Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
27 Strony « < 3 4 5 6 7 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Najlepsi dowódcy polscy Kampanii Wrzesniowej
     
Kecaj
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 120
Nr użytkownika: 12.143

 
 
post 12/02/2006, 10:10 Quote Post

Dowódca nie powinien opuszczać swoich żołnierzy w najgorszym momentach, tym bardziej oficer o takim stopniu (generał) dowodzący tak duża armia. Rommel tak zrobił. Armia Łódź dotarła do Modlina tylko dzięki gen. Thomme który pozbierał rozbite oddziały i wycofywał się w kierunku stolicy. Kutrzeba był lepszy od Rommla.

Ten post był edytowany przez Net_Skater: 12/02/2006, 15:17
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #61

     
Wszechbor
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 97
Nr użytkownika: 568

 
 
post 12/02/2006, 11:17 Quote Post

QUOTE(Kecaj @ 12/02/2006, 11:10)
Dowódca nie powinien opuszczać sowich żołnierzy w najgorszym momentach, tym bardziej oficer o takim stopniu (generał) dowodzący tak duża armia. Rommel tak zrobił. Armia Łódź dotarła do Modlina tylko dzięki gen. Thomme który pozbierał rozbite oddziały i wycofywał się w kierunku stolicy. Kutrzeba był lepszy od Rommla.
*



Należy przeanalizowac ówczesną sytuację. Na odcinku Warszawa - Twierdza Modlin, po ewakuacji rządu nie było żadnego oficera w randze generała dywizji. Rómmel sam nie mianował się na dowódcę obrony w Warszawy i Twierdzy Modlin. Taka była akurat potrzeba chwili, akurat w tym miejscu gen. Rómmel był bardziej potrzebny. Armia Łódz na tym nie ucierpiała, bo dowództwo przejął gen. Thomee. Czy wojna obronna miała być "polskimi Termopilami", gdzie kazdy walczy na swojej pozycji aż go zastrzelą, bez zadnych roszad ? Trochę elastyczności.

Kutrzeba był dobrym dowódcą liniowym, poprawnie analizował sytuację na froncie. Ciekawe co by zrobił Kutrzeba, gdyby już 1.IX Grupa Armii "Południe" (w sile 10 armia- korpusy 4,11,15,16) zaczęła nacierać dywizjami pancernymi na Armię "Poznań".
W tej sytuacji gen. Rómmel podjął odpowiednie decyzje, gdy wieczorem 1.IX sztab 10 armii oczekiwał, że oddziały polskie juz wcześniej obsadziły ponad 100 kilometrowy brzeg Warty i Widawki. Rómmel dyspomującąc w ówczesnym czasie na tym odcinku trzema dywizjami piechoty i jedną brygada kawalerii, skoncentrował je na odcinku Libliniec-Krzepice. Polskie oddziały stawiały zdecydowany i skuteczny opór z nocy z 1.IX na 2.IX i z 2.IX na 3.IX. Dało to równiesz czas Naczelnemu Wodzowi na organizację obwodów.
Rómmel podejmował równiez bardzo istotne decyzje, bez których Armia Lódź mogła zostać rozbita dużo wczesniej i w ogóle nie dotrzec do Modlina.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #62

     
Kecaj
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 120
Nr użytkownika: 12.143

 
 
post 13/02/2006, 22:38 Quote Post

Właśnie. Nalezy przeanalizować ówczesną sytuacje. Ty za to jeszcze się nie zabrałeś.

QUOTE
Rómmel sam nie mianował się na dowódcę obrony w Warszawy i Twierdzy Modlin.


Nie ma dokumentów które by wskazywały na to ze gen. Rommel został wezwany do Warszawy przez Naczelnego Wodza


Mi się wydaje, że Rommel bardziej potrzebny był Armii Łódź która cofała się przed uderzeniami GA południe niż stolicy do której pierwsze jednostki niemieckie dotarły w dzień po objęciu przez gen. dowództwa nad Armią Warszawa. Nikogo nie powiadomił że "jedzie" do Warszawy. Gen Thomme sam przejął dowództwo nie kontaktujac się z gen. Rommlem bo widział, że armia zaczyna mieć coraz poważniejsze problemy i nie wiedział gdzie się podziewa Rommel. Thomme był energiczny i dzięki temu ocalił to co zostało z Armii Łódź. Rommel uciekł do bezpiecznej wówczas stolicy. Dowódca tak nie postępuje.


QUOTE
Kutrzeba był dobrym dowódcą liniowym, poprawnie analizował sytuację na froncie. Ciekawe co by zrobił Kutrzeba, gdyby już 1.IX Grupa Armii "Południe" (w sile 10 armia- korpusy 4,11,15,16) zaczęła nacierać dywizjami pancernymi na Armię "Poznań".


Pewnie też dostałby ostre cięgi od Niemców, ale na pewnio nie zwiałby do stolicy, tylko próbowałby w jakikolwiek sposób nawiązać połączenie ze swoja armia. Kutrzeba przynajmiej spróbował walczyć. Rommel by tego nie zrobił.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #63

     
Wszechbor
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 97
Nr użytkownika: 568

 
 
post 13/02/2006, 23:57 Quote Post

QUOTE
Nie ma dokumentów które by wskazywały na to ze gen. Rommel został wezwany do Warszawy przez Naczelnego Wodza
Gen Thomme sam przejął dowództwo nie kontaktujac się z gen Rommlem bo widział że armia zaczyna mieć coraz poważniejsze problemy i nie wiedział gdzie się podziewa Rommel.


Tak się właśnie składa, że gen.Rómmel opuścił Armię "Łódź" w nocy z 7 na 8 września, a 8.IX na mocy rozkazu Naczelnego Wodza został mianowany dowódcą Armii "Warszawa". To wskazuje na to, że działał w porozumieniu ze sztabem i miał zamierzony cel przedostajac się do stolicy. W okręgu warszawskim nie było żandego oficera, który mógłby objąc dowództwo na szczeblu armii.
Gen.Thomee musiał działac z porozumieniu z gen. Rómmlem. Jako dowódca Grupy Operacyjnej "Piotrków" nie miał kompetencji, aby przejąć dowodzenia nad całą armią bez rozkazu swojego zwierzchnika.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #64

     
iglak
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 469
Nr użytkownika: 6.782

Stopień akademicki: GENERAl
 
 
post 14/02/2006, 15:37 Quote Post

Rómmel tylko przeszkadzał w stolicy o wiele bardziej dośfiatczonemu generałowi Czumie .
 
User is offline  PMMini Profile Post #65

     
Wszechbor
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 97
Nr użytkownika: 568

 
 
post 14/02/2006, 16:16 Quote Post

QUOTE(iglak @ 14/02/2006, 16:37)
Rómmel tylko przeszkadzał w stolicy o wiele bardziej dośfiatczonemu  generałowi Czumie .
*


Po pierwsze nie mógł przeszkadzać, bo zgodnie z rozkazem z dnia 8.IX NAczelnego Wodza gen. Czuma bezwłocznie musiał poddporządkować się rozkazom gen. Rómmla.

Po drugie bardziej doświadczony????? Do czasu przejścia Polski na stope pokojową w 1922r:
Gen Czuma miał kontakt z armią dopiero w Legionach w 1914r. Wcześniej nalezał jedynie do Związku Strzeleckiego studiujac w Wiedniu (in Hochschule fur Bodenkultur) na wydziale rolnym. Powszechnie wiadomo, że w Legionach, wojnie z Bolszewikami bardzo szybko mozna byłio zrobic oficerska karierę, dostajac częste awanse. W 1914r. W.Czuma został chorożym, nastepne awanse w okresie wojennym to podporucznik (1915), porucznik (1915), kapitan (1916), major (1918) i pułkownik (1919). Rómmel przystąpił do wojny już jako kapitan, w 1916r mianowany pułkownikiem, w 1919r. gen brygady. W 1903r. absolwent szkoły wojskowej (Konsatantynowska Szkoła Wojskowa w Petersburgu).W.Czuma ukończył(już jako pułkownik) jedynie kurs dla wyzszych oficerów w Rembertowie, który trwał od 2 IX-17 XII 1922r.
Rómmel w zestawieniu z Czumą był oficerem (pod względem wojskowym) lepiej wykształconym. W I wojnie światowej oraz w wojnie z Bolszewikami jako wyższy stopniem dowodził większymi jednostkami niż Czuma. Takie tez było załozenie przy organizowaniu Armii "Warszawa".
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #66

     
iglak
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 469
Nr użytkownika: 6.782

Stopień akademicki: GENERAl
 
 
post 14/02/2006, 19:03 Quote Post

Czuma miał więcej dośfiatczenia choć jak mi się zdaje karierę wojskową rozpoczoł później od Rómla . Czuma walczył : w I wś , 2 lata w wojnie domowej w Rosji i w wojnie Polskobolszewickiej a Rómmel ...............
 
User is offline  PMMini Profile Post #67

     
Wszechbor
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 97
Nr użytkownika: 568

 
 
post 14/02/2006, 19:52 Quote Post

QUOTE
dośfiatczenia

Zanim następny raz się wypowiesz to sprawdź w słowniku jak poprawnie pisze się powyższe słowo, bo lekko mówiąc robisz z siebie idiotę, za takie rzeczy w szkole podstawowej wystawia sie ocenę niedostateczną.

QUOTE
Czuma miał więcej dośfiatczenia choć jak mi się zdaje karierę wojskową rozpoczoł później od Rómla . Czuma walczył : w I wś , 2 lata w wojnie domowej w Rosji  i w wojnie Polskobolszewickiej a Rómmel ...............


...był dowódcą 1. brygady artylerii w latach 1903-1916, następnie takjak Czuma formował armię polską, tylko, że na Ukrainie. Do Styczenia 1918- dowódca polskiego garnizonu w Kijowie , 2 II-15 V 1918 dowódca dywizji konnej, 16 V-10 VI 1918 dowódca III Korpusu Polskiego. Natepnie internowany przez Austriaków. W WP od 3 XI 1918r. Objął wtedy dowództwo pułku artylerii w Rembertowie.III 1919r-VI 1921r. dowódca 1. brygady artylerii Legionów oraz 1. DP Legionów, 1. Dywizji Kawalerii.

Jak widać Rómmel miał dośc duże doświadczenie wojskowe, które na 100% nie było mniejsze jakie posiadał gen. Czuma. To, że stopień generalski otrzymał 10 lat wcześniej równiez o czymś świadczy.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #68

     
Kecaj
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 120
Nr użytkownika: 12.143

 
 
post 15/02/2006, 0:46 Quote Post

Po pierwsze. Nie wyzywaj nikogo na forum od idiotów. Bo to nieładnie.

Po drugie poczytaj książki, bo widze że twoja wiedza jest troche ograniczona do książek różnych bajkopisaży.

Po trzecie jak już wspomiałem w moich dwóch poprzednich postach GENERAŁ NIE UCIEKA Z POLA BITWY. ZADNEGO ROZKAZU NIE BYŁO. THOMME NIE MIAŁ ŁACZNOŚCI Z ROMMLEM. A ROMMEL NIE MIAŁ ŁĄCZNOŚCI ZE SWOJĄ ARMIA DLATEGO ZDECYDOWAł SIę POJECHAć DO WARSZAWY. A NAWET GDYBY TAKI ROZKAZ OTRZYMAł TO POWINIEN O TYM POWIADOMIć DOWóDCóW POSZCZEGóLNYCH JEDNOSTEK I MIANOWAć NA DOWóDCę ARMII łóDź KOGOś INNEGO, A TEGO NIE ZROBIł. tHOMME DZIEń PóźNIEJ SAM MIANOWAL SIę DOWóDCą TEJ ARMII.



 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #69

     
Adaśko
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 268
Nr użytkownika: 13.873

Zawód: student
 
 
post 16/02/2006, 16:08 Quote Post

Osobiście uważam, że rola każdego z generałów była ważna, bo gdyby nie ich działania Polska padłaby pewnie tak jak Francja po paru dniach walki, a wytrwała miesiąc. Co by tu nie powiedzieć T. Kutrzeba dowodził największą bitwą polskiego września i za dobrego wodza uzanli go nawet jego przeciwnicy.

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #70

     
tadato
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.665
Nr użytkownika: 14.322

Tadeusz Malecki
Stopień akademicki: bêdzie dr
Zawód: dostawca wra¿eñ
 
 
post 6/03/2006, 14:47 Quote Post

Nie będe się rozpisywał.
Najlepsi:
-Sosnkowski
- Kutrzeba
- Szyling
- Thomme
- Orlik Ruckeman
- Abraham
- Kleberg
- Czuma
- Boruta Spiechowicz
- Kowalski
- Zaza Podhorski
- Maczek
- Dąbek
- Sadowski

O najgorszych pisać nie będę.

tadato
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #71

     
Szamsziadad
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 289
Nr użytkownika: 14.942

Zawód: Historyk
 
 
post 27/03/2006, 11:43 Quote Post

Hmmm, ciekawy temat.

Ale Wasze ujęcie nie do końca mi pasuje. Istnieje potrzeba wyróżnienia dowódców różnych szczebli. Osobno dowodcy samodzielnych zgrupowań armijnych (armie, S.G.O.), osobno dowódcy niesamodzielnych zgrupowań, osobno dowódcy związków taktycznych, osobno dowódcy niższego szczebla, osobno wreszcie dowódcy broni "nietypowych" - lotnictwo, marynarka wojenna.
Trzeba także rozważyć, jaką rolę kolejni dowódcy odgrywali w armii przed wojną, dlaczego otrzymali te, a nie inne stanowiska, i jak się na nich sprawdzili.

Jeśli chodzi o najwyższych rangą dowódców, wysoko oceniam gen. dyw. Kutrzebę, dcę Armii Poznań, gen. bryg. de Krukowicza-Przedrzymirskiego, dcę Armii Modlin i gen. dyw. Szyllinga dcę Armii Kraków. Wykazali się oni elastycznością i zdecydowaniem w prowadzeniu walk, Kutrzeba rozważnie przygotwał zwrot zaczepny i następnie w miarę umiejętnie go prowadził. Przedrzymirski i Szylling inteligentnie opóźniali posuwanie się wroga, który dominował nad nimi liczebnością i szybkością posuwania się. Z pierwszorzutowych związków armijnych to właśnie Armie Modlin i Kraków wycofały się w najbardziej zwartej formie (w przypadku Armii Modlin nie liczę zamieszania z 4 września - w końcu Armia w całości wycofała się do linii Wisły, a następnie jej znaczna część walczyła z Niemcami aż do Tomaszowa. Zawiedli straszliwie: naczelny Wódz, gen dyw. Dąb-Biernacki (tragedia, co zrobił z Armią Odwodową), gen. dyw. Fabrycy (kluczowy błąd pod Tarnowem zaważył na przebiegu walk na kierunku podgórskim) i gen dyw. Bortnowski, który nie poradził sobie z sytuacją na Pomorzu. Doświadczony gen. dyw. Rómmel niezbyt się wykazał, w jego sytuacji jednak wina na niepowodzenie nad Widawką i Wartą nie jest wyłącznie po jego stronie (zawiedli podwykonawcy, a i idea obrony styku Aminn Łódź i Kraków od początku była piętą achillesową Polskiego Planu "Z"). Gen bryg. Młot-Fijałkowski nie sprawdził się jako dowódca zgrupowania (rzucono go chyba na zbyt głęboką wodę - przed wojną nie był przecież przewidywany na dowódcę zgrupowania). Z dowódców, którzy objęli tego rodzaju stanowiska później sprawdzili się gen. broni Sosnkowski, który dowodził agresywnie, i pomimo braku obycia liniowego - także z wyczuciem; gen. dyw. Piskor - który potrafił się postawić Niemcom nie dysponując faktycznie większymi siłami (świetnie improwizował), gen. bryg. Kleeberg, który pokazał, że niesłusznie odesłano go na boczny tor (inteligentnie dowodził pod Kockiem, odwrót z Polesia też rozegrał niegłupio) oraz gen. bryg. Orlik-Rueckemann, który umiejętnie cofał się z KOP-em znad granicy aż nad Bug. Być może, gdyby ogosił pogotowie w KOP-ie przed 17.IX, obrona granicy wschodniej trwałaby dłużej, był to jednak błąd bardziej polityczny, niż wojskowy, zresztą raczej nikt nie chciał prowokować Sowietów bez rozkazu. Nie sprawdził się gen. bryg. Skwarczyński, "siła polityczna" w armii, który otrzymał dowództwo Grupą Południową Armii Odwodowej chyba w związku ze swoimi powiązaniami w środowisku sanacyjnym.

Niestety, obecnie muszę kończyć, ale wrócę do pozostałych szczebli drabiny dowódczej naszej armii z 1939 roku później.
 
User is offline  PMMini Profile Post #72

     
Szamsziadad
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 289
Nr użytkownika: 14.942

Zawód: Historyk
 
 
post 27/03/2006, 15:15 Quote Post

No, jest chwilka czasu. smile.gif

Czas na dowódców niesamodzielnych grup operacyjnych. Tak się akurat złożyło, że było wśród nich kilku oficerów, którzy wyraźnie się wyrżnili. Agresywnie dowodził gen. bryg. Bołtuć, podlegające mu 4 i 16 DP, porządnie biły się nad Ossą, ulegając dopiero przewadze sprzętowej wroga, a następnie zaistniały podczas Bitwy nad Bzurą. Dwaj pozostali dowódcy grup z Armii Pomorze - gen. bryg. Grzmot-Skotnicki i gen. bryg. Tokarzewski-Karaszewicz nie mieli takich rezultattów - Grzmot utracił większość swych sił w "korytarzu" (ale bił się z nie byle kim - zsamym Guderianem!), a Tokarzewski zwykledowodził na tyłach głównego natarcia (Bzura!). Dowódca GO z Armii Poznań gen. bryg. Knoll-Kownacki dowodził na niezłym poziomie (umiejętnie koordynował natarcie swych trzech dywizji nad Bzurą), nie zapisał się jednak jakimś niezwykłym wyczynem. W Armii Łódź gen. bryg. Thommee pozostawił po sobie doskonale wrażenie. Wpierw umiejętnie dowodził lewym (bardziej południowym)skrzydłem armii gen. Rómmla, by następnie przejąć całość sił tego związku operacyjnego i skutecznie wyprowadzić go do Modlina. Co ciekawe Thommee był jednym z najstarszych czynnych jeszcze generałów brygady (ur. 1881), i był już praktycznie na bocznym torze... Obaj dowódcy GO Armii Kraków sprawdzili się podczas kampanii wrześniowej: zarówno gen. bryg. Jagmin-Sadowski, jak i gen. bryg. Boruta-Spiechowicz umiejętnie dowiodzili powierzonymi im siłami, przy czym ten drugi dowódca zmuszony był dowodzić na trudniejszym teatrze działań. Gen. bryg. Orlik-Łukoski z Armii karpaty dowodził umiejętniej, niż jego zwierzchnik gen. Fabrycy, jednakże wobec notorycznego braku sił nie miał się okazji wykazać.

O dowódcach dywizji i brygad - w późniejszym czasie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #73

     
pandur
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 134
Nr użytkownika: 11.639

Slawkas
Zawód: student
 
 
post 5/04/2006, 23:02 Quote Post

Faktycznie, ciekawy temat. Póki co jednak trochę się poprzyczepiam:

[QUOTE]Sprawdził się jako sztabowiec ale nie jako dowódca armii.. w chwilach krytycznych dowodził miękko ulegając znacznie mniej utalentowanemu Bortnowskiemu... [/QUOTE]

(To o gen. Kutrzebie). Nie sądzę, żeby sam pomysł zaatakowania flanki, rozciągniętej jak gumka od majtek 8 Armii ani sposób rozegranie bitwy nad Bzurą, pozwalał na stwierdzenie, że nie sprawdził się jako dowódca armii.

[QUOTE]Zadaniem Armii Kraków polegało na obronie Górnego Śląska i tworzenie tak zwanego pivotu (zawiasu) o który miała się opierać cofająca się Armia Polska. Wycofanie się Armii Kraków ze Śląska już 2 września całkowicie ten system załamało. Tłumaczenie typu, że odrót był wymuszony porażka armii nie wytrzymuje krytyki. Skoro armia nie potrafiła zatrzymać Niemców na obszarze umocnionym i zurbanizowanym, gdzie się przygotowywała do obrony, o jak miała to zrobić na drogach odwrotu, przeszkrzydlona przez XXII KPanc.


Bardzo stanowcze ale niestety nie do końca odpowiadające prawdzie twierdzenie...przełamanie wystąpiło na obu skrzydłach Armii a nie w terenie umocnionym, na północy w rejonie Częstochowy działająca na styku armii Łódź i Kraków 1 dywizja pancerna z korpusu Hoepnera właściwie nie napotkała żadnego silniejszego oporu a na południu w rejonie Pszczyny 5 dywizja pancerna przelamała pozycje 6 DP. Szylling rzeczywiście był "oskarżany" o zbyt wczesny odwrót ale tak naprawde dotyczy to kwestii czy mógłby jeszcze utrzymać pozycje 3 września (jak sugerował gen. Sadowski). Ten jeden dodatkowy dzień nie miał żadnego znaczenia w kampanii bo front był już przełamany a opóźnienie zdecydowanie utrudniłby przeprowadzenie odwrotu.
[QUOTE]

Właśnie. Rozjechanie 7 DP nie dawało wielkiego wyboru gen. Szyllingowi.

[/QUOTE]szkolenie adeptów w Poznańskiej Wyzszej Szkole Wojskowej [QUOTE]

Wyższa Szkoła WOJENNA miała siedzibę w Warszawie i nie sądzę bym się mylił wink.gif

[/QUOTE]Natomiast Rydza Smiglego uwazam za skonczonego patalacha i niedolege.
[QUOTE]

Czy takim niedołęgą, zważywszy na szybkość działania wroga i niedostatki w łączności? Miał kiepski przegląd sytuacji, to fakt, ale nie do końca to była jego wina. Choć jako, jak by nie było WÓDZ NACZELNY powinien maksymalnie stanąć na wysokości zadania.

[/QUOTE]Kutrzeba był dobrym dowódcą liniowym, poprawnie analizował sytuację na froncie. [QUOTE]

Analizą sytuacji na froncie zajmują się przede wszystkim sztabowcy i Kutrzeba był przede wszystkim właśnie sztabowcem.
[/QUOTE]Tak się właśnie składa, że gen.Rómmel opuścił Armię "Łódź" w nocy z 7 na 8 września, a 8.IX na mocy rozkazu Naczelnego Wodza został mianowany dowódcą Armii "Warszawa". To wskazuje na to, że działał w porozumieniu ze sztabem i miał zamierzony cel przedostajac się do stolicy. W okręgu warszawskim nie było żandego oficera, który mógłby objąc dowództwo na szczeblu armii.[QUOTE]

To WCALE NIE WSKAZUJE, żeby działał w porozumieniu za sztabem (zresztą swoim czy SG). Pojawienie się Rómmla w Warszawie w pewien sposób wymusiło mianowanie go dowódcą Armii Warszawa. Swoją drogą, paru genegałów brygady był o tym czasie w stolicy.

[QUOTE]Rómmel w zestawieniu z Czumą był oficerem (pod względem wojskowym) lepiej wykształconym[/QUOTE]

Co nie znaczy, że był lepszym dowódcą.

Tak na zakończenie, ciekawe informacje na temat dowódców - przede wszystkim generalicji, można znaleźć we wspomnieniach niższych rangą oficerów sztabowych. Szczególnie polecam rozważania generał (w Kampanii jeszcze majora) Kirchmayera na ten temat.
 
User is offline  PMMini Profile Post #74

     
woytas z irlandii
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 81
Nr użytkownika: 23.174

Stopień akademicki: kiep lawkowy
Zawód: uczen
 
 
post 16/10/2006, 17:09 Quote Post

Ja osobiscie uwazam za dobrych dowodcow rowniez tych ktorzy walczyli na wschodzie z armia czerwona. Gen. Orlik-Ruckeman czy plk. Marceli Kotarba. Nie moge polemizowac na temat ich talentow taktycznych (bo pomiekad nie mnie to oceniac) ale przynajmniej mieli troche honoru i stawili opor bo to co zaprezetowala pewnna czsec kadry oficerskiej w stosunku do agresji to nietaktm jest nazywac ich oficerami WP ( miedzy innymi jednego z nich zamordowano w okolicy Sopockin)
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #75

27 Strony « < 3 4 5 6 7 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2014 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej