Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
21 Strony « < 4 5 6 7 8 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Najlepszy pancernik IIWS
     
Grzesio
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 982
Nr użytkownika: 3.835

Stopień akademicki: Mgr inz.
Zawód: Altruista
 
 
post 10/05/2006, 10:57 Quote Post

QUOTE(Speedy @ 10/05/2006, 10:14)
Jednak trafienie zamiast pożaru, wywolalo detonację amunicji - nie było pożaru i żółtych płomieni tylko jedna potężna eksplozja w której czołg dosłownie rozpadł się na czynniki pierwsze, kawałki kadłuba rozleciały się w promieniu do kilkudziesięciu metrów.


No, materiały ikonograficzne z II WS też pokazują zdjęcia zniszczonych czołgów, z których zostało de facto niewiele więcej niż dno kadłuba leżące na ziemi. Nie sądzę, aby wszystkie były np. efektem bezpośredniego trafienia ciężkimi bombami lotniczymi.

Pzdr

Grzesiu
 
User is offline  PMMini Profile Post #76

     
Kon-dzia
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.745
Nr użytkownika: 12.898

Konrad
 
 
post 10/05/2006, 12:14 Quote Post

Co do materiałów wybuchowych trzeba trochę posprzątać

1) istnieje artyleryjski proch bezbłyskowy
(bezpłomieniowy)jest to proch bezdymny zawierające substancje gaszące płomień (przyćmiewacz) np. winian potasu, azotan potasu, chlorek potasu.
Niemcy w II WŚ używali nitroguanidynę.

2) Oczywiście że proch wybucha (eksploduje) Zwłaszcza proch czarny może detonować (casus Kamieńca Podolskiego i liniowców XVIII wiecznych). Nawet proch bezdymny eksploduje pod wpłuwem silnej fali uderzeniowej (nie tylko od płomienia) Przecież takie jest działaniespłonki detonującej.

Co do artylerii Yamato i Iowy

Japońskie dizała pomimo większego kalibru wystrzeliwywały pociski z większą prędkością początkową od amerykanów 780 m/s do 762 m/s

Skutek zasięg większy o 5km oraz znacznie większa energia pocisku 444 do 355 Milionów Jouli !!! Birąc pod uwagę znacznie potężniejszy pancerz Yamato wniosek brzmi Iowa miał szansę przebić pancerz Yamato zaś Yamato rozpruwałby jego jak papier (no może trochę koloryzuję) wink.gif

South Dakota miała działa jeszcze gorsze.

Systemy kierowania ogniem to coś więcej niż radar i optyka. Trudno nam będzie ocenić te systemy bo to znacznie bardziej skomplikowane sprawy. Przykłady kłopotów Garlanda po przejęciu przez Polaków albo "Jacob van Heemskerck'a" przed przerobieniem na krążownik przeciwlotniczy
Japończycy w sumie nie użyli chyba dział 457 przeciwko celom nawodnym więc nawet zdrowy rozum nam tutaj nie pomoże.
 
User is offline  PMMini Profile Post #77

     
Ramond
 

Úlvur av Føroyar
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 15.234
Nr użytkownika: 9.304

Stopień akademicki: dr inz.
Zawód: inzynier
 
 
post 10/05/2006, 17:04 Quote Post

[QUOTE]kurde ramond to ty z tym radarem. oni go nie nie włączyli tylko został uszkodzony w pojedynku z krążownikami alianckimi w który się wdał co dało możliwość dopadnięcia go przez daleką osłonę.
[/QUOTE]
Cajus Bekker twierdzi, że radary były wyłączone w czasie polowania na konwój żeby uniknąć wykrycia - polecenie z dowództwa. A mysłisz, że dlaczego mieli tak wielkie kłopoty z wykryciem konwoju?
[QUOTE]no cuż w swojej ostatniej bitwie nie uciekł od razu i jak to się skończyło? [/QUOTE]
W ostatniej bitwie Scharnhorsta był jeden pancernik przeciwko trzem krążownikom. W zdarzeniu z Newcalstle były dwa pancerniki przeciwko jednemu krążownikowi - myślisz, że by wygrał?!
[QUOTE]a przecież Newcastle nie sgnalizował chyba niemcom że jest sam. to chyba temat do oddzilnej dyskusji.
[/QUOTE]
Niemcy widzieli, że Newcastle jest sam i byli przeświadczeni o tym, że jest sam. Dowódcy musieli się potem gęsto tłumaczyć - wybronili się powołując się na zarządzenie, że mają nie podejmować walki po zmroku z okrętami uzbrojonymi w torpedy. Czyli na dobrą sprawę, dwa pancerniki powinny w nocy uciekac przed jednym niszczycielem.
[QUOTE]i nie pisz znowu że wybuchłaby amunicja bo on nie dostał w rejon magazynów tylko w przedział generatura disla[/QUOTE]
A skąd ta informacja? Bo ja mam informację, że to trafienie było "adjacent to magazines". A co do mojego źródła - patrz wyżej, już co najmniej dwa razy je podawałem.
[QUOTE]są materiały wybuchowe i materiały wybuchowe.[/QUOTE]
Są materiały wybuchowe i materiały palne, takie jak proch.
[QUOTE]niemcy używali dodatkowych ładunków pomocniczych nie bez powodu. "proch" którego urzywali miał najwyraźniej na tyle wysoką temperaturę zapłonu że była potrzeba zastosowania ich dla zainicjowania detonacji. [/QUOTE]
Proch niemiecki rzeczywiście miał wysoką temperaturę zapłonu. Zapłon jednak to nie detonacja!
[QUOTE] jeśli masz znajomego sapera to zapytaj jego, jeśli nie to musisz zaufać mnie bo ja takiego znam i to co napisał w tej kwestji Speedy to prawda. [/QUOTE]
To się zapytaj swego znajomego sapera, czym się różni zapłon od detonacji.
[QUOTE]za to South Dakota miała nieco cieńsze opancerzenie i mniejszą o 2 knoty prędkość, a 8x800kg=6400 i 9x1050=9450 to nie dwa razy więcej.[/QUOTE]
Pocisk APC do działa 16''/45 Mk 6 South Dakoty ważył 1225 kg. 9x1225=11025.
[QUOTE]te 380 spokojnie wystarczały na każdy pancernik z którym przyszło by mu się zmierzyć podobnie jak 14 calówki King George V
[/QUOTE]
Spokojnie wystarczały? Chcesz powiedzieć, że wśród państw atlantyckich i śródziemnomorskich nie było pancernika, który miałby dodatnią strefę bezpieczeńśtwa dla francuskich trzystaosiemdziesiątek? A na całym świecie pancernika, mającego taką strefę dla byrtyjskich czternastocalówek? Przecież to bzdura!
[QUOTE]co do Bismarcka to jedni go przeceniają inni niedoceniają. ja przyjmuję że zatonął w wyniku kumulacji uszkodzeń od ostrzału i "otwarcia zaworów dennych"
[/QUOTE]
Czyli ignorujesz skuteczność torped i wierzysz niemieckiej propagandzie...
[QUOTE]co do systemów kierowania ogniem. nierozumiem skąd to powszechne przekonanie że niemieckie i japońskie były takie złe.[/QUOTE]
Bo były optyczne, tak trudno to zrozumieć?
[QUOTE]W tamtych czasach, a zwłaszcza na takich dystansach, trafienie w okręt było bardzo trudne. Jedyne, co można było osiągnąć, to tzw. nakrycie celu. Potem trzeba było owe nakrycie utrzymywać licząc na to, że któryś z pocisków danej salwy trafi we wrogi okręt.[/QUOTE]
Oczywiście, ale nie sądzisz, e prawdopodobieństwo trafienia będzie większe, jezeli nakryjesz cel? A jak chcesz osiągnąć nakrycie, kiedy nie widzisz celu?
[QUOTE]Sama jakość optyki niczego nie przesądzała: [/QUOTE]
Jakość optyki na pewno nie decydowała o niczym, jeżeli cel był niewidoczny, co jakoś do Ciebie nie dociera.
[QUOTE](a z drugiej strony sygnał radaru można wykryć z dużo większej odległości niż wynosi jego skuteczny zasięg.)[/QUOTE]
I dlatego NIemcy go nie używali i przygrywali.
[QUOTE]co do Hooda to odwiedziłem ostatniu jedno forum (podam link jak znajdę) gdzie obszernie przedyskutowano problem jego zatonięcia i pożar mugł być jedną z przyczyn[/QUOTE]
Jakoś wolę się opoerać na poważniejszych opracowaniach niż dyskusja, w której kązdy może mówić, co mu się żywnie podoba.
[QUOTE](wpadła na ten pomysł brytyjska admiralicja)[/QUOTE]
Wpadła i po rozważeniu obaliła.
[QUOTE]W latach 90-tych w zwiazku z ogólnym rozbrojeniem była do zutylizowania ogromna ilość prochu art. Już nie pamiętam czy WAT czy górnicy czy ktoś tam przeprowadził testy pod kątem zastosowania tego do urabiania skał w kamieniołomach. Luźno usypany proch pod wpływem detonatora z heksogenu/TNT (nie wiem jak dużego, jakiś standardowy) detonował z prędkością o ile dobrze pamiętam ponad 6000 m/s czy może 6600.
[/QUOTE]
Geez, jak oni to zrobili?
[QUOTE]Powtarzam, moim zdaniem nie jest to wykluczone, gdyby wybuch nastąpił w bezpośrednim kontakcie z ładunkami miotającymi to wg mnie mogłoby się zdarzyć coś takiego.
[/QUOTE]
Tak luzem? Naprawdę wątpię. Amerykanie prowadzili testy w strzelaniu do stosu ładunków prochowych - nie detonowały. Spalały się gwałtownie, gdy udało się je podpalić. Z drugiej strony - kordyt jest mniej stabilny... Ale też proch w magazynach Hooda na pewno nie detonował, tylko gwałtownie się spalił.
[QUOTE]Przykład z nieco innej branży: Znanym faktem jest że rosyjskie czołgi z automatem ładującym są bardzo podatne na pożar amunicji. Prawie każde trafienie z przebiciem pancerza skutkuje zapaleniem się ładunków miotających. Było to dobrze widoczne na zdjęciach z wojen na Bliskim Wschodzie: gwałtownie rozwijający się jaskrawy żółty płomien buchający na wysokość kilku-kilkunastu metrów. Po czymś takim czołg był kompletnie wypalony; często spadała też wieża. Jednak na sieci chodzi też inny film, z testu PPK Javelin. W czołgu T72 który był celem, umieszczono amunicję, (czy też materiały wybuchowe które miały ją imitować) tak by efekty trafienia testową rakietą były bardziej realne. Jednak trafienie zamiast pożaru, wywolalo detonację amunicji - nie było pożaru i żółtych płomieni tylko jedna potężna eksplozja w której czołg dosłownie rozpadł się na czynniki pierwsze, kawałki kadłuba rozleciały się w promieniu do kilkudziesięciu metrów.
[/QUOTE]
To nie musi być pożar, wystarczy by pojawił się płomień na milisekundę - chodzi o doprowadzenie prochu do odpowiednio wysokiej temperatury. Z drugiej strony, detonować pod wpływem fali uderzeniowej spokojnie mogły spłonki i detonatory pocisków w T-72...
[QUOTE]1) istnieje artyleryjski proch bezbłyskowy
(bezpłomieniowy)jest to proch bezdymny zawierające substancje gaszące płomień (przyćmiewacz) np. winian potasu, azotan potasu, chlorek potasu.
Niemcy w II WŚ używali nitroguanidynę.
[/QUOTE]
Ale prochu bezbłyskowego uzywali w 1943 Brytyjczycy.
[QUOTE]2) Oczywiście że proch wybucha (eksploduje) Zwłaszcza proch czarny może detonować [/QUOTE]
Chryste Panie, nie myl wybuchu(eksplozji) z detonacją. Wybuch może mieć zarówno postać detonacji, jak i eksplozywnego spalania. Proch cechuje wyłącznie (no, niemal wyłącznie, jak przykład Speedy'ego pokazuje) ta druga opcja.
[QUOTE](casus Kamieńca Podolskiego i liniowców XVIII wiecznych). [/QUOTE]
Zarówno Kamienic, jak i liniowce to doskonały przykład rozsadzenia przez gazy prochowe powstałe w wyniku gwałtownego spalania.
[QUOTE]Przecież takie jest działaniespłonki detonującej.
[/QUOTE]
Spłonka PODPALA proch.
[QUOTE]Japońskie dizała pomimo większego kalibru wystrzeliwywały pociski z większą prędkością początkową od amerykanów 780 m/s do 762 m/s

Skutek zasięg większy o 5km oraz znacznie większa energia pocisku 444 do 355 Milionów Jouli !!! Birąc pod uwagę znacznie potężniejszy pancerz Yamato wniosek brzmi Iowa miał szansę przebić pancerz Yamato zaś Yamato rozpruwałby jego jak papier (no może trochę koloryzuję) [/QUOTE]
Śmieszna sprawa, ale amerykańskie pociski superciężkie do szesnastocalówek miały lepszą przebijalność od japońskich potworów - były po prostu lepiej dopracowane pod względem balistyki terminalnej. Japończycy za bardzo koncentrowali się na optymalizacji trajektorii podwodnych.
[QUOTE]Systemy kierowania ogniem to coś więcej niż radar i optyka. Trudno nam będzie ocenić te systemy bo to znacznie bardziej skomplikowane sprawy. Przykłady kłopotów Garlanda po przejęciu przez Polaków albo "Jacob van Heemskerck'a" przed przerobieniem na krążownik przeciwlotniczy
[/QUOTE]
Owszem, ale Iowy udowodniły, że nie miały takich problemów z trafieniem w cel jak Garland z kawałkiem kabla w trybach.
 
User is offline  PMMini Profile Post #78

     
Kon-dzia
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.745
Nr użytkownika: 12.898

Konrad
 
 
post 10/05/2006, 19:28 Quote Post

QUOTE
Chryste Panie, nie myl wybuchu(eksplozji) z detonacją. Wybuch może mieć zarówno postać detonacji, jak i eksplozywnego spalania. Proch cechuje wyłącznie (no, niemal wyłącznie, jak przykład Speedy'ego pokazuje) ta druga opcja.


huh.gif
Zarówno w znaczeniu językowym
http://www.slownik-online.pl/kopalinski/4C...5B8000EB37B.php

jak i technicznym detonacja jest eksplozją

za Encyklopedią techniki wojskowej
"Detonacja - rodzaj przemiany wybochowej"

pod hasłem proch bezdymny: "p.b. detonuje pod wpływem silnego bodźca
(spłonka detonująca połączona z detonarem) z prędkością 3000-9000 m/s"

I zarówno proch czarny jak i bezdymny jest materiałem WYBUCHOWYM
może zdetonować, wubuchnąć, eksplodować i nie ważne czy zainicjuje to zapłon czy fala uderzeniowa.
QUOTE
Śmieszna sprawa, ale amerykańskie pociski superciężkie do szesnastocalówek miały lepszą przebijalność od japońskich potworów - były po prostu lepiej dopracowane pod względem balistyki terminalnej. Japończycy za bardzo koncentrowali się na optymalizacji trajektorii podwodnych.


Źródło?

QUOTE
Cajus Bekker twierdzi, że radary były wyłączone w czasie polowania na konwój żeby uniknąć wykrycia - polecenie z dowództwa. A mysłisz, że dlaczego mieli tak wielkie kłopoty z wykryciem konwoju?


Ale gdy już dochodziło do walki nocnej to chyba włączali wink.gif
Już nie było powodów się ukrywać.
I dlaczego we wszystkich opracowaniach dotyczących zatopienia
Scharnhorsta wszyscy podkreślają uszkodzenie niemieckiego radaru jako moment przełomowy.
 
User is offline  PMMini Profile Post #79

     
madmax2
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 82
Nr użytkownika: 17.199

Stopień akademicki:
Zawód:
 
 
post 10/05/2006, 20:15 Quote Post

Po lekturze powyższych postów postanowiłem i ja dorzucić kilka uwag.
1. Moim zdaniem najlepsze pancerniki DWS to bezapelacyjnie typ "Iowa". Jedyne do czego można się przyczepić w konstrukcji tych okrętów to nieco mała szerokość grodzi przeciwtorpedpwych i rozciągnięcie pancerza głęboko pod linię wodną, co niewątpliwie zabezpieczało przed pociskami nurkującymi, ale zmiejszało wytrzymałość na ekspolzje torped i powodowało komplikacje przy naprawie uszkodzeń pancerza.

2. Okręty francuskie typu "Dunquerke" i "Richelieu" miały grodzie szersze i lepiej zaplanowane, a co za tym idzie bardzo skuteczne, czego dowodzi wytrzymanie przez "Dunquerke" w Mers - el - Kebir eksplozji zacumowanego przy jego burcie okrętu z ładunkiem bomb głębinowych. Poza tym Francuzy miały świetnie zaprojektowane i zwarte siłownie oraz niezłą artylerię.
Armaty 330 mm z "Dunquerke" miały zasięg 41 km, co stawiało je pod tym względem w czołówce ciężkich armat okrętowych DWS. Inna sprawa to celnie strzelać na taką odległość biorąc pod uwagę brak radarów.

3. Brytyjskie pancerniki typu "King George V" to niezbyt udany typ. Niewątpliwie miały bardzo dobre opancerzenie zarówno pod względem jakości i rozplanowania. Armaty 356 mm miały lufy wielwarstwowe i niezłe osiągi. Jednak były i minusy. Fatalne działa uniwersalne 133 mm (mała szybkostrzelność i podatność na awarie) oraz równie kiepskie "pom-pomy" 40 mm, co w połączeniu z kiepskimi celownikami plot. powodowało, że ogień dział "Prince of Wales" pod Kuantan był tak mało skuteczny.
Również system ochrony przeciwtorpedowej pozostawiał wiele do życzenia z uwagi na zbyt małą szerokość (tylko 4 m, przy 8 m na Francuzach i ponad 6 na "Iowa")Do tego dochodził bardzo mały zasięg.
Nie zmienia to jednak faktu, że okręty tego typu udowodniły, że są w stanie pokonać wychwalane pancerniki niemieckie.

4. Okręty niemieckie typu "Bismarck" były przereklamowane i niedozbrojone, a legenda powstała wskutek szczęśliwego i szybkiego pokonania "Hooda" przez "Bismarcka" oraz kłopotów Brytyjczyków z zatopieniem "Tirpitza".

5. Japońskie "Yamato" to przykład skrajnej i bezsensownej gigantomachii. W starciu z amerykańskimi "Iowa" nie dałyby rady.
Niewystarczający zasięg i słaba ochrona przeciwtorpedowa oraz mała szybkość, jak również wyposażenie elektroniczne ustępujące zdecydowanie temu, co posiadali Amerykanie.

6. Co do krążowników linoiwych typu "Alaska" to przykład pochopnej reakcji na nie do końca prawdziwe, jak się potem okazało dane wywiadu o budowie podobnych okrętów u Japończyków. Słabe uzbrojenie, fatalna ochrona przecitorpedowa ( szerokość grodzi zaledwie 2 m !!!).
Wśród ekspertów panowała zgodna opinia, że jedno trafienie torpedą (zwłaszcza w okolicach maszynownii) mogło doprowadzić do zatopienia takiego okrętu.
Z 6 planowanych jednostek wybudowano tylko 2, a i to wskutek nacisków Roosevelta, który lansował ten projekt.
Pozdrawiam.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #80

     
jogi bear
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 114
Nr użytkownika: 17.322

 
 
post 11/05/2006, 10:51 Quote Post

[QUOTE]
Cajus Bekker twierdzi, że radary były wyłączone w czasie polowania na konwój żeby uniknąć wykrycia - polecenie z dowództwa. A mysłisz, że dlaczego mieli tak wielkie kłopoty z wykryciem konwoju?[/QUOTE]

radar pomagał odnaleźć cel na morzu teoretycznie w promieniu 150km, a w praktyce rużnie to bywało. niemiecki nie miały nawet połowy tego zasięgu, więc raczej mądrze czynili polegając meldunkach z samolotów ubootów i nasłuchu radiowego. wkońcu przecierz znaleźli konwuj, a raczej jego osłonę, czyż nie.

[QUOTE]
Ale gdy już dochodziło do walki nocnej to chyba włączali
Już nie było powodów się ukrywać.
I dlaczego we wszystkich opracowaniach dotyczących zatopienia
Scharnhorsta wszyscy podkreślają uszkodzenie niemieckiego radaru jako moment przełomowy.[/QUOTE]

i oto tu chodzi.

[QUOTE]
Niemcy widzieli, że Newcastle jest sam i byli przeświadczeni o tym, że jest sam. Dowódcy musieli się potem gęsto tłumaczyć - wybronili się powołując się na zarządzenie, że mają nie podejmować walki po zmroku z okrętami uzbrojonymi w torpedy. Czyli na dobrą sprawę, dwa pancerniki powinny w nocy uciekac przed jednym niszczycielem.[/QUOTE]

no to faktycznie temat do oddzielnej dyskusji.

[QUOTE]
Pocisk APC do działa 16''_45 Mk 6 South Dakoty ważył 1225 kg. 9x1225=11025.[/QUOTE]

APC Mark 8 - 2,700 lbs. (1,225 kg)
HCC Mark 13 - 1,900 lbs. (862 kg)
racja.

[QUOTE]
Spokojnie wystarczały? Chcesz powiedzieć, że wśród państw atlantyckich i śródziemnomorskich nie było pancernika, który miałby dodatnią strefę bezpieczeńśtwa dla francuskich trzystaosiemdziesiątek? A na całym świecie pancernika, mającego taką strefę dla byrtyjskich czternastocalówek? Przecież to bzdura![/QUOTE]

nie. potencjalnym przeciwnikie były dla nich typy bismarck i Vittorio Veneto i to chcę powiedzieć. ale do tych stref bespieczeństwa podchodziłbym mimo wszystko z dużą ostrożnością, niemniej przy ocenie okrętu wartościami tych stref też warto się kierować.
a przy okazji, czy francuzi liczyli dla swoich okrętów imunity zones? ich okręty były budowane z koncepcją "wszystko albo nic" ale czy robili wyliczenia i tebele dla duwudcy itp.

[QUOTE][QUOTE]i nie pisz znowu że wybuchłaby amunicja bo on nie dostał w rejon magazynów tylko w przedział generatura disla[/QUOTE]
A skąd ta informacja? Bo ja mam informację, że to trafienie było "adjacent to magazines". A co do mojego źródła - patrz wyżej, już co najmniej dwa razy je podawałem.[/QUOTE]

UWAGA: CZY KTOŚ MOŻE PODAĆ ŹRÓDLA GDZIE DOKŁADNIE PRINCE OF WALES DOSTAŁ TO TRAFIENIE PONIŻEJ LINI WODNEJ. przydałyby się ze 3 źródła, bo tak do nieczego nie dojdziemy.

[QUOTE][QUOTE]co do Bismarcka to jedni go przeceniają inni niedoceniają. ja przyjmuję że zatonął w wyniku kumulacji uszkodzeń od ostrzału i "otwarcia zaworów dennych"[/QUOTE]
Czyli ignorujesz skuteczność torped i wierzysz niemieckiej propagandzie...[/QUOTE]

wierzę że wiele niewielkich uszkodzeń jest w stanie zatopić kazdy okręt świata i o to tu chodzi. tych ocalałych niemców przesłuchiwali głuwnie brytyjczycy bo wyłowili ich 10x więcej, nie rozumiem dlaczego nie wierzyć ich zeznaniom, oczywiście zachowując odpowiednią rezerwę do szczegółów. z drugiej strony gdy ktoś mówi że to niemcy samozatopili swój okręt jest śmieszne, zatopili Hooda i ze zgryzoty sami się zatopili? jeśli otworzyli te zawory to raczej z desperacji, bo angole i tak posłaliby go na dno, a już na pewno nie dopłynąłby do st.Nazaire. w to wierzę!

[QUOTE][QUOTE]co do systemów kierowania ogniem. nierozumiem skąd to powszechne przekonanie że niemieckie i japońskie były takie złe.[/QUOTE]
Bo były optyczne, tak trudno to zrozumieć?[/QUOTE]

trudno. radar da namiar celu, ale wycelować musi człowiek wspomagany odpowiednim systemem. nie strzelano tomahawkami że namierzony=trafiony. wtedy liczył się głównie dystans, warunki pogodowe i stan morza, jakość broni i amunicji, no i oczywiście wyszkolenie załogi. sam radar to 1 element systemu kierowania ogniem i jedynie ułatwiał szybsze uzyskanie nakrycia o ile zaraz potem się nie popsuł. system należy oceniać jako całość, a nie jeden z jego elementów.

[QUOTE]
Śmieszna sprawa, ale amerykańskie pociski superciężkie do szesnastocalówek miały lepszą przebijalność od japońskich potworów - były po prostu lepiej dopracowane pod względem balistyki terminalnej. Japończycy za bardzo koncentrowali się na optymalizacji trajektorii podwodnych.[/QUOTE]

zgadza się. czy to z którejś z tych stron?
http://www.navweaps.com/Weapons/WNUS_16-45_mk6.htm
http://www.geocities.com/kop_mic/
jednak zgodnie z nimi jamato dzięki swojemu pancerzowi jest nieczuły na dystansie 31-34tys jardów, a Iowa nie ma takiego komfortu. mimo to pojedynek rozgrywałby się pewnie na dystansie ok 20000-25000 i zmniejszyłby się z czasem. stawiam w dzień na jamato ze wzgledu na cięższe o 300kg pociski, a w ciemną bezksiężycową noc, na wzburzonym morzu i w szkfale na Iowe.(o ile sztorm nie uszkodzi radaru)

[QUOTE]
Owszem, ale Iowy udowodniły, że nie miały takich problemów z trafieniem w cel jak Garland z kawałkiem kabla w trybach.[/QUOTE]

a w jaki cel mniejszy od plaży na jakiejś wyspie na pacyfiku, albo japońskiej fabryki, typ iowa musiał trafiać, bo z żadnym pancernikiem nie mieli okazji walczyć. czepiam się ale iowa to żaden przykład celności.

[QUOTE]
Jakoś wolę się opoerać na poważniejszych opracowaniach niż dyskusja, w której kązdy może mówić, co mu się żywnie podoba.[/QUOTE]

ja też ele można znaleźć niekiedy ciekawe źródła.

[QUOTE]
Japońskie "Yamato" to przykład skrajnej i bezsensownej gigantomachii. W starciu z amerykańskimi "Iowa" nie dałyby rady.
Niewystarczający zasięg i słaba ochrona przeciwtorpedowa oraz mała szybkość, jak również wyposażenie elektroniczne ustępujące zdecydowanie temu, co posiadali Amerykanie.[/QUOTE]

amerykanie też rozpoczeli budowę czegoś podobnego typ montane, ale zrezygnowali z jakichś tam powodów. ta ochrona przeciwtorpedowa aż taka słaba to nie była, wkońco oba tonęły długo i nafaszerowane torpedami. ten system wykazuje podobieństwa do typu iowa, w Jamato pancerz w rejonie napędu sięgał po samo dno zmniejssając grubość od 200mm pod pasem pancernym do 50mm na dnie, więc też był zabespieczony przed pociskami nurkującymi. z drugiej strony po trafieniu 4 torpedami w śródokręcie Jamato nabrał 30 stopniowego przechyłu, to dowodzi skali zniszczeń lub nienajleprzej stateczności.
a mała szybkość? typ iowa=33 knoty wchodziły do słóżby od 43, Jamato=27 od 41 wtedy north carolina=29 różnica 2 węzły.

[QUOTE]
Brytyjskie pancerniki typu "King George V" to niezbyt udany typ.[/QUOTE]

dokładnie. te okręty to jak poprawiana kiecka. miał mieć 12x356 lub 9x406, zostało 10x356 bo odjęto 2x356 żeby zaoszczędzić na masie. miał też być szerszy ale zrezygnowano z tego samego powodu. miano też ponoć pochylić pas na zewnątrz ale zrezygnowano.
uparcie i bez sensu trzymali się tych ograniczeń traktatowych, ale wkońcu oni je wymyślili więc nie ma co się dziwić.
ta ochrona przeciwtorpedowa też cienka, ale liczy się też konstrukcja. typ vittorio veneto miał grubszą a gorszą.

[QUOTE]
Okręty niemieckie typu "Bismarck" były przereklamowane i niedozbrojone, a legenda powstała wskutek szczęśliwego i szybkiego pokonania "Hooda" przez "Bismarcka" oraz kłopotów Brytyjczyków z zatopieniem "Tirpitza".[/QUOTE]

a do tego kilka wypowiedzi churchila w parlamencie i ciągłe naloty na oba okręty. brytole sami go stworzyli. ale skoro one były niedozbrojone to richelieu i vittorio veneto też? ja na to tak nie patrzę.
 
User is offline  PMMini Profile Post #81

     
Speedy
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.212
Nr użytkownika: 3.192

 
 
post 11/05/2006, 12:47 Quote Post

Hej

QUOTE(Kon-dzia @ 10/05/2006, 19:28)

huh.gif
Zarówno w znaczeniu językowym
http://www.slownik-online.pl/kopalinski/4C...5B8000EB37B.php

jak i technicznym detonacja jest eksplozją

za Encyklopedią techniki wojskowej
"Detonacja - rodzaj przemiany wybochowej"




Zgadza się - detonacja jest eksplozją, natomiast nie każda eksplozja jest detonacją, to nie są pojęcia tożsame. Dla mnie (tak mnie przynajmniej uczyli) pojęcie detonacja ma ściśle określony sens fizyczny. Detonacja chemicznego m.w. to specyficzny przykład reakcji chemicznej, w której energia transportowana jest przez falę uderzeniową rozchodzącą się w reagującym materiale. Fala ta jest szybsza od dźwięku w reagującym materiale. Produkty detonacji poruszają się w tym samym kierunku co czoło fali.
Przy reakcjach spalania energia przenoszona jest przez takie zjawiska jak dyfuzja, konwekcja i promieniowanie. Reakcja rozprzestrzenia się z prędkością poddzwiękową a produkty poruszają się w kierunku przeciwnym do kierunku rozprzestrzeniania się reakcji.
W pewnych specyficznych sytuacjach spalanie może "rozpędzić się" do detonacji, lub przeciwnie, detonacja - wygasnąć i przejść w spalanie.

QUOTE(Kon-dzia @ 10/05/2006, 19:28)
I zarówno proch czarny jak i bezdymny jest materiałem WYBUCHOWYM
może zdetonować, wubuchnąć, eksplodować i nie ważne czy zainicjuje to zapłon czy fala uderzeniowa.


No właśnie nie bardzo. Proch bezdymny raczej nie byłby w stanie ot tak przejść od spalania do detonacji. Natomiast pobudzony detonacją innego m.w. jest w stanie detonować. Co do prochu czarnego poważnie wątpię czy w ogóle jest w stanie detonować (ale być może w jakichś ekstremalnie drastycznych warunkach...?) choć pali się bardzo gwałtownie i wybuchowo.


QUOTE(Kon-dzia @ 10/05/2006, 19:28)

QUOTE
Śmieszna sprawa, ale amerykańskie pociski superciężkie do szesnastocalówek miały lepszą przebijalność od japońskich potworów - były po prostu lepiej dopracowane pod względem balistyki terminalnej. Japończycy za bardzo koncentrowali się na optymalizacji trajektorii podwodnych.


Źródło?


Akurat źródłem w tej chwili żadnym nie dysponuję, niemniej też o tym słyszałem.
Jednym z najważniejszych parametrów każdego penetratora jest obciażenie przekroju poprzecznego - stosunek masy do pola powierzchni przekroju (czasem dla uproszczenia brano zamiast tego pola sam kwadrat kalibru; ale dziś w dobie kalkulatorów, arkuszy kalk. to w zasadzie nie ma znaczenia). A więc liczymy:

Dla pocisku 460 mm (1460 kg) mamy: 1460/(3,14*23^2) = ok.0,88 kg/cm2
Dla pocisku 406 mm (1225 kg) mamy: 1225/(3,14*20,3^2)= ok.0,95 kg/cm2

Jeśli założyć że oba pociski mają podobną budowę i podobny zakres prędkości uderzenia, to po tym drugim można spodziewać się większej przebijalności.

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #82

     
Ramond
 

Úlvur av Føroyar
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 15.234
Nr użytkownika: 9.304

Stopień akademicki: dr inz.
Zawód: inzynier
 
 
post 11/05/2006, 15:44 Quote Post

[QUOTE]Zgadza się - detonacja jest eksplozją, natomiast nie każda eksplozja jest detonacją, to nie są pojęcia tożsame. Dla mnie (tak mnie przynajmniej uczyli) pojęcie detonacja ma ściśle określony sens fizyczny. Detonacja chemicznego m.w. to specyficzny przykład reakcji chemicznej, w której energia transportowana jest przez falę uderzeniową rozchodzącą się w reagującym materiale. Fala ta jest szybsza od dźwięku w reagującym materiale. Produkty detonacji poruszają się w tym samym kierunku co czoło fali.
Przy reakcjach spalania energia przenoszona jest przez takie zjawiska jak dyfuzja, konwekcja i promieniowanie. Reakcja rozprzestrzenia się z prędkością poddzwiękową a produkty poruszają się w kierunku przeciwnym do kierunku rozprzestrzeniania się reakcji.
W pewnych specyficznych sytuacjach spalanie może "rozpędzić się" do detonacji, lub przeciwnie, detonacja - wygasnąć i przejść w spalanie.
[/QUOTE]
Nareszcie z kimś się zgodzę.
[QUOTE]Akurat źródłem w tej chwili żadnym nie dysponuję, niemniej też o tym słyszałem.
Jednym z najważniejszych parametrów każdego penetratora jest obciażenie przekroju poprzecznego - stosunek masy do pola powierzchni przekroju (czasem dla uproszczenia brano zamiast tego pola sam kwadrat kalibru; ale dziś w dobie kalkulatorów, arkuszy kalk. to w zasadzie nie ma znaczenia). A więc liczymy:

Dla pocisku 460 mm (1460 kg) mamy: 1460/(3,14*23^2) = ok.0,88 kg/cm2
Dla pocisku 406 mm (1225 kg) mamy: 1225/(3,14*20,3^2)= ok.0,95 kg/cm2

Jeśli założyć że oba pociski mają podobną budowę i podobny zakres prędkości uderzenia, to po tym drugim można spodziewać się większej przebijalności.
[/QUOTE]
Do tego amerykański pocisk miał lepiej dopracowany czepiec i bardziej efektywny kształt.
[QUOTE]radar pomagał odnaleźć cel na morzu teoretycznie w promieniu 150km, a w praktyce rużnie to bywało. niemiecki nie miały nawet połowy tego zasięgu, więc raczej mądrze czynili polegając meldunkach z samolotów ubootów i nasłuchu radiowego. [/QUOTE]
Tak, polegali - co z tego, skoro meldunki trafiały na okręty z kilkugodzinnym opóxnieniem w stosunku do meldunków do dowództwa? Poza tym nie zaprzeczysz, że nawet wykrycie z 70 km byłoby o wiele lepsze od wykrycia w momencie trafienia przez pociski wroga?
[QUOTE]wkońcu przecierz znaleźli konwuj, a raczej jego osłonę, czyż nie.
[/QUOTE]
No właśnie - znaleźli eskortę, a mieli znaleźć konwój unikając eskorty. Poza tym, to raczej eskorta znalazła Scharnhorsta, nie na odwrót.
[QUOTE]nie. potencjalnym przeciwnikie były dla nich typy bismarck i Vittorio Veneto i to chcę powiedzieć. [/QUOTE]
To zobacz z kim tak naprawdę przyszło im ise mierzyć - nie z NIemcami, nie z Włochami, tylko z Amerykanami.
[QUOTE]ale do tych stref bespieczeństwa podchodziłbym mimo wszystko z dużą ostrożnością, niemniej przy ocenie okrętu wartościami tych stref też warto się kierować.
a przy okazji, czy francuzi liczyli dla swoich okrętów imunity zones? ich okręty były budowane z koncepcją "wszystko albo nic" ale czy robili wyliczenia i tebele dla duwudcy itp.
[/QUOTE]
NIe ważne, czy Francuzi przygotowywali odpowiednie tabele dla dowódców (swoją drogą - dlaczego mieliby nie przygotowywać) tylko o to, czy pancerz mógł powstrzymać pociski, powiedzmy Bismarcka i Vittorio Veneto, na dowolnym dystansie, bo tylko to można by określić słowami - spokojnie wystarczał.
[QUOTE]jeśli otworzyli te zawory to raczej z desperacji, bo angole i tak posłaliby go na dno, a już na pewno nie dopłynąłby do st.Nazaire. w to wierzę!
[/QUOTE]
To się nie trzyma kupy - jeżeli wiedzieli, że i tak zatoną, to po co otwierali zawory denne?
[QUOTE]radar da namiar celu, ale wycelować musi człowiek wspomagany odpowiednim systemem. [/QUOTE]
Czy ty w ogóle wiesz jak działa centrala kierowania ogniem?
[QUOTE]nie strzelano tomahawkami że namierzony=trafiony. wtedy liczył się głównie dystans, warunki pogodowe i stan morza, jakość broni i amunicji, no i oczywiście wyszkolenie załogi. sam radar to 1 element systemu kierowania ogniem i jedynie ułatwiał szybsze uzyskanie nakrycia o ile zaraz potem się nie popsuł. [/QUOTE]
Wiem, ze nakrycie nie równa się trafieniu, ale ciężko nakryć cel jak go nie widzisz i nie masz radaru. Radar zapewniał możliwość kierowania ogniem w znacznie większym zakresie dystansów i warunków pogodowych niż sam system optyczny.
[QUOTE]zgadza się. czy to z którejś z tych stron?
http://www.navweaps.com/Weapons/WNUS_16-45_mk6.htm
http://www.geocities.com/kop_mic/
[/QUOTE]
Nie, to z prac Nathana Okuna.
[QUOTE]jednak zgodnie z nimi jamato dzięki swojemu pancerzowi jest nieczuły na dystansie 31-34tys jardów, a Iowa nie ma takiego komfortu. [/QUOTE]
Biorać pod uwagę ilość pancerza na Yamato, mógłby ktoś pomyśłeć, że powinien być odporny na dowolnym dystansie...
KOlejna sprawa, to stwierdzenie "nieczuły dzięki pancerzowi" - nieprzebicie pancerza nie jest równoznaczne z brakiem uszkodzeń, z okrętu mozna zrobić pływający wrak bez żadnej zdolności bojowej nie przebijając ani razu jego pancerza.
[QUOTE]mimo to pojedynek rozgrywałby się pewnie na dystansie ok 20000-25000 i zmniejszyłby się z czasem. [/QUOTE]
A jakie podstawy do takiego założenia?
[QUOTE]stawiam w dzień na jamato ze wzgledu na cięższe o 300kg pociski,[/QUOTE]
Ciężar sam w sobie nie świadczy o przebijalności.
Do tego jestem bardzo ciekaw, czy pociski Yamato w ogóle by wybuchły w celu przy trafieniu nawodnym - zapalniki miały ustawione na bardzo dużą zwłokę.
[QUOTE]a w jaki cel mniejszy od plaży na jakiejś wyspie na pacyfiku, albo japońskiej fabryki, typ iowa musiał trafiać, bo z żadnym pancernikiem nie mieli okazji walczyć. czepiam się ale iowa to żaden przykład celności.
[/QUOTE]
Nie wiesz, ze Iowy były wykorzystywane do ostrzału celów punktowych w czasie wojny w Wietnamie? Poza tym, na ćiwczeniach regularnie strzela się do celów wielkości tarczy...
[QUOTE]Jamato=27 od 41 wtedy north carolina=29 różnica 2 węzły.
[/QUOTE]
Przy czym North Carolina przynajmniej udawała, że czesciowo zachowuje ograniczenia traktatowe, czego Japończycy nie robili. Do tego 2 węzły robią naprawdę dużą różnicę, gdy ktoś chce zachować albo skrócić dystans...
[QUOTE]Armaty 330 mm z "Dunquerke" miały zasięg 41 km, co stawiało je pod tym względem w czołówce ciężkich armat okrętowych DWS. [/QUOTE]
Od zasięgu istotniejsza jest przebijalność.
[QUOTE]Japońskie "Yamato" to przykład skrajnej i bezsensownej gigantomachii. [/QUOTE]
Chyba miałeś na myśli gigantomanię? Bo gigantomachia to wojna z gigantami.
[QUOTE]Zarówno w znaczeniu językowym
http://www.slownik-online.pl/kopalinski/4C...5B8000EB37B.php

jak i technicznym detonacja jest eksplozją

za Encyklopedią techniki wojskowej
"Detonacja - rodzaj przemiany wybochowej"

pod hasłem proch bezdymny: "p.b. detonuje pod wpływem silnego bodźca
(spłonka detonująca połączona z detonarem) z prędkością 3000-9000 m/s"
[/QUOTE]
Jak już Speedy napisał, to prawda, że detonacją jest eksplozją. Ale nie kazda eksplozja ma postać detonacji. Chyba sam wcześniej również napisałem coś podobnego?
[QUOTE]I zarówno proch czarny jak i bezdymny jest materiałem WYBUCHOWYM
[/QUOTE]
Generalnie żaden proch nie jest materiałem wybuchowym. Odpalałeś kiedyś proch luzem? Niegdy nie wybuchnie, będzie się tylko palił. TNT wybuchłoby natychmiast.
[QUOTE]Ale gdy już dochodziło do walki nocnej to chyba włączali [/QUOTE]
Trudno powiedzieć, bo w interesującym nas okresie (od 1942 roku) niemieckie okręty cięzkie były używane wyłacznie na północy w czasie lata polarnego...
Natomiast mam wrażenie, ze czasami w trakcie walki (ale dopiero po nawiązaniu kontaktu bojowego) radar włączali. O ile jeszcze go mieli. A czasami nawet wtedy go nie włączali.
[QUOTE]I dlaczego we wszystkich opracowaniach dotyczących zatopienia
Scharnhorsta wszyscy podkreślają uszkodzenie niemieckiego radaru jako moment przełomowy.[/QUOTE]
Nie we wszystkich - Cajus Bekker przywiązuje znacznie większą wagę do nieużywania radaru w ogóle, a ostatni wieloczęściowy artykuł w "Okrętach Wojennych" nie podkreśla tej przełomowości.
 
User is offline  PMMini Profile Post #83

     
madmax2
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 82
Nr użytkownika: 17.199

Stopień akademicki:
Zawód:
 
 
post 11/05/2006, 17:48 Quote Post

QUOTE
Japońskie "Yamato" to przykład skrajnej i bezsensownej gigantomachii.

Chyba miałeś na myśli gigantomanię? Bo gigantomachia to wojna z gigantami.

Tak dokładnie miałem na myśli gigantomanię.
Pozdrawiam.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #84

     
Kon-dzia
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.745
Nr użytkownika: 12.898

Konrad
 
 
post 11/05/2006, 19:13 Quote Post

Speedy ja się też w pełni zgadzam z twoim wywodem ale moje tłumaczenia dotyczyły Ramonda który powtarzał że
1) proch nie jest materiałem wybuchowym
Jest tylko że miotającym, zazwyczaj spala się (nie detonuje) ale to cały czas jest wybuch (eksplozja - jest nawet w znaczeniu technicznym synonimem do wybuchu)
2) Proch nie detonuje
może zdetonować pobudzony silnym impulsem np. gdy eksplodeje jakiś pocisk w magazynie

Proch czarny i niektóre rodzaje prochu bezdymnego zaś plasują się pomiędzy materiałamiami wybuchowymi kruszącymi i miotającymi ponieważ w zależności od warunków mogą detonować z dużą szybkością lub wolniej się spalać.(znowu za Encyklopedią techniki wojskowej)

3) Żadnego prochu nie można zainicjować falą uderzeniową
Przykład z prochem bezdymnym i detonatorem już podałem. I znowu w ETW pod hasłem proch czarny:"jest bardzo wrażliwy na zapłon, trochę mniej na uderzenie"
 
User is offline  PMMini Profile Post #85

     
jogi bear
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 114
Nr użytkownika: 17.322

 
 
post 11/05/2006, 19:14 Quote Post

http://www.navweaps.com/Weapons/WNUS_16-50_mk7_Iowa_pic.jpg
http://www.navweaps.com/index_tech/tech-022_Missouri_pic.jpg
to apropos rozbłysków.

QUOTE
http://www.geocities.com/kop_mic/
Nie, to z prac Nathana Okuna.

The belt penetration figures derive from Nathan Okun’s FACEHARD program with certain conditions in mind—a 90° target angle, the shell’s cap and windscreen intact, new-gun muzzle velocities, and specifics of plate placement (surfaces being vertical and flat and exterior rather than interior or curved or inclined, factors which would necessitate different calculations.

QUOTE
Wiem, ze nakrycie nie równa się trafieniu, ale ciężko nakryć cel jak go nie widzisz i nie masz radaru


to trzeba mieć radar żeby coś zobaczyć? w fatalnych warunkach owszem radar znacznie pomaga, ale chyba nikt nie czeka na gradobicie żeby powalczyć.

QUOTE
Radar zapewniał możliwość kierowania ogniem w znacznie większym zakresie dystansów i warunków pogodowych niż sam system optyczny.


typowy pojedynej tej wojny to 20000-25000 metrów i optyczny się też sprawdzał. to prawda że w gorszych warunkach gorzej niż radar, ale to też tylko część systemu kierowania ogniem. odpowiednie urządzenia muszą zrobić poprawkę na wiatr, wilgotność, kurs i prędkość celu i inne takie a radar tego nie policzy nieprawda?

QUOTE
QUOTE
mimo to pojedynek rozgrywałby się pewnie na dystansie ok 20000-25000 i zmniejszyłby się z czasem.

A jakie podstawy do takiego założenia?


takie jak zdani wyżej a oto powód:
http://www.navweaps.com/Weapons/WNUS_16-50_mk7.htm
A study performed during World War II by the Naval War College estimated that an Iowa Class (BB-61) battleship firing with top spot against a target the size of the German battleship Bismarck would be expected to achieve the following hit percentages.
Range: 10,000 yards (9,144 m)
Percentage hits against a broadside target: 32.7
Percentage hits against an end-on target: 22.3
i odowiednio
20,000 yards (18,288 m)
10.5
4.1

30,000 yards (27,432 m)
2.7
1.4

co daje na dystansie 27000 metrów 2-3 trafienia na 100 wystrzelonych pocisków i 10-11 z 20000 metrów. i tak na oko 0,5 pocisku 35000 metrów czyli 5 z 1000 wystrzelonych. innymi słowy z 35000 metrów można się jedynie efektownie przedstawić. to tyle też jeśli chodzi o możliwość prowadzenia ognia na większym dystansie za pomocą radaru.
dlatego stawiam na Iowe przy złej widoczności, a na Jamato przy dobrej gdy zalety radaru nie są tak oczywiste. trzeba jednak przyznać że amerykanin jest bardziej uniwersalny i to go stawia wyżej na podium.

QUOTE
Biorać pod uwagę ilość pancerza na Yamato, mógłby ktoś pomyśłeć, że powinien być odporny na dowolnym dystansie...
KOlejna sprawa, to stwierdzenie "nieczuły dzięki pancerzowi" - nieprzebicie pancerza nie jest równoznaczne z brakiem uszkodzeń, z okrętu mozna zrobić pływający wrak bez żadnej zdolności bojowej nie przebijając ani razu jego pancerza.
QUOTE
stawiam w dzień na jamato ze wzgledu na cięższe o 300kg pociski,

Ciężar sam w sobie nie świadczy o przebijalności.
Do tego jestem bardzo ciekaw, czy pociski Yamato w ogóle by wybuchły w celu przy trafieniu nawodnym - zapalniki miały ustawione na bardzo dużą zwłokę.


to jak to w końcu jest twoim zdaniem ramond? Jamato zatonie bez przebicia, Iowy nie przebije ale jakbyco to nie wybuchnie? masz na myśli że amerykanie zdążyliby rozbroić czy ze przeleci na wylot i niewyrzżdzi szkód?
bo ja myślę cięższe posiski raczej napewno narobią większych szkód i o to mi chodziło.

QUOTE
QUOTE
jeśli otworzyli te zawory to raczej z desperacji, bo angole i tak posłaliby go na dno, a już na pewno nie dopłynąłby do st.Nazaire. w to wierzę.

To się nie trzyma kupy - jeżeli wiedzieli, że i tak zatoną, to po co otwierali zawory denne?


może dla zasady jak nie możesz wygrać to nie daj się pokonać (czyli takie harakiri).
 
User is offline  PMMini Profile Post #86

     
jogi bear
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 114
Nr użytkownika: 17.322

 
 
post 11/05/2006, 19:17 Quote Post

QUOTE
Iowy były wykorzystywane do ostrzału celów punktowych w czasie wojny w Wietnamie?


gdyby wojna trwała do tego czasu japończycy mieliby pewnie równie dobry system co amerykanie.

QUOTE
Poza tym, na ćiwczeniach regularnie strzela się do celów wielkości tarczy...


a marynarze innych narodów z nudów strzelali z procy do mew?

QUOTE
2 węzły robią naprawdę dużą różnicę, gdy ktoś chce zachować albo skrócić dystans...


czyli 2Mm na godzinę, jeśli salwa co 40 sekund to wychodzi 90 salw, jeśli 9 armat to 810 pocisków na godzinę. czyli po skruceniu dystansu o 2 mile ma się prawie pusty magazyn. no nie wiem czy to jednak dużo.


kurde dlaczego jak wpisze się dłuższy post to coś się pieprzy!!!!! doppelpunkt.gif doppelpunkt.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #87

     
jogi bear
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 114
Nr użytkownika: 17.322

 
 
post 11/05/2006, 19:18 Quote Post

QUOTE
Iowy były wykorzystywane do ostrzału celów punktowych w czasie wojny w Wietnamie?


gdyby wojna trwała do tego czasu japończycy mieliby pewnie równie dobry system co amerykanie.

QUOTE
Poza tym, na ćiwczeniach regularnie strzela się do celów wielkości tarczy...


a marynarze innych narodów z nudów strzelali z procy do mew?

QUOTE
2 węzły robią naprawdę dużą różnicę, gdy ktoś chce zachować albo skrócić dystans...


czyli 2Mm na godzinę, jeśli salwa co 40 sekund to wychodzi 90 salw, jeśli 9 armat to 810 pocisków na godzinę. czyli po skruceniu dystansu o 2 mile ma się prawie pusty magazyn. no nie wiem czy to jednak dużo.


kurde dlaczego jak wpisze się dłuższy post to coś się pieprzy!!!!! doppelpunkt.gif doppelpunkt.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #88

     
jogi bear
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 114
Nr użytkownika: 17.322

 
 
post 12/05/2006, 8:09 Quote Post

HMS Vanguard zbudowany dla wykorzystania dział 15" zdjętych ze starszych pancerników.
to brzmi jak kupmy samochód bo mamy jeszcze na składie komplet opon do niego. nie dawało mi to spokoju.
Już w 1939 roku rozpoczęto prace projektowe, a 14 lipca tego roku pierwsze trzy projekty przedstawiono Admiralicji. W celu maksymalnego przyspieszenia prac projektowych z góry założono, że nowy okręt zostanie uzbrojony w armaty kalibru 381 mm zbudowane dla krążowników liniowych "Glorius" i "Courageous", które w okresie międzywojennym przebudowano na lotniskowce to brzmi chyba sensowniej.
http://www.militarium.net/marynarka_wojenna/vanguard.php
 
User is offline  PMMini Profile Post #89

     
Ramond
 

Úlvur av Føroyar
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 15.234
Nr użytkownika: 9.304

Stopień akademicki: dr inz.
Zawód: inzynier
 
 
post 12/05/2006, 15:46 Quote Post

[QUOTE]Jest tylko że miotającym, zazwyczaj spala się (nie detonuje) ale to cały czas jest wybuch (eksplozja - jest nawet w znaczeniu technicznym synonimem do wybuchu)
[/QUOTE]
Spalanie się na wolnym powietrzu prochu w żaden sposób nie przypomina wybuchu (eksplozji).
[QUOTE]2) Proch nie detonuje
może zdetonować pobudzony silnym impulsem np. gdy eksplodeje jakiś pocisk w magazynie
[/QUOTE]
W prowadzonych testach nie chciał detonować po trafieniu w magazyn. Co najwyżej się podpalał.

Pojemnik ze sprężonym gazem równiez może wybuchnąć - czy to znaczy, że jest materiałem wybuchowym?

[QUOTE]The belt penetration figures derive from Nathan Okun’s FACEHARD program with certain conditions in mind—a 90° target angle, the shell’s cap and windscreen intact, new-gun muzzle velocities, and specifics of plate placement (surfaces being vertical and flat and exterior rather than interior or curved or inclined, factors which would necessitate different calculations.
[/QUOTE]
Co to miało udowaodnić?
[QUOTE]to trzeba mieć radar żeby coś zobaczyć? w fatalnych warunkach owszem radar znacznie pomaga, ale chyba nikt nie czeka na gradobicie żeby powalczyć.
[/QUOTE]
Nie potrzeba gradobicia, wystarczy noc lub deszcz lub mgła.
[QUOTE]typowy pojedynej tej wojny to 20000-25000 metrów i optyczny się też sprawdzał.[/QUOTE]
Szcególnie w nocy, we mgle i w deszczu.
[QUOTE]odpowiednie urządzenia muszą zrobić poprawkę na wiatr, wilgotność, kurs i prędkość celu i inne takie a radar tego nie policzy nieprawda?
[/QUOTE]
Owszem i pod tym względem również amerykańskie systemy kierowania ogniem były oceniane bardzo wysoko.
[QUOTE]to jak to w końcu jest twoim zdaniem ramond? Jamato zatonie bez przebicia,[/QUOTE]
Nie zatonie, ale po jednym trafieniu szlag może trafić jego wspaniały optyczny system kierowania ogniem.
[QUOTE]masz na myśli że amerykanie zdążyliby rozbroić czy ze przeleci na wylot i niewyrzżdzi szkód?
[/QUOTE]
Przeleci na wylot nie wybuchając.
[QUOTE]może dla zasady jak nie możesz wygrać to nie daj się pokonać (czyli takie harakiri).[/QUOTE]
Harakiri to popełniali zwykle Japończycy, nie Niemcy. Przy okazji - to dość wulgarne słowo na określenie tej formy samobójstwa.
[QUOTE]gdyby wojna trwała do tego czasu japończycy mieliby pewnie równie dobry system co amerykanie.
[/QUOTE]
Amerykanie nie modernizowali centrali artyleryjskiej miedzy II WŚ a wojną w Wietnamie...
[QUOTE]a marynarze innych narodów z nudów strzelali z procy do mew?
[/QUOTE]
To pokaż mi ocenę i wyniki strzelań Yamato - nie ma? No to jak chcesz tego urzyć jako argumentu? Może celność była wspaniała, może nie trafili by z przyłożenia - nie ma na to żadnych dowodów.
[QUOTE]czyli 2Mm na godzinę, jeśli salwa co 40 sekund to wychodzi 90 salw, jeśli 9 armat to 810 pocisków na godzinę. czyli po skruceniu dystansu o 2 mile ma się prawie pusty magazyn. no nie wiem czy to jednak dużo.
[/QUOTE]
A kto mówi, że masz strzelać przez ten czas?
[QUOTE]HMS Vanguard zbudowany dla wykorzystania dział 15" zdjętych ze starszych pancerników.
to brzmi jak kupmy samochód bo mamy jeszcze na składie komplet opon do niego. nie dawało mi to spokoju.
Już w 1939 roku rozpoczęto prace projektowe, a 14 lipca tego roku pierwsze trzy projekty przedstawiono Admiralicji. W celu maksymalnego przyspieszenia prac projektowych z góry założono, że nowy okręt zostanie uzbrojony w armaty kalibru 381 mm zbudowane dla krążowników liniowych "Glorius" i "Courageous", które w okresie międzywojennym przebudowano na lotniskowce to brzmi chyba sensowniej.
[/QUOTE]
Vanguard był oszczędnościowym Lionem, uzbrojonym w stare, wypróbowane piętnastocalówki będące na składzie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #90

21 Strony « < 4 5 6 7 8 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2014 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej