Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
5 Strony < 1 2 3 4 5 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Granaty ręczne
     
zajączek
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.561
Nr użytkownika: 3.463

 
 
post 24/05/2006, 18:06 Quote Post

Słyszałem z opowieśći o IIWŚ o takich co preferowali jednak granaty zaczepne jako nie mniej skuteczne.
W końcu walka odbywała się na krótkim dystansie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #31

     
qrak
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 679
Nr użytkownika: 9.669

Stopień akademicki: starszy strzelec
 
 
post 30/05/2006, 18:04 Quote Post

Trzonkowe granaty, mimo, ze dalej leca sa malo wygodne dla zolnierza. Jajo jak juz wyzej pisano mozna bylo schowac w chlebak, kieszen czy zachaczyc lyzka o pas, szelki itp.
Z trzonkowym juz tak latwo nie bylo. Schowac w but to tylko w ten z wysoka cholewa. A i tak malo to wygodne musi byc. Inna opcja to wcisnac za pas. Ale gwaltowne kucniecie musialo byc bardzo nieprzyjemne dla narzadow wewnetrznych.
 
User is offline  PMMini Profile Post #32

     
Michael Witman
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 29
Nr użytkownika: 18.510

Michal Luszczyk
Zawód: uczeñ
 
 
post 30/05/2006, 18:17 Quote Post

ja nie wiem jak wy ale bym wolał latać z granatem trzonkowym dalej lata niż jajo ale ze jest nie wygodny to też minus ale przecież zwykły żołnierz zabierał tylko takie 2 czy 3 smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #33

     
qrak
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 679
Nr użytkownika: 9.669

Stopień akademicki: starszy strzelec
 
 
post 30/05/2006, 20:51 Quote Post

Po Twoim nicku i avatarku nie dziwie sie, ze wolisz trzonkowy wink.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #34

     
saperka
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.020
Nr użytkownika: 18.428

jan stopa
Zawód: badacz
 
 
post 28/06/2006, 14:14 Quote Post

Witam. Jest taka książka autor Biessonow tytuł "Tankista " gdzie są ciekawe jego wypowiedzi na temat granatow niemieckich. Rosjanie ich używali też , ale określa je jako słabsze od sovieckich. Czy to można potwierdzić? To samo pisze o pm niemieckim . którego jakiś czas używał , jako dowódca i stwierdził , że dużo częsciej się zacina , niż PPsz -a ( podobno nie zacinała się wcale , ale była cięższa )W końcu by zginął przez zacięcie MP i go wyrzucił.POZDRO
 
User is offline  PMMini Profile Post #35

     
das_reich
 

cbr600rr
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.193
Nr użytkownika: 4.929

 
 
post 29/06/2006, 11:46 Quote Post

QUOTE(saperka @ 28/06/2006, 15:14)
Witam. Jest taka książka autor Biessonow  tytuł "Tankista " gdzie są ciekawe jego wypowiedzi na temat granatow niemieckich. Rosjanie ich używali też , ale określa je jako słabsze od sovieckich. Czy to można potwierdzić? To samo pisze o pm niemieckim . którego jakiś czas używał , jako dowódca i stwierdził , że dużo częsciej się zacina , niż PPsz -a ( podobno nie zacinała się wcale , ale była cięższa )W końcu by zginął przez zacięcie MP i go wyrzucił.POZDRO
*


przepraszam bardzo a mozesz mi podać rok wydania tej książki?

QUOTE
Trzonkowe granaty, mimo, ze dalej leca sa malo wygodne dla zolnierza. Jajo jak juz wyzej pisano mozna bylo schowac w chlebak, kieszen czy zachaczyc lyzka o pas, szelki itp.
Z trzonkowym juz tak latwo nie bylo. Schowac w but to tylko w ten z wysoka cholewa. A i tak malo to wygodne musi byc. Inna opcja to wcisnac za pas. Ale gwaltowne kucniecie musialo byc bardzo nieprzyjemne dla narzadow wewnetrznych.

kolego niezgodzę się tu ztobą co do trzonkowych ze są one mniej poręczne w noszeniu i chowaniu, między jajkiem a pałką , tez bym wybrał pałke:)
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #36

     
Bormac
 

Znaczy Projektant
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 734
Nr użytkownika: 10.005

Stopień akademicki: mgr inz.
Zawód: Projektant plywadel
 
 
post 29/06/2006, 12:06 Quote Post

QUOTE(das_reich @ 29/06/2006, 12:46)
przepraszam bardzo a mozesz mi podać rok wydania tej książki?


W Polsce "Tankista" wyszedł niedawno. Bodajże w zeszłym roku w Empiku przeglądalem.

http://ksiegarnia.bellona.pl/index.php?c=new&bid=1482&page=0
 
User is offline  PMMini Profile Post #37

     
bolas
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 395
Nr użytkownika: 19.442

Stopień akademicki: Kiepol
Zawód: grafik / student
 
 
post 30/06/2006, 7:01 Quote Post

Przychylam się, choć niechętnie bo niemzczyzny nie lubię, do zdania że najlepszym był chyba granat trzonkowy. I to właśnie dlatego, że wyposażony w trzonek mógł być miotany na większe odległości ...

A co do wyboru czy obronny czy zaczepny ... no coż wydaje mi się że ktoś kto preferuje zaczepne czyni to po częsci z troski o własne bezpieczeństwo ... wiadomo - granat zaczepny głównie razi hukiem, błyskiem niż odłakami i tym paraliżuje i unieszkodliwia chwilowo przeciwnika. Dla rzucającego jest o wiele bardziej bezpieczny i wygony w użyciu. Natomiast granat obronny rozrywa się na kilka sporych odłamków co stanowi równie pewne zagrożenie dla rzucającego.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #38

     
Zagłoba
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 42
Nr użytkownika: 18.155

 
 
post 2/07/2006, 10:54 Quote Post

Dziękuje za Informacje o sile rażenia Trzonkowców biggrin.gif

Może nie najlepszym i, ale bardzo ciekawymi granatami są te produkcji AK - Filipinka itp smile.gif
Polacy to mieli pomyslowość. Przy malej ilości materiałów stworzyć naprawde znośny granat smile.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #39

     
Hoplita
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 40
Nr użytkownika: 7.180

Zawód: student
 
 
post 2/07/2006, 15:24 Quote Post

QUOTE(bolas @ 30/06/2006, 9:01)

Natomiast granat obronny rozrywa się na kilka sporych odłamków co stanowi równie pewne zagrożenie dla rzucającego.
*




Od kilkudziesięciu do kilkuset wink.gif w zależności od konstrukcji (pamietajmy, że część, jeżeli nie większość granatów obronnych ma skorupy o wymuszonej fragmentacji, t.j. ponacinane). Jeżeli za skuteczny uznaje się odłamek, jeżeli dobrze pamiętam, przebijający w/g starych instrukcji deskę sosnową o grubości 25,4 mm ( i ma mieć masę min. 1,5/2?3? g, nie pamiętam?), to przy odrobinie szczęścia granat obronny może być niebezpieczny ze znacznie większej odległości,niż odległość rzutu. Dla rosyjskiego granatu obronnego F-1 podaje się, że odłamki mogą być niebezpieczne z odległości nawet 200 m. Granat obronny to granat obronny i z założenia używa się go raczej w obronie i powinno rzucać w momencie, kiedy nie jesteś narażony na działanie odłamków wink.gif Natomiast należy pamiętać, że co innego ten teoretyczny zasięg rażenia, a co innego skuteczny. I tu niech ktoś mnie poprawi, ale za skuteczny zasięg rażenia w przypadku granatu ręcznego uznaje sie promień, w którym rażone zostaje 50 % celów. I w tym przypadku dystans ten maleje do 3-5 do 15 metrów (pamiętajmy, że granat nie wybucha "kierunkowo"- tylko od centrum "kuli" na wszystkie strony), pewno w zależności od konstrukcji. Biorąc poprawkę na to, że te wszystkie dane spreparowane są dla sytuacji, kiedy granat wybucha w "powietrzu", należy wziąść poprawkę na to, że część energii kinetycznej wybuchu i odłamków, powstających w wyniku fragmentacji skorupy pochłania podłoże a część przeszkody terenowe i promień rażenia może drastycznie się zmniejszyć (natomiastpodłoże może też wzmagać działanie odłamkowe, to oczywiste).

Natomiast kolego Bolas- w przypadku granatu zaczepnego też mamy do czynienia z fragmentacją i z pewnością powstają odłamki. Ale są one znacznie mniej skuteczne, bo skorupa granatu zaczepnego jest cieńsza, może być wykonana z lżejszego (i oszczędniejszego) materiału niż np. żeliwna skorupa granatu obronnego (bakelitowy brytyjski no. 69) i nie możemy przewidzieć stopnia i kierunku jej fragmentacji. a jak wszyscy dobrze pamiętamy z fizyki energia kinetyczna obliczna jest z wzoru w którym mamy prędkość i masę. A jeżeli przyjmiemy w pewnym uproszczeniu, że o skuteczności odłamka będą decydować właściwości materiału (twardość, kruchość itd.) i jego energia kinetyczna, to oczywiste jest dlaczego rażenie odłamkowe granatu zaczepnego jest niewymagane i uboczne.

Napisałeś, że chodzi o huk i błysk- a to przecież produkty uboczne eksplozji i myślę, że ich działania nie należy w żadnym stopniu bagatelizować, ale przede wszystkim w zamkniętych pomieszczeniach, albo w przypadku, gdy granat wybucha bardzo blisko celu żywego. Natomiast podstawowe rażenie granatu zaczepnego (obok znacznie mniejszego odłamkowego), to działanie za pomocą energii kinetycznej wybuchu, stąd promień mniejszy, ale działanie w bezpośredniej bliskości mało przyjemne wink.gif stąd w granatach zaczepnych nieco większa masa ładunku wybuchowego.Jeżeli cos namieszałem , to proszę mnie poprawić.


I teraz- jeżeli ktoś się bierze za plebiscyt na temat granatów II wojny światowej, to nie można dokonywać wyboru tylko na podstawie zasięgu rzutu, bo przecież nie we wszystkich okolicznosciach to jest czynnik wymagany czy decydujący. Granat ma spełniać powierzone mu zadania- ileż moze być jego cech?

-niezawodność (i typ) zapalnika. Sposób inicjacji wybuchu granatu. niezawodność mechanizmu- odporność czy jego niezależność względem warunków atmosferycznych (!?).

-ergonomiczność (w rzucie), poręczność- podczas noszenia, zasięg rzutu

-czas potrzebny na uzbrojenie przed rzutem ("odkręć korek,wyciągnij zawleczkę, stuknij o coś twardego, okręć sie w kółko, zrób dwa przysiady i rzucaj" wink.gif )

-skuteczność i promień rażenia

kryteriów może być znacznie więcej. tak, że- nie mozna upraszczać.

EDIT: aha- zauważcie, że współczesnie powstaja konstrukcje próbujące łączyć cechy gr. obronnych i zaczepnych, np. niemiecki granat (DM51?), który jest granatem zaczepnym, ale mozna na niego nałożyć nakładkę zamieniającą go w granat obronny.

Ja mam natomiast mam pytanie do znawców. czy dysponuje ktoś danymi na temat skuteczności i promienia rażenia podstawowych granatów z II wojny sw?

Pozdrawiam wszystkich!
 
User is offline  PMMini Profile Post #40

     
Sarissoforoj
 

Kwatermistrz Generalny
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.413
Nr użytkownika: 1.265

 
 
post 2/07/2006, 15:37 Quote Post

QUOTE(Hoplita)
Od kilkudziesięciu do kilkuset wink.gif w zależności od konstrukcji (pamietajmy, że część, jeżeli nie większość granatów obronnych ma skorupy o wymuszonej fragmentacji, t.j. ponacinane).
I co ciekawe, nacinanie (karbowanie) zewnętrzne nie ma żadnego wływu na sposób defragmentacji granatów po wybuchu, chyba, że wystapiła wada konstrukcyjna granatu. Okazało się po żmudnych badaniach, że to własnie nacinanie wewnetrzne, od strony ładunku, ma decydujacy wpływ na wielkość odłamków.
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #41

     
Speedy
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.076
Nr użytkownika: 3.192

 
 
post 3/07/2006, 10:04 Quote Post

Hej

[quote=Sarissoforoj,2/07/2006, 15:37]
[/quote]I co ciekawe, nacinanie (karbowanie) zewnętrzne nie ma żadnego wływu na sposób defragmentacji granatów po wybuchu, chyba, że wystapiła wada konstrukcyjna granatu. Okazało się po żmudnych badaniach, że to własnie nacinanie wewnetrzne, od strony ładunku, ma decydujacy wpływ na wielkość odłamków.
*

[/quote]

Po pierwsze FRAGMENTACJI !!!. Jak się coś rozpada na kawałki, czyli fragmenty, to jest fragmentacja. A DEFRAGMENTACJA oznacza pozbieranie tych kawałków z powrotem w całość.
Za karę przeprowadzicie kolego defragmentację wspomnianego granatu DM51 (skorupa z 6000 kulek stalowych)smile.gif

Co do fragmentacji pocisków odłamkowych to jest temat rzeka. Ogólnie można ją podzielić na naturalną i wymuszoną. Wymuszona jest wtedy jak staramy się tak wpłynąć na skorupę pocisku by wymusić odłamki o konkretnych rozmiarach. Generalnie w przypadku skorupy wypełnionej prawdziwym materiałem wybuchowym (czyli takim detonującym) nacięcia zewnętrzne są bezużyteczne, bo pękanie zaczyna się od środka skorupy, w miejscach gdzie fala uderzeniowa w nią walnęła, czoło fali nie jest "gładkie"są tam różne zawirowania i takie bąbelki jakby. A pękanie biegnie z prędkością porównywalną do prędkosci dzwieku w skorupie. Nacięcia wewnętrzne działają natomiast lepiej, bo wnikając w nacięcie fala uderzeniowa "spiętrza się" niejako i pojawiają się siły rozpychające od siebie brzegi nacięcia.
Natomiast w przypadku materiałów typu czarnego prochu czy podobnych mikstur (w I wojnie dosyc czesto spotykano rożne dziwactwa, w rodzaju proch bezdymny+parafina), gdy wybuch przebiega daleko wolniej od prędkości dzwieku w materiale skorupy, skorupa ta pęka na innej zasadzie, tak jak nazbyt nadmuchany balon, rozszerza się po czym w najbardziej osłabionych miejscach zaczyna pękać - a więc w tych nacięciach właśnie.
Najlepszą metodą wymuszenia fragmentacji jest wsadzenie gotowych odłamków, na przykład tych kulek właśnie. Wtedy można tak zakombinować z masą odłamka że dostaniemy granat o bardzo ściśle określonej strefie rażenia - np. zabójczy w promieniu 5 m, a niegrożny całkowicie z 25 m. Odpowiednio małe kulki (i bardzo liczne) w niewielkiej odległości spowodują rozległe zranienia, ale szybko wytracą prędkość i z tych 20-25 m nie będą w stanie przebić nawet odzieży. Lub np. na odwrót, (francuskie bomby odłamkowe BAP120 i inne zresztą rzeczy też) możemy wymusić absurdalnie ciężkie odłamki, kilkadziesiąt g, i mieć broń przeciwko pojazdom lekko opancerzonym, odlamków będzie mało - ale to nie szkodzi bo te transportery itp są duże - ale będą w stanie przebić z bliska np. 20 mm pancerz.
W przypadku fragmentacji naturalnej (m.w. otoczony monolityczną skorupą) także mamy pewien wpływ na powstawanie odłamków. Można to osiągnąć przez dobór odpowiedniego gatunku stali na skorupę (ponoć coś co się nazywa żeliwo perlityczne to jest optimum) a także materiału wybuchowego (im większa prędkość detonacji tym więcej - ale mniejszych - odłamków i tym większa ich prędkość; w skrajnym przypadku uzyskujemy sproszkowanie skorupy a w końcu nie o to nam chodzi; tak że często opłaca się stosować słabszy m.w. żeby uzyskać większe odłamki, nie szkodzi że nieco wolniej będą latały).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #42

     
bolas
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 395
Nr użytkownika: 19.442

Stopień akademicki: Kiepol
Zawód: grafik / student
 
 
post 4/07/2006, 16:17 Quote Post

Hoplito - dokładnie o to mi chodziło ... dokładnie ... granat obronny jest niebezpieczniejszy dla rzucającego i moim zdaniem powinien być stosowany w ostateczności. Za to zaczepny był zdecydowanie bardziej "elastyczny" do walki ... jak pisałem, nie eliminował odłamkami (choć i to możliwe było) a głównie poprzez fizyczne i psychiczne oddziaływanie efektu eksplozji ładunku materiału wybuchowego.

A co do nacinania ... kiedyś sporo kopałem i widziałem doprawdy spore ilości polskich granatów obronnych wz.24 po eksplozji ... zdzwilibyście się ale znaczna ich większość pękała dosłownie na kilka (3-4) częsci. W większości po ekspolzji ponad połowa korpusu granatu zostawała nienaruszona (mimo fabrycznych nacięć na skorupie) - zazwyczaj destrukcji i rozpryśnieciu ulega część granatu gdzie wkręcany jest zapalnik ...

poszukam poźniej fotek - może mi się uda znaleźć jakis "sample" ... wink.gif

a co do danych działania - mam tylko pod ręka dane polskich "jajek" - przpiesane chyba z instr. płk. Roweckiego z połowy lat dwudziestych.

Granat zaczepny wz.24 z zapalnikiem wz.gr.31:
masa całkowita granatu 360 g
masa skorupy 70 g,
ciężar ładunku wybuchowego 150 g
ciężar zapalnika 137 g
promień rażenia 10 - 20 m.

user posted image


Granat obronny wz.24 z zapalnikiem wz.gr.31:
masa całkowita granatu 600 g
masa skorupy 410 g,
ciężar ładunku wybuchowego 60 g
ciężar zapalnika 137 g
promień rażenia 100 m.

user posted image
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #43

     
Grzesio
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.160
Nr użytkownika: 3.835

Stopień akademicki: Mgr inz.
Zawód: Altruista
 
 
post 25/08/2006, 9:12 Quote Post

A ja mam małe pytanie a propos granatu Diakonowa, RGD-33 - w jaki sposób działał jego zapalnik, tzn. co go uruchamiało? Biorę granat, przestawiam zapalnik z położenia spoczynkowego w zabezpieczone, wkładam detonator, napinając tym samym sprężynę, przesuwam bezpiecznik w poł. odbezpieczone - i rzucam, cały czas trzymając bezpiecznik palcem... Czyli co tu było czynnikiem sprawczym - puszczenie bezpiecznika, czy może siła bezwładności, wyciągająca trzonek podczas rzutu?

Jeśli o granaty z trzonkami chodzi, to nie zapominajmy też o granatach przeciwpancernych - PWM 1(l), RPG-40, RPG-41, RPG-43 czy RPG-6. Tyle, że w ich przypadku trzonek wynikał raczej z musu - bądź to z wielkości samej głowicy burzącej, czy też konieczności ustabilizowania granatu kumulacyjnego.

Pzdr

Grzesiu
 
User is offline  PMMini Profile Post #44

     
Speedy
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.076
Nr użytkownika: 3.192

 
 
post 25/08/2006, 23:42 Quote Post

Hej

QUOTE(Grzesio @ 25/08/2006, 9:12)
A ja mam małe pytanie a propos granatu Diakonowa, RGD-33 - w jaki sposób działał jego zapalnik, tzn. co go uruchamiało?
*



Na ile zrozumiałem ten pokręcony mechanizm, uruchamiała go bezwładność, gwałtowne "machnięcie" w momencie rzutu i spowodowana tym rotacja powodowała zbicie spłonki i zapalenie opóźniacza. Nie wystarczyło samo puszczenie, dlatego granat był jak się wydaje w miarę (?) bezpieczny, nie wybuchł o ile ktoś przypadkiem np. upuścił go sobie pod nogi.
I jeszcze odnoszę wrażenie, że autor chyba miał w planach zrobić zapalnik uderzeniowy, co w granatach ręcznych jest względnie trudne. No i jemu też nie wyszło i zrobił w końcu takiego bezwładnościowego dziwoląga.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #45

5 Strony < 1 2 3 4 5 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej