Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
11 Strony « < 2 3 4 5 6 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Sherman w Georgii i Karolinach, Jak oceniacie?
     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 28/03/2007, 13:50 Quote Post

QUOTE
Drogi Alku, chyba jestem zmuszona zmienić swój stosunek do Tecumsecha (tak apropos- znalazłeś coś o tym imieniu?)

O imieniu pisałem kilka postów wcześniej smile.gif Widzę, że Ty i Bartek parę razy użyliście określenia „Wielki Przyjaciel Indian” więc może jesteście miłośnikami Indian i stąd wasz negatywny stosunek do Shermana (?).
Jesteśmy na forum ACW więc ja go oceniam za jego wyczyny w tym okresie. Ale bądźmy szczerzy – to biały człowiek był „największym przyjacielem Indian”. Wielu sławnych dowódców tej wojny walczyło z Indianami – m.in. R.E. Lee, Hood czy JEB Stuart. JEB to nawet został ranny w jednej z potyczek! Ktoś tam nawet wypracował taktykę aby uderzać na siedliska Indian, a nie czekać na ich ataki.

Dla mnie Sherman był OK, bo w przeciwieństwie do wielu innych frajerów nigdy nie zapatrywał się w swoje tytuły i rangę, w stosunku do Granta i swoich przyjaciół był wierny jak przysłowiowy pies, w porządku do swoich żołnierzy. Jego metody walki bardziej były skierowane na zniszczenie zaplecza gospodarczego wroga niż w samych cywili, a że ci musieli przy okazji cierpieć to już nic na to nie poradzę.
Nawet na Wielkiej Paradzie Zwycięstwa zachował się fair – pierwszego dnia wypolerowana Armia Potomaku dała show, a Sherman powiedział, że jego armia pójdzie tak jak przyszła i pozwolił Murzynom, którzy byli jego batalionach inżynierskich wziąść udział w przedstawieniu. I ci Murzyni byli jedynymi jakich zobaczyli mieszkańcy Waszyngtonu, bo AoP nie miała czarnych jednostek. Większość żołnierzy Shermana odmówiło przyjęcia nowych mundurów i Western Army zaprezentowała się na prawdę egzotycznie – podziurawione mundury, czarni maszerujący w koszulach pamiętających czasy plantacji, Bummersi... ale musiała była jazda smile.gif

QUOTE
Podobny proces zachodził w oddziałach konfederackich.

Czy ja wiem confused1.gif

QUOTE
Hm, tylko o czym to ma świadczyć? Choroby weneryczne zazwyczaj mają związek z zadawaniem się z paniami lekkich obyczajów... kilka takich "bohaterek" było nawet sądzonych za roznoszenie chorób wśród żołnierzy Unii. Więc nie wiem, czy statystyki te mają jakieś znaczenie.

Jakieś odniesienie może mają, bo brak jest innych danych i w końcu chodziło o ekstremalne warunki polowe - prawie zero higieny osobistej, a żołnierze często byli tak umorusani, że bardziej przypominali nędzarzy. Ale normalni historycy podkreślają, że generalnie stosunki seksualne były rzadkością. Jedynie pro-południowi fanatycy mówią o dziesiątkach tysięcy cywilów zabitych i dziesiątkach tysięcy kobiet pohańbionych.
Cytat z Glatthara:
„As to sexual relations between soldiers and black women, there is very little evidence to suggest much contact between them. One soldier indicated that married members of his company had flirted with some black women and hinted that there was some sexual intimacy between them. On the other hand, a reliable diarist bluntly stated: “I here record my opinion that few of our soldiers had connection [sexual intercourse] with black, very few”.

Większość żołnierzy nic nie miała do czarnych i nawet podziwiała ten ich pęd do wolności.

QUOTE
To poważny zarzut... Pewnie jeszcze rzuły tytoń i pluły w miejscach publicznych.

Zostawmy to dziewuchom laugh.gif z Alabamy i Georgii - żołnierz z Iowy:
„...the Ladies of North & South Carolinies much better educated and more enlightened than they wer in Ala & Georgia, they do not use quite so much tobacco, & c.”

QUOTE
Każdy bandyta w więzieniu będzie twierdził, że jest niewinny. Szkoda tylko, że fakty w postaci listów/raportów generałów Unii mówią co innego.

O gwałtach mówią??? Generał Hazen nie słyszał o ani jednym przypadku przemocy wobec kobiet w całej Georgii. Jeżeli już wspominają to o niszczeniu dobytku cywilów, szczególnie w SC. Dla generała Howarda ten cały marsz musiał być ciężkim przeżyciem jako dla czlowieka głęboko religijnego. Wielu dowódców chwaliło żołnierzy, ale zarazem podkreślało, że mieli i takich (garstkę), którzy zabawiali się w terrorystów i splamiło mundur żołnierza Unii.
Tak na marginesie - jako, że Marsze Shermana były ulubionym tematem lost causersów to gdzieś czytałem, że całkiem możliwe iż niektóre raporty/relacje żołnierzy Unii zostały przez nich własnie spreparowane. Ale nich sobie każdy wierzy w to co chce. A te 'prawdy' Konfederacji to trochę znam smile.gif
Jeżeli, ktoś nazywa Shermana i całą jego armię mordercami i gwałcicielami, to ja nazywam Lee i jego armię jedną wielką bandą kidnaperów!

QUOTE
Na szczęście w Północnej Karolinie nie zapomnieli i pomnika postawić mu się nie zgodzili. Tam ludzie mają oczy otwarte do dziś . Bo pomniki są dla bohaterów, a to nie byli bohaterowie. Tylko złodzieje, mordercy, gwałciciele itd. itd.

Obejdzie się. Niech postawią kolejny Forrestowi. Nie ma to jak upamiętniać ludzi, którzy zarabiali na życie handlując innymi ludźmi.
 
User is offline  PMMini Profile Post #46

     
Ciołek
 

VI ranga
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 873
Nr użytkownika: 9.200

 
 
post 28/03/2007, 16:51 Quote Post

QUOTE
Widzę, że Ty i Bartek parę razy użyliście określenia „Wielki Przyjaciel Indian” więc może jesteście miłośnikami Indian i stąd wasz negatywny stosunek do Shermana (?).

Hm... Ja chyba nie użyłam takiego określenia ani razu sad.gif Poza tym nie pałam jakąś szczególną miłością do Indian, więc nie tu leży przyczyna mej antypatii (chyba zresztą uleczalnej). Wiem, że wielu sławnych dowódców walczyło z Indianami, ale nie każdy pod koniec życia żałował, że ich wszystkich nie wybił.

QUOTE
Obejdzie się. Niech postawią kolejny Forrestowi. Nie ma to jak upamiętniać ludzi, którzy zarabiali na życie handlując innymi ludźmi.

Ja tam lubię Forresta. I oceniam go za wyczyny w czasie ACW wink.gif

A o imieniu pisałeś, pamiętam, ale myślałam że znajdziesz coś jeszcze.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #47

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 29/03/2007, 14:00 Quote Post

QUOTE
Hm... Ja chyba nie użyłam takiego określenia ani razu 

To coś mi się musiało pomieszać... sorry wink.gif

QUOTE
Ja tam lubię Forresta. I oceniam go za wyczyny w czasie ACW

Forrest był 'trudnym' człowiekiem ale myślę, że akurat z Shermanem by się mu dobrze współpracowało.
 
User is offline  PMMini Profile Post #48

     
Ciołek
 

VI ranga
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 873
Nr użytkownika: 9.200

 
 
post 29/03/2007, 14:55 Quote Post

QUOTE
Forrest był 'trudnym' człowiekiem ale myślę, że akurat z Shermanem by się mu dobrze współpracowało.

To chyba obaj byli 'trudni' laugh.gif . Mógłbyś rozwinąc myśl o współpracy N.B.F. z Shermanem? Czyżby coś ich łączyło poza tym, że obaj byli uważani za wcielenia diabła? Z tego co pamiętam rudy bardzo "cenił" Forresta- chciał go dorwać za wszelką cenę...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #49

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 29/03/2007, 20:06 Quote Post

Jeżeli miałbym rozpatrywać ich ‘trudność’ jako wojskowych to bym powiedział, że Sherman nie odbiegał od średniej, a Forrest się wyróżniał - powiadają bowiem, że najlepiej się sprawdzał gdy działał samodzielnie, bo ze swoimi przełożonymi współpracować nie potrafił. Z drugiej strony może oni z nim nie potrafili.

I tak mi coś mówi, że akurat Sherman umiałby się z Forrestem dogadać. On by mu wytłumaczył w sposób prosty i po żołniersku czego od niego oczekuje, a Sherman to potrafił smile.gif Problemem mógłby być fakt, że Cump wolał profesjonalnych wojskowych, a tym Forrest nie był.
Ciekawe co Sherman napisał o Forresterze w swoich pamiętnikach, bo np. po wojnie tak oto powiedział o swoim przeciwniku:

“After all, I think Forrest was the most remarkable man our Civil War produced on either side.”
 
User is offline  PMMini Profile Post #50

     
Ciołek
 

VI ranga
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 873
Nr użytkownika: 9.200

 
 
post 30/03/2007, 9:32 Quote Post

Już miałam napisać, że w takim razie szkoda, że nie walczyli po tej samej stronie... a właściwie że Sherman nie walczył po stronie Dixie, bo jakoś nie wyobrażam sobie Forresta w niebieskim mundurze (w końcu mówi się, że oczy są zwierciadłem duszy, a Nathan miał oczy szare wink.gif). Ale to by pewnie była lekka hipokryzja z mojej strony, więc tego nie napiszę laugh.gif

Jeszcze wrócę na chwilę do tych specyficznych dolegliwości, o których wspominaliśmy parę postów wcześniej, a które były rzadziej spotykane w oddziałach Shermana niż w innych armiach federalnych. Doczytałam się, że żołnierze Tecumseha ogólnie byli dużo mniej chorowici w porównaniu z resztą wojsk Unii, a wiązać się to miało z procesem selekcji, jaki ci mężczyźni musieli przejść zanim trafili pod skrzydła "naszego" generała. Czy to prawda, że podwładni Shermana byli tak starannie dobierani?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #51

     
bARTKULA
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 78
Nr użytkownika: 29.504

 
 
post 30/03/2007, 11:45 Quote Post

QUOTE
Ponoć kury mogły bezpiecznie chodzić wokół oddziałów marszałka Davouta wink.gif .


Ponoć nie tylko kury, ale także i niewiasty biggrin.gif

QUOTE
"To nie Północ rozpoczęła tą wojnę. Rozpoczęło ją 7 stanów Dolnego Południa – krainy która już dawno powinna zostać doprowadzona do porządku. Stany te nie znaczyły nic i do wojny nie były zupełnie przygotowane, a mimo to zdecydowały się podnieść rękę na potężny kraj. Dlatego zanim ich przedstawiciele zdecydowali się pokazać, że wogóle istnieją, powinni wziąść pod uwagę jakie mogą być tego konsekwecje."


Alku, nie chcę tutaj zaczynać tematu odnośnie przyczyn wojny, to już było wałkowane w innym wątku, w końcu dyskutujemy o Shermanie. Ale jeśli zadamy pytanie: kto oddał pierwszy symboliczny wystrzał w tej wojnie, to trza przepytać na tę okoliczność Edmunda Ruffina smile.gif Lecz przecież do wojny szykowały się sumiennie obie strony- jedna do obrony swojej niepodległości, druga natomiast do "robienia innym dobrze" metodą ratowania małżeństwa, gdzie nastąpił "zupełny i trwały" rozkład pożycia, oczywiście siła i przemocą, z braku laku każdy sposób jest dobry. Jeśli natomiast zadamy pytanie: kto kogo najechał, kto chciał komu przetrącić kręgosłup,kto okupował coraz większe połacie kraju, często paląc to i owo, to odpowiedź brzmi...kawalerzyści Wheelera? laugh.gif

QUOTE
Te historie są na prawdę przesadzone. Gdzieś czytałem, że podobno nawet sypano jankeską sól (?). Bartek, przeczytaj uważnie artykuł o mitologii marszów Shermana, który wkleiłem na początku dyskusji – jest na prawdę ciekawy.


Alku, powtórzę tylko to co sam pisałeś zdaje się w innym wątku- zawsze znajdzie się na 99-ciu historyków jeden, który na przekór wszystkim(a może właśnie dlatego) powie, że było inaczej, choćby dlatego, żeby się odróżnić od całej reszty i pokazać, że ma własne zdanie odbiegające od powszechnie przyjętego kanonu przekonań. Oczywiście nie zmienia to faktu, iż czasami tacy „samotni fighterzy” mają rację. Ale to nie ten przypadek.

QUOTE
Jeżeli, ktoś nazywa Shermana i całą jego armię mordercami i gwałcicielami, to ja nazywam Lee i jego armię jedną wielką bandą kidnaperów!
confused1.gif worthy.gif laugh.gif

QUOTE
O imieniu pisałem kilka postów wcześniej smile.gif Widzę, że Ty i Bartek parę razy użyliście określenia „Wielki Przyjaciel Indian” więc może jesteście miłośnikami Indian i stąd wasz negatywny stosunek do Shermana (?).
Jesteśmy na forum ACW więc ja go oceniam za jego wyczyny w tym okresie. Ale bądźmy szczerzy – to biały człowiek był „największym przyjacielem Indian”. Wielu sławnych dowódców tej wojny walczyło z Indianami – m.in. R.E. Lee, Hood czy JEB Stuart. JEB to nawet został ranny w jednej z potyczek! Ktoś tam nawet wypracował taktykę aby uderzać na siedliska Indian, a nie czekać na ich ataki.


Przyznaję się bez bicia, to ja pisałem o "Wielkim Przyjacielu Indian"
Istotnie jestem pełen podziwu dla Indian, w tym miejscu nie czas na rozwinięcie to bo wątek nie o tym, ale przyczyną mojego negatywnego stosunku do Shermana są głównie jego wyczyny na Południu, nomen omen o jego stosunku powojennym do Indian (tak jak dwóch pozostałych unijnych "hirołsów" Sheridana i Custera) przeczytałem później. Ale żebyś mi nie zarzucił Alku, że winą za dorzynanie Indian winię wyłącznie wyżej wymienionych pragnę Cię zapewnić, iż rzecz jasna zgadzam się z Tobą, że to "biały człowiek" ich załatwił.Bez pudła. sad.gif

A w ogóle to może by tak ogłosić pokój między naszymi szczepami Generale? smile.gif Chociaż widzę, że o "Wujka Billego" niejeden skalp jeszcze zostanie zdarty! biggrin.gif Rzekłem!
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #52

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 30/03/2007, 18:46 Quote Post

Jak zawsze z przyjemnością czytam posty naszego nowego kolegi tutaj - bARTKULA smile.gif. Taka miła odmiana od naszego Generała, który już kompletnie 'stracił' głowę dla 'wzoru wszelkich cnót', generała Shermana wub.gif laugh.gif .

Może więc podsumujemy jeden z podpunktów dyskusji. Kto odpowiada za zniszczenia w Georgii/Karolinach. Odpowiedź 'może być tylko jedna' - kawalerzyści Wheelera laugh.gif tongue.gif .

Prawdopodobnie kawalerzyści Hamptona/F.Lee spalili też dolinę Shenandoah w Wirginii. rolleyes.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #53

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 30/03/2007, 20:57 Quote Post

QUOTE
Jeszcze wrócę na chwilę do tych specyficznych dolegliwości, o których wspominaliśmy parę postów wcześniej, a które były rzadziej spotykane w oddziałach Shermana niż w innych armiach federalnych. Doczytałam się, że żołnierze Tecumseha ogólnie byli dużo mniej chorowici w porównaniu z resztą wojsk Unii, a wiązać się to miało z procesem selekcji, jaki ci mężczyźni musieli przejść zanim trafili pod skrzydła "naszego" generała. Czy to prawda, że podwładni Shermana byli tak starannie dobierani?

Basiu,

Armia Shermana miała być jedną wielką lotną kolumną, która żyje z terenu i prawie w ogóle nie ma własnego zaopatrzenia więć Sherman potrzebował ludzi zdrowych, którzy zdołają podołać zadaniu. Dlatego dwukrotnie - przed wyruszeniem na Marsz do Morza, a potem przed kampanią w Kaolinach, rozkazał zbadać stan zdrowia swoich żołnierzy i wszyscy schorowani lub uskarżający się na jakieś dolegliwości zostali odrzuceni.
Dlatego historycy wojskowości określają jego armię jako najbardziej elitarną i mobilną armię końca wojny. Niektórzy nawet sądzą, że wówczas był to najlepszy związek operacyjny na świecie.

--
Teraz do moich ulubionych Konfederatów laugh.gif

QUOTE
Lecz przecież do wojny szykowały się sumiennie obie strony- jedna do obrony swojej niepodległości, druga natomiast do "robienia innym dobrze" metodą ratowania małżeństwa, gdzie nastąpił "zupełny i trwały" rozkład pożycia, oczywiście siła i przemocą, z braku laku każdy sposób jest dobry. Jeśli natomiast zadamy pytanie: kto kogo najechał, kto chciał komu przetrącić kręgosłup,kto okupował coraz większe połacie kraju, często paląc to i owo, to odpowiedź brzmi...kawalerzyści Wheelera?

Nie dwa narody tylko jeden naród, którego część się zbuntowała - a raczej jego elity zdecydowały o tym buncie. Nie nastąpił żadny trwały rozkład Unii, bo wielu ludzi na Południu dalej kochało Unię.
Secesja była nielegalna, a już Thomas Jefferson mówił, że jeżeli jakiś stan zdecyduje się odłączyć to inne mają prawo i obowiązek wymusić posłuszeństwo. Dodamy do tego ostrzelanie Ft. Sumter... i czas zwoływać krucjatę przeciwko buntownikom!
A skoro trzeba było tłumić rebelię to nie sposób tego robić nie przekraczając granic i nie zajmując zbuntowanych terytoriów.

Zresztą bardzo dobrze, że ta wojna wybuchła, bo niewolnictwo na Południu to był jeden wielki obłęd i trzeba było tą cywilizację zniszczyć.

QUOTE
A w ogóle to może by tak ogłosić pokój między naszymi szczepami Generale?

Przecież między naszymi szczepami pokój jest UGH! laugh.gif

QUOTE
Może więc podsumujemy jeden z podpunktów dyskusji. Kto odpowiada za zniszczenia w Georgii/Karolinach. Odpowiedź 'może być tylko jedna' - kawalerzyści Wheelera

Dodajmy jeszcze dzielnych generałów Południa i Mr Davisa.
Armia Generała Shermana była do dyspozycji dzielnych generałów Poudnia na całym długim szlaku od Dalton do Atlanty, potem przez kilkadziesiąt dni wokół samego miasta i podczas równie długiego pościgu w północnej Georgii.
Teraz przejdę na 'TY' bo bedzie łatwiej laugh.gif
My zawsze szanowaliśmy Joe Johnstona, bo się sprytnie bronił, ale wam się nie podobał więc daliście Hooda. Mr Davis zrobił nam świetny prezent tym posunięciem, bo cofnął strukturę dowodzenia waszej armii do okresu w jakim np. ANV była w trakcie Kampani Siedmiodniowej 1862 laugh.gif a do tego ofensywa Hooda wspaniale nam pasowała, bo wszystko czego chcieliśmy to abyście przestali się chować i wyszli do honorowej walki smile.gif Hood łomotał się pod Atlantą jak jelonek w sidle laugh.gif i dostał 3 tęgie lania, po czym nasz wielki Generał Sherman wspaniałym manewrem wskoczył na wasze tyły - podkreślmy, że przy tym kompletnie oszukał Hooda laugh.gif i dostaliście łomot pod Jonesboro.
Potem lizaliście rany i w końcu ruszyliście na północ - Wujek Billy chciał walczyć w północnej Georgii, ale wy nie chcieliście, ciągle uciekając jak te jelonki oszołomione laugh.gif To mieliśmy was gonić aż do tego Ohio, Kanady albo Alaski? Myśleliście, że macie z głupolami do czynienia??
Więc skoro dzielny generał Hood walczyć nie chciciał to zdecydowaliśmy, że pójdziemu porozmawiać z Robertem E. Lee, bo cóż innego robić mieliśmy smile.gif

 
User is offline  PMMini Profile Post #54

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 30/03/2007, 23:03 Quote Post

QUOTE(The General @ 30/03/2007, 20:57)
Nie dwa narody tylko jeden naród, którego część się zbuntowała - a raczej jego elity zdecydowały o tym buncie.


Może i jeden naród, które duża cześć chciała żyć oddzielnie i miała do tego prawo.
Elity zadecydowały o buncie, czy teraz raczej grupa wąskich ekstremistów doprowadzających do rozbicia partii demokratycznej na czas wyborów 1860 roku i generująca kolejne wydarzenia. Niemniej to nie elity ginęły na polach bitew, tylko szarzy ludzie. Ci ludzie chcieli ginąć za Południe wolne od jankeskiej dominacji! Dawali tym samym wyraz tego, żę chcą być niezależni i zbudować nowy naród.

QUOTE(The General @ 30/03/2007, 20:57)
Nie nastąpił żadny trwały rozkład Unii, bo wielu ludzi na Południu dalej kochało Unię.


Jasne, żaden trwały rozkład, tylko potrzeba było 1,5 miliona jankesów, żeby zatrzymać ten rozkład i miliony dolarów na wojnę. laugh.gif
Już o wieloletniej okupacji Południa wspomnę...taka była miłość na Południu do Unii...'wspierana' przez okupacyjna armię i skorumpowanych urzędników z nadania Północy. Niemal jak władza czerwonych, bez bagnetów się nie utrzymałaby rolleyes.gif

QUOTE(The General @ 30/03/2007, 20:57)
Secesja była nielegalna.


Secesja BYŁA LEGALNA.

"Each state retains its sovereignty, freedom, and independence, and every power, jurisdiction, and right, which is not by this Confederation expressly delegated to the United States, in Congress assembled."

There can be no mistake here as to the reservation of entire freedom, entire independence, entire sovereignty. These were retained without qualification or limitation, and the use of the word "retains" is the clearest assertion that these unsurrendered prerogatives were possessed under the previous government.

Dwa interesujące artykuły:
http://www.etymonline.com/cw/secession.htm
http://etymonline.com/cw/secession2.htm

QUOTE(The General @ 30/03/2007, 20:57)
Zresztą bardzo dobrze, że ta wojna wybuchła, bo niewolnictwo na Południu to był jeden wielki obłęd i trzeba było tą cywilizację zniszczyć.


Jasne, a J.Brown był bohaterem.

QUOTE(The General @ 30/03/2007, 20:57)
My zawsze szanowaliśmy Joe Johnstona.


Bo oddał wam prawie Atlantę bez walki i reelekecję Lincolna. Nie mam co do tego jakiejkolwiek wątpliwości. Bragg już był lepszy od niego bo PRÓBOWAŁ walczyć. On tylko umiał się cofać, panikować, wzywać wszystkich do pomocy i twierdzić, że jak mu nie przyślą posiłków to przegra i to nie będzie jego wina. Najgorszy generał Południa najprawdopodobniej.

Generał Hood chociaż na blisko dwa miesiące zatrzymał pod Atlantą.

QUOTE(The General @ 30/03/2007, 20:57)
Generał Sherman wspaniałym manewrem wskoczył na wasze tyły - podkreślmy, że przy tym kompletnie oszukał Hooda laugh.gif i dostaliście łomot pod Jonesboro.


Jak to Sherman oszukał Hooda to ciągle powtarzają i mu wytykają. Jednak jak to Grant wykiwał Lee pod Petersburgiem, to cisza. Hood popełnił błąd - gromy się walą na niego. Lee popełnił taki sam błąd - cisza. Zabawna logika.

Dostaliśmy łomot i co z tego? To Johnston przegrał Atlantę w pierwszych dniach maja, kiedy kolumny niebieskich maszerowały przez pustą przełącz Wężą, której ten 'geniusz' zapomniał obsadzić. Potem znów biedaczka oflankowali pod Resacą...i tak ciągle. Hood pod Atlantą już nie mógł odmienić historii sad.gif. Przegraliśmy przez tchórza i defetystę J.Johnstona.

Wszystkich zainteresowanych odsyłam do wspaniałej książki - "Atlanta Will Fall - Sherman, J.Johnston and the Yankee Heavy Battalions". O tym jak kampania została przegrana zanim wogóle się zaczęła.

Poza tym pod Jonesboro (w pierwszej bitwie) jak zwykle Hardee częściowo pokpił sprawę, ociągał się itd. itp. Miał przydomek 'Old reliable' tylko nie wiem za co laugh.gif od PeachtreeCreek powinien mieć 'Old unreliable'. biggrin.gif

Proszę Generale nie przekręcaj prawdy dotyczącej kampanii pod Atlantą, rozumiem, że generała Hooda nie lubisz, ale bez przesady. Trochę obiektywizmu tongue.gif.

Niech przemówią wrogowie:

Generał Frank Blair (Unionista) - "It was natural enough that after the failure of General Johnston to check our advance, other tactics should be employed; and no man could have been found who could executed this policy with greater skill, ability, and vigor than General Hood."

Niech przemówią historycy:

A.Castel - "Moreover, there can be no denying that with what he had, Hood did his best to fulfill the mission that his government gave him, which is more than Johnston did."

Stephen Davis - "President Davis feared that the city's fall was inevitable, but that he was determined that it should not fall without a manly struggle. This fierce, manly struggle General Hood gave (Jefferson) Davis and the Confederacy, as well as the Yankees themselves. In this way, Hood lived up to the country's expectations. Thus, in his test of merit, he served the South admirably. By this view, Hood should not be blamed for the outcome of the campaign (the fall of Atlanta); he had accepted the chances of the city's fall on July 18 and he struggled to prevent it. He did everything in his power to prevent it and in doing so acted very heroically."
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #55

     
bARTKULA
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 78
Nr użytkownika: 29.504

 
 
post 31/03/2007, 0:09 Quote Post

Ha, to ponownie ja, słusznie Nico uczyniłeś z tym frontalnym atakiem smile.gif , ja zaś chwilowo znikam w gęstwinach leśnych, co by zapolować na niebieskie konwoje, a następnie wypuścić jankesów w samych kalesonach tam gdzie gdzie diabeł mówi dobranoc biggrin.gif Wszelako czuję, iż wkrótce Generał przystapi do kontraataku, ale spokojnie, zdążę z odsieczą,a wręcz powiem, że sam przygotowuję cierpliwie kolejny atak! smile.gif Póki co,po raz kolejny spróbuję powstrzymać ofensywę jankesów w Wirginii przejmując trasport paliwa rakietowego dla generała Granta drunk.gif laugh.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #56

     
Ciołek
 

VI ranga
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 873
Nr użytkownika: 9.200

 
 
post 31/03/2007, 10:05 Quote Post

QUOTE
Dlatego historycy wojskowości określają jego armię jako najbardziej elitarną i mobilną armię końca wojny. Niektórzy nawet sądzą, że wówczas był to najlepszy związek operacyjny na świecie.

Alku, w takim razie te statystyki dotyczące chorób wenerycznych naprawdę nie mają żadnego związku z zachowaniem się żołnierzy wobiec kobiet.
Wierzę, że żołnierze Shermana byli najbardziej mobilną armią po takim przesiewie, ale czy najbardziej elitarną? Nie wydaje mi się, no chyba że selekcji dokonywano tez pod kątem innych kryteriów poza zdrowiem, tzn. brano przede wszytskim doświadczonych, sprawdzonych żołnierzy, a mało nowicjuszy czy młodocianych zapaleńców.

QUOTE
Zresztą bardzo dobrze, że ta wojna wybuchła, bo niewolnictwo na Południu to był jeden wielki obłęd i trzeba było tą cywilizację zniszczyć.

Raczej ta wojna to był jeden wielki obłęd sad.gif Niewolnictwo było błędem, ale pozostaję przy swoim poprzednim stanowisku, które już parę razy przedstawiałam, więc nie będę się tu powtarzać. W tej kwestii do kompromisu chyba nie dojdziemy rolleyes.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #57

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 31/03/2007, 10:44 Quote Post

QUOTE(The General @ 30/03/2007, 20:57)
Armia Shermana miała być jedną wielką lotną kolumną, która żyje z terenu i prawie w ogóle nie ma własnego zaopatrzenia


Każda armia grabiąca/mordująca po drodze jest taką 'wielką lotną kolumną'....

QUOTE(The General @ 30/03/2007, 20:57)
Niektórzy nawet sądzą, że wówczas był to najlepszy związek operacyjny na świecie.


Niektórzy zaś uważają jego wyczyny za zbrodnie. Tak, więc poglądy są podzielone...

QUOTE(The General @ 30/03/2007, 20:57)
Zresztą bardzo dobrze, że ta wojna wybuchła, bo niewolnictwo na Południu to był jeden wielki obłęd i trzeba było tą cywilizację zniszczyć.


Gorsi od ekstremistów Południowych, byli tacy fanatycy pokroju J.Browna. Napędzali oni tylko poparcie dla 'ekstremistów' z Południa. Oczywiście w podsumowaniu to Południe było winne.... sleep.gif

Stan Południowa Karolina ogłasza tutejszego Generała personą non grata w naszym stanie tongue.gif.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #58

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 31/03/2007, 19:31 Quote Post

Nico,

QUOTE

Należy dodać, że na wybitnie pro-konfederackiej stronie.
Dla tych którzy patrzą przyjaznym okiem na CSA secesja zawsze będzie legalna. A nawet jeżeli była legalna to interwencja Północy też była legalna, szczególnie po tym jak CSA odwołało się do prawa miecza.

QUOTE
Jak to Sherman oszukał Hooda to ciągle powtarzają i mu wytykają. Jednak jak to Grant wykiwał Lee pod Petersburgiem, to cisza. Hood popełnił błąd - gromy się walą na niego. Lee popełnił taki sam błąd - cisza. Zabawna logika.

Ja chyba do tych 'wyciszaczy' nie należę.

QUOTE
Wszystkich zainteresowanych odsyłam do wspaniałej książki - "Atlanta Will Fall - Sherman, J.Johnston and the Yankee Heavy Battalions". O tym jak kampania została przegrana zanim wogóle się zaczęła.

Pan Davis może sobie pisać co chce – sam z pewnością bez problemów pobiłby jankesów gdyby tylko przyszło mu poprowadzić armię w tej kampanii. A czytając jego słowa widzę, że musi być wielbicielem Mr Hooda. Ja Hooda żałować nie będę, bo sam gorliwie pracował aby wygryźć JJ. Więc dostał co chciał i dla jednych pokazał rzeczy wielkie, a dla innych jest symbolem tragedii.

Kupiłem sobie biografię prawdziwego żołnierza i bohatera Południa smile.gif gen. AP Stewarta, którego bardzo cenię. Autor pracował z materiałami źródłowymi generała i z tego co widzę to opinia Stewarta o Hoodzie nie była dobra. Stewart służył pod Hoodem jako dywizjoner i ten niczym go nie zachwycił. U progu zwolnienia Johnstona Stewart (jak i Hardee) uważał, że jego korpus był w dobrej kondycji, żołnierze ufali Johnstonowi i byli gotowy do decydujących bitew o Atlantę. Zaprzeczył tym samym twierdzeniom Hooda o zdemoralizowaniu żołnierzy stałymi odwrotami. Dlatego gdy AP Stewart dowiedział się, że Hood jest nowym dowódcą armii to robił co mógł aby przekonać JJ do pozostania.

Do końca życia AP Stewart utrzymywał, że zwolnienie Johnston było:
„stupendous blunder” that „was the coup de grace of the Confederate cause”.

Podobnie jak Pat Cleburne, Hardee i wielu innych więc sorry - ja wolę zgodzić się z opinami tych których cenię i którzy tam byli i widzieli jak rzeczy stoją, a nie z próbującymi napisać ciekawą książkę "papierowymi strategami".

Ale już nie chce mi się myśleć o problemach Konfederacji – śmiać mi się tylko chce jak czytam słowa Davisa, że po Vicksburgu całkowicie zatracił wiarę w umiejętności Joe Johnstona, a potem oddaje mu do dyspozycji front, na którym Konfederacja zawsze miała problemy i oczekuje cudów. A wszystko pod przykrywką ustępstw wobec opozycji. Jedne wielkie śmiechy - to tak jakby Lincoln po raz kolejny postawił na McClellana. Lee nie chciał przyjść na zachód, bo miał bolesne doświadczenia w pracy z trudnymi generałami (Zachodnia Wirginia) i nie znał terenu. Ale szczerze wątpię aby pokazał coś więcej oprócz zręcznej obrony, bo przeciwko Grantowi nic innego nie pokazał.

QUOTE
Gorsi od ekstremistów Południowych, byli tacy fanatycy pokroju J.Browna. Napędzali oni tylko poparcie dla 'ekstremistów' z Południa. Oczywiście w podsumowaniu to Południe było winne....

Dla ciebie. Dla mnie gorsi byli południowi fanatycy i sami właściciele niewolników.
Właśnie kończę czytać 120 wstęp do Road to Disunion, w którym autor opisuje jak ten cały system funkcjonował. Jedna wielka maskarada i tragedia, szczególnie na Dolnym Południu.
Każdy kto myśli, że Południe to piekna kraina rodem z Przemineło z Wiatrem jest w dużym błedzie.

--

Basiu,

QUOTE
Alku, w takim razie te statystyki dotyczące chorób wenerycznych naprawdę nie mają żadnego związku z zachowaniem się żołnierzy wobiec kobiet.

Ja zostanę przy swoimi zdaniu. W tamtych czasach kobiety szanowano i nawet na zachodnim pograniczu (gdzie nie było żadnych zasad) kobietom krzywdy nie robiono.
Moim zdaniem nie było problemu związanego z ‘kontaktami seksualnymi’ między żołnierzami a cywilami – jeżeli takie rzeczy się zdarzyły to był to skrajny margines, który pewnie zdarzyć sie musiał.
Np. Glatthar podaje 2 przykłady skazania żołnierzy za próbę gwałtu, ale w jednym przypadku to tak na prawdę nie wiadomo kto kogo próbował zgwałcić, albo raczej pobić – 16 letni (!) żołnierz został oskarżony o gwałt na kobiecie, która potem jednak zeznała, że to ona na niego napadła nazywając go złodziejem murzynów (użyła gorszego określenia) i on ją nawet nie dotykał, ani jej nie groził. Niemniej jednak żołnierzowi ogolono głowę i wydalono go z armii.

QUOTE
Wierzę, że żołnierze Shermana byli najbardziej mobilną armią po takim przesiewie, ale czy najbardziej elitarną?

Wielu żołnierzy było zaprawionymi w bojach weteranami i pamiętali wiele zachodnich bitew poczynając od Donelson i Shiloh. Cała Armia Tennessee to była bardzo dobra jednostka, a Armia Georgii to też dobre wojsko – pamiętające liczne bitwy armii Cumberlandu i ... nawet kampanie na wschodzie takie jak Gettysburg, bo XX korps powstał z połączenia dawnego 11 i 12 korpusu Unii.
Sherman miał na prawdę dobre wojsko - moim zdaniem żołnierze z Zachodu (zarówno USA jaki i CSA) byli lepsi od swoich kolegów na wschodzie.

--

A najlepsi to byli czarni – oni radośnie witali armię federalną. Tak samo zawsze pomagali ukrywającym się jeńcom federalnym i ci ich później chwalili.
Fajny cytat (w oryginale) – pewna potężna murzynka porwała w ramiona maleńkiego dobosza i mu krzyczy do ucha:

„We’uns done heered dis wuz an army ob debils fum hell, but praise de Lawd, praise de Lawd, it’s de Lawd’s own babes an sucklin’s!”

Yup Ma’am, powiadają że armia z piekła rodem odwiedziła rajską krainę mlekiem i miodem płynącą. God bless you Ma’am smile.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #59

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 1/04/2007, 0:01 Quote Post

QUOTE(The General @ 31/03/2007, 19:31)
Pan Davis może sobie pisać co chce – sam z pewnością bez problemów pobiłby jankesów gdyby tylko przyszło mu poprowadzić armię w tej kampanii. A czytając jego słowa widzę, że musi być wielbicielem Mr Hooda.


Proponuje przeczytać książkę. Jest ona przede wszystkim o największym nieudaczniku Konfederacji - J.Johstonie. Żadnego uwielbienia dla generała Hooda w niej nie ma. Jedyna analiza historycznego materiału.
Widzę tu już fobie biggrin.gif. Ktoś krytykuje generała J.Johnstona, to napewno kocha generała Hooda - a więc jest w błędzie laugh.gif.

Czytając A.Castela czy R.McMurry`go można wyciągnać proste wnioski - J.Johnston był do niczego. Jednakże nie są wielbicielami generała Hooda. Ten ostatni nie był najlepszym wyborem dla AoT (najlepszym był Beauregard tongue.gif), jednak był lepszym niż generał-odwrót-i-defetyzm-J.Johnston.

Proponuje mniej bazować na wspomnieniach generała Johnstona, a więcej na faktach biggrin.gif.

QUOTE(The General @ 31/03/2007, 19:31)
Do końca życia AP Stewart utrzymywał, że zwolnienie Johnston było: „stupendous blunder” that „was the coup de grace of the Confederate cause”.


Do końca życia Lee uważał, że 3go dnia pod Gettysburgiem zabrakło mu tylko żołnierzy. Nawet wielcy mogą się mylić.

Johnston nigdy nie powinien być mianowany na to stanowisko, w 1862 i 1863 udowodnił kolejno, że się nie nadaje na dowódcę czegokolwiek. Kampania 1864 roku była tego kolejnym dowodem. Oczywiście ostatecznym winowajcą jest prezydent Davis i jego ego-wielkości-meteorytu. Niemniej dyskutujemy tu o zdolnościach generała, a tych J.Johnston nie miał, poza organizacyjnymi i 'odwrotowymi' laugh.gif.

QUOTE(The General @ 31/03/2007, 19:31)
U progu zwolnienia Johnstona Stewart (jak i Hardee) uważał, że jego korpus był w dobrej kondycji, żołnierze ufali Johnstonowi i byli gotowy do decydujących bitew o Atlantę.


Generała McClellana też kochali żołnierze AoP i byli gotowi do 'decydujących' bitew pod jego dowództwem. Tylko co z tego? McClellan nie był wodzem, który by poprowadził AoP do zwycięstwa.

Cała armia była w dobrej kondycji, bo od Resaci de facto nic nie robiła poza odwrotem. Raz Sherman zrobił frontalny atak pod Kenesaw Mountain i przypadkiem 'zwycięstwo' im się 'przydarzyło' laugh.gif. (oczywiście tutaj ostro ironizuje)

QUOTE(The General @ 31/03/2007, 19:31)
Każdy kto myśli, że Południe to piekna kraina rodem z Przemineło z Wiatrem jest w dużym błedzie.


Piękna była dopóty nie pojawili się tam złodzieje i mordercy Shermana sad.gif.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #60

11 Strony « < 2 3 4 5 6 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej