Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Traktaty architektoniczne
     
Gabrielle deMornay
 

Duchesse de Montebello
*****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 742
Nr użytkownika: 4.112

Stopień akademicki: mgr
Zawód: tropicielka staroci
 
 
post 27/07/2008, 22:58 Quote Post

Epoka nowożytna była również epoką wielkich traktatów architektonicznych. Artyści, będący niekiedy pisarzami i poetami, nawiązywali do tradycji rzymskiej (głównie traktatu Witruwiusza De architectura libri decem, odkrytego w 1415 r. przez Poggia w Sankt Gallen). Tworzyli własne traktaty dotyczące sztuki (zazwyczaj architektury i malarstwa), będące źrodłem pomysłów, isnpiracji oraz wiedzy dla późniejszych artystów.

Jednym z pierwszych autorów traktatów był Leon Battista Alberti, który napisał traktat o architekturze, wzorowany na Witruwiuszu, De re aedificatoria libri decem, pisany w l. 1449-1462, a wydany drukiem dopiero w 1485 r. oraz o malarstwie - De pictura z 1435 r. (wydanie włoskie z 1436 r.).

W 1547 r. powstała jedna z ksiąg traktatu Sebastiana Serlia (bodaj V), prace nad traktatem rozpoczęły się w l. 30 XV w. W 1437 r. wydano jako pierwszą IV księgę traktatu: Regole generali d'architettura. W sumie wydano pięć ksiąg traktatu, który pozostał nieukończony (w zamierzeniu miało być 7 ksiąg).
VI księga była kontynuowana przez Francesco i Giuseppe Dattaro.
Księgi I i II traktowały o zagadnienaich perspektywy, wyliczen matematycznych,
ks. III o architekturze antycznej,
ks. IV o porzadkach architektonicznych,
ks. V o architekturze sakralnej.
Serlio miał duży wpływ na późniejszą architekturę doby manieryzmu i baroku, oraz dzięki niemu uksztaltował się typ architektoniczny zwany serlianą (stosowany potem przez Palladia).

Z kolei w 1562 r. powstał traktat Regola delli cinque ordini dell' architettura autorstwa Giacomo Barozziego da Vignola. Zaś w 1583 r. w Bolonii wydano już po śmierci Vignoli Due regole della prospettiva pratica.

Na 1570 r. datuje się traktat Andrei Palladia, Quattro Libri dell'Architettura. Oprócz przykładow starożytnych, Palladio wprowadza do traktatu własne dzieła jako przykłady rozwiązań pomocnych dla architektów przyszlych pokoleń.

Z innych późniejszych traktatów, ważne było dzieło Domenico da Rossiego Studio di architettura civile z l. 1701-1721.

Oprócz włoskich artystów na polu "piśmienniczo-projektowym" działali ludzie z innych regionów Europy.

Jan Vredeman de Vries (któremu najczęściej przypisuje się wymyślenie ornamentu kartuszowo-zawijanego i okuciowego) - w 1608 r. powstała Architektura, a w l. 80 XVII w. Księga o ogrodach.

Wendel Dietterlin - jego traktat został wydany w 1598 r. w Norymberdze: Architectvra. Von Außtheilung, Symmetria vnd Proportion der Fünff Seulen, und aller darauß volgender Kunst Arbeit, von Fenstern, Caminen . W swoich traktatach zamieszczał rozmaite projekty, bardzo często fantastyczne, architektura o bogatyczh formach i bujnej dekoracji.

Jean Le Pautre - można go nazwać "dyktatorem" francuskiej mody artystycznej za panowania Ludwika XIV w. Był także twórcą ornamentu akantowego.Napisał i zilustrował Les divertissements de Versailles wydane w 1674 r. Ryciny Le Pautre'a były wydawane głównie przez Pierre'a Mariette'a, przykładowo w 5-tomowej L'architecture francaise.

Większość traktatów powielała ten sam schemat: opis porządków architektonicznych, teoretyczne i praktyczne porady dla architektów oraz przykłady niedoścignionych dzieł antycznych. Z czasem w traktatach zaczęto wydawać ryciny i projekty ich autorów, nie zawsze ukończone.

Może będzie to dość trywialne pytanie, co myślicie na temat znaczenia i roli traktatów, a takze samodzielnych rycin, w sztuce? Czy rzeczywiście miały taki wpływ na rozwój architektury europejskiej, jaki im się przypisuje? Nie da się ukryć, że niektóre z nich cieszyły się dużą popularnością, a jeszcze dzięki rozwojowi grafiki mogly zostać 'rozmnożone' i rozpowszechnione na terenie całej Europy. smile.gif

Postaram się, jak czas mi da, zamieścić linki do poszczególnych rycin lub traktatów.
Na początek link do traktatu Serlia: http://www.serlio.org/
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
makron
 

Ill.ssimus Arbiter Elegantiae, Cassandrae fil.
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.824
Nr użytkownika: 7.636

Zawód: lekarz mrówek
 
 
post 28/07/2008, 10:06 Quote Post

Myślę, że przy okazji pojawienia się w XV wieku traktatów Albertiego warto wspomnieć o natychmiastowym odzewie z jakim się spotkały propozycje w nich zawarte.
W malarstwie renesansowym odnajdujemy mniej lub bardziej rozwinięte wizje architektury. Architektury faktycznie nieistniejącej, jednak bynajmniej nie będącej jedynie owocem fantazji malarzy. Harmonijna i klasycznie piękna, wpisuje się ona w estetyczne i ideologiczne założenia Odrodzenia. Oto kilka wziętych z brzegu przykładów:
Rafael : Załączony obrazek
Perugino : Załączony obrazek
Signorelli: Załączony obrazek
Renesans, wraz ze swoim zacięciem formowania nowego świata i nowego człowieka dał również impuls do formowania nowego miasta. W praktyce niewiele z tego wyszło: wprawdzie istniały ambitne plany papieży przemiany Rzymu w idealne renesansowe miasto jednak okazały się one mrzonkami. Jedynym chyba udanym przedsięwzięciem tego rodzaju (choć z racji swojej skali powinno być ono chyba traktowane jako eksperyment) była przebudowa Pienzy w latach 60-ych XV wieku zlecona przez papieża Piusa II (Enea Silvio Piccolomini), której głównym architektem był uczeń i współpracownik Albertiego - Bernardo Rossellino.
Na zakończenie mała ciekawostka. Istnieje kilka renesansowych obrazów przedstawiających miasto idealne. Najsłynniejszy z nich jest przechowywany w Urbino, a jego autorem według tradycji miałby być Piero della Francesca lub ktoś z jego kręgu, choć według najnowszych hipotez mógłby to być sam Alberti. Dwa pozostałe obrazy z tej "serii" znajdują się w Berlinie i w Baltimore. Zakładając, że pochodzą z tego samego kręgu, a może nawet zostały namalowane tą samą ręką, wysnuto teorię, że są one ilustracją niezrealizowanych planów przebudowy Rzymu zleconych przez jednego z poprzedników Piusa II, papieża Mikołaja V.
Kluczem do takiej analizy jest obraz z Baltimore, na którym wyraźnie widać budowle jednoznacznie kojarzące się z okolicami Koloseum w Rzymie (sam amfiteatr oraz Łuk Konstantyna):
Załączony obrazek
Obraz z Berlina miałby przedstawiać według tej teorii szeroką aleję, która łączyłaby Plac Św. Piotra z Tybrem (tak jak to czyni obecnie Via della Concilliazione):
Załączony obrazek
Natomiast obraz z Urbino jest uważany za propozycję zabudowy samego placu, wraz z centralną, okrągłą Bazyliką:
Załączony obrazek
Pozdrawiam.
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
Gabrielle deMornay
 

Duchesse de Montebello
*****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 742
Nr użytkownika: 4.112

Stopień akademicki: mgr
Zawód: tropicielka staroci
 
 
post 12/08/2008, 23:34 Quote Post

Hipoteza za atrybuowaniem owych trzech wizji miast idealnych jednej "ręce" wydaje mi się bardzo prawdopodobna, gdyż pod względem formalnym te dzieła wykazują wiele podobieństw. Natomiast kwestia czy to Alberti czy della Francesca (bądź ich uczniowie) jest trudna do rozwiązania, i kto wie, czy uda się dojśc do porozumienia.
Idea stworzenia miast i budowli idealnych inspirowała bardzo wielu artystów renesansowych i późniejszych, ze wzgledu na ideał harmonii i ładu starożytnego, a także, ze względu na doskonałą/boską symbolikę koła i kwadratu.
Jednym z projektów zrealizowanych jest pałac-forteca Caprarola/ Villa Farnese autorstwa Antoniego da Sangallo Mł. Do nich możemy też zaliczyc slynna kaplicę Zygmuntowską (ew. też Wazów) przy katedzre Wawelskiej, a także jej 'pierwowzor' kaplicę biskupa Bakocza w Esztergom na Węgrzech, czy też Tempietto Bramantego. W nich przynajmniej częściowo wyrażała się idea twórcza zawarta w wielu traktatach i projektach, szkoda, że niezrealizowanych. Wiąże się też ona poniekąd z toposem utopii, rozpowszenionym w epoce renesansu przez Morusa - miejsca, które nie istnieje, a zorganizowane jest według ścisłych reguł i zwyczajów. W utopii wszystko musi byc uporządkowane, każda rzecz ma swe określone miejsce, jak i w architekturze wczesnego i jeszcze dojrzałego renesansu.
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
makron
 

Ill.ssimus Arbiter Elegantiae, Cassandrae fil.
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.824
Nr użytkownika: 7.636

Zawód: lekarz mrówek
 
 
post 13/08/2008, 11:32 Quote Post

Jeśli chodzi o tendencje utopijne w architekturze/urbanistyce, warto tu zacytować Tommaso Campanellę, żyjącego na przełomie XVI i XVII wieku dominikanina i autora późnorenesansowej utopii: Miasta Słońca (1602). Utwór ma formę dialogu pomiędzy Kawalerem Maltańskim a żeglarzem genueńskim, który opowiada swoje przygody na morzu, a w szczególności, w odkrytym przez siebie w okolicach równika idealnym Mieście Słońca. Na samym początku zostaje opisany wygląd miasta, którego dominującą cechą nawiązanie do doskonałego kształu - okręgu:

"Wyrasta pośrodku wielkiej równiny wzgórze, na którym stoi większa część miasta; jednak sięgają jego kręgi daleko poza podnóże góry. Miasto ma ponad dwie mile średnicy i siedem mil obwodu; ale ze względu na wzniesienie, ma więcej powierzchni mieszkalnej, niż gdyby było ono na płaskim terenie.
Miasto dzieli się na siedem wielkich kręgów, nazwanych od planet, a przechodzi się z jednego do drugiego przez cztery drogi i przez cztery bramy, wyznaczające cztery kierunki świata. Umocnione jest w taki sposób, że jeśli by zdobyć pierwszy krąg, więcej jeszcze trzeba się natrudzić, by zdobyć każdy kolejny; tak, że siedmiokrotnie trzeba je oblegać, żeby je zwyciężyć. Sądzę wszakże, że nawet i pierwszego kręgu nie da się zdobyć, tak imponujące są umocnienia, wieże, artyleria i fosy.
(...)
Na szczycie góry, pośrodku, znajduje się wielka świątynia wykonana z zadziwiającym kunsztem. (...) Jest ona doskonale okrągła i nie otaczają jej żadne mury, ale stoi na grubych i bardzo pięknych kolumnach. Główna kopuła ma pośrodku mniejszą, z okulusem, znajdującą się dokładnie ponad ołtarzem, który stoi w samym centrum świątyni i jest tylko jeden
." [tłum. moje]

W dalszej części dzieła poznajemy ustrój polityczny i społeczny mieszkańców Miasta Słońca oraz ich cnoty. Propozycja Campanelli jest świetną ilustracją, czy wręcz nawet podsumowaniem renesansowego zamysłu dążenia do doskonałości. W oczach autora, idealne społeństwo tworzy idealne pod względem harmonii i estetyki (opuściłem fragmenty dotyczące ornamentyki budynków i urządzenia wnętrz) miasto, przez co Campanella zbliża się do starogreckiego założenia kalokagathii - nierozerwalnego połączenia piękna z dobrem.
Warto zwrócić uwagę na pewne podobieństwo świątyni opisanej przez Campanellę do świątyni przedstawionej mniej więcej półtora wieku wcześniej na pokazanym wyżej obrazie z Urbino. Jak widać, ideologiczne założenia doskonałości pozostały (przynajmniej we włoskim renesansie) takie same na przekroju całej epoki.
Pozdrawiam.
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
Gabrielle deMornay
 

Duchesse de Montebello
*****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 742
Nr użytkownika: 4.112

Stopień akademicki: mgr
Zawód: tropicielka staroci
 
 
post 14/08/2008, 17:34 Quote Post

W kontekście całej epoki nowożytnej, jej sztuki, utopii Campanelli i Morusa, zastanowił mnie fakt niemal upartego zwracania się ku wzorcom antycznym, ten swoisty fenomen starożytności, która przez całe wieki jako jedyna z okresów kultury cieszyła się niemal nieprzerwanym poważaniem.
Insipracje antykiem są stwierdzone naukowo, jednak mnie od jakiegoś czasu zastanawia dlaczego wybierano właśnie takie wzorce, a nie inne? Czyżby ze wzgledu na ład, harmonię i uporządkowanie, do którego człowiek nawet podświadomie dąży, i którą próbuje odnaleźć w otaczającym świecie, a także ze względu na pradawną obawę przed chaosem i zamętem, obecna np. w wielu mitologiach świata?
Moim wzorem idealnego miasta byłoby 'eklektyczne' miasto ze snów, raczej asymetryczne, będące skrzyżowaniem przecudnego Minas Tirith i Rivendell Elronda z ekranizacji Władcy Pierścieni z wiszącymi mostkami i werandami o delikatnych, pnących się 'a la secesyjnych' portalach oraz z krętymi uliczkami. Mogłoby przypominać w planie mandalę i byłoby zarazem miatem o inspiracjach wielokulturowych: od europejskiego sredniowiecza (głównie romańskiego i preromańskiego), poprzez budowle starożytnego Bliskiego Wschodu, miasta Majów, Inków, aż na Indiach i Egipcie skończywszy.
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 17/08/2008, 11:40 Quote Post

Miasta idealne sa o tyle utopijne, że zakładaja trwanie bez postepu i rozwoju. te wszystkie projekty sa zamkniete.
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
Gabrielle deMornay
 

Duchesse de Montebello
*****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 742
Nr użytkownika: 4.112

Stopień akademicki: mgr
Zawód: tropicielka staroci
 
 
post 19/08/2008, 21:22 Quote Post

Strona wystawy o utopii w archiwach bnf - Utopia - la quete de la societe ideale en Occident: http://expositions.bnf.fr/utopie/index.htm.
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
makron
 

Ill.ssimus Arbiter Elegantiae, Cassandrae fil.
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.824
Nr użytkownika: 7.636

Zawód: lekarz mrówek
 
 
post 23/08/2008, 23:56 Quote Post

QUOTE(Gabrielle de Mornay)
W kontekście całej epoki nowożytnej, jej sztuki, utopii Campanelli i Morusa, zastanowił mnie fakt niemal upartego zwracania się ku wzorcom antycznym, ten swoisty fenomen starożytności, która przez całe wieki jako jedyna z okresów kultury cieszyła się niemal nieprzerwanym poważaniem.
Insipracje antykiem są stwierdzone naukowo, jednak mnie od jakiegoś czasu zastanawia dlaczego wybierano właśnie takie wzorce, a nie inne? Czyżby ze wzgledu na ład, harmonię i uporządkowanie, do którego człowiek nawet podświadomie dąży, i którą próbuje odnaleźć w otaczającym świecie, a także ze względu na pradawną obawę przed chaosem i zamętem, obecna np. w wielu mitologiach świata?


Inspiracje antykiem nie tylko są stwierdzone naukowo, ale i widoczne gołym okiem. Co więcej, to one dały początek całemu prądowi, który później zostanie nazwany renesansem. Zagadnienie inspiracji antykiem jest przebogate i pełne różnych wątków, więc trudno będzie krótko i jasno o tym napisać.
Na początek zastrzeżenie, które trzeba dla porządku podkreślić - błędem jest myśleć, że średniowiecze odeszło od antyku. Broń Boże, średniowiecze kontynuowało antyczne tradycje na wielu polach, jednak była to kontynuacja ewolucyjna, która, w przeciągu prawie tysiaca lat od umownego końca starożytności do narodzin odrodzenia, zmieniała się. Zacierał się oryginalnie antyczny charakter tych tradycji, jednak wciąż używano łaciny (choć daleko jest do czasów Cycerona), komentowano Arystotelesa, cytowano autorów rzymskich. Renesans nie był przełomowy jeśli chodzi o samo wykorzystanie antyku, ale o podejście do niego. W wielkim skrócie, zrzucono naleciałości średniowiecza (swoją drogą będące całkowicie naturalne w przypadku ewolucyjnego korzystania z pozostałości antyku) i podjęto próbę powrotu do nieskażonego niczym źródła. Albo może dokładniej: niezanieczyszczony antyk miał się stać podstawą bezpośredniej inspiracji dla humanisty, nowego człowieka ukształtowanego przez Odrodzenie.
We Włoszech istniała cały czas świadomość tego, że wcześniej kwitła na Półwyspie Apenińskim wspaniała, bogata kultura. Wystarczyło się rozejrzeć wokół, wystarczyło zagłębić łopatę w ziemię - wszędzie natrafiano na resztki wielkości starożytnego Rzymu. Artyści średniowieczni próbowali, nierzadko z dobrym skutkiem, wzorować się na tym, co widzieli wokół siebie: rzeźbach, sarkofagach, mozaikach - można tu wspomnieć przebogato zdobione ambony średniowieczne pochodzące z warsztatu rodziny Pisano, albo jednego z moich ulubionych rzeźbiarzy - Jacopo della Quercię - którego trudno zaliczyć chronologicznie do artystów odrodzeniowych (choć jego życie przypada na pokolenie pierwszych humanistów, którzy dadzą początek renesansowi), a którego mistrzostwo jest dla mnie niezaprzeczalne.
Warto zaznaczyć, że renesans powstał jako prąd umysłowy, został "wymyślony" przez humanistów, którzy mieli poczucie własnej odmienności wobec wcześniejszych pokoleń i tę odmienność na każdym kroku podkreślali. Można by wręcz zaryzykować twierdzenie, że renesans był przez długi czas rzeczywistością wirtualną, równoległą wobec przeżywającego huizingowską jesień średniowiecza. "Wirtualność" jest o tyle trafnym stwierdzeniem, że przynajmniej przez pierwsze półtora-dwa pokolenia (Petrarca umiera w 1374 roku) renesans istniał na papierze. Dopiero Masaccio i Brunelleschi dadzą impuls do materialnego wdrażania nowych idei na polu sztuki.
Renesans narodził się, jak już wspomniałem, na papierze i właśnie papier jest najistotniejszym elementem dla zrozumienia tej epoki. Zaczęło się od odkrycia pierwszych nieskażonych tekstów starożytnych, które wzbudziły ciekawość grupki pasjonatów. Rozpoczęły się dalsze poszukiwania, zakończone znaczącym wzbogaceniem w relatywnie krótkim czasie korpusu dzieł antycznych. Odkryto nagle nieznaną wcześniej rzeczywistość, rzeczywistość, która pozostawała w niebycie przez poprzednie stulecia. Była to świadomość upajająca. Narodziła się filologia, która dostarczyła nowych narzędzi badawczo-krytycznych, kompletnie różnych od repertuaru średniowiecznego.
Ilość wiedzy, która w ciągu kilkudziesięciu lat została wydobyta na światło dzienne była na tyle duża, że nie mogła pozostać bez wpływu na otocznenie (początkowo ograniczone zasadniczo do wciąż wąskiej grupki włoskich humanistów). Humaniści ci poczuli potrzebę wykreowania nowego świata, odrodzenia chwały kultury starożytnej, którą się zachłystywali.
Już na początku XV wieku powstały słynne instytucje edukacyjne mające kształcić "nowych ludzi", które nie miały wiele wspólnego ze średniowiecznymi uniwersytetami. Najsłynniejsza z nich istniała wokół wzorcowego nauczyciela humanistycznego, Guarina z Werony. Nie trzeba też było długo czekać na pojawienie się traktatów, których głównym zadaniem było ukształtowanie idealnego człowieka. Praktycznie od połowy XV wieku aż do końca XVI stulecia pojawiają się takie pozycje, spośród których do najsłynniejszych należą "Dworzanin" czy "Galateo". Z pewnymi zastrzeżeniami możemy też tu umieścić utwory pokroju "Księcia".
O ile w średniowieczu mieliśmy do czynienia z utworami dającymi za przykład rycerza i świętego, o tyle w nowej, renesansowej rzeczywistości krąg wzorców znaczenie się poszerza. Dworzanin, władca, kardynał, artysta (Żywoty Vasariego), ale i rejowski "człowiek poćciwy". Nie na darmo dewizą odrodznia był cytat z Terencjusza "jestem człowiekiem i nic, co ludzkie, nie jest mi obce". Traktaty nie dotyczą jedynie człowieka jako jednostki - pojawiają się dzieła o ogólniejszym charakterze politycznym, społecznym czy ekonomicznym; pojawiają się także utopie, mające kształtować totalnie idealny świat.
Owa tendencja modelowania nowej rzeczywistości pojawia się oczywiście także w sztuce. Alberti, pierwszy z omawianych w tym wątku teoretyków, był jednym z typowych "ludzi renesansu", wśród którego zainteresowań, obok sztuki, możemy wymienić m.in. filozofie, pedagogikę i literaturę. Efektem pobytu w Rzymie i jednym z pierwszych przejawów zainteresowania Albertiego architekturą był utwór Descriptio Urbis Romae. Jego wspominane tu wielokrotnie traktaty są wyrazem chęci zdefiniowania sztuki na nowo, określenia jasno jej podstaw i zasad. Mając do dyspozycji nowe teksty i stawiając sobie nowe cele, nowa musiała też być odrodzeniowa sztuka. Może lepszym słowem na opisanie owych tekstów jest "stare-nowe", ponieważ lepiej ilustruje ową "staro-nową" inność sztuki renesansowej, bazującej się na oryginalnych, niczym nie skażonych wzorcach antycznych.
Sztuka nabrała nierozerwalnej, intelektualnej warstwy. Mottem Leonarda da Vinci było ponoć stwierdzenie "malarstwo jest sprawą umysłu"; w podobnym tonie wypowiadał się Michał Anioł, który uważał, że "maluje się nie ręką, lecz umysłem". Architektura, szczególnie, została nobilitowana, ponieważ łączyła ona matematykę z estetyką.
Starożytność w renesansie była najzwyczajniej w świecie synonimem wielkości. Znajomość antycznych reguł niezależnie czy chodziło o sztukę czy o wymowę nobilitowała, była dowodem kunsztu i wiedzy, powodem do podziwu. Młodemu Michałowi Aniołowi chyba największą radość sprawiło to, że jego "Śpiący Kupidyn" został początkowo uznany za autentyczną rzeźbę starożytną i kupiony jako taki przez kardynała Riario.
Pozdrawiam
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
Gabrielle deMornay
 

Duchesse de Montebello
*****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 742
Nr użytkownika: 4.112

Stopień akademicki: mgr
Zawód: tropicielka staroci
 
 
post 24/08/2008, 14:44 Quote Post

QUOTE
Na początek zastrzeżenie, które trzeba dla porządku podkreślić - błędem jest myśleć, że średniowiecze odeszło od antyku. Broń Boże, średniowiecze kontynuowało antyczne tradycje na wielu polach, jednak była to kontynuacja ewolucyjna, która, w przeciągu prawie tysiaca lat od umownego końca starożytności do narodzin odrodzenia, zmieniała się. Zacierał się oryginalnie antyczny charakter tych tradycji, jednak wciąż używano łaciny (choć daleko jest do czasów Cycerona), komentowano Arystotelesa, cytowano autorów rzymskich. Renesans nie był przełomowy jeśli chodzi o samo wykorzystanie antyku, ale o podejście do niego. W wielkim skrócie, zrzucono naleciałości średniowiecza (swoją drogą będące całkowicie naturalne w przypadku ewolucyjnego korzystania z pozostałości antyku)

Oczywiście, wpływy antyczne były obecne w średniowieczu, choć niestety nie zawsze tak widoczne gołym okiem. smile.gif
A skoro o renesansie mówimy, to i w średniowieczu były zjawiska "renesansu" - charakteryzujące się wzmożonym nawrotem do antyku, (choć każdy miał inną specyfikę, i często słowo "renesans" bywało użyty jako "środek klasyfikacji" okresu): renesans karoliński, ottoński, renesans XII w. - myśli filozoficzno-religijnej i nauki oraz tzw. sztuka ok. 1200 r., a także renesanse w dziejach Bizancjum i Italii - tzw. Renesans Macedoński, i Paleologów. smile.gif Choćby sztuka karolińska opierała się częściowo na wzorcach późnoantycznych, twórcy np. Psałterza Utrechckiego wzorowali się na księgach antycznych, tak samo w sali bramy karolińskiej w Lorsch zostały namalowane podziały architektoniczne,w tym kolumny o kapitelach jońskich.
Dzieła starożytnych ocalały też dzięki pracy mnichów iroszkockich, a potem i benedyktynów, a swój wpływ w infiltracji dzieł uczonych starożytnych mieli również Arabowie.
QUOTE
We Włoszech istniała cały czas świadomość tego, że wcześniej kwitła na Półwyspie Apenińskim wspaniała, bogata kultura. Wystarczyło się rozejrzeć wokół, wystarczyło zagłębić łopatę w ziemię - wszędzie natrafiano na resztki wielkości starożytnego Rzymu. Artyści średniowieczni próbowali, nierzadko z dobrym skutkiem, wzorować się na tym, co widzieli wokół siebie: rzeźbach, sarkofagach, mozaikach - można tu wspomnieć przebogato zdobione ambony średniowieczne pochodzące warsztatu rodziny Pisano, albo jednego z moich ulubionych rzeźbiarzy - Jacopo della Quercię - którego trudno zaliczyć chronologicznie do artystów odrodzeniowych (choć jego życie przypada na pokolenie pierwszych humanistów, którzy dadzą początek renesansowi), a którego mistrzostwo jest dla mnie niezaprzeczalne

Dokładnie! Jeszcze dodałabym do tego ważne wpływy Cesarstwa Bizantyńskiego, będącego continuum antycznego Imperium Romanum, obecne cały czas mniej lub bardziej w Italii średniowiecznej. Choćby przepiękne, żywe freski w kościele Santa Maria in Castelseprio z IX w. cechują się miękkością linii, dobrymi proporcjami.
Dlatego drażni mnie lekceważenie średniowiecza przez niektórych artystów/pisarzy doby renesansu i uznawanie go za wieki pośrednie, 'ciemne', i barbarzyńskie, Vasari ma za to u mnie dużą kreskę. wink.gif
Pozdrówka.
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
makron
 

Ill.ssimus Arbiter Elegantiae, Cassandrae fil.
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.824
Nr użytkownika: 7.636

Zawód: lekarz mrówek
 
 
post 24/08/2008, 17:37 Quote Post

QUOTE(Gabrielle deMornay @ 24/08/2008, 15:44)
Dlatego drażni mnie lekceważenie średniowiecza przez niektórych artystów/pisarzy doby renesansu i uznawanie go za wieki pośrednie, 'ciemne', i barbarzyńskie, Vasari ma za to u mnie dużą kreskę. wink.gif
Pozdrówka.
*



Negowanie osiągnięć (niewątpliwych) średniowiecza było elementem "propagandy sukcesu" ludzi renesansu, którzy koniecznie chcieli podkreślić swoją odmienność. Nierzadko ta odmienność była do pewnego stopnia iluzoryczna, więc tym bardziej należało się za wszelką odizolować od wcześniejszej epoki. Deprecjonowanie zasług poprzedników od zawsze służyło podkreślaniu własnych dokonań (w tym przypadku ludzkość ani trochę się nie zmieniła - powstrzymam się jednak tutaj, trochę po cycerońsku wink.gif, od bezpośrednich aluzji do czasów obecnych, a zwłaszcza przykładów z naszej polityki)
Tak więc "właściwy" renesans był, do pewnego stopnia, zręcznie skonstruowanym pomysłem, po części wręcz mitem, który jednak w końcu dało się zrealizować na szeroką skalę, w przeciwieństwie do wcześniejszych renesansów. Dużą w tym rolę odegrały m.in. wszelkie traktaty, które drukowane w setkach i tysiącach egzemplarzy (ciekawe jak potoczyłyby się losy humanizmu renesansowego, gdyby nie mógł posłużyć się świeżym wynalazkiem druku confused1.gif ) mogły rozpropagować coś, co początkowo było jedynie ideą/ambicją bardzo wąskiej grupy toskańczyków.
Pozdrawiam.
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
Gabrielle deMornay
 

Duchesse de Montebello
*****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 742
Nr użytkownika: 4.112

Stopień akademicki: mgr
Zawód: tropicielka staroci
 
 
post 26/08/2008, 14:22 Quote Post

Całkowicie się z Tobą zgadzam. smile.gif
QUOTE
(ciekawe jak potoczyłyby się losy humanizmu renesansowego, gdyby nie mógł posłużyć się świeżym wynalazkiem druku? )

Trudno mi powiedzieć, myślę, że renesans mógł się rozwinąć podobnie, tylko sam proces byłby znacznie bardziej rozciągnięty w czasie. Zjawisko humanzimu już można datować nawet od XIV w. Traktaty byłyby przepisywane ręcznie, albo powielane za pomocą drzeworytów,które jako takie zostaly wynalezione przed drukiem za pomocą czcionek. Już traktaty na soborze w Konstancji znane były szerokiemu gronu uczestników, a pisma Wiklefa i Husa, na swe czasy dość 'rewolucyjne', docierały w dość szybkim tempie do różnych zakątków Europy.
Niemniej rola druku była zaiste znaczna, czy to w rozpowszechnieniu ornamentyki renesansowej (groteska, arabeska), czy traktatów architektonicznych oraz wzorców dzieł.



 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
Gabrielle deMornay
 

Duchesse de Montebello
*****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 742
Nr użytkownika: 4.112

Stopień akademicki: mgr
Zawód: tropicielka staroci
 
 
post 29/09/2008, 13:37 Quote Post

Warto też wspomnieć o polskich traktatach architektonicznych, pierwszym traktatem wydanym w Polsce (w 1549 r.) było tłumaczenie dzieła Piotra Crescentyna Opus ruralius commodorum libri decem z l.1304-1309: Piotra Crescentyna księgi o gospodarstwie i opatrzeniu rozmnożenia rozlicznych pożytków, każdemu stanowi potrzebne, a tłumaczył go Andrzej Trzycieski. Z kolei w 1659 r. wydano pierwszy już stricte polski traktat architektoniczny Krótka nauka budownicza dworów, pałaców, zamków, podług nieba i zwyczaju polskiego autortswa Łukasza Opalińskiego. Oprócz tego powstał tekst - podręcznik dla architektów Bartłomieja Nałęcz Wąsowskiego Callitectonicorum seu pulchrae architektura saerae et civilis compencio collectorum Liber unicum, gdzie autor korzysta z traktatów Witruwiusza, Serlia, Palladia i Scamozziego. Zaś w 1779 r. wydano w Budapeszcie traktat po łacinie Piotra Świtkowskiego (poskie tłumaczone wydanie w 1788 r.) Budownictwo wiejskie dziedzicom dóbr i possesorom też wszytskim jakąkolwiek zwierzchność po wsiach i miasteczkach mającym do uwagi i praktyki podane. Ten praktyczny podręcznik 'budowania' był wtedy bardzo popularny i korzystali z niego także inni autorzy traktatów.
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
Vodeq
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 2
Nr użytkownika: 59.155

Wlodzimierz Wypych
Stopień akademicki: mgr (filozofia UW)
Zawód: programista
 
 
post 11/10/2009, 1:00 Quote Post

QUOTE(Gabrielle deMornay @ 29/09/2008, 13:37)

Warto też wspomnieć o polskich traktatach architektonicznych, pierwszym traktatem wydanym w Polsce (w 1549 r.) było tłumaczenie dzieła Piotra Crescentyna Opus ruralius commodorum libri decem z l.1304-1309: Piotra Crescentyna księgi o gospodarstwie i opatrzeniu rozmnożenia rozlicznych pożytków, każdemu stanowi potrzebne, a tłumaczył go Andrzej Trzycieski.




Opus ruralium można nazwać "traktatem architektonicznym" tylko wówczas, gdy terminów "traktat" i "architektura" będziemy używać w bardzo potocznym i całkiem a-historycznym sensie. Warto odróżniać traktat architektoniczny od poradnika gospodarskiego (jakim jest dziełko Crescentyna), katedrę od zagrody, obyczaj od sztuki, rzemiosło od inżynierii. Warto rzeczy rozróżniać, aby się nam nie plątały.

QUOTE(Gabrielle deMornay @ 29/09/2008, 13:37)

Z kolei w 1659 r. wydano pierwszy już stricte polski traktat architektoniczny Krótka nauka budownicza dworów, pałaców, zamków, podług nieba i zwyczaju polskiego autortswa Łukasza Opalińskiego. Oprócz tego powstał tekst - podręcznik dla architektów Bartłomieja  Nałęcz Wąsowskiego Callitectonicorum seu pulchrae architektura saerae et civilis compencio collectorum Liber unicum, gdzie autor korzysta z traktatów Witruwiusza, Serlia, Palladia i Scamozziego.



Autorstwo Łukasza Opalińskiego nie zostało dowiedzione. Nie godzi się historykowi mówić o czymś niepewnym, jako o pewnym.

Autor Callitectonicorum jest znany jako Bartłomiej Nataniel (a nie Nałęcz) Wąsowski (por. np. pracę Jerzego Baranowskiego "Bartłomiej Nataniel Wąsowski, teoretyk i architekt XVII wieku", "Studia z Historii Sztuki" t.20, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1975). Jeśli nawet Wąsowski używał herbu Nałęcz (jak inni Wąsowscy), to nie powinniśmy jednak pozbawiać go imienia Nataniel i wprowadzać przez to niepewność co autora dziełka "Callitectonicorum".

QUOTE(Gabrielle deMornay @ 29/09/2008, 13:37)

Zaś w 1779 r. wydano w Budapeszcie traktat po łacinie Piotra Świtkowskiego (poskie tłumaczone wydanie w 1788 r.) Budownictwo wiejskie dziedzicom dóbr i possesorom też wszytskim jakąkolwiek zwierzchność po wsiach i miasteczkach mającym do uwagi i praktyki podane.


Piotr Świtkowski nie opublikował żadnego dzieła w Budapeszcie (wówczas Budyniu, Budzie). Zaszła pomyłka. Zapewne chodzi o dzieło F. Rauscha przełożone na polski pt. Budownictwo wieyskie do gospodarskich potrzeb stosowane, a do użycia krajowego podane i wydane w Warszawie 1788 roku. Tytuł podobny, ale rzeczy różne. Praca Świtkowskiego (Budownictwo wiejskie dziedzicom dóbr ... podane) ukazała się wcześniej, bo w 1782 roku.

Wskazywanie źrodeł historycznych jest zajęciem trudnym i nader zobowiązujący. Wymaga, po pierwsze -- sprawdzenia danych, po drugie -- powtórnego ich sprawdzenia, a po trzecie -- sprawdzenia jeszcze raz, tak na wszelki wypadek. Z własnego doświadczenia wiem, że i to nie wystarcza.


 
User is offline  PMMini Profile Post #13

     
krakowiak
 

VI ranga
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 839
Nr użytkownika: 19.494

maciej miezian
Stopień akademicki: magister
Zawód: muzealnik
 
 
post 17/10/2009, 22:50 Quote Post

W Polsce renesansowe traktaty architektoniczne były wydawane w latach 50. XX w., jako poradniki dla architektów. Socrealizm miał być stylem narodowym w formie, a za taki uznano w naszym kraju renesans. Z tego m.in. powodu odrzucono np. pierwotny projekt biurowców przy wejściu do Huty im. Lenina w Nowej Hucie (z Moskwy przysłano plany budynku w stylu klasycystycznym).
Na stronie http://nowej.hucie.w.interia.pl/ można sobie obejrzeć sporo fotek z tzw. "starej" Nowej Huty budowanej przed 1960 r. Domy te nie dostały kamiennych okładzin. Poza Placem Centralnym i Centrum Administracyjnym huty zrezygnowano z nich ze względu na koszty. Ale formy domów, a szczególnie bram wjazdowych na podwórka, mówią same za siebie. Jakby mogła wyglądać Nowa Huta pokazał happening "Łaźni Nowej" pt. "Aleja Nadziei- Odrodzenie", gdy w nocy na al. Róż rzucono na ściany slajdy z renesansowych obrazów.
http://www.stageart.pl/realizacje/rok04/aleja.php
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej