Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
8 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Wojna francusko - pruska 1870-1871
     
paweł94
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 157
Nr użytkownika: 12.040

Pawe³
Zawód: Uczen
 
 
post 20/12/2005, 14:19 Quote Post

Dopiero co się wczoraj zarejestrowałem i tak się (nietety) składa, że odrazu chciałbym poprosić o pomoc. Proszę podać jak najwięcej informacji o owej wojnie toczonej w latach 1870-1871 przez rozwijające się (wtedy) Prusy i Francje. Ciekawi mnie ta wojna, ponieważ właśnie wtedy (odbiegam troche od tematu) użyto masowo karabinów odtylcowych po raz pierwszy. Dlatego też w czasie tej wojny, jak mi wiadomo obie strony konfliktu poniosły olbrzymie straty.

Pzdr Paweł
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
chassepot
 

Tata Kubusia
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.186
Nr użytkownika: 4.559

Przemek Czarnecki
Stopień akademicki: mgr
Zawód: marny sluga fiskusa
 
 
post 20/12/2005, 20:25 Quote Post

Wojna została wypowiedziana przez Francję 19 lipca 1870 r., jakkolwiek została sprowokowana przez Prusy (kandydatura Hohenzolerna na tron Hiszpanii, depesza Emska). Siły:
Prusy i sojusznicy - podaje się liczby od 400.000 do 500.000 żołnierzy;
Francja: (siły zgromadzone w Alzacji i Lotaryngii) od 200.000 do 250.000 żołnierzy.
Z tego, co wiem wojska Prus i sojuszników (Bawaria, Saksonia, Wirtembergia) pod względem operacyjnym dzieliły się na 3 armie (niestety nie wiem pod czyim dowództwem, nie znam liczby batalionów szwadronów, baterii. Z kolei armia francuska do 6 sierpnia stanowiła jedną Armię Renu (armee du Rhin) dowodzoną przez cesarza Napoleona III, która dzieliła się na 8 korpusów (w tym jeden gwadrii) i rezerwę kawalerii - razem 331 batalionów, 220 szwadronów, 148 baterii i teoretycznie wg eteów powinna liczyć 320.000 żołnierzy (faktycznie 250.000, 636 dział i 156 mitraliez (mitrilleuses) - pradziadek karabinu maszynowego. Jedyną zaczepną akcją Francuzów było zajęcie Saarbrucken dnia 2 sierpnia 1870 r. przez 3-ci korpus gen.Frossarda, który zresztą szybko sie wycofał na francuską stronę granicy. W dniach 4-6 sierpnia rozegrały się bitwy graniczne pod Wissembourgiem (4 sierpnia, dywizja piechoty z I korpusu francuskiego i brygada kawalerii przeciwko dywizji bawarsiej i pruskiej), Spichern-Forbach (6 sierpnia ), Woerth (6 sierpnia), po których wojska pruskie i sojusznicze wtargnęły na terytorium Francji. Bitwy te były rozgrywane przy przewadze pruskiej (każda z nich mniej więcej dwukrotnie - przy czym jednocześnie uwidaczniała się przewaga pruskiej artylerii - większy zasięg, zamek odtylcowy, natomiast karabiny systemu Chassepot'a przewyższały pruskie systemu Dreyse'go większy zasięg i szybkostrzelność). Dodatkowo błędem Francuzów było zaliczenie mitraliez do artylerii (i umieszczenie ich baterii w strukturze pułków artyleryjskich, a nie np. piechoty) bowiem nie mogły one konkurować z działami Kruppa i były przez nie niszczone nie przydając się tam gdzi mogły zostać skutecznie użyte. Pod względem strat ilościowo były one mniej - więcej równe po obu stronach.
Po porażkach w bitwach granicznych Napoleon III opuszcza Armię, a ta zostaje podzielona na Armię Renu (lub Lotaryngii) pod dowództwem marsz. Bazaine'a w składzie korpus gwardii, korpusy II, III, IV i VI, oraz Armię Alzacji pod dowództwem marszałka Mac Mahona. Ta ostatnia wycofała się do Szampanii celem reorganizacji na froncie pozostała wyłącznie Armia Lotaryngii. W tym czasie Niemcy znaleźli się na zachód od wojsk Bazaine'a (o ile wiem w sile 2 armii - trzecia pozostała w Alzacji i zajęła się obleganiem tamtejszych twierdz). Bazaine podjął próbę odwrotu z Metz'u na zachód jednak po bitwie pod Mars-la-Tour 14 sierpnia (zakończonej niemalże zniszczeniem pruskiego III korpusu - został on uratowany dzięki akcji 6 szwadronów kirasjerów i ułanów tzw. szarża śmierci von Bredowa dezorganizujaca artylerię francuską) zrezygnował z odwrotu i zajął umocnione pozycje na zachód od twierdzy Metz. Tam też (Gravelotte - St.Privat) 18 sierpnia rozegrała się walna bitwa (największa w tej wojnie - Prusacy ok 188 tys. żołnierzy ponad 700 dział, Francuzi 115 tys. żołnierzy ok 500 dział i mitraliez. Zwycięstwo było po stronie pruskiej, chociaż ponieśli oni znacznie większe straty 20000 zabitych i rannych wobez 13.000 strat francuskich, bowiem Armia Lotaryngii została zablokowana w twierdzy Metz. Idącą na odsiecz Armię Alzacji Mac Mahona (korpusy I, V, VII oraz dodatkowo nie biorący wcześniej udziału korpus XII wraz z dywizją marynarki - troupes de marine) przy której był Napoleon III otoczono pod Sedanem. Po bezskutecznych próbach przebicia się z okrążenia kapitulowałą 2 września. Armia Bazaine'a kapitulowała kilka tygodni później. 4 września została proklamowana republika. Na razie tyle.
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
zajączek
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.447
Nr użytkownika: 3.463

 
 
post 20/12/2005, 21:11 Quote Post

QUOTE
Dodatkowo błędem Francuzów było zaliczenie mitraliez do artylerii (i umieszczenie ich baterii w strukturze pułków artyleryjskich, a nie np. piechoty) bowiem nie mogły one konkurować z działami Kruppa i były przez nie niszczone nie przydając się tam gdzi mogły zostać skutecznie użyte.

Piękny tekst, celem wyjaśnienia chciałbym dodać że mitrlieza de Reffye'a to była tzw. kartaczownica czyli taki odpowiednik kartaczownicy Gatlinga z Wojny Secesyjnej.
Dzisiaj byśmy powiedzieli "karabin maszynowy" lub poprostu "broń napedowa".
Posiadała 25 luf o kalibrze od 13 do 25 mm ułożonych w rzedach po 5 luf.
Wprawienie w ruch korbą zespołu 25 zamków powodowało proces ładowania, odpalania i wyrzucania łuski. Niektóre modele miały możliwośc strzelania salwami po 5 luf na raz.
Szybkostrzelnośc praktyczna to ok 130 strzałow na minute a masa mitralizy to ok 800 kg. Miała więc podstawe kołową umożliwiajacą dzięki konnemu zaprzęgowi przemieszczanie.
Udoskonalona w latach sziedemdziesiątych XIX wieku w Belgi przez Montigny.
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Thomuss
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 82
Nr użytkownika: 4.829

Stadhouder Republiki
Stopień akademicki: Poszukiwacz prawdy
Zawód: Customer service
 
 
post 21/12/2005, 11:09 Quote Post

QUOTE
  ponieważ właśnie wtedy (odbiegam troche od tematu) użyto masowo karabinów odtylcowych po raz pierwszy.


Po raz pierwszy na masową skalę karabiny odtylcowe zastosowała armia pruska podczas wojny z Austrią w 1866 r(Sadowa, Nikolsburg)
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
zajączek
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.447
Nr użytkownika: 3.463

 
 
post 21/12/2005, 13:27 Quote Post

Autor miał na myśli zapewne że była to pierwsza wojna gdzie obydwie walczące strony użyły podobnych konstrukcyjnie odtylcowych karabinów iglicowych.
Jednak pierwszą wojną gdzie stosowano karabiny odtylcowe (w ograniczonym co prawda zakresie) była Wojna Secesyjna pomiędzy Unią i Konfederacją.
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
chassepot
 

Tata Kubusia
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.186
Nr użytkownika: 4.559

Przemek Czarnecki
Stopień akademicki: mgr
Zawód: marny sluga fiskusa
 
 
post 21/12/2005, 19:11 Quote Post

Pragnę dodać jeszcze kilka słów na temat bitwy pod Gravelotte - St. Privat.
Akurat tego dnia (18 sierpień 1870) mnóstwo okoliczności przemawiało na korzyść Francuzów. Zajęli dobrze umocnione pozycje, po raz pierwszy umieścili mitraliezy nie na stanowiskach artyleryjskich ale wśród piechoty, przewaga adwersarzy nie była aż tak ogromna jak we wcześniejszych bitwach obronnych. Dodatkowo Prusacy nie bardzo orientowli się w ich położeniu. Nie chciałbym się pomylić (nie mam pod ręką danych) ale 2 armia pruska von Steinmetz'a (tego od "Bartka zwycięzcy") zaatakowała frontalnie lewe skrzydło francuskie (mysląc, że obchodzi ich flankę). Francuzi wykorzystując swe atuty (lepsza broń piechoty, dobrze wykorzystane kartaczownice - Zajączku, dziękuję Ci za prześliczny opis, zresztą pamiętam Twoją dyskusję o brown bess wink.gif ) poradzili sobie bez problemu z tym atakiem, Prusacy zostali odparci, a ich odwrót nosił znamiona wysokiego stopnia zdezorganizowania. Towarzyszący głównodowodzącemu królowi Wilhelmowi faktycznie dowodzący von Moltke poważnie nosił się z zamiarem generalnego odwrotu, postanowił jednak kontynuować starcie w dniu następnym - tymczasem doniesiono mu, że na lewym skrzydle pruskim (a prawym francuskim) gwardia uzyskała przełamanie a cała armia francuska wycofuje się do Metz'u. Prusacy onieśli kolejne zwycięstwo. Co stało się zatem po drugiej stronie?
Początkowo atak gwardii pruskiej skierowany na pozycje francuskiego IV korpusu (gen.dyw. Ladmirault) przebiegał tak samo jak na lewym skrzydle. Gwardia pruska jednakże, mimo ogromnych strat tj. 7000 zabitych i rannych nie uległa dezorganizacji tylko trwała na swojich pozycjach. Od zagłady uratował ją flankowy atak XII korpusu (Sasi), który spóźnił się na pole bitwy. Bazaine próbował ratować sytuację wysyłając gwardię ale tu kompletnym gówniarstwem popisał się jej dowódca gen Bourbaki - myślał (a taka tradycja powstała w armii francuskiej jeszcze za Napoleona I), że idzie dobić przeciwnika, a kiedy zorientował się, że jego zadanie polega na czym innym zawrócił swe oddziały, bez wprowadzania ich do bitwy. Ze wzgledu na wspomnianą tradycję odwrót gwadrii był dla żołnierzy francuskich o ile nie sygnałem do sauve qui peut (ratuj sie kto może) ale oznaką generalnej klapy.
Niezależnie od postawy Bourbaki'ego kontrowersyjną postacią był dowódca Armii Lotaryngii marszałek Achille Bazaine. Ogólnie panuje pogląd, że nie dorósł do dowodzenia tak wielką armią (chociaż był świetnym dowódcą dywizji i miał za sobą chlubną przeszłość - Wojna krymska, Magenta, Solferino, ekspedycja do Meksyku). Tego szczebla (dowodzenia oddziałami, które ma się w zasięgu wzroku lub jazdy konnej) nie potrafił przekroczyć, ponadto z racji faktu, że swoją służbę rozpoczął od szrergowego żołnierza w Algierii w latach 30-tych XIX w nie czuł się dobrze w środowisku swych kolegów (dowódców korpusów) i nie potrafił wydawać im jednoznacznych rozkazów (często czynił to w formie sugestii). Stąd jego chimeryczne decyzje pod Mars-la-Tour, stąd wydanie Ladmirault'owi sugestii zagiecia prawego skrzydła wobec spodziewanego uderzenia Sasów - niewykonanego bo był tylko sugestią, stąd brak ataku na zdeorganizowaną 2 Armię von Steinmenz'a (a propos - Bartek nie mógł być żadnym zwycięzcą jak chce Sienkiewicz, a co najwyżej mógł wznosić modły do Najświetszej panienki za ocalenie skóry). Z drugiej strony jak pisze Wimmer w "Historii piechoty polskiej" o braku kontrataku zadecydowała francuska doktryna taktyczna stanowiąca przeciwieństwo do austriackiej z 1866 roku ataku za wszelką cenę - i jak każda przesada defensywę stosowano aż do granic absurdu.
Na koniec dwie dykteryjki:
1) Podczas ataku gwardii pruskiej pod Gravelotte pewien młody oficer służący w sztabie wyraził opinię, że może lepiej by było zaczekać z atakiem na Sasów. Usłyszał na to od starszego kolegi "Żylibyśmy zbyt długo, gdybyśmy postępowali według Pańskich rad"
2) Mac Mahon w przeddzień Sedanu miał rzec "Nous sommes dans la pot de ferre, et demain nous serrons emmerdes"- Znalezliśmy się w nocniku, a jutro zostaniemy zas...ani"
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
Rupert Reński
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 27
Nr użytkownika: 8.266

Zawód: uczeñ
 
 
post 23/12/2005, 17:56 Quote Post

Podobno Prusacy mogli powołać pod broń około miliona 200 tysiecy ludzi w całych Prusach !!
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
chassepot
 

Tata Kubusia
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.186
Nr użytkownika: 4.559

Przemek Czarnecki
Stopień akademicki: mgr
Zawód: marny sluga fiskusa
 
 
post 24/12/2005, 13:46 Quote Post

Bardzo możliwe, z tym, że były to możliwości teoretyczne. Żadnego państwa nie było stać na powołanie do wojska (zarówno liniowego jak i jednostek pomocniczych - Francji do gwardii narodowej, Prus do landwehry) ogółu kontyngentu zobowiązanego do służby wojskowej, bo nie wytrzymałyby tego budżety państw. Wspomnę tylko, że armia francuska miała w trakcie wojny liczyć łącznie 600.000 żołnierzy, tylko ze względu na fatalną mobilizację zgromadzono połowę tego (z czego na froncie bezpośrednio ćwierć miliona). Mozliwości ich adwersarzy były podobne, z tym że wykorzystali je do maksimum (albo prawie do maksimum).
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
chassepot
 

Tata Kubusia
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.186
Nr użytkownika: 4.559

Przemek Czarnecki
Stopień akademicki: mgr
Zawód: marny sluga fiskusa
 
 
post 25/12/2005, 14:59 Quote Post

Chciałbym przeprosić za nieścisłości i błędne informacje w poprzenich postach i jednocześnie je sprostować.
1. Wojska pruskie i sojusznicze dzieliły się na 3 armie 1-sza dowodzona przez Karla von Steinmetz'a 2-ga przez księcia Friedricha Karla i 3-cia przez księcia Friedricha Wilhelma. Po drugie 18 sierpnia pod Gravelotte na prawym skrzydle pruskim atakowała 1 Armia (von Steinmetz) na lewym 2 Armia (książę Fiedrich Karl). Po trzecie na prawym skrzydle francuskim zajmował pozycje nie IV korpus gen. Ladmirault'a a VI korpus marszałka Canrobert'a. Przepraszam za poprzednie nieścisłości i życzę Wesołych Świąt.
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
nemonka
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 2
Nr użytkownika: 15.375

 
 
post 14/03/2006, 10:46 Quote Post

a moze ktos z Was wie dlaczego cesarstwo zmusilo francje do oddnania alazcji, lotaryngii, wypłacenia 5 mld franków, utrzymywania wojska do czasu wyplacenia doszkodowania... a nie zazadalo kolonii???
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.172
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
Zawód: pisarz
 
 
post 20/03/2006, 10:37 Quote Post

Godfrydzie, niestrudzony badaczu dziejów dziewiętnastowiecznej kawalerii!
Wojna francusko-niemiecka (nie pruska, bo przecież nie tylko Prusacy w niej wzięli udział) była, o ile się nie mylę, ostatnią wojną świata zachodniego, w której prowadzono szarże na broń białą (incydenty z frontu zachodniego I wojny światowej to już nie było to). Ta wojna to ostatnie romantyczne porywy europejskiej jazdy. Kiedy przeprowadzano szarże? Wtedy, kiedy wszelkie inne środki już zawiodły. Przykłady? Szaleńcze ataki francuskiej kawalerii pod Sedanem, gdy wojska Napoleona III usiłowały się wydrzeć z okrążenia. Przeciwnicy też oczywiście sięgali po tę broń, czego przykładem stała się słynna "szarża śmierci von Bredowa". Ówczesne pola walki były nasycone morderczymi środkami bojowymi, takimi jak słynne chassepoty czy kartaczownice, więc skuteczność owych szarż była niewspółmierna do bohaterstwa kawalerzystów. Amerykański generał, Philip Sheridan, obserwujący pod Sedanem brawurowe ataki francuskiej konnicy, mógł je podziwiać już jako w zasadzie echa epoki minionej.
Trzeba przy tym zauważyć, jaki wówczas jeszcze istniał sentyment do wojsk konnych. Król Bawarii, Ludwik II, niepoprawny romantyk, uwielbiał pozować malarzom w mundurze ułańskim; zaś książę Fryderyk Karol, jeden z wodzów wojsk niemieckich w roku 1870, nosił czerwony uniform gwardyjskich huzarów pruskich.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
chassepot
 

Tata Kubusia
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.186
Nr użytkownika: 4.559

Przemek Czarnecki
Stopień akademicki: mgr
Zawód: marny sluga fiskusa
 
 
post 26/03/2006, 20:26 Quote Post

Tzw. szarża śmierci von Bredowa miała miejsce 14 sierpnia 1870 r. pod Mars-la Tour, dzięki umiejętnemu wykorzystaniu osłony terenu (kotlina) von Bredowowi udało się z 5-ma szwadronami (z 7-go pułku kirasjerów i 15 pułku ułanów) dopaść niespodziewanie stanowisk artylerii IV korpusu francuskiego wybić całą obsługę i tym sposobem wyłączyć ją z walki, ratując III korpus pruski od zagłady. Mimo, ze szarża ta zakończyła się sukcesem i przesądziła o wyniku bitwy Prusacy ponieśli poważne straty - aczkolwiek niewymierne w stosunku do tego co dzięki niej osiągnieto. Mówi się, że szarża śmierci von Bredowa przedłużyła żywot kawalerii na polach bitew o jakieś 40 lat wink.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
Anders
 

VII ranga
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.298
Nr użytkownika: 4.016

Stopień akademicki: brak
Zawód: Student
 
 
post 27/03/2006, 13:47 Quote Post

Dla świata - korzystniejsza wersja to wygrana Francji.
Dla Polski - dobrze się stało, że wygrały Prusy. Gdyby nie to nie byłoby zjednoczenia Niemiec, parcia do I WŚ a co za tym idzie utrzymano by status quo w Europie środkowej... Bez szans na odrodzenie państwa Polskiego.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
Beukot
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.470
Nr użytkownika: 16.122

Stopień akademicki: dla przyjaciol: megi
 
 
post 10/04/2006, 23:25 Quote Post

QUOTE(chassepot @ 21/12/2005, 20:11)
Pragnę dodać jeszcze kilka słów na temat bitwy pod Gravelotte - St. Privat. (...)
Nie chciałbym się pomylić (nie mam pod ręką danych) ale 2 armia pruska von Steinmetz'a (...) zaatakowała frontalnie lewe skrzydło francuskie (mysląc, że obchodzi ich flankę).

Nie. Steinmetz złamał rozkazy Moltkego. Miał zaczekać z uderzeniem na moment, gdy saski XII korpus znajdzie się pod St. Privat i obejdzie prawą flankę Francuzów. Zamiast tego, gdy działa IX korpusu zaczęły zmiękczać prawoskrzydłowe oddziały Armii Renu pod Amanvillers, Steinmetz posłał VII i VIII korpus 1 Armii do natarcia - bez kawalerii i artylerii, wprost na 140 dział, kartaczownice i kilka dywizji uzbrojonych w Chassepoty.
QUOTE(chassepot @ 21/12/2005, 20:11)
Francuzi wykorzystując swe atuty (lepsza broń piechoty, dobrze wykorzystane kartaczownice - Zajączku, dziękuję Ci za prześliczny opis, zresztą pamiętam Twoją dyskusję o brown bess wink.gif ) poradzili sobie bez problemu z tym atakiem, Prusacy zostali odparci, a ich odwrót nosił znamiona wysokiego stopnia zdezorganizowania. Towarzyszący głównodowodzącemu królowi Wilhelmowi faktycznie dowodzący von Moltke poważnie nosił się z zamiarem generalnego odwrotu,

Chyba nie. Był zszokowany postępkiem Steinmetza (którego nie znosił jeszcze od czasów wojny 1866) i zdegustowany panicznym odwrotem swoich ludzi. Pozytywną stroną tego natarcia był fakt, że udało się Moltkemu wreszcie pozbyć sie Steinmetza, który "w nagrodę" został mianowany przez króla gubernatorem Poznania.
QUOTE(chassepot @ 21/12/2005, 20:11)
(...)tymczasem doniesiono mu, że na lewym skrzydle pruskim (a prawym francuskim) gwardia uzyskała przełamanie a cała armia francuska wycofuje się do Metz'u. Prusacy onieśli kolejne zwycięstwo. Co stało się zatem po drugiej stronie?
Początkowo atak gwardii pruskiej skierowany na pozycje francuskiego IV korpusu (gen.dyw. Ladmirault) przebiegał tak samo jak na lewym skrzydle. Gwardia pruska jednakże, mimo ogromnych strat tj. 7000 zabitych i rannych nie uległa dezorganizacji tylko trwała na swojich pozycjach.

Prusacy mieli potrójnego pecha - po pierwsze dowódca korpusu gwardii generał Wurttemberg uznał, że milczenie francuskich dział oznacza osłabnięcie francuskiej obrony, po drugie zależało mu bardzo żeby zgarnąć laury zwycięstwa zanim nadciągną Sasi, po trzecie jego oficerowie, którym zależało na jak najszybszym skróceniu dystansu i przekroczeniu "dziury Chassepota", zgrupowali żołnierzy w zwarte kolumny kompanijne. Auć.
QUOTE(chassepot @ 21/12/2005, 20:11)
Od zagłady uratował ją flankowy atak XII korpusu (Sasi), który spóźnił się na pole bitwy.

Nie spóźnił się. Sasi musieli po prostu maszerować z daleka i do nich Moltke dostosował plan bitwy (który mu Steinmetz z Wurttembergiem "ulepszyli"). Natarcie XII korpusu było poniekąd formalnością. W ramach przygotowania do natarcia Prusacy zmasowali 180 dział i dłuższy czas demolowali pozycje francuskie pod Amanvillers i St. Privat. W ciągu popołudnia w dywizje Ladmiraulta i Canroberta wpompowano 20 000 pocisków. Ostrzał niszczył całe oddziały, zasypywał i niszczył okopy, podpalał zabudowania. Mimo świetnych pozycji Francuzi stracili tysiące zabitych od ognia artylerii (70% francuskich ofiar bitwy to ofiary artylerii; u Prusaków odwrotnie - 70% od ognia piechoty).
QUOTE(chassepot @ 21/12/2005, 20:11)
Bazaine próbował ratować sytuację wysyłając gwardię ale tu kompletnym gówniarstwem popisał się jej dowódca gen Bourbaki - myślał (a taka tradycja powstała w armii francuskiej jeszcze za Napoleona I), że idzie dobić przeciwnika, a kiedy zorientował się, że jego zadanie polega na czym innym zawrócił swe oddziały, bez wprowadzania ich do bitwy. Ze wzgledu na wspomnianą tradycję odwrót gwadrii był dla żołnierzy francuskich o ile nie sygnałem do sauve qui peut (ratuj sie kto może) ale oznaką generalnej klapy.

To chyba nie tak było.
Canrobert wielokrotnie podczas bitwy prosił Bazaine'a o zaopatrzenie (kończyły mu się pociski do armat i amunicja karabinowa). Ponieważ ich nie otrzymał, mógł jedynie biernie obserwować saski XII korpus maszerujący mu na flankę z kierunku Roncourt. Bourbaki, dowódca rezerwy, starał się być wierny rozkazom. Tylko co z tego, gdy rozkazy od Bazaine'a były kompletnie niejednoznaczne - typu. "Niech pan skieruje swoje oddziały gdziekolwiek uzna pan za stosowne." Bourbaki wysłał nawet oficera (kpt de Beaumont) na rekonesans do St. Quentin - miał sprawdzić czy Prusacy zagrażają Gravelotte. Gdyby było bezpieczne, Bourbaki miał zamiar pomaszerować na prawe skrzydło do Canroberta i Ladmirautla. Niestety de Beaumont galopując z powrotem o 16:30 napotkał Bazaine'a i jego sztab. Bazaine rozpoznał kapitana, a potem podyktował mu słynny rozkaz, który potem był dowodem na procesie samego Bazaine'a: "Proszę poinformować generała Bourbakiego, że winien ostrzec marszałka Canroberta, iż sie wycofuje." Kto się wycofuje - Canrobert czy Bourbaki? Dobre pytanie. De Beaumont też nie zrozumiał, poprosił więc o weryfikację - "Czy chodzi o to, że marszałek Canrobert powinien się wycofać po poinformowaniu o tym generała Bourbakiego, czy też generał [Bourbaki] powinien się wycofać po poinformowaniu o tym marszałka Canroberta?". Wyjaśnienie brzmiało: "To generał Bourbaki powinien dać znać marszałkowi Canrobertowi, że już go dłużej nie wspiera, a następnie wycofać się do obozu."
W tym czasie Bourbaki już wyruszył do Amanvillers. Gdy dotarł do niego de Beaumont, rezerwa zatrzymała się. Z braku jasnych rozkazów Bourbaki nie wiedział co powinien zrobić. Gdy wreszcie wysłał jedną ze swoich dywizji na pomoc Ladmiraultowi, było już za późno. Świeże oddziały zostały zmyte przez bezładne fale spanikowanych żołnierzy, opuszczających pozycje pod Amanvillers. Odwrót był kompletną katastrofą - nie było wyznaczonych dróg odwrotu, punktów zbiórki, rozkazów czy oficerów kierujących masami żołnierzy. Oficerowie sztabowi, którzy zgłaszali się do Bazaine'a z prośbą o radę w odpowiedzi usłyszeli: "Wyznaczono wam wasze pozycje. Trzeba było ich bronić. Jak macie teraz kłopoty, to wyłącznie wasza wina".
QUOTE(chassepot @ 21/12/2005, 20:11)
Niezależnie od postawy Bourbaki'ego kontrowersyjną postacią był dowódca Armii Lotaryngii marszałek Achille Bazaine.

Kontrowersyjną? Łagodnie powiedziane.
Naprawdę niezła jest ostatnia rzecz, jaką Bazaine zrobił przed upadkiem Metzu - 28 października spotkał się potajemnie z płatnikiem Armii Renu i pobrał od niego pensje senatora praz marszałka Francji za wrzesień i październik. 29 Metz został poddany.
Koleś mi normalnie zaimponował.

QUOTE(chassepot @ 26/03/2006, 21:26)
Tzw. szarża śmierci von Bredowa miała miejsce 14 sierpnia 1870 r. pod Mars-la Tour,

Jej ciekawym efektem był los francuskiej dywizji kirasjerów Fortona - skierowana przeciwko von Bredovowi w ciągu kilku minut straciła 154 kawalerzystów wyłącznie od ognia własnej spanikowanej piechoty.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.172
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
Zawód: pisarz
 
 
post 11/04/2006, 13:22 Quote Post

Mam pytanie do naszego szanownego kolegi informatyka, który niedawno dołączył do naszej forumowej rodziny. Dotyczy ono kwestii skuteczności artylerii używanej przez Prusaków i ich sojuszników. Podałeś bowiem procentowe wyliczenia tyczące się powodów śmierci francuskich żołnierzy. Chciałbym wiedzieć, kto i na jakiej podstawie je tworzył. Moje pytanie bierze się prosto z pamiętnika amerykańskiego generała Philipa Sheridana, który w roku 1870 jako obserwator znajdował się przy wojskach niemieckich. Wojskowy ów wspominał, iż jego pruscy rozmówcy częstokroć chwalili się osiągnięciami swoich artylerzystów. Amerykanin dodawał jednak, iż lustrując kolejne pobojowiska nie dostrzegał oznak morderczości ognia kruppowskich armat.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

8 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2014 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej