełniono groźby oficera. Wszyscy dobrze wiedzieli, że chociaż Świadkowie wykonają niemal każdą pracę przydzieloną im w obozie, to jednak nawet karani głodówką albo dodatkową pracą, stanowczo odmówią zrobienia czegokolwiek, co by wspierało wojnę albo było wymierzone przeciwko współwięźniowi.

Brak słów, by opisać to, co przeszli. Setki z nich poniosło śmierć. Kiedy pod koniec wojny wypuszczono na wolność tych, którzy przeżyli, pewien Świadek z Flandrii napisał: „Przetrwaliśmy to wszystko i odnieśliśmy zwycięstwo tylko dzięki miłości do Teokracji oraz dzięki niezłomnemu pragnieniu życia, a także nadziei i zaufaniu do Niego, do Jehowy, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych (Rzymian 8:37)”.

Rodzicom odbierano dzieci. Rozdzielano małżonków i niektórzy nigdy już się nie zobaczyli. Martin Pötzinger został aresztowany krótko po ślubie i zabrany do osławionego obozu w Dachau, a potem do Mauthausen. Jego żonę, Gertrud, uwięziono w Ravensbrück. Nie widzieli się dziewięć lat. Przypominając sobie przeżycia z Mauthausen, brat Pötzinger napisał: „Gestapo wszelkimi sposobami usiłowało złamać naszą wiarę w Jehowę. Próbowali wszystkiego: głodowych racji żywnościowych, udawania przyjaźni, brutalnego traktowania, karceru, wieszania na trzymetrowym słupie za ręce wykręcone do tyłu, chłosty i innych rzeczy, zbyt podłych, by je wymieniać”. Brat Pötzinger pozostał jednak wierny Jehowie. Przeżył wojnę i usługiwał później jako członek Ciała Kierowniczego Świadków Jehowy.

Więzieni za wiarę

Świadków Jehowy wtrącano do obozów koncentracyjnych nie dlatego, że byli przestępcami. Kiedy oficerowie chcieli zostać ogoleni, powierzali brzytwę któremuś ze Świadków, bo wiedzieli, że żaden nie użyje tego narzędzia do wyrządzenia komuś krzywdy. Gdy esesmani z obozu zagłady w Oświęcimiu potrzebowali kogoś do sprzątania w domu albo opieki nad dziećmi, wybierali Świadków, gdyż zdawali sobie sprawę, że nie będą próbowali ich otruć ani uciec. A kiedy pod koniec wojny ewakuowano obóz w Sachsenhausen, strażnicy umieścili wóz ze swymi łupami w środku kolumny Świadków. Dlaczego? Ponieważ wiedzieli, że ich nie okradną.

Świadkowie Jehowy byli więzieni za swą wiarę. Wielokrotnie obiecywano im wolność, jeśli tylko podpiszą oświadczenie o wyrzeczeniu się swych przekonań. Esesmani stosowali wszelkie możliwe środki, by ich do tego namówić lub zmusić. Ogromnie im na tym zależało.

Poza nielicznymi wyjątkami Świadkowie wykazali się niezłomną prawością. Cierpieli ze względu na swą lojalność wobec Jehowy i oddanie dla imienia Chrystusa. Wytrwali pomimo przeraźliwych tortur. Nie dość na tym — zdołali zachować jednoczącą ich więź duchową.

Nie starali się za wszelką cenę ocalić własnej skóry. Okazywali sobie wzajemnie ofiarną miłość. Kiedy któryś słabł, pozostali dzielili się z nim własnymi skąpymi racjami żywnościowymi. Pozbawieni wszelkiej opieki medycznej, sami serdecznie troszczyli się jedni o drugich.

Chociaż prześladowcy usilnie starali się temu przeszkodzić, Świadkowie otrzymywali materiały do studiowania Biblii — przekazane ustnie przez napływających więźniów, ukryte w paczkach z zewnątrz, nawet schowane w drewnianej nodze nowego współwięźnia albo dostarczone jeszcze innymi sposobami w czasie pracy poza obozem. Z rąk do rąk wędrowały kopie, które niekiedy wykonywano potajemnie na maszynach w biurze kierownictwa obozu. Czasami w obozie organizowano zebrania chrześcijańskie, choć wiązało się to z ogromnym niebezpieczeństwem.

Nawet tam, w obozach koncentracyjnych, Świadkowie nie przestawali głosić, że jedyną nadzieją dla ludzkości jest Królestwo Boże. Dzięki zorganizowanej działalności dobrą nowinę usłyszało tysiące więźniów Buchenwaldu. Na początku roku 1943 w obozie w Neuengamme pod Hamburgiem starannie zaplanowano i przeprowadzono kampanię głoszenia. Przygotowano karty świadectwa w rozmaitych językach używanych przez więźniów. Starano się dotrzeć do każdego z nich. Z zainteresowanymi systematycznie studiowano Biblię. Świadkowie głosili tak gorliwie, że niektórzy więźniowie polityczni narzekali: „Gdziekolwiek pójdziesz, wszędzie mówią o Jehowie!” Kiedy z Berlina przyszły rozkazy, by osłabić wiarę Świadków przez rozproszenie ich wśród więźniów, w gruncie rzeczy umożliwiono im dotarcie ze świadectwem do większej liczby osób.

Bratanica francuskiego generała Charlesa de Gaulle’a tak napisała po uwolnieniu z Ravensbrück o przeszło 500 kobietach będących wiernymi Świadkami: „Szczerze je podziwiam. Były różnej narodowości: niemieckiej, polskiej, rosyjskiej, czeskiej i znosiły ogromne cierpienia z powodu swych wierzeń. (...) Wszystkie odznaczały się niesłychaną odwagą i swą postawą w końcu zdobyły szacunek nawet u funkcjonariuszy SS. Mogły być natychmiast zwolnione, gdyby się wyrzekły swej wiary. One jednak nie rezygnowały z oporu; udawało im się nawet przemycać do obozu książki i traktaty”.

Świadkowie tak jak Jezus dowiedli, że zwyciężyli świat, który chciał ich ukształtować na swą szatańską modłę (Jana 16:33). W książce New Religious Movements: A Perspective for Understanding Society (Nowe prądy religijne: szansa na zrozumienie społeczeństwa) Christine King pisze o nich: „Świadkowie Jehowy rzucili wyzwanie totalitarnej koncepcji nowego społeczeństwa i właśnie to wyzwanie, jak również nieustępliwe obstawanie przy nim, wyraźnie niepokoiło budowniczych nowego ładu. (...) Stare, wypróbowane metody prześladowań — tortury, więzienie, wyszydzanie — nie nawróciły ani jednego Świadka na stronę nazistów, a w gruncie rzeczy godziły rykoszetem w samych ciemięzców. (...) Jedni i drudzy powoływali się na swą lojalność i toczyła się między nimi zacięta walka, zwłaszcza że hitlerowcy, dysponujący przewagą fizyczną, byli pod wieloma względami mniej pewni siebie, słabiej utwierdzeni w swych poglądach, mniej przekonani o przetrwaniu swej 1000-letniej Rzeszy. Świadkowie nie mieli żadnych wątpliwości co do podstaw swojej wiary, gdyż jej korzenie sięgają czasów Abla. Kiedy naziści musieli zwalczać opozycję i przekonywać własnych stronników, często zapożyczając słownictwo i pojęcia z sekt chrześcijaństwa, Świadkowie byli pewni, że ich współwyznawcy zachowają całkowitą, niezachwianą lojalność aż do śmierci” (wydanie z roku 1982).

Pod koniec wojny ponad tysiąc ocalałych Świadków opuściło obozy koncentracyjne — silni w wierze i mocno miłujący siebie wzajemnie. Kiedy zbliżała się armia radziecka, strażnicy pośpiesznie ewakuowali obóz w Sachsenhausen. Pogrupowali więźniów według narodowości. Ale 230 przetrzymywanych tam Świadków Jehowy pozostało razem w jednej grupie. Bliskość Rosjan sprawiała, że strażnicy stali się nerwowi. Brakowało żywności, a więźniowie byli słabi. Rozstrzeliwano każdego, kto się opóźniał albo upadał z wyczerpania. Trasę tego marszu usiało tysiące zabitych. Ale Świadkowie tak pomagali sobie nawzajem, iż nawet najsłabszy z nich nie pozostał na drodze! A przecież były wśród nich osoby między 65 a 72 rokiem życia. Inni więźniowie usiłowali po drodze kraść jedzenie i wielu przy tym zastrzelono. Tymczasem Świadkowie Jehowy szukali sposobności, by podczas ewakuacji opowiadać ludziom o miłościwym zamierzeniu Bożym, i niekiedy w podzięce za to pokrzepiające orędzie otrzymywali coś do zjedzenia dla siebie i swych chrześcijańskich braci.
Pozdrawiam
Aneta
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #18

     
gtsw64
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.566
Nr użytkownika: 38.675

Zawód: st.sier¿.sztab
 
 
post 3/04/2008, 8:56 Quote Post

QUOTE
Duchowieństwo znalazło chętnego sprzymierzeńca w Adolfie Hitlerze.

Niestety kościół katolicki na przestrzeni wieków zmuszany (lub dobrowolnie) współpracował z różnego rodzaju "typami". Hitler raczej nie był sprzymierzeńcem kościoła a raczej wykorzystywał kościół jako narzędzie w jego morderczej machinie. O ile współpracował z papiestwem oraz niemieckim kościołem katolickim, to jednocześnie nie przeszkodziło mu mordować i eksterminować polskie duchowieństwo.
 
User is offline  PMMini Profile Post #19

     
cezary_podolski
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 3
Nr użytkownika: 43.480

Cezary Podolski
Stopień akademicki: magister
Zawód: nauczyciel
 
 
post 7/04/2008, 18:55 Quote Post

W odpowiedzi na ostatnie posty, pozwolę sobie przytoczyć artykuł prof. Jerzego Roberta Nowaka ( http://arkapana.republika.pl/nazi.html ):


Prześladowania Kościoła przez nazistów

" (...) Żaden podły ksiądz nie wydrze z nas uczucia, że jesteśmy dziećmi Hitlera. Czcimy nie Chrystusa, lecz Horsta Wessela. Precz z kadzidłami i wodą święconą (...) "

(Z pieśni Hitlerjugend podczas zlotu norymberskiego w 1934 roku)

"(...) Kościół musi upaść, aby Niemcy mogły żyć”

(Jedno z haseł hitlerowskiej propagandy w 1941 roku)

" (...) Jedynie Kościół zagrodził drogę hitlerowskim kampaniom zdławienia prawdy. Nigdy przedtem nie interesowałem się Kościołem, lecz dziś budzi on we mnie zachwyt i uczucie przy­jaźni. Jedynie Kościół bowiem miał odwagę i upór, by bronić prawdy i wolności moralnej. Muszę wyznać, że to, czymś kiedyś pogardzałem, dziś wychwalam bezwarunkowo (...) "

(Albert Einstein)



Katolicy stanowili jedną trzecią ludności Niemiec, zaś księża katoliccy przeważającą część duchownych wiezionych w nazistowskim obozie koncentracyjnym w Dachau: spośród 447 więzionych tam duchownych 411 było księżmi katolickimi. Według Historii społecznej Trzeciej Rzeszy Griinberga prawie 1/3 księży w poszczególnych diecezjach niemieckich w czasie hitleryzmu była poddana sankcjom hitlerowskiego przymusu."

Na około 4000 ocenia się liczbę zamordowanych kapłanów z Niemiec, Austrii i ziem okupowanych przez Niemcy. Tylko w jednym obozie koncentracyjnym w Dachau do 1945 roku zginęło ponad 1000 kapłanów. Według książki Otto Ogiermana Do ostatniego tchu: "(...) Po ostatecznym zwycięstwie miano postawić pod sąd katolickich biskupów niemieckich za zdradę stanu. Tajna konferencja specjalistów do spraw kościelnych dnia 22 i 23 września 1941 używa wyrażenia "końcowy obrachunek z Kościołem" (...). Gestapo za ostateczny cel w walce z Kościołem uważa rozbicie wyznaniowych Kościołów przy pomocy materiałów wcześniej zebranych, aby na ich podstawie oskarżyć Kościół o zdradę stanu (...)".

Niekiedy w sposób manipulatorski próbuje się zrzucać na cały Kościół katolicki w Niemczech odpowiedzialność za wystąpienia paru dostojników kościelnych, którzy byli rzeczywiście zwolennikami hitleryzmu jak kardynał wrocławski Bertram, ale byli odosobnieni - nie mieli większego poparcia wśród hierarchów Kościoła. Dowiódł tego między innymi fakt, że pomimo oporów kardynala Bertrama czołowi duchowni Kościoła katolickiego wystąpili z ostrym publicznym protestem przeciwko eksterminacji nieuleczalnie chorych i upośledzonych, zastosowanej przez nazistów. Kardynał Galen, wygłaszając kazanie w Moguncji publicznie napiętnował stosowanie zbrodniczego programu eutanazji, mówiąc: "Biada ludowi Niemiec, gdzie zabija się niewinnych, a ich mordercy pozostają bezkarni".

Zachował się tekst wystąpienia nazistowskiego działacza Tiesslera, który stwierdził, że istnieje jedyna skuteczna odpowiedź na wystąpienie biskupa monasterskiego Galena - "należy go powiesić". Goebbels, odpowiadając na żądanie Tiesslera, tłumaczył mu, że niestety tego typu działanie byłoby bardzo szkodliwe dla III Rzeszy: "jeśli coś przeciwko biskupowi zostanie wdrożone, należy spisać na straty ludność Monasteru w czasie wojennym. Można by zresztą dodać tu także całą Westfalię". Sam reichsleiter Martin Bormann w piśmie okólnym do galeiterów z 9 czerwca 1941 tak precyzował stanowisko nazistów do Kościoła: "(...) Wszelkie wpływy przeszkadzające w prowadzeniu narodu przez fiihrera z pomocą NSDAP lub mające temu zaszkodzić, muszą być udaremnione. Coraz bardziej należy odwracać naród od Kościołów i ich organów, proboszczów (...). Nigdzie (...) nie należy pozwalać Kościołom na zyskanie ponownego wpływu na kierowanie narodem. Musi on być bez reszty i ostatecznie złamany".



Prześladowania polskiego duchowieństwa ciągle za mało znany w świecie, ale nawet i w Polsce jest obraz prześladowań duchowieństwa polskiego przez nazistów w okresie drugiej wojny światowej. A przecież eksterminacja polskiego duchowieństwa była jednym z głównych celów niemieckich władz okupacyjnych. Zbyt dobrze zdawały one sobie sprawę z siły związku Kościoła z Narodem w Polsce. Nieprzypadkowo nazistowski dygnitarz Hans Frank, zarządzający tzw. Generalnym Gubernatorstwem pisał o polskim duchowieństwie: "(...) Jestem również tak mądry i wiem, że klechy naszymi śmiertelnymi wrogami (...). Kościół pozostawał zawsze w rezerwie jako ostatni ośrodek polskiego nacjonalizmu, jak długo były jeszcze do dyspozycji inne środki działania. Kościół jest dla umysłów polskich centralnym punktem zbornym, który promieniuje stale w milczeniu i spełnia przez to funkcję jakby wiecznego światła. Gdyby wszystkie światła dla Polski zgasły, to wtedy zawsze jeszcze była Święta z Częstochowy i Kościół (...). Katolicyzm nie jest bowiem w tym kraju żadnym wyznaniem, lecz koniecznością życiową".

I właśnie to tak wysokie docenienie patriotycznej roli Kościoła katolickiego w Polsce zadecydowało o tak strasznych rozmiarach martyrologii polskiego duchowieństwa w czasie drugiej wojny światowej. Obraz strat poniesionych przez polskie duchowieństwo wymownie ilustruje poniższa tabela, po raz pierwszy przedstawiona w "Homo Dei" z listopada-grudnia 1948.

Ogólne straty osobowe duchowieństwa polskiego podczas II wojny światowej

(bez zakonnego)

ARCHIDIECEZJA

Administracja APOSTOLSKA


Liczba księży w 1939 r.


Zginęło razem


Zginęło w odsetkach


Zamordowani na miejscu


Zmarli w więzieniach i w obozach
Chełmińska

634


303


47,8


230


73
Częstochowska

385


56


14,5


12


44
Gnieźnienska

369


180


48,8


17


163
Katowicka

489


43


8,7


6


37
Kielecka

357


13


3,6


2


11
Krakowska

680


30


4,4


3


27
Lubelska

459


44


9,5


19


25
Lwowska

754


81


10,7


39


42
Łomżyńska

292


48


16,7


12


36
Łódzka

347


126


36,8


9


119
Pińska

215


55


25,5


5


50
Płocka

382


109


28,5


4


105
Podlaska

399


32


8


6


26
Poznańska

681


212


31,1


1


211
Przemyska

732


42


5,7


17


25
Sandomierska

491


25


5,1


7


18
Tarnowska

622


23


3,7


8


15
Warszawska

657


82


12,4


32


50
Włocławska

433


213


49,2


32


181
Wileńska

639


92


14,4


87


5
Razem

10 917


1811


18,1


548


1263

(Dane tabeli według: C. Malajczyk, Polityka III Rzeszy w okupowanej Polsce, Warszawa 1970, t. 2, s. 212).



Szczególnie dotkliwe ciosy zadano Kościołowi katolickiemu na okupowanych przez Niemców terenach Wielkopolski, zarządzanych jako tzw. Kraj Warty przez fanatycznego wroga Kościoła gauleitera Artura Greisera. Jak pisał profesor Czesław Madajczyk w Kraju Warty do 1944 roku na skutek zarządzeń Urzędu Namiestnika i Gestapo: "(...) zamknięto 1200-1300 kościołów i kaplic, a około 500 zamieniono na magazyny, dwa wysadzono w powietrze, część oddano ewangelikom. Katedry w Poznaniu i Włocławku ograbiono z najcenniejszych dzieł sztuki, częściowo dzieła te zniszczono. Zdewastowano bazylikę gnieźnieńską, zlikwidowano poznański ośrodek życia religijnego (Akcja Katolicka, wydawnictwa), usunięto większość pomników, świątków i przydrożnych krzyży". Za zgodą Greisera gestapo deportowało 1092 polskich księży do obozów koncentracyjnych i więzień, w których straciło życie 662 księży.

Represje hitlerowskie uderzyły w licznych biskupów polskich. Spośród Episkopatu polskiego aresztowano lub internowano: biskupa Fulmana i biskupa sufragana W. Gorala z Lublina, arcybiskupa A. Nowowiejskiego i biskupa sufragana L. Wetmańskiego z Płocka, biskupa sufragana M. Kozala z Włocławka, biskupa sufragana Tomczaka z Łodzi, wikariusza diecezjalnego Kozłowskiego z Siedlec i arcybiskupa Jałbrzykowskiego z Wilna. W areszcie domowym umieszczono biskupa Dymka z Poznania. Arcybiskup A. Nowowiejski i biskup sufragan L. Wetmański z Płocka zginęli w obozie w Działdowie, zabici przez zmuszanie ich do pracy ponad siły. Biskup lubelski Goral zmarł w obozie w Oranienburg-Sachsen­hausen. Biskup z Włocławka Kozal zmarł w Dachau. Internowany w Gdańsku biskup chełmiński Dominik zmarł tam w 1942 roku. Poza diecezję do Inowrocławia wysiedlono biskupa Blericqua. Do Generalnej Guberni wysiedlono biskupa łódzkiego W. Jasińskiego i bpa sufragana Tomczaka. W 1941 roku usunięto również do Generalnej Guberni biskupa katowickiego Adamskiego i wikariusza Bieńka.

Fałszowanie obrazu Kościoła katolickiego w czasie drugiej wojny światowej

Szczególnie częstym obiektem oszczerczych pomówień jest postawa Kościoła katolickiego i osobiście Ojca Świętego Piusa XII wobec Żydów w czasie drugiej wojny światowej. Ulubioną tezą niektórych autorów żydowskich jest przypisywanie chrześcijaństwu odpowiedzialności za holocaust. Twierdzi się, tak jak pisarz Elie Wiesel, że "chrześcijaństwo umarło w Oświęcimiu", że eksterminacja Żydów przez nazistów była tylko rozwinięciem wcześniejszych tradycji chrześcijańskiego antysemityzmu, logiczną konsekwencją dotychczasowych stosunków chrześcijańsko-żydowskich, ciągnących się od średniowiecza. Można spotkać różne warianty tej tezy w książkach tak znanych autorów żydowskich jak Raul Hillberg czy w filmie "Shoah" Lanzmanna. Te kłamliwe insynuacje godzą w samą istotę chrześcijaństwa, które w swej nauce zawsze obiecywało zbawienie słabym i uciśnionym w przeciwieństwie do neopogańskiej apoteozy brutalnej siły, tak charakterystycznej dla nazizmu. Szczególnie oburzające są wciąż powtarzane skrajne insynuacje pod adresem papieża Piusa XII. Niektórzy żydowscy autorzy ze szczególnym upodobaniem szkalują jego postać, zarzucając mu rzekomą obojęt­ność wobec zagłady Żydów, czy wręcz obciążając go współwiną za ich tragedię. W marcu 1998 izraelski "Jedijot Achronot", komentując watykański dokument na temat stosunków między chrześcijaństwem a judaizmem, stwierdził: "(...) Pius XII przedstawiany jest jako przeciwnik rasizmu i totalitaryzmu. Ta kanonizacja Piusa XII jest policz­kiem dla wszystkich Żydów". Naczelny rabin RP Menachem Joskowicz zarzucił Piusowi XII, że nie zaapelował do chrześcijan w obronie Żydów. Szczytem absurdu była sugestia rabina Joskowicza o papieżu Piusie XII: "(...) Moim zdaniem zabrakło impulsu od papieża i za to ponosi on winę, gdyż był głową Kościoła. Być może jego głos powstrzymałby także niemiecką maszynę zagłady".

Szkalowanie postaci papieża Piusa XII w niektórych kręgach żydowskich ciągle trwa, pomimo jakże licznych świadectw samych Żydów z przeszłości na temat prawdziwie wielkiego znaczenia pomocy udzielanej przez tego papieża dla Żydów w czasie wojny. By przypomnieć choćby wypowiedź dr Josepha Natana w imieniu Italian Hebrew Commision 7 września 1945: "(...) Nade wszystko wyrażamy nasze uznanie dla Papieża, zakonników i zakonnic wykonujących jego polecenia, zwłaszcza uznania przez Papieża wszystkich prześladowanych jako braci i śpieszenie nam z pomocą, wszelkimi siłami bez oglądania się na grożące im niebezpieczeństwo". Przypomnijmy również słowa premier Izraela Goldy Meir, która stwierdziła w kondolencjach nadesłanych do Watykanu po śmierci Piusa XII: "(...) Kiedy straszliwe męczeństwo stało się udziałem naszego narodu, Papież wznosił głos w obronie ofiar (...). Głęboko bolejemy nad stratą, jaką stanowi śmierć tego wielkiego Sługi pokoju".

Insynuacje wysuwane pod adresem papieża Piusa XII warto zestawić ze świadectwem Emila Pinchasa Lapide, dyplomaty i historyka żydowskiego pochodzenia, autora głośnej książki Three Popes and the Jews (Trzej Papieże i Żydzi). Lapide stwierdził, że: "Pius XII, Stolica Apostolska, Nuncjusze i cały Kościół ocalili od pewnej śmierci (w czasie wojny) 700 tys. do 850 tys. Żydów".

Warto porównać wysuwane dziś przeciw Kościołowi i osobiście papieżowi Piusowi XII oszczerstwa z autentycznymi świadectwami z czasów wojny, pochodzącymi od prawdziwie wybitnych Żydów. Można przypomnieć choćby stwierdzenia wielkiego fizyka Alberta Einsteina, publikowane w "Time Magazine" z 23 grudnia 1940. Einstein przypomniał jak szybko nazistom, udało się zmusić do milczenia uniwersytety i wielkich wydawców gazet. Na tym tle tym mocniej chwalił upór Kościoła w obronie prawdy, akcentując: "(...) Jedynie Kościół zagroził drogę hitlerowskim kampaniom zdławienia prawdy. Nigdy przedtem nie interesowałem się Kościołem, lecz dziś budzi on we mnie zachwyt i uczucie przyjaźni. Jedynie Kościół bowiem miał odwagę i upór, by bronić prawdy i wolności moralnej. Muszę wyznać, że to, czym kiedyś pogardzałem, dziś wychwalam bezwarunkowo".

Warto przypomnieć również o uczczeniu Piusa XII specjalną tablicą pamiątkową w Muzeum Wyzwolenia w Rzymie, na której umieszczono słowa podziękowania skierowane do tego papieża przez włoskich Żydów. Stwierdzili oni między innymi: "(...) Zjazd delegatów włoskich wspólnot żydowskich, który odbył się w Rzymie po raz pierwszy od zakończenia wojny, czuje głęboki obowiązek oddać hołd Jego Świątobliwości i wyrazić uczucia wdzięczności wszystkich Żydów za okazane ze strony Kościoła dowody ludzkiego braterstwa w czasie lat prześladowań, gdy ich życie było zagrożone przez nazistowskie i hitlerowskie barbarzyństwo. Wielu księży cierpiało w więzieniach i w obozach koncentracyjnych za to, że udzielali pomocy Żydom... Żydzi będą zawsze pamiętać to, co w owych strasznych latach Kościół pod przewodnictwem Papieży uczynił dla nich".

Można tylko żałować, że ks. S. Musiał dołączył do grona skrajnych fanatyków żydowskich, którzy ignorując cytowane wyżej tak wymowne świadectwa obiektywnych autorów żydowskich, krytykują dokument watykański dotyczący "Shoah".

Można by długo wyliczać oświadczenia żydowskie, pełne wdzięczności i dziękczynienia wobec Papieża Piusa XII za jego pomoc dla Żydów w najstraszniejszych czasach zagłady. I tak na przykład 7 września 1945 roku dr Joseph Nathan, reprezentujący Indian Hebrew ` Commision, stwierdził: "(...) Nade wszystko wyrażamy nasze uznanie dla Papieża, zakonników i zakonnic wykonujących jego polecenia, zwłaszcza uznanie przez Papieża wszystkich prześladowanych jako braci i śpieszenie nam z pomocą, wszelkimi siłami - bez oglądania się na grożące im niebezpieczeństwa".

Porównajmy te oszczercze twierdzenia również z faktami zawartymi w rzetelnych, naukowych publikacjach. Przypomnijmy przede wszystkim co pisał na ten temat David S. Wyman w podstawowej oskarżycielskiej książce o obojętności Zachodu, zwłaszcza USA wobec tragedii żydowskiej w czasach wojny. Według Wymana: "Dyplomaci krajów neutralnych oraz nuncjusz papieski wynajdywali sposoby zapewnienia bezpieczeństwa przed nazistami i faszystami węgierskimi dziesiątkom tysięcy Żydów. Pewne zabezpieczenie dawała wiza do Palestyny. Tysiąc ludzi uzyskało takie wizy za pośrednictwem katolickich kurierów dyplomatycznych i nuncjatury. Wydawano świadectwa chrztu". W książce Wymana czytamy, iż "letni arcybiskup Westminsteru, najwyższy hierarcha rzymsko­katolicki w Wielkiej Brytanii, Artur kardynał Hinsley, na specjalnej ' konferencji prasowej stwierdził (w 1942 r. - JRN), że w samej tylko Polsce naziści dokonali masakry 700 000 Żydów (...). Nieustępliwy Hinsley nie przestał wypominać zachodniemu światu zaniechanie pomocy mordowanym Żydom, aż do swej śmierci w marcu 1943 roku". Według Wymana gremium kierownicze Kościoła oraz członkowie Parlamentu byli głównym źródłem nacisku na rząd brytyjski na rzecz przeciwdziałania eksterminacji Żydów: "W styczniu 1943 roku arcybiskup Canterbury, Yorku i Walii wezwał rząd w imieniu całego episkopatu do podjęcia natychmiastowych działań na rzecz ratowania Żydów i przygotowania miejsc schronienia dla wszystkich, którym uda się wyrwać z podbitej przez nazistów Europy. Analogiczny apel ogłosili: Arthur kardynał Hinsley, czołowy dostojnik Kościoła rzymsko-katolickiego w Anglii, dr J. H. Hertz, główny rabin kraju oraz John Whale, przewodniczący Free Federal Council."
 
User is offline  PMMini Profile Post #20

     
cezary_podolski
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 3
Nr użytkownika: 43.480

Cezary Podolski
Stopień akademicki: magister
Zawód: nauczyciel
 
 
post 7/04/2008, 19:13 Quote Post

Jeszcze jedną rzecz chciałbym zauważyć. Niniejsze forum jest zatytułowane "Masowe wyniszczenia" w II Wojnie Światowej. Nie za bardzo wiem, dlaczego w związku z tym pisze się tutaj o Świadkach Jechowy. Pozwolę sobie przytoczyć pewien fragment z ich publikacji:
"w historii prześladowań III Rzeszy (...) ścięto i rozstrzelano co najmniej 203 osoby." (Świadkowie Jehowy o sobie) w "Działalność Świadków Jehowy w Niemczech w czasach nowożytnych", [bez autora, miejsca i roku wydania], s.52.

Myślę, że "203 osoby", to chyba nie jest za duża masa ludzi, w porównaniu z liczbą ofiar Kościoła Katolickiego, czy innych wyznań.
 
User is offline  PMMini Profile Post #21

     
gtsw64
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.566
Nr użytkownika: 38.675

Zawód: st.sier¿.sztab
 
 
post 8/04/2008, 6:09 Quote Post

W ogóle nie rozumiem postu kol cezary podolski. Z jednej strony przedstawia martyrologię polskiego duchowieństwa a z drugiej zdecydowanie odrzuca krytykę Papieza. Cóż to za pasterz który nie tylko nie broni swoich owieczek ale również kolegów pasterzy. Jestem przekonany że wiedział co się dzieje z polskim duchowieństwem i jaka była reakcja? Żadna.


Ten post był edytowany przez Net_Skater: 9/04/2008, 17:33
 
User is offline  PMMini Profile Post #22

     
Net_Skater
 

VII ranga
*******
Grupa: Supermoderator
Postów: 2.171
Nr użytkownika: 1.980

Stopień akademicki: Scholar & Gentleman
Zawód: Byly podatnik
 
 
post 9/04/2008, 17:35 Quote Post

Wyglada na to, ze dyskutanci wyczerpali temat, bo coraz czesciej posty zaczynaja byc off topic.
Watek zostaje zamkniety.
MODERATOR N_S
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #23

2 Strony < 1 2 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Closed TopicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2014 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej