Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony  1 2 3 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Wilno 1918 / 1919
     
wojtek k.
 

IX ranga
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 6.644
Nr użytkownika: 47.450

wojciech kempa
 
 
post 20/09/2010, 11:20 Quote Post

Dyskusja toczona w innym wątku skłoniła mnie do założenia nowego tematu - mianowicie o sytuacji w Wilnie i na Wileńszczyźnie u progu niepodległości Polski. Pozwolę sobie przytoczyć w tym miejscu fragmenty pracy Tomasza Strzembosza o ppłk Jerzym Dąmbrowskim:

„Już od września 1917 r., korzystając z niemieckiego przyzwolenia, działał w Wilnie litewski parlament (Taryba), który w październiku 1918 r. powołał rząd litewski, nastawionego proniemiecko Augustinsa Valdemarasa. Rząd ten przebywał na północy, w Kownie, zamierzał jednak objąć swym wpływem także Wileńszczyznę, którą uważano za pradawne dziedzictwo państwa litewskiego, a Wilno za jego tradycyjną stolicę3.
Do przejęcia władzy nad Wilnem i Wileńszczyzną przygotowywał się inny rząd litewski – Tymczasowy Rząd Robotniczo-Chłopski Vincasa Mickiewiciusa „Kapsukasa”, powstały na rozkaz płynący z rewolucyjnej Rosji, a tworzony przez bolszewików, dążących do powołania kolejnej republiki sowieckiej. Ten rząd i ta republika, o zmieniających się zresztą nazwach i granicach miała za sobą siłę Robotniczo-Chłopskiej Czerwonej Armii (RKKA), która miała zanieść „płomień rewolucji” także na zachód, w tym przede wszystkim do Niemiec.
Obok tych dwóch, całkowicie odrębnych i wrogich sobie, lecz litewskich ośrodków dyspozycji, tej samej jesieni 1918 r. zaczęły powstawać ośrodki polskie, opierające się na rozrzuconych na terenie Wileńszczyzny, Nowogródczyzny i Mińszczyzny środowiskach polskich. Owe punkty polskich inicjatyw powstały w Mińsku, Szczuczynie, Lidzie, a także w Wilnie, przy czym to ostatnie bardzo szybko stało się niekwestionowanym centrum owego ruchu. Celem jego było wytworzenie na tych obszarach lokalnej siły zbrojnej, która, powstając tutaj pod nazwą „samoobrony”, miała dążyć do zajęcia tych ziem i utrzymania ich dla Polski.
Dogadywanie się tych ośrodków doprowadziło do wykrystalizowania się jednej Samoobrony Litwy i Białorusi z centrum w Wilnie, sięgającej Mińska i Kowna. Skupiała ona miejscową młodzież i Polaków — żołnierzy i oficerów z armii rosyjskiej oraz I Korpusu Polskiego Dowbora-Muśnickiego. Pod koniec 1918 r. było w jej oddziałach kilka tysięcy ludzi, co było sporym osiągnięciem, zważywszy na rozproszenie polskich siedzib oraz zmęczenie czterema latami krwawej wojny.
W Wilnie na czele oddziałów Samoobrony na początku grudnia 1918 r. stanął generał z armii rosyjskiej Władysław Wejtko, jego szefem sztabu został przysłany z Warszawy kpt. Zygmunt Klinger, a inspektorem i dowódcą piechoty kpt. dr Stanisław Bobiatyński. Utworzenia oddziałów jazdy podjęli się przybyli jesienią 1918 r. do Wilna dwaj oficerowie kawalerii: Władysław i Jerzy Dąmbrowscy. [...]
20 grudnia 1918 r. opuścili Wilno i wyjechali za granicę: przewodniczący parlamentu litewskiego („Taryby”) – Antoni Smetona i premier rządu Augustinas Voldemaras. Nowy gabinet sformował 26 grudnia ludowiec Slezevicius, który rozpoczął negocjacje z Polakami w celu utworzenia wspólnego rządu. Rokowania te załamało opuszczenie Wilna przez Niemców oraz ucieczka do Kowna rządu litewskiego.
Na placu pozostali Polacy i tworzona przez nich od dwóch miesięcy Samoobrona, dowodzona tu przez gen. Władysław Wejtko. Samoobrona ta, złożona głównie z piechoty, pod koniec grudnia 1918 r. podjęła walkę o miasto, czyszcząc Wilno z ostatnich oddziałów niemieckich oraz atakując znajdujące się w niektórych domach umocnione punkty oporu, zorganizowane przez komunistów, oczekujących wkroczenia oddziałów bolszewickich. W walkach tych wziął udział także Jerzy Dąmbrowski na czele kawalerii. [...]
Na początku stycznia oddziały skautów, żołnierzy POW i kolejarzy wileńskich opanowały dworzec, do tego czasu utrzymywany jeszcze przez Niemców. Wilno było wolne. Wolne na krótko, gdyż już 3 stycznia oddziały Armii Czerwonej pojawiły się na przedpolu Wilna. Oddział jazdy i piechoty pod dowództwem podrtm. Jerzego Dąmbrowskiego rozpoczął akcję na przedpolu miasta, dokonując zwiadu bojowego, a następnie tocząc walki między Nową Wilejką a Wilnem i na obrzeżach miasta z nacierającą tu pskowską dywizją „czerwonych”, ale już rano 5 stycznia „czerwoni” rozpoczęli skoncentrowane uderzenie na Wilno. Wieczorem opanowali Górę Trzykrzyską, zajęli dworzec kolejowy i okolice Ostrej Bramy. W tej sytuacji (tym bardziej że brakło już amunicji) szef sztabu Samoobrony kpt. Z. Klinger o godz. 19 podjął decyzję zaniechania obrony. Równocześnie zapadła decyzja opuszczenia Wilna, by przez tereny zajmowane jeszcze przez Niemców wycofać się w głąb Polski, tam, gdzie na wolnej już ziemi tworzyło się Wojsko Polskie. Wieczorem 5 stycznia 1918 r. przeszło 1000 żołnierzy Samoobrony, z mjr. S. Bobiatyńskim na czele, wycofało się do Landwarowa, skąd – po złożeniu broni Niemcom – przejechało do Ostrowi Mazowieckiej, gdzie utworzono z nich Wileński Pułk Strzelców. Sztab Samoobrony znalazł się w Łapach.
W ten sposób kończyła się krótka polska obrona Wilna, upadła (jedna z wielu) inicjatywa zbrojna, podjęta samoistnie przez Polaków i nie poparta siłą rodzącego się w centrum kraju Wojska Polskiego.
Nie wszyscy jednak wycofali się poza kordon wojsk niemieckich i nie wszyscy złożyli broń. Podrtm. Jerzy Dąmbrowski, po opuszczeniu wraz z innymi Wilna i zakwaterowaniu swoich ludzi w Białej Wace, po uzyskaniu przez rtm. Wł. Dąmbrowskiego zgody od gen. Wejtki, zebrał wszystkich ułanów, wsadził na sanie paruset piechurów oraz 40 ludzi z Legii Oficerskiej i wyruszył z nimi na południowy zachód, aby samodzielnie dotrzeć na tereny utrzymywane przez rozszerzające powoli swój zasięg w kierunku wschodnim Wojsko Polskie.
Z tym momentem rozpoczynała się, trwająca cały miesiąc, epopeja, która po raz pierwszy wysunęła Jerzego Dąmbrowskiego na czoło kadry wojskowej odrodzonej Polski, czyniąc z młodego oficera człowieka-legendę, a jednocześnie wiążąc go na stałe z grupą oficerów i żołnierzy, którzy wspólnie z nim walczyć będą do końca 1919 r. [...] W Ejszyszkach nastąpiło pierwsze wzmocnienie Wileńskiego Oddziału Wojsk Polskich – przyłączyły się do niego oddziały „Samoobrony Ejszyszkiej”. [...]
Docierały też wieści o klęskach bratnich oddziałów Samoobrony. Najsilniejsze po wileńskich były jednostki Samoobrony w Lidzie. Lidzki pułk Samoobrony liczył w grudniu 1918 r. 40 oficerów i ponad 500 podoficerów i żołnierzy. Tymczasem atak na Lidę, podjęty przez żołnierzy Samoobrony lidzkiej i szczuczyńskiej w nocy z 9 na 10 stycznia 1919 r. nie udał się, poniesiono klęskę. Dopiero później, 14 stycznia w Szczuczynie, gdzie wycofano się po porażce, nastąpiło połączenie z oddziałami Dąmbrowskiego części oddziałów Samoobrony lidzkiej i szczuczyńskiej, z których utworzono 2 Lidzki Batalion Piechoty pod dowództwem kpt. Piotra Mienickiego. Równie silna była Samoobrona Grodzieńska. 4 stycznia Niemcy zezwolili na zakwaterowanie się jej pułku (tak! pułku!) w byłych koszarach artyleryjskich w Kopciówce, 10 km na południe od Grodna, gdzie umieszczono ok. 280 żołnierzy i oficerów; część ludzi pozostawiając w innych ośrodkach w celu prowadzenia dalszej rekrutacji. Tymczasem Niemcy w nocy z 15 na 16 stycznia otoczyli Kopciówkę pułkiem piechoty i zmusili Polaków do złożenia broni. Równocześnie aresztowano w Grodnie dowódcę Samoobrony Grodzieńskiej, gen. Mikołaja Sulewskiego wraz z całym sztabem. Takie to wieści docierały do przebijających się na południe żołnierzy Dąmbrowskiego, budząc przygnębienie i odbierając wiarę.”


Pozdrawiam
Wojciech Kempa
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
konto_usuniete_28.02.16
 

Unregistered

 
 
post 20/09/2010, 13:52 Quote Post

Coz mozna napisać , Wilno bylo polskie etnicznie i kulturowo , Polacy mieli podobnie jak Litwini prawo do samostanowienia i obrony terytorialnej , Wilenszczyzna jest do dzis polska etnicznie mimo wielowiekowej rusyfikacji i litanizacji , oraz obojetnosci władz RP dry.gif
 
Post #2

     
MikoQba
 

Presbyterian Westminster Confession
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 3.774
Nr użytkownika: 8.008

James Nicholson
Stopień akademicki: Dysortograf
Zawód: Dziennikarz
 
 
post 26/09/2010, 22:16 Quote Post

Obecny rząd(którego sympatykiem nie jestem), prowadzi jednak znacznie ostrzejszą politykę względem Litwy od poprzedniego rządu i prezydenta(których też nie popierałem).
ś.p. Lech Kaczyński w swoim dążeniu do wskrzeszenia polityki Jagiellońskiej, wyraźnie pobłądził. Chciał sukcesu, zrealizowania planu, ale brakowało mu wyczucia sytuacji, brakowało mu chłodnego spojrzenia na rzeczywistość- za bardzo zdeterminował go cel.
Pewien Polak z Litwy powiedział że jak nasz ówczesny prezydent był podczas jednej z wizyt w wileńskiej katedrze na mszy to gdy z niej wychodził z prezydentem Litwy- zebrało się przy schodach wielu polaków z Wileńszczyzny z polskimi flagami. Podszedł do nich zadowolony Lech Kaczyński i zapytał ich:
- A gdzie też flagi Litewskie?
Ten wileński polak powiedział, że oni, Polacy, którym za tablice z polskimi napisami i za wywieszanie polskich flag grożą grzywny i mandaty, poczuli się jak by ktoś im, jak by Polska- plunęła im w twarz...

P.S. To po myślniku to dosłowny cytat i tyle mam do powiedzenia odnośnie "polityki Jagiellońskiej".
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
wojtek k.
 

IX ranga
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 6.644
Nr użytkownika: 47.450

wojciech kempa
 
 
post 27/09/2010, 9:19 Quote Post

QUOTE(MikoQba @ 26/09/2010, 22:16)
Obecny rząd(którego sympatykiem nie jestem), prowadzi jednak znacznie ostrzejszą politykę względem Litwy od poprzedniego rządu i prezydenta(których też nie popierałem).
ś.p. Lech Kaczyński w swoim dążeniu do wskrzeszenia polityki Jagiellońskiej, wyraźnie pobłądził. Chciał sukcesu, zrealizowania planu, ale brakowało mu wyczucia sytuacji, brakowało mu chłodnego spojrzenia na rzeczywistość- za bardzo zdeterminował go cel.
Pewien Polak z Litwy powiedział że jak nasz ówczesny prezydent był podczas jednej z wizyt w wileńskiej katedrze na mszy to gdy z niej wychodził z prezydentem Litwy- zebrało się przy schodach wielu polaków z Wileńszczyzny z polskimi flagami. Podszedł do nich zadowolony Lech Kaczyński i zapytał ich:
- A gdzie też flagi Litewskie?
Ten wileński polak powiedział, że oni, Polacy, którym za tablice z polskimi napisami i za wywieszanie polskich flag grożą grzywny i mandaty, poczuli się jak by ktoś im, jak by Polska- plunęła im w twarz...


Mam gorącą prośbę, aby w tym temacie skupić się wyłącznie na wydarzeniach z lat 1918 / 1919. Na temat obecnych relacji na linii Warszawa - Wilno możemy podyskutować chociażby tutaj:

http://www.historycy.org/index.php?showtopic=55410&st=0

Pozdrawiam

Ten post był edytowany przez wojtek k.: 27/09/2010, 9:19
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
Albertus Galstold
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.198
Nr użytkownika: 7.826

Stopień akademicki: MBA
Zawód: CEO
 
 
post 27/09/2010, 22:31 Quote Post

Wojtku,
Sprubuje kontynuować naszą dyskusję w tym wątku.
QUOTE
W roku 1862 jako Litwini deklarowało się 418 tys. mieszkańców guberni wileńskiej, tj. niemal dokładnie 50% ogółu ludności

A według statystyki tego samego M. Lebedkina, Polaków - 18,42%
QUOTE
Ale po pierwsze granica guberni wileńskiej nie pokrywała się ściśle z granicami Dizukiji (Święciany to już Auksztota)

Przez kogo i kiedy te granicy byly zidentyfikowane? Dzukija jako historyczny region nigdy nie istniał..
Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich pisze: Dzuki to mieszkancy Powiatu Kalwarijskiego gub. Suwalkskiej pochodzenia litewskiego
http://dir.icm.edu.pl/pl/Slownik_geograficzny/Tom_II/303

QUOTE
a po drugie pisaliśmy już o tym, że w tamtych czasach litewskość odbierano inaczej niż dziś - taki Mickiewicz pisał „Litwo, ojczyzno moja”, bowiem czuł się równocześnie Polakiem i Litwinem.

Było to charakterystycznie wyłącznie inteligencji i szlachte. A cała szlachta w tej statystyce jest przypisana do Polaków. Poniewaz proces wyboru narodowości w tym czasie jeśće nie odbywał się, zgadzasz się zatem, że te który "czuły się równocześnie Polakiem Litwinem" nie są jednoznaczne tylko Polacy..

QUOTE
Co ciekawsze - w spisach przeprowadzanych w tamtym okresie Żmudzini deklarowali narodowość ... żmudzińską (a nie litewską)

Etnograficzną samoświadomośc u Żmudzinów pojawiłą się tylko po zakazu używania terminu Księstwa Żmudzkiego.

QUOTE
Z czasem wszystko zaczęło się odwracać – Żmudzini zaczęli określać się jako Litwini

Zmiana ta jest logiczną. Świadomość etniczną rozpoczęto związywać nie z historyczną, administracyjną czy polityczną przynależnośćią a z językową.

QUOTE
Podałem w wątku o kompleksach i fobiach Litwinów dane ze spisu przeprowadzonego w roku 1883, natomiast nie widzę potrzeby powtarzania danych ze spisów z roku 1897 i 1909, jako że powszechnie uznawane są one za niewiarygodne

Dlaczego? Ze względu na brak Polaków? Każdy spis jest źródłem i należy być krytycznie interpretowany. Korekty Wakara czy Eberhardta, kiedy katolicy Białorusini, dwu-lub trójjęzyczny mieszkańcy jest uznawani jednoznaczne jako Polacy, naturalnie jest dla niektórych, ale nie dla wszystkich smile.gif
QUOTE
W drugiej dekadzie XX wieku żadnego spisu powszechnego nie było

A spis z 1916 r?

QUOTE
podobnie nie było spisu w czasach „okupacji litewskiej”, który to spis obejmowałby całą Dziukiję.

Dane przedstawiłem surowe, tylko w celu wykazania zmian w tożsamośći w zależności od koniunktury politycznej..

QUOTE

Zaklinanie rzeczywistości niczego tu nie zmieni

O czym tu Kolego?

 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
wojtek k.
 

IX ranga
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 6.644
Nr użytkownika: 47.450

wojciech kempa
 
 
post 28/09/2010, 8:45 Quote Post

Przypomnę może, do jakiej to mojej wypowiedzi ustosunkował się tu Albertus:

W roku 1862 jako Litwini deklarowało się 418 tys. mieszkańców guberni wileńskiej, tj. niemal dokładnie 50% ogółu ludności. Ale po pierwsze granica guberni wileńskiej nie pokrywała się ściśle z granicami Dziukiji (Święciany to już Auksztota), a po drugie pisaliśmy już o tym, że w tamtych czasach litewskość odbierano inaczej niż dziś - taki Mickiewicz pisał „Litwo, ojczyzno moja”, bowiem czuł się równocześnie Polakiem i Litwinem. Co ciekawsze - w spisach przeprowadzanych w tamtym okresie Żmudzini deklarowali narodowość ... żmudzińską (a nie litewską). Z czasem wszystko zaczęło się odwracać - Żmudzini zaczęli określać się jako Litwini, zaś Dziuki gremialnie poczęli określać się jako Polacy.

Podałem w wątku o kompleksach i fobiach Litwinów dane ze spisu przeprowadzonego w roku 1883, natomiast nie widzę potrzeby powtarzania danych ze spisów z roku 1897 i 1909, jako że powszechnie uznawane są one za niewiarygodne, a niedaleka przyszłość jednoznacznie to zweryfikowała. W drugiej dekadzie XX wieku żadnego spisu powszechnego nie było, podobnie nie było spisu w czasach „okupacji litewskiej”, który to spis obejmowałby całą Dziukiję.

Wcześniej zaś napisałem:

Struktura ludności guberni wileńskiej w roku 1883:

Litwini – 417.200 / 35%
Polacy – 281.312 / 24%
Białorusini – 239.592 / 20%
Żydzi – 176.413 / 15%
Inni – 77.480 / 7%

Należy przy tym podkreślić, na co wielokrotnie zwracano tu uwagę, iż istniało szerokie grono osób uważających się równocześnie za Litwinów i Polaków, których Ojczyzną była Rzeczpospolita Obojga Narodów i którym trudno było jednoznacznie określić się, czy czują się bardziej Polakami czy Litwinami, jako że dla nich było to jedno i to samo.

W podobnej sytuacji znaleźli się przy okazji ostatniego spisu powszechnego Ślązacy, którym – z uwagi na akcję podjętą przez Ruch Autonomii Śląska – kazano się określić, czy czują się Polakami, czy Ślązakami. Stąd, jako Ślązakowi i Polakowi zarazem łatwiej mi zrozumieć Dziuków, którzy mieli ongiś dokonać podobnego wyboru. Zawsze uważałem się za Ślązaka, ale z tak postrzeganą śląskością, jaką to próbuje lansować Gorzelik, nie chcę mieć nic wspólnego. Podobnie nie chciały mieć nic wspólnego z litewskością lansowaną przez część Żmudzinów i Auszktotów Dziuki, którzy w sporze tym ostatecznie określili się jako Polacy.

Dla takich ludzi jak Mickiewicz, Piłsudski czy Żeligowski sprawą oczywistą było, iż Litwin znaczy tyle co Polak. Oni byli Litwinami, ale byli też Polakami.

A jeszcze wcześniej pisałem:

Dzisiejsza Wileńszczyzna i część przedwojennej Nowogródczyzny to jest zasadniczo Litwa historyczna, kolebka Wielkiego Księstwa Litewskiego. Po zawłaszczeniu nazwy Litwini przez Żmudzinów i część Aukszototów tamtejszą ludność, która nie posługiwała się językiem polskim, zaczęto nazywać Dziukami, gdyż litewskie głoski „di” wymawiano tam jak „dzi”. Dziuki w swej podstawowej masie ulegli polonizacji i już w XIX wieku w większości czuli się i czują do dziś Polakami.

Akcja Żeligowskiego była niczym innym jak powstaniem czujących się Polakami Litwinów / Dziuków przeciwko okupującym ich ziemię Aukszototom i Żmudzinom.

Dziuki, czyli historyczni Litwini były odrębną bałtyjską grupą etniczną, podobnie jak Żmudzini i Auksztoci. Analogicznie rzecz się ma z Łemkami, którzy - choć językowo są pokrewni Ukraińcom - nie mogą być uznani za Ukraińców, bowiem nigdy za Ukraińców się nie uważali. Podobnie rzecz się ma z Mazurami, którzy nie chcieli utożsamiać się z polskością (poza nielicznymi wyjątkami), a na pewnym etapie historii określać się zaczęli jako Niemcy. Co więcej, jak wykazał Arnold, to właśnie wśród Mazurów NSDAP cieszyła się największym poparciem.

Po wojnie władze PRL usiłowały „wmówić” Mazurom, iż tak naprawdę są Polakami, ale ci nie uwierzyli i gdy tylko powstały ku temu warunki (w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych), prawie wszyscy spylili do Vaterlandu. I właśnie w polityce władz PRL wobec Mazurów doszukiwałbym się pewnych analogii do tego, o czym tu rozprawiamy - tzn. o polityce władz litewskich wobec Dziuków.

W tym miejscu warto odpowiedzieć sobie na pytanie, kim tak naprawdę są dzisiejsi Litwini i w jakim stopniu są oni spadkobiercami Wielkiego Księstwa Litewskiego. Przypomnę więc, że Wielkie Księstwo Litewskie po unii lubelskiej było państwem wielonarodowościowym, w którym obok siebie żyli Żmudzini i Auksztoci, Dziuki i Jaćwingi, a także Białorusini – katolicy i prawosławni. Wielkie Księstwo Litewskie było ojczyzną ich wsystkich, przy czym nigdy nie doszło do scalenia tego konglomeratu ludów w jeden naród.

Albertus napisał, iż współczesny ruch narodowy litewski zrodził się w XIX wieku w łonie szlachty żmudzkiej. Co ciekawe, to właśnie w łonie szlachty żmudzkiej występowały najsilniejsze tendencje separatystyczne. Żmudź przyłączona została do państwa litewskiego przez Mendoga w roku 1240, przy czym wielokrotnie później książęta litewscy zrzekali się praw do niej na rzecz Krzyżaków. Kiedy w końcu, po zwycięstwie grunwaldzkim, Żmudź znalazła się na dobre w granicach Wielkiego Księstwa Litewskiego, szlachta żmudzka raz za razem zrywała się do walki przeciwko panowaniu litewskiemu – najpierw w roku 1418, a następnie w roku 1441, kiedy to wywalczyła sobie szeroką autonomię. W roku 1492 szlachta żmudzka uzyskała odrębne względem szlachty litewskiej prawa, a w roku 1529 autonomię rozszerzono tak, że Żmudź posiadała odtąd odrębną administrację, odrębne sądownictwo i odrębne prawo. W roku 1581 utworzono Sąd Główny w Rosieniach, niezależny od Sądu Głównego Litwy. Żmudzini w czasie przeprowadzanych w Rosji spisów powszechnych z reguły deklarowali narodowość żmudzką; i tak w roku 1857 narodowość żmudzką zadeklarowało 419 tys. osób.

Ale na tym nie koniec problemów… Otóż za spadkobierców Wielkiego Księstwa Litewskiego uważali się mieszkający na obszarze dzisiejszej Litwy i Białorusi Polacy. A kim byli owi Polacy? Jak już pisałem – była to w głównej mierze spolonizowana szlachta litewska oraz chłopi i mieszczanie z Wileńszczyzny, Nowogródczyzny i Podlasia, a także z okolic Mińska i z samego Mińska. Oni to w latach 1918 – 1920 dążyli do odbudowy Wielkiego Księstwa Litewskiego w granicach sprzed rozbiorów, złączonego trwałą unią z Polską. W takim odtworzonym Wielkim Księstwie Litewskim znów żyć mieli obok siebie Żmudzini, Aksztoci, Dziuki / Polacy, Białorusini, a także potomkowie szlachty żmudzkiej oraz spolonizowanej szlachty litewskiej…

Takie państwo nie powstało. Nie chcieli go liderzy litewskiego ruchu narodowego, na czele którego stali potomkowie szlachty żmudzkiej, a raczej tej jej części, która oparła się polonizacji, a także chłopi żmudzcy i auksztoccy…

Co ciekawe, wśród mieszkających na Białorusi Polaków, tych spolonizowanych mieszkańców Nowogródczyzny, Wschodniej Wileńszczyzny, Grodzieńszczyzny oraz Mińska i jego okolic zrodził się narodowy ruch białoruski, który uznał, że herbem odradzającej się Białorusi winna być pogoń litewska… Ruch ten także odwołuje się do tradycji Wielkiego Księstwa Litewskiego. To właśnie z tego środowiska wywodzą się twórcy niepodległej Białorusi i z tego też środowiska wywodzą się przywódcy białoruskiej opozycji, którzy obecnie walczą z rządami Łukaszenki, który to odwołuje się do zupełnie innej tradycji, mianowicie do związków z Rosją i z religią prawosławną.


A teraz proszę uprzejmie o powrót do tematu, którym są wydarzenia w Wilnie w latach 1918 – 1919... wink.gif

Pozdrawiam
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
wojtek k.
 

IX ranga
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 6.644
Nr użytkownika: 47.450

wojciech kempa
 
 
post 29/09/2010, 8:25 Quote Post

Uzupełniając post znajdujący się powyżej, informuję, iż procent Polaków w poszczególnych powiatach Dziukiji w roku 1910 w świetle materiałów dołączonych do projektu Stołpynina przedstawiał się następująco:

- Wilno – 73%
- Troki – 52%
- Lida – 77%
- Oszmiana – 77%
- Wilejka – 77%
- Święciany – 68%
- Dzisna – 74%
- Grodno – 71%

Biorąc pod uwagę to, iż powiaty trocki i święciański mniej więcej w połowie leżały na terytorium Dziukiji, możemy śmiało przyjąć, iż ¾ ludności Dziukiji to Polacy. Pozostała 1/4 to Żydzi, Białorusini i niewielka ilość Litwinów.

Powyższe ustalenia zasadniczo pokrywają się z tym, co znamy ze spisów powszechnych przeprowadzanych w II Rzeczpospolitej.

Pozdrawiam
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
wojtek k.
 

IX ranga
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 6.644
Nr użytkownika: 47.450

wojciech kempa
 
 
post 1/10/2010, 17:46 Quote Post

Tymczasem powrócę do zasadniczego tematu niniejszego wątku, tj. do wydarzeń na terenie Dziukiji (Dajnawy) w okresie od jesieni 1918 roku do stycznia 1919 roku. Na początek pozwolę sobie przytoczyć fragment pracy Lecha Wyszczelskiego „Wilno 1919 – 1920”:

„Ludność polska Kresów Wschodnich, na długo przed powstaniem niepodległej Polski, przygotowywała się na ich przyłączenie do macierzy. Działalność organizacyjna rozpoczęła się w Wilnie już 10 września 1918 r. i prowadzona była pod patronatem Związku Wojskowych Polaków. W mieście tym utworzono Komitet Obywatelski, który wyłonił Komitet Bezpieczeństwa Publicznego, a w którego pracach z upoważnienia Związku Wojskowych Polaków w Wilnie brał udział kpt. Stanisław Bobiatyński. Rozpatrywano sprawę porozumienia ludności polskiej, litewskiej, białoruskiej i żydowskiej jako wspólnej obrony przeciwko niebezpieczeństwu bolszewickiemu. Porozumienia nie uzyskano. Wobec tego do walki przygotowywała się Samoobrona Krajowa Litwy i Białorusi. Wyłoniła się Samoobrona Ziemi Wileńskiej, Samoobrona Ziemi Lidzkiej, Samoobrona Szczuczyńska, Samoobrona Ejszyska oraz Samoobrona Ziemi Mińskiej i Grodzieńskiej. Organizatorami byli generałowie: Władysław Wejtko i Aleksander Bernatowicz, pułkownicy: Tadeusz Malinowski, Andrzej Tupalski i Władysław Raczkiewicz. Polakom pozostawało tylko samodzielne wystąpienie zbrojne ludności polskiej Wilna.
Z nominacji Warszawy dowódcami formacji polskiej samoobrony w Wilnie wyznaczono gen. Eugeniusza Kątkowskiego, w Mińsku gen. Władysława Wejtko, a w Grodnie płk. Władysława Podgurskiego. Szczególną aktywność przejawiał gen. Wejtko, który otrzymał nominację Naczelnego Dowództwa WP do kierowania całą konspiracją kresową. Jego zamiarem było nadanie samoobronie cech wojska regularnego. Józef Piłsudski mianował go 8 grudnia 1918 r. dowódcą Samoobrony Krajowej Litwy i Białorusi. Wówczas generał przystąpił do tworzenia brygad samoobrony formacji wojskowego charakteru. Formacje te tworzone były z myślą o obronie tych ziem przed ich zagarnięciem przez bolszewików. W Wilnie rozpoczął formowanie dwóch pułków piechoty i jednego pułku ułanów. Prężną działalność rozwijała także wileńska POW kierowana przez Witolda Gołębiowskiego. Tylko w Wilnie w grudniu 1918 r. do formacji samoobrony akces zgłosiło ponad 1200 ochotników. Organizatorem samoobrony w Lidzie był ppor. Wacław Szukiewicz, w Ejszyszkach kpt. Kazimierz Ilcewicz, Szczuczynie por. Bolesław Lisowski. Polskie formacje samoobrony tworzone były też w Mińsku przez gen. Aleksandra Bernatowicza. Z nominacji Józefa Piłsudskiego dowodzenie nimi przejął płk Fabian Kobordo.
Pod koniec grudnia 1918 r. Samoobrona Krajowa Litwy i Białorusi została rozwiązana. Jej członkowie mieli ochotniczo wstępować do Wojska Polskiego, a gen. Wejtko otrzymał nominację na dowódcę Okręgu Wojskowego Litwy i Białorusi. Komendantem wojskowym Wilna mianowano gen. Adama Mokrzeckiego, natomiast jego zastępcą mjr. Stanisława Bobiatyńskiego. Formacje podległe gen. Wejtko miały samodzielnie wystąpić zbrojnie przy próbach wkroczenia do Wilna Armii Czerwonej – która znajdowała się już na wysokości Niemenczyna i stacji kolejowej Soły – po jego opuszczeniu przez Niemców.
Do końca grudnia 1918 r. udało się ze ściągniętych do Wilna z jego okolic i mieszkańców miasta utworzyć cztery bataliony piechoty i pododdział jazdy zorganizowane w I Brygadę. Był to: 1. pułk ułanów wileńskich mjr. Władysława Dąbrowskiego, 1. batalion kpt. Witolda Szczerbickiego, 2. batalion por. Edwarda Kaczkowskiego, 3. batalion kpt. Mikołaja Żujewicza, 4. batalion POW por. Jana Gołębiowskiego i batalion rekrucki kpt. Władysława Piaseckiego. Dowodzenie brygadą powierzono gen. Bolesławowi Krejczmerowi. II Brygada utworzona została z Samoobrony Ziemi Lidzkiej sformowanej przez ppor. Wacława Szukiewicza, a dowodzona była przez gen. Adama Mokrzeckiego. Po opuszczeniu przez Niemców na przełomie 1918 i 1919 r. Lidy i okolic II Brygada rozpoczęła walki z Armią Czerwoną. Aktywny rozwój przechodziła Samoobrona Ziemi Grodzieńskiej, dowodzona przez gen. Mikołaja Sulewskiego. Przystąpiono do formowania grodzieńskiego pułku strzelców, dowodzonego przez mjr. Jana Jackiewicza. 18 grudnia 1918 r. część żołnierzy tego pułku złożyła przysięgę wojskową. Byli i tacy, którzy odmówili jej złożenia. Jednocześnie trwała koncentracja w Wilnie I Brygady.”


Zdaniem Grzegorza Łukomskiego i Rafała Stolarskiego, autorów pracy „Walka o Wilno” już w październiku 1918 roku w oddziałach samoobrony zorganizowanych było ponad 5 tysięcy ludzi, aczkolwiek stany były płynne. W przywołanej pracy czytamy:

„W ciągu października liczba członków organizacji wzrosła do 130 oficerów i ok. 5 tysięcy żołnierzy zarejestrowanych, lecz nie posiadających broni i wyposażenia. Ta ostatnia liczba miała zresztą charakter bardzo hipotetyczny, z powodu braku możliwości jej zweryfikowania. Poważną przeszkodą utrudniającą działalność był – rzecz zrozumiała – brak pieniędzy. Zbierano je poprzez samoopodatkowanie się członków organizacji oraz darowizny ludności polskiej.”

Sporo miejsca Grzegorz Łukomski i Rafał Stolarski poświęcili samoobronie w okolicach Lidy, która to powstała bodaj najwcześniej:

„Warto się przyjrzeć bliżej tworzeniu Samoobrony w Lidzie, ośrodku miejskim mniejszym od Wilna, gdzie proces ten przebiegał w sposób bardzo charakterystyczny. Inicjatorami byli tutaj: por. Stanisław Iwanowski, por. Wacław Szukiewicz, dr Romuald Sopoćko, aptekarz Rudolf Bergman. Utworzono Radę Narodową Ziemi Lidzkiej. Jej prezesem został ziemianin Emilian Butkiewicz, wiceprezesem Iwanowski. Ponadto tworzyli ją m.in. Bergman, Sopoćko, ks. dziekan Szkop. Początkowo chodziło o obronę przed grasującymi w powiecie bandami złożonymi przeważnie z byłych żołnierzy niemieckich. W okolicy operowały ponadto oddziały wysyłane przez bolszewików, siejące zamęt zwłaszcza we wsiach, buntując chłopów przeciwko właścicielom ziemskim.
Samoobrona tutejsza planowała też przejecie władzy z rak niemieckich i zapobieżenie w ten sposób coraz bardziej uciążliwym rekwizycjom, dokonywanym przez wojska Ober—Ostu. Akcję propagandową prowadzono przy pomocy ulotek kolportowanych po całym powiecie. Podkreślano w nich ogólnonarodowy charakter utworzonej organizacji oraz zachęcano do jej wspierania czynnego i materialnego. Do oddziałów zbrojnych poczęli zgłaszać się ochotnicy, głównie młodzież z okolicznych zaścianków, m.in. z Raduni i Żyrmun, przybywali też robotnicy folwarczni i fabryczni. Dowódcą wojskowym został początkowo por. Szukiewicz, wkrótce nawiązano kontakt z przebywającym w majątku Dzitryki gen. Adamem Mokrzeckim, który objął jej dowództwo. Tworzono oddział konny oraz batalion piechoty, ten ostatni w samym mieście. Rzecz charakterystyczna, w początkowym okresie działalności nie kontaktowano się z Wilnem „podejrzewając, iż Wilno zechce nas sobie podporządkować”. Wydaje się jednak, iż przyczyną takiego postępowania były nie tylko względy ambicjonalne i partykularne. W Lidzie, nie bezpodstawnie, obawiano się, iż Wilno przy wsparciu wojsk niemieckich, może stać się ośrodkiem litewskim i miejscowi Polacy nie będą potrafili temu przeszkodzić. Należało zatem utrzymać łączność raczej z Grodnem, Wołkowyskiem, Białymstokiem i Brześciem, ośrodkami mniej narażonymi na zakusy Litwinów jawnie wspieranych przez Niemców.
Sztab Samoobrony mieścił się w lokalu Kasy Skarbowej. W drugiej polewie października nawiązano wreszcie współpracę z Wilnem, w wyniku czego, gen. Wejtko oficjalnie mianował gen. Mokrzeckiego dowódcą Samoobrony Lidzkiej. Szefem sztabu został por. Iwanowski, a por. Szukiewicz dowodził oddziałem w samym mieście. Stosunek Niemców do organizacji był tutaj poprawny, a nawet pełen respektu. Prowincjonalne miasto nie leżało w sferze ich zainteresowań w takiej mierze jak Wilno czy Grodno, gdzie mieściły się liczne zgrupowania wojsk, a więc realne możliwości działania Niemców na terenie Lidy były niewielkie.”


Z kolei przyjrzyjmy się temu, jak przebiegał proces organizowania struktur samoobrony w Grodnie i jego najbliższej okolicy. Oto Grzegorz Łukomski i Rafał Stolarski piszą:

„Samoobrona Grodna zorganizowana została nieco później, choć przygotowania organizacyjne rozpoczęto także we wrześniu. Dużą rolę odegrało duchowieństwo katolickie, z powodzeniem wykorzystując swoje wpływy w społeczeństwie. Inspiratorem i twórcą działań był ks. prałat Leon Żebrowski, ówczesny dziekan w Grodnie. Wspierał materialnie, dostarczał broni i żywności, lecz nade wszystko — za pośrednictwem poszczególnych parafii propagował ideę walki o Polskę. Godna odnotowania była postawa księży w dekanacie grodzieńskim. Pomagali nie tylko moralnie i materialnie, lecz także stawali na czele poszczególnych oddziałów. Przykładem jest chociażby ks. Piotr Mazur, który w Łunnie rozbroił posterunek niemiecki, ks. Józef Bielawski natomiast, na czele kilkunastu żołnierzy Samoobrony zdobył posterunki w Kwasówce i Zaniewieczach, a ks. Józef Zera śmiałym atakiem zdobył Sokółkę.
Powstawanie organizacji wojskowej także tutaj poprzedzone było działalnością polityczną przywódców polskiego społeczeństwa. Pod koniec października powstał w mieście Komitet Obywatelski. Tworzyli go przeważnie okoliczni ziemianie oraz inteligencja. Radę Naczelną stanowili: ks. Leon Żebrowski (prezes), Stanisław Iwanowski (wiceprezes) oraz Antoni Żaboklicki (sekretarz). Celem nadrzędnym organizacji było wsparcie moralne i finansowe tworzonych oddziałów zbrojnych.
Sygnałem do utworzenia formacji wojskowych była ostateczna kapitulacja Niemców na froncie zachodnim. 12 listopada 1918 roku grupa oficerów i podoficerów pochodzących także głównie z rozwiązanego Korpusu Dowbora powołała Radę Wojenną Ziemi Grodzieńskiej, której prezesem został mjr Bronisław Bohaterewicz, a wkrótce przekazał przywództwo starszemu rangą gen. Mikołajowi Sulewskiemu.
W wyniku kolejnych zebrań utworzono Samoobronę Ziemi Grodzieńskiej. Sztab organizacji tworzyli: gen. Sulewski, mjr Jan Jackiewicz, por. Jan Szymański, por. Antoni Śpiewak. Organizację oddziałów powierzono mjr. Bohaterewiczowi. Nieliczne siły, jakimi dysponowali powstańcy nie pozwoliły na opanowanie Grodna, gdzie mieścił się silny garnizon niemiecki. Zdecydowana akcja połączona z zaskoczeniem przeciwnika umożliwiła opanowanie (13 listopada) pobliskich gmin, m.in. zajęto Sopoćkinie, Indury, Tołoczki i Mosty. Pozwoliło to na rozszerzenie rekrutacji ochotników z tych terenów i wkrótce wzmocniło liczebnie szeregi powstańcze. Już następnego dnia oddział z Sopodkiń liczył 60 żołnierzy, w Tołoczkach zwerbowano dodatkowo 10 ochotników, w pozostałych po kilkunastu. Ochotnicy wstępowali do szeregów z własną bronią, bądź to przechowywaną od lat w domach rodzinnych lub też pozostawioną przez Niemców i Rosjan w czasie walk frontowych, poczynając od 1914/1915 roku. Najwięcej broni ofiarowała gmina Tołoczki, gdzie mieszkańcy, przeważnie zaściankowa szlachta, rozbroili trzy niemieckie kolumny gospodarcze, zdobywając około 200 karabinów, ciężkie wozy transportowe i znaczne ilości zapasów żywności. Pozwoliło to na tworzenie regularnego pułku strzelców.
Sukcesy polskich oddziałów skłoniły władze niemieckie, opanowane wówczas przez rady żołnierskie, do zawarcia z Samoobroną porozumienia, w myśl którego rozdzielono strefy wpływów. Władza Samoobrony rozciągała się na powiat, a Niemcy zastrzegli sobie wyłączność wpływów w mieście. Sztab Samoobrony mógł nadal rezydować w Grodnie.
Dużą rolę w tworzeniu Samoobrony Grodzieńskiej odegrała POW, prowadząc wywiad, transportując broń i amunicję, a przede wszystkim szkoląc z zakresu służby wojskowej. Odbywały się one w mieszkaniu Emilii Rossochackiej przy ul. Policyjnej (później gen. A. Listowskiego). Prowadzili je wysłannicy z Okręgu Białostockiego POW.”


Zostało już zasygnalizowane, iż formacje samoobrony powstały także w Mińsku. Ponownie odwołam się do ustaleń Grzegorza Łukomskiego i Rafała Stolarskiego:

„W pierwszych dniach grudnia 1918 r. w Mińsku przebywał gen. Wejtko. Wobec ewakuacji z miasta wojsk niemieckich, które tutaj także porozumiały się z bolszewikami, wyprzedając im broń i sprzęt wojskowy, na ogólnym zebraniu Samoobrony Mińskiej, z udziałem gen. Wejtki, Władysława Raczkiewicza, płk. Kobordy i przedstawicieli POW, postanowiono rozwiązać organizację. 12 grudnia pod dowództwem płk. Kobordy ok. 1000 żołnierzy opuściło miasto, docierając w większości do punktów zbornych Dywizji Litewsko – Białoruskiej w Zambrowie, w Ostrowie Łomżyńskim i Komorowie lub do Wilna. Punktem przekroczenia linii demarkacyjnej były Łapy. Utworzyli oni Miński Pułk Strzelców (86 Miński Pułk Piechoty).”

Pozdrawiam
Wojciech Kempa
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
wojtek k.
 

IX ranga
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 6.644
Nr użytkownika: 47.450

wojciech kempa
 
 
post 3/10/2010, 15:42 Quote Post

Spójrzmy jeszcze, jak wydarzenia w Wilnie w pierwszych dniach stycznia 1919 roku opisuje Lech Wyszczelski w pracy Wilno 1919 – 1920:

„Oddziały polskiej samoobrony, nie mogąc doczekać się pomocy od rządu polskiego oraz przewidując, że 5 stycznia Niemcy przekażą Wilno bolszewikom, postanowiły samodzielnie zająć miasto. Do pierwszych starć zbrojnych doszło już 31 grudnia. Do akcji przystąpił 3. batalion złożony z Polaków, byłych żołnierzy niemieckich. Zajęto ratusz przy ul. Wielkiej. Przystąpiono do rozbrajania Niemców. Do potyczki doszło z rejonie Ostrej Bramy. Dochodziło też do innych incydentów zbrojnych. W tym czasie prowadzono rozmowy z dowództwem niemieckim, które zobowiązało się do opuszczenia części miasta, zatrzymując kontrolę nad Wielką Pohulanką i dworcem kolejowym. Polskie formacje samoobrony przygotowywały się l stycznia do obsadzenia miasta, gdzie utworzono linię demarkacyjną polsko-niemiecką. Władzę wojskową w Wilnie przejął gen. A. Mokrzecki. Wydał 1 stycznia odezwę, nawołując do porządku oraz „gwarantując bezpieczeństwo życia i mienia wszystkim, bez różnicy narodowości, zamieszkałym w Wilnie, zapewniając swobodę egzystencji politycznym partiom”.
Komuniści przeciwstawili się próbie opanowania Wilna przez Polaków. Nie dochodziło natomiast do większych incydentów z Niemcami, którzy ewakuowali się z miasta. Walkę podjęli właśnie znajdujący się w mieście bolszewicy. Ich najważniejszy punkt oporu znajdował się przy ul. Wroniej. Wieczorem 1 stycznia Polacy rozpoczęli atak na ten punkt oporu. Dowodził nim rtm. Jerzy Dąbrowski. Przeciwnik poddał się 2 stycznia o godz. 14.00. Podczas potyczki zginęło 3 bolszewików, 5 popełniło samobójstwo, 76 wzięto do niewoli. Straty Polaków wyniosły 1 zabitego i 4 rannych. Zdobyto znaczne zapasy broni, głównie poniemieckiej. Miały liczyć ponad 1000 karabinów i 600 granatów. W nocy z 2 na 3 stycznia zgrupowanie złożone kolejowy. Do miasta w tym czasie zaczęły się zbliżać regularne oddziały Armii Czerwonej.
4 stycznia w rejon Nowej Wilejki skierowany został 1. batalion, a na prawo od niego maszerowały dwie kompanie 4. batalionu. Pododdziały te zatrzymać miały przeciwnika, który skoncentrowany był w Nowej Wilejce, ale który, akurat w tym dniu, nie przejawiał na tym kierunku inicjatywy zaczepnej. Inaczej zachowywał się 5. pułk wileński, który 4 stycznia przystąpił do natarcia na Wilno. Były to pododdziały pułków pskowskiego, dowodzonego przez Mochnaczewa i wileńskiego, dowodzonego przez Zienkiewicza. Rozpoczęły się zacięte walki. Polacy odparli pierwsze szturmy oddziałów Armii Czerwonej, brakowało im jednak amunicji. Nie były też przygotowane na podejściach do miasta i w nim samym pozycje obronne. Było to pierwsze starcie zbrojne Wojska Polskiego — co prawda oddziałów nieregularnych — z Armią Czerwoną. Nie zostało zaliczone przez historyków jako początek regularnej wojny polsko-rosyjskiej, ale nosiło pewną zapowiedź takowej wojny i to w niedalekiej przyszłości.
Tymczasem regularne oddziały Armii Czerwonej zbliżały się już do Wilna, l stycznia 2. Brygada Strzelców (BS) Dywizji Pskowskiej znalazła się w rejonie Podbrodzia, a 3. BS z tej samej dywizji zbliżała się do Wiłkomierza. Sąsiadem z lewej strony wymienianej dywizji była Dywizja Zachodnia, której czołówki osiągnęły Lidę i Baranowicze. Zadanie zajęcia Wilna otrzymała 2. BS Dywizji Pskowskiej Władimira Aleksandrowicza Oldieroggeja, wzmocniona 5. pułkiem wileńskim. W kierunku Wilejki i Mołodeczna kierowała się 1. BS Dywizji Pskowskiej. Z Mołodeczna na Wilno podążały także 144. i 146. pułk 17. DS Grigorija Michajłowicza Borzinskija oraz oddział wydzielony Dywizji Zachodniej Władimira Aleksiejewicza Jewszowa.
1 stycznia dowódca 2. BS nakazał 4. pułkowi kierować się przez Podbrodzie na Mickuny, by wspólnie z 1. pułkiem zająć stację kolejową Nową Wilejkę. Na Wilno trasą z Podbrodzia przez Niemenczyn skierowany został 5. pułk wileński. Oddziałom tym nakazano na wypadek polskiego oporu likwidować go siłą.
Gen. Władysław Wejtko już 2 stycznia otrzymał informacje, że oddziały Armii Czerwonej z trzech stron – od Niemenczyna, Mołodeczna i Lidy – zbliżają się do Wilna. Zarządził wysunięcie do Nowej Wilejki części sił, aby zablokować marsz przeciwnika. W rejonie tym ześrodkowane zostały: część 1. pułku ułanów wileńskich, 3. batalion i Legia Oficerska. W Wilnie pozostała reszta 1. pułku ułanów wileńskich, 1. batalion, 4. batalion POW i inne drobne pododdziały.
3 stycznia rankiem doszło do walki pod Nową Wilejką. Straty ponieśli ułani wileńscy, którzy zmuszeni zostali do odwrotu. Bez powodzenia zakończył się także atak piechoty polskiej. Polacy wycofali się do Wilna. W tym dniu na Wielkiej Pohulance doszło do potyczki z Niemcami, zakończonej stratami w zabitych, w tym oficerów. Największe zagrożenie stanowiły kolumny rosyjskie zbliżające się od Niemenczyna i Nowej Wilejki. Po walkach Polacy zmuszeni zostali do wycofania się do centrum miasta. Posiłki zmusiły Rosjan do zaniechania natarcia.
Pomimo jego przerwania gen. Wejtko i jego sztab zdawali sobie sprawę z przewagi przeciwnika i własnej niemocy. Polakom brakowało amunicji. Rosjanie po pierwszych potyczkach z Polakami, które były dla nich zaskoczeniem, koncentrowali siły do decydującego uderzenia na Wilno. Zaplanowano koncentryczne natarcie na miasto. Utworzono jednolite dowództwo, które miało przewodzić tej akcji. Najsilniejsze uderzenie kierowało się na centrum, a na skrzydłach do okrążenia przystąpić miano nieco później. Odmowę prowadzenia natarcia wyraziło dowództwo 5. pułku wileńskiego, zarzucając kierownictwu akcji nieumiejętność zaplanowania i kierowania nią. Do natarcia przystąpiło natomiast zgrupowanie skoncentrowane w Nowej Wilejce.
5 stycznia rozpoczęła się całodzienna walka na przedmieściach Wilna. Potem Armia Czerwona przystąpiła do natarcia na centrum miasta. Tego dnia Rosjanie zajęli górującą nad miastem Górę Trzykrzyńską, ostrzeliwując ogniem artyleryjskim zwłaszcza dzielnicę Zarzecze, gdzie mieścił się budynek sztabu obrony Wilna broniony przez POW-wiaków. Do natarcia ruszyła piechota. 1., 2. i 4. batalion broniły południowego sektora Wilna, w tym Zarzecza, zaś 3. batalion i kawaleria broniły podejść do Antokola. Przewaga Rosjan była tak duża, że wynik walk był z góry przesądzony. Cywilni przedstawiciele Rady Miejskiej zaproponowali gen. Wejtko zaprzestania dalszej walki. Obawiano się represji po zajęciu miasta szturmem. Z Warszawy dotarły natomiast informacje o braku możliwości nadejścia odsieczy.
Wobec braku jakichkolwiek szans na utrzymanie się w mieście, 5 stycznia o godz. 19.00 kpt. Zygmunt Klinger podjął decyzję o zakończeniu walk i o wycofaniu się z Wilna. Jej realizacja miała się odbyć 6 stycznia, kiedy to oddziały polskiej samoobrony miały przedzierać się na Rudniki, Raduń, Ejszyszki i Szczuczyn. Wieczorem wydano rozkaz opuszczenia miasta przez oddziały polskie. Ewakuacja odbyła się w dużym chaosie. Nie było możliwości wywiezienia zapasów uzbrojenia, amunicji i żywności. Żołnierze nie byli przygotowani do długotrwałego marszu. Większość kierowała się w stronę Landwarowa. Niemcy utrudniali ewakuację, czasowo internując gen. Wejtko i kpt. Klingera. Większość żołnierzy skupiła się w Białej Wace. Doszło z Niemcami do porozumienia, zawartego przez szefa sztabu wojsk polskiej samoobrony broniących Wilna kpt. Klingera, na mocy którego oddziały te miały być bez broni przewiezione przez Niemców transportem kolejowym do Łap. Tą drogą dotarło do Polski 154 oficerów i 1035 szeregowych z 1., 2. i 4. batalionu, którzy weszli następnie w skład tworzącej się Dywizji Litewsko-Białoruskiej.”


Jak już wiemy, inaczej potoczyły się losy 1 pułku ułanów wileńskich rtm. Władysława Dąmbrowskiego, a także 3 batalionu strzelców por. Kaczkowskiego oraz Legii Oficerskiej, na której czele stał podkapitan Rusiecki. Dowództwo nad całością objął rtm. Władysław Dąmbrowski. Oddziały te skierowały się na południe i - przez Ejszyszki, Szczuczyn i Prużanę - dotarły do Brześcia, który to zdobyły w dniu 9 lutego 1919 roku. Po drodze dołączały do nich różne mniejsze i większe oddziały i grupy żołnierzy, w tym jednostki samoobrony z Ejszyszek oraz z Lidy i Szczuczyna, a także oddział konny Waleriana Meysztowicza z Poniewieża. Po zdobyciu Brześcia, który zgrupowanie rtm. Dąmbrowskiego odbiło z rąk niemieckich, połączono się z regularnymi jednostkami WP, które znajdowały się po drugiej stronie Bugu.

Przypomnę w tym miejscu O de B 1 pułku ułanów wileńskich przed jego wyruszeniem z Wilna:

Dowódca – rtm. Władysław Dąmbrowski
z-ca d-cy – podrotm. Jerzy Dąmbrowski
1 szwadron – por. Adam Zahorski
2 szwadron – por. Olgierd Oskierko
3 szwadron – por. Konstanty Drucki – Lubecki
oddział karabinów maszynowych – kpt. Bronisław Wąsowski
oddział konnych pionierów – rtm. Mikołaj Michniewicz – Hetman

Pozdrawiam
Wojciech Kempa
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
bartoszb
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.647
Nr użytkownika: 44.299

 
 
post 19/02/2011, 17:29 Quote Post

Przechodząc z wątku "Polacy I Litwini - Trudny Podział Spadku Po Ron, Polacy a nowożytny naród litewski" (http://www.historycy.org/index.php?showtopic=75337&st=210):
"Historia Litwy Dwugłos polsko litewski", Rachuba Andrzej Kiaupiene Jurate Kiaupa Zigmantas, pan Zygmunt na stronie 337 napisał, że 01.01.1919 Litwini (Lietuwini) na Baszcie Giedymina wywiesili swoją flagę. 2 stycznia ich rząd opuścił Wilno, ale został tam oddział wojska, który opuścił Wilno dopiero 6 stycznia! Co oni przez ten czas tam robili? Ilu ich było? Gdzie stacjonowali? Dotychczas nie było mowy o jakiejkolwiek obecności Litwinów po ucieczce rządu do Kowna. Nawet ja sam pytałem (w innym wątku) dziwiąc się nieco czemu żaden oddział (do demonstracyjnego oporu) nie pozostał, a i koledzy z Litwy nic na to nie odrzekli.
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
Albertus Galstold
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.198
Nr użytkownika: 7.826

Stopień akademicki: MBA
Zawód: CEO
 
 
post 20/02/2011, 10:44 Quote Post

QUOTE
01.01.1919 Litwini (Lietuwini) na Baszcie Giedymina wywiesili swoją flagę. 2 stycznia ich rząd opuścił Wilno, ale został tam oddział wojska, który opuścił Wilno dopiero 6 stycznia! Co oni przez ten czas tam robili? Ilu ich było? Gdzie stacjonowali? Dotychczas nie było mowy o jakiejkolwiek obecności Litwinów po ucieczce rządu do Kowna. Nawet ja sam pytałem (w innym wątku) dziwiąc się nieco czemu żaden oddział (do demonstracyjnego oporu) nie pozostał, a i koledzy z Litwy nic na to nie odrzekli.


Siedziba komendanta miasta Wilna była w Gieorgijewski pr. 3 w byłej siedzybie „Militär-Verwaltung Litauen“. Baraki były w pobliżu Zielionego Mostu. Od 31 grudnia komendantem był K.Škirpa, który i podniósł na Baszcie Giedymina litewski trikolor, który pozolstał tam do 06 stycznia.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kazys_%C5%A0kirpa

Nocą 04 stycznia pod rozkaz komendanta części komendantury (ok. 150 żołnierzy) wymaszerowałi do Landwarowa. K.Škirpa z kilkoma oficerami i 25 żołnierzy pozostał w Wilnie jeszcze na kilka dni.
Z rządu w Wilnie pozostałi M. Biržiška i minister spraw żydowskich Jakow Wygodski.
http://en.wikipedia.org/wiki/Mykolas_Bir%C5%BEi%C5%A1ka

Ten post był edytowany przez Albertus Galstold: 20/02/2011, 11:10

Załączona/e miniatura/y
Załączony obrazek
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
bartoszb
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.647
Nr użytkownika: 44.299

 
 
post 24/02/2011, 11:36 Quote Post

QUOTE(Albertus Galstold @ 20/02/2011, 11:44)
Siedziba komendanta miasta Wilna była w Gieorgijewski pr. 3  w byłej siedzybie „Militär-Verwaltung Litauen“.
*




Czyli Prospekt Giedymina (Mickiewicza) nr 3 Litewska Akademia Nauk?

Interesujące jakie były relacje z polską Samoobroną?
Czyzby ten oddział kontrolował (w dniach 1-4 stycznia) cały kwadrat w granicach ulica Wileńska od zachodu, od północy Wilia, od południa prospekt, a od wschodu to co, katedra, arsenał, całe wzgórze?
Dziwne, że nic o tym się nie wspomina. Przecież musiałoby to mieć bardzo symboliczne znaczenie, a litewska flaga bardzo uwierać. W dodatku nic jużby nie stało na przeszkodzie aby ją usunąć 4, góra 5 stycznia.

A 125 ludzi pod bronią to dość istotna siła do wspomożenia obrony Wilna.
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
Albertus Galstold
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.198
Nr użytkownika: 7.826

Stopień akademicki: MBA
Zawód: CEO
 
 
post 26/02/2011, 17:05 Quote Post

QUOTE
Czyli Prospekt Giedymina (Mickiewicza) nr 3 Litewska Akademia Nauk?

Tak.

QUOTE
Interesujące jakie były relacje z polską Samoobroną?
Czyzby ten oddział kontrolował (w dniach 1-4 stycznia) cały kwadrat w granicach ulica Wileńska od zachodu, od północy Wilia, od południa prospekt, a od wschodu to co, katedra, arsenał, całe wzgórze?
Dziwne, że nic o tym się nie wspomina. Przecież musiałoby to mieć bardzo symboliczne znaczenie, a litewska flaga bardzo uwierać. W dodatku nic jużby nie stało na przeszkodzie aby ją usunąć 4, góra 5 stycznia.

Są wymienione tylko kolizji między Samoobroną Polską i komunistami V.Kapsukasa. A flage zerwałi bolszewicy, pozostawiając tylko czerwoną część.

Ten post był edytowany przez Albertus Galstold: 26/02/2011, 17:06
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

     
gosialuc
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 1
Nr użytkownika: 72.714

Malgorzata Luc
 
 
post 2/05/2011, 19:19 Quote Post

Witam szanownych forumowiczów, trafiłam tu szukając informacji o poruszanym temacie walk polsko-bolszewickich w Wilnie. Mam pytanie, może ktoś z Państwa orientuje się, gdzie byli wywożeni więźniowie pojmani przez Bolszewików w czasie walk. Dotyczy to losów mojego dziadka, który pochodził z wioski Jodziszki pod Wilnem, posiadał legitymację białogwardzisty z tego okresu, pełnił rolę gońca-posłańca. Został schwytany i wywieziony gdzieś??... wiem, że udało mu się uciec, szedł przez miesiąc, ukrywając się, aż dotarł do "swoich", trafił potem z wojskiem do Warszawy.

Będę wdzięczna za info, może być na priv. Chętnie nawiążę jakiś kontakt z historykiem mającym wiedzę z tego okresu, gdyż zależy mi na odtworzeniu historii mojej rodziny.

Ten post był edytowany przez gosialuc: 2/05/2011, 19:21
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
bartoszb
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.647
Nr użytkownika: 44.299

 
 
post 6/03/2012, 11:08 Quote Post

QUOTE(gosialuc @ 2/05/2011, 20:19)
poruszanym temacie walk polsko-bolszewickich w Wilnie. Mam pytanie, może ktoś z Państwa orientuje się, gdzie byli wywożeni więźniowie pojmani przez Bolszewików w czasie walk.
*



Ale których walk? W styczniu czy kwietniu?

Jeśli to drugie to lakonicznie napisane jest u Wyszczelskiego
http://books.google.pl/books?id=OaW8Hu8Iij...epage&q&f=false , że w kierunku Mejszagoły i Niemenczyna.

Mnie natomiast interesuje czy wydarzenia w Wilnie można nazwać pogromem Żydów? Czy w Bydgoszczy był pogrom Niemców (3 września 1939)?
A może inaczej: rozprawa z Żydami, którzy popierając bolszewików strzelali z dachów i okien, przerodziła się w pogrom?
Ktoś to opisał jakoś szerzej?

Np. na żydowskiej stronie napisali:
W odwecie za współpracę z Litwinami, w kwietniu 1919 r., wojsko polskie dokonało pogromu Żydów wileńskich.

Ten post był edytowany przez bartoszb: 6/03/2012, 11:08
 
User is offline  PMMini Profile Post #15

3 Strony  1 2 3 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2017 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej