Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
15 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Uwłaszczenie nomenklatury
     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 2/01/2012, 11:28 Quote Post

Mamy popularny mit o uwłaszczeniu aparatu PZPR i przejęciu przez niego majątku narodowego. I o tym, że po to był Okrągły Stół.
A jak to się ma do faktów?
Prywatyzacji, która by owe przejęcie umożliwiła, nie było przed Okrągłym Stołem, a ruszyła w 1992 r. Gdyby aparat miał za cel owe sprywatyzowanie przez siebie państwowego majątku, to zrobiłby to, gdy był u władzy. Po co miał zwlekać? Odpowiedź, jaka mi się tu nasuwa, to wcale nie było takiego planu.
Poszukajmy owych biznesmenów z aparatu. Wśród członków BPKCPZPR nie znalazłem ani jednego. Wśród członków KCPZPR raptem jednego, co poszedł w biznes i zrobił wielką kasę. Marka Króla, ale jego jakoś do nomenklatury się go nie zalicza.
Co mnie nie dziwi. Człowiek, co zajmował się zawodowo urządzaniem zebrań, wygłaszaniem referatów i walką o stołki, nie miał do biznesu kompetencji.
Biznesy udatnego nie zakładał aparat partyjny tylko ludzie zajmujący się biznesem i przed 89 r. Jak choćby Guzowaty czy Kulczyk. Czy agencje ochrony zakładane przez ludzi w temacie czyli z policji, SB czy wojska. Mający przygotowanie merytoryczne, praktyczne i kontakty.
Zaś po 89 r. próbowali przejąć majątek aparatczycy z różnych opcji. Spółka "Telegraf" i przejecie Ekspresu Wieczornego czy Razem ładnym przykładem na to jak to robiły chłopaki z PC czy KPNu.
Jak prześledzić nasz rodzimy biznes, to mamy tam gości, co wykorzystywali swe kontakty w każdą władzą. Kulczyk, Solorz czy Krauze choćby. Trudno tu widzieć ekspozyturę dawnego reżimu.
Jeśli coś im ułatwiało przejmowanie prywatyzowanego, to hasło, by nie wyprzedawać obcemu kapitałowi, tylko rodzimemu. A to hasło było bardzo popularne po stronie antykomunistycznej.
Czy da się znaleźć jakieś konkrety na owe mityczne uwłaszczenie i przejecie przez aparat PZPRu majątku narodowego?

Ten post był edytowany przez balum: 2/01/2012, 11:42
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
indigo
 

Ad maiorem Historycy.org gloriam!
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 4.012
Nr użytkownika: 488

Stopień akademicki: magister
 
 
post 2/01/2012, 15:00 Quote Post

Przejście nomenklatury do biznesu w czasach transformacji ustrojowej było i jest badane przede wszystkim przez Edmunda Wnuka-Lipińskiego. W badaniach porównawczych (badano Polskę, Rosję i Węgry) to właśnie w Polsce nomenklatura niemal automatycznie wykorzystując znajomości, nieformalne środki, dostęp do wiedzy czy też zwykłe naciski (nazwijmy to pewnym kapitałem, którego nie miała opozycja) potrafiła wejść w skład rad nadzorczych, zarządów spółek, itp. firm i instytucji wpierw państwowych, a później prywatyzowanych.

Wbrew autorowi tematu należy stwierdzić, że nomenklaturze wcale nie zależało na "robieniu wielkiego biznesu" a'la Kulczyk czy Gudzowaty (tak jak mało komu z nomenklatury zależało na robieniu "wielkiej polityki" - dominującą postawą było przecież bierny, mierny, wierny). Nomenklaturze zależało na płynnym przyjściu z jednej ciepłej posadki, na drugą, która pozwoli przetrwać szok transformacyjny i nie zmusi do sprzedawania w kartonach po bananach chińszczyzny na Stadionie Dziesięciolecia. Stąd wśród nazwisk czołowych działaczy PZPR, partii stowarzyszeniowych i elit instytucji państwowych PRL, ciężko znaleźć rekinów wczesnego polskiego biznesu. Nie chodziło przecież o robienie wielkich pieniędzy (bo tych zazwyczaj nie umiano robić), ale wkręcenie się na posadę, która pozwoli utrzymać dotychczasowy poziom życia.

Niestety nie mam dostępu do opisanych wyżej badań Wnuka-Lipińskiego (Elity w Polsce, w Rosji i na Węgrzech. Wymiana czy reprodukcja? - omawiałem je na studiach dobrych kilka lat temu), ale znalazłem taki artykuł opisujący doskonale mechanizm tego zjawiska - http://otworzksiazke.pl/images/ksiazki/wla...utorytarnym.pdf (od str. 251) - artykuł opisywał wydarzenia znane do połowy 1990 r., a cóż dopiero mówić o wiedzy, która stała się znana badaczom patologii prywatyzacyjnych po tej dacie.

Pytałeś o konkrety w początkującym ten wątek poście i je otrzymałeś. Nieważne jak to nazwiemy (sprzedaż Polski, rozkradanie ojczyzny, spisek magdaleński, itp.) to nie zmienia to faktu, że beneficjentem procesu transformacji w dużej mierze była dawna nomenklatura PZPR i okolic, która w odpowiednim momencie przesiadła się z Titanica na statek o wdzięcznej nazwie "Kapitalizm". To, że jeszcze kilka lat wcześniej większość z nich potrafiła mniej lub bardziej szczerze gardzić tym zgniłym wynalazkiem zgniłego Zachodu, dodaje całej sprawie tylko smaczku.

Jak dobrze wiemy ze znalezieniem posady w radzie nadzorczej lub zarządzie spółki łączyło się w pakiecie z uzyskaniem sympatycznej liczby akcji prywatyzowanej spółki, lub też przejęciem w inny sposób majątku tejże spółki. Takie przykłady podaje autor artykułu przeze mnie linkowanego powyżej. Natomiast statystykę zjawiska przedstawia E. Wnuk-Lipiński (w kontekście Polski) w Elity w Polsce, w Rosji i na Węgrzech. Wymiana czy reprodukcja?.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 2/01/2012, 15:44 Quote Post

Przeczytałem uważnie ów artykuł. I tam przykładu na powyższe nie znalazłem.
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
indigo
 

Ad maiorem Historycy.org gloriam!
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 4.012
Nr użytkownika: 488

Stopień akademicki: magister
 
 
post 2/01/2012, 16:00 Quote Post

QUOTE
Przeczytałem uważnie ów artykuł. I tam przykładu na powyższe nie znalazłem.


Nie znalazłeś? Rozumiem, że żartujesz? Na pewno czytałeś ten sam artykuł?

Nie dowiemy się prawdopodobnie nigdy, który aparatczyk jako pierwszy wykorzystał zliberalizowaną politykę wobec przedsiębiorstw prywatnych i swą pozycją w strukturze władzy. Istnieją jednak pewne dowody na to, że pierwszymi byli aktywiści komunistycznych organizacji młodzieżowych. Dobrym przykładem może być tutaj jedna z pierwszych spółek akcyjnych, ..Agrotechnika". założona przez Związek Młodzieży Wiejskiej (ZMW). Większość udziałów „Agrotechniki" należy do Związku, ale pewna ich ilość stała się własnością czołówki liderów ZMW . Rozwiązanie takie przyjęto pod pretekstem, że spółka z kapitałem mieszanym cieszy się korzystniejszym prawem podatkowym i większą autonomią. W rzeczywistości jednak powstała ona po to, by zagwarantować liderom ZMW dochód wielokrotnie przewyższający pensje, jakie otrzymywali od Związku. Inne państwowe organizacje młodzieżowe zakładały podobne spółki, formalnie po to, by zainwestować pieniądze organizacyjne, a w istocie, by zwiększyć zarobki ich liderów.

„Igloopol" jest doskonałym przykładem „kolektywnego uwłaszczania nomenklatury". Pod płaszczykiem „ludowego kapitalizmu" więcej niż 30% akcji przeszło bezpośrednio lub pośrednio w ręce PZPR i ZSL. Uczestnictwo urzędników partyjnych i agend partyjnych w spółkach akcyjnych i tworzenie własnych spółek stało się szczególnie wyraźne pod koniec 1989 roku, kiedy rząd Mazowieckiego zniósł wszystkie subwencje dla organizacji politycznych. Subwencje państwowe były dla organizacji politycznych głównym źródłem funduszy.

Cementownia założyła spółkę akcyjną „Erma" zajmującą się sprzedażą jej produktów. Jako swój udział cementownia wniosła magazyny i inne urządzenia potrzebne do sprzedaży cementu i produktów ubocznych. Wartość rynkową określono na 5 200 000 złotych, podzielono to na 52 udziały warte 100.000 złotych każdy. Miejscowy klub sportowy uzyskał 12 udziałów, cementownia za to, że wniosła majątek, otrzymała 6, a pozostałe 65% akcji zakupili dyrektor cementowni, jego zastępcy, sekretarz zakładowego komitetu partyjnego (który jednocześnie został wybrany na stanowisko przewodniczącego rady nadzorczej „Ermy") i inni członkowie kadry kierowniczej fabryki.

Akcje po okazyjnej cenie łatwo przekazywano z ręki do ręki między dyrekcjami przedsiębiorstw, ich patronami i klientami, lokalnymi wyższymi urzędnikami oraz członkami rodzin. Najwyższe stanowiska w nowej spółce akcyjnej obejmowane były przeważnie przez dyrektorów, ich zastępców, sekretarzy partii, przewodniczących rad pracowniczych czy innych starszych rangą urzędników macierzystego przedsiębiorstwa.


Jeśli te przykłady, to dla Ciebie nie jest dowód na uwłaszczanie majątku państwowego przez PZPR i jej funkcjonariuszy to nie wiem jakich przykładów oczekujesz.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
Marek Zak
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.880
Nr użytkownika: 72.286

Marek Zak
Stopień akademicki: mgr
Zawód: Korpomiś & Pisarz
 
 
post 2/01/2012, 20:05 Quote Post

QUOTE
[=indigo]
„Igloopol" jest doskonałym przykładem „kolektywnego uwłaszczania nomenklatury". Pod płaszczykiem „ludowego kapitalizmu" więcej niż 30% akcji przeszło bezpośrednio lub pośrednio w ręce PZPR i ZSL.
/


Igloopol padl. Jak ktoś zainwestował własne pieniadze, raczej na tym nie zyskał.

QUOTE
Cementownia założyła spółkę akcyjną „Erma" zajmującą się sprzedażą jej produktów. Jako swój udział cementownia wniosła magazyny i inne urządzenia potrzebne do sprzedaży cementu i produktów ubocznych. Wartość rynkową określono na 5 200 000 złotych, podzielono to na 52 udziały warte 100.000 złotych każdy. Miejscowy klub sportowy uzyskał 12 udziałów, cementownia za to, że wniosła majątek, otrzymała 6, a pozostałe 65% akcji zakupili dyrektor cementowni, jego zastępcy, sekretarz zakładowego komitetu partyjnego (który jednocześnie został wybrany na stanowisko przewodniczącego rady nadzorczej „Ermy") i inni członkowie kadry kierowniczej fabryki.[/i]


Spółki zajmujace się sprzedażą produkowanych wyrobów, powstawały przy wielu zakładach. Miały być bardziej prężne od dużych państwowych fabryk. Autor pisze tu o nowopowstałej spółce handlowej z udziałem samej fabryki. Niczego nie widzę tu nielegalnego.

QUOTE
łatwo przekazywano z ręki do ręki między dyrekcjami przedsiębiorstw, ich patronami i klientami, lokalnymi wyższymi urzędnikami oraz członkami rodzin. Najwyższe stanowiska w nowej spółce akcyjnej obejmowane były przeważnie przez dyrektorów, ich zastępców, sekretarzy partii, przewodniczących rad pracowniczych czy innych starszych rangą urzędników macierzystego przedsiębiorstwa.
/


Cały czas autor pisze o nowej spółce handlowej, która została założona w legalny sposób przez jej pracowników.

QUOTE
Jeśli te przykłady, to dla Ciebie nie jest dowód na uwłaszczanie majątku państwowego przez PZPR i jej funkcjonariuszy to nie wiem jakich przykładów oczekujesz.
/


Zawłaszczenia zapewne były, ale nie w opisanej sprawie.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
indigo
 

Ad maiorem Historycy.org gloriam!
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 4.012
Nr użytkownika: 488

Stopień akademicki: magister
 
 
post 2/01/2012, 20:36 Quote Post

QUOTE
Nie. Powyższe jest to jest przykład jak obrotni mogli wykorzystać czas transformacji. Tak samo z ZMW jak z ZHP, NOT, PC czy KPN.


Nie. Powyższe jest uwłaszczaniem nomenklatury. To, że nomenklatura była przy tym obrotna to nie zmienia faktu, że wykorzystując swoją wiedzę, pozycje, znajomości a przede wszystkim koniunkturę, przeszła z instytucji urzędniczo-partyjnych do korporacji, stając się jednocześnie właścicielem majątku wcześniej państwowego.

Jeśli oczekiwałeś przykładów, że Rakowski stał się właścicielem Stoczni Gdańsk, a Urban Pafawagu, pomijając przy tym tysiące funkcjonariuszy partyjnych średniego szczebla, którzy dorobili się na transformacji; to tak, masz rację - uwłaszczenia nomenklatury nie było.

QUOTE
Zawłaszczenia zapewne były, ale nie w opisanej sprawie.


Nie, nie było zawłaszczeń. To, że tworzone fikcyjne spółki, to że wyprowadzano majątek państwowy bocznymi drzwiami, to, że jego składniki zdobywali znajomi Królika, a dzieląc majątek państwowy stosowano procedury z sufitu, to nie były zawłaszczenia.

Naprawdę wierzysz w to, że w ten sposób działali dyrektorzy przedsiębiorstw państwowych razem z funkcjonariuszami partyjnymi? To o czym piszesz to sprawa zupełnie wtórna względem tego kto, jak i kiedy faktycznie przejmował kontrolę nad przedsiębiorstwem, i bardziej się odnosi do czasów nam współczesnych, a nie czasów transformacji ustrojowej.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
Marek Zak
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.880
Nr użytkownika: 72.286

Marek Zak
Stopień akademicki: mgr
Zawód: Korpomiś & Pisarz
 
 
post 2/01/2012, 21:41 Quote Post

QUOTE
[=indigo]
Naprawdę wierzysz w to, że w ten sposób działali dyrektorzy przedsiębiorstw państwowych razem z funkcjonariuszami partyjnymi? To o czym piszesz to sprawa zupełnie wtórna względem tego kto, jak i kiedy faktycznie przejmował kontrolę nad przedsiębiorstwem, i bardziej się odnosi do czasów nam współczesnych, a nie czasów transformacji ustrojowej.
/


Przekręt/przejęcie miałby miejsce, gdyby spółka córka, należąca do XYZ sprzedawała towary, produkowane przez fabrykę - matkę i nie płaciła jej za dostarczone i sprzedane towary, natomiast wyprowadzała pieniądze. Znam takie przykłady, ale w wymienionych przypadkach nie miały one miejsca.
Nie znaczy to, ze pochwalam opisane wydarzenia, niemniej jednak w nich przekrętu nie było.
Od 1990 roku widziałem setki prywatyzacji i przejęć w wielu branżach, natomiast autor opisywanych przykladów był naprawdę słabo zaznajomiony z tematem. Ot profesor teoretyk.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
indigo
 

Ad maiorem Historycy.org gloriam!
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 4.012
Nr użytkownika: 488

Stopień akademicki: magister
 
 
post 2/01/2012, 21:49 Quote Post



QUOTE
Przekręt/przejęcie miałby miejsce, gdyby spółka córka, należąca do XYZ sprzedawała towary, produkowane przez fabrykę - matkę i nie płaciła jej za dostarczone i sprzedane towary, natomiast wyprowadzała pieniądze. Znam takie przykłady, ale w wymienionych przypadkach nie miały one miejsca.
Nie znaczy to, ze pochwalam opisane wydarzenia, niemniej jednak w nich przekrętu nie było.
Od 1990 roku widziałem setki prywatyzacji i przejęć w wielu branżach, natomiast autor opisywanych przykladów był naprawdę słabo zaznajomiony z tematem. Ot profesor teoretyk.


Przecież w tym temacie nie chodzi o przekręt z towarem, itp. lecz o umieszczenie partyjnego i urzędniczego establishmentu we władzach korporacji. Przecież autorowi nie chodziło o przykłady przekrętów finansowych, lecz o przykłady przekrętów personalno-własnościowych.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Marek Zak
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.880
Nr użytkownika: 72.286

Marek Zak
Stopień akademicki: mgr
Zawód: Korpomiś & Pisarz
 
 
post 2/01/2012, 21:59 Quote Post

Przekręt/przejęcie miałby miejsce, gdyby spółka córka, należąca do XYZ sprzedawała towary, produkowane przez fabrykę - matkę i nie płaciła jej za dostarczone i sprzedane towary, natomiast wyprowadzała pieniądze. Znam takie przykłady, ale w wymienionych przypadkach nie miały one miejsca.
Nie znaczy to, ze pochwalam opisane wydarzenia, niemniej jednak w nich przekrętu nie było.
Od 1990 roku widziałem setki prywatyzacji i przejęć w wielu branżach, natomiast autor opisywanych przykladów był naprawdę słabo zaznajomiony z tematem. Ot profesor teoretyk.

QUOTE
[=indigo]
Przecież w tym temacie nie chodzi o przekręt z towarem, itp. lecz o umieszczenie partyjnego i urzędniczego establishmentu we władzach korporacji. Przecież autorowi nie chodziło o przykłady przekrętów finansowych, lecz o przykłady przekrętów personalno-własnościowych.
/


Przeciez dyrektor byl dyrektorem i zarazem członkiem władz nowopowstałej spółki. Nie przejmował istniejącej fabryki, tylko stawał sie współwłaścicielem spółki handlowej. Kolego, ja widziałem takich przykladów setki i jak napisałem, nie pochwalam takiego postępowania, ale ono nie prowadziło w opisanym przypadku, do przejęcia spółki-matki, czyli fabryki, tylko do doraźnego wzbogacenia.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
indigo
 

Ad maiorem Historycy.org gloriam!
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 4.012
Nr użytkownika: 488

Stopień akademicki: magister
 
 
post 2/01/2012, 22:08 Quote Post

QUOTE
Przeciez dyrektor byl dyrektorem i zarazem członkiem władz nowopowstałej spółki. Nie przejmował istniejącej fabryki, tylko stawał sie współwłaścicielem spółki handlowej. Kolego, ja widziałem takich przykladów setki i jak napisałem, nie pochwalam takiego postępowania, ale ono nie prowadziło w opisanym przypadku, do przejęcia spółki-matki, czyli fabryki, tylko do doraźnego wzbogacenia.


Ok, tylko w tym temacie o tym nie dyskutujemy. Zwróć uwagę, że poza dyrektorem w skład rad nadzorczych, zarządów czy też akcjonariatu często wchodziły osoby niezwiązane w żaden sposób z danym przedsiębiorstwem, lecz które trafiały tam na podstawie klucza partyjnego, pozycji czy też znajomości sprzed transformacji. A doraźne wzbogacenie, o którym piszesz nie dotyczyło przecież tylko dyrektora, tylko wszystkich, którzy w ten proces byli zaangażowani, co jest niczym jak właśnie uwłaszczeniem nomenklatury - a o tym jest właśnie ten temat. To, że "profesor-teoretyk" jak go nazywasz podaje takie przykłady a nie inne, wynika z tego, że ów artykuł powstał na początku 1990 r. - czyli gdy zjawiska uwłaszczenia nomenklatury dopiero przebijało się do świadomości niektórych, nie mówiąc o świadomości powszechnej. Zjawisko to dopiero było znane na niezbyt wielkiej ilości przykładów - dopiero późniejsze badania (z lat 90.) potwierdziły masowość tego zjawiska.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
Marek Zak
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.880
Nr użytkownika: 72.286

Marek Zak
Stopień akademicki: mgr
Zawód: Korpomiś & Pisarz
 
 
post 2/01/2012, 22:27 Quote Post

QUOTE
[=indigo]
Ok, tylko w tym temacie o tym nie dyskutujemy. Zwróć uwagę, że poza dyrektorem w skład rad nadzorczych, zarządów czy też akcjonariatu często wchodziły osoby niezwiązane w żaden sposób z danym przedsiębiorstwem, lecz które trafiały tam na podstawie klucza partyjnego, pozycji czy też znajomości sprzed transformacji. A doraźne wzbogacenie, o którym piszesz nie dotyczyło przecież tylko dyrektora, tylko wszystkich, którzy w ten proces byli zaangażowani, co jest niczym jak właśnie uwłaszczeniem nomenklatury - a o tym jest właśnie ten temat.
/


Otóż nie. Wzbogacenie z tytułu sukcesu spółki córki nie oznaczało uwłaszczenia. Fabryka pozostawał własnością skarbu państwa.


QUOTE
To, że "profesor-teoretyk" jak go nazywasz podaje takie przykłady a nie inne, wynika z tego, że ów artykuł powstał na początku 1990 r. - czyli gdy zjawiska uwłaszczenia nomenklatury dopiero przebijało się do świadomości niektórych, nie mówiąc o świadomości powszechnej. Zjawisko to dopiero było znane na niezbyt wielkiej ilości przykładów - dopiero późniejsze badania (z lat 90.) potwierdziły masowość tego zjawiska.
/


Stawiasz tezę - udowadniasz. Czekam
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
indigo
 

Ad maiorem Historycy.org gloriam!
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 4.012
Nr użytkownika: 488

Stopień akademicki: magister
 
 
post 2/01/2012, 23:42 Quote Post

QUOTE
Otóż nie. Wzbogacenie z tytułu sukcesu spółki córki nie oznaczało uwłaszczenia. Fabryka pozostawał własnością skarbu państwa.


To jest znów kwestia wtórna - kto i kiedy się wzbogacił z tytułu sukcesu spółki (niekoniecznie spółki-córki) - w kontekście tego tematu. W tym temacie dyskutujemy jak nomenklatura komunistyczna przeszła do zarządów i firm przejmując - mniej lub bardziej formalnie - jej majątek.

QUOTE
Stawiasz tezę - udowadniasz. Czekam


Czytasz moje posty czy dyskutujesz dla dyskusji? Podałem już literaturę tematu, skąd czerpałem swoje tezy.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #12

     
Marek Zak
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.880
Nr użytkownika: 72.286

Marek Zak
Stopień akademicki: mgr
Zawód: Korpomiś & Pisarz
 
 
post 3/01/2012, 10:49 Quote Post

W PRL-u nomenklatura była nieformalny włascicielem wszystkiego, powtarzam - wszystkiego. Po '89 niewielka jej część załapała się rzeczywiscie na przemianach własnościowych, reszta pozostała z emeryturami, czy pensjami. Jako klasa - nomenklatura, w swojej masie, stała się wielkim przegranym zmian. Cytat z podanej przez Indigo lektury:



,,W rzeczy samej, niektórzy przywódcy Partii zachowywali się jak feudałowie otoczeni pochlebcami, a nie jak sekretarze partii, burmistrzowie miast, ministrowie czy dyrektorzy państwowych kompleksów przemysłowych. Cały kraj traktowano jako pole łowów dla zepsutych i bogatych. Luksusowe wille, dacze wiejskie, chaty myśliwskie budowane były przez państwowe firmy budowlane lub przez więźniów, a polem oddawane za darmo lub sprzedawane po cenie nominalnej sekretarzom parlii, urzędnikom administracji rządowej, wysokiej rangi oficerom milicji i innym. Ten system obdarowywania pozwolił na wyposażenie elit partyjnych w meble, kolekcje antyków, dzieła sztuki, odzież, zagraniczne samochody i biżuterię. Powstała sieć klinik, ośrodków wczasowych, specjalnych sklepów, która oferowała wysokiej jakości usługi niedostępne dla przeciętnego obywatela . Pojawiła się feudalna hierarchia, gdzie „pan" przekazywał dobra swym kolejnym „wasalom", przez wszystkie szczeble struktury partyjnej, aż do przewodniczących lokalnych komitetów partyjnych."
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
Napoleon7
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.397
Nr użytkownika: 58.281

 
 
post 3/01/2012, 11:33 Quote Post

"Uwłaszczenie nomenklatury" to czysty mit. Jakieś przykłady na to zawsze się da znaleźć, bo zawsze jakiś były aparatczyk mógł się w nowej rzeczywistości wykazać przedsiębiorczością - w końcu po to ustrój zmieniono by coś takiego było możliwe (by KAŻDY mógł się wykazać).
W kwestii zaś owego "uwłaszczenia"... Jeżeli rzeczywiście jakiś aparatczyk zamierzał wykorzystać posiadane przez siebie informacje, to po reformie Wilczka mógł rzeczywiście próbować robić biznes. Oczywiście zaciągając kredyt. Biorąc pod uwagę ówczesny system bankowy (a raczej jego brak) i księżycowe oprocentowanie kredytów, to korzystając ze swych możliwości mógł rzeczywiście dostać kredyt który de facto oznaczałby podarowanie mu pieniędzy przez państwo. Tyle tylko, że po 1 stycznia 1990 znalazłby się w pułapce kredytowej i zrobienie biznesu byłoby raczej dość ciężkie.
W sumie, uwzględniając reformę Balcerowicza, to nomenklatura, wbrew temu co się często pisze, nie miała zbyt dużych możliwości robienia wielkich interesów.
Choć w poszczególnych przypadkach bywało różnie. W mojej miejscowości pewien były "aparatczyk" starał się po 1990 roku o wysoki urząd, co jednak zostało zablokowane przez lokalną "S". W rezultacie gość zajął się, chcąc nie chcąc, działalnością gospodarczą i parę lat temu przeszedł na emeryturę jako prezes sporej i dochodowej firmy notowanej na giełdzie. Tylko czy autorzy mitu o "uwłaszczeniu nomenklatury" to akurat mieli na myśli? smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
MGora78
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 574
Nr użytkownika: 62.918

 
 
post 3/01/2012, 14:09 Quote Post

Nie znam się na biznesie za bardzo, ale na mój rozum i wedle mojej wiedzy na początku lat 90 do odniesienia sukcesu w jakiejkolwiek branży potrzebne były przede wszystkim kontakty.
Siłą rzeczy najlepsze rozeznanie na rynku dostawców/odbiorców miała kadra kierownicza danego przedsiębiorstwa i to oni stanowili trzon właścicieli nowo powstałych przedsiębiorstw.

Mam za to inne pytanie, być może odnoszące się do sytuacji tu opisywanych. Czy Powszechne Świadectwa Udziałowe i związane z nimi późniejsze "przekręty" to efekt tzw. uwłaszczenia nomenklatury ? Czy wiązanie tych dwóch spraw i okresów, z racji kilku lat je oddzielających, jest bezcelowe ?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

15 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej