Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
5 Strony  1 2 3 > »  
Closed TopicStart new topicStart Poll

> Rozmowa z Cezarym Harasimowiczem, Gość - autor książki i scenariusza
     
tuxman
 

Hetman Polny imć Onufry Zagloba w służbie Forum!
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.263
Nr użytkownika: 4.809

 
 
post 20/08/2007, 19:48 Quote Post

W tym miejscu forum, zapraszamy do rozmowy z autorem powieści Victoria.

Cezary Harasimowicz z dużym zainteresowaniem, osobiście porozmawia z Państwem na temat jego powieści. Korzystamy z tej bardzo otwartej formy dyskusji z czytelnikami, jaką daje to miejsce, wyrażając przekonanie ale i nadzieję, że jej tematyka wzbudzi u czytelników wiele pozytywnych emocji.

Mamy oczywiście pełną świadomość, iż lektura Victorii znajdzie wśród swoich czytelników zarówno sympatyków jak i grono zagorzałych krytyków. Prosimy jednak o bardzo merytoryczne komentarze, co zwiększy atrakcyjność takiej formy wymiany opinii dla wszystkich zainteresowanych.

Ten "wieczór autorski" w XXI wieku przybiera za pomocą internetu charakter inny niż praktykowane do tej pory spotkania z autorami. Dostępność tego forum w każdym miejscu i czasie narzuca na nas szczególną potrzebę dyscypliny i kultury rozmowy. Uprzedzamy zatem uprzejmie, iż dla dobra tej dyskusji, wszelkie posty wychodzące poza ramy tematu powieści Victoria, dotykające osobiście autora, lub innych dyskutantów, będą przez moderatora bez dodatkowego ostrzeżenia usuwane.

Dla uniknięcia nieporozumień pozwalamy sobie zaznaczyć, iż wszelkie opinie, nawet te najbardziej krytyczne, są mile widziane jeśli oparte będą o wysoki poziom kultury i logiczną argumentację wypowiedzi.

Informujemy również, iż ten "wieczór autorski" trwać będzie do końca 2007. Autor dołoży starań, aby przynajmniej raz w tygodniu odpowiedzieć na Państwa posty. Zapraszamy więc do rozmowy wszystkich władających językiem polskim we wszystkich strefach czasowych.


Pozwolę sobie zadać Autorowi pierwsze pytanie.
Panie Cezary, nie będę pytać o cel napisania książki, bo ten wydaje mi się oczywisty, ale nurtuje mnie pytanie - kto powinien być odbiorcą Pańskiej książki czy też scenariusza na podstawie którego zostanie nakręcony film fabularny?

Pozdrawiam
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
Sewer
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.178
Nr użytkownika: 14.030

Stopień akademicki: coś tam wiem :)
 
 
post 20/08/2007, 20:09 Quote Post

Witam

Panie Cezary, co jest w pańskiej książce co może przyciągnąć młodych ludzi. Którzy wszystko czytają w streszczeniach. Co skłoni młodzież do sięgnięcia po Victorie a nie np. po Harrego Pottera ?
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
cezary harasimowicz
 

autor "Victorii"
Grupa: Użytkownik
Postów: 15
Nr użytkownika: 28.581

cezary harasimowicz
Zawód: scenarzysta filmowy
 
 
post 21/08/2007, 11:35 Quote Post

Witam wszystkich ciepło i serdecznie na Waszej szacownej stronie. Postaram się odpowiedzieć na każde pytanie - jeśli będę umiał. Z góry przepraszam za moje wpadki - nie jestem wielkim entuzjastą rozmów jeśli nie widzę oczu interlokutora, dlatego nie przepadam za internetową formą komunikacji. Przyznam szczerze, że nawet rozmowa telefoniczna jest dla mnie kłopotem...


Cóż, "Victoria" ukaże się we wrześniu, emitowane w radiowej "Trójce" quasi słuchowisko jest adaptacją dwóch trzecich tekstu i jeszcze trwa, tak też nie możemy pogadać o całości. Ale na wstępne, ogólne pytania śpieszę z odpowiedzią.

Jeśli chodzi o adresata powieści, to najprościej można rzec, że ta książka jest dla wszystkich. Ale to łatwy banał zakrawający na chwyt marketingowy. Myślę, że powieść będzie atrakcyjna dla czytelników podzielonych na pewne kategorie:
"Czytaczy" - którzy śledzą wartką fabułę. Opowieść jest w dużej mierze sensacyjna.
"Historyków" - czytelników zainteresowanych Historią, jako że to powieść historyczna - chociaż, przestrzegam - nie jest podręcznikiem. Gros zdarzeń i postaci jest wziętych z dokumentacji.
"Patriotów" - bo powieść opowiada o naszym wielkim zwycięstwie, choć jak to bywa z naszymi wygranymi, nie do końca wykorzystanym. Jednocześnie zaznaczam, że "patriotyzm" ja osobiście traktuję jako rozważanie nie tylko dotyczące wzniosłości, ale i małości, naszych narodowych słabości, śmiesznostek, etc.
"Czytelników romansów" - bo jednym z głównych wątków jest, wydaje mi się, dosyć interesujący wątek romansowy; spleciony jak warkocz z wątkiem sensacyjnym.

Ale najważniejszą dla mnie kategorią jest kategoria ludzi otwartych na kwestie trudne, wymagające odwagi w myśleniu o w s p ó ł c z e s n o ś c i. Tak właśnie. Mimo, że temat jest historyczny - odnosi się w bezpośredni sposób do obecnej skomplikowanej relacji Zachód-islam. Powiem najkrócej i jednocześnie trochę tajemniczo: otóż, dwie wielkie armie ówczesnego świata stanęły naprzeciw siebie 11 września 1683 roku. Trzysta osiemnaście lat później...

Oto mój główny adresat: czytelnik wrażliwy.

W tym co napisałem powyżej mieści się poniekąd odpowiedź na drugie pytanie - "czym chciałbym zachęcić młodzież?". Nie zamierzam się podlizywać, ani na zamówienie schlebiać gustom. Jeśli młody człowiek jest ciekawy świata, swojej historii, jeśli lubi bitwy i walki, które nie miały równych sobie w dziejach (husaria!), jeśli lubi opowieści szpiegowskie, jeśli chce być świadkiem wielkiej miłości, jeśli, jeśli, jeśli...
A tak nawiasem mówiąc, skoro wyznacznikiem pisania dla młodzieży jest dziś "Harry Potter", to proszę bardzo - główna bohaterka powieści jest córką czarownicy.

Pozdrawiam wszystkich mocno,

Autor
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
Aniela
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 129
Nr użytkownika: 4.579

 
 
post 22/08/2007, 11:47 Quote Post

Na razie trudno dyskutować o powieści, więc zadam następujące pytanie:
Czy nie czuje Pan lekkiego niepokoju na myśl o ekranizacji Pana prozy?
Pytanie możnaby poprzeć bardzo wieloma przykładami. Najboleśniejszy dla mnie osobiście to Wiedźmin - straszliwy gniot, z Indianami zamiast elfów i wieloma innymi nieporozumieniami, który powstał na bazie bardzo przywzoitej literatury (to oczywiście też moja - fanki Sapkowskiego - opinia).
Nie boi się Pan, że Victorię spotka podobny los?
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
syrenka
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 555
Nr użytkownika: 6.375

 
 
post 22/08/2007, 12:19 Quote Post

Witam serdecznie!

Podczepiam się do pytania Anieli.

Ponadto nurtuje mnie bardzo ogólne zagadnienie:

"Victoria" nie pozbędzie się analogii z Sienkiewiczem, bo skojarzenie zarówno z tematyką, formą, a nawet treścią Trylogii jest - łagodnie mówiąc - jednoznaczne.
Sienkiewicz pracował nad Trylogią kilka lat (w sumie około 5). Jerzy Hoffman w sumie nad adaptacją wszystkich części dzieła Sienkiewicza również przepracował parę ładnych lat - i w dodatku efekt końcowy jest oceniany bardzo różnie, zwłaszcza jeśli chodzi o "Ogniem i mieczem".

A Pan chce zająć się tymi dwoma rzeczami i to w czasie o przynajmniej połowę krótszym...

Ja rozumiem, że dzisiaj są inne technologie, łatwiejsza (teoretycznie) praca, szybsze kanały komunikacji. Domyślam się też, że nad Victorią pracuje Pan już od pewnego czasu. Ale czy nie porywa się Pan trochę z motyką na słońce? "Victoria" to nie "Ja wam pokażę!" i obawiam się, czy sprosta Pan wyzwaniu.

Pozdrawiam.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
memex
 

VI ranga
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.261
Nr użytkownika: 1.184

Stopień akademicki: N/D
Zawód: kalkulator mocy
 
 
post 22/08/2007, 13:31 Quote Post

I mnie wypada przyłączyć się do obaw i trosk moich szanownych poprzedniczek - Anieli i Syrenki. Nauczony przykrymi doświadczeniami z polskimi "superprodukcjami" ostatnich lat, gratuluję Panu odwagi i determinacji. Możliwe, że jednak staniemy się świadkami przełomu. Tego szczerze Panu i sobie życzę smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
Tengu
 

III ranga
***
Grupa: Moderatorzy
Postów: 273
Nr użytkownika: 1.910

Stopień akademicki: doktor
Zawód: historyk
 
 
post 22/08/2007, 13:59 Quote Post

W historii kina jest wiele przykładów na ekranizacje które nie osiągnęły poziomu ksiażki, jak i takich, które go przekroczyły. Trudno powiedzieć, jak będzie z Victorią, ale nie wiem czemu z góry zakładać, że okaże się ona klapą, podając w dodatku przykład "Wiedźmina", w którego produkcji o ile mi wiadomo p. Harasimowicz nie miał nijakiego udziału? smile.gif Oczywiście, każdy ma prawo żywić wątpliwości i nikt nie musi być zapamiętałym fanem twórczości p. Harasimowicza. Niemniej jednak, na tym etapie, są to bardzo luźne dywagacje. A gdyby wszyscy twórcy się bali "co będzie gdy nie dorównam...", nie powstałoby nigdy nic nowego. To jest ryzyko. Gra. Czasem autor zwycięża, czasem ponosi klęskę, jak w życiu. Ja też mam pewne obawy odnośnie tej produkcji, jednak jak w słowach rosyjskiej piosenki : "Machnij rukoju, pożełaj udaczi, tiem czja rabota w etu nocz' wojna" - macham autorowi ręką i życzę sukcesów wink.gif Na ocenę przyjdzie czas później.

Mam inne pytanie - czy w realizacji projektu uczestniczyli/ uczestniczą zawodowi historycy?
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
MikoQba
 

Presbyterian Westminster Confession
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 3.810
Nr użytkownika: 8.008

James Nicholson
Stopień akademicki: Dysortograf
Zawód: Dziennikarz
 
 
post 22/08/2007, 15:23 Quote Post

Jak rozumiem książka odnosi się do współczesności poprzez przypomnienie że starcie cywilizacji (chrześcijaństwa i islamu, dziś chyba trafniejszym określeniem jest cywilizacji zachodniej i islamu). Jedno starcie było w 1683, teraz trwa kolejne. Ta analogia jest głównym przesłaniem powieści?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Podkomorzy
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 39
Nr użytkownika: 33.585

Grzegorz Kuszewski
 
 
post 23/08/2007, 8:34 Quote Post

QUOTE(MikoQba @ 22/08/2007, 16:23)
Jak rozumiem książka odnosi się do współczesności poprzez przypomnienie że starcie cywilizacji (chrześcijaństwa i islamu, dziś chyba trafniejszym określeniem jest cywilizacji zachodniej i islamu). Jedno starcie było w 1683, teraz trwa kolejne. Ta analogia jest głównym przesłaniem powieści?
*



Nawiazujac do przedmowcy chcialbym wyrazic swoje obawy o nasze - Polakow - przyszle relacje z islamem. Miejmy nadzieje, ze powiesc nie odbije sie zbyt glosno w krajach islamskich, ale film - jako produkt bardziej masowy - z pewnoscia bedzie budzil u muzulmanow negatywne odczucia. Ta prowokacja z polaczeniem dat 11.09. jest wg mnie bardzo niebezpieczna zwlaszcza w kontekscie naszych misji wojskowych w Iraku i Afganistanie. Dlaczego zdecydowal sie Pan na taka prowokacje i narazenie nas - Polakow - na posadzenie o wzniecanie narastajacych ostatnio antagonizmow miedzy zachodem a muzulmanami? Juz wyobrazam sobie palenie kin, jesli gdzies tam dopuszcza te tresci do premiery. Zreszta w Austrii i w Niemczech jest juz spora mniejszosc muzulmanska - tam moze byc goraco.
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
Anakin
 

Premier RP wg Historyków.org
********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 4.355
Nr użytkownika: 1.334

 
 
post 23/08/2007, 9:01 Quote Post

to ja też z zapytam na tej kanwie co porzednicy:

ekranizacja "Ogniem i Mieczem" była przesłaniem zgody Polsko-Ukraińskiej

czy "Victoria" będzie tylko wskazanie miejsca Polski w koalicji cywilizacji chrześcijańskiej wobec islamu? Czy może wskazaniem dróg pojednania polsko-niemieckiego?

Jesli tak czy perspektywa nie jest za wąska - my tu się bijemy z bratnimi Turkami ("Czy przybył poseł z Lechistanu?") a tam Moskwa coraz silniejsza...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
cezary harasimowicz
 

autor "Victorii"
Grupa: Użytkownik
Postów: 15
Nr użytkownika: 28.581

cezary harasimowicz
Zawód: scenarzysta filmowy
 
 
post 23/08/2007, 10:54 Quote Post

Witam serdecznie!

Dziękuję za wszystkie pytania, niektóre z nich są bardzo istotne, te dotyczące przesłania powieści i filmu. Ale najpierw poboczne, acz zajmujące wątki dyskusji.

Czy nie obawiam się, że realizacja filmowa będzie kolejnym "gniotem" polskiego kina?
No cóż, po pierwsze, ryzyko zawsze jest wpisane we wszystko co czynimy. Nawet ten, kto nic nie ryzykuje i siedzi bezczynnie, może być zagrożony zawałem. Zawód scenarzysty bardzo często przyrównuję do pracownika tartaku - wybrałeś sobie taką profesję, jesteś narażony na obcięcie palców przez piłę. W moim przypadku bywało różnie. Obcięło mi palce przy "Ja wam pokażę!", gdy dzień przed zdjęciami dostarczono mi scenariusz tak "poprawiony" przez autorkę powieści, że wypadało mi tylko wycofać nazwisko. Nie zrobiłem tego, żałuję. Obcięło mi palce przy "Samotności w sieci", ale je sobie jakoś z bólem doszyłem - wycofałem nazwisko. Piła przejechała mi po mięchu także przy "Bandycie". Scenariusz zdobył najbardziej prestiżową nagrodę na świecie, z pośród kilkunastu tysięcy tekstów został uhonorowany udziałem w warsztatach Roberta Redforda, gdzie wspólnie z najlepszymi amerykańskimi fachowcami był szlifowany i co? Ano reżyser i producenci wiedzieli swoje, albo raczej nie wiedzieli. Ale może być tak jak z "300 milami do nieba". Wszystkie elementy współpracy zgrały się i powstał film nagrodzony przez Europejską Akademię Filmową. A zatem, za każdym razem podejmuje się ryzyko. Materiał literacki jest najważniejszym, ale jednym z wielu komponentów filmu. To co widać na ekranie jest wynikiem kompromisu, nigdy stuprocentowym wyobrażeniem scenarzysty. Onże, oddając tekst do realizacji, nie ma już wpływu na nic.
W przypadku "Victorii" jest podobnie. Z pewnymi wyjątkami (i to jest - po drugie). Film nie będzie polską produkcją. Nasza kinematografia za biedna, by wyrychtować tak olbrzymie przedsięwzięcie. Jeśli nie zostanie zebrany odpowiedni budżet, nie będzie filmu. Następna rzecz: mam ogromne zaufanie do producenta, z którym współpracuje mi się jak z nikim dotąd. Ten człowiek jest niebywale konsekwentny, odważny, uczciwy, lojalny, a przede wszystkim wie czego chce. Jeśli mu się nie uda, powie jak Randle McMurphy w "Locie nad kukułczym
gniazdem": - Przynajmniej próbowałem. I ja się dołączę do tego głosu. Kto nie strzela ten nie trafia. Nawiasem mówiąc, trochę mnie zastanawia ów tenor krytyki, który przewija się w Internecie "dajcie sobie spokój, bez sensu, na drzewo…" Bardzo to polskie - minimalizować wyzwania. Mocno mi to przypomina - przy zachowaniu proporcji - głosy, podszepty i krzyki, które spotkały Sobieskiego, gdy wybierał się na kampanię wiedeńską: "Siedź w domu na tyłku, ta wyprawa jest z góry skazana na klęskę".

Wątek "sienkiewiczowski".
Kwestia pierwsza, nieco poboczna, ale odpowiadam uroczej Pani "Syrence". Nad "Victorią" pracowałem dwa lata. Jeśli Pan Henryk pisał (w odcinkach) Trylogię lat pięć, to zliczywszy wszystkie tomy, niestety z rachunku wychodzi, że jest szybszy, ergo zdolniejszy. I Jemu chwała, a mnie hańba i srom! Nawiasem mówiąc podziwiam mistrza jak ciężko harował bez dzisiejszych możliwości dokumentacyjnych. Obliczyłem sobie, że pewien drobiazg zajął mi cztery kliknięcia, szukanie tego bez dostępu do sieci, trwało by tydzień. Oczywiście nie wszystko dało się wygrzebać z Internetu. Do książki będzie dołączona bibliografia. Aha, odpowiadam na pytanie dotyczące konsultacji. Tylko na początku pracy raz spotkałem się z panami profesorami, ale później już brnąłem swoją ścieżką, bo lubię się pocić.
Kwestia druga, czyli tak zwane "popłuczyny" po Panu Henryku. Jeśli się opowiada o XVII wieku, jeśli są szable, rapiery, bitwy etc, no niestety, zawsze się podpadnie pod tę etykietkę. "Co robić?!!!" - pyta zrozpaczony autor. Ano nie przejmować się. Nie chcę w tym miejscu tłumaczyć swojej roboty, bo nie ładnie kiedy twórca opowiada, a nie jego dzieło, ale... Używając pewnych typowych figur gatunkowych (toż to nie tylko Sienkiewicz, ale i Dumas), jak porwania, potyczki, etc, dodałem coś jeszcze. Generalnie, tak jak to zostało już uchwycone w recenzji, będzie nim swoisty akcent reportażu wojennego. Tu pomogły mi bardzo dokumenty, w tym i pamiętniki tureckie spisane podczas kampanii przez Silahdara Mehmeda agę z Fyndykły. Sama też postać głównego bohatera - Kulczyckiego - jest jak wycięta z konwencji "płaszcza i szpady". Jego przygody, które opisałem są w dużej części prawdziwe. Można oczywiście eksperymentować i na siłę czynić z gatunku modernistyczną pulpę, ale w tym wypadku nie takie było zadanie moje i wydawcy-producenta.
I tu przechodzimy do istotnej różnicy pomiędzy moją skromną próbą, Sienkiewiczem. "Victoria" nie jest broń Boże ku pokrzepieniu serc. A wręcz odwrotnie… A zatem czas przejść do najważniejszej kwestii.

Świat zachodni-islam.
Tak. Ta powieść została napisana między innymi, by zadać parę istotnych pytań w tej bodaj najbardziej palącej kwestii współczesnego świata. Jest kilka sposobów uczestnictwa w rzeczywistości. Podstawowe to pasywny, aktywny i refleksyjny. Ta literacka i może filmowa próba jest trzecią postawą. Pierwsza - chować głowę w piasek, czekać na nawet najtragiczniejszy rozwój wydarzeń, druga przeciwdziałać, trzecia - myśleć i r o z m a w i a ć. „Dlaczego“ dwa światy – islamu i chrześcijaństwa – stoją twarzą twarz, dlaczego islam odwołuje się w swojej skrajnej postaci do krwawej przemocy i ekspansji? Wiemy, że zadawanie takich pytań jest dziś dla niektórych niewygodne, niepolityczne, a nawet groźne. Ale bez zadawania pytań - nawet najbardziej niewygodnych - nie ma odpowiedzi. I nie ma dialogu - to cytat ze "słowa od wydawcy". Podpisuję się pod nim: bez pytań nie ma odpowiedzi, bez pytań nie ma dialogu. Dialog jest częścią kultury. Dialog, refleksja, ale też autorefleksja: nasza, grzeszna zachodnia cywilizacja uporała się z płonącymi stosami… Ten wątek będzie w powieści.
Ostatnia ważna kwestia. Czy powieść i film może zagrozić bezpieczeństwu państwa i naszej armii w Iraku, Afganistanie? Odpowiadam pytaniem: To w jakim celu nasze wojska biorą udział w tych wojnach? Czy tylko z politycznych, merkantylnych względów? Sobieski idąc na odsiecz Wiedniowi nie tylko chciał osiągnąć korzyści, ale przede wszystkim przyświecała mu idea o wiele wyższa niż związek dynastyczny z Habsburgami. I w tej sprawie Jan III odniósł victorię.

Gorąco pozdrawiam Was Wszystkich,

Cezary

PS. Niestety w piątek wybywam w miejsce, uf niedaleko Turcji, gdzie nie będę miał dostępu do Internetu. Wracam czwartego września i staję do Waszej dyspozycji.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
oakmeke
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 779
Nr użytkownika: 1.449

 
 
post 24/08/2007, 0:27 Quote Post

A jak Panie Cezary czuje się Pan ze szlachecka Rzeczpospolita? Czy "Victoria" to raczej Pana pierwsze osobiste zetkniecie z takim gatunkiem literackim (poza "obowiązkową" - oczywiście - Trylogią), czy też może interesował się nim Pan wcześniej?

Czy praca nad scenariuszem i powieścią odcisnęła na Panu "sarmackie piętno" i możemy sie spodziewać, iż pójdzie Pan za ciosem i stworzy coś jeszcze związanego z ta epoka? smile.gif Czy tez może na tyle Pana zmęczyła, że naszej husarii i janczarów ma pan na jakiś czas serdecznie dość? wink.gif

Czy w trakcie pracy twórczej, bądź teraz po jej zakończeniu, rozmyślał Pan jakich aktorów, polskich czy zagranicznych, widziałby w ekranizacji swojego dzieła, jeśli miałby Pan możliwość o tym decydować?

I jeszcze jedna nurtująca mnie rzecz: czy znalazł Pan w powieści miejsce na watek "kawowo-kawiarniany"? smile.gif

Pozdrawiam serdecznie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
Ramond
 

Úlvur av Føroyar
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 16.517
Nr użytkownika: 9.304

Stopień akademicki: dr inz.
Zawód: inzynier
 
 
post 24/08/2007, 0:45 Quote Post

A ja, jako znany na forum militarysta, zadam pytanie: Skąd czerpał Pan inspirację, pomysły na przedstawienie wojskowości tamtych czasów oraz o sprawach militarnych jako takich, bez zwracania uwagi na określony okres historyczny? Wszak wiadomo, że pewne sprawy zmieniają się wyłącznie w szczegółach, nie w obrazie ogólnym. Rzymskiego legionistę lepiej zrozumie współczesny żołnierz zawodowy niż historyk trzymający się od wojska z daleka. Skąd wzięli się wojacy z Victorii?
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

     
Duracel
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 18
Nr użytkownika: 28.391

J. O.
Zawód: Grafik/Poligraf
 
 
post 31/08/2007, 13:26 Quote Post

Witam

Napisał pan wyżej:
QUOTE
"Victoria" nie jest broń Boże ku pokrzepieniu serc. A wręcz odwrotnie


Czy nie sądzi pan, że dokładnie dzisiaj, gdzie masa młodych Polaków, szczególnie na forach internetowych wypisuje słowa typu: "wstydze się że jestem Polakiem" i opluwa swój własny kraj (siebie), ulegając obowiązującej nagonce na takie wartości jak patriotyzm, ojczyzna, nie potrzebują właśnie odrobiny "pokrzepienia serc" i zwyczajnego uświadomienia iż podstawne jest aby być dumnym z tego, że jest się Polakiem?

Młodzi Polacy często nie zdają sobie sprawy, iż patriotyzm jest wartością ponadczasową i nie ma sensu ograniczać go do wartości dzisiejszej Polski i wydarzeń które faktycznie czasami mogą uchodzić za wstydliwe. To właśnie wiedza historyczna ma uświadamiać, że czas dziejszy nie jest czymś co się ma na stałe, z jego wstydliwymi wydarzeniami, ale i względnym spokojem i bezpieczeństwem własnej rodziny. Powinni zdawać sobie sprawe, że rzeczywistość się zmienia i często powatarzają się pewne historyczne schematy. To skolei ma dać im do zrozumienia, że co było kiedyś, w kontekście dzisiejszej Polski wcale nie musi być jakimś arhaicznym porównaniem i że faktycznie może być tak lekcją wyciągania wniosków ze starych błedów na czasy dzisiejsze, jak i równocześnie powodem do dumy i ugruntowania swojej wartości jako Polaka.

Społeczeństwo coraz bardziej odstaje od takich zainteresowań jak książka, a co dopiero książka historyczna. Wynikiem tego jest absolutny brak świadomości i wiedzy historycznej na temat własnej ojczyzny. Lekarstwem na to nie będą romansidła w stylu Ogniem i Mieczem pana Hoffmana, ale prawdziwe patriotyczne arcydzieło na kształt Walecznego Serca czy choćby Patrioty. Nie bez powodu przecież w kontekscie "Victorii" przewija sie osoba Mela Gibsona.

Nie mówię, że w "Victorii" Rzeczpospolita powinna być ukazana jako oderwane od prawdy historycznej mocarstwo pełne światłych, cywilizowanych mędrców i rycerzy dla których lojalność, wolność i tolerancja jest świętością wszystkich obywateli bez wyjątku. Wręcz przeciwnie, można przecież przedstawić nasze polskie wady (memłane dzisiaj w mediach niczym nałóg masochisty), ale można by też niejako przy okazji uświadomić dzisiejszego, młodego, konsumpcyjnego Polaka o tym, że własna historia może być inspiracja do uzasadnionej dumy, patriotyzmu że jest naprawde ciekawa i pełna faktycznego a nie wydumanego wkładu w kształt i poziom cywilizacyjny dzisiejszej europy/świata.

Takie wartości jak patriotyzm są dzisiaj niestety zakurzonym "przeżytkiem". Warto by zatem uświadomić, że naród, właśnie szczególnie dzisiaj, bez świadomości swoich korzeni i wiedzy na temat swoich dokonań w przeszłości przestaje być narodem, a staje się wyjałowioną grupą ludzi, która bezbarwnie przeminie.

Nie chce wymagać zbyt wiele, ale w świetle tego jak mało Polaków zna historię własnego kraju, a ci z zachodu i ci ze wschodu piszą ją na nowo, często niejako przywłaszczając sobie nasze, polskie zasługi (wykorzystując nasze niedbalstwo w zakresie pielęgnowania tej prawdy), to takie filmowe "pokrzepienie serc" może być jak za czasów Sienkiewicza tak i dzisiaj bardzo ważne, a może nawet i ważniejsze, bo jak wiadomo My budzimy się dopiero wtedy z naszym patriotyzmem gdy Polski już nie ma i gdy sprowadzają nas do miana niewolników (bez znaczenia jak w dzisiejszych czasach to niewolnictwo mogłoby wyglądać).

Forma filmu zrobionego z rozmachem, może nawet troche efekciarskiego, może być już ostatnią receptą na tę postępującą erozje w młodych umysłach, ponieważ książka przynajmniej narazie taką nie będzie. A jestem pewien (widze na różnych forach), że jest wielki głód takiej produkcji. Nasi sąsiedzi albo takie już mają, albo są w trakcie ich realizacji. My po porażkach takich jak Ogniem i Mieczem najwyrazniej wstydzimy się czegoś, chociaż materiałów na superprodukcje w naszej historii jest bogaty skarbiec, nie tylko z epoki średniowiecza.

p.s.
Przepraszam za dość długie "pytanie", ale w tak istotnych kwestiach najtrudniej mi się streszczać wink.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
cezary harasimowicz
 

autor "Victorii"
Grupa: Użytkownik
Postów: 15
Nr użytkownika: 28.581

cezary harasimowicz
Zawód: scenarzysta filmowy
 
 
post 5/09/2007, 9:50 Quote Post

Witam Wszystkich przeserdecznie!

Jeszcze raz przepraszam za milczenie, które było spowodowane obowiązkową wizytą na festiwalu filmowym w Warnie. Tak przy okazji powąchałem z lekka jak wyglądałaby może nasza świadomość, gdyby przez przez 500 lat panowała nad nami Turcja... Kompleks "osmański" jest w Bułgarii mocno i boleśnie wrośnięty w tożsamość narodu.

Śpieszę z odpowiedziami na Wasze ważne pytania.

Sarmatyzm i polskie szlachectwo są mi oczywiście bliskie jak każdemu Polakowi, ale w aspekcie i pozytywnym, i negatywnym. Kiedy patrzę na spuściznę naszej złotej wolności, która odbija się czkawką na współczesnej politycznej arenie, wracam do świeżych notatek dotyczących Sobieskiego. Część szlachty czyniła wszystko, by wyprawa wiedeńska nie doszła do skutku. Ale z drugiej strony i Sobieski, i hetman Sieniawski, i Jabłonowski reprezentowali najpiękniejsze cechy polskiego szlachcica. Broń Boże nie tego, który wkrótce po zwycięstwie wiedeńskim oddał Moskwie Ukrainę; od tego momentu zaczyna się właściwie upadek Rzeczpospolitej. Takoż jeśli mam się utożsamiać z polską szlacheckością, to pasuje mi "sobiesczyzm": otwartość, tolerancja, z jednej strony romantyczna odwaga, ale wyczucie nadchodzącego już oświecenia. Ten wątek jest w powieści mocno podkreślony, również w postawie głównego bohatera - Kulczyckiego.
Tematy historyczne są mi bardzo bliskie, ale pod jednym warunkiem: jak się ma Historia do współczesności. Czy będę kontynuował ten nurcik w swojej pisaninie? Nie wiem, chciałbym. W tej chwili mocno myślę nad pewnym projektem, który jest przedłużeniem moich dywagacji dotyczących świata zachodniego i islamu.
Element "kawowy" będzie bardzo mocnym akcentem w powieści. Jeszcze nie ujawnię jak mocnym.

Mit żołnierski z oczywistych względów, jest w "Victorii" jednym z głównych motywów. I to na pierwszym planie, jak i na drugim i trzecim... To nie tylko postawa, umiejętności rycerskie i dowódcze Sobieskiego. Jedną z głównych postaci powieści jest książę Karol Lotaryński. Pasjonująca postać arystokraty, który właściwie nie zsiadał z siodła. Inteligentny, heroiczny, lojalny, wprawny w fechtunku i taktyce. Drugi plan uosabia autentyczny husarz, porucznik Zbierzchowski, dowodzący chorągwią, która dokonała prawie straceńczej rozpoznawczej szarży przed ostatecznym rozstrzygnięciem bitwy. Ale będą i czeladni, ciury, bo przecież polska armia nie składała się tylko z świecącej blaskiem husarii, ale i z pospolitego ruszenia, które było… khm… bardzo pospolite.

Jeśli chodzi o nasze sakramentalne "pokrzepienie serc", to w pełni podpisuję się pod słowami Pana Duracela. Tak, skoro tak rozumiemy "pokrzepienie", to "Victoria" spełnia ten warunek i na wywołaniu pozytywnych emocji patriotycznych bardzo mi zależy. Natomiast nie utożsamiam się z ugłaskiwaniem sumień. Sienkiewicz pisał swoje powieści w bardzo konkretnym kontekście historycznym. My mamy już wolną Rzeczpospolitą. Trzeba nam trochę fermentu w głowach, by stawić czoło bardzo trudnej e u r o p e j s k i e j współczesności… Skromny przykład: w Bułgarii odradza się fundamentalistyczny islam opłacany przez wahabicki odłam islamistów, tych samych z których wywodzi się Osama bin Laden. Jeszcze nie ma problemu, wyznawców jest tylko pół miliona… Przypominam, że Bułgaria jest członkiem Unii Europejskiej. Ale fundamentalizm to nie jedyny problem naszej łacińskiej tożsamości. I o tym jest "Victoria".

Cóż, za parę dni powieść ląduje w księgarniach. Ale mam tremę…

Pozdrawiam mocno,

Cezary

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

5 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Closed TopicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej