Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Odszkodowania za pozostawione mienie
     
swatek
 

Czekam na Króla
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.552
Nr użytkownika: 7.721

 
 
post 4/06/2013, 11:47 Quote Post

QUOTE
Kolejni obywatele Niemiec domagają się odszkodowań za porzucone w Polsce mienie. Jak dowiedział się "Nasz Dziennik", do Starostwa Powiatowego w Olsztynie wpłynęły cztery nowe wnioski o wypłatę odszkodowań tak zwanym późnym przesiedleńcom.
Zdaniem gazety takich roszczeń może być niedługo znacznie więcej. Problem ten dotyczy województw północnej i zachodniej Polski, skąd w latach 70. i 80. emigrowały do RFN osoby legitymujące się niemieckim pochodzeniem. Ci późni przesiedleńcy w latach 90. zaczęli domagać się zwrotu domów i ziemi, jakie pozostawili w Polsce, a roszczenia nasiliły się w ostatnich latach.

"Nasz Dziennik" zauważa, że polskie prawo ułatwia składanie takich wniosków. To - jak czytany w gazecie - z jednej strony skutek decyzji Sądu Najwyższego, który dał możliwość dochodzenia praw majątkowych potomkom późnych przesiedleńców, a z drugiej ustawy o obywatelstwie, która przywraca obywatelstwo przesiedleńcom, co bardzo skraca im drogę do odzyskiwania majątków lub otrzymywania odszkodowań.


http://finanse.wp.pl/kat,104118,title,Za-d...,wiadomosc.html

Jak to wygląda z historycznej perspektywy - czy takie żądania mają wcześniejsze wzorce?

 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Kandahar
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 684
Nr użytkownika: 75.197

 
 
post 4/06/2013, 12:08 Quote Post

owe wnioski składaja nie wypędzeni po wojnie Niemcy, tylko ludzie, którzy mieli polskie obywatelstwo. Nie jest to wiec sprawa okołowojenna tylko dotycząca działań polskich władz wobec swoich obywateli. Utrudnień, jakie były, gdy ktoś chciał wyjechac z PRLu. Oraz tradycyjnych niedoróbek naszych władz.

Ten post był edytowany przez Kandahar: 4/06/2013, 12:10
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
pipi999
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 119
Nr użytkownika: 32.024

 
 
post 4/06/2013, 13:08 Quote Post

Ostatni znalazłem coś takiego. Myślę,że dobre podsumowanie pewnych rzeczy. Od 53:00 minuty do 56:50. Oczywiście należało wtedy rozszerzyć to o tych co zrzekli się w czasie komuny obywatelstwa polskiego i wyjechali do Niemiec. Teraz to już po ptokach.
I może, ktoś biegły w sprawie tego o czym mówi prof. Chodakiewicz wie może czy rzeczywiście w tym traktacie nie ma tego zapisu. A może jest to rozwiązane jakoś inaczej.
Ogólnie to miernych mamy polityków i dyplomatów. Takie sprawy to powinna być podstawa i coś oczywistego.

Miedzy Wisłą a Potomakiem
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
swatek
 

Czekam na Króla
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.552
Nr użytkownika: 7.721

 
 
post 4/06/2013, 13:25 Quote Post

QUOTE(Kandahar @ 4/06/2013, 13:08)
owe wnioski składaja nie wypędzeni po wojnie Niemcy, tylko ludzie, którzy mieli polskie obywatelstwo. Nie jest to wiec sprawa okołowojenna tylko dotycząca działań polskich władz wobec swoich obywateli. Utrudnień, jakie były, gdy ktoś chciał wyjechac z PRLu. Oraz tradycyjnych niedoróbek naszych władz.
*




Z tego co wiem to wyjazdy te były realizacją umowy między PRL a RFN. Za udzieloną przez RFN pożyczkę finansową, PRL zezwalał na wyjazdy do Niemiec tym którzy się zgłaszali. Warunkiem było pozostawienie nieruchomości, miało to być przez rząd RFN wynagrodzone w naturze.
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
Kandahar
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 684
Nr użytkownika: 75.197

 
 
post 4/06/2013, 13:38 Quote Post

QUOTE
PRL zezwalał na wyjazdy do Niemiec tym którzy się zgłaszali. Warunkiem było pozostawienie nieruchomości

Nieruchomosci z natury rzeczy nie mozna ze soba zabrać. Szykana była taka, ze tracili do niej prawa. Chcesz wyjechac - tracisz co masz. Rabunek. I nieoróbka bo często w ksiegach wieczystych nie było zmian.
QUOTE
miało to być przez rząd RFN wynagrodzone w naturze

Nie rząd niemiecki nijak nie brał na siebie zobowiazania wypłaty za rabunki polskiego państwa.
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
pipi999
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 119
Nr użytkownika: 32.024

 
 
post 4/06/2013, 13:57 Quote Post

QUOTE(Kandahar @ 4/06/2013, 14:38)
QUOTE
PRL zezwalał na wyjazdy do Niemiec tym którzy się zgłaszali. Warunkiem było pozostawienie nieruchomości

Nieruchomosci z natury rzeczy nie mozna ze soba zabrać. Szykana była taka, ze tracili do niej prawa. Chcesz wyjechac - tracisz co masz. Rabunek. I nieoróbka bo często w ksiegach wieczystych nie było zmian.

Wyjeżdżali na znanych sobie warunkach jak mi się zdaje. To czy to rabunek czy nie? Life is brutal, a inaczej mówiąc polityka. Co do ksiąg wieczystych to ujawnia jaki olwający stosunek do Polski i jej interesów mieli / mają rządzący. W przeoczenie nie wierzę, a nawet pokusiłbym się o więcej.

QUOTE(Kandahar @ 4/06/2013, 14:38)
QUOTE
miało to być przez rząd RFN wynagrodzone w naturze


Nie rząd niemiecki nijak nie brał na siebie zobowiazania wypłaty za rabunki polskiego państwa.
*



I dlatego takie rzeczy należało zawrzeć w traktacie.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
Kandahar
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 684
Nr użytkownika: 75.197

 
 
post 4/06/2013, 14:02 Quote Post

QUOTE
Wyjeżdżali na znanych sobie warunkach jak mi się zdaje. To czy to rabunek czy nie? Life is brutal, a inaczej mówiąc polityka.

To moze teraz Tobie taki warunek wyjazdu postawić. I nie bedzie to, jak uwazasz rabunek, tylko polityka.
QUOTE
I dlatego takie rzeczy należało zawrzeć w traktacie.

Mrzonki. Bonn by na to nie poszło.
QUOTE
W przeoczenie nie wierzę, a nawet pokusiłbym się o więcej.

Czyli np. nieuregulowania sprawy Wilanowa (wystarczyła ustawa) przez władze PRLU czy niedoróbki dekretu Bieruta to tez było świadome działanie władzy na korzyść spadkobierców?
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
pipi999
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 119
Nr użytkownika: 32.024

 
 
post 4/06/2013, 15:18 Quote Post

QUOTE(Kandahar @ 4/06/2013, 15:02)
QUOTE
Wyjeżdżali na znanych sobie warunkach jak mi się zdaje. To czy to rabunek czy nie? Life is brutal, a inaczej mówiąc polityka.

To moze teraz Tobie taki warunek wyjazdu postawić. I nie bedzie to, jak uwazasz rabunek, tylko polityka.

Ja się obywatelstwa nie zrzeknę, co najwyżej możesz mi je odebrać. Poczekam na lepsze czasy i się o swoje upomnę. Oni czuli się Niemcami, postanowili wyjechać do ojczyzny na takich, a nie innych warunkach - zrzeczenie się polskiego obywatelstwa. Od swojego rządu wymagam obrony interesu Polaków, a nie obywateli niemieckich z wyboru. Chyba nie wszyscy wyjeżdżali za granicę na takich zasadach. Oni wybrali drogę na skróty mając gdzieś nasz kraj i nie czując się jego obywatelami.
QUOTE
QUOTE
I dlatego takie rzeczy należało zawrzeć w traktacie.

Mrzonki. Bonn by na to nie poszło.

Poszło, nie poszło mielibyśmy jasność co do ich celów i zamiarów. Zresztą nie wiem czy by nie poszli, gdyby z Thatcher obgadać tę sprawę przy zjednoczeniu Niemiec.
QUOTE

QUOTE
W przeoczenie nie wierzę, a nawet pokusiłbym się o więcej.

Czyli np. nieuregulowania sprawy Wilanowa (wystarczyła ustawa) przez władze PRLU czy niedoróbki dekretu Bieruta to tez było świadome działanie władzy na korzyść spadkobierców?
*



Rząd polski, powtarzam polski po '89 powinien takie sprawy rozwiązać. To jest jego psi obowiązek. A skoro tego nie zrobił to mam prawo jako obywatel tego kraju to osądzić i sobie zdanie wyrobić o przyczynach tych "przeoczeń".

I jak już wcześniej pisałem, ci ludzie zrzekli się obywatelstwa. Mogli próbować wyjechać jak wielu innych Polaków nie idąc na skróty. I ci Polacy jakoś też mogli zrzec się obywatelstw polskiego i przyjąć np. niemieckie. Teraz z niewiadomych powodów przywraca się im obywatelstwo i zwraca majątki, także na skróty.

Jestem za reprywatyzacją. Ale tego reprywatyzacją ni jak nazwać nie mogę. To był zwykły handel - majątek i obywatelstwo za wyjazd.

Ten post był edytowany przez pipi999: 4/06/2013, 15:22
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Phouty
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 839
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 5/06/2013, 3:16 Quote Post

QUOTE(pipi999 @ 4/06/2013, 6:18)

Jestem za reprywatyzacją. Ale tego reprywatyzacją ni jak nazwać nie mogę. To był zwykły handel - majątek i obywatelstwo za wyjazd.
*



Patrzysz na sprawę z punktu widzenia życia w kraju demokratycznym, w którym swobodny przepływ ludności nie jest ograniczany przez władze.
Polacy i ogólnie obywatele krajów soc-bloku nie mogli podróżować swobodnie na zachód!
Za PRLu ażeby móc wyjechać na zachód (nawet tylko turystycznie) to trzeba było mieć paszport. A paszportów tak łatwo nie dawali! Nawet sprawy o zatwierdzenie wniosków emigracyjnych, czy to jako przesiedleniec, czy też w ramach międzynarodowych umów o łączeniu rodzin, toczyły się wręcz latami!!! Było to raczej regułą niż wyjątkiem!
(Mój dobry znajomy czekał 10 lat na wyjazd do USA, ażeby połączyć się z ojciem. W Polsce nie miał żadnej rodziny! Jako małolata nie chcieli go wypuścić i wyjechał dopiero, gdy miał już blisko 30 lat i to po wieloletnich interwencjach jego ojca, który poruszał niebo i ziemię (tu w Ameryce), ażeby syna wreszcie sciągnąć do siebie).
I latami byli ci ludzie szykanowani na każdym kroku, często tracąc pracę za samą chęć wyjazdu na zachód. Na przykład nie wolno było wywozić ze sobą jakichkolwiek dokumentów, w tym dyplomów ukończenia studiów! Było to karane więzieniem, gdyby na granicy kogoś złapali za wywożenie swojego dyplomu, czy też innych dokumentów osobistych.
Poza posiadaczami tak zwanych paszportów konsularnych (wiadomo...elita), to paszporty były jednorazowe i wydawane pod zastaw dowodu osobistego (nie wolno było mieć zwykłemu zjadaczowi chleba jednocześnie dowodu i paszportu) i..."pod zastaw" rodziny, bo wielką rzadkością było, ażeby dajmy na to młode małżeństwo po studiach i bez dzieci (które też były "zastawem" dla władz) mogło razem wyjechać choćby na dwu tygodniowe wakacje na zachód. Oczywiście wszystko dało się "załatwić" w tamtych czasach, ale to wszystko kosztowało niewyobrażalną kasę, bo trzeba było płacić (czyli dawać łapówki) jak najbardziej twardymi walutami, których posiadanie było teoretycznie nielegalne! wink.gif

(Inną sprawą też była migracja wewnętrzna w Polsce, bo na przykład nie było jak zdobyć meldunku dajmy na to w Warszawie, a bez meldunku, nie było jak dostać pracy. Natomiast bez pracy, nie można było dostać meldunku. Ludzie się żenili "na lipę", aby tylko móc zamieszkać w Warszawie i innych dużych miastach Polski).

Nawet jeżeli ktoś dostał paszport "turystyczny", czyli na jednorazowy wyjazd za granicę (po powrocie paszport trzeba było natychmiast zwrócić władzom), to na pewno jego żona i dzieci paszportów już w tym samym czasie nie dostały.
Jak tutaj więc widzisz choćby prostą z dzisiejszego punktu widzenia sprawę odwiedzenia najbliższej rodziny mieszkającej dajmy na to w Niemczech? Czyli dajmy na to pozostałe w Polsce dzieci nie miały prawa odwiedzić swoich rodziców!
Gdyby oni przynajmniej mogli w miarę swobodnie podróżować w odwiedziny (a Niemcy mogli by bez większych szykan przyjeżdżać w odwiedziny do Polski), to prawdopodobnie większość z nich nigdy by się nie zdecydowała na emigrację. Wbrew pozorom nie tylko chodziło o kasę.

Poza tym, wszyscy ci co chcieli oficjalnie emigrować, nie mieli jak się pozbyć majątku!!!
Po prostu polskie władze nie pozwalały im sprzedać domu czy też ziemi! Musieli oni przymusowo zostawić praktycznie wszystko i po dostaniu paszportów emigracyjnych opuszczali Polskę całą rodziną często tylko z kilkoma walizkami w ręku! Nie jest to dużo jak na "cały dorobek życia"!
To nie była "emigracja" ale zwykłe "wygnanie" w wykonaniu władz PRLu, które ciągnęły lukratywne zyski dewizowe z tytułu umów o łączeniu rodzin...nie tylko w RFN, ale także choćby i w USA, czy też Kanadzie.
Mało zresztą że "wygnanie", bo to był wręcz rozbój ze strony polskich władz!
Nie dziw się więc, iż dzisiaj ci ludzie ubiegają się słusznie o odszkodowania.

Wiem od osób bezpośrednio będących przesiedleńcami w Niemczech, iż przynajmniej w Hamburgu (które to miasto ma status niezależnego "Landu") dostawali oni pewne odszkodowania za pozostawiony przymusowo majątek. Ile i konkretnie za co, to tego nie wiem.

Inną ciekawą rzeczą było, iż wielu "turystów" w Niemczech, wyjeżdżających tam na kilkutygodniowy zarobek (kilka tygodni pracy w polu przy truskawkach u "bauera" na czarno, to był bardzo dobry całoroczny zarobek w PRL...dyrektora zakładu), będąc już tam , dowiadywało się, lub zdawało sobie sprawę, iż w ciągu dosłownie 24 godzin mogą się stać jak najbardziej pełnoprawnymi obywatelami RFN. Wielu z tej szansy skorzystało i nie mieli już jak wrócić do Polski. Oczywiście w Polsce typowo zostawała żona i dzieci......i znów lata "sciągania rodziny" i całe wręcz miesiące spędzane w polskich urządach, ażeby załatwić papiery na wyjazd i połączenie z mężem. Oczywiście "załatwianie" było nierozłącznie połączone z dawaniem łapówek, bo bez nich, to ci ludzie prawdopodobnie by czekali do dzisiaj na wyjazd!

Zostali ci ludzie więc obrabowani ze swojego majątku, więc słusznie należy im się dzisiaj rekompensata ze strony IIIRP.

Mało tego, bo po grudniu 1981 roku pojawiły się u mnie w Kalifornii całe rodziny "solidarnościowe". Dawano im w Polsce ultimatum: Albo przyjmą paszport "w jedną stronę", albo zostają, ale bez pracy w stanie wojennym (i nie tylko) to groziło więzienie za...szkodliwość społeczną. I bądz tu teraz "bohaterem", gdy ma się dzieci i żonę na utrzymaniu.
Brać paszport i brykać do wolnych krajów! A komuchy się cieszyły, bo "wywrotowcy" wyjeżdżali z kraju!
To był czysty i żywy handel ludzkim towarem i tak to trzeba widzieć, a sami zainteresowani mieli mało co do powiedzenia w sprawie.
Łatwo jest dzisiaj ich "sądzić" za "porzucenie majątku".
Nikt nie chciał nic porzucać. Byli oni do tego nikczemnie zmuszani przez władze.
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
wojtek k.
 

IX ranga
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 6.073
Nr użytkownika: 47.450

wojciech kempa
 
 
post 5/06/2013, 7:53 Quote Post

Mam wrażenie Phouty, że temat jest Ci kompletnie obcy, natomiast prezentujesz jakieś niczym nie poparte własne wyobrażenie. Tych ludzi nikt nie wyganiał. Ci ludzie wyjeżdżali z własnej woli.

Aby otrzymać prawo stałego pobytu na terenie RFN, prawo do pracy oraz wszelkiego rodzaju świadczeń (także odszkodowawczych za pozostawione mienie) osoby wyjeżdżające z Polski musiały zrzec się polskiego obywatelstwa i przyjąć obywatelstwo niemieckie, legitymując się w tym celu dokumentami poświadczającymi ich niemieckie korzenie.

To nie był wymóg władz PRL, ale wymóg władz Republiki Federalnej Niemiec. Co więcej, te przepisy obowiązywały także w czasach III RP

Pamiętam doskonale, jak osoby pragnące wyjechać do Niemiec na gwałt poszukiwały tego rodzaju dokumentów. Niezwykle przydatne nagle okazywały się różnego rodzaju volkslisty dziadków, zaświadczenia o służbie wojskowej w Wehrmachcie, a jeszcze lepiej we wszelkiego rodzaju formacjach ochotniczych. Działo się tak nie tylko w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, ale także dziewięćdziesiątych...

Pamiętam, jak przyszedł do mnie kolega, który pochodził spoza Śląska, i jego reakcję na pokazane mu moje dokumenty rodzinne, wśród których były papiery z przełomu XIX i XX wieku (opatrzone niemieckimi pieczęciami). "Jak ja bym miał takie papiery, już by mnie tu nie było" - powiedział.

Ja nigdzie wyjeżdżać nie zamierzałem. To był mój wybór. Ktoś inny wybrał inaczej. Tak czy inaczej - była to kwestia indywidualnych wyborów. Nie widzę powodów, abym miał teraz płacić komuś za to, że dokonał innego wyboru niż ja, za to, że dokonał wyboru, który miał go w zamyśle ustawić finansowo w korzystniejszej sytuacji od mojej - bo pieniądze publiczne to są także moje pieniądze (z moich podatków).
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
Dargas
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 396
Nr użytkownika: 72.545

Zawód: nauczyciel
 
 
post 5/06/2013, 11:40 Quote Post

QUOTE(swatek @ 4/06/2013, 11:47)
Kolejni obywatele Niemiec domagają się odszkodowań za porzucone w Polsce mienie. Jak dowiedział się "Nasz Dziennik", do Starostwa Powiatowego w Olsztynie wpłynęły cztery nowe wnioski o wypłatę odszkodowań tak zwanym późnym przesiedleńcom.
Zdaniem gazety takich roszczeń może być niedługo znacznie więcej. Problem ten dotyczy województw północnej i zachodniej Polski, skąd w latach 70. i 80. emigrowały do RFN osoby legitymujące się niemieckim pochodzeniem. Ci późni przesiedleńcy w latach 90. zaczęli domagać się zwrotu domów i ziemi, jakie pozostawili w Polsce, a roszczenia nasiliły się w ostatnich latach.

"Nasz Dziennik" zauważa, że polskie prawo ułatwia składanie takich wniosków. To - jak czytany w gazecie - z jednej strony skutek decyzji Sądu Najwyższego, który dał możliwość dochodzenia praw majątkowych potomkom późnych przesiedleńców, a z drugiej ustawy o obywatelstwie, która przywraca obywatelstwo przesiedleńcom, co bardzo skraca im drogę do odzyskiwania majątków lub otrzymywania odszkodowań.


W tej dyskusji pojawia się wiele mitów i nieporozumień dotyczących wyjazdów do Niemiec w ramach łączenia rodzin.
Ograniczając się tylko do spraw majątkowych trzeba podkreślić, że nieprawdą jest, że wyjeżdżający nie miał prawa sprzedać nieruchomości, bo mógł, tyle, że co miał zrobić z uzyskanymi złotówkami? W Niemczech mógł banknotami nowe mieszkanie wytapetować, gdyż złotówka była niewymienialna. Ale w myśl ówczesnego prawa wywóz nawet niewymienialnych złotówek na zachód był zakazany (lub inaczej mówiąc trzeba było uzyskać pozwolenie). Zakup kosztowności i ich przemyt były zbyt ryzykowne, gdyż celnicy takie osoby szczególnie pilnie kontrolowali (sam byłem świadkiem), a znalezienie złota innych kosztowności i dewiz nabytych na czarnym rynku było karalne, a w tym przypadku przyłapanie na przemycie łączyło się z konfiskatą mienia, zatrzymaniem na granicy (nici z emigracji) i odsiadką w polskim więzieniu - rezultat taki, że ani wyjazdu ani majątku. Chyba niewielu ryzykowało. W tej sytuacji większość tej kategorii emigrantów, o której tu mowa, pod przymusem "zrzekała" się nieruchomości na rzecz skarbu państwa (bo taki był warunek uzyskania paszportu do jednokrotnego przekroczenia granicy).

To nie był wybór, chyba, że uznasz faceta z nożem w parku "proszącego" Cie o Twoją komórkę w zamian od odstąpienia od pocięcia Cie, za danie Ci wyboru, a tym samy za zrzeczenie się przez Ciebie roszczeń prawnych wobec "człowieka z nożem", bo sam dokonałeś wyboru, a po drugie, po co chodzisz nocą po parku, sam się prosiłeś.

To jakby dzisiaj, ktoś kto z zamiarem emigracji musiałby oddawać swój dom i mieszkanie państwu - dzisiaj uznalibyśmy to za złodziejstwo, ale jeśli chodzi o niedaleką przeszłość to już jawi się jako coś w rodzaju "sprawiedliwości społecznej" - no bo "przecież tym na emigracji żyło się lepiej" i "tak na tym lepiej wyszli" etc przytaczając tylko niektóre z argumentów "sprawiedliwych inaczej" czyli "sprawiedliwych społecznie". Więc jeśli w księgach wieczystych nadal dawni właściciele figurują, to nic dziwnego, że chcą swój majątek objąć w posiadanie (przypadek Trawny), czy po prostu go odzyskać od skarbu państwa jeśli dokonano zmian w księgach. Czy coś się zmieniło w prawie własności?
W Niemczech wyłącznie emigranci przyjeżdżający w ramach łączenia rodzin (należy tych odróżnić od zwykłych uciekinierów z np. wycieczek czy wyjazdów służbowych) otrzymywali bardzo symboliczne rekompensaty za utracony majątek i pozostawione w Polsce oszczędności, ale wszyscy otrzymali wsparcie w pierwszych miesiącach.
Zrzeczenie się obywatelstwa polskiego było wymogiem uzyskania paszportu i był to warunek stawiany przez stronę polską - chodziło tu o kwestie prawne, gdyż bez polskiego obywatelstwa pozycja sądowa ewentualnego powoda była słabsza. m.in. nie mógł wówczas, już jako cudzoziemiec, posiadać w Polsce nieruchomości. Nawet gdy nabywał drogą spadku, musiał się ich zbywać. W Niemczech można było mieć dwa obywatelstwa (tak jak dzisiaj w Polsce), ale większość pozostałych emigrantów (uciekinierów) sądząc wówczas, że nie ma przewidywalnej przyszłości szans na powrót do kraju zbywała się obywatelstwa, gdyż to ułatwiało im ewentualne odwiedziny krewnych w Polsce już jako cudzoziemcom.

Sprawiedliwość jest po prostu kosztowna.

PS. Piszę na podstawie doświadczeń rodzinnych z różnych okresów, począwszy od 1958, 1972, i w późniejszych latach.

Ten post był edytowany przez Dargas: 5/06/2013, 11:51
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
Dargas
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 396
Nr użytkownika: 72.545

Zawód: nauczyciel
 
 
post 5/06/2013, 11:56 Quote Post

QUOTE(wojtek k. @ 5/06/2013, 7:53)
Pamiętam doskonale, jak osoby pragnące wyjechać do Niemiec na gwałt poszukiwały tego rodzaju dokumentów. Niezwykle przydatne nagle okazywały się różnego rodzaju volkslisty dziadków, zaświadczenia o służbie wojskowej w Wehrmachcie, a jeszcze lepiej we wszelkiego rodzaju formacjach ochotniczych. Działo się tak nie tylko w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, ale także dziewięćdziesiątych...
*


W latach dziewięćdziesiątych uzyskanie niemieckiego paszportu a tym samym obywatelstwa nie równało się emigracji. Nadał człowiek mógł mieszkać, pracować i żyć w Polsce, a jedynie w szufladzie miał drugi paszport, który umożliwiał podjęcie w Niemczech (ale i w kilku innych krajach - wówczas jeszcze nie było swobody zatrudniania w całej Unii) legalnej pracy (legalna zawsze lepiej płatna). Nie mówiąc o komforcie podróżowania, gdyż jako obywatel Niemiec nie potrzebował wiz.

QUOTE(pipi999 @ 4/06/2013, 15:18)
I jak już wcześniej pisałem, ci ludzie zrzekli się obywatelstwa. Mogli próbować wyjechać jak wielu innych Polaków nie idąc na skróty.
*


A jaka była droga nie na skróty, dla osoby chcącej wyemigrować z Polski przed 1989? Którzy to obywatele w ten sposób wyemigrowali (nie licząc tych, którzy żenili się lub wychodzili za mąż za cudzoziemców)? Daj jakiś przykład.


Uzytkowniku:
nie pisz paru postow w odstepach kilkuminutowych.
Uzywaj funkcji EDIT !
Moderator N_S


Ten post był edytowany przez Net_Skater: 5/06/2013, 12:33
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #12

     
Phouty
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 839
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 12/06/2013, 9:04 Quote Post

re. wojtek k.:
To co wcześniej napisałem, to jest bazowane na moich własnych doświadczeniach, chociaż nie byłem ani uciekinierem (no, niby trochę tak, ale do USA i to były całkowicie inne sprawy), ani uchodźcą. (Jednak tak, bo mój ojciec był urodzonym obywatelem amerykańskim, ale zamieszkałym w Polsce, a mnie PRLowcy nie chcieli wypuścić do USA jako emigranta). Mieszkałem w Hamburgu w latach 1983/84. Byłem tam na "dobrowolnych robotach", ale już z USA i pracowałem "na eksporcie" w amerykańskiej firmie budującej na Uniwersytecie w Hamburgu akcelerator cząsteczek podstawowych zwany HERA. (Chyba on działa im do dzisiaj, więc roboty nie spartaczyliśmy). wink.gif
Poznałem przypadkowo przez te 1,5 roku wielu Polaków, zarówno tych, co latami się starali o wyjazd, a także tych "turystów", którzy naraz się budzili rano i czuli się "Niemcami".
(Jaki tam "przypadek! Był tam polski kościół, czyli "giełda", gdzie się wszyscy co niedzielę spotykali...."Niemcy", "turyści" i tak dalej).
Przynajmniej (jak zaznaczyłem w poprzednim poście) w Hamburgu, niektórzy z nich zachowywali polskie paszporty! Większość polskie papiery jednak dobrowolnie zwracała. Bywałem jako gość w "lagrze", czyli nowoczesnym budynku mieszkalnym (budynek nie miał więcej jak dwa lata), zamieszkałym przez tych "aussiedlers", który był ulokowany w dzielnicy Billstedt, bodakże przy ulicy Billbrookdeich. Były tam zarówno rodziny, jak i "single". (Rodziny oczywiście zajmowały całe mieszkania, ale "single" musieli dzielić mieszkania między sobą. Typowo osoba na pokój w mieszkaniu. Oczywiście szybko potworzyły się "parki" i....był cyrk....bo dochodziło do "tragedii" małżeńskich). wink.gif

EDIT
Znalazłem ten budynek na mapie googla:
https://maps.google.com/maps?q=billstedt+ha...12,18.4,,0,6.11
Nawet po tylu latach, wygląda całkiem nowocześnie.
END EDIT

Wszyscy podkreślali, iż władze niemieckie wprawdzie tego "nie lubiły", ale absolutnie nie wymagały zrzeknięcia się polskiego obywatelstwa, jako warunku otrzymania niemieckich papierów. Ci ludzie otrzymywali zasiłki na życie w czasie gdy uczęszczali do szkoły na naukę języka, a niektórzy z nich, którzy trochę już "szprechali", byli kierowani na zawodowe kursy dokształcające. Otrzymywali też oni pewne odszkodowania za pozostawiony majątek, ale ile i na jakich zasadach to nigdy się w szczegółach nie dopytywałem.
Zgadza się, ci wszyscy "aussiedlers", musieli jeździć (bodajże....bo nie bardzo pamiętam) do miasta Zirndorf (?), ażeby zweryfikować swoje pochodzenie niemieckie.
(Była też w Hamburgu cała populacja polskich "azylantów". (Ale to inna para kaloszy). Z tymi też miałem pewien kontakt, bo spotkałem w S-Bahnie mojego...byłego dyrektora! On był w Polsce wielką "szyszką" i to partyjną, a tu naraz okazje się "azylant". To było dobre!
Od niego wiem, iż właśnie ci "azylanci" usilnie poszukiwali "dziadka". wink.gif
Ponoć dochodziło tam do sprzedaży jakiś papierów w celu uzyskania niemieckiego przodka, ale Niemcy to łatwo ponoć wychwytywali. Opisuję sprawy w Hamburgu w latach 1983/1984, tak jak je osobiście zaobserwowałem.

Czy tak było w innych "landach" to tego nie wiem, jednakże moi obecni teściowie, (od 2006 roku), zamieszkujący w Monachium od 1979 roku, też są przesiedleńcami ze Śląska. Ich dzieci ( w tym także moja obecna żona, która była już wtedy osobą dorosłą), zostały jednak w Polsce i nie chciały wyjechać z rodzicami. (Omińmy tutaj powody dlaczego). Problemy spraw majątkowych były takie jak opisałem w poprzednim poście, ponieważ poniekąd znam je z pierwszej ręki....a i teściowie też się nigdy nie pozbyli polskiego obywatelstwa i obecnie mają dwa paszporty.

Więc co najmniej w Hamburgu i na "Bayerze" ( wink.gif ), nie wymagano zrzeczenia się obywatelstwa polskiego, jako warunku uzyskania obywatelstwa Bundesrepublik Deutschland.

Majątku teściowie nie mogli się pozbyć oficjalnie, co wiem bezpośrednio od nich samych. (Plus moja żona ma cały stos dokumentów z okresu czasu gdy jej, już dzisiaj staruszkowie rodzice, starali się w latach 70-tych o emigrację do Niemiec. To były wymagania władz polskich, które zabraniały teściom sprzedaży majątku. Udało im się jednak ten majątek jakoś "rozparcelować". Dopiero po upadku komuny mogli oni jednak podjąć jakieś kroki w kierunku "wyklarowania" ksiąg wieczystych. To są fakty!

Ten post był edytowany przez Phouty: 12/06/2013, 9:24
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2014 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej