Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Epizody z kampanii w Polsce w 1939, Sprzecznosci w relacjach stron
     
Domen
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.873
Nr użytkownika: 14.456

 
 
post 23/10/2008, 10:51 Quote Post

Drobne lub większe epizody zmagań w roku 1939, tak jak wyglądają one w relacjach stron przeciwnych.

Zacznę od 2 września - kilka epizodów z walk pod Ćwiklicami:

A. Relacja niemiecka:

„Przed wznowieniem natarcia pluton pięciu czołgów Lt. Schonstedta jedzie daleko do przodu rozpoznać skraj lasu [Brzezina]. Wykrywa obecność artylerii i silną obronę w lesie.”

Lt Schonstedt, dowódca plutonu – I. batalion Panzer-Regiment 15. – Wschodnie Ćwiklice pod lasem Brzezina:

„Cały czas jesteśmy pod ogniem piechoty z kartofliska, wspomaganej ogniem z lasu. Proszę o rozkaz oczyszczenia go i go otrzymuję. Z resztą mojego plutonu jadę 250 m w kierunku lasu. Koncentruje się na nas ogień, widzimy pojedynczych polskich żołnierzy wyskakujących w górę i próbujących lecieć do tyłu [kapitan Czesław Puka i sanitariusz]. Żaden z nich nie dojdzie daleko.

Ostrzeliwujemy z karabinów maszynowych całe to kartoflisko, ale ogień wroga staje się coraz mocniejszy. Wkrótce zauważyłem, że w lesie jest i artyleria wroga. Steinen jedzie zaraz w kierunku tego lasu.

Miałem pecha i obydwie lufy nie chciały strzelać. Widzę jednego polskiego żołnierza, który strzela do nas z rusznicy przeciwpancernej. Potem okrzyk Erbera, mojego kierowcy. Odłamki szczęśliwie poszły w prawo i lewo od Kunzla i mnie i żadnego z nas nie zraniły.

Erber cofa się z wielkim trudem 20 m, potem motor gaśnie i dalej nie daje rady. Po moim meldunku dopiero ciężkie wozy ostrzeliwują ten las [Brzezina].

Ogień na las wszystkich sił batalionu jest morderczy. W dalszym marszu widzimy setki żołnierzy polskich, wszystko jest rozbite. Widzimy skutki naszego natarcia pancernego. Polskie natarcie zostało rozbite w proch.”


Erber został ranny.

"Jednakże z trudem udaje się nim [czołgiem Schonstedta, po kilku godzinach] ruszyć i wycofać."

"W drodze powrotnej [...] uszkodzony zostaje również drugi czołg plutonu [wóz Steinena]."

Relacja Hauptmanna von Reinhardta - już po wezwaniu posiłków - po meldunku Lt. Schonstedta i przybyciu reszty sił batalionu:

„800 m za wioską była ściana lasu. Z niej nasze czołgi dostały celny ogień. Były tam ukryte działa, armaty ppanc. i dużo piechoty. Czołgi szły do przodu. Strzelaliśmy bez przerwy i coraz bardziej widoczny był skutek naszego ognia. Wszędzie leżeli ranni i zabici przeciwnicy, a to co żyło walczyło do upadłego. Nasze czołgi również oberwały i nasze szeregi się przerzedziły. Załogi uszkodzonych czołgów opuściły je i walczyły pieszo.”

B. Relacja polska opisująca to samo zdarzenie:

Podchorąży Zdzisław Korol, II pluton ppanc. 16 pp - polska piechota na kartoflisku:

"Nasze wojsko leży między bruzdami pola ziemniaczanego, prawie zupełnie odkryte. Niemieckie czołgi szaleją."

Kapitan Czesław Puka, kwatermistrz 16. pp.:

"Po dłuższej chwili zacząłem się rozglądać i orientować, co się dzieje. Z prawej strony od II baonu, pomiędzy nami a wsią, jechało 5 małych czołgów, które strzelały do nas z odległości ok. 200 metrów. Z lasu odpowiadał im silny ogień ckm-ów. Musiało być samo południe, bo słońce wprost z góry silnie prażyło, długo leżeliśmy w tej bruździe. Czołgi przejechały obok nas. W odległości ok. 100 metrów stanął jeden z nich [czołg Lt Schonstedta].

Obserwując go, doszedłem do wniosku, że jest uszkodzony. Pozostałe cztery ustawiły się wokół niego, ubezpieczając go. Cały czas trwała obustronna strzelanina z i do lasu. Późnym popołudniem, z lasu zauważyli nas. Ich ogień przeniósł się na boki. Zdecydowałem się spróbować dostać do lasu. Razem ze mną pobiegł sanitariusz. Telefonista postanowił zostać. Szczęśliwie z sanitariuszem dobiegliśmy do skraju lasu, w którym, jak się okazało, była 3. komp. ckm naszego pułku, którą po rannym por. Kotarskim dowodził ppor. rez. Dziduszko.

Według opowiadań żołnierzy, wszystkie czołgi strzelały do nas dwu, biegnących do lasu. Kpili z Niemców, że nie umieją strzelać, gdyż my bez obrażeń dobiegliśmy do lasu. Było ok. godziny 16. Kazałem przerwać ogień, bo szkoda było amunicji. Ppor. Dziduszko zrelacjonował mi przebieg wydarzeń. W świetle jego relacji okazało się, że na skraju lasu został on sam ze swoją kompanią. Gdzieś w przodzie w Ćwiklicach był por. Klimek z 7. komp. Kompanii por. Mostka nie było, znalazł się tylko odbity od niej strzelec z rusznicą przeciwpancerną. Kilkadziesiąt metrów w prawo stało opuszczone działo 75mm, bodaj z plutonu artylerii 16. pp. Na lewo, na odcinku II baonu walka gasnąca.

Przed nami wspomniane 5 czołgów. I raczej spokój. Gdy tak obserwując analizowaliśmy sytuację, uszkodzony czołg ruszył [czołg Lt Schonstedta]. Pozostałe również powoli zaczęły posuwać się w kierunku północnym. Jeden z tych czołgów jechał blisko skraju lasu [czołg Steinena]. Zabrałem od zdenerwowanego strzelca rusznicę i drugim strzałem unieruchomiłem jadący czołg.”


PS - to jest najciekawsze:

Fragment powyższej relacji niemieckiej:

"Widzimy pojedynczych polskich żołnierzy wyskakujących w górę i próbujących lecieć do tyłu [kapitan Czesław Puka oraz sanitariusz]. Żaden z nich nie dojdzie daleko."

Fragment powyższej polskiej relacji dot. tego samego zdarzenia:

"Szczęśliwie z sanitariuszem dobiegliśmy do skraju lasu. [...] Według opowiadań żołnierzy, wszystkie czołgi strzelały do nas dwu, biegnących do lasu. Kpili z Niemców, że nie umieją strzelać, gdyż my bez obrażeń dobiegliśmy do lasu. Było ok. godziny 16."

rolleyes.gif rolleyes.gif

Inny epizod:

A. Relacja niemiecka:

Hauptmann von Reinhardt - Epitafium Joachima von Stunznera:

„Pod koniec natarcia na wschód od Ćwiklic napotkaliśmy na ciężki opór polskiej piechoty wspartej działkami ppanc. i artylerią. Dałem rozkaz kompanii obok mojej kompanii wysunąć się do przodu. Podczas tego manewru kierowca Waszego syna [Joachima von Stunznera] wjechał do dołu i 3 nieprzyjacielskie działka trafiły go w gąsienicę. [Chwilę później] Pepance szybkim i mocnym ogniem rozwaliły czołg i Wasz syn wyszedł z niego tylko z pistoletem na obrońców. 50 żołnierzy uniosło ręce do góry i Wasz Syn wziął ich do niewoli, trzymając z boku na muszce, aż do przybycia reszty batalionu. Gdy przybyły inne czołgi i zauważyły wielki czyn Waszego syna, ukryty w kartoflach polski piechur strzelił mu w plecy i trafił prosto w serce. [...] Padł tak jak żył, bojowo i z klasą. [...] Jego żołnierska śmierć [...] była piękna."

B. Relacja polska:

Relacja żołnierza, który zabił von Stunznera:

Podchorąży Zdzisław Korol, II pluton ppanc. 16 pp. :

„Gąsienica czołgu jest już nad moim stanowiskiem, podrywam się, aby nie dostać się pod gąsienice, i wtedy występują dwa ważne w moim życiu wydarzenia. W momencie, gdy podniosłem się do odskoku, czołgista z wieżyczki ranił mnie w szyję. Upadam, jestem przerażony, duży rozprysk krwi, żegnam się, myśląc, że to już koniec i w tym momencie czołg zostaje trafiony w silnik przez jedno z naszych działek stojących na krawędzi lasu. Czołg zaczyna się palić, a z wieżyczki wyskakuje niemiecki żołdak, ubrany w czarny uniform z czarnym beretem na głowie i skacze mi na plecy. Przewalam go przez siebie, on porywa przede mną leżący karabin, chwyta za lufę i zamierza się na mnie kolbą. Na chwilę zamilkł ogień z niemieckich flanek. Bo musiałyby ranić ich żołnierza, więc porywam najbliżej leżący karabin i rozpoczynam z nim walkę wręcz.

Szamocę się z moim karabinem bo był załadowany, ale nie nabity, w zdenerwowaniu nie mogę sobie dać z nim rady, nie mogę pozwolić, aby Niemiec zbliżył się do mnie na bliższą odległość, więc strzelam, pierwszy raz w czoło, spada mu z głowy czarny beret, drugi raz w kolano, a kiedy się przechylał, z bliska wpakowałem mu trzecią kulę w piersi. [...] Po tych emocjach wyskakuję ze stanowiska, na chwilę ukrywam się za rozbitym czołgiem, jestem cały pokrwawiony i dygoczę z nerwów, naturalnie żadnego bólu nie odczuwam.”


Relacja świadka – znajdującego się 20 metrów dalej porucznika Józefa Urbaniaka, dowódcy kompanii ppanc. 16. pp. :

„Wspaniale bije się podchorąży Korol, który będąc ranny w szyję, widzi jak z rozbitego czołgu obok niego wyskakuje jedyny żywy czołgista, chwyta za karabin zabitego naszego żołnierza i tym karabinem chce uderzyć w dwóch rannych żołnierzy leżących w rowie przy szosie. Ja strzelam z odległości 20 m do Niemca z rewolweru i nie trafiam, a podchorąży Korol zalany krwią podnosi się i bagnetem przeszywa Niemca”.

"Celowniczy Cholewa ostatniego działka II plutonu zostaje już tylko sam jeden przy dziale i ma przestrzeloną twarz koło ust, sam ładuje pocisk i tym pociskiem rozbija czołg na 15 m od siebie. Dostaje drugą serię od [innego] czołgu z boku po plecach i po tym ostrzelaniu zsuwa się do rowu, a po tym wydostajemy go do lasu i ratujemy życie."

----------------------

Źródła:

Relacja Zdzisława Korola:

PAU Kraków - za „Bitwa Pszczyńska 1939”

Relacja Czesława Puki:

WBBH Kolekcja sygnatur XII/16/55 – za „Bitwa Pszczyńska 1939”

Relacja Lt. Schonstedta:

Gunther Schrodek – „Ihr Glaube galt dem Vaterland Geschichte der Panzer-Regiments 15”, Schild Verlag Monachium 1976

Relacja von Reinhartda:

Plesser Heimatkalender 1941, str. 37

Relacja Urbaniaka:

"Bitwa Pszczyńska 1939", strona 116
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
adso74
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.870
Nr użytkownika: 37.022

 
 
post 23/10/2008, 14:08 Quote Post

QUOTE
Fragment powyższej relacji niemieckiej:

"Widzimy pojedynczych polskich żołnierzy wyskakujących w górę i próbujących lecieć do tyłu [kapitan Czesław Puka oraz sanitariusz]. Żaden z nich nie dojdzie daleko."

Fragment powyższej polskiej relacji dot. tego samego zdarzenia:

"Szczęśliwie z sanitariuszem dobiegliśmy do skraju lasu. [...] Według opowiadań żołnierzy, wszystkie czołgi strzelały do nas dwu, biegnących do lasu. Kpili z Niemców, że nie umieją strzelać, gdyż my bez obrażeń dobiegliśmy do lasu. Było ok. godziny 16."


Podejrzewam, że więcej żołnierzy próbowało się przemknąć do lasu, a nie tylko ci dwaj, którym się udało. Określenie "pojedynczy żołnierze" nie musi oznaczać "dwaj żołnierze". Autor relacji niemieckiej albo nie zauważył, że dwóm się udało, albo podkoloryzował opowieść. Z kolei stwierdzenie polskich żołnierzy, którzy obserwowali wydarzenie z lasu ("wszystkie czołgi strzelały do nas dwu") wskazywałoby, że jeśli faktycznie więcej ich kolegów próbowało dobiec do lasu, to poza wymienionymi dwoma wszyscy inni polegli i to szybko, skoro potem czołgi skupiły się na owych dwóch. Być może Niemiec widział jednego czy dwóch żołnierzy polskich, którzy zostali trafieni od razu po tym jak poderwali się z ziemi i ocenił, że nikomu się nie udało dobiec do lasu.

Co do drugiej części, to wzruszyła mnie historia o odwadze niemieckiego czołgisty, któremu poddało się (drobnostka) pięćdziesięciu polskich żołnierzy. Wydaje mi się, że w tym wypadku relacja polska (dwóch ludzi) jest bliższa prawdy. Chłop stoczył walkę z Korolem. Czy padł od kuli, czy od bagnetu, to już kwestia odrębna, choć pewnie najprawdziwsza jest relacja tego, co strzelał. Inna rzecz, że on był ranny, mocno przerażony (myślał, że już po nim) i działał, najoględniej mówiąc, w stanie szoku ("nie czułem żadnego bólu"), więc mógł nie zarejestrować wszystkiego dokładnie. Może najpierw strzelał, a potem dobił bagnetem? Opis niemiecki o wrednym strzale w plecy uznałbym za bełkot propagandowy. Podobnie raczej nie do końca zgodna z prawdą jest relacja świadka, mówiąca o tym, że Niemiec chciał dobić dwóch rannych. Może z odległości 20 m tak to wyglądało. Myślę, że w rzeczywistości czołgista skupił się na pojedynku z Korolem i nie myślał o żadnym dobijaniu rannych. Tak by wynikało z relacji Korola zresztą.
S!
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
konto usunięte 051218
 

Unregistered

 
 
post 23/10/2008, 15:26 Quote Post

Mnie z kolei uderzyło coś innego:

QUOTE
Widzę jednego polskiego żołnierza, który strzela do nas z rusznicy przeciwpancernej. Potem okrzyk Erbera, mojego kierowcy. Odłamki szczęśliwie poszły w prawo i lewo od Kunzla i mnie i żadnego z nas nie zraniły.


Mamy tu do czynienia z arcyciekawą relacją: załoga, która wyszła bez szwanku po trafieniu w przedział bojowy (strzelec powinien celować "na właz kierowcy")z kb. ppanc. "Ur" ! W/g tej relacji "efekt inż. Gerlicha" był nieskuteczny sad.gif
 
Post #3

     
adso74
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.870
Nr użytkownika: 37.022

 
 
post 23/10/2008, 20:59 Quote Post

Też zwróciłem na to uwagę. Może sprawa przypadkowa? Złe trafienie albo wadliwy pocisk? Aha - gwoli ścisłości - później jest mowa o tym, że kierowca był ranny.
S!
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
poldas372
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 10.976
Nr użytkownika: 19.336

 
 
post 23/10/2008, 22:37 Quote Post

"[...widzimy pojedynczych polskich żołnierzy wyskakujących w górę i próbujących lecieć do tyłu [kapitan Czesław Puka i sanitariusz]. Żaden z nich nie dojdzie daleko."

Najwyraźniej ów "tył", czyli las, był niedaleko, a nawet blisko.
pzdr.
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
Botras
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 5.300
Nr użytkownika: 19.101

 
 
post 24/10/2008, 11:15 Quote Post

QUOTE(ciekawy @ 23/10/2008, 15:26)
Mnie z kolei uderzyło coś innego:

QUOTE
Widzę jednego polskiego żołnierza, który strzela do nas z rusznicy przeciwpancernej. Potem okrzyk Erbera, mojego kierowcy. Odłamki szczęśliwie poszły w prawo i lewo od Kunzla i mnie i żadnego z nas nie zraniły.


Mamy tu do czynienia z arcyciekawą relacją: załoga, która wyszła bez szwanku po trafieniu w przedział bojowy (strzelec powinien celować "na właz kierowcy")z kb. ppanc. "Ur" ! W/g tej relacji "efekt inż. Gerlicha" był nieskuteczny sad.gif
*



Nie widzę, co jest w tym niezwykłego. Jeśli pancerz został spenetrowany - a został - to znaczy, że amunicja zadziałała jak trzeba. Nie należy oczekiwać ranienia nikogo, kto nie był 'na trasie' tego, co pocisk wybił z pancerza.
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
jarr
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.050
Nr użytkownika: 42.458

Zawód: BANITA
 
 
post 24/10/2008, 14:23 Quote Post

QUOTE(ciekawy @ 23/10/2008, 16:26)
Mnie z kolei uderzyło coś innego:

QUOTE
Widzę jednego polskiego żołnierza, który strzela do nas z rusznicy przeciwpancernej. Potem okrzyk Erbera, mojego kierowcy. Odłamki szczęśliwie poszły w prawo i lewo od Kunzla i mnie i żadnego z nas nie zraniły.


Mamy tu do czynienia z arcyciekawą relacją: załoga, która wyszła bez szwanku po trafieniu w przedział bojowy (strzelec powinien celować "na właz kierowcy")z kb. ppanc. "Ur" ! W/g tej relacji "efekt inż. Gerlicha" był nieskuteczny sad.gif
*



Kierowca krzyczy, czołg się cofa kilkadziesiąt metrów i silnik staje. Chyba jednak uszkodzenie spowodowane trafieniem.
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
Domen
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.873
Nr użytkownika: 14.456

 
 
post 24/10/2008, 15:20 Quote Post

QUOTE
Mamy tu do czynienia z arcyciekawą relacją: załoga, która wyszła bez szwanku po trafieniu w przedział bojowy


Nie bez szwanku.

Kierowca - czyli Erber - został ranny.

QUOTE
później jest mowa o tym, że kierowca był ranny.


Tak - był ranny właśnie w wyniku tego trafienia.

W drugim trafionym z UR-a czołgu z plutonu Schonstedta - w wozie Steinena, który został wyeliminowany za drugim strzałem przez Czesława Pukę - również najprawdopodobniej nikt z załogi nie zginął.

Wkrótce bowiem odbył się pogrzeb poległych w tym boju pancerniaków niemieckich - i z plutonu Schonstedta chyba nikogo nie pochowano.

QUOTE
Co do drugiej części, to wzruszyła mnie historia o odwadze niemieckiego czołgisty, któremu poddało się (drobnostka) pięćdziesięciu polskich żołnierzy. Wydaje mi się, że w tym wypadku relacja polska (dwóch ludzi) jest bliższa prawdy.


Drobny szczegół - relacja niemiecka to jest epitafium rolleyes.gif

Ekhm... - tak więc polskie dwie relacje są raczej bliższe prawdy.

QUOTE
Podobnie raczej nie do końca zgodna z prawdą jest relacja świadka, mówiąca o tym, że Niemiec chciał dobić dwóch rannych. Może z odległości 20 m tak to wyglądało.


Zapewne masz rację.
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
minimax
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 491
Nr użytkownika: 42.000

Zawód: uczen
 
 
post 1/11/2008, 22:44 Quote Post

Domenie. Skąd ty wziąłeś te źródła niemieckie ? Gdzie je można znaleźć ?
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
Domen
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.873
Nr użytkownika: 14.456

 
 
post 13/12/2008, 23:47 Quote Post

Nie wiedzieć czemu ktoś edytował mi nazwę tematu, zmieniając ją z "Te same epizody z kampanii w Polsce w 1939 roku w relacjach stron przeciwnych", na "Epizody w kampanii w Polsce 1939 roku, sprzeczności w relacjach stron" wink.gif .

Podczas gdy właśnie - pomimo pewnej ilości niezbyt ważnych nieścisłości - ŻADNYCH poważniejszych sprzeczności w tych relacjach - jak i w znacznej większości innych, odnoszących się do tych samych zdarzeń - po prostu NIE MA. Wszystkie najważniejsze fakty się zgadzają - różnice są tylko w "nieistotnej otoczce" (chyba nikt nie potraktuje tych - że tak to określę - dodatkowych "faktów" z ziejącego patosem epitafium Joachima von Stunznera poważnie?) - i właśnie m.in. po to założyłem ten temat, żeby to udowodnić...

Niestety - wygląda na to, że ktoś niejako "mimowolnie" te sprzeczności znajduje... - i to już w samym temacie tej dyskusji.

QUOTE
Domenie. Skąd ty wziąłeś te źródła niemieckie ? Gdzie je można znaleźć ?


W większości w publikacjach - np. w "Bitwie Pszczyńskiej 1939" pana Janusza Ryta, albo w "Die Geschichte der 5. Panzer-Division 1938 bis 1945" pana Antona Detleva von Plato.

Ta pierwsza z tego co wiem mało dostępna (mały nakład - bo publikowana na koszt własny autora, o ile się nie mylę) - ja osobiście miałem to szczęście, że dostałem ją od pana Ryta za pośrednictwem kolegi Ciekawego. Ta druga jest dostępna - w wersji niemieckiej - na aukcjach internetowych, np.
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
Domen
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.873
Nr użytkownika: 14.456

 
 
post 23/12/2008, 13:26 Quote Post

Dwie relacje dotyczące tego samego wydarzenia - polska i niemiecka:

Dzień 1 września 1939 roku:

Hauptlehrer Otto Bartel - streszczenie jego relacji z 1940 roku:

"O godzinie 9:30 szpica niemiecka dociera do kolonii Widek - 700 m na zachód od Brzeźc. Wojsko Polskie na moście przez Pszczynkę buduje barykadę przeciwczołgową z pni ściętych drzew. Jeden z czołgów łamie barykadę. Z odległości 80 m jadące na Brzeźce czołgi dostają ogień ppanc., trzy zostają - auser Gefecht gesetzt. Jeden pancerniak nazwiskiem Zimmermann zabity. O 9:50 szpica cofa się do Mizerowa. O 10:25 wzmocnione siły niemieckie docierają do Pszczynki. Obustronny silny ogień artyleryjski. Wielokrotnie trafiona zostaje dominująca nad okolicą wieża kościoła w Brzeźcach. Zakrystia kościoła zniszczona".

Porucznik Jan Pabich, d-ca 3 baterii 6 pal - relacja z 25.07.1964 roku:

"Linia telefoniczna została wspaniale położona przy wykorzystaniu rowów przydrożnych i przysypaniu drutów telefonicznych ziemią. Zaledwie zdążyliśmy otrzymać połączenie telefoniczne ze stanowiskiem baterii, w tym samym czasie ukazała się kolumna hitlerowskich czołgów z kierunku Warszowice na Brzeźce, poprzedzona dość znaczną ilością osób cywilnych.

Początkowo sądziłem, że są to uciekinierzy, lecz widząc na czołgach krzyże z punktu mojego obserwacyjnego odezwałem się do mjr. Mrowca który stał za parkanem obok kościoła, że rozpoczynam strzelanie ponieważ są to czołgi wroga. Na to major Mrowiec odrzekł mi: no to strzelaj.

Rozpocząłem prowadzenie ognia baterii salwami w rejon mostka [przez Pszczynkę - Domen] na drogę prowadzącą z Brzeźc do Warszowic, ponieważ czołgi zbliżały się już do tegoż mostka. Po pierwszej salwie zaobserwowałem, że jeden z czołgów i to pierwszy został uszkodzony, ponieważ obsługa wyskoczyła z czołgu i ukryła się w rowie. Pozostałe czołgi wykonały nawrót i rozpoczęły ucieczkę, na skutek zaskoczenia ogniem 3/6 pal. Na będące w odwrocie czołgi wroga kładłem ogień nadal salwami. Czołgi uciekające po uchwyceniu drogi Mizerów - Kryry - Studzionka zajęły w tym rejonie swoje stanowiska wyjściowe i rozpoczęły ogień na miejscowość Brzeźce, ogień huraganowy połączony z pociskami zapalającymi. Nie jestem im dłużny i prowadzę ogień baterii na ich stanowiska wyjściowe."


======================================

Według relacji niemieckiej, Niemcy stracili w tym starciu 3 czołgi rozbite.

Natomiast porucznik Jan Pabich zdołał zaobserwować tylko wyeliminowanie jednego - i tyleż podał w swojej relacji.

Straty niemieckie były więc w rzeczywistości w tym starciu trzykrotnie większe, niż wg. polskiej relacji.
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej