Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Wojny Punickie - szczegolnie wojna nr 3
     
Patrycja
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 84
Nr użytkownika: 190

 
 
post 27/10/2003, 20:36 Quote Post

Pilnie potrzebuje informacji na temat III wojny punickiej.
Moga to byc ciekawostki, taktyki walki. Liczy się każda informacja.
(Szukałam w bibliotekach, ale w mojej małej mieścince są tylko 2 małe biblioteki i nie znalazłam za wiele informacji)
Proszę pomóżcie mi.
Pozdrawiam. Pati.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
Rothar
 

Primus Lictor
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.682
Nr użytkownika: 176

Krzysztof Bylinowski
Stopień akademicki: mgr nauk ekonom.
 
 
post 28/10/2003, 7:55 Quote Post

Kartagina, która została pokonana w wyniku II wojny punickiej musiała zapłacić wysoką kontrybucję. Dzięki swojej potędze handlowej, choć osłabiona potrafiła się wywiązać z warunków pokoju. W Kartaginie kwitnie ożywiony handel z plemionami tubylczymi, rozwijają się plantacje i rzemiosło. Ten wzrost siły kartaginskiej zaczął powodować niepokój u Rzymian (szczególnie w wyższych sferach i u kupców).
Większym zagrożeniem natomiast okazał się Masynissa - król Numidii, który sprzymierzony wcześniej z Rzymem stale atakował Kartaginę. Problemem stało się to, że Rzymianie nie zezwolili Kartagińczykom na rozpoczęcie działań wojennych, tym samym państwo stawało się bezsilne.
Po pewnym czasie Kartagińczycy zniecierpliwieni zdecydowali się na własną rękę zaatakować państwo Masynissy. Spowodowało to oburzenie Rzymian - przede wszystkim Marka Porcjusza Katona (Starszego). Uważał on, że Kartagina może nadal zagrozić Rzymowi (co było oczywistą nieprawdą). Każde swoje przemówienie miał kończyć słowami: "A Kartagina winna być zniszczona!".
W roku 149 p.n.e. rozpoczęła się wojna między Numidią i Kartaginą. Rzym zadeklarował w tym momencie wojnę Kartaginie, gdyż uważał to za pogwałcenie traktatu pokojowego z 201 roku p.n.e.
Kartagińczycy od początku starali się zabiegać o zawarcie pokoju. Rzymianie odpowiedzieli na to rozkazem opuszczenia miasta przez Kartagińczyków, gdyż zamierzano je zburzyć. Na to oczywiście nikt się nie mógł zgodzić.
W krótkim czasie, pracując w dzień i noc pracowali mieszkańcy miasta przy budowie umocnień. Rzymianie rozpoczęli długie, trzyletnie oblężenie miasta. Kartagińczycy byli jednak bez szans. W końcu miasto pada w roku 146 p.n.e., zwycięskich Rzymian prowadzi do szturmu wnuk Scypiona Afrykańskiego - Scypion Emilianus. Walki uliczne trwały jeszcze tydzień, zanim wojska Republiki zdobyły akropol kartagiński - Byrsę.
Senat rzymski decyduje się miasto spalić doszczętnie. Pożar trwa szesnaście dni. Na koniec przez zburzone doszczętnie miasto przeorano pługiem bruzdę, co miało symbolizować, że miasto to jest przeklęte i nigdy już nie powstanie na nowo. Państwo kartagińskie wcielono do Republiki jako prowincję Africa, 50 tysięcy Kartagińczyków sprzedano w niewolę.
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
Qltura
 

Ja�nie Absolutnie O�wiecony
*****
Grupa: Administrator
Postów: 688
Nr użytkownika: 2

 
 
post 28/10/2003, 17:18 Quote Post

Oto co znalazłem w sieci:

Oficjalną przyczyną III wojny punickiej było starcie Kartagińczyków z królem numidyjskim Masynissą. Rzymianie uznali to za naruszenie traktatu pokojowego z 201r. Lecz Rzym, w którym rządził Marek Porcjusz Kato ostateczne rozprawienie z Kartaginą, która politycznie i militarnie już nic nie znaczyła ale nastąpił tam wspaniały rozkwit handlu, gospodarki (głownie sadownictwa i uprawy winnej latorośli). Katon demonstrował w senacie figi z sadów kartagińskich jako dowód żywotności nieprzyjaciela a każde swe przemówienie kończył słynnym: Centrum censeo Carthaginem esse delendam (poza tym sądzę, że Kartagina powinna być zniszczona).

III wojna punicka
Rzymianie zażądali od Kartagińczyków wydania broni, opuszczenia miast i osiedlenia się minimum 15km od morza. Nawet pokojowo nastawione władze Kartaginy musiały odrzucić to ultimatum i stanąć do beznadziejnej walki. Kartagińczycy przez 3 lata stawiali bohaterski, zaciekły opór (oddawano wszelkie wyroby metalowe, które potem przetapiano na broń; kobiety ścinały warkocze i oddawały je jako powrozy). Kartagiński opór złamał dopiero Publiusz Korneliusz Scipio Emilianus, który odciął dowóz żywności o miasta i przepuścił szturm na głodnych Kartagińczyków. Scypion Afrykański Młodszy chciał ocalić bohaterskie miasto, lecz rozkaz Rzymu był wyraźny: Kartaginę zrównać z ziemią. Rzym uzyskał nową prowincję - Afrykę.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
Aecjusz
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 48
Nr użytkownika: 112

 
 
post 29/10/2003, 16:14 Quote Post

Rzeczywiście informacje na temat trzeciej wojny punickiej są bardzo skromne. Wiadomo ogólnie, że w 149 roku p.n.e. Rzym wypowiedział wojnę Kartaginie. Kampania 148 roku nie przyniosła Rzymianom żadnego rozstrzygnięcia. Pospiesznie (na powrót) ufortyfikowana Kartagina stawiła zacięty opór. W roku 147 komendę nad armią rzymską na froncie punickim objął Publiusz Korneliusz Scypion Emilianus, syn pogromcy Partów Lucjusza Emiliusza Paulusa i przybrany wnuk Publiusza Korneliusza Scypiona Africanusa, pogromy Hannibala. Nowy głównodowodzący od razu opasał Kartaginę szczelną blokadą od strony morza i lądu. Długotrwałe oblężenie (miasto nie było na to przygotowane) zaczęło dziesiątkować mieszkańców i punicką armię. Gdy Rzymianie uznali, że Kartagina jest już dostatecznie osłabiona, legiony Emilianusa przypuściły generalny szturm w następnym roku. Po krwawym szturmie armia rzymska wdarła się do miasta, które zostało zdobyte dopiero po bardzo ciężkich walkach ulicznych. (Ernest i Trevor Dupuy - Historia Wojskowości (starożytność - średniowiecze)


Max Cary "Dzieje Rzymu" Tom 1

W latach 149-148 p.n.e. armia rzymska okrążyła Kartaginę, ale stała pod murami miasta bezradnie nie mogąc sobie poradzić z jej potężnymi fortyfikacjami i zaciętym oporem punickiego garnizonu po mistrzowsku kierowanego przez świetnego taktyka i sapera – Hazdrubala. Rzymianom nie udało się nawet uszczelnić pierścienia oblężenia. Dodatkowo lotne kolumny Hazdrubala nieprzerwanie szarpały rzymskie linie komunikacyjne. Oblężenie miasta nie posunęło się o krok aż do roku 147, gdy komendę objął młody generał – Publiusz Korneliusz Scypion Emilianus. Jego taktyka opierała się jednak nie na błyskotliwej strategii, lecz na sile uderzenia. Na rozkaz Emilianusa rzymskie legiony nieustannie (przez prawie dwa lata) wgryzały się w grube mury miasta, nie dając coraz bardziej osłabionej głodem i chorobami armii punickiej chwili oddechu. W końcu Rzymianie przebili się przez zewnętrzne mury fortecy, zaś po tygodniu zaciekłych walk ulicznych wdarli się do cytadeli, gdzie resztki punickiego oporu zostały złamane.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
Rothar
 

Primus Lictor
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.682
Nr użytkownika: 176

Krzysztof Bylinowski
Stopień akademicki: mgr nauk ekonom.
 
 
post 29/10/2003, 16:46 Quote Post

Możesz jeszcze wiele się dowiedzieć ze strony www.barca.fsnet.co.uk/carthage-destruction.htm - na stronce jest dokładny opis zburzenia Kartaginy, wraz z reprodukcją obrazu, dotyczącego powyższego tematu (tyle, że po angielsku).
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
Gryzio
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.078
Nr użytkownika: 60

 
 
post 24/01/2004, 7:47 Quote Post

Rzym vs Kartagina

Po usunięciu się z Italii Pyrrusa, panowanie Rzymu objęło cały półwysep, aż po rzekę Pad. Federacja Italska swój pierwszy egzamin zdała celująco, teraz czekał na nią jednak dużo trudniejszy przeciwnik-Kartagina. O tym, czym było to fenickie miasto nie ma sensu pisać, bo zakładam że piszę dla ludzi, którzy podstawy historii znają Dużo ciekawszą jest kwestia kto odpowiada za rozpętanie tego konfliktu, który potomność nazwie Wojnami Punickimi. Historycy już od dawna nad tym dywagują. Generalnie, jeśli chodzi o I Wojnę Punicką , ostrożnie przychylam się do poglądu M. Cary’ego i H. Scullarda, jej wybuch był rezultatem zbiegu niepomyślnych okoliczności, za które odpowiedzialność ponoszą w równym stopniu obaj adwersarze. Natomiast upieram się przy tezie, że Kartaginę pokonali w równym ( a może i większym ) stopniu co Rzymianie, ich greccy socii navales z płd. Italii i pieniądze kapuańskiej finansjery. Niewątpliwie zdobycie Sycylii (a następnie Sardynii i Korsyki) i opanowanie zach. części Morza Śródziemnego, a później odparcie ostatniej inwazji galijskiej, i zajęcie doliny Padu, spowodowało okrzepnięcie Republiki. Wydaje mi się, że II Wojna Punicka to jednak osobista inicjatywa rodu Barkidów. Oczywiście można mówić o upokarzających warunkach postawionych Kartaginie, i prewencyjnym ataku Hannibala. Nie bardzo w to wierzę. Nie ma w sumie dla mnie wielkiego znaczenia kto naruszył traktat w sprawie Saguntu, ale faktem jest ,że rzymscy posłowie zostali spławieni przez Hannibala. Świadczyłoby to o determinacji i wyrachowaniu młodego Barkidy, stawiającego przed faktem dokonanym nie tylko Rzym, ale i swe rodzinne miasto. Inna sprawa, że kartagińska Rada Starszych poparła ( choć nie jednomyślnie-stronnictwo Hannona) decyzję Hannibala.
W Rzymie również długo ważyły się losy wypowiedzenia wojny, nie sprzyjała temu sytuacja. Republika bardziej interesowała się wówczas tym co działo się na zach. wybrzeżu Adriatyku w Dalmacji. Początkowo w senacie dominowało pokojowe stronnictwo Fabiuszy. Domagało się ono rozwiązania sporu drogą dyplomatyczną. Historycy piszą, że oponenci ich Emiliusze i Korneliusze uzyskali większość w Senacie po 222 r pne. To swoiste stronnictwo Jastrzębi, ugięło się jednak, przed autorytetem Kwintusa Fabiusza (późniejszego Kunktatora) i posłów do Kartaginy wysłano( chyba więc jeszcze wtedy dominowali w senacie stronnicy pokoju). Fakt, że Rada Kartaginy ujęła się za Hannibalem co de facto oznaczało wojnę. Wojnę której tak naprawdę nie chciała ani Kartagina, ani Rzym ( mowa o senatach obu miast). Chciał jej za to na pewno Hannibal i kilku patrycjuszy rzymskich, lecz moim zdaniem wszystko to działo się zgodnie z przewidywaniami młodego Barkidy.


Państwo Barkidów w Hiszpanii to twór ciekawy, śmiem twierdzić, że gdyby miało nieco więcej czasu, mogło się okazać niezwykle trudnym przeciwnikiem dla Rzymu. Tu powracam do kwestii wywołania przez Hannibala II Wojny Punickiej. Na nieszczęście ( Kartagińczyków ) Hannibal nie nadawał się na budowniczego państwa. Jego późniejsza działalność na dworach władców hellenistycznych to raczej anegdoty, zresztą był wtedy niemal starcem.
Na razie był 25-26 letnim zabijaką, kiedy w Nowej Kartaginie został zasztyletowany jego szwagier- Hazdrubal. Ten ostatni chyba jako jedyny z klanu Barkidów, miał sentyment do nowej, hiszpańskiej ojczyzny i przez niemal dziewięć lat panowania, świetnie nią zarządzał.
Hannibal.....hmmm.....uważam, że gdyby przez kolejne lata konsolidował iberyjskie władztwo, Rzym dałby mu spokój. Hiszpania jako taka, była zbyt odległa, a Republika najpierw musiała odpierać ostatnie najazdy Gallów znad Padu, następnie pacyfikowała i zasiedlała te tereny, wreszcie zainteresowała się wybrzeżem Illyryjskim po drugiej stronie Adriatyku.
Nawet po ataku Hannibala na Sagunt, frakcja pokojowa w Senacie dążyła do porozumienia z Kartaginą, co prawda wyłączając z tego Hannibala.
Nie twierdzę, że skonsolidowanie państwa Barkidów w Hiszpanii byłoby łatwe, w końcu tamtejsze ludy były dość wojownicze, ale zręby zostały już stworzono przez 18 lat rządów Hamilkara i Hazdrubala.
Hannibal wybrał inną drogę, szybką konfrontację z Rzymem na jego własnym terytorium. Trzeba przyznać, że oprócz niewątpliwych talentów strategiczno -taktycznych, był również geniuszem w dziedzinie logistyki.
Miał atuty.....srebro z andaluzyjskich kopalń, kilkudziesięciotysięczną armię przywiązaną do swej osoby i uzbrojoną min. w znakomite hiszpańskie miecze, a także świetne rozeznanie ( wywiadowcy i szpiedzy) terenów , przez które będzie maszerował. Nie miał jednego.....porządnej floty i tu liczył na Kartaginę. Niestety niesłusznie. Miasto nie posiadało już takich możliwości budowlanych ( utrata zagłębia drewna na Sardynii i Korsyce). Flota, którą tworzono za hiszpańskie srebro nigdy nie dorówna Rzymskiej. Była jeszcze jedna możliwość i na tym opierał się cały plan wodza; oderwanie od Rzymu jego italskich sprzymierzeńców, wtedy i flota, i armia rzymska niewątpliwie by stopniała.
Co do stosunku sił przeciwników: armia Hannibala była oczywiście zawodowa, tekst o 90 000 wyruszających z Hiszpanii jest mało wiarygodny. Druga wymieniana liczba 50-60 000 chyba oddaje rzeczywistość. Kolejną bzdurą jest informacja o straceniu po drodze ( szczególnie przez Alpy) ponad połowy armii. Słonie to faktycznie mogły wyzdychać, w końcu wędrówki po górach i lodowcach to nie ich ulubiony sposób spędzania wolnego czasu . Zakładając, że Hannibal zszedł z Alp z 20 000 pieszych i 6000 jazdy+ 1 słoń, liczby te są wiarygodne, nie znaczy to, że cała reszta wykitowała po drodze. Hannibal musiał zapewnić sobie kontakt z Hiszpanią, a z braku floty ubezpieczył oddziałami wojska całą drogę ,aż do Ligurii. Prowadzone w ostatnich kilkunastu latach badania archeologiczne potwierdziły obecność punicko- iberyjską w różnych punktach tej trasy, obecność zaznaczoną o tyle silnie, że nie mogła ograniczać się li tylko do przemarszu armii.
Rzym miał oczywiście armię obywatelską. Wspomagana była przez italskich sprzymierzeńców, na których ciążył obowiązek wystawiania kontyngentów wojskowych bądź okrętów z załogami. Teoretycznie federacja italska miała rezerwy, facetów zdolnych do służby ,w granicach 700 000. O tym pisze większość historyków od Polibiusza począwszy. W rzeczywistości zmobilizowanie takiej liczby ludzi było logistycznie ani gospodarczo nierealne. Trzeba ocenić, że w pierwszej fazie wojny Rzymianie mogli zmobilizować ok. 100 000- 120 000 ludzi w kilku armiach i garnizonach chroniących większe miasta do tego dochodziła flota 120-200 okrętów ( liczby nieprecyzyjne- nie wiadomo ile statków było sprawnych) część na Adriatyku.

Nikogo w całej swej historii, nie darzyli Rzymianie taką nienawiścią jak Hannibala. Przez to, obraz przekazany przez historiografię rzymską, albo pro-rzymską. musi być tendencyjny. Ten obraz ulegnie nieco zmianie w okresie cesarstwa II w n.e.
Współcześni historycy próbują teraz odtworzyć sylwetkę psychologiczną Punijczyka.
Na pewno Hannibal swą niechęć do Rzymu miał niemal zakodowaną w genach. Anegdota o jego dziecięcej przysiędze w świątyni Melkara, wcale nie musi być fikcją. Jego ojciec -Hamilkar odebrał koniec I Wojny Punickiej i późniejszą politykę Rzymu z pozycji siły, jako osobiste upokorzenie. Jego plan stworzenia w Hiszpanii królestwa, do którego wciągnął swych synów i zięcia, generalnie miał być tylko etapem na drodze do pokonania Rzymu.
Hannibal rozumował podobnie. Walcząc w Italii nie przewidział jednego, wierność sojuszników Rzymu ,poza nielicznymi wyjątkami pozostała w zasadzie nienaruszona. Po latach na dworze Antiocha III, podobno uważał, że jego błędem było postawienie na południowo italskie ludy, zamiast na świeżo podbitych Galów Przedalpejskich.
Jednak w czasie swej 15 letniej kampanii na Półwyspie Apenińskim pozostał niepokonany i jedynie swej nieprzeciętnej inteligencji i charyzmie zawdzięcza to, że tak wielonarodową armię umiał utrzymać w posłuchu. Trebia, J. Trazymeńskie czy Kanny to dowody jego geniuszu. Wg. mnie jego klęska zaczęła się w momencie opanowania przez młodego Scypiona Nowej Kartaginy w Hiszpanii-210r p.n.e. Będę się upierał, że tak naprawdę to właśnie Hiszpania była kluczem do zwycięstwa w tej wojnie. Co więcej, to już dosyć śmiała teoria, uważam że zajęcie hiszpańskiego władztwa Barkidów, dało Rzymowi impuls i środki do dalszych podbojów na wschodzie ( Macedonia, Grecja, Azja Mniejsza ). Rzym był 15 letnią wojną na swym terytorium wyczerpany gospodarczo i demograficznie. Zdobyto oczywiście łupy w bogatych miastach ( Syrakuzy, Kapua, Tarent ), co roku wpływało z Kartaginy 200 talentów kontrybucji, ale to były znikome sumy w porównaniu z nakładami poniesionymi w czasie wojny. Tak naprawdę to srebro z kopalń w górach Sierra Morena sfinansowało najpierw odbudowę italskich zniszczeń, a potem kampanie na wschodzie. Co więcej mało kto wie, że wśród żołnierzy rzymskich biorących udział w walkach z Antiochem III, a później z Perseuszem, przynajmniej trzecia część pochodziła z nowej hiszpańskiej prowincji. Iberowie okazali się całkiem dobrym materiałem na żołnierzy, a słynne miecze hiszpańskie zdecydowanie poprawiły indywidualne zdolności legionistów w walce wręcz.
Wracając do Hannibala, na pewno opuszczając Italię czuł rozgoryczenie, jednak nie zawahał się przerzucić wojsko do Afryki. Bitwa pod Zammą to jego kompromitacja, może miał zły dzień? I tu jako wielbiciel historii alternatywnej, nie mogę się oprzeć pokusie pytania, ciekawe co by było gdyby armia rzymska została pod Zammą zniszczona, a Scypion poległ lub dostał się do niewoli..........
Moje spekulacje na temat ostatniej fazy II Wojny Punickiej...
Hannibal ze swą armią ( 10 000-15 000 ludzi) wylądował w Afryce jesienią 203r p.n.e. I tu jest pierwsza moja wątpliwość ....po co tak naprawdę Kartagina wezwała Hannibala z Italii? Nie zapominajmy , że trwał rozejm ze Scypionem, a posłowie puniccy bawili w Rzymie, by ustalać warunki pokoju. Pytanie, czy wycofanie armii Hannibala było podyktowane obawą przed oblężeniem miasta przez Sypiona?- chyba nie, zamiary rzymskiego wodza były przecież zupełnie inne, przecież nie zdołał on opanować nawet dużo mniejszej i słabiej ufortyfikowanej Utyki, poza tym, nawet po Zammie bardziej interesowało go zakończenie wojny, niż rzucenie Punijczyków na kolana, a sam fakt negocjacji z przedstawicielami senatu Kartaginy też świadczy o tym, że oblężenie miasta nie było w jego planach.. Uważam, że wycofanie wojsk Hannibala z południa Italii mogło być jednym z warunków rzymskich senatorów, poprzedzających podpisanie traktatu pokojowego. Republika tak naprawdę pragnęła zakończyć wreszcie wojnę, ziemie italskie były przecież zniszczone i osłabione demograficznie. To, że pokoju nie podpisano jeszcze w 203 r p.n.e. należy chyba przypisać działalności w senacie kartagińskim stronnictwa Barkidów, które liczyło na to, że mimowolna "pokojowa" decyzja o odwołaniu Hannibala z Italii, uczyni realną ,próbę pokonania armii Scypiona.
Hannibal wylądował w pobliżu posiadłości rodowych Barkidów, to również fakt bezsporny....współcześni historycy interpretują to obawami wodza o własne bezpieczeństwo w Kartaginie, mógł stać się kartą przetargową dla stronnictwa Hannona, przy zawarciu pokoju z republiką. Oddalony był też od armii Scypiona i mógł w spokoju powiększać i ćwiczyć swoje wojsko.
Oficjalnie rozejm został zerwany wiosną 202 r p.n.e. Kartagińczycy zagarnęli ogromny konwój statków transportujących zaopatrzenie dla rzymskiej armii w Afryce. Statki zaskoczone przez burzę osiadły na mieliznach niedaleko miasta. Zajęcie towarów ze statków oznaczało zerwanie rozejmu, ale nawet wtedy Scypion wysłał swych oficerów , by nakłonili senat Kartaginy do zwrócenia zaopatrzenia, podobno dowiedział się kilka dni wcześniej ,że senat Rzymu zatwierdził jego propozycję traktatu pokojowego i wódz liczył na koniec wojny. Podobno posłowie rzymscy zachowywali się jednak arogancko i większość senatorów punickich była za odprawieniem ich z niczym. W drodze powrotnej okręty rzymskie zostały napadnięte przez kilka jednostek kartagińskich i choć posłom udało się uciec zrobiło to zapewne na Scypionie fatalne wrażenie ( podejrzewam, że mogła być to prowokacja stronnictwa Barkidów).
Kolejny problem to motywacje samego Hannibala, czy zdawał on sobie sprawę z przewagi Rzymu i nawet zwycięstwo pod Zammą niewiele by dawało? Czy jego niemal chroniczna nienawiść do Rzymu popchnęła go do walki ( przecież po ucieczce z Kartaginy w 195 r p.ne., będąc na dworze Antiocha III usilnie nakłaniał króla do wojny z republiką)? Czy liczył, że pokonując Scypiona wynegocjuje dla ojczyzny lepsze warunki pokoju ( Rzym był osłabiony, ale na pewno nie darował by kolejnego upokorzenia, choć wysłanie kolejnej armii zajęło by zapewne kilka lat)?
Oczywiście ,że kluczem do bitwy pod Zammą była przewaga jazdy po stronie rzymskiej i Hannibal o tym wiedział. Prawdopodobnie liczył, że jego słabsza konnica, odciągnie z pola walki jazdę wroga. Jego pierwszy błąd to zbyt długie zwlekanie z bitwą. Podobno Massynisa przywiódł do Scypiona swe oddziały-4000 jazdy i 6000 pieszych- dopiero dzień lub dwa przed bitwą. Hannibal niepotrzebnie czekał, chyba szwankował jego zwiad. Ale jeśli już dopuścił do połączenia sojuszników, wtedy powinien właśnie zwlekać z wydaniem bitwy. Massynisa miał spore problemy, nie tylko w podbitym niedawno kraju Syfaxa, ale i z własnymi wodzami szczepowymi, którzy nie chcieli się mu podporządkować. Możliwe, że ich oddziały konnych Numidów, stopniowo by się przyłączały do wojsk Hannibal.
Przypuśćmy jednak ,że do bitwy dochodzi. Atak 80 słoni Hannibala na centrum legionistów, okazał się fiaskiem. Zapewne lepiej by było, ubezpieczyć nimi skrzydła, swojej słabszej jazdy, albo zupełnie przenieść słonie na lewe skrzydło, gdzie naprzeciw stała rzymska jazda Leliusza, a całość konnicy umieścić na prawym skrzydle i zaatakować nim jazdę Massynisy. Kawaleria rzymska miała by zapewne kłopot w sforsowaniu skrzydła chronionego przez słonie i np. procarzy.
Konie drażnił widok i zapach tych zwierząt, choć zapewne konie Numidów znosiły go lepiej.
Ale to tylko takie moje dywagacje....
Przegrał Hannibal, przegrała Kartagina.......... III Wojnę Punicką 149-146r p.n.e.- możemy sobie darować, nie bardzo lubię omawiać przebiegu egzekucji.....tym niech się zajmuje Kartagiński Instytut Pamięci Narodowej.....


Gryzio
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
Ikswonarab
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 266
Nr użytkownika: 24

 
 
post 24/01/2004, 11:48 Quote Post

hehe tekst z histmaga??
poza tym Patrycja prosiła o III wojne punicką, której nie raczyłeś napisać cool.gif

jak jeszcze potrzebujesz info o tej wojnie to pisz

ikswonarab@interia.pl
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
Gryzio
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.078
Nr użytkownika: 60

 
 
post 24/01/2004, 12:22 Quote Post

QUOTE(Ikswonarab @ Jan 24 2004, 12:48 PM)
hehe tekst z histmaga??
poza tym Patrycja prosiła o III wojne punicką, której nie raczyłeś napisać  cool.gif

jak jeszcze potrzebujesz info o tej wojnie to pisz

ikswonarab@interia.pl

Nie wiem kto to jest Patrycja...i nie potrzebuję info o jakiejkolwiek wojnie biggrin.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Ikswonarab
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 266
Nr użytkownika: 24

 
 
post 24/01/2004, 21:28 Quote Post

Tu się nie popisałeś, tongue.gif wpierw przeczytaj o co prosi autorka - Patrycja, a potem pisz, prosiła o informację odnosnie III wojny punickiej
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
Jasnogród
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 783
Nr użytkownika: 50

 
 
post 25/01/2004, 14:54 Quote Post

QUOTE
Generalnie, jeśli chodzi o I Wojnę Punicką , ostrożnie przychylam się do poglądu M. Cary’ego i H. Scullarda, jej wybuch był rezultatem zbiegu niepomyślnych okoliczności, za które odpowiedzialność ponoszą w równym stopniu obaj adwersarze.


A mi się zdaje,że wojnę rozpoczęli Rzymianie,bo tak lubieli.
QUOTE
W Rzymie również długo ważyły się losy wypowiedzenia wojny, nie sprzyjała temu sytuacja

Dla Rzymian zawsze była odpowiednia sytuacja do napadania na innych.Po wojnie z Pyrrusem,zaczęli I wojnę z Kartaginą,po drugiej punickiej od razu napadli na Macedonię,potem szybciutko na Antiocha III itd.
QUOTE
Hannibal.....hmmm.....uważam, że gdyby przez kolejne lata konsolidował iberyjskie władztwo, Rzym dałby mu spokój. Hiszpania jako taka, była zbyt odległa, a Republika najpierw musiała odpierać ostatnie najazdy Gallów znad Padu, następnie pacyfikowała i zasiedlała te tereny, wreszcie zainteresowała się wybrzeżem Illyryjskim po drugiej stronie Adriatyku.

Rzym nie dałby mu spokoju,nigdy,przenigdy!Nie dał spokoju nawet słabiutkiej Kartaginie i zburzył ją.Czemu ?
Hiszpania nie była zbyt odległa,po wyparciu Punijczyków od razu ustanowiono tam prowincję i przystąpiono do walk z tubylcami.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
Rothar
 

Primus Lictor
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.682
Nr użytkownika: 176

Krzysztof Bylinowski
Stopień akademicki: mgr nauk ekonom.
 
 
post 25/01/2004, 18:35 Quote Post

QUOTE(Jasnogród @ Jan 25 2004, 03:54 PM)
Rzym nie dałby mu spokoju,nigdy,przenigdy!Nie dał spokoju nawet słabiutkiej Kartaginie i zburzył ją.Czemu ?

Bo imperialiści zawsze zostają imperialistami, ale to chyba każdy wie wink.gif
A niektórych gryzło sumienie, że państwo, które - ba! Spróbowało zagrozić Republice, nadal istnieje. Gdyby nie było zniszczone oznaczałoby słabość Rzymu - tak mogli przynajmniej myśleć sami Rzymianie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
Patrycja
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 84
Nr użytkownika: 190

 
 
post 25/01/2004, 20:51 Quote Post

Po pierwsze dzięki wszystkim za informacje smile.gif bardzo mi się przydały.
QUOTE
A mi się zdaje,że wojnę rozpoczęli Rzymianie,bo tak lubieli.


Zgodze się tutaj z Jasnogrodem. Rzymianie po prostu dążyli do rozwoju swojego państwa i najechali na tereny, które wówczas posiadała Kartagina, a przed najazdem Kartagińczycy zapewne nie mieli niec do rzymian.

QUOTE
Rzym nie dałby mu spokoju,nigdy,przenigdy!Nie dał spokoju nawet słabiutkiej Kartaginie i zburzył ją.Czemu ?

Zainteresowały mnie te wojny i zebrałam trochę informacji na ten temat. W jednej książce było napisane, że przyczyną III wojny punickiej było to że Kartagina weszła w zatarg z państwem Numidyjskim, ponieważ państwo to zaczęło najeżdżać na Kartagine, a ona odpowiedziała tym samym. Rzym uznał to za pogwałcenie traktatu z 201r który mówił o tym że Kartaginie nie wolno najeżdżać na sprzymierzeńców Rzymu. To był predekst do zniszczenia Kartaginy.
A w innej książce było napisane, ze Rzymianie bali się, ze Kartagina odzyska swoja dawną potęgę, ponieważ zaczęła się gwałtownie rozwijać. Katon przyniósł nawet na obrady senatu gałązkę z drzewka oliwnego, która niby pochodziła z Kartaginy na znak rozwoju państwa i powiedział swoje słynne "Ceterum censeo Carthaginem esse dalendam" czyli poza tym sądze że należy zniszczyć Kartaginę.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #12

     
Rothar
 

Primus Lictor
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.682
Nr użytkownika: 176

Krzysztof Bylinowski
Stopień akademicki: mgr nauk ekonom.
 
 
post 31/01/2004, 21:03 Quote Post

Nie doszedłem do głębokich materiałów źródłowych, ale może cała ta sytuacja z tego, że zniszczenie Kartaginy było łatwym łupem, a dla człowieka, który by tego dokonał związywało poparcie polityczne w Rzymie, bo to hasło populistyczne.
Łatwe zyski przy małych stratach, przebiegłość polityczna, narzędzie do walki o wpływy wewnątrz państwa, Katragina tylko jako pionek, co Wy na to?
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

     
Adam Zwoiński
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 191
Nr użytkownika: 1.203

 
 
post 25/03/2005, 18:55 Quote Post

Niezależnie od cassus belli wojen punickich uważam, że były one nie do uniknięcia, stawką w nich było panowanie nam basenem Morza Śródziemnego.
W geopolityce panuje zasada, że dwa mocarstwa, które prowadzą agresywną polityke podbojów nie moga się tolerowac na tym samym terytorium, przykładów w historii jest wiele
Rzym wyszedł z tej konfrontacji zwycięsko gdyz miał większe mozliwości mobilizacyjne
Tematem do dyskusji jest natomiast czy ówczesna armia rzymska górowała nad kartagińską
Jeśli chodzi o ciężką piechotę to wyżej stały legiony ale w skład obu armi wchodziły i inne formacje
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
sargon
 

IX ranga
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 5.805
Nr użytkownika: 4.555

Stopień akademicki: mgr inz
 
 
post 27/03/2005, 13:05 Quote Post

QUOTE(Adam Zwoiński @ Mar 25 2005, 07:55 PM)
Tematem do dyskusji jest natomiast czy ówczesna armia rzymska górowała nad kartagińską
Jeśli chodzi o ciężką piechotę to wyżej stały legiony ale w skład obu armi wchodziły i inne formacje
*


Racja, piechota legionowa była lepsza od wojsk pomocniczych armii Hannibala (od Iberów, a zwłaszcza od Celtów), natomiast piechota afrykańska reprezentowała, myslę, ten sam poziom wyszkolenia (oraz uzbrojenia, ale dopiero po bitwie nad jeziorem Trazymeńskim). Ponadto, pod Zamą weterani Hannibala z Italii trzymali się kilka godzin pod naporem wojsk Scypiona.
Natomiast jazda rzymska była cieniutka, nieliczna i słabo wyszkolona (w ogóle jazda była traktowana w Rzymie nieco po macoszemu), widac to zwłaszcza w bitwie pod Kannami, gdzie jazda Hazdrubala na lewym skrzydle po prostu zmiotła w jednej chwili jazdę rzymską (za sprawą przewagi liczebnej, wyszkolenia i uzbrojenia), natomiast teoretycznie słabe formacje Numidów związały przez ten czas walką rzymską jazdę przymierzeńczą



Do tematu:
trzecia wojna punicka, rozpoczęta w wyniku zatargów między Masynissą i Kartaginą, która złamała warunki traktatu pokojowego z 201 r pne, zakazującego jej m.in. prowadzenia wojen w Afryce bez zgody Rzymu. Nota bene zatarg został spowodowany stronniczością Rzymu poproszonego przez obie strony o arbitraż przy dzieleniu spornych terytoriów. W wyniku Rzym miał w końcu okazje, by "legalnie" i zgodnie z prawem zniszczyć Kartaginę, której paradoksalny rozwój po drugiej wojnie punickiej był solą w oku dla rzymskich senatorów. Co godne uwagi, Rzym zaatakował Kartaginę dopiero po spłacie przez Miasto ostatniej raty odszkodowania wojennego.
W wyniku najazdów Masynissy w 174 i 165 r Kartagina straciła spore terytoria na granicy z Numidią, m.in. Emporia nad Małą Syrtą. W roku 153 Kartagińczycy postanowili zaatakować Numidów, jednak rzymski sąd rozjemczy nakazał zaprzestanie walk i przyznał na korzyść Masynissy sporne tereny i duze odszkodowanie. W roku 152 z Rzymu przbył kelejny zespół "arbitrów", wsród których znajdował się Marek Porcjusz Katon, jednak Kartagińczycy odmówili poddania się arbitrażowi, powołując się na postanowienia traktatu z 201 r. Rzymianie, wstrząśnięci postawą pokornych dotychczas Kartagińczyków, wrócili do Rzymu (Katon wziął wtedy tą swoją sławną figę). Senat zadecydował o wypowidzeniu wojny Kartaginie, lecz brakowało jeszcze "sprawiedliwego" casus belli. Powód szybko się znalazł, ponieważ rozzuchwalony Masynissa obległ miasto Horoskopa. W odpowiedzi Kartagińczcy wystawili armię która jednak poniosła klęskę i została odcięta na pustyni od źródeł wody. Legaci rzymscy, mający instrukcje pomagać Masynissie, wynegocjowali traktat pokojowy między Masynissą i Kartaginą, który został jednak złamany przez Numidów. Po porażce kartagiński senat wygnał pechowych wodzów i zdecydował się na wysłanie poseltwa do Rzymu, było jednak już za późno. W roku 149 Senat oficjalnie wypowiedział wojne Kartaginie.
Kartagińczycy do końca łudzili się, uznając pokój za możliwy do wynegocjowania. W kolejnym poslestwie apelowali do Rzymian za pokojem, oddali 300 zakładników i wydali Rzymianom cały sprzęt wojenny w mieście - wszystkie zbroje, miecze, tracze, strzały, okręty, katapulty itp. W odpowiedzi usłyszeli, że mają porzucić miasto, które zostanie zburzone i założyć nowe osiedle w odległości min. 15 km od morza. Kartagińczycy nie mogli się oczywiście na coś takiego zgodzić, jeśli chcieli przeżyć, postanowili sie więc bronić do upadłego.
Widac tu, że Rzym nie chciał po prostu doprowadzić Kartagine do ruiny - wystarczyło w tym celu przeciez nałożyć nową kontrybucję itp. Senatorowie po prostu ze strachu zapragnęli zniszczyć państwo, którego sam fakt istnienia spędzał im sen z oczu, podstępnie je przedtem pozbawiwszy praktycznej możliwości obrony.
N razie jednak Miasto szykowało sie do obrony. Sformowano armię polową i oddziały mające bronić monumentalnych umocnień, produkowano nowe uzbrojenie. Godne uwagi jest to, że w godzinie zagłady w wierności zachwiało się tylko jedno znaczne miasto - Utyka, reszta trwała w wnierności do Kartaginy. Dowództwo mista dano wdzowi imieniem Hazdrubal, zas dowództwo armii polowej oddano innemu Hazdrubalowi (wygnanemu wodzowi z poprzedniej wojny, który zebrawszy oddział straceńców nadal wojował z Masynissą). Zaś sam Masynissa wcale się nie kwapił do udzielania pomocy Rzymowi - przeciez sam chciał podbić bogatą Kartaginę, a tu zaczynało wyglądać na to, ze bedzie świadkiem powstania nowej rzymskiej prowincji.
Niedoświadczeni konsulowie rzymscy, Censorinus i Manliusz zaatakowali maisto od strony lądu, gdzie wznosiły się niezdobyte, potrójne mury miejskie. Wszystkie szturmy zostały z łatwością odparte, więc konsulowie rozpoczęli regularne oblęzenie. W tym czesie kartagińska armia polowa nie próżnowała - Rzymianie co i rusz tracili oddziały rozpoznawcza, a zwłaszcza zaopatrzeniowe. w 149 r Manliusz poniósł porażkę w starciu z Hazrubalem pod Nepheris. Jednak bezkarność oddziałow HAzrubala skończyła się gdy na stronę Rzymian przeszedł syn Masynissy, Gulussa (sam Masynissa znarł w początkach 148 r). Jednakże kolejny atak na pozycje HAzdrubala pod Nepheris (148 r) także się nie powiódł. Dyplomacja Kartagińska także nie zasypiała gruszek w popiele - Kartagińczykom udało się wywołac krótkotrwały przewrót w Macedonii, a z synów Masynissy tylko Gulussa wspomagał Rzymian.
Jednak w 148 Rzym wsyłał do Afryki nowego, zdolnego wodza, którym był Scypion Emilianus. Wiosną 147 r Rzymianom pod dowództwem legata Mancinusa omal nie udało sie zdobyć przyczółka wewnątrz miejskich murów (w ogóle Rzymianie zniechęceni potęgą lądowych umocnień atakowali Miasto tylko od strony morza). Hazdrubal opuścił pozycje pod Nephewris zostawiając tam tylko 10 tys żołnierzy pod wodzą Diogenesa. Scypion po kolejnym nieudanym ataku (który jednak prawie oddał Miasto w jego ręce) rozkazał zakończyć szturmy i polecił rozpocząc budowę wału ziemnego odcinającego porty Kartaginy od morza. Kartagińczykom udało się zachamować nieco prace i nawet odnieśli zwycięstwo w bitwie morskiej na wodach zatoki Kram. Rzymianie byli tak zaskoczeni pojawieniem się kartagińskich okrętów wojennych, ze mimo przewagi liczebnej przegrali bitwę. Niestety, następnego dnia Rzymianie zdobyli sporo okrętów zaktwiczonych po zewnętrznej stronie mola.
Na początku jesieni 147 r Scypion zdobył pozycje Diogenesa pod Nepheris. Kartagina nie miała już tym samym żadnej armii polowej. W tym samum czasie porażke ponieśli sprzymierzeni z Miastem Maurowie.
Ostateczny szturm nastąpił w marcu lub kwietniu roku 146. Katragińczycy spodzewali się natarcia od strony portu handlowego, jednak Rzymianie uderzyli na pozycje kartagińskie przy porcie wojennym. Zdobycie miasta juz po wdarciu się za umocnienia zajęło Rzymianom sześć dni.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej