Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Generałowie Korniłow i Aleksiejew, Czy ich śmierć wpłynęła na losy Białych?
     
Nameless Eye
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 61
Nr użytkownika: 56.838

 
 
post 18/07/2009, 10:48 Quote Post

Ciekawą sprawą jest, że dwóch generałów, którzy zaczęli budować siły "białych" nie dożyło apogeum walk o władzę w Rosji. Generał Michaił Aleksiejew i generał Ławr Korniłow... Pierwszy z nich zmarł na serce, z przyczyn naturalnych, drugi poległ w bitwie, zabity przez pocisk artyleryjski w czasie bitwy o Jekaterynodar. Oboje w roku 1918; kiedy Biała Armia dopiero zaczynała prawdziwą wojnę domową, już nie żyli...

Chciałbym tutaj porozmawiać o tym, czy ich śmierć znacząco wpłynęła na losy wojny? Aleksiejew i Korniłow byli generałami z dosyć dużym poparciem żołnierzy, nie wiem jednak czy równie wielkim politycznym ludności. Ciekawi mnie też, czy gdyby to oni dowodzili, mogliby zmienić nieco plan działania i ruszyć jednak na Carycyn wcześniej, by pomóc Kozakom dońskim w zdobywaniu miasta. Pytanie tylko, czy nie doszłoby między nimi do sporów, przy których kłótnie Denikina i Wrangla wydawały się drobnymi złośliwościami- Korniłow słynął z wybuchowego charakteru...

Oto więc moje pytanie- czy śmierć dwóch twórców Białej Armii przed rozpoczęciem prawdziwie wielkiej wojny domowej wpłynęła na losy białych? Czy też nawet gdyby pożyli dłużej, w skali makro nic by się nie zmieniło?
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Gronostaj
 

Dławiciel Brabancki
*********
Grupa: Banita
Postów: 5.155
Nr użytkownika: 31.572

Stopień akademicki: nacjonalista
Zawód: malkontent
 
 
post 10/08/2009, 23:09 Quote Post

Dopiero teraz zauważyłem ten wątek. wink.gif
QUOTE(Nameless Eye @ 18/07/2009, 11:48)
Pytanie tylko, czy nie doszłoby między nimi do sporów, przy których kłótnie Denikina i Wrangla wydawały się drobnymi złośliwościami- Korniłow słynął z wybuchowego charakteru...
*


Na pewno by tak nie było, dlatego, że Aleksjejew był już spokojnym staruszkiem po siedemdziesiątce i prawie nigdy się z nikim nie kłócił. Przede wszystkim należy też powiedzieć, iż obaj generałowie znakomicie się uzupełniali: Korniłow zajmował się sprawami czysto militarnymi, zaś Aleksjejew wziął na siebie równie ważne funkcje administracyjne, organizując zręby "białej" Rosji jako normalnego państwa ( przynajmniej tak miało być w założeniach). Było to tym istotniejsze, że po jego śmierci wśród kontrrewolucji zwyczajnie nie było ani chętnych, ani zdolnych do tego typu zadań, przez co oficerowie musieli dzielić jednocześnie funkcje wojskowe z administracyjnymi - zupełnie inaczej niż u bolszewików. Jeden drugiemu w drogę nie wchodził i wydawać by się mogło, że stanowili oni znakomity duet. Jednak wg mnie Denikin okazał się być lepszym wodzem niż poprzednik, tzn. ktoś tak krystalicznie uczciwy, doświadczony i skrupulatny jak Aleksjejew przydałby mu się na pewno, ale nie Korniłow. Ten ostatni wpisywał się w kategorię ludzi, których można "albo kochać albo nienawidzić". Co prawda otaczany był przez podkomendnych olbrzymim szacunkiem ( czego już nie można powiedzieć o Antonie Iwanowiczu), lecz za to był zbyt gorączkowy, za bardzo lubił się narażać. Przede wszystkim jednak ów generał zdecydowanie ustępował Denikinowi w umiejętnościach czysto wojskowych.
QUOTE(Nameless Eye @ 18/07/2009, 11:48)
czy ich śmierć znacząco wpłynęła na losy wojny?
*


To na pewno. Strata Aleksjejewa była szczególnie ciężka, bo wśród Ochotników nie było nikogo, kto mógłby go z powodzeniem zastąpić. Z kolei śmierć Korniłowa, choć dużo głośniejsza, to jednak pozostanie nadal nierozstrzygnięte, czy zaszkodziła kontrrewolucji, czy też może uchroniła ją od szybkiej katastrofy. W każdym razie i ona w bardzo istotny sposób wpłynęła na losy wojny, bo nie wiemy jakie decyzje strategiczne podjąłby Korniłow na miejscu swego rzeczywistego zastępcy ( i zresztą przyjaciela). Prywatnie uważam, że Denikin i Wrangel lepiej się w roli naczelnego wodza spisali. Ale trzeba też przyznać, że pierwszy dowódca Armii Ochotniczej zginął po prostu zbyt szybko, aby prowadzić tu jakieś poważniejsze dysputy.
QUOTE(Nameless Eye @ 18/07/2009, 11:48)
Ciekawi mnie też, czy gdyby to oni dowodzili, mogliby zmienić nieco plan działania i ruszyć jednak na Carycyn wcześniej, by pomóc Kozakom dońskim w zdobywaniu miasta.
*


Nie wiadomo, ale myślę, że gdyby Korniłow pożył jeszcze troszeczkę, to Armia Ochotnicza... po prostu wykrwawiłaby się, bijąc w potężny mur nie do przejścia, jakim był wówczas Jekaterynodar. W tym czasie tylko niesłychany kunszt wojenny Denikina uchronił białogwardzistów od całkowitej klęski ( wiosną 1918 r. wojna domowa naprawdę była bardzo bliska końca), gdy zwinął on oblężenie i wycofał wojska w dzikie Stepy Salskie, gdzie po prostu zupełnie zniknęły one na kilka tygodni z oczu bolszewikom i dokonały wreszcie niezbędnej reorganizacji, odpoczynku i uzupełnień.

Latem 1918 r. dowództwo południowego ośrodka kontrrewolucji stanęła przed kolejnym poważnym dylematem. W jakim kierunku uderzyć? Część wyższych oficerów opowiedziała się za skoordynowanym z popieranym przez Niemców Wszechwielkim Wojskiem Dońskim,
ataku na północ, w rejon Carycyna, a część optowała za ofensywą na południe. Tu raz jeszcze ukazał się talent militarny ( i polityczny!) Denikina, który dobrze wiedział, że przedwczesne zwąchanie się z Krasnowem w obliczu klęski Państw Centralnych w wojnie światowej, zniechęci do niego, w przyszłości zwycięską, Ententę. A na jej pomoc wódz "białych" liczył przecież najbardziej. Ponadto jednym z podstawowych kanonów sztuki wojennej jest przecież nie pozostawianie za swoimi plecami żadnych sił przeciwnika, ponieważ w wypadku nie zabezpieczenia tyłów będziemy musieli walczyć na dwa fronty. I tak też prezentowała się sytuacja militarna na Kubaniu. Słowem, Denikin postępując inaczej niż w rzeczywistości, miałby za sobą coś koło dwustu tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej Północnego Kaukazu. Możecie sobie tylko wyobrazić, co by się stało, gdyby te siły uderzyły na Ochotników...

Pozdrawiam!
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
czerwonykat
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 135
Nr użytkownika: 59.572

 
 
post 28/10/2009, 12:41 Quote Post

Mam pytanie czy Armia Syberyjska Kołczaka była oparta tylko na Korpusie Czechosłowackim,czy bez tego korpusu liczyła się jako siła militarna.Która z armii "białych" była najliczniejsza: Syberyjska czy Siły Zbrojne Pd.Rosji?
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Gronostaj
 

Dławiciel Brabancki
*********
Grupa: Banita
Postów: 5.155
Nr użytkownika: 31.572

Stopień akademicki: nacjonalista
Zawód: malkontent
 
 
post 31/10/2009, 22:04 Quote Post

QUOTE(czerwonykat @ 28/10/2009, 13:41)
Mam pytanie czy Armia Syberyjska Korniłowa
*


Chyba Kołczaka. wink.gif
QUOTE(czerwonykat @ 28/10/2009, 13:41)
była oparta tylko na Korpusie Czechosłowackim
*


Nie. Legion Czesko-Słowacki był tylko częścią składową ( podobnie zresztą jak wspomniana przez Ciebie Armia Syberyjska) wojsk kołczakowskich, które jako takie swojej oficjalnej nazwy własnej nie posiadały, normalnym związkiem operacyjnym, tyle że o bardzo dużym stopniu odrębności w kwestiach politycznych.
QUOTE(czerwonykat @ 28/10/2009, 13:41)
czy bez tego korpusu liczyła się jako siła militarna
*


Tak, no ale nie aż tak bardzo. Korpus Czesko-Słowacki to nomen omen sześćdziesiąt tysięcy bagnetów. Z tym, że warto pamiętać, iż Legion, gdy sytuacja "białych" na Wschodzie unormowała się, został szybko wycofany na tyły frontu i już nie brał udziału w prawdziwych walkach, a sam Admirał uznał go za element słaby i niepewny. Jeśli mówimy o tej jednostce, to głównie o roli jaką odegrała na samym początku wojny domowej. Wówczas rodząca się w bólach "kontra" była poważnie zagrożona szybkim zdławieniem. Wystąpienie Czechów odłożyło rozprawę z "białymi" na Wschodzie na plan dalszy, do czasu aż ci zdołali się wzmocnić.
QUOTE(czerwonykat @ 28/10/2009, 13:41)
Która z armii "białych" była najliczniejsza: Syberyjska czy Siły Zbrojne Pd.Rosji?
*


Zdecydowanie najliczniejsza była armia Kołczaka, chociaż generalnie biła się przy tym dość słabo; SZPR plasowały się pod względem samej tylko liczebności na drugim miejscu, lecz za to wydaje mi się, że były dużo bardziej profesjonalne niż "biali" operujący z Syberii.

Pozdrawiam!
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
Nameless Eye
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 61
Nr użytkownika: 56.838

 
 
post 1/11/2009, 13:16 Quote Post

QUOTE
Zdecydowanie najliczniejsza była armia Kołczaka, chociaż generalnie biła się przy tym dość słabo; SZPR plasowały się pod względem samej tylko liczebności na drugim miejscu, lecz za to wydaje mi się, że były dużo bardziej profesjonalne niż "biali" operujący z Syberii.


To jest właśnie ciekawy temat do rozmowy, dlaczego tak się działo... Czyżby to marynarskie pochodzenie Kołczaka powodowało jego pewną nieudolność w dowodzeniu? A może chodzi o to, że sam Kołczak też nie zawsze i nie wszędzie miał mocną władzę nad swoimi oddziałami? Czy też to kwestia wewnętrznej niespójności oddziałów północnych?

Ponownie, ciekawa jest możliwość, w której Korniłow lub Aleksiejew zajmuje miejsce Kołczaka i tym samym powstaje wspólny front białych... Kołczak może by poszedł na taką zamianę władzy- bądź co bądź wg. niektórych źródeł on sam był zaskoczony faktem, że dowodzi Północą.
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
Gronostaj
 

Dławiciel Brabancki
*********
Grupa: Banita
Postów: 5.155
Nr użytkownika: 31.572

Stopień akademicki: nacjonalista
Zawód: malkontent
 
 
post 26/12/2009, 21:49 Quote Post

QUOTE(Nameless Eye @ 1/11/2009, 14:16)
To jest właśnie ciekawy temat do rozmowy, dlaczego tak się działo... Czyżby to marynarskie pochodzenie Kołczaka powodowało jego pewną nieudolność w dowodzeniu? A może chodzi o to, że sam Kołczak też nie zawsze i nie wszędzie miał mocną władzę nad swoimi oddziałami? Czy też to kwestia wewnętrznej niespójności oddziałów północnych?
*


Wschodni ośrodek kontrrewolucji zawodził być może dlatego, że... był zbyt rozrośnięty, w efekcie czego gros sił "białych" składał się ze słabego rekruta z poboru, którego przeważnie w ogóle nie szanowano, ale też z drugiej strony nie było u "białych" wyspecjalizowanego aparatu bezpieczeństwa, zdolnego wyegzekwować posłuch. Jeżeli dołożyć do tego różnych, popieranych przez Japończyków, atamanów kozackich, przeciwników dyktatury Kołczaka z dawniejszego Komucza, darmozjadów z Legionu Czeskosłowackiego i masowy ruch partyzancki "zielonych", to otrzymamy obraz tragiczny.
Sam Admirał, choć osobiście dzielny i odważny, kompletnie nie znał się ani na meandrach polityki, ani też na prowadzeniu wojny lądowej, nie mając przy tym zaufania do większości swych jenerałów. To wszystko doprowadziło do nieprawdopodobnego wręcz chaosu organizacyjnego - większość wojsk była w krytycznym momencie rozlokowana na głębokich tyłach i rozpadała się nawet bez wyraźnego naporu przeciwnika. Zupełnie fatalnie gospodarowano aliancką pomocą materiałową. Całe wagony nowoczesnego sprzętu zamiast trafiać na pierwszą linię, gdzie były koniecznie potrzebne, albo w tajemniczy sposób znikały ( czytaj były rozkradane, sprzedawane partyzantom itp.), albo na skutek nieudolności służb logistycznych zalegały cały czas w magazynach. W takich warunkach wygranie pojedynczej bitwy, nawet w wielkim stylu, niewiele mogło zmienić. Na Froncie Południowym, pod tym względem "biali" radzili sobie znacznie lepiej.

Pozdrawiam!
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2016 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej