Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
25 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> "Szarze" polskiej jazdy na czolgi we wrzesniu 39, Prawdy - mity - legendy - opinie
     
Domen
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.873
Nr użytkownika: 14.456

 
 
post 23/02/2006, 19:21 Quote Post

Mit o polskiej kawalerii atakującej czołgi konno.

Prawda, czy fałsz?
Otóż ostatnio twierdzi się, że to fałsz.
A jednak, chyba jest to prawda...

Oczywiście wizerunek polskiej kawalerii, atakującej pancerze czołgów szabelkami i lancami, możemy już na wstępie wsadzić sobie głęboko...

To co widzimy w niemieckich filmach propagandowych, czy w filmach takich jak "Lotna" to wierutne bzdury. Nieprawdą jest też, że Polacy atakowali pancerze czołgów szablami, bo myśleli, że są z tektury. rolleyes.gif

Natomiast szarże na czołgi, także z użyciem szabel, FAKTYCZNIE miały miejsce, ale nie wyglądały tak, jak to głosi mit, ponadto, były one ZABÓJCZO SKUTECZNE!...

W kampanii wrześniowej, szczególnie pod koniec walk, częste były sytuacje, że kawaleria polska musiała przeciwstawić się uderzeniom czołgów wroga, a praktycznie nie posiadała już broni przeciwpancernej.

Ułani jednak nie byli głupi, i nie kruszyli szabel na pancerzach czołgów...

Nie byli też tchórzami, i nie uciekali, ale zbrojnie przeciwstawiali się czołgom, w jaki sposób? Było ich kilka:

1.Zdarzały się przypadki skutecznego zwalczania czołgów szablą:

Kawalerzyści szybko i niepostrzeżenie podjeżdżali do czołgu, i za pomocą szabel przecinali przewody paliwowe w otwartej wcześniej przez nich komorze silnikowej, co powodowało obfity wyciek paliwa, lub nawet unieruchomienie czołgu...

... następnie, wrzucali pod czołg, lub do wspomnianej komory silnikowej granat. Szybko oddalali się na bezpieczną odległość. Granat wybuchał, paliwo, a po chwili cały czołg stawał w płomieniach. Później kolejno po sobie następowały wybuch paliwa, i amunciji, a załoga czołgu "Smażyła się żywcem".

2.Kawalerzyści szybko podjeżdżali do czołgów, przymocowywali materiały wybuchowe do ich pancerzy, a granaty wrzucali pod czołg w celu unieruchomienia go (rozwalali gąsienice), następnie uruchamiali zapalnik, i odjeżdżali, aby umknąć przed wybuchem.

Czołg wybuchał, a załoga w środku paliła się żywcem, było to skuteczniejsze (choć nieco ryzykowne dla kawalerzystów) od trafienia pociskiem przeciwpancernym.

Było to jednak droższe i bardziej skomplikowane rozwiązanie, gdyż posiadaliśmy mało odpowiednich materiałów wybuchowych, dodatkowo taki ładunek należało przed użyciem odpowiednio przygotować.

Dlatego często używano prowizorycznych "samoróbek" materiałów wybuchowych, które były niejednokrotnie nie mniej skuteczne.

3.Niszczono czołgi za pomocą granatów wrzucanych pod gąsienicę, w celu unieruchomienia czołgu, a następnie obrzucano czołg butelkami z benzyną, lub innymi "wybuchadełkami", czołg stawał w płomieniach.

4.Gąsienice czołgu niszczono granatami. Zatykano lufę czołgu różnymi materiałami, lub wrzucano w nią granat. Powodowało to rozerwanie lufy i unieszkodliwienie czołgu.

W opisanych powyżej działaniach kawalerzyści mieli przewagę nad piechotą, gdyż poruszali się szybciej, mogli prawie bez strat podjechać do czołgu i równie szybko mogli uciec przed wybuchem.

Usmażenie się w stalowej puszcze po zaatakowaniu którymś z powyższych sposobów nie przedstawiało się dla załogi zbyt optymistycznie wink.gif.

Ci czołgiści, którzy tego doświadczyli, przekazywali to innym, w rezultacie czego, kilkanaście incydentów przeobraziło sie w plotkę, która zyskała ogromne rozmiary, i wśród wielu niemieckich czołgistów zapanował strach przed spłonięciem żywcem, na skutek ataku nieludzkich kawalerzystów...

Ta plotka przyczyniła się też, do tego, że "kilka incydentów" stało się powszechnym sposobem walki kawalerii z czołgami (to dlatego, że załogi czołgów pozbawionych osłony piechoty, często poddawały się na widok kawalerszystów, np. z butelkami z benzyną).

Dlatego też dość często zdarzały się przypadki, że na widok polskich kawalerzystów, załoga samotnego czołgu kapitulowała.

Po prostu niemieccy czołgiści bali się bliskich starć sam na sam, z oddziałkiem kawalerii, przeciętny czołg był wyposażony w 1, najwyżej 2 karabiny maszynowe, których swobodę ostrzału ograniczała wysokość na jakiej były umieszczone, i ograniczone możliwości ruchu na bok, tak więc kawalerzyści mogli bardzo łatwo zajść taki czołg, ze strony, po której nie było karabinów maszynowych, lub też szybką szarżą w kilka sekund zblizyć się do czołgu. Działa były w takim wypadku zupełnie bezużyteczne.

Tak więc często załoga czołgu po prostu opuszczała maszynę i poddawała się.

Nawet czasem zdarzały się sytuacje, w których załogi czołgów poddawały sie "zbiorowo" w większej liczbie, najczęściej przyczyną, było zaskoczenie załóg niemieckich, np. nagłe wyłonienie się z lasu kawalerii, na czołgi poruszające się w kolumnie po drodze, czyli zupełnie nieprzygotowane do walki.

Szczególnie łatwym celem były osamotnione czołgi, lub małe ich grupki, pozbawione wsparcia piechoty. Zdarzały się też takie akcje, przeciwko czołgom, wspieranym przez piechotę (przeważnie w lasach, lub w terenie, w którym można łatwo zaskoczyć wroga), wtedy nagłym atakiem kawalerzyści atakowali piechurów, wyżynali ich, i następnie w opisany powyżej sposób unieszkodliwiali czołgi.

Czasami też udawało się naszym kawalerszystom zaskoczyć załogi, kiedy odpoczywały na zewnątrz swoich pojazdów.

Na przykład:

1. W trakcie przebijania się na Suchowolę przez szwadron 25 PUWlkp pod dowództwem por. Gierleckiego, wykonano "szarżę" na ... 3 czołgi niemieckie. Na widok szarżującego szwadronu załogi czołgów wyskoczyły z pojazdów i poddały się - zupełnie jak na jednym z obrazów Kossaka.

2. Kolejny skuteczne starcie miało miejsce podczas szarży pod Wólką Węglową. Akurat tutaj kawalerzyści przypadkowo napotkali czołgi, ale nieprzygotowane do obrony załogi maszyn, po prostu na widok wyłaniających się z lasu kawalerzystów zaczęły w panice uciekać!
Jak wspominał jeden z kawalerzystów, uczestnik starcia:

"...tuż przy drodze szarozielona ściana sparkowanych czołgów, wyciągniętych rzędem jak daleko oko sięgnie. Stoją w tym momencie nieme i nieruchome... [...] mijamy skrajne budynki, wprost ocierając się o wyciągnięte lufy pancernych wozów [...]w prawo czołgi, ale teraz z ruchomymi purpurowymi wylotami luf [...] Ale przebiegają piesi - zapewne załogi czołgów. Rąbiemy szkopów... Tuż przy mnie jednego ktoś obala koniem. Podrywa się. Rąbię i w garści pozostała mi tylko rękojeść. Szabla pękła - w zapale rąbnąłem w wystającą lufę czołgu...".

Absolutnie nie uważam takiego postępowania jako głupie. Nie były też to "samobójcze" ataki, choć niewątpliwie ryzykowne.

Uważam, że takie postępowanie, nie dość, że było skuteczne, pozwalało uszkodzić lub zniszczyć czołg, a tym samym zabić jego załogę, skromnymi środkami i w dodatku było bohaterskie, i niezbędne w tamtym okresie, a także pomysłowe.

To tylko świadczy o walorach i wartości bojowej, a także zasługach i niezwykłych czynach polskiego kawalerzysty i polskiego żołnierza w obronie własnego kraju.

Chylmy czoła przed bohaterami, którzy dla nas i naszej ojczyzny zabijali i ginęli...

Kawaleria - "piechota na koniach".

Mimo małej liczebności i małej ilości uzbrojenia, tak dzielnie i skutecznie stawiała opór wrogowi, i zadała mu tak wielkie straty.

Na ogół zwalczali czołgi działami i karabinami ppanc.
Piechotę km-ami i kbk-ami.

Jednak w wyjątkowych sytuacjach, lub wobec braku odpowiedniego uzbrojenia, walczyli z czołgami na wszystkie możliwe sposoby, najlepiej jak mogli i nadal ich działania były bardzo skuteczne.

Kiedy nadarzyła się po temu okazja, szarżowali na nieprzygotowanego przeciwnika, i odnosili zwycięstwa nad piechotą i czołgami, dzięki zaskoczeniu, i niewyobrażalnej odwadze.

Nie możemy zapomnieć o tych bohaterach z 39, którzy przelali swoją, ale przede wszystkim wrogą krew, za naszą ojczyznę.

Nie możemy zapomnieć, o formacji, która jest wpisana od samego początku w historię naszego kraju, Polski.

Począwszy od drużyny Mieszka I, poprzez husarię, a skończywszy na kawalerii września 1939 i tej w LWP.

Wszyscy ci ludzie są bohaterami, ale kawaleria WP z 39, to więcej niż bohaterowie, to postrach niemieckiego żołnierza, który bał się jej tak bardzo, że musiał upokorzyć ją w fałszywych filmach propagandowych, aby zmniejszyć swój strach...
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Kecaj
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 120
Nr użytkownika: 12.143

 
 
post 23/02/2006, 19:59 Quote Post


A skądże masz te interesujące informacje na temat zwalczania czołgów przez kawalerię polską. Chętnie sobie poczytam o tym.

Pozdro

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
Artur P.
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 570
Nr użytkownika: 13.086

Stopień akademicki: magister
Zawód: historyk
 
 
post 23/02/2006, 20:59 Quote Post

Też chętnie poznałbym źródła.

Pzdr.
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Domen
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.873
Nr użytkownika: 14.456

 
 
post 23/02/2006, 21:06 Quote Post

Zacznijcie od przeczytania "Września Żagwiącego" Wańkowicza.
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
Roger Ramjet
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 59
Nr użytkownika: 5.590

 
 
post 23/02/2006, 21:09 Quote Post

Nieco szerzej słyszałem jedynie o szarży pod Wólką Węglową:

QUOTE
Świadkiem polskiego ataku był włoski korespondent wojenny, Mario Appelius, który opisał go w sposób następujący: Nagle bohaterski zespół kawalerzystów w sile około paruset koni wyłonił się w galopie z zarośli. Nacierali oni, mając w środku rozwinięty sztandar... Wszystkie niemieckie karabiny maszynowe umilkły, a tylko działa strzelały. Ich ogień stworzył zaporę ogniową na przestrzeni 300 metrów przed liniami niemieckimi. Polscy kawalerzyści nacierali całym pędem, jak na średniowiecznych obrazach! Na czele wszystkich galopował dowódca z podniesioną szablą. Widać było, jak malała odległość pomiędzy grupą polskich kawalerzystów, a ścianą niemieckiego ognia. Szaleństwem było kontynuować tę szarżę na spotkanie śmierci. A jednak Polacy przeszli.

Cytat pochodzi z Wikipedii:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_W%C...C4%99glow%C4%85


Mam wrażenie, że ze względu na obecność włoskich obserwatorów, wówczas narodził się mit o polskiej kawalerii atakującej szablami niemieckie czołgi.

Domen: Dziękuję za informacje smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
1234
 

Wielki Wuj
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.933
Nr użytkownika: 4.636

 
 
post 24/02/2006, 12:42 Quote Post

To jest akurat kawałek z Polski walczącej Ślaskiego.
A z drugiej strony ciekawe, jak to ułani podjeżdżali na koniach do czołgów, aby rzucić tam granat, skoro jako sie rzekło konie robiły za srodek transportu. Niemcy nie umieli strzelać z ckm? A pomysłów zagwożdżenia lufy czołogów to juz nawet komentował nie bedę.
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
konto usunięte 051218
 

Unregistered

 
 
post 24/02/2006, 12:52 Quote Post

Słuchajcie, nie popadajmy w paranoję. Być może zdarzył się jeden lub dwa takie przypadki, i to wszystko. Do walki z czołgami npla służyły ułanom doskononałe działa ppanc., a od 2 września(w przypadku boju pod Jordanowem 10BPM) karabiny ppanc.
pzdr.
 
Post #7

     
memex
 

VI ranga
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.259
Nr użytkownika: 1.184

Stopień akademicki: N/D
Zawód: kalkulator mocy
 
 
post 24/02/2006, 12:54 Quote Post

QUOTE(1234 @ 24/02/2006, 13:42)
A pomysłów zagwożdżenia lufy czołogów to juz nawet komentował nie bedę.

Jeszcze ciekawszym wydaje mi sie pomysł otwarcia w biegu komory silnikowej (ile mogła ważyć najprawdopodobniej pancerna pokrywa komory silnika?) i przecięcia przewodów paliwowych szabelką wink.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
1234
 

Wielki Wuj
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.933
Nr użytkownika: 4.636

 
 
post 24/02/2006, 13:10 Quote Post

Do tego nie doszedłem. Przeczytałem początek i mnie wycięło. Gratuluję wytrwałości. wink.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
Domen
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.873
Nr użytkownika: 14.456

 
 
post 24/02/2006, 13:27 Quote Post

QUOTE
To jest akurat kawałek z Polski walczącej Ślaskiego.
A z drugiej strony ciekawe, jak to ułani podjeżdżali na koniach do czołgów, aby rzucić tam granat, skoro jako sie rzekło konie robiły za srodek transportu. Niemcy nie umieli strzelać z ckm? A pomysłów zagwożdżenia lufy czołogów to juz nawet komentował nie bedę.


Przeciętny czołg był wyposażony w 1, najwyżej 2 karabiny maszynowe, których swobodę ostrzału ograniczała wysokość na jakiej były umieszczone, i ograniczone możliwości ruchu na bok, tak więc kawalerzyści mogli bardzo łatwo zajść taki czołg, ze strony, po której nie było karabinów maszynowych, lub też szybką szarżą w kilka sekund zblizyć się do czołgu, unikając poważnych strat. Działa były w takim wypadku zupełnie bezużyteczne.

SKORO TAK WYCHWALASZ ARMIĘ FIŃSKĄ, TO POWINIENEŚ WIEDZIEĆ, ŻE W CZASIE WOJNY ZIMOWEJ FINOWIE STOSOWALI DOKŁADNIE IDENTYCZNE METODY ZWALCZANIA CZOŁGÓW smile.gif

Z TYM, ŻE PRZY PRZECINANIU PRZEWODÓW PALIWOWYCH UŻYWALI NOŻY, NIE SZABEL, A W CELU SZYBKIEGO ZBLIŻENIA SIĘ DO CZOŁGU, ABY UNIKNĄĆ STRAT, STOSOWALI NIE KONIE, A NARTY wink.gif.

CO DO ZAGWOŻDŻENIA LUFY CZOŁGÓW, LUB WRZUCENIA DO LUFY GRANATA, BUTELKI, TO TAKI SPOSÓB ODNOSIŁ SIĘ OCZYWIŚCIE DO CZOŁGÓW SPARKOWANYCH I UNIERUCHOMIONYCH, NIE DO CZOŁGÓW BĘDĄCYCH W RUCHU wink.gif.

QUOTE
Jeszcze ciekawszym wydaje mi sie pomysł otwarcia w biegu komory silnikowej (ile mogła ważyć najprawdopodobniej pancerna pokrywa komory silnika?) i przecięcia przewodów paliwowych szabelką.


W biegu raczej trudno by było coś takiego zrobić, dlatego zazwyczaj czołg był unieruchamiany granatem wink.gif.

Wybuch w komorze silnikowej, i zapłon paliwa, powodował spalenie się żywcem załogi czołgu.
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
Domen
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.873
Nr użytkownika: 14.456

 
 
post 24/02/2006, 13:40 Quote Post

QUOTE
Słuchajcie, nie popadajmy w paranoję. Być może zdarzył się jeden lub dwa takie przypadki, i to wszystko. Do walki z czołgami npla służyły ułanom doskononałe działa ppanc., a od 2 września(w przypadku boju pod Jordanowem 10BPM) karabiny ppanc.
pzdr.


Przypadków w początkowym okresie walk było niewiele, najwyżej kilkanaście, a jednak wieść o takiej śmierci dotarła do uszu wielu niemieckich załóg, przez co panicznie zaczęli się oni bać polskiej kawalerii wink.gif.

Stąd często zdarzały się przypadki, że załoga czołgu wychodziła przez właz, i poddawała się Polakom.

Później, ten sposób zwalczania czołgów się rozpowszechnił, tym bardziej, że widok kawalerzystów uzbrojonych w granaty, butelki, materiały wybuchowe i łomy, budził przerażenie wśród załóg czołgów.

Pojedynczy czołg, bez wsparcia innych maszyn i piechoty, mimo posiadania kilku km-ów, w żaden sposób nie mógł obronić się przed kawalerzystami.

Na terenach leśnych, czołgi także były dla kawalerii, nawet nie dysponującej bronią ppanc., łatwym łupem, podobnie jak w miastach.

Jeśli nawet czołgi posiadały ochronę w postaci piechoty, to przy odrobinie szczęścia, i z pomocą efektu zaskoczenia, piechotę można było szybko i łatwo wyrżnąć, jak to już jest napisane w jednym z cytatów, wyżej przeze mnie przytoczonych.

QUOTE
Do walki z czołgami npla służyły ułanom doskononałe działa ppanc., a od 2 września(w przypadku boju pod Jordanowem 10BPM) karabiny ppanc.


To prawda, i napisałem o tym, w pierwszym poście. Jednak kiedy brakowało tej broni, a szczególnie pod koniec walk takie przypadki się zdarzały, walczono sposobami i środkami doraźnymi, o których pisałem.

Podobne metody potem stosowali, jak już wspomniałem, Finowie w czasie wojny zimowej, a także kawaleria radziecka, i kawaleria w LWP.

Podobnymi sposobami w niszczeniu czołgów, wielokrotnie posługiwała się także piechota, w trakcie walk w miastach.
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
1234
 

Wielki Wuj
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.933
Nr użytkownika: 4.636

 
 
post 24/02/2006, 13:58 Quote Post


QUOTE
Przeciętny czołg był wyposażony w 1, najwyżej 2 karabiny maszynowe

No to T-1, kazdy inny miał juz działko
QUOTE
, których swobodę ostrzału ograniczała wysokość na jakiej były umieszczone, i ograniczone możliwości ruchu na bok

Kazdy miał obrotowa wieżę, skąd Ty te bzdury bierzesz?
QUOTE
, tak więc kawalerzyści mogli bardzo łatwo zajść taki czołg, ze strony, po której nie było karabinów maszynowych,

To chyba o pirwszej wojnie, bo tak były kaemy w jarzmach w bokach
QUOTE
lub też szybką szarżą w kilka sekund zblizyć się do czołgu, unikając poważnych strat.

Poczytaj sobie o wojie z mahdystami w Sudanie. Tam też konnica mahdystów próbowała robić szybkie szarże na angielskie kaemy
Działa były w takim wypadku zupełnie bezużyteczne.


QUOTE
QUOTE
Jeszcze ciekawszym wydaje mi sie pomysł otwarcia w biegu komory silnikowej (ile mogła ważyć najprawdopodobniej pancerna pokrywa komory silnika?) i przecięcia przewodów paliwowych szabelką.


W biegu raczej trudno by było coś takiego zrobić, dlatego zazwyczaj czołg był unieruchamiany granatem wink.gif.

Taaaa, myslę sobie jak daleko mógł taki zołnierz machnąć granatem. 50 m? Czołg mógłby go skasować w sekundę. A druga sprawa, dlaczego ten rodzaj walki ma byc zatrzeżony dla kawalerii? Piechota juz tak ne mogła?

QUOTE
Przypadków w początkowym okresie walk było niewiele, najwyżej kilkanaście, a jednak wieść o takiej śmierci dotarła do uszu wielu niemieckich załóg, przez co panicznie zaczęli się oni bać polskiej kawalerii .

Stąd często zdarzały się przypadki, że załoga czołgu wychodziła przez właz, i poddawała się Polakom.

Później, ten sposób zwalczania czołgów się rozpowszechnił, tym bardziej, że widok kawalerzystów uzbrojonych w granaty, butelki, materiały wybuchowe i łomy, budził przerażenie wśród załóg czołgów.

Mozna jakies dane źródłowe? Liczba przypadków, icj lokalizacja?
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
Domen
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.873
Nr użytkownika: 14.456

 
 
post 24/02/2006, 14:05 Quote Post

QUOTE
QUOTE

Przeciętny czołg był wyposażony w 1, najwyżej 2 karabiny maszynowe.


No to T-1, kazdy inny miał juz działko


Mówiłem o liczbie karabinów maszynowych, bo działka na bardzo bliskie odległości były prawie bezużyteczne.

Do obrony przed piechotą i kawalerią, służyły km-y, a co się działo, kiedy pojazd pancerny nie był uzbrojony w wystarczającą ilość km-ów, a zaatakowała go piechota, - to widać na przykładzie niektórych niemieckich dział samobieżnych.

QUOTE
Taaaa, myslę sobie jak daleko mógł taki zołnierz machnąć granatem. 50 m? Czołg mógłby go skasować w sekundę. A druga sprawa, dlaczego ten rodzaj walki ma byc zatrzeżony dla kawalerii? Piechota juz tak ne mogła?


No dalej, pokaż mi gdzie pisałem, że piechota tak nie mogła!!??...

Pisałem, że fińska piechota tak robiła podczas wojny zimowej, i także skutecznie. A ty taki spec od wojny zimowej, a o tym nie wiedziałeś?

Kawaleria była szybsza. I nie rzucała z 50 m, ale z bliska.

Poza tym pisałem, że ten sposób walki był ryzykowny. Ale taki Panzer 1, z 2 km-ami, nie był w stanie powstrzymać szarży kawalerii.

Tym bardziej, że dwa kaemy Panzer I, były umieszczone bliźniaczo, więc praktycznie działały jak 1 km.

Ponadto wieża czołgu, na obrócenie się o 360 stopni potrzebuje co najmniej 10 - 20 sekund, a to wystarczy, do zbliżenia się kawalerii, która zaczaiła się wcześniej w pobliskim lesie...
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

     
Domen
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.873
Nr użytkownika: 14.456

 
 
post 24/02/2006, 14:15 Quote Post

QUOTE
Mozna jakies dane źródłowe? Liczba przypadków, icj lokalizacja?


Jak najbardziej można - wypisałem 2.

QUOTE
Do tego nie doszedłem. Przeczytałem początek i mnie wycięło. Gratuluję wytrwałości.


Jak wyżej, trzeba było przeczytać do końca, to przykłady byś zobaczył...

Ja staram się twoje posty czytać do końca, żeby zmniejszyć liczbę nieporozumień.

Nie wiem, jak można coś komentować, bez przeczytania tego...

QUOTE
Poczytaj sobie o wojie z mahdystami w Sudanie. Tam też konnica mahdystów próbowała robić szybkie szarże na angielskie kaemy
Działa były w takim wypadku zupełnie bezużyteczne.


Czytałem o bitwie pod Omdurmanem.

Tam akurat kawaleria brytyjska dostała się pod ostrzał własnych karabinów maszynowych, mimo to, odparła Mahdystów.
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
1234
 

Wielki Wuj
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.933
Nr użytkownika: 4.636

 
 
post 24/02/2006, 14:19 Quote Post



QUOTE
Mówiłem o liczbie karabinów maszynowych, bo działka na bardzo bliskie odległości były prawie bezużyteczne.

Były to działka automatyczne, taki jak my zrobilismy w tych klikunastu tankietkach. Ty wiesz co piszesz?


QUOTE
Do obrony przed piechotą i kawalerią, służyły km-y, a co się działo, kiedy pojazd pancerny nie był  uzbrojony w km, a zaatakowała go piechota, to widać na przykładzie niektórych niemieckich dział samobieżnych.

No to podaj jakis przykład.

QUOTE
No dalej, pokaż mi gdzie pisałem, że piechota tak nie mogła!!??...

Temat jest o szarżach kawalerii. Nie wiem, dlaczego teraz piszesz o piechiocie?

QUOTE
Kawaleria była szybsza. I nie rzucała z 50 m, ale z bliska.

...bo na poborze robili sprawdziany z biegów i ci szybsi szli do kawalerii, a wolniejsi do piechoty?

QUOTE
Poza tym pisałem, że ten sposób walki był ryzykowny. Ale taki Panzer 1, z 1 km-em, nie był w stanie powstrzymać szarży kawalerii.

...a od kiedy to Niemcy walczyli pojedynczymi czołgami? W końcu to oni z Ruskimi wpadli na pomysł robienia dużych jednostek pancernych.

QUOTE
Ponadto wieża czołgu, na obrócenie się o 360 stopni potrzebuje co najmniej 10 - 20 sekund, a to wystarczy, do zbliżenia się kawalerii, która zaczaiła się wcześniej w pobliskim lesie...

Lekie wieże czołgów obracane chyba wtedy jeszcze ręcznie robiły to szybciej. A jak daleko mógły byc ten las? 100 m? Pomyslmy, skuteczny rzut granatem koło 20 m, zostaje 80. Ja pamiętam, że 60 robiłem w coś koło 10-11 sek, ale bez karabinu, plecaka itp. Mysle, że 20 sek. Trup w połowie drogi.
 
User is offline  PMMini Profile Post #15

25 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej