Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
5 Strony < 1 2 3 4 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Margaret Thatcher, 1925 - 2013
     
Kon-dzia
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.746
Nr użytkownika: 12.898

Konrad
 
 
post 21/02/2006, 22:15 Quote Post

Gdy jest problem dobry zarządzający stara się go rozwiązać jak najmniejszymymi kosztami. Ona dążyła zawsze do konfliktu (w polityce wewnętzrnej też) mimo iż nie musiała. Polaryzowała społeczeństwo mając nadzieje, że media (Murdoch) przeciągną większość na jej stronę.
Nie wiem jakie wnioski mogli wyciągnąć wojskowi po ciężkich stratach w wojnie z małym państwem co do ewentualnego konfliktu w potęgą mającą dziesiątki tysiący czołgów, samolotów, w zupełnie innych warunkach. Wojna na Falklandach mogła być spokojnie załatwiona pokojowymi metodami, wywołując taki sam efekt jak wojna - kompromitację junty. Doszło do niej aby zjednoczyć przed wyborami naród wokół niepopularnego polityka w patriotycznej histerii i tęsknocie do imperium. Nabijacie się z rosjan że tęsknią do ZSRR - ten sam mechanizm - kiedyś byliśmy potężni.
QUOTE
Odwróciła brawurowo opinię publiczną

wacko.gif wallbash.gif Odwracamy uwagę opinii publicznej od problemów wewnętrznych rzucając na śmierć rodaków? Coś takiego według mnie dyskwalfikuje męża stanu.
QUOTE
Jednak nie zapominajmy, że dzięki tym samym cechom Wielka Brytania była przez ponad 100 lat hegemonem na świecie (!!!) i wygrała dwie wojny światowe, raz dźwigając gospodarczo cały jej ciężar i raz walcząc w osamotnieniu z potęgami, których nikt wcześniej nie pokonał, do tego bez praktycznie żadnego przygotowania i zaplecza

dry.gif Tak ładne hasełka. Trochę pompatycznie się zrobiło. wink.gif Bez obrazy.
 
User is offline  PMMini Profile Post #16

     
Egzeginum
 

Sancte Romane Ecclesiae Magnus Incvisitor
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.401
Nr użytkownika: 4.405

Szymon Nowicki
Stopień akademicki: magister
Zawód: Ksi¹dz
 
 
post 21/02/2006, 23:36 Quote Post

QUOTE
Gdy jest problem dobry zarządzający stara się go rozwiązać jak najmniejszymymi kosztami. Ona dążyła zawsze do konfliktu (w polityce wewnętzrnej też) mimo iż nie musiała. Polaryzowała społeczeństwo mając nadzieje, że media (Murdoch) przeciągną większość na jej stronę.
Nie wiem jakie wnioski mogli wyciągnąć wojskowi po ciężkich stratach w wojnie z małym państwem co do ewentualnego konfliktu w potęgą mającą dziesiątki tysiący czołgów, samolotów, w zupełnie innych warunkach. Wojna na Falklandach mogła być spokojnie załatwiona pokojowymi metodami, wywołując taki sam efekt jak wojna - kompromitację junty. Doszło do niej aby zjednoczyć przed wyborami naród wokół niepopularnego polityka w patriotycznej histerii i tęsknocie do imperium. Nabijacie się z rosjan że tęsknią do ZSRR - ten sam mechanizm - kiedyś byliśmy potężni.


A może wykazała, że warto zacząć myśleć nad obroną. W zasadzie alternatywą było tylko myślenie nad brzmieniem ładnego aktu kapitulacji. Imperium brytyjskie nie było mżonką. W dalszym ciągu istnieje. To udowodniła Pani Thatcher. Może popełniła błędy, ale jednocześnie zrobiła kilka naprawdę ważnych rzeczy. Ze względów czysto obiektywnych, już bez pisania peanów na jej temat, dobrze ją oceniam.

A'propos porównania z ZSRR- na szczęście już nie istnieje. Po drugie w odróżnieniu do ZSRR Wielka Brytania dzięki Pani Thatcher stanęła na nogi po szeregu kryzysów, porażek i dole w postaci kaca po utraconym mocarstwie. Nikt nie broni odrodzić się ZSRR. Problem polega na tym, że było by to trudne ze względów praktycznych (ideologia i wynikające z niej od górnie zachowania). Jednak teoretycznie wszystko możliwe. Jak udowodniła to Pani Thatcher.

QUOTE
Odwracamy uwagę opinii publicznej od problemów wewnętrznych rzucając na śmierć rodaków? Coś takiego według mnie dyskwalfikuje męża stanu.


Troszkę tendencyjne pytanie. Za śmierć żołnierzy odpowiadało dowództwo. Wybacz, jakkolwiek Pani Thatcher posiadała wdzięk kobiecy i polityczny talent, żaden brytyjski dowódca nie oddałby jej nigdy dowodzenia, bez względu na to jak by jej lubił. Zresztą ona do dowodzenia się nie pchała. Na Falklandach zawiedli dowódcy i wywiad.

P.S. Radzę nie traktować historii subiektywnie; to dziedzina wiedzy ucząca obiektywizmu, a w temacie, wręcz PRAGMATYZMU. Polecam pouczyć się u Pani Thatcher:D.

QUOTE
Tak ładne hasełka. Trochę pompatycznie się zrobiło.  Bez obrazy.


To akurat przywołanie FAKTÓW. Hasła zwykle są bez pokrycia. To są FAKTY. I moja sprawa, w jaką oprawę słowną te FAKTY ubiorę. Przecież nie mamy tu umierać z nudów. Wykład na ten temat byłbyt zresztą off-topic'em.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #17

     
MikoQba
 

Presbyterian Westminster Confession
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 3.799
Nr użytkownika: 8.008

James Nicholson
Stopień akademicki: Dysortograf
Zawód: Dziennikarz
 
 
post 22/02/2006, 9:27 Quote Post

W polityce wszystko sie opłaci jesli przyniesioe korzysc. Z Walenia torebka w stół kontynentalni politycy sie smieli, ale UK wywalczyła do dziś obowiazujacy rabat.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #18

     
Kon-dzia
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.746
Nr użytkownika: 12.898

Konrad
 
 
post 22/02/2006, 10:14 Quote Post

QUOTE
Imperium brytyjskie nie było mżonką. W dalszym ciągu istnieje
laugh.gif

QUOTE
Pani Thatcher posiadała wdzięk kobiecy

laugh.gif laugh.gif laugh.gif


QUOTE
Za śmierć żołnierzy odpowiadało dowództwo. Wybacz, jakkolwiek Pani Thatcher posiadała wdzięk kobiecy i polityczny talent, żaden brytyjski dowódca nie oddałby jej nigdy dowodzenia, bez względu na to jak by jej lubił. Zresztą ona do dowodzenia się nie pchała. Na Falklandach zawiedli dowódcy i wywiad


Nie mówię że żelazna dowodziła powtarzam cały czas, że miała bardzo dogodny klimat polityczny. Wystarczyło trochę dyplomacji a do floty brytyjskiej jako obserwatorzy, siły NATO, siły ONZ (niepotrzebne wykreśl) dołączyłoby parę amerykańskich i francuskich lotniskowców a wtedy walki wogóle by nie było. Junta była kompletnie izolowana na świecie. ZSRR coś by tam wspomniał o kolonialiźmie. Ale interwencji by wręcz przyklasnął.
Ale "żelazna" chciała pokazać że Brytania ma jeszcze pazurki. I omal ich nie straciła. Akurat dowództwo i wywiad brytyjski spisały się dobrze. W istniejących warunkach nie mogli nic więcej zrobić. Ale wojna na Falklandach to już inny temet który możemy założyć.
 
User is offline  PMMini Profile Post #19

     
Egzeginum
 

Sancte Romane Ecclesiae Magnus Incvisitor
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.401
Nr użytkownika: 4.405

Szymon Nowicki
Stopień akademicki: magister
Zawód: Ksi¹dz
 
 
post 22/02/2006, 17:01 Quote Post

Tak, śmiech w dyskusji jest obroną chamów, głupców i ludzi bez argumentów. Rozumiem jednoznacznie.

QUOTE
Nie mówię że żelazna dowodziła powtarzam cały czas, że miała bardzo dogodny klimat polityczny.


Co oznacza wg Ciebie "dogodny klimat polityczny"?

QUOTE
Wystarczyło trochę dyplomacji a do floty brytyjskiej jako obserwatorzy


A mógłbyś mi powiedzieć co flocie brytyjskiej daliby obserwatorzy?

QUOTE
siły NATO


Prawda, jednak nie myślisz, że świat traktowałby poważnie panstwo, które dla zrobienia porządku na paru wyspach woła awangardę światowego mocarstwa. Tymczasem brytyjczycy sami rozeznali swoje siły i jakby na to nie patrzeć ZWYCIĘŻYLI.

QUOTE
siły ONZ


Tak, widzę ONZ, który płynie na Falklandy. A Luksemburg posyła batalion rowerowy... Włóż to między bajki. TU ROZMAWIAMY O FAKTACH.

QUOTE
(niepotrzebne wykreśl)


Wybacz, historia to nie gra komputerowa i ankieta opinii społecznej. Fakty SĄ i raczej nie decyduje o nich szary człowiek... Czekam na MOCNY ARGUMENT, a nie salwę śmiechu i dywagowanie.

QUOTE
Ale "żelazna" chciała pokazać że Brytania ma jeszcze pazurki.


Nie wiem, na ile znasz historię najnowszą, ale z tego co ja wiem (może wiem za mało i jestem we wpływach nie tej propagandy, co trzeba) Wielka Brytania nie tylko "pazurków" nie straciła, ale w ogólnym rozrachunku nawet jej urosły. Przed Falklandami Wielka Brytania NIE LICZYŁA się, nie tylko na świecie, ale nawet w Europie. Dziś Wielka Brytania nie tylko ma duże znaczenie. Trzeba być wyjątkowo niechętnym do patrzenia, żeby nie widzieć sukcesu.

QUOTE
I omal ich nie straciła


Masz rację "omal" to prawie stwierdzenie faktu. "Prawie" czyni wielką różnicę.

QUOTE
Akurat dowództwo i wywiad brytyjski spisały się dobrze.


I właśnie o to chodzi. Wielka Brytania na tę wojnę miała iść sama. Ze względów nie tylko politycznych, ale czysto logistycznych i militarnych.

Ten post był edytowany przez Egzeginum: 22/02/2006, 17:04
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #20

     
Kon-dzia
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.746
Nr użytkownika: 12.898

Konrad
 
 
post 22/02/2006, 19:04 Quote Post

huh.gif
Twoja bardzo emocjonalna reakcja ukazuje tylko to chciałem pierwotnie przekazać M.T. stała się symbolem i została zmitogolizowana. Albo się ją kocha, albo nienawidzi. Wśród ogólnie pochwalnych opinii chciałem tutaj wstawić krytykę która według mnie jest obiektywna i dotyczy tylko jednego elementu polityki zagranicznej. Gdybym chciał rozwinąć temat poltyki wewnętrznej mógłbym dać mnóstwo zarzutów, które też byłyby prawdziwe, ale nie chcę rozwijać ponieważ dysksja jeszcze bardziej zeszłaby na psy.

Śmiech w dyskusji - tego kto to czyta proszę się cofnąć dwa posty wcześniej i zobaczyć z czego się śmiałem. Jaka była wasza reakcja?

Odpowiem tylko na te zarzuty ponieważ są b. ostre i przerywam dyskusję która jak mówiłem robi się... emocjonalna.


1 [QUOTE]

QUOTE
Akurat dowództwo i wywiad brytyjski spisały się dobrze.


I właśnie o to chodzi. Wielka Brytania na tę wojnę miała iść sama. Ze względów nie tylko politycznych, ale czysto logistycznych i militarnych.[/QUOTE]

[QUOTE]Na Falklandach zawiedli dowódcy i wywiad.
[/QUOTE]

To są cytaty z twoich wypowiedzi. Zdecyduj się.

2. [QUOTE]do floty brytyjskiej jako obserwatorzy, siły NATO, siły ONZ (niepotrzebne wykreśl) [/QUOTE]

Chciałem tu pokazać że możliwości dyplomatycznych było bardzo dużo i z którejś z nich można było (a właściwie należało) skorzystać.

3. [QUOTE]co flocie brytyjskiej daliby obserwatorzy?[/QUOTE] Argentyńczycy nie odważyliby się strzelać rakietami, bombardować floty w której składzie znajdowałyby się okręty państwa którego się obawiali. Czy mam podać przykłady z historii?

4 [QUOTE]Tak, widzę ONZ, który płynie na Falklandy. A Luksemburg posyła batalion rowerowy... Włóż to między bajki. TU ROZMAWIAMY O FAKTACH[/QUOTE] Tak, w anglosaskiej literaturze istnieje tendencja do deprecjonowania roli ONZ. Jednak przy zgodzie Rady Bezpiezpieczeństwa jest to potęga (Pustynna Burza, Wojna Koreańska)
Polecam rozszerzenie kręgu lektur. Np. o prawo międzynarodowe publiczne.


5[QUOTE]Co oznacza wg Ciebie "dogodny klimat polityczny"?[/QUOTE]

Dwa razy już pisałem ale napiszę po raz trzeci (trzeba czytać ze zrozumieniem): Junta rządząca Argentyną była po interwencji izolowana w świecie. Lewicowców mordowała więc na poparcie ZSRR i Indii liczyć nie mogła. Związki z Izraelem (handel bronią, wspólne badania) odstręczyły kraje arabskie. Jedyne państwo na którego poparcie mogło liczyć to USA. Wiadomo że CIA lubiło w Ameryce Łacińskiej prawicowe dyktatury. Jednak Amerykanie bezwarunkowo poparli Brytyjczyków.

6.[QUOTE]I właśnie o to chodzi. Wielka Brytania na tę wojnę miała iść sama. Ze względów nie tylko politycznych, ale czysto logistycznych i militarnych[/QUOTE]
Czym sojusznicy zaszkodziliby militarnie, a już zwłaszca logistycznie(wypijaliby herbatę)? Przypomnę że udostępnili swoje bazy.
[QUOTE]Prawda, jednak nie myślisz, że świat traktowałby poważnie panstwo, które dla zrobienia porządku na paru wyspach woła awangardę światowego mocarstwa. Tymczasem brytyjczycy sami rozeznali swoje siły i jakby na to nie patrzeć ZWYCIĘŻYLI[/QUOTE]

Amerykanów nie ubywa gdy korzystają z pomocy sojuszników. Nikt nie wątpi w ich mocarstwowość. Z innej strony jak "imperium" może zyskać chwały podbijając "kilka wysepek". A co do tych twoich hasełek: Brytyjczycy zachowali się jak emerytowany bokser który chcąc udowodnić na co go jeszcze stać kopnął psa który nasikął mu w ogródku. Co prawda pies go pogryzł Ale w końcu emeryt zwyciężył.

7 przypomnę twoje "fakty" : [QUOTE]Przed Falklandami Wielka Brytania NIE LICZYŁA się, nie tylko na świecie, ale nawet w Europie. Dziś Wielka Brytania nie tylko ma duże znaczenie[/QUOTE] To właśnie jest bardzo subiektywna ocena. Gdybyś napisał o pozycji gospodarczej to ok. Ale wojna falklandzka jej nie zmieniła. Pozycja strategiczna Wlk. Brytanii w wyniku wojny została niezmieniona. Dochód narodowy niemal nie zmieniony taki sam, głowic nuklearnych tyle samo, liczba ludności - niemal nie zmieniona, liczba lotniskowców (przy dużym szczęściu) niezmieniona, można tak wyliczać elementy pozycji strategicznej państwa.

[QUOTE]Jednak nie zapominajmy, że dzięki tym samym cechom Wielka Brytania była przez ponad 100 lat hegemonem na świecie (!!!) i wygrała dwie wojny światowe, raz dźwigając gospodarczo cały jej ciężar i raz walcząc w osamotnieniu z potęgami, których nikt wcześniej nie pokonał, do tego bez praktycznie żadnego przygotowania i zaplecza[/QUOTE]
[QUOTE]To akurat przywołanie FAKTÓW. Hasła zwykle są bez pokrycia. To są FAKTY. I moja sprawa, w jaką oprawę słowną te FAKTY ubiorę.[/QUOTE] Właśnie że są to hasła prosto z angielskiego podręcznika historii, albo z kanału "discovery".
Ale wypunktujmy. Niech się dzieci uczą (i nie obrażają starszych).
- Wlk Brytania nie była hegemonem kolonialnym (bo nie na kontynencie) nie dzięki "angielskim cechom charakteru" ale dzięki dziesiątce współzależnych czynników ekonomicznych i politycznych.
- Co do roli Wlk. Brytanii w obu wojnach coś podobnego czytaliśmy za komuny: "Związek Radziecki niemal przez całą wojnę samotnie stawiał czoło potędze faszystowskich Niemiec i ich : na froncie Wschodnim walczyło 200 niemieckich dywizji a w Afryce 4. Do 44' roku w walkę z alantami zaangażowano maksymalnie 20 dywizji"

Pierwszy raz widzę moderatora który wyzywa dyskutantów.
 
User is offline  PMMini Profile Post #21

     
Egzeginum
 

Sancte Romane Ecclesiae Magnus Incvisitor
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.401
Nr użytkownika: 4.405

Szymon Nowicki
Stopień akademicki: magister
Zawód: Ksi¹dz
 
 
post 22/02/2006, 19:50 Quote Post

[QUOTE]Twoja bardzo emocjonalna reakcja ukazuje tylko to chciałem pierwotnie przekazać M.T. stała się symbolem i została zmitogolizowana[/QUOTE]

Akurat "mitogolizowanie" lub nie, nie ma w tym wypadku znaczenia. Pani Thatcher jest autorytetem, ale nie postrzegam jej tak, jak to sugerujesz. To że jej bronię, jest raczej chęcią usłyszenia ARGUMENTÓW. I tyle.

[QUOTE]według mnie jest obiektywna [/QUOTE]

To chyba samo sobie zaprzecza.

[QUOTE]Gdybym chciał rozwinąć temat poltyki wewnętrznej mógłbym dać mnóstwo zarzutów,[/QUOTE]

Słucham więc...

[QUOTE]Odpowiem tylko na te zarzuty ponieważ są b. ostre i przerywam dyskusję która jak mówiłem robi się... emocjonalna.
[/QUOTE]

Wybacz, reaguje emocjami zawsze, kiedy ktoś w sposób mało kulturalny wyraża się o kobiecie, jednocześnie nie dając silnych argumentów. Do tego atakując tego, który z nim dyskutuje.

1.

[QUOTE]Na Falklandach zawiedli dowódcy i wywiad.[/QUOTE]

Chodziło mi, że zawiedli w większym stopniu, niż politycy i (później) pod tym względem spisali się dobrze (bo wygrali).

Same cystaty raczej wynikają z kontekstu. A teraz powiedz mi jakie znaczenie dla dyskusji i FAKTOLOGII mają dla Ciebie powyższe ustalenia?

2.

[QUOTE]Chciałem tu pokazać że możliwości dyplomatycznych było bardzo dużo i z którejś z nich można było (a właściwie należało) skorzystać. [/QUOTE]

Wiesz oczywiście jakie byłyby następstwa ich uzycia?

3.

[QUOTE]Argentyńczycy nie odważyliby się strzelać rakietami, bombardować floty w której składzie znajdowałyby się okręty państwa którego się obawiali. Czy mam podać przykłady z historii?[/QUOTE]

A Wielkiej Brytanii Argentyna się nie obaiwała? Może nie miała podstaw? Akurat ogólnoświatowy konflikt byłby niezwykle niebezpieczny.

4.

[QUOTE]Tak, w anglosaskiej literaturze istnieje tendencja do deprecjonowania roli ONZ. Jednak przy zgodzie Rady Bezpiezpieczeństwa jest to potęga (Pustynna Burza, Wojna Koreańska)
Polecam rozszerzenie kręgu lektur. Np. o prawo międzynarodowe publiczne.
[/QUOTE]

Myslałem, że ciężar Pustynnej Burzy spoczywał tylko na Stanach Zjednoczonych. Wojna Koreańska zastała tworzące się ONZ. Jak mozna, znając historię, mówić o tym, że była to DECYDUJĄCA siła. Wystarczy przestudiować działania, proporcje sił, a nawet ustalenia ONZ, by zobaczyć, że we wspomnianych konflikatach miała ona nikłe znaczenie.

5.

[QUOTE]Dwa razy już pisałem ale napiszę po raz trzeci (trzeba czytać ze zrozumieniem): Junta rządząca Argentyną była po interwencji izolowana w świecie. Lewicowców mordowała więc na poparcie ZSRR i Indii liczyć nie mogła. Związki z Izraelem (handel bronią, wspólne badania) odstręczyły kraje arabskie. Jedyne państwo na którego poparcie mogło liczyć to USA. Wiadomo że CIA lubiło w Ameryce Łacińskiej prawicowe dyktatury. Jednak Amerykanie bezwarunkowo poparli Brytyjczyków.[/QUOTE]

W dalszym ciągu nie widzę w FAKTACH szansy, jakiej Wielka Brytania by nie wykorzystała, przy okazji nie narażając siebie i świata na naprawdę powazny konflikt.

6.

[QUOTE]Czym sojusznicy zaszkodziliby militarnie, a już zwłaszca logistycznie(wypijaliby herbatę)? Przypomnę że udostępnili swoje bazy.[/QUOTE]

Z tego co wiem, akcja rodzi reakcję. Układ sił i niebezpieczeństwo wojny z ZSRR było, jak widzę, bardziej widoczne wówczas, niż Ci się zdaje.
Natomiast dlaczego Wielka Brytania miała iść sama? Ponieważ każde mocarstwo musi pokazać, że tym mocarstwem jest. I z tego, co wiem, Wielka Brytania to udowodniła. Jeżeli się mylę- oświeć mnie.

[QUOTE]Amerykanów nie ubywa gdy korzystają z pomocy sojuszników. Nikt nie wątpi w ich mocarstwowość. Z innej strony jak "imperium" może zyskać chwały podbijając "kilka wysepek". A co do tych twoich hasełek: Brytyjczycy zachowali się jak emerytowany bokser który chcąc udowodnić na co go jeszcze stać kopnął psa który nasikął mu w ogródku. Co prawda pies go pogryzł Ale w końcu emeryt zwyciężył.
[/QUOTE]

To ostatnie akurat ładne porównanie. Ale każde państwo można tak porównać. Niby Afganistan i Irak to takie wielkie osiągnięcia?! Wszystko jest kwestią zgody i efektów. Efekty Falklandów są jasne i dzisiejsze sukcesy na arenie międzynarodowej Wielka Brytania w dużym stopniu ma dzięki tej kampanii. Można się nabijać, ale na szczęście FAKTY zawsze będą FAKTAMI.

7.

[QUOTE]To właśnie jest bardzo subiektywna ocena. Gdybyś napisał o pozycji gospodarczej to ok. Ale wojna falklandzka jej nie zmieniła. Pozycja strategiczna Wlk. Brytanii w wyniku wojny została niezmieniona. Dochód narodowy niemal nie zmieniony taki sam, głowic nuklearnych tyle samo, liczba ludności - niemal nie zmieniona, liczba lotniskowców (przy dużym szczęściu) niezmieniona, można tak wyliczać elementy pozycji strategicznej państwa. [/QUOTE]

Mówisz, że znasz prawo międzynarodowe. Z tego co wiem, juz w latach 80. głowice nuklearne przestały byc znaczącym wyznacznkiem potęgi. Zresztą zbyt wielką pragmatyczką jest Wielka Brytania, by wydawać na coś, z czego niebawem nie będzie porzytku. Akurat w tym przypadku pozycja nie jest równoznaczna z arsenałem, zresztą brytyjczycy zawsze pod tym względem byli oszczędni (przypomnij sobie dwie wojny światowe). Mimo tego, że potęga militarną Wielka Brytania nie jest, dzięki Falklandom rozumiana jest jako militarna siła i równorzędny partner- dla USA, dla Europy.

8.

[QUOTE]Właśnie że są to hasła prosto z angielskiego podręcznika historii, albo z kanału "discovery".
[/QUOTE]

Raczej odpowiedź na brak argumentacji.

[QUOTE]Ale wypunktujmy. Niech się dzieci uczą (i nie obrażają starszych).
- Wlk Brytania nie była hegemonem kolonialnym (bo nie na kontynencie) nie dzięki "angielskim cechom charakteru" ale dzięki dziesiątce współzależnych czynników ekonomicznych i politycznych.
- Co do roli Wlk. Brytanii w obu wojnach coś podobnego czytaliśmy za komuny: "Związek Radziecki niemal przez całą wojnę samotnie stawiał czoło potędze faszystowskich Niemiec i ich : na froncie Wschodnim walczyło 200 niemieckich dywizji a w Afryce 4. Do 44' roku w walkę z alantami zaangażowano maksymalnie 20 dywizji"
[/QUOTE]

Nie będę rozszerzał, bo to off-topic. Zresztą, jak widzę, nie mam po co.

[QUOTE]Pierwszy raz widzę moderatora który wyzywa dyskutantów.[/QUOTE]

A gdzie KOGOKOLWIEK "wyzwałem"?
(bo rozumiem, że to aluzja do mnie)

Oczywiście, jeżeli moje zbyt "emocjonalne" słowa Ciebie uraziły, z góry przepraszam.

Ten post był edytowany przez Egzeginum: 22/02/2006, 20:00
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #22

     
Kon-dzia
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.746
Nr użytkownika: 12.898

Konrad
 
 
post 22/02/2006, 20:59 Quote Post

Przeprosiny przyjęte chociaż jeśli nie wiesz za co to przypomnę
QUOTE
śmiech w dyskusji jest obroną chamów, głupców i ludzi bez argumentów. Rozumiem jednoznacznie

QUOTE
bo rozumiem, że to aluzja do mnie

Nie będę już się rozwodził nad różnicą pomiędzy faktami i prawdą. Co do prawa międzynarodowego ma potencjał strategiczny państwa? Co to jest "faktologia"? Sprawdź jaka była podstawa prawna do wyzwolenia Kuwejtu.
Twoje wywody sprowadzają się do: "to co mówisz to nie argumentacja, fakty są takie że Słowacki wielkim poetą (autorytetem) był"

QUOTE
w sposób mało kulturalny wyraża się o kobiecie
Wypowiadam się w ten sposób o polityku. Reaguję śmiechem gdy mówisz że jej działania były pełne "wdzięku". Jak na konserwatystę przystało powinieneś odnosić się z szacunkiem także do osób starszych.
 
User is offline  PMMini Profile Post #23

     
MikoQba
 

Presbyterian Westminster Confession
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 3.799
Nr użytkownika: 8.008

James Nicholson
Stopień akademicki: Dysortograf
Zawód: Dziennikarz
 
 
post 23/02/2006, 9:59 Quote Post

Powiedzmy sobie jasno. Wielka Brytania nie mogła przegrac tej wojny. Ale to ze zjednoczone królestwo zareagowało tak a nie inaczej przypomniało wszystkim że Wielka brytania to panstwo z którym nalezy sie liczyc.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #24

     
Pawelecze
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 28
Nr użytkownika: 59.608

Pawel Pietraszko
Zawód: uczen
 
 
post 31/10/2009, 22:08 Quote Post

Przydałaby się w Polsce: rozprawiła się z nadmierną pozycją związków zawodowych, oraz ze stadionowymi bandytami, czyli tym co dzisiaj jest naszym problemem. Mamy się już czym chwalić: nie jesteśmy 100, a niecałe 30 lat za Murzynami (przynajmniej tymi brytyjskimi)! biggrin.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #25

     
Arbago
 

Fingrowianin
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.561
Nr użytkownika: 38.089

 
 
post 24/10/2012, 15:10 Quote Post

Odświeżam temat gdyż właśnie wpadł mi do ręki najświeższy polski tygodnik w Anglii "Cooltura" a w nim artykuł o jednoznacznym tytule "Dark lady rises". Autor, niejaki Radosław Zapałowski chwali Thatcher za to, że rozprawiła się ze związkami zawodowymi ale również atakuje byłą panią premier. Najbardziej zwróciła moją uwagę jego sugestia jakoby "uwolniony z państwowych więzów rynek systematycznie kręcił wisielczą pętlę dla społeczeństwa".
Że co proszę? Tak chwalona wszędzie prywatyzacja miała "kręcić wisielczą pętlę"? Dalej autor pisze, że owa pętla "ostatecznie zdusiła brytyjskie szyje 30 lat później". Hmm, czyli Polacy wyjeżdżają do Anglii bo chcą być uduszeni? Ciekawa teoria jak na emigranta jakim zapewne jest pan Zapałowski.
Dalej pan Zapałowski oskarża Thatcher o to, że znacznie zwiększyła dostępność kredytów konsumpcyjnych i hipotecznych, co spowodowało, że Anglicy "z ciułaczy stali się utracjuszami". Jak bym słyszał obecne narzekania w Polsce, że ludzie są omamieni przez banki i dlatego brali kredyty. Dostępność kredytów to przejaw wolności i to od człowieka zależy czy kredyt weźmie, czy nie, przynajmniej nie musi się prosić. Jak widać lewakom jak Zapałowski trudno to zrozumieć.
Następnie mowa jest o zamykaniu fabryk i przestawieniu gospodarki na usługi. O tym, że przekładanie spinaczy na biurku było według Thatcher bardziej opłacalne niż sama produkcja tychże spinaczy. Oskarża Zapałowski Thatcher o zastąpienie "prawdziwej" gospodarki "matrixową". Zapomina jednak, że w warunkach globalizacji gospodarki produkcja w Wielkiej Brytanii stała się zbyt droga aby była opłacalna. Zwłaszcza chodzi tu o siłę roboczą. Poza tym powstało bardzo wiele miejsc pracy w nowych prywatnych firmach usługowych oraz w logistyce i transporcie. Tak wiele miejsc pracy, że Wielka Brytania musi zasysać siłę roboczą na przykład z Polski. Zapałowski oskarża panią premier o pojawienie się problemu źle wyedukowanej "gnuśnej młodzieży" brytyjskiej. Hmm? Czyja to wina, że gnuśny Polak jest 3 razy bardziej pracowity od gnuśnego Anglika? Czy to czasem nie wychowanie w domu? Na tym polega wolność - młodemu Anglikowi nikt nie zabrania pracować. Jeżeli pracuje to stać go na edukację i droga do kariery otwarta. Może oczywiście wybrać narkotyki lub bezproduktywne "zgniłe" życie. Wybór należy do niego. Thatcher dała brytyjskiemu społeczeństwu wolność, a to jak z niej korzystają świadczy tylko o brytyjskim społeczeństwie nie o pani premier redaktorze Zapałowski!

Najlepsze jednak zdanie znajduje się na końcu artykułu. Jest tak obłędnie obłudne, ze zacytuje je w całości: "Powszechne obecnie przekonanie, że zdolni, utalentowani, wykształceni i pracowici są zamożni, a głupi i leniwi klepią biedę z własnej winy, to kolejny mit rozpropagowany w ostatnim trzydziestoleciu, który obciąża konto Żelaznej Damy". Panie Zapałowski bój się Pan Boga! Czy to, że białe jest białe, a czarne czarne to też wina Margaret Thatcher?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #26

     
Sarim
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 741
Nr użytkownika: 67.804

 
 
post 24/10/2012, 16:56 Quote Post

QUOTE(Arbago @ 24/10/2012, 15:10)
Odświeżam temat gdyż właśnie wpadł mi do ręki najświeższy polski tygodnik w Anglii "Cooltura" a w nim artykuł o jednoznacznym tytule "Dark lady rises". Autor, niejaki Radosław Zapałowski chwali Thatcher za to, że rozprawiła się ze związkami zawodowymi ale również atakuje byłą panią premier. Najbardziej zwróciła moją uwagę jego sugestia jakoby "uwolniony z państwowych więzów rynek systematycznie kręcił wisielczą pętlę dla społeczeństwa".
Że co proszę? Tak chwalona wszędzie prywatyzacja miała "kręcić wisielczą pętlę"? Dalej autor pisze, że owa pętla "ostatecznie zdusiła brytyjskie szyje 30 lat później". Hmm, czyli Polacy wyjeżdżają do Anglii bo chcą być uduszeni? Ciekawa teoria jak na emigranta jakim zapewne jest pan Zapałowski.
Dalej pan Zapałowski oskarża Thatcher o to, że znacznie zwiększyła dostępność kredytów konsumpcyjnych i hipotecznych, co spowodowało, że Anglicy "z ciułaczy stali się utracjuszami". Jak bym słyszał obecne narzekania w Polsce, że ludzie są omamieni przez banki i dlatego brali kredyty. Dostępność kredytów to przejaw wolności i to od człowieka zależy czy kredyt weźmie, czy nie, przynajmniej nie musi się prosić. Jak widać lewakom jak Zapałowski trudno to zrozumieć.
Następnie mowa jest o zamykaniu fabryk i przestawieniu gospodarki na usługi. O tym, że przekładanie spinaczy na biurku było według Thatcher bardziej opłacalne niż sama produkcja tychże spinaczy. Oskarża Zapałowski Thatcher o zastąpienie "prawdziwej" gospodarki "matrixową". Zapomina jednak, że w warunkach globalizacji gospodarki produkcja w Wielkiej Brytanii stała się zbyt droga aby była opłacalna. Zwłaszcza chodzi tu o siłę roboczą. Poza tym powstało bardzo wiele miejsc pracy w nowych prywatnych firmach usługowych oraz w logistyce i transporcie. Tak wiele miejsc pracy, że Wielka Brytania musi zasysać siłę roboczą na przykład z Polski. Zapałowski oskarża panią premier o pojawienie się problemu źle wyedukowanej "gnuśnej młodzieży" brytyjskiej. Hmm? Czyja to wina, że gnuśny Polak jest 3 razy bardziej pracowity od gnuśnego Anglika? Czy to czasem nie wychowanie w domu? Na tym polega wolność - młodemu Anglikowi nikt nie zabrania pracować. Jeżeli pracuje to stać go na edukację i droga do kariery otwarta. Może oczywiście wybrać narkotyki lub bezproduktywne "zgniłe" życie. Wybór należy do niego. Thatcher dała brytyjskiemu społeczeństwu wolność, a to jak z niej korzystają świadczy tylko o brytyjskim społeczeństwie nie o pani premier redaktorze Zapałowski!

Najlepsze jednak zdanie znajduje się na końcu artykułu. Jest tak obłędnie obłudne, ze zacytuje je w całości: "Powszechne obecnie przekonanie, że zdolni, utalentowani, wykształceni i pracowici są zamożni, a głupi i leniwi klepią biedę z własnej winy, to kolejny mit rozpropagowany w ostatnim trzydziestoleciu, który obciąża konto Żelaznej Damy". Panie Zapałowski bój się Pan Boga! Czy to, że białe jest białe, a czarne czarne to też wina Margaret Thatcher?
*



Obawiam się, że ten Pan nie może mieszkać w Anglii gdyż nie możliwe jest aby był ślepy na to jak trudno NIE zrobić tam kariery (oczywiście jeśli ktoś chce tą karierę zrobić...).
Jest tez druga opcja - kłamie z pełną świadomością tego, że to robi tylko i wyłącznie w celu dokopania osobie, która dla Anglii zrobiła bardzo wiele, ale miała inne spojrzenie na świat niż autor.
 
User is offline  PMMini Profile Post #27

     
Thomuss
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 139
Nr użytkownika: 4.829

Stadhouder Republiki
Stopień akademicki: Poszukiwacz prawdy
Zawód: Customer service
 
 
post 26/10/2012, 7:53 Quote Post

Opinie na temat pani Thatcher są - jak zwykle - podzielone. Z pewnością na uznanie zasługuje fakt zaprowadzenie przez nią polityki finansowania przez rząd ulg na zakup domów komunalnych (tzw. ,,council houses'') dzięki której ich mieszkańcy mogli je nabyć za stosunkowo niską kwotę. Dzięki temu Wielka Brytania stała się krajem właścicieli zamiast wynajmujących.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #28

     
marc20
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.162
Nr użytkownika: 80.503

Stopień akademicki: student
Zawód: student
 
 
post 8/04/2013, 13:49 Quote Post

Margaret Tatcher nie żyje ! sad.gif

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,1..._87_lat.html#MT

Ten post był edytowany przez marc20: 8/04/2013, 13:53
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #29

     
Ossee
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.501
Nr użytkownika: 65.050

 
 
post 8/04/2013, 15:22 Quote Post

A akurat wczoraj przymierzałem się do zakupu jej autobiografii wink.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #30

5 Strony < 1 2 3 4 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej