Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
68 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Polski rynek książki historycznej - obraz, z perspektywy autora (ale nie tylko)
     
Krzysztof M.
 

poilu
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.338
Nr użytkownika: 19.359

Stopień akademicki: ++++
Zawód: ++++
 
 
post 29/09/2008, 19:19 Quote Post

QUOTE(Gronostaj @ 29/09/2008, 19:05)
Smutne to wszystko. Ja się na rynku nie znam, ale w pełni Was rozumiem. Szczęście ma ten kto mieszka na wsi i ma gospodarstwo ( tak jak na przykład ja  rolleyes.gif ), ale w mieście to po prostu szok. Ostatnio byłem jeden dzień we Wrocławiu, w takiej galerii handlowej notorycznie brano mnie za bezdomnego i dawano pieniążki. rolleyes.gif Doszedłem do wniosku, że w dużym mieście nie wytrzymałbym tygodnia, czuje się tam jakieś takie przeogromne napięcie, hałas, stres i pośpiech. Pracy nie ma, czasu nie ma, pieniędzy nie ma, a co najgorsze mało jest dzisiaj takich dobrych, honorowych ludzi starej daty, którzy by pomogli. Kiedyś to się tam flaszkę z kimś obaliło i dana sprawa była załatwiona, a teraz to już tak nie ma. Potomek chłopów pańszczyźnianych jest teraz dyrektorem prywatnej firmy, a szlachcic ociera się o samo dno. Nic tylko się zastrzelić, albo schlać się jak świnia.  wink.gif

Pozdrawiam!
*



A ja pochodzę z miasta ale mieszkam obecnie na wsi i szlag mnie trafia gdy każdemu napotkanemu w drodze do pracy muszę mówić dzień dobry (połowa nie odpowiada bo ma o coś żal). Brakuje mi tej miejskiej anonimowości...
Ale wracając do tematu: Łukaszu jesteś jakimś kosmitą! skąd się urwałeś? odniosłeś sukces, jesteś zadowolony, nie narzekasz? Jestem po prostu wstrząśnięty... To u nas możliwe?
 
User is offline  PMMini Profile Post #31

     
artifakt
 

Zwycięzca Cyferaków 2008
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.821
Nr użytkownika: 36.218

Maciej Komar
Stopień akademicki: mgr
Zawód: KAM
 
 
post 29/09/2008, 19:25 Quote Post

Na szczęście czasy "zrobienia z kimś flaszki" odeszły...

Gronostaju przesadzasz i to mocno. Przeniosłem się do Warszawy 7 lat temu. 5 lat studiów, 2 lata pracy zawodowej. Co ciekawe, skończone studia humanistyczne, na koncie 2 artykuły naukowe z zakresu systemów partyjnych. Od razu na V roku stwierdziłem, że nie będę pracował jako humanista, bo po prostu częste głodówki nie są zdrowe dla organizmu. Postanowiłem spróbować swoich sił w handlu - zacząłem jako praktykant za 700pln/miesiąc. Przyznam, że gdyby nie wsparcie rodziców to bym dawno to wszystko rzucił i pewnie pojechał do Anglii. Stopniowo ciężką pracą awansowałem do pozycji specjalisty ds. analiz, teraz wykonuje obowiązki Key Account Managera i jak dobrze pójdzie od listopada będę miał takie stanowisko. Pracę łączę z pasją, jaką jest historia oraz nauka o systemach partyjnych i wyborczych. 2-3h dziennie staram się coś czytać...

Moral z tego jest b. prosty - nie spodziewajcie się, że za sam dyplom każdy padnie wam do kolan i da 3500pln brutto na start. Lepiej naprawdę łączcie pracę zawodową z pasją, bo politologowi/socjologowi/historykowi nikt nie jest skłonny płacić grubej kasy za to, że zna aspekty grup społecznych czy dlatego, że zna kontrowersje wokół definicji partii politycznej itp.
 
User is offline  PMMini Profile Post #32

     
Gronostaj
 

Dławiciel Brabancki
*********
Grupa: Banita
Postów: 5.155
Nr użytkownika: 31.572

Zawód: BANITA
 
 
post 29/09/2008, 19:25 Quote Post

QUOTE(Krzysztof M. @ 29/09/2008, 20:19)
szlag mnie trafia gdy każdemu napotkanemu w drodze do pracy muszę mówić dzień dobry (połowa nie odpowiada bo ma o coś żal).
*


To właśnie jest dobre. Każdy każdego zna, cicho, spokojnie itd. smile.gif
No a Łukasz to rzeczywiście ma szczęście. Ja swoje porażki zawsze tłumaczę:
1. spiskiem
2. złymi czasami

Pozdrawiam!
 
User is offline  PMMini Profile Post #33

     
Damian W.
 

Wieczny łowca książek
********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 4.029
Nr użytkownika: 31.041

Damian W.
Stopień akademicki: mgr
Zawód: wolny
 
 
post 29/09/2008, 21:25 Quote Post

Wytworzyła się nam ciekawa dyskusja więc i ja dodam swoje trzy grosze. Jestem zwykłym czytelnikiem i na rynku wydawniczym nie znam się prawie wcale (ale dzięki powyższym wypowiedziom kolegów wiem już o nim troszkę więcej). Wracaj do głównej kwestii... Jeszcze kilka lat temu nie powiedziałbym, że chcę swoją drogę życiową związać z głównym przedmiotem dyskusji tego forum jakim jest historia. Jednakże zmieniło się to pod koniec gimnazjum i liceum kiedy to podjąłem decyzję, że wiążę się z tym działem nauki. Zostało to "zacementowane" przez uczącego tam nauczyciela historii (Bardzo sympatyczny i mądry człowiek, z którym mam stały kontakt i się z nim przyjaźnię). Jeżeli jest teraz na forum to go serdecznie pozdrawiam!), który udzielił mi bardzo wielu cennych (studenckich i nie tylko) rad i wszelakiej pomocy. Dziwić może ten fakt, że wzięło mnie na wspominki z liceum, ale przechodzę do rzeczy... Ten nauczyciel historii był jednym z nielicznych znajomych osób, które nie odradzały (oprócz rodziców, którzy z pewnym sceptycyzmem, ale zgodzili się z moją decyzją inni sugerowali mi m.in. żebym wybrał np. ODK, filologię polską jako bardziej przyszłościowe niż historia) mi studiów historycznych, a motywowały do tego, żebym dążył do spełnienia swoich marzeń. Spełnienie marzeń to jedno, drugim czynnikiem było naśmiewanie się niektórych kolegów, którzy uważali, że wybrałem najgorszy, małodochodowy i czyniący bezrobotnym kierunek. Wybierając historię jako kierunek studiów powziąłem sobie za cel pokazania tym i innym drwiącym osobnikom, że przy odrobinie chęci, motywacji i pracy można osiągnąć swój cel. Jednakże "zrobienie na złość" kolegom nie jest moim życiowym celem. Jest nim (jak Bóg da i szczęście dopomoże) zostanie zawodowym historykiem, który pokaże uczniom/studentom, że historia jest warta uwagi, i że nie musi być nudna czy nieciekawa, a ponadto jest nośnikiem kultury i innych dobrych rzeczy. Ponadto będzie to pewna forma podziękowania temu nauczycielowi za jego trud, który poświęcił, żebym mógł rozwijać i wykorzystywać w szczytnym celu swoją pasję. Nie ukrywam, że mam zamiar również pisać (mam już w planach kilka ciekawych projektów) i wykorzystać to do szerzenia planów z zdania poprzedniego. Jak się z wypowiedzi kolegów dowiedziałem zarobki są marne to częściowo dobrze, gdyż będą stanowić motywację do pracy dla ludzi,pasji i własnej satysfakcji, a nie pieniędzy. Wiem, że niektórzy mogą powiedzieć: "Stary, masz jeszcze czas i zdążysz się zdecydować, co chcesz robić w przyszłości", ale ja już podjąłem decyzję i raczej jej nie zmienię gdyż jestem uparty i zawzięty i tak łatwo nie odpuszczę. Jak się nie uda to trudno będę próbował do skutku chyba, że upadnę na duchu to wtedy może zmienię decyzję. Rzeczywistość jest inna i okrutna, wiem to, ale póki mam chęci, cel i marzenia chcę iść taką drogą, a nie inną. Mam nadzieję, że mi i wielu innym zapaleńcom, których pozdrawiam serdecznie się uda to spełnić.

Pozdrawiam!
DW

Ten post był edytowany przez Damian W.: 29/09/2008, 21:28
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #34

     
artifakt
 

Zwycięzca Cyferaków 2008
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.821
Nr użytkownika: 36.218

Maciej Komar
Stopień akademicki: mgr
Zawód: KAM
 
 
post 29/09/2008, 21:28 Quote Post

No cóż Damianie, dlaczego nie możesz być pełnym sukcesu menadżerem, pasjonatem historii...Ja Ci życzę wszystkiego najlepszego i spełnienia marzeń.
 
User is offline  PMMini Profile Post #35

     
Łukasz Przybyło
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 697
Nr użytkownika: 38.774

Stopień akademicki: dr n.w.
Zawód: analityk finansowy
 
 
post 29/09/2008, 22:12 Quote Post

QUOTE(Krzysztof M. @ 29/09/2008, 20:19)
Łukaszu jesteś jakimś kosmitą! skąd się urwałeś? odniosłeś sukces, jesteś zadowolony, nie narzekasz? Jestem po prostu wstrząśnięty... To u nas możliwe?
*



Możliwe. Nie zawsze było jednak różowo. Jeszcze jakiś czas temu miałem ekstremalnie frustrująca pracę, dość dobrze płatną - ale jednak frustrująca i z niepłatnymi nadgodzinami.
Byłem też bezrobotny - ale dzięki temu miałem czas żeby napisac "Charków" wink.gif . Potem moja połowica była bezrobotna - było ciężko. Ale jestem z natury optymistą - co potwierdza moje doświadczenie życiowe - zawsze jakoś tak spadałem na cztery łapy wink.gif
Ja wiem że czasami trzeba wylać smutki i żółć. Jednak trzeba zacisnąć zęby i walczyć, a nie tylko narzekać.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #36

     
keraunos
 

Protector Latinitatis
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 953
Nr użytkownika: 6.034

Stopień akademicki: jakiś jest ;)
 
 
post 29/09/2008, 22:24 Quote Post

A mnie kiedyś odradzono pójście na historię, którą bardzo lubiłem i lubię do dziś. Czy żałuję? Trudno powiedzieć. Nieraz trochę tak. Z drugiej strony mam pracę, stać mnie na kupienie praktycznie każdej książki o historii jaką chcę (w pewnych granicach rozsądku oczywiście). Sam nie wiem.

W każdym razie trudny jest na pewno los autora, który nie am jakiejś pracy innej i chce żyć z samego pisania. Poza beletrystyka i to bestselerami jest to chyba nie możliwe.
 
User is offline  PMMini Profile Post #37

     
artifakt
 

Zwycięzca Cyferaków 2008
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.821
Nr użytkownika: 36.218

Maciej Komar
Stopień akademicki: mgr
Zawód: KAM
 
 
post 29/09/2008, 22:36 Quote Post

QUOTE(Łukasz Przybyło @ 29/09/2008, 22:12)
QUOTE(Krzysztof M. @ 29/09/2008, 20:19)
Łukaszu jesteś jakimś kosmitą! skąd się urwałeś? odniosłeś sukces, jesteś zadowolony, nie narzekasz? Jestem po prostu wstrząśnięty... To u nas możliwe?
*



Możliwe. Nie zawsze było jednak różowo. Jeszcze jakiś czas temu miałem ekstremalnie frustrująca pracę, dość dobrze płatną - ale jednak frustrująca i z niepłatnymi nadgodzinami.
Byłem też bezrobotny - ale dzięki temu miałem czas żeby napisac "Charków" wink.gif . Potem moja połowica była bezrobotna - było ciężko. Ale jestem z natury optymistą - co potwierdza moje doświadczenie życiowe - zawsze jakoś tak spadałem na cztery łapy wink.gif
Ja wiem że czasami trzeba wylać smutki i żółć. Jednak trzeba zacisnąć zęby i walczyć, a nie tylko narzekać.
*



Miałem podobnie, pół roku moja dziewczyna po studiach była bezrobotna - dzień w dzień szukała pracy, więc znam te uczucie...

Odnośnie niepłatnych nadgodzin - wystarczy, że masz w umowie procent od obrotu i problem nadgodzin, ich rozliczania itp znika wink.gif))
 
User is offline  PMMini Profile Post #38

     
rafalm
 

duc d'Albufera da Valencia
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.093
Nr użytkownika: 1.612

Rafal Malowiecki
 
 
post 29/09/2008, 22:36 Quote Post

Czytam temat i w końcu trochę się pogubiłem o czym właściwie rozmawiamy confused1.gif Generalnie pocieszającym jest fakt, że 4000 osób kupiło "Charków...", może jednak jest sens włożyć trochę serca confused1.gif Chyba wrócę do tematu, który powoli zacząłem opracowywać, a który porzuciłem widząc, co się dzieje na rynku wydawniczym. rolleyes.gif A jeśli chodzi o codzienną egzystencję, to idąc na studia nie zdawałem sobie sprawy, że będę musiał obcować z ludźmi, dla których jedynym sensem życia jest picie. Ale cóż..., zamiast siąść i płakać, trzeba jakoś brnąć do przodu huh.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #39

     
Krzysztof M.
 

poilu
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.338
Nr użytkownika: 19.359

Stopień akademicki: ++++
Zawód: ++++
 
 
post 30/09/2008, 6:51 Quote Post

QUOTE(rafalm @ 29/09/2008, 22:36)
Czytam temat i w końcu trochę się pogubiłem o czym właściwie rozmawiamy  confused1.gif Generalnie pocieszającym jest fakt, że 4000 osób kupiło "Charków...", może jednak jest sens włożyć trochę serca  confused1.gif Chyba wrócę do tematu, który powoli zacząłem opracowywać, a który porzuciłem widząc, co się dzieje na rynku wydawniczym.  rolleyes.gif
*



Doprawdy nie rozumiem skąd te dylematy??? Rafale - większość ludzi na ziemi pozostawia po sobie tylko PESEL w jakimś przepastnym archiwum albo bazie danych, Ty przy odrobinę szczęścia pozostawisz po sobie książkę, która przetrwa dekady. Ten fakt sam w sobie jest tak motywujący że ...nie rozumiem w ogóle jak można myśleć inaczej wink.gif Jeśli nie warto włożyć całego serca i wysiłku w trwałą wartość, która być może przeżyje Ciebie samego - to w co tak na prawdę warto?
 
User is offline  PMMini Profile Post #40

     
Count Dracula
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 625
Nr użytkownika: 41.034

wb
Stopień akademicki: uczen
Zawód: emeryt
 
 
post 30/09/2008, 7:05 Quote Post

QUOTE
Generalnie pocieszającym jest fakt, że 4000 osób kupiło "Charków...",


Jak pisze Krzysztof, jest się z czego cieszyć. Tym bardziej, że trafiłeś do serii, której wszystkie książki są sprzedawane w tak wyskim (?) nakładzie. No, może poza Batoche, ale i ten tytuł się sprzeda smile.gif Poza tym książka jest naprawdę dobra i lepsze ok. 1 zł od sztuki niż nic.

P.S.

Nie piszcie, że książki są kserowane. To wierutna bzdura. Zapytajcie p. Grzelaka jak się ta technika drukarska nazywa...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #41

     
Krzysztof M.
 

poilu
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.338
Nr użytkownika: 19.359

Stopień akademicki: ++++
Zawód: ++++
 
 
post 30/09/2008, 7:34 Quote Post

No właśnie- czy pan Witek ma jakieś opory aby od czasu do czasu coś tu skrobnąć? Nikt nie wymaga aby ujawniał jakieś tajemnice - ale kilka ciekawostek dot. rynku, prowadzenia firmy wydawniczej czy choćby technik drukarskich mógłby nam sprzedać. Tu są sami życzliwi i pokojowo do Infortu nastawieni ludzie wink.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #42

     
Count Dracula
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 625
Nr użytkownika: 41.034

wb
Stopień akademicki: uczen
Zawód: emeryt
 
 
post 30/09/2008, 8:42 Quote Post

Ano wczoraj Infort zdenerwował się bardzo sad.gif
Miał odowiedzieć panu Marcinowi, gdyż podobno tenże nie napisał całej prawdy. Ale po kilku godzinach nerwy mu przeszły i się rozmyślił.
Od siebie dodam, że lepsze nawet 1000 PLN niż 0. Zwykła matematyka wink.gif
Ponadto warto mieć do pitów, taki jak dostanie pan Łukasz, można sobie sporo w rozliczeniu rocznym odliczyć rolleyes.gif Podobnie jest z umowami o dzieło.

PS

Osobiście p. WG raczej się nie zaloguje, nie ma na to czasu, np. jeszcze wczoraj zamiast dać Lund do druku wyłapywaliśmy drobne pomyłki, ale chętnie mu udostępnimy, z Wanaxem, własne logo.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #43

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.516
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
Zawód: pisarz
 
 
post 30/09/2008, 9:55 Quote Post

Drodzy Forumowicze!
Odnośnie nerwów pana Witolda Grzelaka chciałbym przypomnieć, iż w swoim poście inicjalnym wyraźnie podałem, iż przedstawione mi warunki były warunkami wstępnymi (wyraził je arkusz umowy autorskiej, jaki mi przesłano). Sprawę postawiłem jasno. Jeśli pan Grzelak ma jakiekolwiek do mnie pretensje z tego tytułu, to zapraszam go do zabrania głosu w tym miejscu, aby półsłówkami wypowiedzianymi przez osobę trzecią (Count Dracula) nie stawiać pozostałych Forumowiczów w sytuacji niedomówień i nie sprzyjać powstawaniu błędnych interpretacji moich relacji z Inforteditions. W razie, gdyby szef wspomnianego wydawnictwa zdecydował się na rozmowę ze mną lub z kimkolwiek na tym Forum, wolałbym, aby wypowiadał się pod własnym nickiem, a nie korzystał z loginu innych osób. O sprawach łączących mnie z Inforteditions mogę tutaj bezpośrednio dyskutować wyłącznie z człowiekiem, z jakim przez dłuższy czas utrzymywałem korespondencję (nie był nim ani Count Dracula, ani Wanax).
W miejscu tym pragnę dodać, iż wszystko, co napisałem w niniejszym temacie, stanowi moją ogólną refleksję nad stanem polskiego rynku książki historycznej (na tyle, na ile go znam) i nie stanowi ataku na jakąkolwiek oficynę. Jako autor jestem gotów do negocjacji z każdym wydawcą, nie wyłączając pana Witolda Grzelaka.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #44

     
Łukasz Przybyło
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 697
Nr użytkownika: 38.774

Stopień akademicki: dr n.w.
Zawód: analityk finansowy
 
 
post 30/09/2008, 20:41 Quote Post

Stonewallu jesteś żałosny.

Po pierwsze o rozmowach dotyczących spraw związanych z kontraktami, umowami itp. można mówić za zgodą drugiej strony. Przynajmniej dobrze wychowani ludzie zachowuja się w ten sposób.

Po drugie jeszcze nic nie opublikowałeś - takie przynajmniej zwraca wyniki Google. Jeśli się mylę, to jednak Twoje publikacje ukazały się w maksymalnie niszowych wydawnictwach/pismach. "Sharpsburg" będzie Twoją pierwszą ksiązką - czyż nie?

Po trzecie obwiniasz wszystkich na około o swoje niepowodzenia - a to społeczeństwo nie dorosło do czytania książek, a to wydawca za mało kasy chce zapłacić, a to nie chcą Cię zatrudnić.

Dla mnie to jest żenujące. Chłopak po studiach, bez publikacji, chce się utrzymywać z pisania książek historycznych - bo tak! I nie chcą mu tyle zapłacić ile by chciał! A tak swoją drogą to ile byś chciał dostac za książkę formatu HB albo Infortu?
Wydawca ma prawo decydować ile chce zapłacić za ksiązkę - jeśli nie potrafi odpowiednio zadbać o wydawanych przez siebie autorów, w końcu pójda gdzie indziej. Walczenie z rynkiem wydawniczym nie ma sensu. Ma sens praca - tak, żeby ksiązki które firmujemy własnym nazwiskiem były jak najlepsze.

Trochę pokory. Najpierw trzeba trochę popracować, zawsze trzeba zapłacić frycowe, w każdym zawodzie.

Mimo moich dość nieprzyjemnych uwag w stosunku do Marcina, życzę mu wszystkiego najlepszego. Żeby mu się udało zyć z pisania, żeby pisał wspaniałe książki, żeby przestał narzekać i wziął się do pracy wink.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #45

68 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej