Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
7 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Broń palna na Dzikim Zachodzie
     
Net_Skater
 

VIII ranga
********
Grupa: Supermoderator
Postów: 3.232
Nr użytkownika: 1.980

Stopień akademicki: Scholar & Gentleman
Zawód: Byly podatnik
 
 
post 7/08/2015, 12:48 Quote Post

Galus: zwroc uwage jaka bron dluga uzywa Eastwood w filmie "Unforgiven".
Twoja obserwacja o powrocie historycznej wiernosci broni w westernach wydaje sie miec potwierdzenie ...
https://youtu.be/Mjkt4UgcTmg

N_S
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #31

     
Galus Anonimus
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 142
Nr użytkownika: 97.632

Pawel Wojtowicz
Zawód: Handlowiec
 
 
post 7/08/2015, 12:58 Quote Post

A to "mordercy bizonów"

Springfield Allin, na nabój rządowy .50-70 (coś takiego używał Buffalo Bill, nazywał swoją broń mianem "Lukrecja Borgia"), według mnie to podstawowa broń łowców bawołów w pierwszej fazie polowań; nie licząc być może odprzodowych Springfieldów, ale to wciąż temat do dyskusji.

Załączony obrazek

Remington Rolling Block, na nabój rządowy .45-70 ( z tego pewnie strzelano po roku 1874; nowy nabój musiał się rozpowszechnić po równinach).

Załączony obrazek

Karabin Sharps na nabój .50-90, zwany "Big Fifty". Uważa się go za głównego killera bizonów. Czy słusznie? Pewnie był najlepszy na dalsze dystanse. Wydaje się, że odegrał większą rolę przy zagładzie północnych stad bizonów.

Załączony obrazek

QUOTE(Net_Skater @ 7/08/2015, 13:48)
Galus: zwroc uwage jaka bron dluga uzywa Eastwood w filmie "Unforgiven".
Twoja obserwacja o powrocie historycznej wiernosci broni w westernach wydaje sie miec potwierdzenie ...
https://youtu.be/Mjkt4UgcTmg

N_S
*



Stary, dobry Clint; na niego można liczyć. A wyżywają się na nim, że kręcił brutalne filmy. Strasznie go lubię, bo jego Josey Wales używał Coltów Walker. Jakby ten film kręcił John Ford (a przypominam, że akcja toczy się tuż po wojnie secesyjnej), to na pewno dałby mu do ręki dwa Peacemakery. Clint ze Spencerem w rękach ma u mnie dodatkowego plusa.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #32

     
Galus Anonimus
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 142
Nr użytkownika: 97.632

Pawel Wojtowicz
Zawód: Handlowiec
 
 
post 7/08/2015, 22:46 Quote Post

Ostatnim karabinem, który według "fachowców" jest uznawany za typową "buffalo rifle" jest Springfield Trapdoor 1873. Wziąwszy pod uwagę, że obsługiwał on rządowy .45-70, łapał się raczej na polowanie na północnych równinach. Jeśli był używany na Południu, to pewnie dosłownie w ostatnich epizodach tamtych polowań.

Załączony obrazek

Oczywiście następcy Buffalo Billa raczej nie szli na bizony z bagnetami dry.gif . Na zdjęciu poniżej fajnie widzie "klapkę" Springfielda

Załączony obrazek

Karabiny Springfielda zasadniczo obsługiwały dwa rodzaje amunicji: .50-70 i .45-70. Karabiny Sharpsa i Remingtona oferowały zdecydowanie większą ofertę; zarówno jeśli chodzi o kaliber, długość lufy i tym podobne bajery. Czytałem opinie że 8 na 10, a nawet 9 na 10 bizonów padło od pocisków wystrzelonych z tych dwóch rodzajów broni. Czy jest to prawda? Szczerze powiedziawszy, to nie wiem. Myślę, że jest tu spore pole do popisu dla szperaczy. Jeśli ktoś miałby dane np. na temat ilości sprzedanych Sharpsów "Big Fifty", czy Remingtonów .45-70, to można by spróbować jakoś to rozgryźć. W całej historii polowań na bizony były pewno najskuteczniejsze, ale czy ich przewaga nad resztą broni, była aż tak duża? Myślę, że to pytanie trzeba sobie zostawić na później. Chciałbym od razu przeprosić wszystkich tych, których razi używanie przeze mnie określenia Springfield Allin dla modelu z 1866 roku i Springfield Trapdoor dla broni z roku 1873; sorry, to taki mój skrót myślowy.

Daleki Zachód to naprawdę szeroki temat, zaś o broni wtedy używanej można by napisać niejedną książkę. Ponieważ chciałbym dokończyć tematykę polowań na bizony, to przejdę od razu do rzeczy. Pisałem już, że trzy podstawowe "buffalo rifle" to Sharps, Remington RB oraz Springfield, ze wskazaniem na dwa pierwsze. Nie zamierzam w tym momencie z tym polemizować, ale chciałbym podzielić jeszcze tym, co wiem.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #33

     
zajączek
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.557
Nr użytkownika: 3.463

 
 
post 9/08/2015, 8:25 Quote Post

QUOTE
Na zdjęciu poniżej fajnie widzie "klapkę" Springfielda

Ta "klapka" to po prostu zamek uchylny. Brytyjski Snider miał odchylany na bok.
QUOTE
Pisałem już, że trzy podstawowe "buffalo rifle" to Sharps, Remington RB oraz Springfield, ze wskazaniem na dwa pierwsze. Nie zamierzam w tym momencie z tym polemizować, ale chciałbym podzielić jeszcze tym, co wiem.

Sharps na pewno miał bardzo dobrą renomę, znany i uzywany był od lat i to było podstawą jego sukcesu. Drugie miejsce na pewno Springfield, a czemu? Armia zapewne po wojnie wysprzedawała się na potęgę, po co jej w warunkach pokojowych miliony sztuk przeróżnych karabinów? Więc wszytko co nietypowe szło na handel. Remington No. 1 potocznie zwany "rolling block" mógł być jedynie zakupiony jako nowy egzemplarz, więc cena pozwalała na zakup jedynie co bogatszym łowcom bizonów.
 
User is offline  PMMini Profile Post #34

     
Galus Anonimus
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 142
Nr użytkownika: 97.632

Pawel Wojtowicz
Zawód: Handlowiec
 
 
post 9/08/2015, 8:53 Quote Post

Z tym tematem, jest dość ciężki problem, bo tak naprawdę wszystko kręci się wokół "...wydaje mi się, uważam że...". Tak serio chcąc mówić, który karabin był najpopularniejszy, to należałoby wiedzieć dokładne liczby, albo chociaż przybliżone, konkretnie ile sztuk karabinów sportowych Sharpsa sprzedano po wojnie secesyjnej, a ile Remingtonów, czy Springfieldów. Ciężko jest pewnie podważyć prymat Sharpsa. Co do Springfielda, to w kilku postach, już o tym pisałem, że gnano z nimi na Zachód, bo był tani, wytrzymały, amunicja itp, więc nie zamierzam się znów powtarzać. Jeśli chodzi, ale o Rolling Blocka, to może i był droższy, ale obługiwał takie kalibry jak .50-90 czy .44-77, więc był dużo większy wybór, niż w Springfieldzie. Ten tekst, że 8,9 bizonów na 10 był zabitych z Sharps/Remington, to nie moje słowa; posiłkuje się tylko czyjąś opinią. Pytanie tylko, czy jest w tym coś prawdy, czy jest to równie prawdziwe, jak tekst, że każdy osadnik ma kolta i winchestera. Wziąwszy pod uwagę jankeskie podejście do historii, i to jak kręcili westerny, to pewnie mija się to ze stanem faktycznym. W obowiązującej wersji "mitu Dzikiego Zachodu" łowca bizonów będzie miał zawsze wypasionego, sportowego Sharpsa z lunetą i tego raczej nie zmienimy.

Załączony obrazek

Po wojnie secesyjnej wiele karabinków Spencera, o lufie długości 22-20 cali, było przerabianych przez różnych rusznikarzy. Z reguły wmontowano w nich mocniejsze i dłuższe lufy, co miało wydłużyć i żywotność i ułatwić celowanie na dalszy dystans. Jeśli już mówimy o cenach broni, to taka przeróbka wychodziła taniej, niż zakup nowe sportowego Spencera. Bardzo ładny przykład spencer buffalo rifle. Oczywiście był to karabin, z którego raczej na pewno nie zabijano bizonów z dużych odległości.

A tutaj mam karabin systemu Ballarda, wyprodukowany przez Marlin, model nazywany Pacific. "Pacyfiki" obsługiwały wiele potężnych kalibrów; również .45-70. Pojawił się on w drugiej połowie lat .70. Raczej nie odegrał pierwszoplanowej roli w polowaniach na bizony, choć czytałem opinię, że myśliwi polujący na północne stada, bardzo chętnie się w niego zaopatrywali.

Załączony obrazek
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #35

     
zajączek
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.557
Nr użytkownika: 3.463

 
 
post 9/08/2015, 10:18 Quote Post

QUOTE
Realny zasięg karabinu Henry'ego to 180 metrów, może 200, jeśli ktoś dysponował naprawdę dobrym okiem i potrafił trafić do celu, przy pocisku lecącym "ostrą trajektorią tęczy" (to takie moje sformułowanie). Osobiście uznaję, że 180 metrów przy pocisku .44-28 (lub .44-25) jest realnym zasięgiem i uważam, że nie jest to zły zasięg. Pocisk nie jest najmocniejszy, ale ma też słaby odrzut, co przy możliwości strzelania serią ma też swoje znaczenie.

Jaką serią? To był karabinek powtarzalny, ale bez możliwości prowadzenia ognia seriami!
QUOTE
W obowiązującej wersji "mitu Dzikiego Zachodu" łowca bizonów będzie miał zawsze wypasionego, sportowego Sharpsa z lunetą i tego raczej nie zmienimy.

Zachowało się sporo fotografii z tamtych czasów i dominują w nich Sharpsy.
http://www.texasbeyondhistory.net/kids/for...s/skinners.html
Na tej fotografii jest karabinek kawaleryjski Sharpsa, wyraźnie widać koleczko, z tym że fotografia jest w lustrzanym odbiciem prawdziwego zdjęcia, kurek był po prawej, a nie lewej stronie karabinu jak na zdjęciu wink.gif
A czy był on na nabój scalony czy rozdzielnego ładowania to chyba mało istotne, ważne że nawet karabinek o krótkiej lufie był w praktyce skuteczny w polowaniu na bizony.

W tej wyliczance z Dzikiego Zachodu chyba przeoczyłeś kolego karabin Colt Root który wersji kawaleryjskiej zbłądził nawet w szeregi Powstania Styczniowego. A były jeszcze wersje dla piechoty oraz shootguny.

Ten post był edytowany przez zajączek: 9/08/2015, 12:04
 
User is offline  PMMini Profile Post #36

     
Galus Anonimus
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 142
Nr użytkownika: 97.632

Pawel Wojtowicz
Zawód: Handlowiec
 
 
post 9/08/2015, 12:27 Quote Post

Fajne zdjęcie; powiało Starym Zachodem...
Karabinek był oczywiście bronią skuteczną, ale mimo wszystko na dalszą odległość lepiej jest strzelać z długolufowego. Jeśli chodzi o karabinki Sharpsa (oraz też karabiny), to można powiedzieć, że począwszy od wojny secesyjnej, występowały w czterech podstawowych wersjach:
1. Jako broń na amunicję rozdzielnego ładowania (model 1859, 1863).
2. Konwersja na amunicję rządową .50-70 lub na .52-70 bocznego zapłonu. Z tego, co mi wiadomo, takie oficjalne konwersję pojawiły się od roku 1867. Możliwe, że były wcześniej. Takim zabiegom poddano ok. 30 tys karabinków i koło 1000 karabinów (podejrzewam, że chodzi tu o karabiny wojskowe; nie wiem jak było z karabinami sportowymi)
3. Broń fabrycznie produkowana na amunicję .50-70 (model 1869)
4. Na naboje .45-70 (model 1874). Z takiego strzelał Matt Damon w filmie braci Coen pt. "Prawdziwe męstwo". Zresztą taki sam występował w pierwotnej wersji, z Johnem Waynem w roli głównej. Ja bardziej polecam film braci Coen.
Kapiszonowych karabinków/karabinów Sharpsa, a później ich konwersji na .50-70, używali Texas Rangers. Później ponoć przeszli na karabiny Winchester 1873.

confused1.gif Czytałem gdzieś, tylko nie chce mi się teraz tego szukać, coś o karabinkach Sharpsa, używanych przez wojsko na amunicję .50-55, czyli na nabój osłabiony, coś takiego jak .45-55 do karabinku Springfielda confused1.gif

Nie wiem, jak wygląda sprawa różnicy zasięgu między karabinem a karabinkiem. W konkursie na broń dla wojska, w którym wygrał Springfield 1873, testowano co prawda "trapdoorowy" karabin i karabinek, ale ładowano je nieco inną amunicją. Czytałem, że z karabinka kaliber .45-55 można było osiągnąć nawet 600 jardów, czyli nieco ponad 548 metrów.Nie wiem tylko, co się kryję pod tym sformułowaniem "można było", bo co innego realny zasięg skuteczny, a co innego, że raz na jakiś czas wyjdzie komuś strzał życia. Wziąwszy pod uwagę, że w latach .70 XIX wieku kawaleria USA nie dostawała jakiś znacznych zapasów amunicji na ćwiczenia w strzelaniu, to pewnie te 600 jardów w warunkach realnej wymiany ognia, jest raczej wynikiem czysto iluzorycznym. Z drugiej strony w testach na 100 jardów (91,44 m), chyba wszystkie karabiny osiągnęły 100% skuteczność, ale na 300 jardów (274,32 m) karabinek Springfielda miała bodajże 75% skuteczność, zaś repetiery (np. Winchester, Spencer), miały na tym dystansie skuteczność 40%. Nie wiem natomiast, jakie byłoby zestawienie wyników z karabinka i karabinu, gdyby oba były zasilane tą samą amunicją, czyli .45-70.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #37

     
Razorblade1967
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.084
Nr użytkownika: 57.526

Zawód: emeryt
 
 
post 9/08/2015, 12:45 Quote Post

QUOTE(Delwin @ 7/08/2015, 12:50)
Dostępność prochu i kól (które można było przecież samemu odlewać) też nie była bez znaczenia. To tylko na westernach (zwłaszcza tych starszych) każdy ma Peacemakera i Winchestera...


Kiedyś na potrzeby innej dyskusji zrobiłem sobie takie zestawienie rewolwerów kapiszonowych wyprodukowanych w USA. Przy czym ostatnie kapiszonowe rewolwery powstawały do 1875. Zestawienie jest na pewno niepełne i niekoniecznie precyzyjne, bo w dostępnych publikacjach dane się często różnią, ale jakiś obraz to daje.

- 1000 szt. .44 Colt Walker M1846 (produkcja 1847)
- 18000 szt. .44 Colt Dragoon M1848 (produkcja 1848-63)
- 15500 szt. .31 Colt Baby Dragoon M1848 (produkcja 1847-50)
- 325000 szt. .31 Colt Pocket M1849 (produkcja 1850-1875)
- 215000 szt. .36 Colt Navy M1851 (produkcja 1850-1873)
- 200500 szt. .44 Colt Army M1860 (produkcja 1860-73)
- 38500 szt. .36 Colt Navy M1861 (produkcja 1861-73)
- 19000 szt. .36 Colt Pocket Navy M1862 (produkcja 1861-73)
- 28000 szt. .36 Colt Police M1862 (produkcja 1861-73)
- produkcja Coltów nie uzwględnia tych robionych bezlicencyjnie "na Południu" w czasie wojny Secesyjnej, bo trudno znaleźć wiarygodne dane, ale trochę ich powstało. Nie uwzględnia też produkcji tej w Europie - to tylko na terenie USA.

- 132000szt. .36/.44 Remington M1858 oraz Remington New Army M1863 (produkcja do 1873)
- 33000 szt. .36 Whitney Navy M1858 (produkcja 1858-62)
- 53000 szt. .36/.44 Starr M1859
- 9500szt. .28/.31/.34/.44 Warner-Springfield M1851 (produkcja 1852-65)
- 78000szt. .36 Manhattan Navy M1864 (produkowany 1859-68)
- 15000szt. .31 Cooper Pocket M1864 (produkowany 1864-69)
- 5800szt. .44 Rogers & Spencer M1865 (produkowany 1863-65)

To tylko te produkowane w większej liczbie, bez uwzględnienia takich konstrukcji jak np. .36 Savage & North M1856, których powstało około tysiąca (marynarka zakupiła 360 w 1857) i podobnych małoseryjnych produkcji np. .36/.44 Allen & Wheelock M1858 (kilkaset sztuk?) itd.

Daje to ponad 1,2 mln wyprodukowanych rewolwerów kapiszonowych (tylko w USA i tylko tych, co do których istnieją dokładniejsze dane.. pewnie 1,5 mln by się zebrało bez trudu) i nawet uwzględniając zużywanie się broni oraz wojenne straty w chwili gdy wchodziły rewolwery na amunicję zespoloną to było ich bardzo dużo.

Ponieważ wbrew temu co pokazują na filmach, to było to głownie narzędzie do samoobrony przed choćby wężem czy narzędzie tępienia szkodników - a nie efektownych "pojedynków w samo południe" to te rewolwery przetrwały długo.

Na amerykańskich wsiach było jeszcze sporo rewolwerów kapiszonowych w latach 30-tych XX wieku, a we wspomnieniach wielu ludzi potem związanych ze strzelectwem, produkcją broni i publikacjami w tej tematyce można znaleźć informacje na temat strzeleckich początków właśnie z takiej broni.

Turner Kirkland, który w latach 50-tych zajął się chyba jako pierwszy w USA produkcją replik uczył się strzelać w 1932 z Colta Pocket M1849. Pierwszą bronią znanego bronioznawcy Elmera Keitha był w latach 30-tych Colt Navy M1851. Do lat 50-tych nie było problemu z nabyciem rewolwerów kapiszonowych popularnych modeli, a ceny były jeszcze niewielkie (50-70 USD). Takie rewolwery Roger & Spencer np. to wyprzedano z magazynów armii (gdy odebrano zamówione to wojna się skończyła i broń została zmagazynowana) dopiero w 1901, po 50 USD (kupili w 1865 po 12 USD) i znalazły nabywców (a to jeszcze nie były czasy mody na starą broń, rekonstrukcje i zawody z niej).

Ten post był edytowany przez Razorblade1967: 9/08/2015, 12:49
 
User is offline  PMMini Profile Post #38

     
Galus Anonimus
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 142
Nr użytkownika: 97.632

Pawel Wojtowicz
Zawód: Handlowiec
 
 
post 9/08/2015, 12:55 Quote Post

Jeśli chodzi o strzelanie "serią" z Henry'ego, chodzi mi o to, że łatwiej jest "zebrać się" do kolejnego strzału, jeśli oddało się go nabojem 44.rimfire (słaby odrzut) niż rządowym 50-70.centerfire (wtedy dostajesz konkretnego kopa). Oczywiście, że nie chodzi o serię sensu stricte, tylko możliwość oddawania jednego strzału po drugim. Pojawiał się natomiast problem "grzania lufy" w Henry'm. Chyba ci którzy go używali przy bardziej natężonym ogniu musieli mieć ubrane skórzane rękawiczki, albo czymś owinąć lufę.
A Colt Root? Raczej warto o tym wspomnieć, tylko w kwestii naszego powstania. Podobno te karabiny miały wejść na wyposażenie snajperów Hirama Berdana, tylko że miały skłonność, że zdarzało się, że nieraz lubiły wystrzelić wszystkie naboje na raz. To chyba dobry przykład na to, jak włodarze Colta wcisnęli armii niesprawdzoną broń. Ostatecznie podstawową bronią strzelców wyborowych stały się wojskowe karabiny Sharpsa 1859 i 1863. Ale to temat typowo pod wojnę secesyjną, więc raczej w tym temacie można by ją rozwijać. Pewnie potem te Colty Root, trafiały się na Dalekim Zachodzie, ale nie znam szczegółów.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #39

     
Galus Anonimus
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 142
Nr użytkownika: 97.632

Pawel Wojtowicz
Zawód: Handlowiec
 
 
post 9/08/2015, 13:17 Quote Post

Fajnie, że Razorblade1967, rzucił nam tu konkretnymi liczbami. Konkretne cyfry, to już coś. Dopiero w tym "spisie" widać, że rewolwery kapiszonowe, to była prawdziwa potęga. Czytałem, że Dziki Bill Hickok, aż do tragicznej śmierci w Deadwood, używał rewolwerów Colt Navy 1851 kaliber .36 , których nigdy nie oddał do konwersji. Warto zwrócić uwagę, że Colt wypuszczał swoje kapiszonowce (Navy, Army itd), aż do roku 1873. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że pierwsze kolt na amunicję scaloną to tzw. Colt Open Top 1872, a w roku 1873 wypuścili Peacemakera, to widać, że ich produkcja całymi latami szła pełną parą. Poza tym rewolwery na scaloną, były na początku głównie kupowane przez wojsko, które w pierwszej połowie lat .70 gwałtownie reformowało się jeśli chodzi o używaną broń.Ciekawi mnie kwestia konwersji samych rewolwerów. Z tego co już pisałem, to Remingtona można było już od 1868 przerobić w pięciostrzałowca na scalony nabój 46.rimfire. W kolcie zajmowali się tym William Mason (były pracownik Remingtona) oraz Charles Richards (tzw. konwersja Richards-Mason). Była też chyba niezbyt udana konwersja Thuera; niestety nie znam dokładnych szczegółów w tym temacie.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #40

     
Razorblade1967
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.084
Nr użytkownika: 57.526

Zawód: emeryt
 
 
post 9/08/2015, 14:01 Quote Post

QUOTE(Galus Anonimus @ 9/08/2015, 14:17)
Ciekawi mnie kwestia konwersji samych rewolwerów.


W tej materii to polecam książkę "A Study of Colt Conversions and Other Percussion Revolvers" autorstwa R.Bruce McDowella. Zawiera metody, patenty (sporo reprodukcji z dokumentacji patentowej), schematy i ceny (w tym reprodukcje oryginalnych reklam/ofert z cenami tej broni i amunicji). Są też zestawienia produkcyjne części do Coltów konwertowanych (ilość i cena) oraz w tekście sporo danych o liczbie sprzedawanej broni... tyle, że to 450 stron, trudno to wrzucić na forum. Mogę poszukać informacji o jakiś 2-3 konkretnych modelach, ale całościowe zestawienie tego wszystkiego wymagałoby kupy czasu i ponownego dość uważnego przeczytania tej książki.

PS. A do zestawienia rewolwerów kapiszonych można dodać jeszcze dwie ciekawe i nietypowe konstrukcje:

~ 2900szt. .36/.42 Le Mat (w dodatkową lufą śrutową w osi bębna)
~ 3000szt. .44 Pettengill M1862 (poprzednik R&S M1865 - rewolwer DAO)

Ten post był edytowany przez Razorblade1967: 9/08/2015, 14:04
 
User is offline  PMMini Profile Post #41

     
zajączek
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.557
Nr użytkownika: 3.463

 
 
post 9/08/2015, 21:40 Quote Post

QUOTE
W użyciu były też jednostrzałowce obsługujące nieco słabszą amunicję, jak karabinek Maynarda (ulubieniec konfederatów na amunicję scaloną kaliber .50, ale odpalany za pomocą kapiszona),

Karabin i karabinek Maynarda były bronią zasilaną nabojem scalonym, wersja kapiszonowa, oczywiście jak najbardziej historyczna, była tzw. konwersją wsteczną.
 
User is offline  PMMini Profile Post #42

     
Galus Anonimus
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 142
Nr użytkownika: 97.632

Pawel Wojtowicz
Zawód: Handlowiec
 
 
post 9/08/2015, 22:51 Quote Post

Nie wiem, nie chce się kłócić. W "Rifles of the World" Johna Waltera, pierwsze Maynardy (to chyba modele 1861,1863) określane są jako "caplock carbine" i nie piszą tu nic o żadnej konwersji (ta informacja jest na stronie 341 tej książki, zresztą dostępnej w internecie). Jeśli chodzi o Maynardy na amunicję scaloną cenetrfire to wymieniany jest tu model z 1873 roku. Być może jest, jak piszesz, ale prawdę powiedziawszy wolałbym znać źródło informacji z jakiego korzystasz. W angielskiej wikipedi, na temat pierwszych Maynardów można znaleźć też zdanie o amunicji:
"The brass Maynard cartridge did not have an integral percussion cap"(Karabinek Maynarda.

Wiem, że wikipedia to dość dyskusyjne źródło informacji, ale jednak. Póki co ja trzymam się wersji, że Maynardy z czasów wojny secesyjnej korzystały z kapiszonów. Choć, przy okazji opisu karabinka Wessona, jest takie zdanie:

"Copper rimfire cartridges which contained their own primer were introduced just prior to the American Civil War. Only a few manufacturers came out with guns which could use this ammunition, principally the Henry repeating rifle (cartridge introduced in 1860) and Spencer repeating rifle , but also the Maynard carbine , Frank Wesson and Ballard rifles".

Czyli być może mogło być, tak jak piszesz. Ale też piszą, że Maynard "requires percussion cap" Oczywiście mogę się mylić, ale w sprawie broni z Dzikiego Zachodu, wolę być Tomaszem niedowiarkiem. O ile dobrze pamiętam, to Ballardy miały jakieś takie przeróbki, że była to broń na nabój scalony, ale strzelano też z nich za pomocą kapiszona. Jeśli ktoś zna szczegóły to niech się ujawni z wiadomościami.

wink.gif Swoją drogą, to fajnie, że dyskutujemy o Maynardach, a nie o nudnych Winchesterach dry.gif

Także jest pytanie: czym strzelano z pierwszych modeli karabinków Maynarda? A w ogóle, to tak wyglądała ta broń:

Załączony obrazek

A to już wypasiona wersja karabinu Maynarda z 1873 roku.

Załączony obrazek





 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #43

     
Speedy
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.880
Nr użytkownika: 3.192

 
 
post 9/08/2015, 23:06 Quote Post

QUOTE(zajączek @ 9/08/2015, 10:18)
Jaką serią? To był karabinek powtarzalny, ale bez możliwości prowadzenia ognia seriami!


Z formalnego punktu widzenia masz oczywiście rację. Ale jako ciekawostka: https://www.youtube.com/watch?v=vNtmbTh7J_s spójrz co ten pan robi w 2:20 smile.gif

Ponoć z "rosyjskiego" Winchestera M1895 (model z I wojny, kal. 7,62x54R, z mag. pudełkowym, ładowany z łódek od Mosina) można było strzelać w tempie 50-60/min.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #44

     
Razorblade1967
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.084
Nr użytkownika: 57.526

Zawód: emeryt
 
 
post 10/08/2015, 4:01 Quote Post

QUOTE(Speedy @ 10/08/2015, 0:06)
Ponoć z "rosyjskiego" Winchestera M1895 (model z I wojny, kal. 7,62x54R, z mag. pudełkowym, ładowany z łódek od Mosina) można było strzelać w tempie 50-60/min.

Jak najbardziej to możliwe. Strzelanie z karabinu/karabinka przeładowywanego dźwignią może być bardzo szybkie. Co prawda Winchester wz.1915 (czyli produkowany dla Rosji Model 1895 dostosowany do amunicji 7,62mm x 54R i paroma drobnymi różnicami w stosunku do tych pierwotnych na "amerykańską amunicję") strzela dość silną amunicją, a więc ma większy odrzut, co nieco "zwalnia tempo" - ale 1 strz./sek to całkowicie do zrealizowania. Sam używam współczesnej, brazylijskiej (Rossi) odmiany Winchestera M1892 na silną amunicję rewolwerową .44 Magnum (przy masie broni 2,6kg odrzut jest porównywalny do odczuwalnego z karabinków/karabinów na typową, karabinową amunicję - tyle, że mających około 4 kg) i da się strzelać naprawdę szybko... no i jeszcze w coś trafiać. I to pomimo rozwiązań z dodatkowymi ryglami pionowymi, które są konieczne przy silniejszej amunicji, a których nie było w modelach na amunicję słabą - nieco zwiększa się przy tych ryglach siła potrzebna do przeładowania broni.

Te "lewarki" z II połowy XIX wieku strzelały w większości stosunkowo słabą amunicją co przyspiesza tempo strzelania. Dzisiaj w "strzelectwie westernowym" też używa się broni na amunicję słabszą, albo "historyczną" (np. 44-40, 45LC), albo słabszą rewolwerową (np.38Spl). Czasem zresztą stosuje się do tych zawodów amunicję ze zmniejszonym ładunkiem. Strzela się w końcu na około 10m, a karabinek powtarzalny nie ma automatyki to nie ma to znaczenia dla funkcjonowania broni.

Jest zresztą odpowiednia technika strzelania, która umożliwia w zasadzie strzał równoczesny z przeładowaniem. Wystarczy spust wciskać równo z cofnięciem dźwigni... jednym ruchem. Zresztą to dość częsty błąd początkujących strzelców z takiej broni. Cofając dźwignię oddają mimowolne strzały bo przypadkiem zahaczają palcem o spust - dlatego takich "nowicjuszy" pilnuje się by nie trzymali palca wewnątrz osłony spusu przy przeładowaniu. Osoby obyte z "lewarkami" nie robią tego przypadkowo, a zamierzenie i kontrolowanie - praktycznie strzał pada w chwili dopchnięcia zamka. Kombinacja słabej amunicji, lekko pracującego mechanizmu oraz techniki strzelania pozwala strzelać w tempie 1 strz./sek i trafiać w cel na kilkudziesięciu metrach, z bardzo bliska można strzelać jeszcze szybciej.

Ten post był edytowany przez Razorblade1967: 10/08/2015, 4:10
 
User is offline  PMMini Profile Post #45

7 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2017 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej