Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony < 1 2 3 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Komancze kontra Apacze
     
Rian
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.113
Nr użytkownika: 6.598

Stopień akademicki: mgr
Zawód: politolog
 
 
post 11/07/2006, 17:24 Quote Post

Tak - ale ostatecznie i oni zostali pozamykani do rezerwatów (co prawda do dziś zachowali sporą autonomię).
 
User is offline  PMMini Profile Post #16

     
Elear Polski
 

Wierny Sługa Forum!
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 584
Nr użytkownika: 14.289

Michal
Zawód: Licealista
 
 
post 11/07/2006, 21:41 Quote Post

[Censored]

APACZE-ich liczba wynosiła 6 tysięcy i byli podzieleni na wiele niezależnych grup, prowadzili wojnę partyzancką na trudnym terenie. Natomiast Komancze żyli na preriach nie mogli prowadzić wojny partyzanckiej tak skutecznej jak Apacze. W
[Censored] Pozdrawiam.

Ten post był edytowany przez Sarissoforoj: 11/07/2006, 22:04
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #17

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.482
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
Zawód: pisarz
 
 
post 12/07/2006, 19:09 Quote Post

Rianie!
Ten post odbiega nieco od głównego tematu niniejszego topicu, ale stanowi refleksję i odpowiedź na postawioną przez Ciebie kwestię "zamykania Indian w rezerwatach". Zbyt często, moim zdaniem, patrzymy na tę sprawę jako na przejaw zła. Władze Chińskiej Republiki Ludowej wrzeszczą wszak, że "rząd USA stosuje politykę segregacji rasowej wobec rdzennych Amerykanów i zamyka ich w rezerwatach, wskutek czego żyją w chronicznej biedzie i zacofaniu" (tak przed dziesięciu laty Pekin bronił się przed zarzutami Waszyngtonu o łamanie praw człowieka w Państwie Środka), ale rzeczywistość częstokroć okazuje się inna. Żywot w rezerwacie jako przejaw dyskryminacji? A może faworyzowania pewnych grup etnicznych? Najbardziej kuriozalny przypadek miał miejsce kilka lat temu w jednej z Dakot, gdzie przemierzający rezerwat samochodem pewien Dakotczyk spoza owego rezerwatu został najechany przez miejscowego. Odszkodowania nijak nie dało się uzyskać, bo żaden sąd nie potrafił znaleźć paragrafu, wedle którego możnaby to odszkodowanie przyznać, choć wina autochtona była ewidentna. O sprawach podatkowych nie będę tu pisał, bo to rzecz tak zawiła, że wiadomo tylko, że mieszkańcy rezerwatów płacą ich mniej, niż inne osoby żyjące w danym stanie.
Chciałbym w tym miejscu przypomnieć także niezwykłą wprost historię indiańskiego ludu, który okazał się... beneficjentem białych ludzi oraz własnych talentów do przetrwania, a nawet życia w prosperity. Mam na myśli Osedżów, którzy miast zwalczać blade twarze, wchodzili z nimi w udane sojusze. Najpierw stali u boku Francji - choćby w czasie tzw. wojny Kiali, gdy ów wódz Indian Renard, namaszczany obecnie jako prekursor panindianizmu, na początku wieku XVIII tocząc vendettę przeciwko przybyszom znad Loary, przez wiele lat klecił sojusz kilku plemion. Osedżowie przyjmowali wtedy przez lata francuskich oficerów, pozwalając im żyć pośród nich. W tamtych czasach wodzowie ludu bywali nawet w Paryżu. W roku 1755, gdy Brytyjczycy zdradziecko wszczęli wojnę z Francją, Osedżowie znowu stanęli u boku swych białych przyjaciół i bili się przeciwko Albionowi w bitwie, w której padł śmiertelnie ranny wódz brytyjski, gen. Edward Braddock, a domniemany winowajca wojny, George Washington, przyszły pierwszy prezydent USA, też doznał ciężkich obrażeń ciała. Nie przeszkodziło to potem, gdy Francuzi się wynieśli, by Osedżowie wchodzili w bliskie związki ze Stanami Zjednoczonymi i Stanami Skonfederowanymi. W roku 1868 Indianie ci walczyli nad Washitą u boku gen. George'a A. Custera.
Przez dziesięciolecia Osedżowie musieli ciągle zmieniać miejsce swojego bytowania. Biały człowiek sprawił, iż przebyli oni ogromne obszary, by znaleźć się tam, gdzie dziś żyją. Oni umieli jednak to dobrze wykorzystać. To dzięki tej wędrówce stali się pośrednikami w handlu między Komanczami a białymi Amerykanami (i tu zbliżamy się do treści zasadniczewj owego topicu, bo mamy o Komanczach) i jak to bywa z pośrednikami, zarabiali krocie na tym procederze. Potem kupili sobie rezerwat od Czirokezów, gdzie po latach odnaleziono zasoby ropy naftowej i gazu ziemnego. Do dziś czerpią z tego tytułu profity finansowe, a nie mieli by tego, gdyby nie eksodus. W dobie II wojny światowej lud ten doczekał się Osedża generała lotnictwa. Zaprawdę wspaniała kariera. A nie są to jedyni Indianie, którzy wygrali los na loterii, dzięki dobrej i złej woli białych. Indian takich było i jest więcej, ale jakoś szerszego rezonansu oni w literaturze i kinie nie uzyskali - przynajmniej nad Wisłą.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #18

     
Rian
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.113
Nr użytkownika: 6.598

Stopień akademicki: mgr
Zawód: politolog
 
 
post 13/07/2006, 22:11 Quote Post

tja... lecz jednostki to jednak nie ogół - ogół Indian należy do najbiedniejszych warstw społeczeństwa amerykańskiego. Nie neguję faktu, iż dzięki statusowi rezerwatów możliwe są pewne działania niemożliwe gdzie indziej (np. można tam w stanach zakazujących hazardu utrzymywać kasyna - właśnie ze względu na odmienny status prawny rezerwatu), lecz bogacą się zwykle jednostki lub chciwi biali, którzy potrafią wykorzystać niedoształconych w prawie tubylców.
Ale to już zupełnie inny temat.

Mój post miał na celu wykazanie, iż Komancze, Apacze czy inne plemiona nie były ludami bez ducha walki - lecz po prostu nie były w stanie oprzeć się potędze białych. To, że jedno plemię zakończyło swój opór wcześniej zaś inne później zależało li tylko i wyłącznie od czasu jaki na uderzenie na nie wybrali biali. Komancze zostali rozbici w 1874 - bo wtedy właśnie ruszyła przeciwko nim (i wogóle plemionom poludniowych Równin) kampania wojskowa (tzw. wojna Rzeki Czerwonej). Nie obyło się bez oporu - lecz przewaga była zbyt duża. O Apaczach pisze się, iż ich ostateczna kapitulacja nastąpiła w 1886, lecz przecież była to niewielka kilkudziesięcioosobowa grupa, nie większa od band rewolwerowców z Dzikiego Zachodu. Pacyfikacja ludu jako całości dokonała się już wcześniej.
 
User is offline  PMMini Profile Post #19

     
godfrydl
 

Diabolus in musica
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.136
Nr użytkownika: 9.524

godfrydl
Stopień akademicki: mgr
Zawód: BANITA
 
 
post 25/05/2007, 9:31 Quote Post

Chciałbym zapytać: czy świetlana legenda Apaczów, a czarna Komanczy i Kiowów (przynajmniej w Polsce) to sprawka Karola Maya?

QUOTE
Mam na myśli Osedżów, którzy miast zwalczać blade twarze, wchodzili z nimi w udane sojusze

Czy nie uważacie, ze temat indiańskich sprzymierzeńców białych to punkt wyjścia do nowego ciekawego topicu?
 
User is offline  PMMini Profile Post #20

     
Ree
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 178
Nr użytkownika: 9.688

 
 
post 30/07/2007, 10:10 Quote Post

Witam

W dużej mierze współpraca niektórych plemion z białymi była rezultatem polityki ich indiańskich sąsiadów. Tak było z Arikara, Pawnee czy Crow w 2 połowie XIX wieku. Dla nich współpraca z Armią USA była ostatnią deską ratunku, mającą ich uchronić przed wyniszczeniem przez Sjuksów. Natomiast jeśli chodzi o czasy wcześniejsze, to nie zapominajmy ze Indianie również prowadzili swoją politykę, w której biali często byli doskonałym narzędziem do pozbycia się silniejszego i uciążliwego sąsiada, czy też wyrównania starych porachunków. Tak Huroni uwikłali Francuzów w wojnę z Irokezami, tak Unkas posłużył się białymi do wybicia swych krewniaków Pequot, dowodzonych przez jego teścia nad rzeką Mystic, tak też Sjuksowie bardzo chętnie przyłączyli się do wyprawy pułkownika Leavenwortha i jego żołnierzy przeciw Arikarom w 1823 roku, mającej ich ukarać za zabijanie amerykańskich traperów - dalszy ciąg wojny o futra.

QUOTE
Chciałbym zapytać: czy świetlana legenda Apaczów, a czarna Komanczy i Kiowów (przynajmniej w Polsce) to sprawka Karola Maya?


Proponuję nie opierać się na stereotypach stworzonych przez pana Maya. Jego książki to zwykłe czytadła, nie mające nic wspólnego z historią. Takie tam fantasy na dzikim zachodzie

Pozdrawiam
 
User is offline  PMMini Profile Post #21

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.482
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
Zawód: pisarz
 
 
post 31/07/2007, 13:54 Quote Post

Ree!
Witam Cię ponownie po dłuższej przerwie. Wyrażam przy tym nadzieję, że Twoja rozległa wiedza indianistyczna znów pozwoli nam wszystkim lepiej poznać dzieje kontynentu północnoamerykańskiego. Ja ze swej strony, co zapewne widziałeś, ostatnio napisałem nieco o Twoich Arikarach:
http://www.historycy.org/index.php?showtop...15&#entry276672
Spodziewam się, że już wkrótce ujrzymy Twoją nową stronę o miedzianoskórych znad Missisipi i Wielkich Jezior, a póki co wszystkich zainteresowanych kieruję do innego istniejącego od dawna w Sieci Twojego dzieła, poświęconego oczywiście ludom żyjącym nad Missouri:
http://www.arikara.republika.pl/
Wracając jeszcze do Riów, to chciałbym, abyś bliżej przedstawił nam ich wojnę z Amerykanami, bo są oni nad Wisłą znani głównie jako sojusznicy białych. W jakim temacie mógłbyś to zrealizować? Myślę, że obaj się nad tym zastanowimy porozumiewając się kanałami prywatnymi, chociaż ja już teraz proponuję poniższy topic:
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=23940
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #22

     
hubimohi93
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 476
Nr użytkownika: 46.714

Zawód: licealista
 
 
post 29/06/2008, 16:22 Quote Post

Komancze "pierwsi" ulegli bialym poniewaz mieszkali w teksasie,ktory byl od dawna celem ekspansji kolonialnej bialych.Apacze byli praktycznie niedostepni w wysokich górach,na wielkich pustyniach gdzie tylko oni potrafili przetrwac.wielu Komanczów umarlo w skutek epidemi roznych chorob sprowadzonych przez bialych(choc nie dotknelo ich tak jak Kiowow czy Paunisow).p.denerwuja mnie filmy o tytulach "Ostatni Komancze" lub "Porwana przez Komanczów".w tym pierwszym kilku bialych powstrzymalo kilkuset Indian,wybijajac ich swoimi "niezawdonymi" strzelbami.ale czego sie spodziewac z filmu ktory ma ponad pol wieku? smile.gif .jeszcze jedno-czy zwiadowca Custera Krwawy Nóż nie pochodzil z plemienia Arikara?z tego co przeczytalem o Arikarach z wikipedii dowiedzialem sie ze to plemie praktycznie cale wymarlo.czy to prawda?odp.
 
User is online!  PMMini Profile Post #23

     
hubimohi93
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 476
Nr użytkownika: 46.714

Zawód: licealista
 
 
post 19/10/2008, 22:23 Quote Post

W filmie pt "Pochowaj moje serce w Wouded Knee" na początku jest przedstawiona bitwa pod Little Bighorn (napad Arikarów na obóz Siuksów)
 
User is online!  PMMini Profile Post #24

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 20/10/2008, 20:47 Quote Post

QUOTE(hubimohi93 @ 29/06/2008, 17:22)
jeszcze jedno-czy zwiadowca Custera Krwawy Nóż nie pochodzil z plemienia Arikara?
*


Humboidzie, Krwawy Nóż był pół krwi Arikarą, a pół krwi Sjuksem. Przez 16 lat wychowywał się u boku ojca - Sjuksa Hunkpapa, a potem matka zabrała go do rezerwatu Arikarów nad rzeką Missouri. Gdy Krwawy Nóż stał się mężczyzną to postanowił odwiedzić ojca, ale Sjuksowie Hunkpapa go znieważyli i odszedł. Wkrótce Sjuksowie zabili dwóch jego braci i Krwawy Nóż postanowił oficjalnie wkroczyć z nimi na wojenną ścieżkę. Dlatego dołączył jako zwiadowca do armii białych ludzi.
 
User is offline  PMMini Profile Post #25

     
kundel1
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.723
Nr użytkownika: 47.745

Jacek Widor
Zawód: plastyk
 
 
post 20/10/2008, 21:57 Quote Post

QUOTE(godfrydl @ 25/05/2007, 9:31)
Chciałbym zapytać: czy świetlana legenda Apaczów, a czarna Komanczy i Kiowów (przynajmniej w Polsce) to sprawka Karola Maya?


Zdecydowanie tak. Książki Maya czytali naprawdę prawie wszyscy chłopcy z mojego pokolenia (wogóle nastolatkowie czytali książki) i prawie wszyscy oglądali niemieckie westerny o Winnetou-także dziewczęta, z uwagi na boskiego Pierre'a Brice'a, wiele także dla meskiego uroku Lexa Barkera. Oczywiście tylko niektórzy drążyli temat bardziej.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #26

     
pzachu69
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 127
Nr użytkownika: 17.120

piotr zach
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rozne
 
 
post 21/10/2008, 1:46 Quote Post

QUOTE(kundel1 @ 20/10/2008, 22:57)


Zdecydowanie tak. Książki Maya czytali naprawdę prawie wszyscy chłopcy z mojego pokolenia (wogóle nastolatkowie czytali książki) i prawie wszyscy oglądali niemieckie westerny o Winnetou-także dziewczęta, z uwagi na boskiego Pierre'a Brice'a, wiele także dla meskiego uroku Lexa Barkera. Oczywiście tylko niektórzy drążyli temat bardziej.
*


witam,
... Maya tez czytalem, i filmy ostatnio udalo mi sie obejrzec (choc 'Zlamana strzala' bije je o klase), i rzeczywisciee jakos bardziej Apaczow lubie smile.gif

Pytanie 'na boku' czyli off-topic czy kolega to ten sam autor Metacoma?

http://www.kazet.bial.pl/2005_04/m_dawno.htm

czy prawcowal kolega na innymi komiksami 'indianskimi' po Metacomie? Czy tez jakiekolwiek inne komiksy?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #27

     
Ree
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 178
Nr użytkownika: 9.688

 
 
post 22/10/2008, 12:42 Quote Post

QUOTE
Humboidzie, Krwawy Nóż był pół krwi Arikarą, a pół krwi Sjuksem. Przez 16 lat wychowywał się u boku ojca - Sjuksa Hunkpapa, a potem matka zabrała go do rezerwatu Arikarów nad rzeką Missouri. Gdy Krwawy Nóż stał się mężczyzną to postanowił odwiedzić ojca, ale Sjuksowie Hunkpapa go znieważyli i odszedł. Wkrótce Sjuksowie zabili dwóch jego braci i Krwawy Nóż postanowił oficjalnie wkroczyć z nimi na wojenną ścieżkę. Dlatego dołączył jako zwiadowca do armii białych ludzi.


Należy dodać, iż matka zabrala małego Noża i jego braci do Arikarów w obawie o ich zdrowie i życie, bowiem od samego początku Pizi wraz ze swoimi kumplami ich prześladowali. Podczas wspomnianych odwiedzin ci sami uniemożliwili mu zobaczenie się z ojcem. Również Pizi i jego kumple zabili obu braci Noża, gdy ci polowali. Stąd też Nóż traktował Pizi jako swojego osobistego wroga i korzystał z każdej okazji, by dokonać zemsty za zniewagi i śmierć swych młodszych braci. Raz mu się nawet prawie udało, ale oficer nie pozwolił mu dobić wodza Hunkpapa. Podczas ataku Reno na Hunkpapa wdarł się do obozu w poszukiwaniu swego wroga ale niestety go tam nie zastał, więc jego zemstą było zabicie całej rodziny Galla - żon i dzieci.

QUOTE
Pytanie 'na boku' czyli off-topic czy kolega to ten sam autor Metacoma?


Był to jeden z najlepszych komiksów, jakie czytałem. Niestety do dzisiaj nie zachowały mi się "Światy Młodych" z tym komiksem. Czy można go gdzieś dostać choćby w formie elektronicznej?


QUOTE
z tego co przeczytalem o Arikarach z wikipedii dowiedzialem sie ze to plemie praktycznie cale wymarlo.czy to prawda?odp.


Jest to oczywiście nieprawda. Arikara żyją do dzisiaj i mają się całkiem nieźle, chociaż oczywiscie jest ich mało. Mieszkają razem z potomkami Indian Mandan i Hidatsa w Fort Berthold Reservation w Dakocie Północnej. Natomiast na rdzennych terenach Arikarów dzisiaj znajduje się rezerwat Sjuksów - Standing Rock.

Pozdrawiam
 
User is offline  PMMini Profile Post #28

     
Rian
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.113
Nr użytkownika: 6.598

Stopień akademicki: mgr
Zawód: politolog
 
 
post 22/08/2015, 21:41 Quote Post

Takie dopowiedzenie - konflikty zbrojne Apaczy z białymi wcale nie zakończyły się wraz z kapitulacją Geronimo - jeszcze w latach 90 XIX wieku działali tacy wojownicy jak Apache Kid czy Massai - ale były to małe kilkuosobowe grupki, za którymi uganiały się równie niewielkie grupy osadników czy zwiadowców i żołnierzy 7 pułku kawalerii (jak podporucznik Nathan Averil).

No i oczywiście nie można zapominać o "ostatniej bitwie indiańskiej" - wygranej zresztą przez Indian i za którą rozdano ostatnie "Medale Honoru" za walki z Indianami - było to starcie z grupą Odżybuejów pod Leech Lake w 1898 w dawno "spacyfikowanej" Minnesocie.

Ani więc Komanczom ani Apaczom nie przypada "zaszczyt" bycia tymi którzy jako ostatni oddali strzały w trakcie "wojen indiańskich".
 
User is offline  PMMini Profile Post #29

     
Duncan1306
 

Milutki tygrysek lewakożerca
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.733
Nr użytkownika: 97.206

Wlodzimierz Sodula
Zawód: amator historii
 
 
post 20/09/2015, 15:14 Quote Post

Za M.Stinglem
10 IV 1930! w Sonorze niedaleko Nacori Chica zeszli ze wzgórz Sierra Madre wolni Apacze i zabili kilkunastu Meksykanów
 
User is offline  PMMini Profile Post #30

3 Strony < 1 2 3 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2017 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej