Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Kupcy (i Gildie) A Rzemieślnicy (i Ich Cechy)
     
flc
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 2
Nr użytkownika: 32.395

 
 
post 23/05/2007, 22:58 Quote Post

Witam,

Mam pewien problem z usytuowaniem tych dwóch profesji mieszczańskich w latach +- X-XII w. względem siebie. Interesuja mnie zależności między kupcami i rzemieślnikami oraz Cechami i Gildiami.

Przede wszystkim:

1. Czy w ogóle cechy i poszczególni rzemieślnicy sprzedawali np. detalicznie określone dobra, czy też raczej odbywało się to za pośrednictwem kupców/handlarzy?

2. Gdzie (oprócz rynku) mogła odbywać się sprzedaż dóbr przez kupców (tak odnośnie m.in. prawa składu ale i innych uwarunkowań) czy też ewentualnie rzemieślników? Czy funkcjonowały wóczas jakieś "składy", miejsca sprzedaży i skupu?

3. Nie moge znaleźć zbyt wiele informacji na temat Faktorii Handlowyc oraz samych Faktorii, ggdyż nie wiem, czy ta fraza jest jednoznaczna z samym pierwszym wyrazem. Czy można uzyskać jakieś chociaż szczątkowe informacje na ich temat od państwa? Czy funkcjonowały już w w/w (+- XI w.) okresie?

Dziękuję za poświecony czas :-)

Pozdrawiam serdecznie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
sabreman
 

Wielki Seneszal
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 803
Nr użytkownika: 15.565

Zawód: z³o wcielone
 
 
post 21/08/2007, 2:04 Quote Post

1. Cechy zajmowały się między innymi ustalaniem cen na dany produkt w obrębie miasta, z czego wynika że to rzemieślnicy prowadzili sprzedaż, zresztą miasta były tak małe że hurtowni niepotrzebowano. Oczywiście na jarmarkach produkty te mogły już krążyć swobodnie w obiegu, tyle że raczej droższe (o marżę pośrednika).
Kupcy handlowali głw. towarami luksusowymi lub zajmowali się armatorstwem i przewozem towarów strategicznych (kruszec, budulec, zboże itp.). Gildie były bardziej elitarne od cechów - w ich skład wchodzili przedstawiciele patrycjatu, a nie pospólstwa.

2. Rzemieślnicy byli zwykle mieszkańcami tych gorszych dzielnic, ale najbardziej znani z nich (mający też odpowiednią renomę) mieli domy, kramy i warsztaty sąsiadujące z rynkiem, lub wychodzące nań. Kupców nie interesowało mieszkanie w centrum - choć mieli tam swoje kamienice, to je wynajmowali. Sami urządzali się w najbardziej atrakcyjnych miejscach - i były to tylko domostwa, nie miejsca handlu, choć oczywiście mozna tam było zawrzeć jakąś większa transakcję przy winku.

Sprzedaż kupieckich towarów odbywała się w sukiennicach. Drobni i często dosyć ubodzy handlarze nie należący do żadnej gildii rozkładali swoje stragany w dzień targowy, ale i to jedynie w niektórych, pomniejszych miastach. Te miejscowości które nie były przystankami na ważnych szlakach dawały takim drobnym ciułaczom zarobić jedynie podczas jakichś festiwalów, np. w święto, lub karnawał.

Z kolei metropolie które znajdowały się na skrzyżowaniu szlaków, podlegały monopolizacji ze strony nieustannie działających gospodarczo tubylców. Władze miasta liczyły się z interesami cechów, toteż faworyzowały lokalną produkcję, co dawało zatrudnienie, lecz hamowało handle i prowadziło do spłaszczania się struktury społecznej pod względem finansowym. Taki był zresztą cel, a także geneza cechów - wzajemne wspieranie amortyzacja i bezpieczeństwo. Miało to decydujace znaczenie w chwilach dużego zagrożenia, np. gdy rzeba było uzbroić na czyjś koszt jakichś żołnierzy, albo samodzielnie zorganizować jakieś oddizały, zafundować im szkolenie itd. W codziennym zyciu cechy hamowały rozwój kapitalizmu. Dzięki nim duże ośrodki były w znacznym stopniu samowystarczalne.

3. Faktorie handlowe istniały na okrągło całe średniowiecze, choć oczywiście nie w całej Europie. Inaczej wielu krainom zagroziłby głód, upadek materialny i regres kultury - wprawdzie było do tego blisko u schyłku staroytnosci ale potem się unormowało. BTW, faktorie nie musza mieć i często nie miały charakteru wyłącznie handlowego - oprócz magazynów, chaty dla podrózujących i targowiska zawierały też rozmaite przybudówki (zawierającycyh zapewne schowki przemytników, składziki rupieci, punkty obserwacyjne), ogrodzenia o charakterze militarnym, zagrody dla zwierząt, kapliczki itp. Służyły wosjkowym, piratom, odkrywcom i innym niespokojnym duchom.
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
Świętosław
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.102
Nr użytkownika: 28.302

 
 
post 21/08/2007, 7:22 Quote Post

Witam

QUOTE
Oczywiście na jarmarkach produkty te mogły już krążyć swobodnie w obiegu, tyle że raczej droższe (o marżę pośrednika).


Nie tylko w dzień targowy każdy mógł sprzedawać swoje rzeczy, i tak na przykład okoliczni chłopi sprzedawali swoje uprawy po cenach niższych niż były zazwyczaj.

QUOTE
Kupcy handlowali głw. towarami luksusowymi lub zajmowali się armatorstwem i przewozem towarów strategicznych (kruszec, budulec, zboże itp.). Gildie były bardziej elitarne od cechów - w ich skład wchodzili przedstawiciele patrycjatu, a nie pospólstwa.


Nie koniecznie. Podam za przykładem mojego miasta Wrocławia, kupcy sprowadzali do niego wino (marnej jakości) ze Środy śląskiej oddalonej o 35 km, więc nie był to towar luksusowy. Więc kupcy sprowadzali po prostu towar którego u siebie nie mieli.

QUOTE
Rzemieślnicy byli zwykle mieszkańcami tych gorszych dzielnic, ale najbardziej znani z nich (mający też odpowiednią renomę) mieli domy, kramy i warsztaty sąsiadujące z rynkiem, lub wychodzące nań.


Co do gorszych dzielnic to różnie można na to patrzeć i zależy to od rzemieślnika. We Wrocławiu dookoła rynku były domy rzemieślników i to nie jakichś elitarnych (igielnicy, nożownicy, rzeźnicy). Rzemiosło było raczej zgrupowane z innymi do siebie podobnymi, tak wszystkie zakłady zajmujące się obróbką metali były w jednym miejscu we Wrocławiu było to blisko murów z dala od innych domów. Zresztą wyspecjalizowani rzemieślnicy byli bardzo zamożni i wpływowi, np we Wrocławiu było ponad 100 rzeźników, ponad 150 piekarzy a miecznik był jeden, a jubilerów i złotników było 2

QUOTE
Sprzedaż kupieckich towarów odbywała się w sukiennicach.
Z tego co wiew w sukiennicach handlowano suknem.

QUOTE
Władze miasta liczyły się z interesami cechów, toteż faworyzowały lokalną produkcję, co dawało zatrudnienie, lecz hamowało handle i prowadziło do spłaszczania się struktury społecznej pod względem finansowym.


Powiem więcej we Wrocławiu pod koniec średniowiecza 1-2 rzemieślników było rajcami. Cechy miał duże wpływy, i na przykład za uprawianie rzemiosła nie należąc do cechu groziły dwie kary śmierć, lub wygnanie z miasta.



Teraz ja napiszę coś od siebie, rzemieślnicy mieli dużo obowiązków musli uczestniczyć w zebraniach cechowych, we wszystkie większe święta cechy urządzały procesję a miejsce cechu w kolumnie było wyznacznikiem prestiżu. Rzemieślnicy musieli też się dobrze prowadzić nie pić dużo chodzić do kościoła bo groziło im wyrzucenie z cechu, co sprawiał że nikt nie zatrudnił takiego rzemieślnika w tym mieście. We Wrocławiu cechy miały obowiązek szkolić się w walce i mieć swoją broń i zbroje, których jednak nie mogli nosić w mieście tylko leżały w wieżach muru miejskiego. Ćwiczyli oni 1-2 dni w miesiącu wtedy nie pracowali, co przekształciło się w swego rodzaju jarmarki, tak też narodziły się bractwa kurkowe bo cechy szkoliły się głównie w strzelaniu. Rzemieślnicy byli bardzo zamkniętą klasą syn rzemieślnika musiał zapłacić tylko połowę lub jedną trzecią pieniędzy za naukę i dostawał się do cechu automatycznie, ktoś z zewnątrz musiał zapłacić więcej i musiał znaleźć kogoś kto go nauczy.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2014 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej