Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
6 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Wojna Secesyjna!
     
zorro1979
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 322
Nr użytkownika: 5.070

 
 
post 10/04/2006, 21:38 Quote Post

Witam!

Ciekawe, jak przebiegałyby działania wojenne gdyby jedna ze stron była uzbrojonaa w karabiny Dreyse'go.
 
User is offline  PMMini Profile Post #31

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.525
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
 
 
post 15/04/2006, 9:06 Quote Post

Dzisiaj Wielka Sobota, 15 kwietnia, warto więc przypomnieć, że w inną Wielką Sobotę, tj. 15 kwietnia 1865 roku, oddał swe ostatnie tchnienie prezydent Stanów Zjednoczonych, Abraham Lincoln, postrzelony dzień wcześniej w waszyngtońskim Teatrze Forda.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #32

     
zorro1979
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 322
Nr użytkownika: 5.070

 
 
post 17/04/2006, 14:23 Quote Post

Witam!

Wszystko to było nieco bardziej skomplikowane. W Stanach Zjednoczonych każdy stan miał określone prawa których zazdrośnie bronił. Dotyczyły one wielu spraw, np. podatków, praw, sądownictwa itp. Nie można rozpatrywać konfliktu z lat 1860-65 tylko i wyłącznie w kategorii Północ-Południe. A na pewno sprawą poboczną była kwestia zniesienia niewolnictwa, które przynosił ogromne zyski nie tylko Południowi. Wystarczy popatrzyć na zasoby mineralne i ich umiejscowienie w tamtym czasie: węgiel, żelazo, metal szlachetne, miedź, siarka, to wszystko znajdowało się w obfitości na Północy. Na południu brak podstawowych surowców był o wiele bardziej odczuwalny, poza tym przemysł był o wiele słabiej rozwinięty.
 
User is offline  PMMini Profile Post #33

     
childeryk
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 108
Nr użytkownika: 8.439

Zawód: wolny zawod
 
 
post 20/04/2006, 12:43 Quote Post

QUOTE
W Unii pozostało 5 stanów niewolniczych.


A jakież to? Do tej pory myślałem, że wszystkie stany niewolnicze wystapiły z USA.

Pozdrawiam.

Ten post był edytowany przez Sarissoforoj: 20/04/2006, 15:33
 
User is offline  PMMini Profile Post #34

     
Gustaw II Adolf
 

Dei Gratia Rex Sueciæ, Princeps Magnus Finlandiæ etc.
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.022
Nr użytkownika: 6.537

Gustavus Adolphus Vasa
Stopień akademicki: Leo Septemtrionum
Zawód: Rex Hereditarius
 
 
post 20/04/2006, 15:05 Quote Post

QUOTE
A jakież to? Do tej pory myślałem, że wszystkie stany niewolnicze wystapiły z USA.

Gdyby tak było, Lincoln proklamacją emancypacji z 1 I 1863 nie wyzwalałby niewolników tylko w Konfederacji, czyli wg wykładni Unii - w zbuntowanych południowych stanach, lecz wszędzie. Tymczasem poważnie obawiano się, że jednoznaczne określenie wojny domowej jako wojny przeciwko niewolnictwu skłoni pozostałe w Unii stany niewolnicze do secesji, co bardzo poważnie osłabiłoby Unię, być może śmiertelnie.

A te stany to, jeśli dobrze pamiętam (a raczej tak wink.gif) Kentucky, Missouri, Maryland, Delaware i nowo powstała (poprzez secesję ze stanu, który dokonał secesji smile.gif) Wirginia Zachodnia.

Pozdr.
G2A
 
User is offline  PMMini Profile Post #35

     
Adrian Mole
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 147
Nr użytkownika: 6.519

Zawód: Kibic
 
 
post 30/04/2006, 19:49 Quote Post

Skoro mowa o Polakach udzielających sie w czasie wojny secesyjnej to w programie L.Pastusiaka dowiedziałem się, że pierwsza ofiara wojny secesyjnej była polskiego pochodzenia. Ów młodzieniec zginął od wybuchu w forcie w nieszczęśliwym wypadku.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #36

     
sefko1
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 51
Nr użytkownika: 17.184

 
 
post 30/04/2006, 20:12 Quote Post

A dla mnie duże znaczenie (o ile nie decydujące) miała bitwa pod Antietam Creek. Gdyby Gen. McClellan potrafił wtedy wykorzystać szanse daną od losu i pobić Gen.Lee, możliwe, że nigdy by nie doszło do Gettysburga. A wojna skończyła by się po kilku miesiącach nie powodując takich strat.
 
User is offline  PMMini Profile Post #37

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.525
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
 
 
post 1/05/2006, 12:25 Quote Post

Drodzy Forumowicze!
Widząc wielkie zainteresowanie tematem wojny secesyjnej informuję, iż w najbliższym czasie nakładem Domu Wydawniczego Bellona ukaże się praca Jana Szkudlińskiego "Chancellorsville 1863". Piszący te słowa zna jej autora ze znakomitego artykułu o taktyce stosowanej w owym konflikcie, jaki ukazał się w jednym z polskich czasopism wojenno-historycznych. Wyrażam także nadzieję, że końcowe prace nad moją książką tyczącą się konfliktu secesyjnego, doczekają się szczęśliwego finału (póki co jedno z wydawnictw skłania się do jej publikacji).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #38

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 1/05/2006, 12:40 Quote Post

Drogi sefku McClellan nie mial szansy danej mu od losu tylko wypracowal i wywalczyl sytuacje strategiczna wykorzystujac bledy
R.E.Lee.
 
User is offline  PMMini Profile Post #39

     
sefko1
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 51
Nr użytkownika: 17.184

 
 
post 1/05/2006, 17:59 Quote Post

Mówiąc szansa dana od losu miałem na myśli sytuacje w której miał szanse zakończyć wojne już w 1862 r.
Nie twierdze, że był nieudacznikiem. Był świetnym oragnizatorem. To, że tak szybko powstała Armia Potomacu to jego zasługa. Ale też nie podlega kwestii, że nie potrafił sprawnie dowodzić tak dużą jednostą operacyjną. Nie potrafił skoordynować działań na całej długości frontu przez co słabsze siły Południa mogły przemiszczać swoje rezerwy z jednej zagrożonej flanki na drugą. Poztym działał bardzo opieszale. Bał się szybko podjąc nataracie (zaraz po przybyciu na pole bitwy)i czekał cały dzień aż podejdą wszytskie jego siły. Dał w ten spoób Lee czas na zebranie rozproszonej armii. I szanse na szybkie rozbicie sił Południa prysła.
I jeśli się nie myle (dopiero zaczynam studia nad tym okresem historycznym) po tej bitwie już nie dowodził żadną jednostką bojową Unii.
 
User is offline  PMMini Profile Post #40

     
madmax2
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 82
Nr użytkownika: 17.199

Stopień akademicki:
Zawód:
 
 
post 2/05/2006, 18:47 Quote Post

Czy mógłby ktoś podać nieco więcje informacji lub link do polskojęzycznej strony na temat bitew wojny secesyjnej stoczonych przed Chancelorsville.
W szczegolności chodzi mi o obydwie bitwy pod Bull Run, Manassas, Malvern Hill i Antietam. Daty bitew, liczbę żołnierzy zaangażowanych po poszczególnych stronach, przebieg, dowódcy, straty.
Czy właściwie w tym okresie Unia wygrała, jakąś bitwę (pod Antietam to chyba był remis).

P.S.
W zapowiedziach z serii HB wyczytałem, że w najbliższym czasie ma wyjść "Chancelorsville 1863".
Aha coś mi świta, ale nie jestem pewien, że drugą bitwę pod Bull Run określa się, jako bitwę pod Manassas, lub odwrotnie.
W razie czego przepraszam za błąd.


 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #41

     
Gustaw II Adolf
 

Dei Gratia Rex Sueciæ, Princeps Magnus Finlandiæ etc.
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.022
Nr użytkownika: 6.537

Gustavus Adolphus Vasa
Stopień akademicki: Leo Septemtrionum
Zawód: Rex Hereditarius
 
 
post 2/05/2006, 19:28 Quote Post

QUOTE
I jeśli się nie myle (dopiero zaczynam studia nad tym okresem historycznym) po tej bitwie już nie dowodził żadną jednostką bojową Unii.

Tak, po Sharpsburgu (vel Antietam) Lincnoln odesłał McClellana do roboty w... rekrutacji. smile.gif

Pozdr.
G2A
 
User is offline  PMMini Profile Post #42

     
madmax2
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 82
Nr użytkownika: 17.199

Stopień akademicki:
Zawód:
 
 
post 2/05/2006, 21:24 Quote Post

Niemniej McClellan cieszył się popularnością w Armii Unii.
Jeszcze bezpośrednio przed starciem pod Gettysburgiem próbowano podnieść morale żołnierzy rozpuszcając pogłoski, że ponownie objął naczelne dowództwo.
Dopiero po tej bitwie kult dowódcy w ogóle zmalał.
Nie pamiętam dokładnie tytułu, ale była to książka o największych błędach dowódców w historii wojen. Autor pisał o McClellanie, że był świetnym organizatorem. Również plany bitew opracowywał świetne, ale tak ukochał swoją armię, że myśl o tym, że ma być użyta doprowadzała go do nie podejmowania decyzji we właściwym czasie i w konsekwencji klęsk.
Nota bene w tej samej książce pisano też o S. Jacksonie. Autor wspominał jego pomysł z dodatkową niedzielą i krytykował samowolkę, która stała się przyczyną uniknięcia zniszczenia przez armię Unii, w którejś bitwie (jakiej niestety nie pamiętam).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #43

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.525
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
 
 
post 4/05/2006, 19:16 Quote Post

Dodzy Forumowicze!
Niektórzy spośród Was dopominają się linków do polskojęzycznych stron o wojnie secesyjnej, w tym o Chancellorsville. Zapraszam więc do zapoznania się z kolejnymi numerami sieciowego czasopisma "Secesja N&S", redagowanego przez naszych rodzimych znawców wojny secesyjnej - można zacząć je przeglądać wychodząc ze strony Zbiga Kurzawy:
http://klub.chip.pl/zbigstar/
W jednym z numerów ukazał się artykuł Jana Szkudlińskiego o bitwie pod Chancellorsville. Jego autor napisał wspominaną przez Was książkę, która ma się ukazać nakładem "Bellony". Oto link do artykułu:
http://klub.chip.pl/zbigstar/chance.html
Odnośnie drugiej bitwy pod Manassas (Bull Run) i zmagań pod Sharpsburgiem (Antietam) wyrażam nadzieję, że zostanie wydana moja praca na ich temat.
Jeśli chodzi o nazwy pól bitewnych, to nie dziwię się Waszym problemom z nimi związanym, wszak Południowcy i Jankesi najczęściej różnie nazywali dane bitwy. Niejednokrotnie jedna bitwa nosiła więcej niż dwie nazwy.
Wspomniano też w postach osobę gen. Thomasa J. Jacksona i kwestię zaprzepaszczonych szans na skutek "niesubordynacji". Wyjaśniam, iż chodzi o bitwę siedmiodniową, a owa "niesubordynacja" nie jest taka pewna, być może było to raczej "nie pójście na odgłos dział". Pociągnęło ono zresztą za sobą trwały spór między "Stonewallem" a gen. A. P. Hillem (ten drugi nota bene skłócony był na tle owej bitwy także z gen. Jamesem Longstreetem).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #44

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.525
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
 
 
post 10/05/2006, 11:27 Quote Post

Drodzy Forumowicze!
Dziś mija 143 rocznica śmierci jednego z najsłynniejszych dowódców wojny secesyjnej, gen. Thomasa "Stonewalla" Jacksona. Chciałbym cały mój post poświęcić tejże postaci.
Kim był "Stonewall"? Generałem Konfederacji, zaufanym wodza Armii Północnej Wirginii Roberta E. Lee. W chwili wybuchu wojny secesyjnej miał 37 lat. Traumatyczne dzieciństwo spowodowało, iż uśmiech rzadko gościł na jego twarzy, lecz pomomo tego przyciągał on wzrok osób postronnych. Jego towarzysz broni, gen. James Longstreet, tak o nim pisał: "Jackson był wysokim i przystojnym mężczyzną o brązowych falistych włosach, gęstej brodzie oraz regularnych rysach". Wygląd "Stonewalla" emanował ogromną wewnętrzną siłą tego człowieka, którą ów czerpał z głębokiej wiary w Boga. W osobistym bagażu generała Biblia zawsze spoczywała obok "Maksym" Napoleona, gdyż religia i wojna stały się namiętnościami Jacksona, który mawiał, że "każdorazowo podczas bitwy rosną moje zdolności, myślę jaśniej, szybciej i z większą satysfakcją, gdy jestem w ogniu walki, niż w jakimkolwiek innym momencie swego życia". Należy przy tym zauważyć, iż rozpowszechniony pogląd, jakoby generał ów unikał walki w dni świąteczne (chodzi przede wszystkim o niedziele), nijak się ma do rzeczywistości. Jackson był urodzonym żołnierzem i, jak pisze świetnie znający go gen. Daniel H. Hill, "jego przekonania religijne nie miały absolutnie żadnego wpływu na sposób prowadzenia przezeń działań zbrojnych". Podejmując decyzję o rozpoczęciu walki Stary Jack, jak zwali go podkomendni, kierował się zawsze oceną sytuacji militanej, a nie faktem, czy w danym dniu należało świętować. Uchodzi on za żarliwego prezbiterianina, choć, jak pisze Hill, "z całą mocą opierał się przyjęciu zasady predestynacji, pomimo tego, iż w ostatnich latach życia uwżano go za fatalistę". Jackson osobiście, jak i poprzez kapelanów, szerzył w swoich oddziałach wiarę w przeznaczenie, przy czym jednak w jego wersji przybrała ona po prostu postać przekonania o szczególnej opiece, jaką Opatrzność otacza żołnierzy Południa. Całkowicie oddany sprawie, o którą walczył, gotów był do największych poświęceń. W bitwie pod Malvern Hill własnoręcznie zataczał działa, jak czynił to będąc młodym oficerem podczas wojny meksykańskiej. Żołnierzy zmuszał zawsze do największego wysiłku, uważając, że sprawa, o którą walczą, wymaga od nich ciągłego doskonalenia się. Oficerowie mu podlegli długo uważali go za wariata, gdyż kazał im zimową porą przeprawiać się przez pasma Appalachów bez namiotów oraz innego sprzętu obozowego. Generał Alexander R. Lawton wyraził się o nim, iż "nie cenił życia ludzkiego, gdy miał zadanie do wykonania". Powyższe słowa odnosiły się zarówno do swoich, jak i tych z przeciwnego obozu. W grudniu 1862 roku, kiedy po bitwie pod Fredericksburgiem odchodził od łoża śmiertelnie rannego gen. Maxcy'ego Gregga, zapytany przez naczelnego chirurga korpusu, dra Huntera H. McGuiere'a, jak postępować z wrogiem, miał odpowiedzieć spoglądając w stronę ognisk biwakowych nieprzyjaciela: "Zabić ich! Zabić każdego człowieka"! Ta ogromna zawziętość Jacksona, ciągle demonstrowana przezeń na polach bitewnych, sprawiła, iż Robert E. Lee mawiał o nim, iż "żyje on na codzień według zasad z Nowego Testamentu, ale walczy podług tych ze Starego". Sam Jackson swoją filozofię wojny wyłożył w słowach: "Słowo wojna oznacza walkę. Zadaniem żołnierza jest więc prowadzić walkę. Armie nie powołuje się po to, aby ryły okopy, wznosiły przedpiersia czy żyły w obozach, ale w celu znalezienia wroga i uderzenia nań, zaatakowania jego ojczystych baz oraz zadania mu maksymalnie dużych strat ludzkich i materialnych w możliwie najkrótszym czasie. Taka wojna winna prowadzić do rychłego końca zmagań, wieńczonego powodzeniem, tak jeśli chodzi o rachunek ekonomiczny, jak i czysto ludzki. Maszerować szybko i uderzać z wigorem, oto cały sekret zwycięskiej wojny".
Zamieszczam także linki do innych moich wypowiedzi na temat gen. Thomasa Jacksona:
"Stonewall" w wojnie meksykańskiej http://www.historycy.org/index.php?showtopic=8293&st=15
"Stonewall" a bitwa pod Fredericksburgiem http://www.historycy.org/index.php?showtop...30&#entry134454
Zamieszczam także ostatnią fotografię Thomasa J. Jacksona, uczynioną na krótko przed bitwą pod Chancellorsville, w której ten otrzymał pomyłkowo śmiertelny postrzał od swoich żołnierzy.

Załączona/e miniatura/y
Załączony obrazek
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #45

6 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej