Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
6 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Slobodan Milošević, 1941 - 2006
     
siristru
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 152
Nr użytkownika: 8.592

 
 
post 2/05/2006, 10:44 Quote Post

QUOTE(Natio @ 2/04/2006, 11:39)
Ale nigdy nie popierałem(i nie bede popierał panslawistów)To idea zrodzona w Rosji mająca na celu zjednoczenie ludów słowiańskich pod przewodnictwem cara i prawosławia.
*



Mylisz się, to idea ktora zrodziła się w Czechach a dopiero póxniej została zawłaszczona przez Carską Rosję. Zresztą już tutaj prezentowałem moje (Nasze) poglądy i nie zamierzam do tego wracać - jeśli Cię to interesuje pzreszukaj forum (watek z Rosją w tle).

QUOTE(Natio @ 2/04/2006, 11:39)
Poza tym panslawizm jest tak samo idiotyczny jak pangermanizm.
*



Ciekawe, ze wynikiem pangermanizmu było zjednoczenie Niemiec... poczekamy zobaczymy czego dopracuje sie panslvizm.

QUOTE(Natio @ 2/04/2006, 11:39)
A co do Slobo..był zbrodniarzem i nic wiecej kazde inne słowo w stosunku do niego typu(patriota!) uwlacza tysiącom pomordowanym Chorwatom,Albańczykom czy Bośniakom. I nie dbał o jedność Jugosławii tylko o prymat Serbów w "wielkiej Jugosławii").Nie potrafił zrozumieć ze inne narody Jugosławii też chcą upragnionej niepodłegłości i pewnie nie rozumiał tego nawet w momencie śmierci..
*



Według Twoich kryteriów Piłsudski też był zatem zbrodniarzem... Zresztą czy pod mianem "narody" masz na myśli neonazistowskich Chorwatów z otoczenia Tudmana, tęskniących za Ustasza czy też o podobnych sentymentach bośnaików tęskniących za Handżarem i albańczyków za Skanderbergiem? To, że nawolności tak długo byli Izetbegović i Tudman uwłaczało tysiącom pomordowanym serbom i bośniakom... a tak bośniakom bo nie wszyscy popierali islamski nacjonalizm Izetbegovicia... słyszałeś o Abdiciu?
 
User is offline  PMMini Profile Post #31

     
kaj
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 323
Nr użytkownika: 10.532

Stopień akademicki: mgr honoris causa
Zawód: spory
 
 
post 2/05/2006, 11:11 Quote Post

Tudman to od dawna nie żyje.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #32

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 22/05/2006, 21:45 Quote Post

Ja zaś polecę książkę - Waldemar Łysiak - Stulecie Klamców - dla wszystki tych, którzy nie chcą się nabrać na kłamliwą propagandę NATO w sprawie Kosowa. Największego kłamstwa końca XX wieku w Europie. Dodam, że W.Łysiak jest zaciętym antykomunistą, więc daleko mu do uwielbienia Milosevica.

Całe media piały o setka tysięcy pomordowanych Albańczyków w Kosowie....wysłani eksperci z trybunału w Hadze znalazł 3100+ ciał zabitych w walkach, bombardowaniach NATO, zmarłych z powodów naturalnych.

Milosevic i Serbia (bo to nieoddzielne rzeczy w tej dyskusji) to kozioł ofiarny zachodu, dziś prawdopodobnie byłby najlepszym przyjacielem USA...w koncu walczyl z muzlumanskim terroryzmem UCK. Tej samej, która sprzedaje własne rodaczki do burdeli całej Europy, która trudni się przemytem nielegalnych emigrantów, narkotyków do Europy zachodniej. Tacy to byli wspaniali 'partyzanci'. A oni i MY zrobiliśmy z nich bohaterów, a z Serbów ostatnie kanalie. Wstyd i hańba dla wszystkich Słowian, którzy przytakiwali w ten czas USA i NATO.

---

Polecam mniej znane i reklamowe 'gazetki', nie sponsorowane przez NATO and company...

http://emperors-clothes.com/yugo.htm
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #33

     
memex
 

VI ranga
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.257
Nr użytkownika: 1.184

Stopień akademicki: N/D
Zawód: kalkulator mocy
 
 
post 23/05/2006, 9:16 Quote Post

QUOTE(Nico @ 22/05/2006, 22:45)
Milosevic i Serbia (bo to nieoddzielne rzeczy w tej dyskusji) to kozioł ofiarny zachodu, dziś prawdopodobnie byłby najlepszym przyjacielem USA...w koncu walczyl z muzlumanskim terroryzmem UCK.

Wolnego Kolego! Na tej samej zasadzie możnaby twierdzić, że USA powinno popierać ZSRR podczas interwencji w Afganistanie. Przecież ZSRR miała tam za przeciwników m.in. terrorystów muzułmańskich wink.gif
Poza tym nikt jakoś nie miał lepszego niż USA pomysłu na uspokojenie całej tej bałkańskiej chałastry i trzymanie jej - że tak powiem - za mordę. Wiadomo - jakaś propaganda antyserbska była potrzebna dla przekonania opinii publicznej o słuszności bombardowań, ale to w końcu Serbowie najwięcej stracili na rozpadzie Jugosławii (najbardziej chyba ucierpiała ich duma) i to oni najenergiczniej mieszali w bałkańskim kotle. Doigrali się. Najwyraźniej potrzebowali natowskiego bata nad sobą.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #34

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 23/05/2006, 17:16 Quote Post

W 1980 nie bylo takiego terroryzmu islamskiego jaki nastal po wraz z koncem XX wieku. To raz, a dwa, zauwaz, tez ze mudzahedini w Afganistanie w 1980-1990 to nie talibowie. Talibowie przyszli po wycofaniu sie wojsk radzieckich z Afganistanu i pogonili wszystkich walczacych przeciw ZSRR i sami przejeli wladze. Talibowie to ekstrema totalna, tak jak Bin Laden i cala reszta kompanii.

W Kosowie najenergiczniej mieszali terrorysci z UCK i NATO.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #35

     
Alex Clockwork
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 416
Nr użytkownika: 14.061

Wojtek
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 23/05/2006, 19:13 Quote Post

QUOTE(memex @ 23/05/2006, 10:16)
Na tej samej zasadzie możnaby twierdzić, że USA powinno popierać ZSRR podczas interwencji w Afganistanie.
*


zasada byla ta sama tylko wróg się zmienił-gdyby w latach 80 ekstremalni terroryści muzulmańscy stawiali by sobie za wroga ZSRR to Usa by ich poparło(zresztą jak znam życie to pewnie jakiś przykład się znajdzie),gdyby dzisiejsza Rosja weszła w kontakt z Iranem na pewno zostalo by to cieplo przyjęte w Waszyngtonie

QUOTE(memex @ 23/05/2006, 10:16)
Poza tym nikt jakoś nie miał lepszego niż USA pomysłu na uspokojenie całej tej bałkańskiej chałastry i trzymanie jej - że tak powiem - za mordę.
*


piękne ma kolega wzorce na wprowadzanie pokoju i demokracji w Europie -"złapać za morde"
a gdyby w naszym rozpolitykowanym kraju zaczęły się zamieszki i np.jakiś nasz sąsiad postanowił wkroczyć i zlapać nasz rząd ?za morde"?


QUOTE(memex @ 23/05/2006, 10:16)
ale to w końcu Serbowie najwięcej stracili na rozpadzie Jugosławii (najbardziej chyba ucierpiała ich duma) i to oni najenergiczniej mieszali w bałkańskim kotle. Doigrali się.
*


najwięcej stracili to fakt-a zarazem jak dla mnie wskazówka że (na początku lat 90) najmniej mieszali -po prostu byli zainteresowani zachowaniem status quo więc po co mieliby cs zmieniac-mieszać?
 
User is offline  PMMini Profile Post #36

     
Premagape
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 343
Nr użytkownika: 12.316

Stopień akademicki: magister
 
 
post 23/05/2006, 20:16 Quote Post

QUOTE(Nico @ 22/05/2006, 22:45)
Ja zaś polecę książkę - Waldemar Łysiak - Stulecie Klamców - dla wszystki tych, którzy nie chcą się nabrać na kłamliwą propagandę NATO w sprawie Kosowa. Największego kłamstwa końca XX wieku w Europie. Dodam, że W.Łysiak jest zaciętym antykomunistą, więc daleko mu do uwielbienia Milosevica.
*


Czytałem. Rozdział o Kosowie, trafnie zatytułowany "aNATOmia kłamstwa" jest rzeczywiście bardzo interesujący i godny polecenia. Z poglądami Łysiaka często się nie zgadzam, ale w kwestii oceny interwencji NATO w sprawie Kosowa zgodzić się z nim muszę. Z pewnością Łysiakowi nie można odmówić odwagi w szerzeniu jego poglądów. Oportunistą nie jest i potrafi odważnie iść pod prąd dominujący w mediach.

QUOTE(Nico @ 22/05/2006, 22:45)
Całe media piały o setka tysięcy pomordowanych Albańczyków w Kosowie....wysłani eksperci z trybunału w Hadze znalazł 3100+ ciał zabitych w walkach, bombardowaniach NATO, zmarłych z powodów naturalnych.
*


Teraz mamy do czynienia z bardzo podobnym mechanizmem szkalowania muzułmanów i Arabów. Tylko jeden jedyny, ale za to wiele mówiący przykład. Pamiętacie może zdjęcia strzelających w powietrze i cieszących się z zamachu na WTC Palestyńczyków. Amerykańskie stacje pokazały je w kilkadziesiąt minut po zamachach na WTC, a za nimi puszczono je wszędzie na świecie. Tylko ... poniewczasie okazało się, że to zdjęcia z zupełnie innego czasu - ukazani Palestyńczycy cieszyli się z upełnie innej rzeczy. Typowa operacja propagandowa wywiadu - w chwilach o wielkim natężeniu emocjonalnym puszcza się w TV zdjęcia stawiające jakąś grupę w bardzo niekorzystnym świetle. Paskudna i ohydna manipulacja, jakich wiele.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #37

     
rich72
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 6
Nr użytkownika: 27.611

Zawód: urzêdas
 
 
post 21/01/2007, 11:25 Quote Post

może artykuł trochę przydługawy ale moim zdaniem warto się skusić i przeczytać

QUOTE
Slobodan Milosević - o co walczył i dlaczego zginął?
 
Ostatnie słowo “zbrodniarza Europy”
Przemówienie telewizyjne prezydenta Jugosławii, Slobodana Miloszevicia, wygłoszone 2 października 2000.
Drodzy współobywatele, oczekując na drugą turę wyborów korzystam z okazji by wam przedstawić moją opinię na temat sytuacji politycznej i wyborczej w naszym kraju, a zwłaszcza w Serbii. Jak to wiecie, w ciągu ostatniego dziesięciolecia dokonano znacznych wysiłków by podporządkować cały półwysep bałkański kilku zachodnim mocarstwom.
Wielka część tego wysiłku polegała na instalacji marionetkowych rządów w kilku krajach, by je zamienić w kraje o ograniczonej suwerenności, względnie nawet całkowicie pozbawione suwerenności. Na skutek oporu naszego kraju wobec takiej perspektywy, zostaliśmy poddani wszystkim formom nacisku jakie mogą zostać wywarte na naród w dzisiejszym świecie. Ilość i natężenie tych nacisków nie przestała wzrastać wraz z upływem czasu. Całe doświadczenie jakie zostało zakumulowane przez wielkie mocarstwa w drugiej połowie XX wieku, czy to w sztuce obalania rządów, czy w wywoływaniu zaburzeń społecznych, czy w prowokowaniu wojen domowych, czy w dyskredytowaniu lub w likwidacji tych osób, które walczą o narodową wolność, czy w końcu w sztuce doprowadzania ludności do stanu graniczącego z nędzą – to wszystko zostało zastosowane do naszego kraju i do naszego narodu.
Ten cały nastrój który został wytworzony wokół naszych wyborów stanowi część zorganizowanych prześladowań naszego kraju i naszego narodu, ponieważ nasz kraj i nasz naród stanowią bastion broniący się przed ustanowieniem totalnej dominacji na Półwyspie Bałkańskim. Pewne ugrupowanie jest obecne wśród nas, które to ugrupowanie (pod pretekstem kierowania partiami politycznymi będącymi w opozycji) reprezentuje interesy rządów, które były autorami nacisków na Jugosławię, a zwłaszcza na Serbię. To ugrupowanie zarejestrowało się do obecnych wyborów pod nazwą Demokratycznej Opozycji Serbii (D.O.S.) Jego prawdziwą głową nie jest jego obecny kandydat do prezydentury. Od lat jego głową jest przewodniczący Partii Demokratycznej – współpracownik Paktu wojskowego, który wywołał wojnę przeciw naszemu krajowi. Ten człowiek nie potrafił nawet ukryć swej kolaboracji z tym Paktem. W rzeczy samej cały nasz naród zna jego apel do NATO aby bombardowało Serbię przez tyle tygodni ile będzie niezbędne do złamania jej oporu. Zorganizowane w ten sposób, w celach udziału w obecnych wyborach, ugrupowanie D.O.S. reprezentuje armie oraz rządy, które ostatnio prowadziły wojnę przeciw Jugosławii. Reprezentując ich interesy, to ugrupowanie przekazało publiczności informację, z której wynika, że na czele z D.O.S. Jugosławia znajdzie się poza wszelkim niebezpieczeństwem wojny bądź innych zaburzeń – powróci ekonomiczna prosperita, poziom życia podniesie się w sposób szybki i widoczny, Jugosławia zostanie włączona do międzynarodowych instytucji i tak dalej.
Drodzy współobywatele, jest moim obowiązkiem publicznie was ostrzec, że te przyrzeczenia są fałszywe i że sytuacja jest zupełnie inna. To dokładnie nasza polityka gwarantuje pokój – zaś ich rządy przyniosą niekończące się konflikty oraz gwałty; powiem wam dlaczego.
Z chwilą ustanowienia administracji popieranej lub zainstalowanej przez wspólnotę państw połączonych w NATO, Jugosławia stanie się w sposób konieczny krajem, którego terytorium zostanie szybko rozczłonkowane. To nie są tylko intencje Paktu Atlantyckiego. To są przyrzeczenia przedwyborcze D.O.S. Słyszeliśmy bowiem z ust reprezentantów tej partii:
Prowincja Sandżaku uzyska autonomię, której jeden z członków tej koalicji, Suledżman Uglijanin, lider separatystycznej organizacji muzułmańskiej, domaga się już od dziesięciu lat – a to będzie oznaczało w rzeczywistości oddzielenie całkowite Sandżaku od Serbii.
Ich przyrzeczenia przedwyborcze zawierają osiągnięcie przez Wojewodinę autonomii, która nie tylko oddzieli tę prowincję od Serbii i Jugosławii, ale zrobi z niej integralną część sąsiednich Węgier.
W ten sam sposób inne regiony zostaną oddzielone od Serbii, w tym także niektóre strefy przygraniczne. Ich aneksja przez państwa ościenne stanowiła od dawna cel zasadniczy dla tych krajów. Kontynuują one podburzanie mniejszości narodowych w Jugosławii, starając się o integrację tych części naszego państwa do swego terytorium.
W ramach tej polityki rozczłonkowywania Jugosławii, Kosowo stanie się jej pierwszą ofiarą. Jego aktualny status zostanie uznany za legalny i niezmienny. To będzie pierwsza część terytorium, z którym Serbia będzie się musiała pożegnać, nie mogąc nawet marzyć, że ona kiedykolwiek zostanie jej zwrócona.
Większość terytorium, które nosiło nazwę Serbii, zostanie okupowane przez międzynarodowe siły wojskowe, amerykańskie oraz inne, które będą traktować to terytorium jako teren ćwiczeń i jako ich własność, będą je kontrolować zgodnie z interesem mocarstwa, którego armia znajduje się na miejscu. Mogliśmy widzieć podobny rodzaj kontroli (oraz jej konsekwencje) już od dziesięcioleci, a szczególnie w ciągu ostatnich dziesięciu lat w wielu krajach na całym świecie, nieszczęśliwie od niedawna nawet w Europie – na przykład w naszym bezpośrednim otoczeniu, w Kosowie, w Republice Serbskiej i w Macedonii. Naród serbski pozna los Kurdów z perspektywą eksterminacji o wiele wcześniej niż Kurdowie, ponieważ jest on mniej liczny i jego ruchy zostaną ograniczone do strefy o wiele bardziej zawężonej niż ta, w której znajdują się Kurdowie od dziesiątków lat.
Jeśli chodzi o Czarnogórę, jej los będzie się znajdował w rękach mafii, której reguły szybko poznają jej mieszkańcy: jakiekolwiek sprzeniewierzenie się dyscyplinie, a zwłaszcza jakiekolwiek przeciwstawianie się interesom mafijnym, podlega karze śmierci, bez jakiejkolwiek możliwości odwoływania się.
Ja wam przedstawiłem los który będzie udziałem Jugosławii (w wypadku akceptacji natowskich opcji dla naszego kraju) w tym celu, aby was ostrzec, że w dodatku do utraty naszych ziem i do upokorzenia naszego narodu, wszyscy będziemy żyć w stanie permanentnego strachu. Nowi właściciele dawnych terenów państwa Jugosławii, oraz okupanci tego co pozostanie z Serbii, będą terroryzować, jako że jest to w naturze rzeczy, ludność terytoriów które zamierzają okupować. W tym samym czasie sam naród serbski będzie ciągle walczył o utworzenie państwa serbskiego, w którym mógłby się on zgromadzić. Ci ludzie (okupanci) nie chcą ani pokoju ani dobrobytu na Bałkanach. Oni chcą aby to była strefa ciągłych konfliktów oraz wojen, które będą służyć za alibi dla konieczności ich w tym miejscu przebywania. Marionetkowy rząd jest gwarantem ciągłych zaburzeń i być może nawet wielu lat wojny – wszystkiego, tylko nie pokoju. Tylko nasza własna administracja może zapewnić nam pokój.
Wszystkie zresztą kraje, które mają status ograniczonej suwerenności i których rządy pozostają pod wpływem krajów obcych, uległy szybkiemu zbiednieniu – i to w taki sposób, że utraciły jakąkolwiek nadzieję na bardziej ludzkie i sprawiedliwe stosunki. Ogromny przedział między większością biednych i mniejszością bogatych – to jest widok Europy Wschodniej, który możemy oglądać już od kilku lat. Ten widok stanie się także naszym. My także, na rozkaz i pod kontrolą panów naszego kraju, będziemy mieli bardzo szybko ogromną większość bardzo biednych, których nadzieja na wydostanie się z biedy będzie bardzo, bardzo niepewna i odległa. Bogata mniejszość będzie się składała z elity czarnego rynku, której będzie wolno się bogacić pod warunkiem, że będzie ona w pełni lojalna wobec władzy, która będzie decydować o losie kraju. Własność społeczna i publiczna zostanie szybko zamieniona w własność prywatną, ale zgodnie z regułą – jak na to wskazuje doświadczenie naszych sąsiadów – że właścicielami będą głównie obcokrajowcy. Wśród rzadkich wyjątków będą figurować tylko ci, którzy nabyli prawo do posiadania dzięki swej uległości i dyspozycyjności – co doprowadzi do zniknięcia najbardziej elementarnej godności narodowej oraz osobistej.
W tych warunkach podstawowy majątek narodowy stanie się własnością zagraniczną; ci którzy nim (obecnie) administrują będą to robić także w nowej sytuacji, ale już jako pracownicy zagranicznych konsorcjów w ich własnym kraju.
Upokorzenie narodowe, rozpad Państwa i społeczna bieda doprowadzą w sposób konieczny do wszystkich form patologii społecznej, wśród których przestępczość będzie pierwszą. Nie jest to tylko przypuszczenie: jest to doświadczenie wszystkich krajów, które poszły drogą, której my próbujemy uniknąć za wszelką cenę. Centra przestępczości nie znajdują się już w Zachodniej Europie, one w okresie ostatnich kilkunastu lat przeniosły się do Europy Wschodniej.
Nasz naród już z trudem znosi obecne rozmiary przestępczości, jako że żyliśmy w ciągu bardzo długiego okresu (od Drugiej Wojny Światowej aż do lat 90-tych) w społeczeństwie, które nie znało, właściwie mówiąc, przestępczości. Przestępczość na wielką skalę, której nie będzie można uniknąć w takim rodzaju społeczeństwa, jakim się stanie nasze w wypadku utraty suwerenności oraz wielkiej części naszego terytorium, będzie zagrażała naszemu niewielkiemu narodowi (który nie jest przyzwyczajony do przestępczości) w sposób podobny do wojny, która stanowi zagrożenie dla społeczeństwa oraz dla obywateli.
Jednym z podstawowych zadań marionetkowego rządu – i to w każdym kraju, nie wyłączając naszego, jeśli będziemy musieli mieć taki rząd – jest utrata narodowej osobowości. Kraj pod obcą kontrolą oddziela się bardzo szybko od swej własnej historii, od swej przeszłości, swych tradycji, swego sposobu życia i często nawet od swego języka literackiego. To będzie z początku niedostrzegalne, ale bardzo wydajna i bezwzględna cenzura osobowości narodowej zredukuje ją do kilku lokalnych potraw, kilku piosenek oraz tańców folklorystycznych, a także do nazwisk bohaterów narodowych użytych jako marki kosmetyków bądź produktów spożywczych. W dwudziestym wieku jedną z najbardziej ewidentnych konsekwencji przechwycenia terytoriów narodowych przez wielkie mocarstwa jest zagłada osobowości narodów zamieszkujących takie kraje. Doświadczenie innych narodów wskazuje, że ludzie z trudnością wytrzymują szybkość z jaką muszą uczyć się używać języka obcego jako własnego, identyfikować się z obcymi postaciami historycznymi jako własnymi, znać lepiej literaturę okupantów niż własną, gloryfikować historię obcą i wyśmiewać się z własnej, starać się wyglądać jak inni a nie być takim, jakim się jest. Utrata osobowości narodowej jest największą klęską jakiej może doznać naród i jest ona nie do uniknięcia w nowoczesnej formie kolonizacji. Co więcej, ta nowoczesna forma kolonizacji wyrzuca poza uznany normatyw, przez swą własną naturę, jakąkolwiek możliwość wolnego słowa i swobody woli, a jeszcze bardziej jakąkolwiek formę twórczości. Jeśli jakiś kraj nie jest wolnym, to odmawia on narodom, które żyją w jego granicach, prawa wolnego wygłaszania swych opinii i to z prostego powodu, że te opinie stwarzają ryzyko znalezienia się w konflikcie z brakiem wolności.
To właśnie z tego powodu tortura myśli jest formą najbardziej podstawową i intensywną w kraju, który utracił swą wolność. Możliwość głoszenia swobodnych opinii jest oczywiście wykluczona. Wolność woli jest dopuszczalna tylko w bardzo niewielkim zakresie. Zezwala się na nią tylko lokajom obcych zarządców, jako że tak zwana “wolna wola” służy okupantom jako usprawiedliwienie dla ustanowienia demokracji w imieniu której zawładnęli oni krajem innej nacji. Chciałbym to podkreślić mając na uwadze młodzież, inteligencję oraz naukowców: jest zasadą, że kraje pozbawione suwerenności narodowej są automatycznie pozbawione prawa do twórczej pracy, a szczególnie prawa do pracy twórczej w dziedzinie naukowej. To bowiem ważne centra wielkich mocarstw finansują pracę naukową i to one kontrolują jej wyniki oraz decydują o ich wykorzystaniu.
W krajach uzależnionych, laboratoria naukowe oraz instytuty nie są niezależne ale działają jako gałęzie pozostające pod kontrolą centrum. Ich działalność winna pozostawać w granicach, które nie stwarzają ryzyka powstania w krajach okupowanych zarodków rebelii czy emancypacji. W chwili kiedy to wam mówię, Demokratyczna Opozycja Serbii nie będąc pewną osiągnięcia rezultatów, które dla niej są niezbędne, jest w trakcie kupowania popleczników (za pomocą pieniędzy wprowadzonych do kraju), w trakcie nękania obywateli, organizowania strajków, stwarzania stanów zagrożenia oraz tumultu w celu zatrzymania produkcji oraz jakiejkolwiek innej pracy i działalności. To wszystko ma oczywiście na celu zatrzymania życia w Serbii i tłumaczenia, że życie (w Serbii) rozpocznie się na nowo z sukcesem i gwarantowanym dobrobytem, dopiero wtedy gdy będzie ono organizowane przez tych, którzy reprezentują u nas intencje, plany oraz interesy okupantów.
Nasz kraj jest państwem suwerennym. Ma swoje prawa, swą Konstytucję, swe instytucje. Serbia ma obowiązek oraz prawo bronić się przed inwazją, która została przygotowana za pomocą najrozmaitszych form dywersji.
Także obywatele winni wiedzieć, że uczestnicząc w dywersji, która ma za cel obcą dominację nad krajem lub wręcz jego okupację, biorą historyczną odpowiedzialność za pozbawienie swego kraju prawa do istnienia, a także odpowiedzialność za utratę kontroli nad własnym życiem. Oddając swój kraj obcym, oddadzą oni także w obce ręce swe własne życie oraz życie swych dzieci i wielu innych ludzi.
Uważam za mój obowiązek ostrzec obywateli naszej ojczyzny o konsekwencjach tych poczynań, finansowanych i podtrzymywanych przez rządy państw NATO. Obywatele mogą mi wierzyć, ale nie są do tego zobowiązani. Moim życzeniem jest tylko to, by nie stwierdzili tego wszystkiego wtedy, gdy będzie już za późno, gdy stanie się bardzo trudnym poprawianie błędów popełnionych uprzednio, czy to poprzez pomyłkę lub obojętność – ponieważ te błędy będą bardzo trudnymi do naprawienia, a niektóre nie zostaną nigdy naprawione.
Mój cel, –pozwolę sobie to powiedzieć – nie jest w ogóle natury osobistej. Ja byłem wybrany dwa razy Prezydentem Serbii i raz Prezydentem Jugosławii. Winno być jasnym dla wszystkich, że oni nie atakują Serbii z powodu Miloszewicia, ale Miloszewicia z powodu Serbii. Moje sumienie jest absolutnie czyste w tej sprawie. Ale to moje sumienie nie byłoby bynajmniej czyste gdybym nie powiedział mojemu narodowi, po tylu latach które spędziłem na jego czele, co myślę o losie jaki mu jest narzucany przez kogoś obcego – i to nawet w sytuacji gdy to oznacza tłumaczenie ludziom, że to oni sami sobie taki los wybrali.
Błąd w ocenie, który polega na tym, że się wybiera to co zostało wybrane przez kogoś innego, jest najbardziej niebezpiecznym ze wszystkich błędów w ocenie sytuacji – i to jest podstawowa przyczyna że się zwróciłem publicznie do obywateli Jugosławii. Dziękuję wam.
Prezydent SLOBODAN MILOSZEWIĆ
Tłumaczone (na francuski) przez Elizar Mario-Vincent; tłumaczone (z francuskiego) przez Marka Głogoczowskiego.
Requiem na śmierć Jugosławii (?)
Marek Głogoczowski, 3 listopad, 2000
Zaledwie w kilka dni po zaprzysiężeniu Voislava Kosztunicy na prezydenta Federacyjnej Republiki Jugosławii, nowo wybrany prezydent zapowiedział, że nosi się z zamiarem zamiany nazwy reprezentowanego przez siebie kraju na “Serbio-Czarnogóra”. Co więcej, jeśli mieszkańcy Czarnogóry będą się chcieli od tej federacji odłączyć, to nie będzie on protestował. (Choć formalnie, jako prezydent, ma on dbać o całość tego związku.) Czyli po prostu, Kosztunica to kolejny – po Gorbaczowie (i częściowo Havelu) – “prezydent intelektualista” Europy Wschodniej, który już się przymierza do tego, aby wykopać spod siebie stołek (ściślej, fotel) na którym ledwo co usiadł. Coś jak gdyby ci wszyscy prezydenci-intelektualiści starali się zrealizować pomysł innego znanego “słowiańskiego” intelektualisty, Bronisława Geremka: “Musimy ująć w nawias całą historię Europy między 1918 a 1989 rokiem. (W rzeczy samej, nie istniejące już ZSRR powstało dopiero w 1921 roku.)
Okoliczności poprzedzające “koronację” Kosztunicy (7 października br.) były dość huczne, jakieś migawki pokazywała telewizja, z czego warto było zapamiętać scenę szturmu na Parlament Serbii, oraz “taniec szczęścia” mieszkańców Belgradu wśród złupionych przez nich sklepów. No i w naszych mediach (łącznie z “Trybuną”) powiało optymizmem, że nareszcie demokracja zawitała do naszych południowych pobratymców: nie dość, że tamtejszy “dyktator” Miloszewić siedzi praktycznie w domowym areszcie, to jeszcze jego syn chciał aż do Chin uciekać. I oprócz gęstych informacji, że z pomocą humanitarną dla Serbii zaczęły się nagle spieszyć i MFW i Bank Światowy, niewiele się dziś o tym kraju mówi.
O tym, co naprawdę się wydarzyło miesiąc temu w Serbii, w polskiej prasie można się dowiedzieć li tylko z przedrukowanego w “Forum” z 22 października artykuliku węgiersko-amerykańskiego dziennikarza George’a Szamuelego. (Który to dziennikarz był chyba pierwszym, który szerzej ujawnił, że w momencie katastrofy “Kurska” w bezpośredniej jego bliskości były dwie amerykańskie łodzie podwodne, z których jedna “Memphis” w kilka dni później znalazła się w doku naprawczym w Norwegii.) Pozwoliłem sobie zatem na krótką kompilację informacji własnych (byłem w Serbii na dwa tygodnie przed wyborami) oraz tych otrzymanych pocztą elektroniczną od wydawców znanych witryn http://digilander.iol.it/lajugoslaviavivra we Włoszech oraz www.truthinmedia.org w Stanach Zjednoczonych. (W tym ostatnim portalu czasami publikowane są moje wypowiedzi, np. w Biuletynie z 3.10.)
Najprecyzyjniejsze opracowanie przebiegu “demokratycznych przemian” w Belgradzie wyszło spod pióra (klawiatury) p. Diany Johnstone która, pomimo mylącego nazwiska, zapewne pochodzi z Jugosławii. Według niej niedawna, rewolucyjna przemiana Serbii, była rezultatem nałożenia się dwóch, sterowanych z niezależnych od siebie ośrodków, procesów politycznych. Jednym z nich były, zorganizowane przez rząd Miloszevicia, normalne wybory do władz Jugosławii. Wybory te zostały przyspieszone prawie o rok, bo rząd kalkulował, że nienawiść Serbów do NATO jeszcze będzie wystarczająco duża, by zneutralizować działalność sponsorowanej przez NATO “V kolumny”.
Drugim zaś, przemilczanym przez “zunifikowane media Zachodu” zjawiskiem, były właśnie te gigantyczne, ledwie skrywane przygotowania władz “NATOlandu” (jak Johnston określa Imperium Zachodu) do dokonania, wykorzystując napięcie związane z wyborami, totalnego przewrotu w ostatnim skrawku Europy, dotychczas jeszcze nie spacyfikowanym przez Zachód. (Cóż, rzeczony NATOland, którego jestem od ponad półtora roku obywatelem, w mej głowie się jawi jako po prostu Mendoland. O czym na końcu.)
Ten “demokratyczny przewrót” w Belgradzie był całkowicie reżyserowany (i finansowany) zza granicy, ze specjalnego “Biura ds. Jugosławii”, jakie rząd USA otworzył w sierpniu br. w Budapeszcie. A oto szczegóły tego komercyjno-rewolucyjnego przedsięwzięcia. Otóż jak się dobrze przypatrzeć, to można zauważyć, że władzom NATOlandu udało się rozwalić (bardzo już ograniczony) socjalizm w Serbii za pomocą specyficznego, skonstruowanego wspólnym wysiłkiem CIA i rozmaitych Fundacji Sorosa, “wirusa kulturowego”. Budową takich właśnie “wirusów” zajmują się w USA wyspecjalizowane agencje i każdy kto choć trochę interesował się tą dyscypliną wie, że aktywny wirus składa się z dwóch części. Jedną z nich jest “głowa”, która musi zawierać informację “miłą” dla organizmu (względnie komórki) do której się wirus doczepia. Natomiast w jego (początkowo niewidocznym) “ogonie” ukryta jest informacja służąca czy to do zniszczenia zainfekowanej komórki (organizmu), czy też do podporządkowania jej (jego) metabolizmu konsumpcyjnym potrzebom pasożyta, który się wyspecjalizował w wytwarzaniu takich właśnie “cząsteczek informacyjnych”. (Na przykład “głowa” niedawno zlokalizowanego, groźnego wirusa komputerowego “I love you”, składa się z miłego zapewnienia uwidocznionego w tytule, natomiast w jego ukrytym “ogonie” znajduje się informacja bardzo przykra dla naiwnego użytkownika, który uwierzył w miłość do siebie anonimowego konstruktora tego typu wirusa.)
Takich właśnie, podstępnych “wirusów kulturowych” w naszym otoczeniu funkcjonuje bardzo wiele, by wskazać tutaj na konstrukcję “Pisma Świętego”, powielanego w naszym kręgu kulturowym już od wielu setek lat. Otóż “głową” Biblii są Ewangelie, z których treścią każdy rozsądnie myślący człowiek zwykł sympatyzować. Natomiast doczepiony do tej “Dobrej Nowiny”, dwu-członowy “ogon” zawiera “informację perfidną”, ukrytą w dwóch, pozornie niezależnych podzespołach omawianego “wirusa z papieru”. Jednym z nich są “Listy” św. Pawła, a drugim podstawowe instrukcje Starego Testamentu. Nie trudno tutaj zauważyć, że tak właśnie skonstruowane “Pismo Święte” stało się narzędziem, za pomocą którego “pobożne pasożyty” potrafiły już po wielokroć w historii zbudować terrorystyczne “Imperia Boże”, oparte bez reszty na obłudzie i rabunku (by wskazać tu tylko na Krzyżowców czy Krzyżaków).
W wypadku skonstruowanego przez agentury Nowego Światowego Porządku podstępnego, wieloczłonowego wirusa “We (NATO) love(s) Serbia”, jako “głowa” został ustawiony portret Voislawa Kosztunicy, człowieka nieskalanego ani kolaboracją z NATO, ani z reżymem Miloszewicia, a w dodatku Europejczyka, prawosławnego narodowca oraz monarchistę. Jego portret medialny stanowił zatem sam “miód” na łaknące “normalności” serca Serbów. I rzeczywiście, około jednej trzeciej elektoratu (2,4 miliona z 7,5 milionów) na ten, wydzielający zapach miodu, “lep na wyborcze muchy” dało się złapać. Niestety, entuzjaści Kosztunicy nie chcieli zazwyczaj wiedzieć o tym, że ten “kryształowo czysty” polityk wynajął się jako “ruchoma atrapa”, mająca zasłonić “marsz na Serbię” dość obrzydliwego “ogona”, w całości finansowanego i ustawianego przez wrogie Jugosławii siły. (Źródła włoskie podają, że wrześniowo-październikowy “marsz na Belgrad” V kolumny kosztował w sumie aż 600 milionów dolarów, czyli 1,4 miliarda marek. Nic zatem dziwnego, że natychmiast po “zwycięstwie”, na serbskim rynku pojawiła się taka ilość marek, że ich czarnorynkowy kurs spadł o połowę w stosunku do dinara.)
Jeśli chodzi o budowę ukrytego za Kosztunicą “ogona”, to składał (składa) się on z kilku segmentów, dość zresztą precyzyjnie dobranych. Oczywiście każda “cząsteczka informacyjna” ogona poruszała (i nadal porusza) odmienny zestaw “aktorów rewolucji”. Nad całością poczynań czuwał (i czuwa) wyborczy “impresario” Kosztunicy, Zoran Dzindzić, znany agent niemiecki i entuzjasta (wraz ze swą partią “Demokratów”) zeszłorocznych bombardowań swego rodzinnego kraju. Za nim porusza się “Grupa 17” ekspertów ekonomicznych, zainfekowanych wirusem “Reformy ekonomicznej”, polegającej na jak najszybszym wprowadzeniu w Serbii kuracji szokowej w stylu naszego Balcerowicza. Ta “końska kuracja” ma zlikwidować nierentowne przemysły, które (pomimo precyzyjnych bombardowań) wciąż w tym kraju istnieją. Pozostałą zaś po “reformach” masę upadłościową ma się przekazać jak najszybciej w ręce ponadnarodowej Koalicji Globalnych Inwestorów, będącej rodzajem nieformalnej, dyrygowanej w znacznym stopniu przez “Grupę Sorosa” super-korporacji. (Według planów G-17, w Serbii ma nawet ulec likwidacji narodowa waluta, którą- ma zastąpić “ponadnarodowa” Deutschmarka.)
By ten plan “przekładki własności” z rąk serbskich do obcych miał szansę powodzenia, konieczne było zorganizowanie bojówek “żelaznej pięści”, nadzorujących właściwy przebieg zaplanowanych reform. Bojówki te noszą nazwę “Otpor” (Opór) i rzeczywiście pozdrawiają się symbolem zaciśniętej pięści (znanym skądinąd młodym polskim czytelnikom sponsorowanego przez Sorosa pisemka “Nigdy więcej”). Ten ruch “Soros Jugend” – w Serbii zwany przez socjalistów “Madleine (Albraight) Jugend” – został przygotowany do spełnienia tej samej roli jaką spełniła Hitlerjugend w latach 30-tych w Niemczech. Dziarscy działacze Otporu (zazwyczaj studenccy aspołecznicy, anarchiści, antynarodowcy oraz liczni, dobrze poznani w Polsce w szeregach Solidarności, nosiciele wirusa kulturowego pod nazwą “Wszechwiedzący dureń”) mieli (mają) za zadanie wystąpić w roli najzwyklejszych “wykidajłów”, wyrzucających przedstawicieli dotychczasowego serbskiego establishmentu, z ich miejsc pracy.
No i w końcu istotną rolę w kluczowym momencie przewrotu odegrała kilkutysięczna, rzeczywiście folklorystyczna grupa “Janczarów NATOlandu”, czyli młodych i silnych “wiecznych bezrobotnych”, zwerbowanych głównie w miejscowości Czaczak, będącej rodzajem stolicy, zainfekowanego wirusem “Precz z komuną”, monarchistycznego ruchu “czetników”.
Scenariusz rewolucji, polegającej na uruchomieniu super-wirusa “We (NATO) love(s) Serbia” (NATO kocha Serbię), był znany w swym ogólnym zarysie rządowi Jugosławii już przed 24 września. Jak informował Jerzy Hernik w “Trybunie”, spodziewano się, że zaraz po wyborach “demokraci” zaczną krzyczeć, że wybory sfałszowano i że na to hasło z sąsiedniej Republiki Serbskiej wpadną fałszywi serbscy policjanci, by rozpocząć aresztowania dotychczasowych, lokalnych władz Serbii. W praktyce decydujące starcie “starego” i “nowego” porządku nastąpiło dopiero 5 października po południu, kiedy to na placu przed Parlamentem w Belgradzie zgromadził się około 100 tysięczny tłum, złożony głównie ze sprowadzonych z Czaczaka “janczarów NATOlandu”, wzmocnionych lokalną “pruszkowską”, pochodzącą z przedmieść Belgradu, chuliganerią.
Otóż właśnie w rzeczony czwartek 5 października usłyszałem po południu w Polskim Radio informację, że jugosłowiański Trybunał Konstytucyjny unieważnił całą, kwestionowaną przez “demokratów”, pierwszą turę wyborów, i że Miloszević pozostaje prezydentem aż do połowy roku przyszłego. Ta wiadomość (jak się później okazało, był to “wirus informacyjny” spreparowany przez Zorana Dzindzicia i natychmiast nagłośniony przez Wolną Europę) oczywiście musiała podsycić wściekłość manifestujących, wspierając ich duchowo w realizacji zaplanowanego wcześniej ataku na budynek Parlamentu. (W budynku tym znajdowała się Główna Komisja Wyborcza i dzięki uderzeniu “demokratów”, zgromadzone przez nią wyniki głosowania zostały zniszczone, gwarantując elekcję Kosztunicy już w pierwszej turze.) “Rewolucyjnego kłamstwa” Zorana Dzindzicia rządowe media Serbii nie zdołały już sprostować*, gdyż “manifestanci”, za pomocą sprowadzonego przez nich aż z Czaczaka buldożera, sforsowali mur chroniący wejście do odległego o kilkaset metrów od Parlamentu studio Radia i Telewizji Serbii, plądrując go i wyłączając z użytku. (Budynek ten po raz pierwszy został zaatakowany przez NATO w roku ubiegłym. Zginęło wtedy 18 osób.) Podobny los spotkał pobliskie lokale wszystkich współrządzących Jugosławią partii, a także i okoliczne sklepy.
Przywódca ataku na Parlament, znany ze swego antykomunizmu burmistrz Czaczaka Velimir Ilic, chwalił się potem przed prasą, że w tajemnicy zakupił wcześniej mundury policyjne, aby ubrać w nie część swych “janczarów”, tak aby zmylić zarówno zwykłą policję jak i odbiorców programów TV widzących “serbskich policjantów”, żwawo wbiegających po schodach Parlamentu wespół z “manifestantami”. Ta sfilmowana przez CNN sugestywna scena stała się sygnałem, by w całej Serbii bojówki “Otporu” (oraz pokrewnych formacji) ruszyły do totalnego ataku, wyrzucając, bijąc, a nawet strasząc śmiercią, dotychczasowe dyrekcje ważniejszych banków, zakładów pracy, przedstawicieli lokalnych władz i oczywiście pro-rządowych dziennikarzy. (Jak podaje Johnstone, straszono (i straszy) się śmiercią także dzieci serbskich dostojników. Podejrzewam, że to właśnie z tego powodu uciekł z kraju syn Miloszevicia, a prezes Trybunału Konstytucyjnego wylądował aż w Chinach.) Według wiarygodnych korespondentów “truthinmedia.org”, sponsorowany przez amerykański fundusz “National Endowment for Democracy”, burmistrz z Czaczaka płacił swym “rzezimieszkom” (thugs) przeciętnie po 10 tysięcy DM za udział w happeningu “przywracanie w Serbii demokracji”.
Panią Johnstone zaintrygował jeszcze jeden, specyficzny rys “powrotu Serbii do Europy”. Otóż zwerbowani w Czaczaku “janczarzy NATOlandu” byli w znacznej swej liczbie uczestnikami oddziałów paramilłitarnych, działającymi kilka lat temu w Chorwacji i Bośni. (Jak utrzymuje to pisujący w “Gazecie Wyborczej” Timothy Garton Arsh, niektórzy z nich brali nawet udział w wyzwalaniu Srebrenicy.) I oto w ciągu jednego dnia, ci piętnowani bezustannie przez społeczność międzynarodową “serbscy zbrodniarze”, stali się pozytywnymi bohaterami Europy. Co więcej, według informacji przekazanych w wywiadzie telewizyjnym przez ustępującego wice-premiera Serbii Seselja, także i wśród generałów dowodzących serbską policją znalazło się dwóch “zdrajców” (gen. Ulemek i Djordjević), którzy ułatwili “opozycji” zdobycie Parlamentu. Otóż właśnie ci wyżsi oficerowie, w czasie pacyfikacji Kosowa latem 1998 roku, byli odpowiedzialni za rozstrzeliwanie “powstańców” (tzn. rzezimieszków) albańskich w Juniku i Drenicy. Kilka miesięcy temu poszli oni na współpracę z CIA po prostu w nadziei, że w ten sposób będą mogli swe wcześniejsze grzechy “odkupić”. (Podobnie zresztą przedstawia się sprawa znanego albańskiego rzezimieszka, generała Agima Ceku, zasłużonego przy etnicznym czyszczeniu chorwackiej Krainy z Serbów. Wkrótce potem został on wytypowany przez NATO na przywódcę Armii Wyzwolenia Kosowa.) Możemy zatem śmiało powiedzieć, że NATOland to kraina, w której rządzi prawdziwy “klub wybrańców boga”, z którym ochoczo współpracują wszystkie rzezimieszki** (oraz gangsterzy w rodzaju czarnogórskiego Milo Djukanowicia) na Bałkanach.
Osobna sprawa, to udział Rosji w niedawnym happeningu przywracania w Serbii demokracji. Otóż do zeszłorocznego wyparcia Armii Jugosłowiańskiej z Kosowa bardzo się zasłużył rosyjski “mediator” Wiktor Czernomyrdin, jeden z wielkich oligarchów rosyjskiego kompleksu paliwowo-energetycznego. W nagrodę za tę “przysługę dla NATO” Rosja otrzymała podówczas kilka miliardów dolarów kredytu z MFW (które to kredyty wkrótce potem, po wybuchu wojny w Czeczenii, w znacznej mierze cofnięto.) Dzisiaj, choć rządzi już Rosję “słowiański” (?) prezydent Putin, skład Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej pozostał taki sam jak w czasie niedawnych bombardowań. No i tak jak przed półtora rokiem w wypadku Kosowa, tak obecnie w wypadku całej już Serbii Rosja ewidentnie wyraziła zgodę na jej kolonizację przez NATOland. Ceną za tę “przysługę dla demokracji” jest prawdopodobnie, zatwierdzony dokładnie w momencie pobytu Kosztunicy w Moskwie, gigantyczny kontrakt na dostawy do Europy gazu z półwyspu Jamal.
Na zakończenie kilka słów wyjaśnienia, dlaczego zwycięskie dzisiaj Imperium Zachodu, którego jestem obywatelem, kojarzy mi się uparcie z terrorystycznym “Imperium Mendy”. Otóż parę dni temu otrzymałem
kopię listu z Nowego Sadu, w którym to mieście NATO rozwaliło w roku ubiegłym wszystkie trzy wielkie mosty na Dunaju. Dwa z nich już odbudowano i to w ekspresowym tempie kilku miesięcy. (Gdy byłem tam w marcu br., to budowę pierwszego z nich dopiero zaczynano.) Autor listu prosił aby rozpowszechnić następującą wiadomość. Otóż gdy w ostatnich miesiącach przychodził nad Dunaj oglądać postęp prac przy odbudowie, to często był świadkiem jak miejscowa “opozycja” naśmiewała się publicznie z pracujących “stachanowców”, pokazywała im tekturowe karykatury mostu, demonstrując swą pogardę dla niskopłatnych roboli-patriotów, którzy się zawzięli aby odbudować swój kraj z NATOwskich zniszczeń.
Drugi z tych mostów miał być otwarty w połowie września, ale było opóźnienie i otwarto go po 5 października, kiedy się już zmieniły lokalne władze. I wtedy nagle wydarzył się cud, porównywalny z tym jaki się przydarzył św. Pawłowi na drodze do Damaszku. Ci wczorajsi “prześmiewcy” klasy robotniczej stanęli obecnie na czele manifestacji ludzi dumnych z odbudowy mostu, przez megafony w czasie uroczystości jego otwarcia mówili dużo o patriotyzmie, ale już ani słowa o tym kto wardański most zbombardował i dlaczego go trzeba było odbudowywać. I to jest właśnie etos właścicieli “Nowej Europy”, która to elita jakoś dziwnie mi się kojarzy z gatunkiem pasożyta zwanego potocznie mendą.
(* Według potwierdzonych zarówno przez “opozycję” jak i “socjalistów” oficjalnych danych, w pierwszej turze głosowania Miloszewić otrzymał ok. 38 proc. głosów, a Kosztunica ok. 49 procent. By osiągnąć pożądane przez “opozycję” zwycięstwo Kosztunicy już w pierwszej turze, Trybunał Konstytucyjny – działając w “nowej rzeczywistości” jaka powstała 6 października – zdecydował się anulować wszystkie, w znacznej większości promiloszewiciowskie, głosy z Kosowa. Zrobił to pod pretekstem, że w Kosowie lokale wyborcze były zamykane (co zaplanowano wcześniej, na życzenie NATOwskiej administracji tej prowincji) o godz. 16 a nie o 20. W ten “demokratyczny” sposób, po pozbawieniu prawa głosu Serbów z Kosowa, Kosztunica otrzymał 50,25 proc. głosów.
** Podobnie jak to było w wypadku generała Agim Ceku, wprawieni w organizacji czystek etnicznych (oraz w poskramianiu “komunistów”) serbscy “Janczarzy NATOlandu” być może wkrótce znajdą intratne zatrudnienie w innych rejonach dawnego Imperium Ottomanum. Otóż Izrael był jednym z pierwszych krajów, które zaproponowały pomoc finansową dla Nowej Serbii i sądzę, że będzie to pomoc nie całkiem bezinteresowna. Izrael boryka się obecnie ze zrewolucjonizowaną, wyraźnie komunizującą, arabską biedotą na swym terytorium i chętnie by zatrudnił jakąś najemną siłę roboczą do likwidacji tej plagi.)
M. Głogoczowski



Śmierć Miloszewicza


11 marca rano w celi więzięnia Schweningen w Hadze znaleziono martwego, byłego prezydenta Serbii i Jugosławii Slobodana Miloševića. Trybunał ds. Zbrodni Wojennych w Byłej Jugosławii potwierdził po kilku godzinach wiadomość. Wieść o śmierci powtórzyły wkrótce światowe i serbskie media. Serbska telewizja przerwała nadawanie zwykłego programu i informuje na bieżąco o wydarzeniu oraz przypomina życiorys byłego prezydenta. W Serbii panuje spokój i w ciągu dnia nie odbyły się żadne wiece i manifestacje. Wieczorem, w centrum Belgradu i innych większych miast, ludzie zaczęli umieszczać na ulicach zapalone świece, zgodnie z prawosławną tradycją modlitwy w intencji zmarłych.

Strażnik haskiego więzienia, po otwarciu celi wezwał lekarza, który stwierdził, że Milošević nie żył juz od kilku godzin. Holenderska policja rozpoczęła dochodzenie. Wkrótce mają zostać też podane wyniki obdukcji oraz analizy toksykologicznej.

Dwa tygodnie temu sąd w Hadze odrzucił prośbę Miloševića o umożliwienie wyjazdu na leczenie do Moskwy. Były prezydent cierpiał od dłuższego czasu na poważną chorobę serca i nadciśnienie tętnicze.

Żona Miloševića, Mirjana Marković, mieszkająca obecnie w Moskwie, powiedziała amerykańskiej stacji CNN, że Trybunał w Hadze "zabił jej męża". Brat Slobodana, Borislav Milošević, były ambasador Jugosławii w Rosji w wypowiedzi cytowanej przez światowe agencje, stwierdził, że "cała odpowiedzialność za jego śmierć spada na Trybunał w Hadze".

Ivica Daćić, lider Socjalistycznej Partii Serbii (SPS), ktorej do 2001 przewodniczył Milošević, stwierdził, że były prezydent "nie umarł w Hadze, lecz został zabity. Zabito go, ale przedtem potrafił obronić interesy narodowe oraz interesy państwa serbskiego. Z tego powodu wszyscy powinni być mu wdzięczni. Ta śmierć to wielka strata dla Serbii, serbskiego narodu i SPS - powiedział Daćić.

W podobnym tonie wypowiedział się przewodniczący międzynarodowego stowarzyszenia "Sloboda" (serb. "Wolność"), działającego na rzecz uwolnienia Miloševića z Hagi oraz lider narodowej Serbskiej Partii Radykalnej (SRS) Tomislav Nikolić.

Prezydent konferederacji Serbii i Czarnogóry Svetozar Marović w swoim komunikacie stwierdził, że "śmierć każdego człowieka sprawia ból, a zwłaszcza śmierć chorego, który oczekuje pomocy i leczenia".

Kondolencje rodzinie byłego lidera Jugosławii oraz partii SPS złożył prezydent Serbii Boris Tadić.

Premier Vojislav Koštunica również przekazał wyrazy współczucia rodzinie zmarłego z powodu śmierci oraz zapowiedział, że rząd Serbii będzie oczekiwał od Hagi całkowitego i jawnego wyjaśnienia przyczyn śmierci Slobodana Miloševića.

Wyrazy współczucia rodzinie zmarłego złożył także prezydent Czarnogóry Filip Vujanović oraz premier Milo Djukanović.

Szef Narodowego Komitetu ds. Współpracy z Hagą, Rasim Ljajić oczekuje, że lekarze z Serbii i Czarnogóry zostaną dopuszczeni do sekcji zwłok.

Jeden z adwokatów Miloševića, Toma Fila stwierdził, że "spodziewał się, że jego klient nie doczeka końca procesu".

Minister spraw zagranicznych Serbii i Czarnogóry Vuk Drašković, w latach 90. lider opozycyjnego wobec Miloševića, konserwatywnego Serbskiego Ruchu Odnowy (SPO), oświadczył, że ciężko jest mu osobiście mówić o śmierci byłego prezydenta, jako że za czasów jego rządów zginęło w niewyjaśnionych okolicznościach kilku wysokich członków SPO oraz innych opozycyjnych polityków, a prawdopodobnie planowano też zamach na życie samego Draškovića. Wyraził też żal z powodu faktu, że były prezydent "nie zdążył być sądzony w Belgradzie".
Partia SPO założona została w 1990 roku przez Draškovića i późniejszego lidera narodowych radykałów Vojislava Šešelja. Na początku swojej działalności głosiła hasła nacjonalistyczne i wielkoserbskie. Później, w okresie nalotów NATO w 1999 roku, Vuk Drašković był wicepremierem w rządzie jedności narodowej, tworzonym z socjalistami Miloševića, Jugosłowiańską Zjednoczoną Lewicą (JUL) kierowaną przez żonę prezydenta, Mirjanę Marković oraz Serbską Partią Radykalną Vojislava Šešelja.

Inny członek serbskiego rządu, minister sprawiedliwości Zoran Stojković stwierdził z kolei, że "śmierć Miloševića wstrząsnęła nim jako człowiekiem i pokazuje, że oskarżeni w Hadze nie mają wymaganej opieki zdrowotnej". "To co najbardziej uderza, to fakt, że chory człowiek prosił o opiekę zdrowotną i odpowiedziano mu, że posiada ją w wystarczającym zakresie" - kontynuował członek serbskiego gabinetu.

Vladislav Jovanović, szef dyplomacji Federalnej Republiki Jugosławii w latach 90. stwierdził, że "ta śmierć to moralny cios dla Trybunału w Hadze".

Mahmut Bakali, polityk albański, dawny członek Biura Politycznego Związku Komunistów Jugosławii i jeden z pierwszych świadków na procesie Miloševića wyraził swój żal z powodu śmierci człowieka i polityka, który "jak każdy oskarżony o jakieś zło ma prawo do pełnej obrony."

Prawnicy kontaktujący się z Miloševićem w ostatnich dniach jego życia, wskazują w serbskich mediach na poważne uchybienia w opiece medycznej oskarżonego prezydenta. Zwraca się też uwagę, że kilka dni temu, w haskim areszcie w niejasnych okolicznościach popełnił samobójstwo inny serbski oskarżony, były prezydent Republiki Serbskiej Krajiny w Chorwacji w latach 90., Milan Babić.

Jeden z polityków czarnogórskich, który spotykał się ostatnio z byłym prezydentem Serbii i Jugosławii, powiedział mediom, że Milošević w ostatnich dniach twierdził, że lekarstwa ktore dostarcza mu lekarz opiekujący się nim w Hadze, "bardziej mu szkodzą, niż pomagają".

Według nieoficjalnych informacji, podanych wieczorem przez serbską telewizję satelitarną BKTV, szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow miał otrzymać wczoraj list od Slobodana Miloševića w którym były prezydent dramatycznie zwracał uwagę, że sąd w Hadze prowadzi "kampanię przeciwko jego zdrowiu".

Żal z powodu śmierci Slobodana Miloševića i odmowy jego wyjazdu na leczenie do Moskwy wyraziło MSZ Rosji i liczni politycy z tego kraju, m.in. Ruch Eurazja, kierowany przez Aleksandra Dugina. "Wielkim błędem Trybunału w Hadze" określił decyzję uniemożliwiającą leczenie zmarłego prezydenta Michaił Gorbaczow, były przywódca ZSRR. Kondolencje wdowie po Slobodanie Miloševiću i jego rodzinie złożył także prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka.

Slobodan Milošević miał 64 lata. Urodził się w miejscowości Požarevac we wschodniej Serbii, nieopodal granicy z Rumunią. Byl synem prawosławnego diakona-katechety i nauczycielki. W czasie wojny, w krótkim odstępie czasu, obydwoje jego rodzice popełnili samobójstwa. Od 1959 roku był członkiem Związku Komunistów Jugosławii (SKJ). Ukończył prawo na uniwersytecie w Belgradzie w 1964 roku. Do początków lat 80. ubiegłego wieku pracował na stanowiskach kierowniczych w gospodarce i bankowości w Belgradzie. W 1986 roku został wybrany przewodniczącym Centralnego Komitetu Związku Komunistów Serbii, a rok później, przewodniczącym Prezydium Serbii. W 1990 roku połączył Związek Komunistów Serbii oraz Socjalistyczny Związek Ludu Pracującego Serbii w jedną, Socjalistyczną Partię Serbii, która w latach 90. była jedną z głównych serbskich sił politycznych. W 1990 roku wygrał też pierwsze, wielopartyjne wybory na prezydenta Serbii. Dwa lata później został ponownie wybrany prezydentem na nadzwyczajnych wyborach, które rozpisano po utworzeniu nowej, Federalnej Republiki Jugosławii. W 1997 został prezydentem całej federacji. W 2000 roku przegrał w drugiej turze wyborów prezydenckich z kandydatem zjednoczonej opozycji Vojislavem Koštunicą i został odsunięty od władzy w wyniku demonstracji ulicznych 5 października tego samego roku.

Gdy pod koniec lat 80. nastąpiło zaostrzenie sytuacji w Kosowie i mieszkający tam Serbowie zaczęli być dyskryminowani przez albańską większość, Milošević przyjechał do prowincji i na spontanicznym spotkaniu z miejscowymi Serbami wypowiedział słynne zdanie "Niko ne sme da vas tuće" (serb. "Nikt nie będzie was bił"). Od tego czasu datuje się się jego wielka popularność. W 1989 roku wziął udział w obchodach 600-lecia bitwy na Kosowym Polu, gdzie armia serbska dowodzona przez cara Lazara została pokonana przez Turków. W wyniku tej kleski kraj popadł w prawie 500-letnią zależność od Imperium Otomańskiego.
W czasie rozpadu Jugosławii w 1991 roku i secesji Słowenii oraz Chorwacji, Milošević opowiadał się za utrzymaniem konferederacji krajów tworzących do tej pory państwo południowych Słowian. W 1993 roku nakłaniał władze Republiki Serbskiej w Bośni do zaakceptowania międzynarodowego planu pokojowego, dzielącego kraj na część serbską oraz chorwacko-muzułmańską, a po odrzuceniu przez nią jego założeń, formalnie zerwał kontakty z jej władzami, na których czele stał wówczas poszukiwany obecnie przez Trybunał w Hadze Radovan Karađić.
W 1995 roku podpisał wraz z prezydentem Chorwacji Franjem Tuđmanem i Bośni Aliją Izetbegovićem układ pokojowy w amerykańskim Dayton, kończącym kilkuletnią wojnę w Bośni. W 1999 roku, po trwających 78 dni nalotach NATO, zgodził się na wprowadzenie do Kosowa sił międzynarodowych. Na kilkanaście dni przed zakończeniem wojny o Kosowo został oskarżony przez Międzynarodowy Trybunał ds. Zbrodni Wojennych w byłej Jugosławii o "kierowanie zbrodniami przeciwko ludzkości". W 2001 roku władze serbskie wydały go Hadze i od tego czasu znajdował się w areszcie w Schweningen.

Slobodan Milošević wzbudzał skrajne opinie wśród samych Serbów i innych bałkańskich narodów. Był zarówno uwielbiany, jak i nienawidzony. Jego rządy przypadły w najtrudniejszym dla byłej Jugosławii okresie rozpadu dawnej socjalistycznej federacji, krwawej wojny domowej, która pociągnęła za sobą ponad 250 tysięcy istnień ludzkich oraz megakryzys ekonomiczny, chaos polityczny i wzrost przestępczości, w tym szczególnie tej zorganizowanej. Obserwatorzy podkreślają, że pełna i obiektywna ocena jego postaci może być dokonana dopiero z dystansu wielu lat. Wraz z jego śmiercią kończy się pewna epoka w dziejach Bałkanów. Odchodzą na zawsze politycy, za których rządów doszło do rozpadu socjalistycznej Jugosławii (prezydent Chorwacji Franjo Tuđman, który zmarł w 1999 roku i Alija Izetbegović, prezydent Bośni i Hercegowiny, nieżyjący od 2003 roku).
Informacja: http://www.rms.strona.pl/swiat.html (Ruch Moralnego Sprzeciwu)
Serbowie oskarżają trybunał

Oskarżony o ludobójstwo i zbrodnie przeciwko ludzkości były prezydent Jugosławii Slobodan Miloszević nie żyje. Został on znaleziony w sobotę rano martwy w swej celi w więzieniu ONZ pod Hagą. Przedstawiciel Trybunału ONZ ds. Zbrodni w Byłej Jugosławii powiedział, że zgon Miloszevicia nastąpił, "jak wszystko wskazuje", z przyczyn naturalnych. Dokładną przyczynę ma ustalić zarządzona sekcja zwłok i ekspertyza toksykologiczna.
W doniesieniach na temat ewentualnych przyczyn śmierci byłego prezydenta Jugosławii mówi się, że 64-letni Miloszević miał kłopoty z sercem i cierpiał na nadciśnienie. Z tego powodu wielokrotnie przerywano jego proces przed ONZ-owskim trybunałem, toczący się od lutego 2002 roku. W lutym trybunał odmówił Miloszeviciowi zgody na podróż do Rosji na specjalistyczne badania i leczenie. Zdaniem obserwatorów, obawiano się, że oskarżony mógłby powiedzieć, iż stan zdrowia uniemożliwia mu powrót do Hagi.
Z kolei adwokat Slobodana Miloszevicia Zdenko Tomanović na wiadomość o śmierci klienta ujawnił, że Miloszević obawiał się, iż jest podtruwany w celi. Wczoraj przyznał, iż były prezydent Jugosławii uskarżał się w napisanym na dzień przed śmiercią liście, że podawane są mu złe leki. Tomanović powołał się na list wysłany przez Miloszevicia do Rosji, w którym prosił on o pomoc także rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa.
Z tych powodów zwolennicy Miloszevicia w Serbii oskarżają ONZ-owski trybunał, że ponosi "całkowitą odpowiedzialność" za jego śmierć. Socjalistyczna Partia Serbii (SPS) oskarżyła międzynarodowy trybunał w Hadze wręcz o "morderstwo" byłego prezydenta Jugosławii. "Szczegółowego raportu" na temat zgonu Miloszevicia zamierza domagać się premier Serbii Vojislav Kosztunica.
Również rosyjscy politycy uważają, że trybunał w Hadze przyczynił się do śmierci byłego prezydenta Jugosławii. "Rosyjscy lekarze byli gotowi do udzielenia mu niezbędnej pomocy, a rosyjskie władze gwarantowały spełnienie wszystkich koniecznych w związku z tym wymogów Trybunału ONZ" - przypomniało MSZ Rosji w specjalnym oświadczeniu.
Jednak trybunał haski oświadczył ustami swego rzecznika, że "nie ma sobie nic do zarzucenia", jeśli chodzi o śmierć Miloszevicia. Prokurator generalna ONZ-owskiego trybunału Carla Del Ponte powiedziała wczoraj, że nie można wykluczyć, iż Miloszević popełnił samobójstwo. Odmówiła przy tym komentowania - jak to określiła - "plotek" o otruciu byłego prezydenta.

www.naszdziennik.pl, Poniedziałek, 13 marca 2006, Nr 61 (2471)
"On umrze na serce i pomogą mu w tym..."

Odeszła jedna z najbardziej tragicznych postaci życia politycznego w Europie - Slobodan Milosević, były prezydent SFRJ, później tzw. Nowej Jugosławii. Najpierw chwalony i popierany przez elity polityczne Zachodu za doprowadzenie do ,,pokoju w Dayton" czyli zakończenie pierwszej, najbardziej krwawej fazy konfliktu, związanego z rozbiciem Jugosławii. Potem wybrany za cel ataku przez administrację Clintona, która wyszła naprzeciw, zgłaszanym przez polityków EWG już jesienią 1996 roku sugestiom, że wielonarodowe państwo jugosłowiańskie nie ma racji bytu... Milosević przeciwstawiał się tej opinii energicznie, co znajduje potwierdzenie w dostępnych dokumentach byłej EWG. Wtedy właśnie zapadł wyrok na prezydenta Jugosławii. To wyjaśnia; dlaczego Europa ( w tym szczególnie Niemcy Włochy i Wielka Brytania ) tak ochoczo przystąpiły do zniszczenia Jugosławii. Odżyły stare sentymenty zgodne ze współczesnymi interesami. Niemcy, by umożliwić Chorwatom wielką ofensywę na Serbów, broniących się w Krajinie (ponad półmilionowa, od kilku stuleci serbska enklawa w Chorwacji) i w Bośni - oddali do dyspozycji Zagrzebia całe ciężkie uzbrojenie po byłej Narodowej Armii Ludowej NRD. Niemiec - płk Rudolf Kesselring ( syn byłego hitlerowskiego marszałka lotnictwa) kierował w tureckiej bazie NATO koło Izmiru szkoleniem grup dywersyjnych tzw. "Wyzwoleńczej Armii Kosowa". Największe bazy terrorystów albańskich, przerzucanych do Kosowa zorganizował w płn. Albanii Osama bin Laden. Terrorystów wszelkiej maści, zbieraninę mudżahedinów z Iranu, Jemenu, Arabii Saudyjskiej, Algierii, Maroka i innych państw - Europejscy i amerykańscy politycy potraktowali instrumentalnie, jako narzędzie skuteczne w niszczeniu państwa jugosłowiańskiego. Największą prowokację na terenie Kosowa zorganizował były szef "misji obserwacyjnej" OBWE, wieloletni agent CIA w Ameryce Południowej, William Walker, mianowany i wspierany przez ówczesnego przewodniczącego OBWE B. Geremka. W Raczaku pokazał dziennikarzom trupy terrorystów islamskich, przebranych w cywilne ubrania, co stanowiło pretekst do bombardowań Jugosławii. Jugosławię usiłowano zniszczyć gospodarczo także w sposób, zupełnie nie znany polskiej opinii publicznej: Oto całymi wagonami wysyłano do tego kraju banknoty dinarów - waluty jugosłowiańskiej - profesjonalnie podrobione w państwowych wytwórniach papierów wartościowych państw europejskich. Czy to miało coś wspólnego z obroną praw człowieka w Kosowie ? Pora przypomnieć, że o głowę Slobodana Milosevića upomniała się Carla del Ponte - ,,prokurator" "trybunału", oskarżając go o zbrodnie ludobójstwa, popełnione przez wojsko i policję Serbii na kosowskich Albańczykach. Bardzo szybko pani ,,prokurator" odstąpiła od tego zarzutu, gdy w wyniku pracy 15 zagranicznych ekip śledczych na terenie Kosowa okazało się, że owszem mordowano, ale Serbów !
Do dziś jednak funkcjonują w mediach stereotypy upowszechnione przez amerykańską firmę marketingową RUDER FINN GLOBAL PUBLIC AFFEIRS, powielane przez pożal się boże ,,dyplomatów" takich jak były ambasador w Belgradzie i Zagrzebiu Chmielewski z polskiego MSZ, który publicznie powtarza bzdury i uważa, że jest mu z nimi do twarzy, bo są wygodne dla NATO... Wielokrotnie opisano w prasie zagranicznej; jak NATO usiłowało zatrzeć ślady własnych zbrodni na mieszkańcach Jugosławii, w tym na etnicznych, kosowskich Albańczykach, którzy ginęli masowo od ,,zbawiennych" - jak to określił pewien korespondent z Polskiego Radia - bombardowań. Jugosławia Milosevića - to ofiara prowokacji, szantażu i kłamstw. Czy ktoś dziś pamięta dlaczego na Jugosławię nałożono międzynarodowe sankcje ekonomiczne ? Na amnezję cierpią najwybitniejsi komentatorzy i ,,znawcy tematu" !? Otóż oskarżono Serbów, że za pomocą moździerzy dokonali w samo południe masakry mieszkańców Sarajewa robiących zakupy na bazarze w centrum miasta ! Kilka lat później wojskowi eksperci ONZ, w tym amerykańscy i rosyjscy, jednoznacznie orzekli, że ten zamach w żadnym wypadku nie mógł być ,,dziełem" Serbów. O tym polskie media ,,zapomniały" poinformować opinię publiczną... Wbrew szeroko w Polsce upowszechnianym kłamstwom, prezydenta Milosevića obalono nie w wyniku demokratycznych wyborów lecz matactw, związanych na przykład z godzinami otwarcia lokali wyborczych. W Kosowie, gdzie ludzie ( o zgrozo także Albańczycy !) głosowali na niego NATO zamknęło lokale już o godzinie 16.oo ( powinny być czynne do 20.00 ) pod pretekstem zagrożenia bezpieczeństwa publicznego. W Belgradzie - z inspiracji zachodnich służb specjalnych, głównie niemieckich i CIA, która szkoliła wywrotowców na terenie Węgier - doprowadzono do rozruchów i wdarcia się demonstrantów do parlamentu... Ten scenariusz później powtórzono w innych państwach. Mimo ewidentnych dowodów świadczących o nielegalnym przewrocie, Milosević zabronił użycia broni i ustąpił. Dla dobra narodu... Do Hagi sprzedał go za obiecane przez Zachód pieniądze jeden z autorów puczu - Zoran Dżindżicz, późniejszy premier, którego część Serbów uznała za zdrajcę i zginął, zastrzelony w Belgradzie. Przedtem zdążył pożalić się w jednej z gazet niemieckich, że przestaje być wiarygodny i czuje się oszukany, bo obiecanych pieniędzy za Milosevića nie dano ! Dziś nikt w Polsce nie wspomina słowem o tym, że podczas wojny w Bośni Dżindżić był najbliższym współpracownikiem Karadżicza, podobno ściganego za zbrodnie wojenne. Wspomniany Chmielewski
z MSZ nazwał go nawet ,,szlachetnym człowiekiem"...
Po rozejmie, zawartym między NATO a Armią Jugosławii w Kumanowie, Dżindżić pojawił się w Belgradzie pod ,,błękitną", europejską flagą jako ,,europejski demokrata" z walizkami pełnymi milionów marek, którymi zresztą pochwalił się publicznie Joshka Fischer ówczesny niemiecki minister spraw zagranicznych, podkreślając po przewrocie zasługi swego kraju w obaleniu Milosevića...
Amerykanie zastosowali stare, sprawdzone chwyty marketingu politycznego wobec jugosłowiańskiego prezydenta, wszelkie tragedie na Bałkanach ,,personifikując" i utożsamiając propagandowo z Jego osobą.
,,Krwawy Slobo"! ,,Rzeźnik Bałkanów" ( ulubione określenie kilku ,,dziennikarzy" z polskojęzycznych stacji TV). Po co ? To oczywiste. Nawet gdy zbrodni wojennych dopuszczali się politycy, odziani we fraki czy też umundurowani wielogwiazdkowi z NATO - miały one ,,kompleksowo" obciążać Milosevića ! Ten człowiek poznał z autopsji jak wygląda pseudo wymiar pseudo-sprawiedliwości przed pseudo-trybunałem. Tu wyjaśnienie. Zgodnie z prawem międzynarodowym trybunał karny , używający tytułu ,,międzynarodowy" lub ,,oenzetowski" musi powołać co najmniej 60 państw członkowskich ONZ. Ten ds. byłej Jugosławii powołała Rada Bezpieczeństwa, a więc zaledwie kilkanaście państw, z inspiracji USA, które finansują jego działalność. Początkowo Carla del Ponte ogłosiła, że ten ,,trybunał" zajmie się również zbrodniami, popełnionymi w byłej Jugosławii przez NATO. Szybciutko to odwołała...
W Hadze przez wiele miesięcy nie dopuszczano do kontaktu Milosevića z wybitnymi prawnikami z państw NATO, którzy pod przewodnictwem Ramsey'a Clarka - byłego prokuratora generalnego USA zgłosili gotowość do bezinteresownej obrony prezydenta. ,,Umilano" mu życie i w ten sposób, że podsłuchiwano i przerywano rozmowy nawet z 5-letnim wnuczkiem... Albo; po poinformowaniu ,,podejrzanego" o liście świadków, którzy mają pojawić się na wokandzie następnego dnia, po wejściu Milosevića na salę rozpraw okazywało się, że będą przesłuchiwane zupełnie inne osoby... Kilka tygodni temu Milosević, który od lat leczył serce w specjalistycznym instytucie w Rosji, poprosił o ,,przepustkę" do miejsca w którym istniała pełna dokumentacja jego stanu zdrowia. ( przed opinią publiczną Holendrzy długo ukrywali chorobę podsądnego). Rosja oficjalnie zapowiedziała, że po niezbędnej pomocy odeśle Milosevića do Hagi ! ,,Trybunał " nie dał zgody.
Powiedziałem wówczas w gronie przyjaciół: On umrze na serce i pomogą mu w tym. Bo nie wiedzą już o co go oskarżyć. A po bezzasadnym, barbarzyńskim zniszczeniu Jugosławii wszyscy politycy - i ci, którzy w tym aktywnie uczestniczyli i ci, którzy przyglądali się biernie - mają moralnego kaca. Z wyjątkiem pilotów hiszpańskich, którzy odmówili jankesom wykonywania rozkazów - wyrzutów sumienia z powodu pogwałcenia wszelkich norm prawa międzynarodowego i prawa wojennego nie mają pozostali lotnicy, zwłaszcza amerykańscy, brytyjscy, holenderscy, norwescy, niemieccy... Oni świadomie niszczyli obiekty cywilne i mordowali cywilów w imieniu NATO. Ale oni ,,tylko wykonywali rozkazy"... Milosević domagał się sądu nad nimi a na świadków wezwał czołowych przywódców państw NATO z byłym prezydentem Clintonem na czele.
Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że w Hadze Holendrzy ,,pomogli" umrzeć Milosevićowi. Teraz znajdą się podejrzani, którzy spokojnie, bezkarnie i bez protestu ze strony zmarłego obrzucą go błotem. I uspokoją sumienia zdegenerowanych polityków UE i USA. I Solana, który rozkazał bombardować Jugosławię już jest rad z obrotu sprawy. I wielu jeszcze innych
Dla wielu spośród Serbów, którzy w XX wieku doświadczyli trzech wielkich tragedii zagłady i ludobójstwa, których naród zredukowano z 50-ciu do 10-ciu milionów - SLOBO pozostanie symbolem patrioty, któremu zdrajcy, za obce pieniądze i obce interesy wbili nóż w plecy. Uniemożliwili mu utrzymanie państwa, za którym większość zaczyna tęsknić. Świadczą o tym portrety marszałka TITO, którymi od pewnego czasu zaczęto dekorować miejsca publiczne w byłej Jugosławii...

Tadeusz Samitowski
za:http://www.zaprasza.net/a_y.php?mid=9058&&PHPSESSID=3211438a6f01c2b48dafc307bc1cc1ae
chcą mnie otruć - adwokat pokazał w ARD rękopis Milosevica
13.3.2006 06:40 Telewizja niemiecka ARD
adwokat Milosevica pokazał do kamery kartkę białego papieru A-4 zapisaną czarnym mazakiem, odręcznym pismem, dużymi literami,  kilka zdań, list Milosevica, w którym były premier Serbii pisze do obrońcy, że jest otruwany.
O 7:40 ARD poinformowała, że już w listopadzie przestały działać leki nasercowe aplikowane Milosevicowi, a 12 stycznia wykryto w jego krwi obce substancje.
Holenderska telewizja publiczna NOS określa substancje: Rifampicine stosowany jako lekarstwo przeciwko gruźlicy; tu kliknij, żeby obejrzeć dziennik TV NOS z 13.3.2006



 
User is offline  PMMini Profile Post #38

     
Tad
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 50
Nr użytkownika: 33.804

Zawód: grafik
 
 
post 20/08/2007, 15:52 Quote Post

Dla mnie postać Slobodana Miloszewicza jest chyba jedną z najtrudniejszych do oceny.
Na żadną z przyjętych propozycji w ankiecie nie odpowiem.
Interesowałem sie konfliktem w Jugosławii. To był niezwykły i bardzo wielowątkowy problem sięgający wielu zagadnień.
Wydarzenia miały miejsce tuż po upadku bloku wschodniego.
Miloszewicz jako przywódca państwa federacyjnego miał za cel utrzymanie jedności.
Stała za nim konstytucja Jugosławii, która rozważała przypadek secesji jakiejkolwiek republiki jako dozwolony tylko w przypadku
zgody wszystkich pozostałych. Kiedy takiej zgody nie było, obowiązywał 5 letni okres rozwiązania członkowstwa.
W przypadku nie zastosowania się prawo pozwalało użyć środków przymusu.
Ponad roczne rozmowy nie dały rezultatu a Słowenia i Chorwacja naruszyły konstutucję.
W tym czasie na terenie tych republik dochodziło do działań sprzecznych z federacyjnym prawem,
mimo tego długo nie podejmowano wskazanych prawem działań służbom federalnym.
Przeprowadzono referenda które potwierdziły wolę secesji: Słowenii, Chorwacji potem Bośni.
Kraje ogłosiły niepodległość, ale przy sprzeciwie Serbii i Macedonii obowiązywał je 5-letni okres przejściowy.
Jeszcze w poprzedzającym czasie nasiliła się agenturalna działalność na terenie tych republik .
Świat nie poparł jedności Jugosławii, a media niedoinformowały o secesji.
Miloszewicz przestrzegał o konsekwencjach.
Szybkie uznanie niepodległości przez Niemcy i resztę Europy świadczy, że zignorowano groźbę konfliku zbrojnego.
Sadzę, że wtedy gdy wysłał niewielkie oddziały federalne do Słowenii liczył na zażegnanie wojny.
Niestety były juz pierwsze ofiary. Taktyka "siły" nie powstrzymała Chorwacji.
Liczna ludność serbska w Chorwacji zaczęła sie skarżyć na prześladowania.
Wódż federacji zmienił oblicze, Stał sie obrońcą narodu serbskiego. za nim stała silna armia federacyjna.
Serbia nie miała adwokata na świecie. Armia federalna zaanektowała serbską Krainę w Chorwacji.
Zaczęły też działać nie kontrolowane bojówki, doszło do ostrych starć i masakr.
Podobny przebieg miał konflkt w Bośnii, ale z tym, że odbył się już bez udziału armii federalnej.
Miloszewicz został zmuszony przez ONZ do neutralności.
Działające tam bojówki paramilitarne prowadziły z sukcesami działania bojowe z bośniajką milicją.
Obie strony dopuszczały się rzeźi na ludności cywilnej. Wiemy, że licznie działały też międzynarodowe oddziały zbrojne wszelkiej maści, także z pod znaku Al-Kaidy. Broń była przezrucana tajnymi kanałami.
Media min. polskie przekazywały obrazy i komentarze jednostronne obarczające winą rządzącego resztą Jugosławii prezydenta.
W czasie tej wojny jak i późniejszego konfiktu na terenie Serbskiego Kosowa miały miejsca różne tajemnicze wydarzenia.
Okres ten to także wzrost dyktarskich rządów, które w czasie prowadzenia wojny są niebędne dla zdyscyplinowania narodu
i podporządkowania interesom obrony.
Kończące konflikt naloty NATO poprzedziły mało wiarygodne informacje o czystkach na większościowej ludności w tej prowincji.
Miało wiarygodne bo juz i tak zniszczony osłabiony kilkuletnim embargo ekonomicznym kraj w dodatku o zepsutej reputacji z cała pewnością nie decydował by się deportowanie ludności albańskiej.
Nasilenie działań albańskiej partyzantki wiązało się właśnie z tym, że otworzyła się dziejowa szansa na oderwanie tej częsci od Nowej Jugosławii. Przeciwnik był juz mocno osłabiony, a świat potępiał serbów.
Mimo to Miloszewicz nie zamierzał oddać Kosowa.
Ataki bojówek o charakterze terrorystycznym i riposta wojsk znów były brutalne.
NATO zaproponowało pokój, ale na warunkach upokarzających dla serbów. Skutki tego będzie widać jeszcze w niedalekiej przyszłośći. Rezolucja ONZ gwarantowała zachowanie prowincji z szeroką autonomią. Jak już wiemy USA dziś wymiguję się z obietnić. Bush w Albanii jasno poparł niepodległośc Kosowa. Nakładany przez prawa człowieka obowiązek stworzenia warunków do powrotu serbskich mieszkańców w liczbie 120-160 tys. nie ma dziś znaczenia. Miloszewicz przestrzegał jeszcze przed nalotami. że jeśli zgodzi sie na warunki traktatu w Rambouillet to Kosowo zostanie utracone.
Pamiętam, że wtedy media zapewniały, że prezydent celowo wprowadza opinię światową i własny naród w błąd, czyli jest kłamcą.
Myslę, że Miloszewicz był wystawiony na tragiczną próbę w której nie był w stanie innymi metodami jak niepokojowymi
rozpaczliwie utrzymywać najpierw jedność Jugosławii, a potem spójnośc Serbii.

Tak, że odpowiedzenie bohater, czy morderca nie pasuje do niego!


 
User is offline  PMMini Profile Post #39

     
Konto Usuniete 13.04.15
 

Unregistered

 
 
post 9/02/2008, 17:09 Quote Post

Nie zgadzam się z twoją opinią . To Serbia jest głównym ( chociarz ) nie jedynym sprawcą wojny . Milosevic sam rozniecał nacjonalizm . Liczył że na tej fali utrzyma się u władzy .Zaprzestał wojny ze Słowenią . Nie dlatego że chciał kompromisu . W jego głowie powstał plan Wielkiej Serbji . Poświęcił Słowenię której utrzymanie było ponad jego siły . Nie było tam również Serbów . Trzeba przyznać że pewne plany aneksyjne mieli również Chorwaci . Ale to Milosevic był głównym planistą czystek etnicznych na Bałkanach.
 
Post #40

     
agataka5
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 45
Nr użytkownika: 34.084

 
 
post 13/02/2008, 22:06 Quote Post

[quote=Natio,2/04/2006, 9:39]
[quote] A co do Slobo..był zbrodniarzem i nic wiecej kazde inne słowo w stosunku do niego typu(patriota!) uwlacza tysiącom pomordowanym Chorwatom,Albańczykom czy Bośniakom. I nie dbał o jedność Jugosławii tylko o prymat Serbów w "wielkiej Jugosławii").Nie potrafił zrozumieć ze inne narody Jugosławii też chcą upragnionej niepodłegłości i pewnie nie rozumiał tego nawet w momencie śmierci..
*

[/quote]

Ciekawe jakie zbrodnie masz na myśli? Czy uważasz, że to Slobo stał za masowymi mordami w Srebrenicy? Czy to on jest odpowiedzialny za wydarzenia mające miejsce w Krainie (1995 r.)? Pomine milczeniem "zbrodnie" na albańskich Kosowarach

A który przywódca polityczny (z późniejszych prezydentów nowopowstałych państw na gruzach SFRJ) dbał o jedność Jugosławii? Potrafił i to bardzo dobrze zrozumieć niepodległościowe aspiracje poszczególnych narodów SFRJ? Nie miał nic przeciwko niepodległości Słowenii, a także Chorwacji (oczywiście bez Krainy i obu Slawonii). Milosević był politykiem dalekowzrocznym i wiedział co się stanie z mniejszością serbską w Chorwacji i BiH, kiedy zostanie pozostawiana bez opieki Belgradu. Dlatego też chciał przyłączenia w/w prowincji, a także serbskiej części BiH do okrojonej Jugosławii. Czy jest coś w tym złego, że Slobo na pierwszym miejscu stawiał serbską rację stanu? Tudjman, Kućan i in. robili dokładnie tak samo.

Nagannym z jego strony była retoryka stricte nacjonalistyczna, która służyła do wzbudzenia szowinistycznych nastoji wśród Serbów. Także negatywnie należy patrzeć na jego mariaż z V. Seseljem i jego środowiskiem - zbrodniarze wojenny!!!

Milosević mógł wygrać bardzo wiele dla Serbii, a także był w stanie doprowadzić do nowego pokojowego ładu w tej części Bałkan. Z przyczyn zależnych (nieudolna polityka), jak i niezależnych (mocarstwa zachodnie) przegrał wszystko
 
User is offline  PMMini Profile Post #41

     
Konto Usuniete 13.04.15
 

Unregistered

 
 
post 17/02/2008, 0:18 Quote Post

Wszelkie zbrodnie dokonywane przez Serbów były sterowane z Belgradu .Karadzić niczego nie robił bez zgody Milosevica . A w Kosowie nie wymordowano 12 tysięcy Albańczyków a 800 tysięcy nie wypędzono ? .
 
Post #42

     
Tad
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 50
Nr użytkownika: 33.804

Zawód: grafik
 
 
post 17/02/2008, 14:39 Quote Post

QUOTE(Amandil @ 17/02/2008, 0:18)
Wszelkie zbrodnie dokonywane przez Serbów były sterowane z Belgradu .Karadzić niczego nie robił bez zgody Milosevica .


A skąd możesz to wiedzieć , bo ja nic nie wiem na ten temat, chyba nie opierasz się na domysłach?

QUOTE(Amandil @ 17/02/2008, 0:18)
A w Kosowie nie wymordowano 12 tysięcy Albańczyków a 800 tysięcy nie wypędzono ? .


Słuchając w różnym czasie polskiej np. TVP1 można było usłyszeć
różne ciekawe cyfry. Podawano 100, 30, 15 tys. ofiar w Kosowie. najwięcej na początku interwencji NATO potem notowania spadały. Po szczegółowych oględzinach juz nie podano ile się doliczono.

Jeśli się słucha mediów to staje się ofiarą propagandy medialnej.
Otóż media otrzymują informacje o ilości zabitych, zestrzelonych samolotów, czy zniszczonych czołgów głownie ze źródeł wojskowych.
W czasie działań w celach propagandowych strony konfliktu podają najczęściej mocno naciągane dane.
Polskie media opierały się na jednym źródle.
Ja pamiętam, że w wydaniu głównym TVP1e mówili, że Milosewicz zabił Rugowę wraz z rodziną, spalił jego dom itp. Było to na dzień przed atakiem NATO.
Że w Kosowie może być nawet 100 tys. ofiar.
Tymczasem w kilka lat po wojnie potwierdzono kilka setek ofiar, wśród nich sporo serbskich i cześć ofiar bombardowań. To tak jak z bronią masowego rażenia w Iraku która w ustach Powella była przewożona na specjalnych samochodach-laboratoriach.
I były nawet zdjęcia satelitarne pokazywane na sesji ONZ.
A co do tego, jak stronniczy jest pakt NATO to niech przemawia fakt, że Serbii nie pozostawiono przysłowiowej "suchej nitki".
Dziś oderwano jednostronnie Kosowo, mimo tylu argumentów przeciw. Wczoraj zabroniono serbom na wolnośc dla serbskich mieszkańców w Bośni (połacie kraju niemal za 100% przynależnością stale przez nich zamieszkane.
Nalegano na oderwanie Czarnogóry różnymi środkami.
Ileś tys serbów wyrzucono ze Slawonii (Chorwacja), 200-250 tys
z Kosowa uciekło przed terrorem. 10 lat było embargo.
Za wojnę odpowiadają przed nie bynajmniej ONZ-towskim trybułanem prawie wyłacznie dowódcy tego kraju. Miloszewicza nawet nie udało się osądzić.

Ani naloty NATO, ani niepodległośc Kosowa nie są zgodne
z rezolucjami ONZ. ... mało jeszcze.
To po tych latach mnie przekonało, Kto jest tu pokrzywdzony.

I jeszcze jedno Miloszewicz mówił, że jeśli zgodzi się na obecność wojsk NATO w Kosowie to Kosowo zostanie od oderwane mimo zapewnień, tzw. opinii międzynarodowej że nie!

Miał rację.
 
User is offline  PMMini Profile Post #43

     
Konto Usuniete 13.04.15
 

Unregistered

 
 
post 17/02/2008, 15:20 Quote Post

Albańczycy z Kosowa mają prawo do samostanowienia .A Milosević niesłusznie się temu przeciwstawiał .Przypominam że jeśli Serbowie chcą historycznych granic.To powinni oddać Wojewodinę która jest historycznie częścią Węgier.A nie raz powoywaćł się na względy etniczne ( Serbowie w Chorwacji czy w Wojewodinie ).A raz na historyczne (Kosowo).Milosević wszak popierał chorwackich secesjonistów serbskich działających dokładnie w tym samym celu co Kosowarzy.
 
Post #44

     
Tad
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 50
Nr użytkownika: 33.804

Zawód: grafik
 
 
post 18/02/2008, 0:55 Quote Post

QUOTE(Amandil @ 17/02/2008, 15:20)
Albańczycy z Kosowa mają prawo do samostanowienia .

Zdanie i sympatię to możesz mieć jakie chcesz, ale ...
...zapominasz, że prawo międzynarodowe stanowi inaczej.
Dodatkowo była rezolucja ONZ i została złamana.

I wreszcie moralność, oraz odpowiedzialność która spoczywa na politykach którzy wydają deklarację za słowa i czyny o których decydują.

Bo jak zaczyna się lekceważenie zasad, i polityczne barbarzyństwo, to i nas może kiedyś dopaść. Oby nie.
I twierdzę że pomijając jakim był człowiekiem Miloszewicz to miał rację!
 
User is offline  PMMini Profile Post #45

6 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej