Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
5 Strony < 1 2 3 4 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Izrael i jego historia.
     
ugedej
 

?
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 561
Nr użytkownika: 1.240

?
Stopień akademicki: doktorant historii
Zawód: soldier
 
 
post 28/11/2004, 14:32 Quote Post

Historia Izraela tuż po II wojnie światowej
(Jestem obecnie na tym okresie na Historii, więc proszę)
Izrael wyniszczony przez hitlerowską polityke zagłady, przez wieki żyjący w diasporze(jest to rozproszenie narodowości wśród innych narodów, np. właśnie Żydów nie majacych własnego państwa) doczekał sie po wojnie własnego państwa. Po wycofaniu sie ostatnich oddziałów brytyjskich i wygaśnięciu brytyjskiego mandatu w Palestynie w 1948r. Żydzi proklamowali własne państwo Izrael. Zostało ono uznane przez Usa i Rosję, lecz Arabowie buli temu przeciwni. W maju 1948r. rozpoczęła się pierwsza wojna izraelsko-arabska, która trwała prawie rok. Agresja państw arabskich - Egiptu, Syrii, Transjordanii i Arabii Saudyjskiej - na Izrael nie powiodłasie. Żydzi odnieśli zwycięstwo, powiekszając swoje państwo o 1/3 Palestyny. Część Palestyny przyłączył Egipt, a resztę Transjordania, która zmieniła nazwę na Królestwo Jordanii. Ponad 900 tys. Palestyńczyków nie pogodziło sie i udało się na emigrację i stała się bazą palestyńskiego ruchu oporu.

Nooo oczywiście obecnie jest Palestyna i Izrael, jednak (tutaj małe nawiązanie do konfliktu izraelko-palestyńskiego ze współczesności) pragnąłem przytoczyć przykład kiedy to Izrael zagarnął ziemie Palestyńczyków i z tego względu konflikt wyrósł Ponownie. Tuż po II wojnie światowej w wojnie izraelsko-arabskiej Izrael był wspierany przez USA a Arabowie przez Rosję(wtedy ZSRR). Sorki że zbczam lekko z tematu ale chyba właśnie to wywołało nienawiść Palestyńczyków (jak i innych Arabów) wobec USA!
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #16

     
oscar
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 246
Nr użytkownika: 703

 
 
post 29/11/2004, 18:22 Quote Post

schultz"W tej chwili mnie obraziłeś!!! Żyjemy w demokratycznym kraju i nikt powtarzam nikt nie będzie mi mówił gdzie mam się wypowiadać i na jaki temat a przede wszystkim obrażał mnie w ten sposób.

ho ho ho... Czy szanownemu koledze puszczaja nerwy z braku argumentacji czy moze nadmiar argumentacji prowadzi do monotematyczności wypowiedzi? Zabieram głos w tej sprawie bo muszę przyznać, że pierwszy raz spotkałem się na tym forum z takim wyrazem bezsilności.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #17

     
schultz
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 36
Nr użytkownika: 2.093

 
 
post 30/11/2004, 21:22 Quote Post

Prosze więc spojrzec na wypowiedź mojego przedmówcy, który pierwszy użył obraźliwych słów w stosunku co do mojej osoby.

Skontrował moją wypowiedź ok. jednak po co słowa obrazy nie mogłem pozostać dłużnym.

Co do słów dotyczących mojej wcześniejszej wypowiedzi to sami palestyńczycy udowadniając swoje prawo do ziemi Kannanu głoszą swoje pochodzenie właśnie od Filistynów od, których powstała nazwa Palestyna.
 
User is offline  PMMini Profile Post #18

     
schultz
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 36
Nr użytkownika: 2.093

 
 
post 30/11/2004, 21:32 Quote Post

Oskar"A ja myśle, że powstanie tego państwa Żydzi zawdzieczają sobie i tylko sobie, swojej przysłowiowej już mądrości. Istnieje takie modne sformułowaie jak lobing i myślę, że jest ono najwłaściwsze jeśli chodzi o powstanie tego państwa. Państwo zdeterminowane w obronie swoich granic, dbające o rozwój gospodarczy (gwałtowny rozwój technologi high-tech) i umiejętnie grający kartą Wielkiego Brata."

Widzę, że wychwalasz politykę Izraela,nie biorąc zupełnie pod uwagę Palestyńczyków, otóż ok 1917 r. na ziemiach Palestyńskich zamieszkiwało trylko 7% żydów. W następnych latach ilość ich się zwiększała przyjeżdzali ze wszystkich stron zabierając ziemię palestyńczykom.

Przecież mieszkasz w Polsce i nieobca jest Ci chyba niewola w jakiej znajdowaliśmy się przez 123 lata. Czy też w tym przypadku będziesaz wychwalał zaborców za ich cudowną politykę i przysłowiową mądrość nie sądzę.
 
User is offline  PMMini Profile Post #19

     
oscar
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 246
Nr użytkownika: 703

 
 
post 2/12/2004, 8:34 Quote Post

czy określenie, którego użyłem jest jakimkolwiek wychwaleniem polityki Izraela? czy ja napisałem o polityce tego państwa? Proszę uważniej czytać posty, nim wciśnie się komuś w usta to czego nigdy nie powiedział. Napisałem tylko o pewnych cechach charakteru żydów jako społeczności, cechach które pomogły im uzyskać od międzynarodowej społecznościobszar, na który wdrożyli w życie idee swego państwa. Owszem, żydzi wracali (lub jak kto woli przyjeżdżali) masowo do Izraela, czy jednak Polacy, którzy w 1945 roku wracali na tzw "ziemie odzyskane", zwłaszcza Śląsk też nie byli grupą osiedlająca się?
schultz"Czy też w tym przypadku będziesaz wychwalał zaborców za ich cudowną politykę i przysłowiową mądrość nie sądzę." Ależ owszem, nie odmówił bym madrości władcom zaborczym, którzy doskonale wykorzystali słabość Polski, by powiekszyć swój stan posiadania. kiedy wreszcie zrozumiemy (my jako naród), że te wszystkie lata niewoli zawdzięczaliśmy prawie wyłącznie sobie...

"Prosze więc spojrzec na wypowiedź mojego przedmówcy, który pierwszy użył obraźliwych słów w stosunku co do mojej osoby.

Skontrował moją wypowiedź ok. jednak po co słowa obrazy nie mogłem pozostać dłużnym."


...Przestrzegałbym przed eskalacją pomówień, bo nie prowadzi to do niczego, a już na pawno do pogłebienia siły argumentów.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #20

     
Celt
 

po prostu Celt
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 959
Nr użytkownika: 328

 
 
post 3/12/2004, 19:55 Quote Post

PANOWIE !!!!!!!
APELUJE O SPOKÓJ; Proszę opanować nieco emocje. Nie chce personalnie wskazywać kto narusza tu zasady dobrego tonu; myślę że zainteresowani zrozumieją. Proszę więc o więcej opanowania .
 
User is offline  PMMini Profile Post #21

     
phasi
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 76
Nr użytkownika: 2.492

Stopień akademicki: magister
Zawód: politolog
 
 
post 9/12/2004, 17:04 Quote Post

Schultz napisał:Wydaje się więc że wojna będzie trwała do momentu, aż nie wyginą jedni albo drudzy.
Do Tanatosa: to miało być forum wymiany poglądów, tak? Przeczytaj uważnie co Schultz napisał. nie będę podkreslał słów "wydaje się".
W końcu nie rozumiem też Twojego oburzenia na to zdanie. Jesli obserwuje sie konflikt arabsko-palestyński to można często odnieść takie wrażenie.
Co do racji stron to wydaje mi się że jest to jeden problem z cyklu "nierozwiązywalnych". Żydzi, którzy osiedli na terenach Palestyny w końcu II tys p.n.e. (popraw mnie jak sie mylę), bardzo silnie zwiazni historycznie z Palestyną (ucieczka z Egiptu, kraj obiecany, niewola babilońska, powstania: Machabeuszy, antyrzymskie, zburzenie kilkukrotne Jerozolimy,...) opuscili w końcu ten kraj nie dla własnych potrzeb tylko z koniecznosci. Arabowie, którzy zajęli te terytoria też w końcu dłużej tam przebywaja niż egzystencja państwa polskiego jakby nie było. Ja nie widzę w jakiejś realnej perspektywie rozwiązania tego konfliktu droga dyplomatyczną. Może zdecydowany nacisk USA i społeczności MN mogłyby cos zdziałać, ale wiązać by się to musiało z wprowadzeniem znacznej ilości wojsk rozjemczych na tereny Palestyny (izraelskie jak i palestyńskie, również te okupowane). Wyobraża to ktoś sobie dzisiaj? Izrael raczej nie po to budował bombke jadrową by nastepnie wyrzekać się swoich zdobyczy. Według mnie społecznośc międzynarodowa przespała trochę okres w którym tworzyły sie oba państwa, wtedy trzeba było interweniować i doprowadzić nawet siła do powstania wspólnego państwa. Teraz to własnie siła rozstrzygnie które przetrwa (chyba:))

pozdrawiam
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #22

     
Tanatos
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 293
Nr użytkownika: 2.073

Zawód: milosny :(
 
 
post 9/12/2004, 18:41 Quote Post

QUOTE
Do Tanatosa: to miało być forum wymiany poglądów, tak? Przeczytaj uważnie co Schultz napisał. nie będę podkreslał słów "wydaje się". W końcu kazdy ma prawo do swoich pogladów

Faktycznie troche przesadzilem, bylem zdenerwowany odpisujac, natomiast ; zakladam, ze wypowiadajac sie na tym forum nalezy miec jakas wiedze a najlepiej i wlasny poglad na poruszany problem. Opinia "rozwiazania nie ma, musza wyginac jedni i drudzy" jest nic nie warta ... Rozwine to moze wieczorem, bo teraz znowu jestem zdenerwowany tongue.gif

Co do samego problemu : Jakos nie moge pozbyc sie wiary, ze kiedys sami Palestynczycy poczuja zmeczenie ... Idee ideami, ale kiedy zyjesz w nedzy obok panstwa relatywnie bogatego i WIESZ, ze np Twoj kuzyn tam mieszka, pracuje i w miare niezle zarabia (1200 tys mieszkancow Izraela to Arabowie - w wiekszosci w Palestynczycy) to w koncu zaczniesz myslec nad tym co zrobic, zeby takze troche zarobic. A taki typ myslenia (wybaczcie marksizm) ostatecznie wyprze z kazdego czlowieka, ktory nie ma za co jesc, idee wymordowania kazdego Zyda. Mam dosyc zakrzywiona w tym temacie opinie, ale wydaje mi sie, ze izraelska polityka jest wolna od uprzedzen. Izrael po fiaskach dzialan np Rabina (przypominam - Izraelski premier liberal, chcacy isc Palestynczykom tak daleko, jak tylko sie da na reke, zamordowany w 1995 zaraz po konferencji pokojowej) wprawdzie nie ufa juz Palestynie, ufa Szaronowi, ale ten nie jest idiota. Nie jest, jak probuja go przedstawic niektorzy, diablem, ktory zrobi wszystko by przedlozyc wojne. Zrobi wszystko by zapewnic Izraelowi bezpieczenstwo i ze wzgledu na to, ze nie wierzy w pokoj, bedzie to bezpieczenstwo dostarczal sila. Ale jesli Palestyna zrobi ten pierwszy krok ... wszakze osiedla sa zamykane caly czas, a wojsko w przeciwienstwie do sytuacji z przed kilku lat nie przebywa trwale na terytorium Autonomii ... Ale to tylko moja wiara - dopoki cos sie w mentalnosci Palestynczykow nie zmieni, nie ma o czym rozmawiac.
Edit : zrobilem tylko korekte literowek.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #23

     
friedrich
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 353
Nr użytkownika: 115

 
 
post 10/12/2004, 22:30 Quote Post

Tanatos, z czystej ciekawości - czy w tym temacie mile widziane będą notki o przebiegu działań wojennych podczas wojen izraelsko-arabskich, tudzież coś o rozwoju i przemianach armii izraelskiej i strategii jej działania w czasie tych wojen? Pytam, bo dyskusja zeszła na inne sprawy, a Ty zresztą pewnie wiesz o tym więcej niż ja...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #24

     
Tanatos
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 293
Nr użytkownika: 2.073

Zawód: milosny :(
 
 
post 11/12/2004, 4:01 Quote Post

Jakos nie widze powodu, zebym to ja mial dyktowac temat dyskusji. Mow co chcesz, o czym chcesz - a jesli znajdziesz rozmowce to mozecie sobie gadac do woli. smile.gif A co do wojskowosci ... malo mnie to bawi, ale jesli chodzi o Izrael to z natury rzeczy jakies informacje posiadam, ale nie wiem czy bede godnym dyskutantem, moja wiedza jest raczej czystko encyklopedyczna. smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #25

     
friedrich
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 353
Nr użytkownika: 115

 
 
post 11/12/2004, 23:09 Quote Post

Temat jest obszerny, więc, nie chcąc iść po łebkach, nie zawrę go w jednym poście. A ciekawe jest przekreślenie rozwoju armii, która z czegoś w rodzaju pospolitego ruszenia przekształciła się w największą siłę zbrojną Bliskiego Wschodu, armię, której kampanie na półwyspie Synaj w czasie wojny sześciodniowej czy w drugiej fazie wojny Jom Kippur można porównać do niemieckich blitzkriegów z II wojny światowej. Ale, zanim do tego doszło…

Zapowiedź izraelskich sił zbrojnych to powstanie pod koniec XIX wieku niewielkich formacji ochraniających osiedla żydowskie w Palestynie przed łupieżczymi wypadami Arabów. Ludzie skupieni w tych formacjach na co dzień mieszkali i pracowali w swych osiedlach i wioskach, byli jednak zawsze gotowi do podjęcia walki obronnej, Po I wojnie światowej znacznie zwiększyła się ich liczba, utworzono też dla nich niewielką grupę kadry zawodowej; wówczas też oddziały te zyskały nazwę Hagana (Obrona). Póki co była to w większym stopniu formacja policyjna niż wojskowa, ale po wybuchu zamieszek arabskich w 1929 r. zaczęto w tajemnicy przeprowadzać szkolenie wojskowe członków Hagany. Okazało się to przydatne po wybuchu powstania Arabów w Palestynie w 1936 r; Hagana, organizacja dotąd ściśle obronna, była zdolna podjąć ofensywne kroki przeciwko Arabom, na niewielką zresztą skalę.
Rozwojem Hagany zza kulis kierował oficer armii brytyjskiej, Orde Wingate. Pozostawił on po sobie zasady sztuki wojennej, które po powstaniu państwa Izrael miała przejąć izraelska armia; kładł nacisk na mobilność sił zbrojnych, agresywne prowadzenie działań wojennych i zaskoczenie przeciwnika. Zorganizował on grupy, składające się z żołnierzy brytyjskich, członków Hagany i palestyńskiej policji, mające agresywnymi działaniami zwalczyć z arabskimi wypadami na osiedla żydowskie. Odniosły one sukces tak wielki, że morale ludności żydowskiej w Palestynie znacząco wzrosło, a sam Wingate stał się bohaterem narodowym Izraela.
W 1939 r. arabskie powstanie upadło, a Hagana została zdelegalizowana i zmuszona do zejścia do podziemia. Ponowne pozwolenie na jawne działanie otrzymała dopiero w 1941 r., gdy szczyt osiągnęły wpływy niemieckie w Iraku i w Syrii, a Egiptowi zagrażał Rommel. W planach brytyjskich, Hagana miała prowadzić działania partyzanckie przeciwko Niemcom, gdyby udało im się opanować Palestynę. Później utworzona została Brygada Żydowska w składzie armii brytyjskiej; walczyła ona w latach 1944-45 we Włoszech.
W 1945 r. Hagana, zdecydowana walczyć o utworzenie państwa żydowskiego w Palestynie, powtórnie zeszła do podziemia. Na tym etapie ograniczała się głównie do obrony żydowskich osiedli i szkoleniu wojskowym; niemniej przeprowadziła kilka akcji ofensywnych mających na celu odebranie broni Brytyjczykom.
Zadania Hagany zmieniły się po rezolucji ONZ z 29 listopada 1947 r. Państwa arabskie, którym nie udało się zapobiec uchwaleniu rezolucji, zdecydowane były osiągnąć swój cel – utworzenie zdominowanej przez Arabów Palestyny – na drodze wojny. Wojna miała się przeciągnąć do 1949 r; w toku działań wojennych partyzantka, jaką w istocie była Hagana, miała się przekształcić w konwencjonalne siły zbrojne.

I etap działań wojennych trwał od listopada 1947 r. do początku maja 1948 r, a więc w czasie, gdy w Palestynie stacjonowały jeszcze wojska brytyjskie. Na szczęście dla powstającego państwa żydowskiego, państwa arabskie – Egipt, Transjordania, Irak, Syria i Liban – nie były jeszcze gotowe do wielkiej ofensywy. Hagana mogła się więc chwilowo skoncentrować na rozbijaniu arabskiej partyzantki w pobliżu osiedli żydowskich na terenach przyznanych państwu arabskiemu, oraz na utrzymaniu łączności między osiedlami i dostarczaniu im żywności oraz broni. Dopiero w końcowej fazie tego etapu wojny Hagana przystąpiła do zajmowania strategicznych stanowisk i miast opuszczonych przez wojsko brytyjskie (21.IV.1948 r. Izraelczycy zajęli Hajfę, 23.IV. – Tyberiadę, 28.IV. – Safes oraz dawne brytyjskie koszary w Rosh Pinah); doszło też do pierwszych, nierozstrzygniętych starć Hagany z regularną armią Transjordanii w pobliżu oblężonej przez Arabów Jerozolimy. Brytyjczycy w coraz większym stopniu przyjmowali rolę biernych obserwatorów wydarzeń, ograniczając się do rozdzielania wojsk żydowskich i arabskich oraz do osłony ewakuacji ludności arabskiej z zajętych przez Haganę miast.
Hagana musiała teraz przede wszystkim przygotować się do odparcia zbliżającej się nieuchronnie arabskiej inwazji. W związku z tym dyskutowano m.in. nad strukturą rodzącej się armii izraelskiej. Istniały dwa stanowiska: pierwsze, zajmowane przez oficerów z dawnej Brygady Żydowskiej, zakładające stworzenie armii wzorowanej na konwencjonalnych siłach zbrojnych państw europejskich, i drugie, zajmowane przez członków wojskowego ramienia Hagany – Palmach, organizacji w stylu jednostek specjalnych, zakładające organizację armii izraelskiej na wzór Palmach. Wiodąca figura w polityce izraelskiej, Ben Gurion, w kwestii organizacji skłaniał się raczej ku pierwszemu stanowisku, chociaż działania armii izraelskiej raczej nie nawiązywały do działań Brygady Żydowskiej na dość statycznym froncie włoskim.
14 maja 1948 r. ostatnie wojska brytyjskie opuściły Palestynę; tego samego dnia proklamowano niepodległość Izraela.


Co do siły armii izraelskiej w maju 1948 r: na stronie www.izrael.badacz.org znalazłem informację, że Hagana liczyła wówczas ok. 43 tys. ludzi, z czego większą wartość bojową miało tylko ok. 10 tys.; dysponowała ona ok. 17 tys. karabinów, 800 pistoletów maszynowych, 200 karabinów maszynowych, 750 lekkich moździerzy i zapasami amunicji na trzy dni walki. Niezależnie od niej działał Palmach, liczący ok. 3000 dobrze wyszkolonych i przyzwoicie uzbrojonych żołnierzy, kilka pomniejszych organizacji liczących łącznie ok. 2600 ludzi wyszkolonych do zadań dywersyjnych, paramilitarne G’dudei Noar skupiające młodzież w wieku 15-17 lat, oraz Nachal zrzeszający osadników broniących swych osiedli przed atakami wroga. Z kolei Charles Messenger w książce „Sztuka blitzkriegu” (wyd. Bellona, Warszawa 2002) pisze, że w maju 1948 r. Hagana liczyła 35 000 członków, przy czym zapasy broni strzeleckiej wystarczały dla 20 000 żołnierzy; o liczebności innych organizacjach paramilitarnych nie wspomina. Armia Izraela nie miała jeszcze żadnego ciężkiego uzbrojenia.
Armie arabskie, które stanęły przeciwko Izraelowi, były mniej liczne, lecz lepiej wyszkolone i uzbrojone. Największą wartość bojową miały siły zbrojne Transjordanii, czyli liczący 10 tysięcy żołnierzy Legion Arabski, dowodzony przez angielskiego generała Johna Bagota Glubba. Egipt i Irak skierowały przeciwko Izraelowi po 5 tysięcy żołnierzy, Syria i Liban łącznie ok. 7000. Wojska arabskie miały do dyspozycji łącznie 150 dział, 150 pojazdów opancerzonych, 40 czołgów i 60 myśliwców – w ogromnej większości produkcji brytyjskiej. Działania wojsk arabskich wspierała paramilitarna Arabska Armia Wyzwoleńcza i palestyńska partyzantka – liczące łącznie ok. 8000 słabo uzbrojonych żołnierzy.

15 maja 1948 r., po nalocie Egipcjan na Tel Awiw, wojska państw arabskich przekroczyły granice Izraela na całej ich długości.
Było oczywiste, że paramilitarne formacje żydowskie, a od 28 maja 1948 r. Siły Obrony Izraela (Israeli Defence Force – IDF) nie mogły spróbować przekształcić wojnę w pozycyjną, bo nie miały ani sił, ani sprzętu, by to zadanie urzeczywistnić. Były jednak w stanie uniemożliwić Arabom wykonywanie głębokich rajdów w głąb Izraela. Udało się im to nie dzięki pokonaniu armii arabskich, lecz dzięki opóźnianiu ich działań i uniemożliwianiu prowadzenia skoordynowanych operacji. Toteż II etap wojny to utrzymywanie przez armię izraelską punktów o znaczeniu taktycznym położonych wzdłuż kierunków natarcia sił arabskich i nękanie Arabów nagłymi, niespodziewanymi uderzeniami na ich oddziały.
Sytuację Izraela poprawiły dwie umowy (ze stycznia i z maja 1948 r.) z Czechosłowacją na dostawy broni dla wojsk żydowskich. Oprócz dostarczenia olbrzymich ilości amunicji, karabinów i pistoletów maszynowych, Izraelczycy zakupili też 24 czeskie myśliwce. Na korzyść państwa żydowskiego działał też fakt, że przez całe 4 dni od rozpoczęcia działań wojennych „Legion Arabski” wstrzymywał się od rozpoczęcia ofensywy.
Zażarty opór stawiany arabskim oddziałom przez mieszkańców osiedli żydowskich, ciągłe kontrataki wojsk izraelskich i działania izraelskiego lotnictwa opóźniały postępy wojsk arabskich, lecz ich nie zatrzymywały. Egipcjanie kontrolowali Strefę Gazy, Irakijczycy Nablus, zaś Jordańczycy – dolinę Jordanu, a także część żydowskiej dzielnicy Jerozolimy; żydowskie osiedla w Negewie były okrążone przez wojska arabskie. Izrael nie byłby w stanie w nieskończoność odpierać ataków Arabów; ocalał jednak dzięki narzuconemu przez ONZ walczącym stron rozejmu 11 czerwca 1948 r. IDF zyskały czas na regenerację sił; dzięki pomocy militarnej i finansowej ZSRR oraz sympatykom sprawy żydowskiej w Ameryce i Europie, do Izraela przybywało uzbrojenie i ochotnicy.

7 lipca Arabowie zerwali rozejm i wznowili ofensywę. Ale IDF rozwinęło swą dotychczasową taktykę i przeprowadziło serię ograniczonych kontrofensyw, stale manewrując między armiami arabskimi (Izraelczycy odbili centralną Galileę z Nazaretem, osiągnęli też lokalne sukcesy w rejonie drogi Tel-Awiw – Jerozolima); to uniemożliwiło Arabom wykonywanie rajdów w głąb Izraela. Izraelskie lotnictwo przeprowadziło też naloty na Kair, Gazę, El-Arish, Damaszek i Amman; choć straty spowodowane tymi nalotami były niewielkie, ich wydźwięk propagandowy był ogromny. Zwłaszcza nalot na pałac króla Egiptu Faruka w Kairze wywarł duże wrażenie na żołnierzach egipskich, obniżając ich morale i sprawiając, że Egipcjanie zrezygnowali z ofensywy na całym froncie. Umożliwiło to IDF utworzenie niewielkiego korytarza, którym dostarczano broń i zaopatrzenie do Negewu.

17 lipca 1948 r. ONZ odwołała się do VII Rozdziału Karty Narodów Zjednoczonych i zażądała, by wszystkie strony konfliktu powstrzymały się od militarnych działań. Następnego dnia istotnie zawarto rozejm izraelsko-arabski, tym razem trwający dłużej, bo do 15 października 1948 r. IDF zyskało więcej czasu na organizowanie swoich sił; w czasie tego rozejmu udało się też wcielić do IDF wszystkie żydowskie organizacje paramilitarne, które do tej pory się mu nie podporządkowały. Zakupiono wielkie ilości broni w Czechosłowacji (m.in. 59 samolotów), broń (artyleria, samoloty, samochody opancerzone, ciężarówki, a nawet trochę czołgów) sprowadzono też z Francji i USA.
Do października 1948 r. siły zbrojne Izraela bardzo się rozrosły (www.izrael.badacz.org podaje, że liczyły one 90 000 żołnierzy, Messenger – 60 000); armia znajdowała się pod jednolitym dowództwem, rozwiązano problem braku amunicji. Izrael podzielono na cztery dowództwa terytorialne, z których każde miało swoje niewielkie siły uderzeniowe.

15 października Egipcjanie ostrzelali chroniony przez ONZ konwój izraelski, co stało się dla Izraela pretekstem do rozpoczęcia ofensywy.
Celem izraelskiej operacji „Yoav” („Dziesięć plag”) było uwolnienie Negewu z egipskiego okrążenia. Egipcjanie, rzecz jasna, spodziewali się, że Izraelczycy będą chcieli tu atakować, więc przygotowali silną obronę; gdziekolwiek IDF by nie atakowało, musiałoby przeprowadzić uderzenie frontalne, co narażało Izraelczyków na ciężkie straty. Jednak słabym punktem egipskich pozycji było to, że nie były one urzutowane w głąb; Izraelczycy zdecydowali się więc podjąć próbę rozerwania linii komunikacyjnych między egipskimi liniami obronnymi rozciągniętymi od morza do gór Judei. W tym celu przed rozpoczęciem operacji zalążek Sił Powietrznych Izraela (Israeli Air Force – IAF) przetransportował siły uderzeniowe na Negew; 15 października IAF uderzyły na egipskie lotniska na Synaju, co dało Izraelowi panowanie w powietrzu na czas trwania operacji. W okolicach Al-Arish siły specjalne wykonywały rajdy, dezorganizujące obronę egipską.
16 października przetransportowane na Negew siły uderzeniowe poprzecinały egipską łączność wzdłuż wybrzeża. Teraz rozpoczęło się uderzenie izraelskiej piechoty i wojsk pancernych z północy.
Jedyny izraelski batalion czołgów w latach 1948-49 składał się z dwóch kompanii czołgów; jedna z nich była wyposażona w 10 przestarzałych francuskich H-35, druga w dwa brytyjskie cromwelle i amerykańskiego shermana. Taka różnorodność typów czołgów była problemem, ale jeszcze większym były różnice językowe – dowódcy batalionu, znającemu jedynie polski i rosyjski, przyszło dowodzić żołnierzami mówiącymi w prawie wszystkich językach europejskich. Ten batalion miał przeprowadzić atak na silnie umocnioną, bronioną przez egipską kompanię wioskę. Wypada stwierdzić, że debiut wojsk pancernych, które w przyszłości miały rozstrzygać o izraelskich zwycięstwach, zachęcający nie był: H-35 nie pokonały rowu przeciwczołgowego i nie osiągnęły wyznaczonego celu, zaś oba cromwelle zostały wyeliminowane z walki, zanim weszły w kontakt z pozycjami sił egipskich.
Mimo pojedynczych niepowodzeń, jak to wspomniane wyżej, po dwóch dniach ciężkich walk IDF przełamały egipskie linie obrony i połączyły się z siłami w Negew. Egipcjanie, mając zagrożone linie komunikacyjne, wycofali się z północnej części pasa wybrzeża i z pozycji w górach na południe od Jerozolimy. Potem siły Izraela zdobyły Beer-Szewę, by zakończyć operację „Yoav” okrążeniem 4000 żołnierzy egipskich w tzw. worku Faluja. Operacja zakończyła się po 6 dniach.
Po krótkim rozejmie w dniach 22-28 października 1948 r. Izraelczycy w ciągu 4 dni wyparli z Galilei północnej Libańczyków i „Arabską Armię Wyzwoleńczą”, i nawet zajęli niewielkie obszary na pograniczu libańskim. 30 listopada 1948 r. Izraelczykom udało się zawrzeć trwałe zawieszenie broni z Arabami w rejonie Jerozolimy.
Ostatnia wielka operacja wojsk izraelskich w tej wojnie rozpoczęła się 22 grudnia 1948 r. atakiem z pustyni Negew na półwysep Synaj. Do końca grudnia Egipcjanie utrzymali się tylko w strefie Gazy; wojska izraelskie zajęły miejscowości Al-Kusajma i Al.-Agella na Synaju, po czym skręciły na północ, grożąc okrążeniem wojskom egipskim w Gazie. Nie zdążyły już jednak zamknąć okrążenia; naciski brytyjskie i amerykańskie na rząd izraelski zmusiły Izraelczyków do ewakuacji Synaju w styczniu 1949 r. Zakończyło to działania wojenne I wojny arabsko-izraelskiej.

Doświadczenia zdobyte przez armię izraelską w czasie tej wojny miały w przyszłości stać się podstawą doktryny działań wojennych Izraela. Na samym początku wojny zniszczenie sił arabskich było niemożliwe; Izraelczycy skupiali się na nękaniu przeciwnika atakami z zaskoczenia i dezorganizacji jego systemu dowodzenia i łączności, aby opóźnić jego ofensywę. Później, kiedy już Izraelczycy dorobili się konwencjonalnych sił zbrojnych, starali się zawsze w kilkudniowej kampanii doprowadzić do przełamania atakiem z zaskoczenia pozycji nieprzyjaciela, wyjścia na jego tyły, przecięcia jego linii komunikacyjnych i okrążenia go; wydać to w przebiegu izraelskiej operacji „Yoav” i działań z grudnia 1948 r. na Synaju. Godne uwagi są działania izraelskiego lotnictwa w końcowej fazie wojny; naloty na Kair skutecznie zniechęciły Egipcjan do ofensywy i oddały inicjatywę w ręce Izraelczyków, zaś naloty na lotniska egipskie na Synaju (i w związku z tym krótki czas panowania IAF w powietrzu) zapewniły w dużej mierze sukces operacji „Yoav”.
Szef sztabu izraelskiego, generał Yadin, analizujący przebieg wojny, we wrześniu 1949 r. podkreślał, że armia izraelska podczas przyszłych wojen powinna dążyć do przecięcia linii komunikacyjnych przeciwnika, odcięcia mu drogi ucieczki i uderzenia w centra jego administracji. Wszystko to w istocie podstawy klasycznej doktryny blitzkriegu.

Ale o dalszym rozwoju izraelskiego wojska i myśli wojskowej, a pewnie i o wojnie 1956 r. napiszę już w następnym poście…
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #26

     
Tanatos
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 293
Nr użytkownika: 2.073

Zawód: milosny :(
 
 
post 12/12/2004, 1:08 Quote Post

friedrich a ja od siebie dodam tylko jedna anegdote : Bombardowania w wykonaniu Izraelczykow, z racji braku bombowcow, wygladaly dosyc komicznie ... a mianowicie smile.gif Polegaly na ... wyrzucaniu granatow przez kibel tongue.gif
Friedrich wszystko pieknie, ale po co o tym piszesz ?tongue.gif Nie dostrzegam problemu o ktorym moznaby porozmawiac smile.gif Opowiedz nam np o dzialaniach IAF w 67 roku, jesli juz koniecznie musimy rozmawiac o armii tongue.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #27

     
phasi
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 76
Nr użytkownika: 2.492

Stopień akademicki: magister
Zawód: politolog
 
 
post 13/12/2004, 13:27 Quote Post

Ja troche potrakytowałem post Friedricha jako materiał douczający:). Podobało mi sie i zachęcam do przedstawienia dalszej części. Mam nadzieję, że nikomu nie bedzie przeszkadzało że ktoś przedstawia nam fakty z zadanego tematu (i wbrew pozorom nie tylko same jednak militarne:)). W końcu papieru pod dostatkiem i ja przynajmniej z przyjemnoscią poczytam c.d.

A wracając do dyskusji. Konflikt izraelsko-arabski jest bardzo mało znany w Polsce, a przynajmniej polskiej opinii publicznej. Duża część Polaków uważa, że wszystkiemu winni są Żydzi (niestety antysemityzm jest i długo będzie jeszcze). Nie widzimy często różnicy pomiedzy w sumie "zachodnim" społeczeństwem izraelskim, wyznającym bardzo podobne wartości (jesli nie te same) co nasze a jednak bardzo zacofanym, często zislamizowanym, ksenofobicznym, nawet patriarchalnym społeczeństwem Palestyńczyków. Dla Polaków te dwa społeczeństwa to jedno podzielone granicą i "złymi Żydami". Z drugiej strony jednak wśród znawców tematu dominuje pogląd, że to demokratyczne społeczeństwo żydowskie ponosi wiekszośc kosztów konfliktu i słono za nie płaci (no bo przecież, armia izraelska atakuje wojskowe albo paramilitarne cele, a palestyńczycy zabijają niewinnych Żydów). Ja do końca sie tu jednak nie zgadzam. Skoro Żydzi są tak demokratycznym społeczeństwem niech doceniaja też prawa człowieka, prawa własności, prawa do pracy, itd które zagwarantowane są w Powszechenj Deklaracji Praw Człowieka, Europejsiej Karcie Socjalnej, Miedzynarodowym Pakcie PRaw Ekonomicznych i Gospodarczych, itd... Skoro Izrael jest częścią Europy (bo de facto jest) to [powinien uznawać europejskie ustawodawstrwo w tych kwestiach .Z drugiej strony gdyby chciał uznawać to przestałby istnieć (a przynajmniej w tej formie w jakiej istnieje obecnie).

Dlatego też podtrzymuję moje poprzednie stanowisko, że w zasadzie tylko rozwiazanie militarne na dzień dzisiejszy i w okreslonej przysżłości może doprowadzic do trwalszego pokoju. Kompromis tutaj wiązałby się z zaprzeczeniem podstawowych wyznaczników politycznych, gospodarczych, społecznych obu stron konfliktu co dla mnie chwilowo jest niewyobrażalne.

pozdr wszystkich
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #28

     
Rasenith
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 5
Nr użytkownika: 3.119

 
 
post 17/01/2005, 21:31 Quote Post

[quote=schultz,Nov 30 2004, 10:32 PM]

Widzę, że wychwalasz politykę Izraela,nie biorąc zupełnie pod uwagę Palestyńczyków, otóż ok 1917 r. na ziemiach Palestyńskich zamieszkiwało trylko 7% żydów. W następnych latach ilość ich się zwiększała przyjeżdzali ze wszystkich stron zabierając ziemię palestyńczykom.

Pamiętaj jednak że Żydzi mieszkali na tych terenach na długo przed Palestyńczykami.Ogłoszon państwo Izrael więc przyjeźdzali. Czy zabierali ziemię?? Nie wiem ale nie sądzę. Co do akcjii odwetowych to nie ma się czemu dziwić. Palestyńscy terroryści wysadzają się w autobusach, czemu więc rząd Izraela miałby stać z założonymi rękami. Powinien raczej chronić swoich obywateli i wyłapywać terrorystów. Co do służby kobiet w wojsku to nic dziwnego. Izrael praktycznie cały czas zagrożony jest atakiem ze strony sąsiadujących panstw arabskich. Izraelczyków jest zbyt mało dlatego powołali pod broń również kobiety. Im więcej żołnierzy tym lepiej... Wszyscy obywatele Izraela w każdej chwili muszą być gotowi do wojny i obrony kraju
 
User is offline  PMMini Profile Post #29

     
Kokosz
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 97
Nr użytkownika: 3.727

Stopień akademicki: magister
 
 
post 11/02/2005, 23:22 Quote Post

[I][I]...doczekał sie po wojnie własnego państwa. Po wycofaniu sie ostatnich oddziałów brytyjskich i wygaśnięciu brytyjskiego mandatu w Palestynie w 1948r. Żydzi proklamowali własne państwo Izrael. [/I][/I] - wrote by ugedej
Jeśli dobrze mi wiadomo mandat brytyjski wygasał 15.V.1948 a Dawid Grun (vel Ben Gurion) ogłosił powstanie państwa Izrael dzień wczesniej
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #30

5 Strony < 1 2 3 4 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej