Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

historycy.org _ Społ. i gosp. w RON _ Pogarda magnatów wobec szlachty

Napisany przez: Hieronim Lubomirski 29/08/2011, 8:49

Jakie znacie przykłady z dziejów RON, przejawów pogardy magnatów wobec zwykłej szlachty? Jak zazwyczaj panowie bracia reagowali na takie zachowania magnatów? Jaka była skala tego zjawiska?
Ot choćby przykład z połowy XVIII wieku, podskarbi wielki litewski, Jan Flemming kazał wysypywać drobnym szaraczkom przez okno śledzie, zamiast zaprosi ich do stołu, jak to było w zwyczaju, wówczas to szlachta wybrała się do podskarbiego, napomniawszy go, że bigosować będzie jeśli się nie opamięta.

Napisany przez: indigo 29/08/2011, 14:23

Podam dwa takie przykłady - w trakcie jednego z sejmów z czasów Władysława IV, Ossoliński zaczął grozić posłowi Stanisławowi Baranowskiemu kijami. Za obrażonym ujęła się cała izba poselska grożąc dumnemu kanclerzowi sądem, ale Ossoliński ostatecznie kary uniknął.

Natomiast Kitowicz podaje kapitalną historię nt. stosunków Radziwiłł vs Pac (też magnateria, ale jednak niższa niż Radziwiłłowie):

Czwarty pijak, z natury mało się różniący od szalonego, a po pijanu w cale szalony - Karol książę Radziwiłł, wojewoda wileński. Małachowski zabijał ludzi winem, jako się opisało wyżej. Radziwiłł zabijał orężem. Nic to było u niego strzelić w łeb człowiekowi jak psu, lecz takie przypadki możno poczytać za ordynaryjne w domu i familii Radziwiłłów. Tak robili stryjowie i bracia jego, wyjąwszy ojca, hetmana wielkiego litewskiego, który tak trzeźwy, jak pijany był bardzo powolnej natury, zabójstwa więc w pijaństwie popełniane, nie jemu samemu właściwe, nie dystyngwowały go. Ale się dystyngwował najszkaradniejszymi akcjami, publicznie w największej kompanii po pijanu pełnionymi. Mazał się przyrodzeniem i kazał dawać ognia na pochowanie Radziwiłła jakoby zrodzonego i zmarłego (jaśniej tego tłomaczyć nie mogę, przez wzgląd na uczciwość). Prócz takiej rozpusty drugą zabawą jego pijaństwa były żarty bolące z tego i owego konfidenta. Skropić kijem z tyłu nieznacznie, pijącemu przybić kielich do gęby aż do zachłystnienia, nalać z tyłu za kołnierz wina leniwo pijącemu, dwom rozmawiającym z sobą z bliska zetchnąć głowy silnie aż do wytryśnienia guzów na czołach, wyrządzać figle sztuczne z obrazą wstydu białej płci - to było najmilszą zabawą Radziwiłła, z trudna kto z jego kompanii wyszedł bez podobnej wyżej wyrażonym obrywki. Ale że tak był szczodry w podarunki, jak był obfity w psoty, nicht się na to nie skarżył. Rozdawał konie z rzędami, pasy bogate, pałasze, pistolety, zegarki, tabakierki i inne rozmaite bogate sprzęty tym, którzy go przyjmowaniem skwierkliwym, ale nie gniewliwym, bolących jego żartów bawić umieli. Wsie nawet dożywociem i całe klucze niskim kontraktem puszczał swego deboszu i rozpusty wiernym kolegom.

Najgorszy i najokropniejszy żart zrobił z Paca, pisarza wielkiego litewskiego, wielkiego swego faworyta i wszelkich rozpust swoich nieodstępnego kolegi. Temu jednego razu grubiańskimi igraszkami swymi tak dokuczył Radziwiłł, że nie mogąc ich ścierpieć dłużej, Pac pogroził mu pojedynkiem. Ale Radziwiłł nie chcąc z nim rozrywać przyjaźni, a chcąc go nastraszyć za owę groźbę, udał, jakby się o nią szalenie na Paca rozgniewał, kazał go natychmiast porwać, w kajdany okuć i wtrącić do więzienia. Nazajutrz kazał go ubrać w śmiertelną koszulę, wyprowadzić na plac w asystencji kata i księdza i dysponować na śmierć. Wszyscy przyjaciele Paca i Radziwiłła struchleli na ten widok, rzucili się Radziwiłłowi do nóg za Pacem, który łzami i lamentami prosił go także o miłosierdzie. Ale Radziwiłł, udając zapalczywą cholerę i czyniąc się głuchym na wszystkie prośby, naglił na Paca, aby klęknął pod miecz, z którym mistrz stał mu nad karkiem. Nareszcie gdy Pac prosił jeszcze o moment do poprawienia spowiedzi, Radziwiłł, będąc już syt żartu, skoczył do Paca z miłym uśmichnieniem: "A widzisz! ja ciebie lepiej nastraszył niż mię ty pojedynkiem!" - Poprowadził tedy Paca na pokoje, w śmiertelnej koszuli, tak jak był na placu, tam mu zaraz ofiarował za ten żart wielkie prezenta, toż dopiero gala wielka i pijatyka na cześć takiego konceptu. Pac, naturalnie śmiercią zmięszany, a potem nagłą radością przejęty, przymuszony będąc w takiej rewolucji krwi do pijatyki, wpadł w chorobę i trzeciego dnia umarł.


http://literat.ug.edu.pl/kitowic/024.htm

Napisany przez: Skrzetuski 29/08/2011, 14:35

Czołem!

QUOTE
w trakcie jednego z sejmów z czasów Władysława IV, Ossoliński zaczął grozić posłowi Stanisławowi Baranowskiemu kijami. Za obrażonym ujęła się cała izba poselska grożąc dumnemu kanclerzowi sądem, ale Ossoliński ostatecznie kary uniknął.


Ossoliński podobno krzyczał do tego posła, podkomorzego drohickiego Stanisława Baranowskiego: "Pamiętaj, baranie, że jeszcze dobiorę się do twojego kożucha!". smile.gif

Napisany przez: korten 29/08/2011, 20:28

"Satyry" Krzysztofa Opalinskiego

Napisany przez: Arbago 12/09/2012, 15:40

Magnaci często zatrudniali na swych dworach chłopów. Przeprowadzali wówczas nawet rozprawy sądowe, na których udowadniali, że owi chłopi to tak na prawdę szlachta. Takie poświadczenie nieprawdy w ówczesnych sądach przechodziło z łatwością. Robili tak, gdyż uważali, że zatrudniona na dworach próżniacza szlachta jest nieprzyzwyczajona do pracy, nie ma szacunku wobec pana. Magnaci często uważali szlachcica za równego sobie jedynie teoretycznie. Zdarzały się przypadki, że magnat skazywał swojego szlacheckiego dworzanina na śmierć bez sądu.
Generalnie jednak magnaci okazywali szlachcie szacunek, gdyż to właśnie z tą szlachtą musieli współpracować, czy to na sejmikach, czy też w życiu gospodarczym oddając im ziemię w dzierżawę.


© Historycy.org - historia to nasza pasja (http://www.historycy.org)