Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
30 Strony « < 20 21 22 23 24 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Edward Gierek, Bilans dokonań
     
Watta
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 438
Nr użytkownika: 20.820

Stopień akademicki: Technik Mechanik ;)
Zawód: rencista
 
 
post 1/12/2008, 17:52 Quote Post

Ech o PRL-u to zawsze idzie zacięta dyskusja smile.gif Problem w tym że za Gierka nie było fajnie ani fajnie tylko było jak było. Ja się wtrącę co do mieszkań. Mój ojciec w 1968r został członkiem spółdzielni mieszkaniowej, do końca 1971 zebrał tzw pełen wkład w wys ok 30% mieszkania tzn 35 000zł i w maju 1972r dostał przydział. Czyli po czterech latach czekania. W mieszkaniu mogły być zameldowane 4 osoby na które opiewał przydział: Ojciec, matka, ja i babka. Babcia ostatecznie została w swoim starym domu do czasu jego rozbiórki ale ostatecznie go nie zburzono, więc nigdy nie mieszkała z nami. Czynsz wynosił 3 zł/m. kw. Plus do tego prawie drugie tyle splata kredytu, który nigdy nie był właściwie rewaloryzowany dopiero urealniono go w 1990r za Balcerowicza, więc go błyskawicznie spłaciłem bo w 1990r to nie było dużo (ok 300 dolców musiałem sprzedać). W pierwszej połowie lat 70-tych na wolnym rynku mieszkanie kosztowało 3000 – 5000 $ (80 – 150 $ za metr kw.), były nawet budowane tzw bloki dewizowe ale było tego niewiele, po prostu kropla w morzu. Poza tym w PRL-u (lata 70-te konkretnie) jeden obywatel dorosły miał prawo mieć tylko jedno mieszkanie na swoje nazwisko. Co oczywiście rodziło w obywatelach rozmaite pomysły. Z biegiem lat okres oczekiwania na mieszkanie się wydłużał i dużych miastach przy coraz mniejszym tempie budownictwa w latach 80-tych przekraczał 20-lat.
W sporach o ceny i zasady sprzedaży samochodów zapominacie o losowaniach nr książeczek samochodowych. Co miesiąc kilkadziesiąt do kilkuset osób wygrywało swoje cztery kółka w losowaniach i ci szczęśliwcy kupowali auta po cenach urzędowych czyli tych z roczników statystycznych GUS. Nr wylosowanych książeczek były między innymi drukowane w formie ogłoszeń i zawsze tych szczęśliwych numerów to trochę było. Szansa wgrania auta była znacznie większa niż czwórki w lotku. Często się zdarzało, że „szczęśliwcy” byli zmuszani do dopłat bo na przykład miał książeczkę na malucha a po losowaniu proponowali Syrenę, więc człowiek wolał się w takiej sytuacji zadłużyć u rodziny i np. kupić Skodę czy Wartburga bo były akurat na placu smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #316

     
kris9
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.383
Nr użytkownika: 9.975

 
 
post 1/12/2008, 21:18 Quote Post

QUOTE(gumis107)
przeciez 1980 rok to epoka Gierka !!!!!!,a Ty twierdziles ,ze za Gierka maluch byl tanszy niz 150tys zl (przeczytaj swoje posty).

Ależ nie dry.gif : Ja po prostu obaliłem Twoje błędne stwierdzenie, że Maluch kosztował 150000zł (1980) w czasie, gdy przeciętna pensja wynosiła 3000 zł (1973).

QUOTE(gumis107)
Dolar byl za Gierka (poczatek lat 70 tych po ok 100zl) 150zl ,pamiatam ,bo mialem troche z nimi stycznosci)

W polowie lat 70? Pod pewexem kupowałeś te dolary? To musiałeś przepłacić. dry.gif

QUOTE(gumis107)
W zestawianiu [średniej pensji] nie ma 2 lat ,ale i tak nie zmiania to za wiele

Aha czyli rozumiem, że nadal twierdzisz, iż średnia z lat 1971-80 to 3000 zl? rolleyes.gif

QUOTE(gumis107)
ogolnie srednia pensja nie starczala na zycie

Dzisiaj też bardzo wielu twierdzi, że nie starcza im na życie. wink.gif

QUOTE(gumis107)
nie mowiac o odkladaniu na mieszkanie

smile.gif
Problem był raczej odwrotny, było tylu chętnych z wpłaconymi wkładami budowlanymi, że nie nadążano z budową mieszkań!! (mimo, że nigdy wcześniej i później nie budowano ich tyle, co za Gierka)
Na mieszkanie po zapłaceniu wkładu trzeba było czekać, podobnie było z samochodami. Tylu było chętnych!

QUOTE(gumis107)
.Swoje lata mam i wiem ,ze byly to lokale spoldzielcze ,ale Ty jakos zapomniles o tym wspomniec ,tylko twierdziles ,mniej wiecej"mlody czlowiek odkladal srednia roczna pensje i za kilka lat dostawal mieszkanie".

I dalej tak twierdzę.

Natomiast masz żal, że państwo nie dawało mieszkań na własność albo całkiem za darmo? No cóż, za darmo byśmy mieszkania dostawali gdybyśmy zbudowali komunizm, w PRL-u byliśmy dopiero na etapie budowania socjalizmu. rolleyes.gif

QUOTE(gumis107)
Doplaty do mieszkan przy odbiorze istnialy.

Nigdy się nie spotkałem. Może jakieś zródło?

QUOTE(pulemietczik)
Nawet jak ktoś uzbierał za Gomułki (10 lat) i załapał się na mieszkanie za wczesnego Gierka (powiedzmy 5 lat jak miał szczęście lub mieszkał w GOP-ie).

5 lat oczekiwania za Gierka to mniejszosć, najczęściej czekało się 1-4 lata (w skali kraju, a nie w GOP-ie).

QUOTE(pulemietczik)
PSkładanie na książeczkę wiele lat (często robili to właśnie zapobiegliwi rodzice) potem czekanie - no właśnie ile? W każdym razie dla wielu za długo. Łącznie krócej niż 15 lat trudno się było wyrobić.

Trudno się było wyrobić krócej niż 15 lat? Są dwa wyjścia: Albo mieszkaliśmy w zupełnie innych krajach, albo należałeś do tej najbiedniejszej części społeczeństwa PRL-u...
Za Gierka wystarczyło odkładać 10-20% średniej miesięcznej pensji i wkład na mieszkanie o powierzchni np. 50 m2 uzbierałeś w 4 lata (a jak żona ze swojej pensji sie dołożyła, to była nawet szansa na 2 lata.dry.gif ). A jak zapobiegliwi rodzice założyli Ci książeczkę w liceum, to najczęściej w dorosłe życie wchodziłeś wraz z mieszkaniem (bez 30 letniej pętli kredytowej, młody i wolny jak ptak smile.gif ).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #317

     
pulemietczik
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.814
Nr użytkownika: 39.443

Stopień akademicki: dr
Zawód: wpisuje PESEL-e
 
 
post 1/12/2008, 22:19 Quote Post

QUOTE
5 lat oczekiwania za Gierka to mniejszosć, najczęściej czekało się 1-4 lata (w skali kraju, a nie w GOP-ie)

5 lat to mniejszość. Tak jak pisał kol. Watta szanse na dostanie mieszkanie ot tak w ciągu paru lat była na granicy Gomułki i Gierka,przed epoką chaotycznej industrializacji, tak też "dostali" mieszkanie moi rodzice. W połowie dekady Gierka rzecz zaczęła się opóźniać, w okresie Jaruzelskiego rzadko kto "dostał" mieszkanie bez wieloletniego wyczekiwania.

QUOTE
Trudno się było wyrobić krócej niż 15 lat? Są dwa wyjścia: Albo mieszkaliśmy w zupełnie innych krajach, albo należałeś do tej najbiedniejszej części społeczeństwa PRL-u...
Tu się zgadzamy - i jedno i drugie. Nauczyciele byli właśnie w tej najbiedniejszej części, osoby bez problemów kolejkowych żyły jakby "w innym kraju" Konstatacja o dwóch różnych krajach to częste stwierdzenie w dyskusjach o PRL i niezwykle ważny wniosek z tej dyskusji. Dyskutowaliśmy o kolejkach, nie zauważyłeś ich dokuczliwości w czasach Gierka. Twierdzisz, iż problemy mieszkaniowe łatwo było pokonać zakładając książeczkę mieszkaniową w Liceum. Oszczędzono Ci tych problemów, nie można o nich wyczytać w Małym Roczniku Statystycznym, więc za Gierka było OK. Musze kończyć bo rozeźlona żona patrzy mi przez ramię, miotając ciężkie słowa na temat stania w kolejce po cukier waniliowy przed świętami i bezproduktywnymi dyskusjami z ludźmi, który po to nie musieli stać...

Ten post był edytowany przez pulemietczik: 1/12/2008, 22:55
 
User is offline  PMMini Profile Post #318

     
der_reisende
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 236
Nr użytkownika: 49.855

 
 
post 1/12/2008, 23:37 Quote Post

QUOTE(pulemietczik @ 1/12/2008, 22:19)
Konstatacja o dwóch różnych krajach to częste stwierdzenie w dyskusjach o PRL i niezwykle ważny wniosek z tej dyskusji.



Pulemietcziku, jeśli PRL była dwoma różnymi krajami, to co w takim razie trzeba powiedzieć o obecnej Polsce? Tej Polsce, w której jeden z pomocy społecznej dostaje 30 zł (o ile oczywiście spełni wszystkie wymogi), a drugi otrzymuje pensję 30 000 zł? Jeśli więc PRL uznamy za kraj równych i równiejszych, to III RP ze swym rozwarstwieniem społecznym jawi się jako Indie do entej potęgi w środku Europy. Niektórzy taki hańbiący dziś stan rzeczy akceptują, ba - nasłuchawszy się liberalnych głupot, nigdzie na świecie nie branych na serio - uważają nawet za pożądany.



Swoją drogą dziwią mnie napady młodych historyków na Polskę Ludową. First - jako historycy winni oni znać prawdę, a przynajmniej dążyć do jej poznania. Second - przedstawiciele grup uprzywilejowanych w społeczeństwie burżuazyjnym, czyli np. lekarze czy prawnicy, mogą być zwolennikami kapitalizmu, ale humaniści??? Ludzie, przecież dla większość z was w tym systemie nie ma żadnych perspektyw!!! Chyba, że szczytem marzeń jest "kariera" account managera.


 
User is offline  PMMini Profile Post #319

     
Inzynier_Walczak
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 5
Nr użytkownika: 50.766

R.P.
Stopień akademicki: magister
Zawód: pracownik biurowy
 
 
post 2/12/2008, 0:03 Quote Post

Hmm.Rzeczywiscie czasem to wyglada na dwie Polski, dwoch Gierkow.Ja siegam pamiecia do lat 80-tych a o 70-tych to z opowiesci rodzicow. Moi rodzice dostali mieszkanie po 2,5 roku czekania (w 1979 r). I nie pochodze z GOPu ale z zapyzialego Podlasia.Moja mama zaczela pacowac w nowo utworzonym wozrcowym zakladzie gierkowskim-FPR Elwa-produkcja podzespolow radiowych.(takze zadnych komunistycznych koneksji nie bylo) Solidny zaklad, gdzie sie pracowlao, a nie obijalo. Byl to nowoczesny zaklad jak na tamte lata i dobrze wyposazony. Produkty byly eksportowane i nie tylko do Sojuza.
Z dziecinstwa pamietam wyglad zakladu-zadbany, czysty, schludny, trawa przycieta,maly park i sad za budynkami, doprowadzona komunikacja miejska, byla tez "mala przychodnia"-gdzie leczylem n.in.zeby, stolowka,itd.W latach osiemdziesiatych wyjezdzalem z tego zakladu na kolonie-w gory, nad morze, nad jeziora, do NRD. Byly wycieczki, choinki, pomoce socjalne, itd.Aha-a to w duzej mierze za sprawa pomyslow normalnych pracownikow.
To moze troche sentymentalne ale szczere. Pamietam jak po zajeciach w szkole przychodzilem do mamy do pracy i czesto spedzalem jakis czas u pan z biura, kolezanek.E i takie tam.etcetera itd.
Jeszcze raz dodam-nic nie mamy wspolnego z jakimis partyjnymi ukladami lub stanowiskami.
Ludzie ktorzy pracowali.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #320

     
Inzynier_Walczak
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 5
Nr użytkownika: 50.766

R.P.
Stopień akademicki: magister
Zawód: pracownik biurowy
 
 
post 2/12/2008, 0:38 Quote Post

Aha zapomnialem, ze zaklad posiadal wlasny autobus i osrodek wypoczynkowy nad Narwia (tzw. domki), gdzie spedzalismy zimowiska itd.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #321

     
Rothar
 

Primus Lictor
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.677
Nr użytkownika: 176

Krzysztof Bylinowski
Stopień akademicki: mgr nauk ekonom.
 
 
post 4/12/2008, 0:22 Quote Post

Jednak wtrącę się w tę debatę, bo widzę że dyskusja całkiem odbiega od założeń tematu. Oczywiście wspomnienia mają ważną rolę poznawczą i na ich podstawie widać, że za Gierka powstawały również dobrze funkcjonujące zakłady, ale...

Nikt nie ma zamiaru demonizować czasów gierkowskich i mówić, że wszystko było wtedy źle - teraz zaś jest różowo. Tę kwestię maglowaliśmy już dziesiątki razy, także i w tym temacie. Wynika z niego, że część społeczeństwa i społeczności historycy.org czuje się lepiej w nowym systemie polityczno-gospodarczym, druga część zaś kwestionuje zalety nowego ustroju. Nikt nikogo nie przekona do tego, że lepiej mu się żyje teraz niż kiedyś (bądź odwrotnie), bo to kwestia osobista. Drążenie więc tego wątku to podążanie ślepą uliczką.

Odniosę się natomiast do dwóch stwierdzeń z ostatnich postów, które uważam za szczególnie interesujące / kontrowersyjne:

QUOTE(der reisende)
przedstawiciele grup uprzywilejowanych w społeczeństwie burżuazyjnym, czyli np. lekarze czy prawnicy, mogą być zwolennikami kapitalizmu, ale humaniści??? Ludzie, przecież dla większość z was w tym systemie nie ma żadnych perspektyw!!! Chyba, że szczytem marzeń jest "kariera" account managera.


To zaskakujące. Miałem wrażenie, że w socjalistycznym modelu państwa humaniści nie byli pupilkiem władzy. Ten element właśnie potrzebował więcej swobody w wyrażaniu swoich opinii bez cenzury i ograniczeń. W związku z industrializacją preferowany był raczej robotnik i inżynier.

QUOTE(Inzynier Walczak)
mama zaczela pacowac w nowo utworzonym wozrcowym zakladzie gierkowskim-FPR Elwa-produkcja podzespolow radiowych.(takze zadnych komunistycznych koneksji nie bylo) Solidny zaklad, gdzie sie pracowlao, a nie obijalo(...)


Potwierdzenie, że można było tworzyć porządne zakłady. Nie jest to może jakaś szczególna zaleta socjalizmu, bo dzisiaj firmy również same potrafią swoim pracownikom i ich rodzinom w ramach motywacji zapewniać wachlarz świadczeń. Jest to natomiast powód do poważnego zastanowienia się - jeśli szło tak dobrze, to dlaczego dekada gierkowska doprowadziła do gospodarczej porażki i rozkładu systemu? Zdrowy system nie ma tendencji do rozkładu. Ten zaś miał, co połączyło się z poważnymi zawirowaniami ekonomiczno-społecznymi.

Myślę, że by posunąć rozważania dotyczące polityki Gierka do przodu, warto zastanowić się nad odpowiedzią na to kluczowe pytanie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #322

     
Net_Skater
 

VII ranga
*******
Grupa: Supermoderator
Postów: 2.151
Nr użytkownika: 1.980

Stopień akademicki: Scholar & Gentleman
Zawód: Byly podatnik
 
 
post 4/12/2008, 4:55 Quote Post

OK Mr. Rothar, skonfrontujmy Twoj poglad:
QUOTE
Potwierdzenie, że można było tworzyć porządne zakłady. Nie jest to może jakaś szczególna zaleta socjalizmu,
-
itp, z opisem:
QUOTE
Moja mama zaczela pacowac w nowo utworzonym wzorcowym zakladzie gierkowskim-FPR Elwa-produkcja podzespolow radiowych.(takze zadnych komunistycznych koneksji nie bylo) Solidny zaklad, gdzie sie pracowlao, a nie obijalo. Byl to nowoczesny zaklad jak na tamte lata i dobrze wyposazony. Produkty byly eksportowane i nie tylko do Sojuza.
-
i zapytajmy: dlaczego FPR Elwa byla wlasnie taka ? I uzytkownik inzynier_Walczak odpowiedzial: produkty byly eksportowe. A wiec oprocz wegla, szynki Krakus i gorzaly, takze wyroby firmy Elwa dostarczaly dewiz - i to stawialo te firme w uprzywiejowanej pozycji. Wyglada na to, ze jednym z czynnikow niedoleznej gospodarki byl podzial produkcji na "eksport wewnetrzny" i "eksport zewnetrzny". Byla to oficjalna terminologia, ktora tlumaczac na "ludzki jezyk" mozna przedstawic w taki sposob: krajowy nabywca byl skazany na towar podrzednej jakosci, ktorego istnienie na rynku bylo oficjalnie sankcjonowane przez wladze. Jedyna mozliwoscia kupienia czegos lepszego jakosciowo bylo przyslowiowe szczescie bycia w sklepie wtedy, kiedy na polki "rzucono odrzuty z eksportu". Uwazam, ze ten denny podzial byl jednym z elementow powodujacych kryzys ekonomii kraju w koncu lat siedemdziesiatych. Powtarzam: jeden z elementow.

N_S
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #323

     
artifakt
 

Zwycięzca Cyferaków 2008
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.821
Nr użytkownika: 36.218

Maciej Komar
Stopień akademicki: mgr
Zawód: KAM
 
 
post 4/12/2008, 9:09 Quote Post

QUOTE(der_reisende @ 1/12/2008, 23:37)
QUOTE(pulemietczik @ 1/12/2008, 22:19)
Konstatacja o dwóch różnych krajach to częste stwierdzenie w dyskusjach o PRL i niezwykle ważny wniosek z tej dyskusji.


Swoją drogą dziwią mnie napady młodych historyków na Polskę Ludową. First - jako historycy winni oni znać prawdę, a przynajmniej dążyć do jej poznania. Second - przedstawiciele grup uprzywilejowanych w społeczeństwie burżuazyjnym, czyli np. lekarze czy prawnicy, mogą być zwolennikami kapitalizmu, ale humaniści??? Ludzie, przecież dla większość z was w tym systemie nie ma żadnych perspektyw!!! Chyba, że szczytem marzeń jest "kariera" account managera.
*



Ten post mnie rozbraja. Ja skończyłem studia humanistyczne i powoli pretenduję do roli "key account managera" (prawdopodobnie od stycznia 2009). Praca pozwala mi godziwie zarabiać w handlu a przy tym mieć pasję...Może nie toczę dysput w PAN na tematy czysto abstrakcyjne, ale nadal prowadzę mini-badania na temat zjawisk XVIII wieku w Rzeczypospolitej (hajdamaczyzna, konfederacja tarnogrodzka) - mam może 2-3h tygodniowo, ale zawsze to jest coś...

Poza tym - kto mówi, że historyk musi pracować na garnuszku państwa.
 
User is offline  PMMini Profile Post #324

     
Inzynier_Walczak
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 5
Nr użytkownika: 50.766

R.P.
Stopień akademicki: magister
Zawód: pracownik biurowy
 
 
post 4/12/2008, 12:53 Quote Post

Takie zaklady upadaly takze dlatego, ze nie byla przeprowadzana modernizacja i unowoczesnianie technologii. Swiat szedl do przodu,a zaklady o jakich pisalem nadal produkowaly produkty i czesci dobre (o tyle o ile)w latach 70-pocz.80.
Pamietam rozmowy i burze wokol FPR Elwa na poczatku lat 90.Nikt nie zaprzeczal ze to dobry zaklad i jest dobrze zarzadzany, ale kazdy wiedzial ze w tym momencie nie mial juz prawa bytu-przestarzala technologia. Elektronika owczesna nie potrzebowala tych czesci, nawet w bylych demoludach. Ograniczony zostal eksport. Zaklad stanal.Nie bylo pieniedzy na restrukturyzacje.Pamietam usmiechy, ze zostala tylko Kuba, jako glowny importer.No i bardzo szybko zaklad zostal przejety i mamy napoje Hoop.
Pewnie i tak ten zaklad mial szczescie bo niektore gierkowskie pomysly poszly kompletnie w ruine.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #325

     
karov
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 39
Nr użytkownika: 12.096

Karol
Stopień akademicki: magazynier
Zawód: student
 
 
post 4/12/2008, 19:39 Quote Post

Wrócę na chwile do wcześniejszej rozmowy o rzekomej nagrodzie Fiata 125p. Zaciekawiło mnie i cosik poszperałem. Rzeczywiście został on samochodem roku w połowie lat 70. Co więcej nagrodzony nie w Polsce ani krajach bratnich, ale w Paryżu. Nagroda wciąż jest przyznawana i nazywa się ,,cytryna". Przyznawana jest najgorszym konstrukcjom danego roku smile.gif
Przepraszam za offtop.
 
User is offline  PMMini Profile Post #326

     
der_reisende
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 236
Nr użytkownika: 49.855

 
 
post 4/12/2008, 22:44 Quote Post

QUOTE(karov @ 4/12/2008, 19:39)
Wrócę na chwile do wcześniejszej rozmowy o rzekomej nagrodzie Fiata 125p. Zaciekawiło mnie i cosik poszperałem. Rzeczywiście został on samochodem roku w połowie lat 70. Co więcej nagrodzony nie w Polsce ani krajach bratnich, ale w Paryżu. Nagroda wciąż jest przyznawana i nazywa się ,,cytryna". Przyznawana jest najgorszym konstrukcjom danego roku smile.gif
Przepraszam za offtop.
*




Spokojnie, spokojnie.


Fiat 125 zajął drugie miejsce wśród Samochodów Roku 1968, zaś fiat 124, czyli późniejsza łada, miejsce pierwsze rok wcześniej.


http://it.wikipedia.org/wiki/Auto_dell%27anno

http://en.wikipedia.org/wiki/European_Car_of_the_Year


O obu modelach:

http://it.wikipedia.org/wiki/Fiat_125

http://it.wikipedia.org/wiki/Fiat_124

 
User is offline  PMMini Profile Post #327

     
Watta
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 438
Nr użytkownika: 20.820

Stopień akademicki: Technik Mechanik ;)
Zawód: rencista
 
 
post 6/12/2008, 21:24 Quote Post

QUOTE
jeśli szło tak dobrze, to dlaczego dekada gierkowska doprowadziła do gospodarczej porażki i rozkładu systemu? Zdrowy system nie ma tendencji do rozkładu. Ten zaś miał, co połączyło się z poważnymi zawirowaniami ekonomiczno-społecznymi.


Pisałym o tym, mit pełnego zatrudnienia skutkował bardzo niska wydajnością pracy a to oczywiście powodowało żenująco niskie płace (ok 30 dolarów/m-c) i niezadowolenie społeczne tym większe im szerzej otwarte granice na zachód i im większy dopływ towarów konsumpcyjnych z zachodu sprzedawanaych w Polsce po realnych cenach. Ludzie czuli sie wykorzystywani po prostu.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #328

     
kris9
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.383
Nr użytkownika: 9.975

 
 
post 10/12/2008, 22:22 Quote Post

QUOTE(pulemietczik @ 1/12/2008, 22:19)
Musze kończyć bo rozeźlona żona patrzy mi przez ramię, miotając ciężkie słowa na temat stania w kolejce po cukier waniliowy przed świętami i bezproduktywnymi dyskusjami z ludźmi, który po to nie musieli stać...

Sugerujesz, że byłem wyższym funkcjonarjuszem partyjnym albo pracowałem "w resorcie"? rolleyes.gif

QUOTE(Watta)
żenująco niskie płace (ok 30 dolarów/m-c)

Złotówka w PRL była walutą niewymienialną i nie można tego przeliczać tak, jak to się czyni obecnie.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #329

     
Watta
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 438
Nr użytkownika: 20.820

Stopień akademicki: Technik Mechanik ;)
Zawód: rencista
 
 
post 10/12/2008, 22:51 Quote Post

QUOTE
Złotówka w PRL była walutą niewymienialną i nie można tego przeliczać tak, jak to się czyni obecnie.


Teoretycznie nie ale zawsze mogłeś ją wymienić na dolary u cinkciarza pod Pewexem czy bankiem PEKAO i to było nic innego tylko jej realna wymienialna wartość. Po jeszcze gorszym kursie mogłeś ją wymienić w wielu bankach Wiednia czy Frankfurtu. W wielu bankach widniały przeliczniki walut z demoludów na zachodzie a Forinty czy Lewy to były nawet walutami poszukiwanymi przez zachodnich turystów.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #330

30 Strony « < 20 21 22 23 24 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2014 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej