Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> św.wojciech, Żródła hagiograficzne poświęcone św.Wojc
     
Ulrika
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 20
Nr użytkownika: 127

 
 
post 8/02/2004, 12:10 Quote Post

Pisze referat na temat św. Wojciecha i potrzebny jest mi spis wszystkich żywotów tej postaci. Może ktoś zna adres internetowy, gdzie można takie żródła znależdż.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
Agnes
 

IV ranga
****
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 378
Nr użytkownika: 134

Stopień akademicki: mgr. Plut.
Zawód: Historyk
 
 
post 8/02/2004, 18:45 Quote Post

Polecam poczytać książkę Gerald Labuda Św Wojciech smile.gif


Święty Wojciech (czes. Vojetech, niem. Adalbert) - (ok. 955-997) czeski biskup Pragi, szósty syn Sławnika pana na Libicach (Sławnikowice) i Strzeżysławy z Przemyślidów, jeden z katolickich świętych patronujących Polsce.

Początkowo ojciec nie przeznaczał go do stanu duchownego. Gdy ciężko zachorował w maleńkości, ojciec wierząc, że do zdrowia przywróciło syna położenie na ołtarzu w kościele - przekazał go na wychowanie kościelne.

Imię Adalbert (germański odpowiednik jego słowiańskiego) przybrał na bierzmowaniu na cześć swego mentora arcybiskupa Magdeburga, świętego Adalberta, pod którego opiekę został oddany w 972. W 981 przyjął święcenia kapłańskie. W Magdeburgu wraz towarzyszem Radłą i młodszym bratem Radzimem pobierał nauki w szkole Otryka, jednej z najlepszych w ówczesnych Niemczech. Poznał łacinę, niemiecki, a w Magdeburgu nauczył się także języka Lutyków (Wieleci).



Od 981 po śmierci swego mentora wrócił do Czech jako subdiakon a po śmierci bs. Dietmara od 3 kwietnia 983 został osadzony na czele diecezji praskiej mimo nieosiagnięcia wieku episkopalnego (30). Wobec wywołanych swą bezkompromisowością konfliktów z wiernymi ok. 989 wyjechał do Rzymu, gdzie zrzekł się infuły. Początkowo chciał udać się na pielgrzymkę do Jerozolimy, jednak po krótkim pobycie w klasztorze na Monte Cassino za namową greckiego pustelnika Nila wstąpił do klasztoru benedyktyńskiego św. Bonifacego i Aleksego na rzymskim Awentynie. Od 992 po śmierci swego następcy bs. Falkolda ponownie skierowany do Pragi przez arcybiskupa Moguncji Willigisa. Wobec nieufności do rodzimego duchowieństwa w 992 z jego inicjatywy powstał na praskim Brzewnowie klasztor benedyktyński, do którego sprowadzono braci z Awentynu. Rozpoczął także działania misyjne na podbitej przez Węgry Słowacji, co doprowadziło do kontaktów z wciąż pogańskim dworem Arpadów. Według pewnych źródeł to własnie św. Wojciech udzielił chrztu św. Stefanowi, królowi Węgier.

Głośny był jego spór w obronie i wykupywanie chrześcijańskich niewolników wysyłanych do krajów muzułmańskich (Słowiańszczyzna była wówczas ważnym źródłem niewolników). W 994 gdy na jego oczach ludzie jednego z wielmożów z rodu Wrszowców zamordowali wywleczoną z kościoła św. Jerzego niewierną żonę swego pana, która ukryta tam przez świętego szukała azylu w świątyni - rzucił klątwę na poddanych i wyjechał do Rzymu. Wkrótce doszło do otwartego konfliktu jego rodu Sławnikowiców z rządzącym księciem Bolesławem II z Przemyślidów - co skończyło się rzezią większości braci.

Decyzją synodu spowodowaną naciskami jego przełożonego arcybiskupa Moguncji pod rygorem klątwy miał powrócić do swej diecezji, jednak dzięki łasce papieża Grzegorza V, spokrewnionego z Ottonem III (z którym Wojciech zdążył się zaprzyjaźnić) mógł wybrać między pracą misyjną a powrotem, jeśli Czesi nie wyrażą chęci przyjęcia go. W międzyczasie pielgrzymował do sanktuariów św. Marcina z Tours, św. Benedykta z Fleury oraz św. Dionizego w Saint-Denis. Potem nie chcąc wracać do swej diecezji znalazł się na dworze Ottona, skąd wyruszył do kraju cesarskiego sojusznika Bolesława I Chrobrego, u którego przebywał ocalały z rzezi najstarszy brat Sobiebor. W Polsce celem miało być chrystianizowanie Prusów lub Wieletów, których język Wojciech znał - jednak temu przeszkadzała wojna cesarstwa z Połabianami.

Pobytowi Wojciecha w państwie Piastów zawdzięczamy prawdopodobnie usunięcie przyniesionego przez Cyryla i Metodego obrządku słowiańskiego, według kroniki miał on wygnać biskupów i poniszczyć księgi.

Potem poprzez Gdańsk, gdzie przeprowadził masowy chrzest i rozkazał wycięcie świętego dębu, łodzią osłaniani przez 30 wojów Chrobrego Wojciech razem przyrodnim bratem Radzimem oraz prezbitrem Boguszą-Benedyktem dotarli do ziemi Prusów najprawdopodobniej w okolicach Truso koło dzisiejszego Elbląga (inne źródła mówią o Sambii).

Ich działalność misyjna nie spotkała się z dobrym przyjęciem. Misjonarze nie znali nawet języka Prusów. W czasie pobytu na jednej z wysp nadbrzeżnych doszło do spotkania z pruskimi rybakami, którzy próbowali się z nimi porozumieć. Gdy obcy nie potrafili powiedzieć nic zrozumiałego jeden z Prusów uderzył Wojciecha wiosłem w plecy (tradycja kościelna uznaje to za zapowiedź męczeństwa). Wkrótce z pomocą jednego z pruskich możnych dostali się na teren osady. Jako goście podlegali ochronie swego gospodarza. Po opuszczeniu gościny zgodnie ze zwyczajem jako przybysze 17 kwietnia stanęli przed sejmem ziemskim, na którym Wojciech z pomocą tłumacza przemawiał, objaśniając zasady chrześcijaństwa.


Z pochodzenia jestem Słowianinem. Nazywam się Adalbert, z powołania zakonnik; niegdyś wyświęcony na biskupa, teraz z obowiązku jestem waszym apostołem. Przyczyną naszej [tu] podróży jest wasze zbawienie, abyście - porzuciwszy głuche i nieme bałwany - uznali Stwórcę naszego, który jest jedynym Bogiem i poza którym nie ma innego boga; abyście, wierząc w imię Jego, mieli życie i zasłużyli na zażywanie w nagrodę niebiańskich rozkoszy w wiecznych przybytkach.
Zgromadzenie nakazało im opuszczenie ziem Prusów.


Nas i cały ten kraj na którego krańcach my mieszkamy, obowiązuje wspólne prawo i jeden sposób życia; wy zaś, którzy rządzicie się innym i nieznanym prawem, jeśli tej nocy nie pójdziecie, jutro zostaniecie ścięci - z kroniki Vita I Jana Kanapariusza.
Zostali odwiezieni łodzią do granicy ziem polskich. Wobec próby powrotu po 5 dniach w okolicy pruskiego grodu granicznego Chollin - 23 kwietnia 997 odpoczywających po mszy odprawionej w świętym gaju (romowe) zaskoczyło 7 strażników prowadzonych przez kapłana krywe, do którego wg zwyczaju należało rozpoczęcie walki. Wojciech jako przywódca uderzony toporem lub włócznią w serce został zabity (za złamanie przyjętego jednogłośnie wyroku sejmowego groziła kara śmierci) przez Prusa imieniem Sicco, który - wg żywotów - miał wcześniej stracić w walkach z Polakami brata. Ciału odcięto głowę i - podobnie jak innym skazywanym za złamanie uchwały zgromadzenia - nabito na pal wyrazem hańby. Jego towarzyszy oszczędzono i odesłano do Polski.

Głowę z pala zdjął potajemnie i przewiózł do Gniezna nieznany Pomorzanin. Wkrótce potem Chrobry wykupił resztę ciała Wojciecha na wagę złota i rozkazał pochować w Gnieznie. Kanonizowany w 999 przez papieża Sylwestera II. Do jego grobu w 1000 roku pielgrzymował Otto III (vide: zjazd gnieźnieński). W czasie jego wizyty w Gnieźnie założono metropolię arcybiskupią, której kanonizowany Wojciech został patronem, a jego brat Radzim-Gaudenty stanął na jej czele.


Spis treści [pokażschowaj]
1 Relikwie

2 Znaczenie polityczne

3 Hagiografia

4 Tradycja

5 Zobacz też

6 Zobacz w sieci




Relikwie
Relikwie św. Wojciecha oraz jego brata Radzima przetrzymywane w katedrze gnieźnieńskiej zostały wywiezione do Czech przez księcia Brzetysława I, który w 1039 najechał Polskę. Do dziś znajdują się w katedrze św. Wita. Także w Trzemesznie ma znajdować się część jego relikwii.
W 1000 roku odjeżdżający Otton otrzymał od Chrobrego w prezencie - relikwiarz z ramieniem Wojciecha, które potem częściowo złożono w Akwizgranie, a część w Rzymie w kościołach fundowanych pod jego wezwaniem na wyspie na Tybrze. W 1928 roku rzymskie relikwie przekazano Polsce na prośbę prymasa Augusta kardynała Hlonda (przechowywane w skarbcu gnieźnieńskim).

W 1923 skradziono z gnieźnieńskiej katedry relikwiarz ze rzekomo odnalezioną w 1127 roku (według Roczników Polskich) głową świętego.


Znaczenie polityczne
Chrobry maksymalnie wykorzystał sytuację, jaka powstała po śmierci Wojciecha. Wcześniej jedynie cesarstwo prowadziło działania misyjne. Śmierć Wojciecha w czasie misji zorganizowanej przez Bolesława przydawała polskiemu księciu ogromnego prestiżu w oczach zachodnich chrzescijan.

Pogrzebane w Gnieźnie relikwie biskupa stały się fundamentem założonej w 1000 przez jego przyjaciela, cesarza Ottona III archidiecezji. Gniezno - w przeciwieństwie do podległej Moguncji Pragi - stało się niezależną archidiecezją, z czym długo nie mogły się pogodzić metropolie niemieckie, które do tamtej pory posiadały zwierzchnictwo nad wszystkimi powstającymi na terenach słowiańskich biskupstwami obrządku zachodniego.

O wadze związanego z relikwiami kultu tak ważnego świętego - pierwszego męczennika i świętego słowiańskiego, którego relikwie złożono w Akwizgranie, stolicy cesarstwa i Rzymie, stolicy zach. chrześcijaństwa w poświęconych mu klasztorach - niech świadczy wywiezienie tychże relikwi do Pragi przez księcia Brzetysława I - pochodzącego przecież z wrogiej rodowi Sławnikowiców dynastii Przemyślidów, który splądrował Gniezno ponad 40 lat po śmierci misjonarza.


Hagiografia
Istnieją aż 3 żywoty św. Wojciecha, które powstały w jego czasach:
napisany na potrzeby kanonizacji ok. 999 w oparciu o świadectwa Radzima i Boguszy, żywot autorstwa Jana Kanapariusza, benedyktyna z opactwa na Awentynie w Rzymie, z którym związany był Wojciech
spisany w dwóch wersjach (krótkiej i dłuższej) żywot autorstwa św. Brunona z Kwerfurtu powstał ok. 1002-1004
odnaleziony w bibliotece w Tagernsee, a spisany zapewne w Polsce w XI wieku opis śmierci misjonarza.
Sporo miejsca poświęcają mu dodatkowo Kronika Thietmara oraz tzw. Roczniki kwedlinburskie i hildesheimskie. Swoistym żywotem można określić odlane w spiżu ok. 1127 Drzwi Gnieźnieńskie, złożone z 18 kaset ze scenami z jego życia. W latach 1260-1292 spisane zostały rzekome cuda św. Wojciecha-Adalberta.


Tradycja
W ikonografii kościelnej święty przedstawiany jest w stroju biskupa, jego atrybuty to księga, czasem przypominające śmierć: włócznia (lub ich wiązka), wiosło, topór, ster, odcięta głowa niesiona w ręce. Przez katolików jest uznawany za patrona Polski, Czech, Prus, czasem także Węgier. Jest także patronem archikatedry gnieźnieńskiej.
Tradycja także przypisuje Wojciechowi autorstwo słów do pierwszego hymnu Bogurodzica, według innych jej wersji autorem miałby być jego brat - Radzim.

***

lub to =^.^= zależy jak Tobie jest łatwiej ale wydaje mi sie ze najlepiej byłoby poczytać ksiazke którą ci podalam.Jak mieszkasz w Gnieźnie to można pojśc do katedry tam gdzie moja kolezanka pracuje i pojdzesz do biblioteki sobie wypożyczysz ksiązke ona jest w katedrze

święty Wojciech


Około 956 roku urodził się Sławnikowi, władcy Libic, silnego grodu na terytorium Czech, szósty syn. Ojciec nadał mu imię Wojciech, ''Woietech'', co znaczy ''radość wojów'', ponieważ chłopiec w przyszłości miał zostać rycerzem. Przypadek pokrzyżował te plany. Dziecko ciężko się rozchorowało, prawdopodobnie z przejedzenia. Zdesperowany Sławnik przyniósł syna do kościoła i położył go na ołtarzu. Gdy chłopiec wyzdrowiał, został przeznaczony do stanu duchownego.
W 972 roku Wojciech wyjechał do Magdeburga .Tam został bierzmowany i przyjął drugie imię Adalbert. Wrócił do Pragi w 981 r., mając 25 lat. Wydawało się, że czeka go świetna przyszłość. Mógł liczyć na sympatię i poparcie księcia Czech Bolesława II i biskupa praskiego Dytmara. Miał miłe usposobienie i łatwo zdobywał sobie przyjaciół, nie stronił od zabaw i towarzyskich spotkań. To beztroskie życie zmieniła w nieoczekiwany sposób śmierć biskupa Pragi. Obecny przy zgonie Wojciech, był świadkiem przerażenia i rozpaczy, które towarzyszyły Dytmarowi w ostatnich chwilach życia. Świadomy swych błędów i zaniedbań, Dytmar przeżywał wizję własnego potępienia. Wydarzenie to odmieniło Wojciecha . Zaczął poważnie traktować swoje kapłańskie obowiązki.

Biskup Pragi

29 kwietnia 983 roku został następcą Dytmara i biskupem Pragi. Od pierwszej chwili zaczął popełniać błędy. Okazał się pasterzem bezkompromisowym. Gwałtownie potępił obyczaje uważane w Czechach za normalne: porzucanie niechcianych żon, handel niewolnikami, samosądy i rozboje, pogańskie obrzędy pogrzebowe, nieprzestrzeganie świąt i postów. Szybko młody biskup wszystkich sobie zraził. Brak taktu, niecierpliwość, nieumiejętność zarządzania diecezją obróciły przeciwko niemu dotychczasowych przyjaciół. W poczuciu poniesionej klęski, Wojciech po 5 latach rządów diecezją wyjechał do Rzymu.
Papież Jan XV nie potępił jego decyzji, ale nie wyznaczył mu nowych obowiązków, a Wojciech nie wiedział, co ma dalej robić. W końcu postanowił odbyć pielgrzymkę do Jerozolimy. Podczas wędrówki na południe Włoch spotkał Nila, greckiego pustelnika. Nil odkrył, że ma przed sobą człowieka słabego, którego losem trzeba pokierować. Doradził mu powrót do Rzymu i wstąpienie do klasztoru benedyktynów na Awentynie. Wojciech posłuchał tej rady i pobyt na Awentynie był jednym z najszczęśliwszych okresów jego życia. Łatwo podporządkował się regule zakonnej i wymogom posłuszeństwa. Był lubiany wśród braci. Jednak nadal nosił tytuł biskupa, a diecezja praska pozostawała nieobsadzona.
Jego bezpośredni zwierzchnik arcybiskup Moguncji Willigis nie zamierzał tego tolerować i nakazał mu powrót do Pragi. Wojciech opuścił Rzym, by ponownie podjąć swoje obowiązki.
Jednak już w 992 roku krwawy incydent skłonił Wojciecha do wyjazdu z Czech. W jego obecności pogwałcono święte prawo azylu. Do Wojciecha zgłosiła się kobieta przyłapana na gorącym uczynku z kochankiem. Wedle obyczaju zdradę karano śmiercią. Wojciech był zdecydowany temu przeszkodzić i ukrył kobietę w klasztorze benedyktynek na Hradczanach. Jednak mąż w towarzystwie sług i krewnych zażądał wydania żony. Napastnicy siłą wdarli się do kościoła św. Jerzego, obezwładnili protestującego biskupa, oderwali od ołtarza kobietę i uśmiercili ją przed wejściem do kościoła na oczach Wojciecha.
Biskup, w poczuciu bezsilności wyjechał do Rzymu i schronił się w klasztorze na Awentynie. Po jego wyjeździe, w 995 roku cała rodzina Sławnikowiców z wyjątkiem najstarszego Sobiebora i przyrodniego brata Wojciecha Radzyma, została wymordowana przez księcia Bolesława II.
Tymczasem uparty metropolita Willigis nadal przypominał Wojciechowi o porzuconych obowiązkach. Wniósł przeciw niemu sprawę do papieża Grzegorza V i uzyskał wyrok nakazujący Wojciechowi pod groźbą ekskomuniki powrót do Pragi. Ostatecznie jednak wyrok złagodzono: jeśli Czesi nie zechcą przyjąć swego biskupa, będzie mógł udać się na misje do pogan. Książę Bolesław II odmówił przyjęcia Wojciecha, co ten przyjął z nieskrywaną ulgą. Uwolniony od obowiązków, którym nie umiał podołać, udał się do Polski. Sławnikowice utrzymywali z Polską tradycyjnie dobre stosunki, poza tym Sobiebór służył w drużynie Bolesława Chrobrego.

Nieudana misja pruska

Wojciech został serdecznie przyjęty przez Bolesława Chrobrego i zdołał zyskać jego przyjaźń. Święty Bruno z Kwerfurtu w żywocie Wojciecha twierdzi, że władca Polski go „miłował”.
Po namyśle i naradach z Chrobrym, Wojciech zdecydował się udać do Prus. Misje nie były w ówczesnej Europie czymś nowym. Z powodzeniem i skutecznie nawracano pogan podbijając ich terytoria, siłą zmuszając do przyjęcia nowej wiary. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, Wojciech pragnął prowadzić ewangelizację bez zbrojnego wsparcia. Bolesław Chrobry uważał to za szaleństwo, jednak ustąpił. Zaopatrzył Wojciecha w łódź i rycerzy, którzy eskortowali go do Gdańska , a stamtąd do Prus. Do dziś nie wiadomo gdzie wylądowali: w Sambii, w okolicach Królewca , czy w porcie Truso, niedaleko dzisiejszego Elbląga. Wojciech wysiadł z łodzi w towarzystwie przyrodniego brata Radzyma i Włocha Benedykta. Drużynę Bolesława odesłał do domu.
Misja pruska okazała się pasmem niepowodzeń. Trzej przybysze spotkali się z wrogością i zupełnym brakiem zainteresowania. Przepędzano ich z miejsca na miejsce. Zmęczeni i załamani zaczęli wędrować w stronę granicy z Polską. 23 kwietnia 997 roku, po mszy odprawionej na jakiejś polanie, posnęli. Wówczas otoczyli ich Prusowie. Schwytali wszystkich. Naprawdę jednak poszukiwali Wojciecha, w którym rozpoznali najwyższego kapłana. Zabili go siedmioma ciosami włóczni i odcięli głowę. Zatrzymali jego ciało, a Radzyma i Benedykta odesłali do Polski.

Patron Polski

Śmierć Wojciecha stała się wydarzeniem o wymiarze międzynarodowym. Nie był to nieznany nikomu tułacz. W 996 roku poznał i zaprzyjaźnił się z cesarzem Ottonem III, który okazywał mu szczere przywiązanie. Jego podróże do Włoch, Francji, Niemiec czyniły z niego osobę dobrze znaną, o wiele bardziej niż w Polsce, która jeszcze była krajem w dużym stopniu pogańskim. A jednak Wojciech został właśnie patronem Polski. Dzięki jego śmierci w Polsce powstało arcybiskupstwo w Gnieźnie, niezależne od silnego kościoła niemieckiego. Do Gniezna, gdzie złożono ciało Wojciecha, przybył cesarz Otto III w 1000 roku i nazwał Bolesława Chrobrego „przyjacielem i sprzymierzeńcem”, włożył mu na głowę diadem cesarski i ofiarował włócznię świętego Maurycego. Ku niezadowoleniu panów niemieckich „uczynił trybutariusza panem i wyniósł go tak wysoko”.
Męczeństwo świętego Wojciecha miało także wymiar religijny. Wyraża to legenda o wykupieniu ciała Wojciecha przez Chrobrego, którą opisał Antoni Gołubiew.*
U bram Gniezna wzniesiono olbrzymią wagę. Książę umówił się z Prusami, że ceną będzie waga złota równa wadze wojciechowego ciała. Na oczach zgromadzonych mieszkańców i drużynników księcia słudzy wywlekali z grodu kolejne wory naczyń i sprzętów, które rzucano na szalę. Jednak całe bogactwo zgromadzone w Gnieźnie nie starczyło by przeważyć ciało. Prusowie postanowili je zatrzymać. Zawiedziony i rozwścieczony Bolesław rzucił na szalę swój miecz i wezwał zgromadzonych do pomocy. Najpierw biskup poznański Unger zdjął złoty łańcuch, za nim rzucali cenne ozdoby zgromadzeni mężczyźni i kobiety, w zapamiętaniu, by nie pozostawić ciała w rękach pogan. Wtedy wielu poczuło , że oni już poganami nie są, a rzucony okup stawia ich po tej samej stronie, po której był Wojciech.
Życie Wojciecha było pełne niepowodzeń: nie sprostał obowiązkom biskupa, nie sprawdził się jako misjonarz. Przetrwała natomiast jego idea pokojowego głoszenia Ewangelii. Dzieło to kontynuował wielbiciel Wojciecha, święty Bruno z Kwerfurtu, który poniósł śmierć podczas wyprawy do Jaćwingów. Także jego ciało wykupił Bolesław Chrobry. Przetrwała również archidiecezja gnieźnieńska, mimo rozbicia dzielnicowego, rozbiorów, po dziś dzień.
W bocheńskim kościele ołtarz świętego Wojciecha znajduje się przy drugim filarze południowym, od strony nawy głównej. W centrum przedstawiono świętego w stroju biskupa z wiosłem , trzymanym przez anioła.
*Opis wykupienia ciała Wojciecha pochodzi z książki Antoniego Gołubiewa Bolesław Chrobry, t. II, Szło Nowe, Kraków 1947 i jest fikcją literacką.

[ed: łączenie postów - przyp. rothar]
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
Ulrika
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 20
Nr użytkownika: 127

 
 
post 12/02/2004, 12:14 Quote Post

Dzięki Agnes. biggrin.gif Literature na temat św. Wojciecha już zgromadziłam, ale Labudy nie mam. Pochodzę sobie po bibliotekach i może znajdę,a do Gniezna kiedyś się wybiorę zobaczyć katedrę. A co do żródeł hagiograficznych mam żywot napisany przez Kanapariusza.
P.S. Niezłą prace napisałaś.Niesamowite, że ktoś może napisać coś ciekawego o tak nieciekawej postaci jak św. Wojciech.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
Agnes
 

IV ranga
****
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 378
Nr użytkownika: 134

Stopień akademicki: mgr. Plut.
Zawód: Historyk
 
 
post 12/02/2004, 20:49 Quote Post

Nie ma za co

Nie wiem czy akurat w bibliotece bedzie,ale można ją dostać w Gnieźnie jest ich duzo np w księgarni archdiezycjalnej w Gnieżnie ul Tumska naprzeciwko katedry oraz księgarni Św Wojciecha w Poznaniu na Placu Wolności.Możesz na miejscu w bibliotece katedralnej zobaczyc jak bedziesz w Gnieźnie. Jest duzo ksiązek o Św wojciechu z tego wiem.Bo byłam przewodnikiem katedry Gnieźnieńskiej ....
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
Václav
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 63
Nr użytkownika: 551

Václav
Stopień akademicki: magister
Zawód: przewodnik
 
 
post 13/04/2004, 23:51 Quote Post

W tej ksiazce sa legendy o sw. Wojciechu (po czesku svatý Vojtěch) przetlumaczone z laciny na jezyk czeski:


Nový R.-Sláma J.: Slavníkovci ve středověkém písemnictví, Praha 1987

Trzeba zwiedzic nie tylko katedre w Gnieznie, ale tez katedre sw. Wita w Pradze smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
zlotto
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 56
Nr użytkownika: 1.311

Stopień akademicki: mgr UAM
Zawód: historyk :)
 
 
post 19/11/2004, 12:42 Quote Post

Nie wiem czy na coś jeszcze Ci się to może przydać ale

Jan Kanapuriusz - Zywot św. Wojciecha 1
Bruno z Kwerfurtu - Żywot 2
PAsja z Tegernsee
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2014 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej