Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
10 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Szczepienia a społeczeństwo, Przymusowe czy dobrowolne ?
     
Adiko
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.336
Nr użytkownika: 81.745

Adam
Zawód: specjalista
 
 
post 8/03/2015, 21:41 Quote Post

Witam,
Zgodnie z sugestią moderatora zakładam bardzo kontrowersyjny temat.

Sprawa "wybuchła" z wzmożoną siłą po deklaracji JKM który opowiedział się po stronie rodziców którzy sami chcą decydować czy ich dzieci mają być zaszczepione i czy mogą decydować o tym przeciwko czemu i czym się je zaszczepi.

Chodzi o środowisko "Stop-szczepieniom" które pojawiło się (i stoi) jakby w odpowiedzi na "środowisko" pro-szczepieniowe.

W tle znajdują się argumenty i ambicje wyeliminowania pewnych wirusów powodujących co jakiś czas w historii prawdziwe spustoszenie wśród ludności nimi dotkniętej.

Kolejnym ciekawym tematem jest sama historia walki z takimi epidemiami. Okazuje się, że pierwsze bardzo niedoskonałe (gdyż powodowały pokaźną umieralność) szczepionki przeciwko np. czarnej ospie były znane dawno temu w Chinach i Afryce.

Co ciekawe ostatni raz ospa czarna nawiedziła Polskę w 1963 roku kiedy ludność nie była zaszczepiona przeciwko niej - przeprowadzano "szczepienia doraźne" i inne "klasyczne metody walki" typu kordon sanitarny itd.

"Epidemia ospy we Wrocławiu (1963)"
http://pl.wikipedia.org/wiki/Epidemia_ospy...awiu_%281963%29

Od razu powiem, że nie mam specjalistycznej wiedzy w tym temacie dlatego chętnie wysłucham argumentów wtajemniczonych i wymienię się argumentami "za i przeciw" oraz różnymi pośrednimi rozwiązaniami.
Moje stanowisko w tym temacie jest wolnościowe - rodzic powinien mieć prawo decydowania na co szczepi się jego dziecko. Rozwiązywanie "problemów" powinno być rozstrzygane "wolnościowo" dla przykładu podam lekarza ginekologa i polityka z USA "Ron Paul o szczepionkowych kontrowersjach" --> http://www.wykop.pl/ramka/2431977/ron-paul...kontrowersjach/
a nie pod groźbą i państwowym przymusem.

Poniżej kilka postów z innego tematu.:


Ten post był edytowany przez Adiko: 8/03/2015, 21:51
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Adiko
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.336
Nr użytkownika: 81.745

Adam
Zawód: specjalista
 
 
post 8/03/2015, 21:47 Quote Post

QUOTE(indigo @ 8/03/2015, 11:01)
QUOTE
Nie ma przymusu szczepień na grypę i ta co roku mutuje stwarzając jeszcze większe zagrożenie.


I to jest chyba przyczyna - jeśli zaszczepić 100% populacji to wirus nie mógłby mutować (poprawcie mnie jeśli się mylę).

Dawanie rodzicom prawa wyboru co do szczepień jest anarchią, gdyż przeciętny człowiek nie jest w stanie ocenić konsekwencji zaszczepienia lub niezaszczepienia dziecka. Potrzebna jest tu wiedza specjalistyczna, poparta badaniami, itd., zaś typowy rodzic jej nie ma. Ba, nawet specjaliści mogą się mylić o czym świadczy przykład dr Wakefield'a, który chciał być drugim Kopernikiem, a został kolejnym Herostratesem. Więc czego możemy oczekiwać z zakresie oceny przydatności szczepień od przeciętnego Kowalskiego. To ułuda, która może doprowadzić do tragedii - indywidualnej i populacyjnej. I Korwin może sobie mówić "nie zaszczepiłeś - to płać za leczenie", ale każdy poza nim wie, że tak nie będzie, bo ogromne koszty leczenia choroby i jej powikłań będzie ponosić cała populacja. A ja sobie nie życzę by z moich podatków leczono zwolenników źle pojmowanej wolności.

Wyobraźmy sobie np. brak przymusowych szczepień przeciw ospie w przeszłości - gdyby nie to do dzisiaj byśmy żyli w trwodze, przy której AIDS jest ledwie niegroźnym przeziębieniem.
*


Przeczytałem komentarze pod artykułem - mnóstwo jest krytycznych i wcale nie stwierdza, że jakieś argumenty "zostały zmiażdżone".

Całego świata się nie zaszczepi, zawsze pozostanie ktoś u kogo wirus może mutować a nawet jeśli nie, pozostają zwierzęta. Oczywiście, można by szczepić jeszcze wszystkie zwierzęta i dalej brnąc w tą utopię.

Po prostu podstawowym mechanizmem przetrwania ludzkości a nie anarchią jest wolna wola rodzica.
Na chwilę zakładając, że teoria spiskowa o "interesie koncernów farmaceutycznych" jest prawdziwa, co będzie gdy okaże się, że jakaś szczepionka prowadzi do powikłań w bliżej niezidentyfikowanym okresie np. 20 lat po szczepieniu? Czy dziecko ma nie przechodzić żadnej choroby? Jego układ immunologiczny nigdy nie przećwiczy "prawdziwych wyzwań" ?
Przecież kompletnie nie wiemy jak człowiek będzie sobie radził przez całe życie jeżeli nigdy w dzieciństwie nie miał gorączki do czego prawdopodobnie dążą zwolennicy szczepienia wszystkich na wszystko.

Co będzie jeżeli się okaże, że w dłuższej perspektywie to osłabia cała populację? Jeżeli rodzic będzie miał wybór zmniejszy się przynajmniej liczba ofiar faszystowskiej przymusowej filozofii szczepienia wszystkich na wszystko.

QUOTE(indigo @ 8/03/2015, 11:01)
Wyobraźmy sobie np. brak przymusowych szczepień przeciw ospie w przeszłości - gdyby nie to do dzisiaj byśmy żyli w trwodze, przy której AIDS jest ledwie niegroźnym przeziębieniem.

W trwodze żyliby rodzice dzieci nie zaszczepionych.

Już było takie lobby siejących fobie, strach "żyjących w trwodze" - lobbowali za zaszczepieniem wszystkich na świńska grypę. Na Hiszpankę po I WS umarło mnóstwo osób i cóż miałyby w tym obowiązkowe szczepienia?


Za moich czasów nie było szczepień na ospę, ja ją przechodziłem i każdy jej oczekiwał.
Wszyscy mówili "im prędzej tym lepiej". Podobnie było ze świnką.

Więc jeszcze raz, nie jestem przeciwnikiem szczepień jako takich, sam byłem szczepiony i będę szczepił moje dzieci, chodzi o to, że powoli przekroczona zostaje granica absurdu a ilość "przymusowych szczepień" rośnie w tempie geometrycznym. Zatem rodzic powinien mieć prawo selektywnego podchodzenia do szczepień.

QUOTE(Mawr @ 8/03/2015, 13:23)
Adiko - chętnie dowiem się z jaką literaturą medyczną miałeś kontakt i jakie doświadczenie masz w leczeniu i badaniach chorób wirusowych.
*


Przeszedłem ospę wietrzną. Skąd wiadomo jakie przeciwciała wytworzyły się u mnie "przy okazji" uodparniając mój organizm na inne choroby?
Być może dzięki temu nie będę miał (lub nie miałem) jakiegoś nowotworu, który nabawi się człowiek po 20 latach zaszczepiony przeciw ospie wietrznej?

Przecież nie ma żadnych badań jednoznacznie wskazujących, jakie skutki uboczne może mieć brak przejścia ospy (po szczepieniu) a jakie po przejściu np. 30 lat później.

Tu chodzi o podstawowe zasady funkcjonowania - czy cały naród ma pod rozkaz być zmuszany do czegoś? Czy dzieci maja byc państwowe czy rodzica itd. Jeżeli mówimy o nieomylności jakiejś doktryny i zmuszania do niej innych, zaraz przypomina mi się komunizm, marksizm i np. Korea Północna.

Czy każdy mieszkaniec Korei Północnej czytał dzieła Marksa? Nawet jeżeli nie i tak musiał je zaakceptować, rządzący podobnie wpajają mu, że są nieomylni, on nie jest specjalistą od ekonomi i socjologii i oni zadecydują za nich.

Na zachodzie pewien procent populacji nie szczepi się i dobrze. Nie widzę powodów z jakich nagle akurat w socjalistycznej Polsce wiedzą najlepiej co jest dobre dla ludzkości a co nie.
Nawet jeżeli tak jest to będzie to sukces socjalistycznej Polski bo banda "idiotów" którzy nie uważają tak samo wymrze na choroby "dogasające w Himalajach".

Problemów jest wiele, tajemnicą poliszynela jest, że rodzic wykupuje szczepionki za grube pieniądze więc spór nie jest tak obojętny. Refundowana seria szczepień to wielokrotnie więcej ukuć, zatem rodzic dbający o swoje dziecko i chcący przestrzegać prawa, chce ich uniknąć i kupuje komercyjne "zestawy" które mogą się okazać znacznym obciążeniem budżetu dla np. 7 osobowej rodziny.


QUOTE(and00 @ 8/03/2015, 18:13)
Moim zdaniem bez przymusu, ale rodzice podejmują zobowiązanie w imieniu swoim i dziecka że zrzekają się prawa do refundacji kosztów leczenia w wypadku ew zachorowania dziecka.

Może być i tak. Najlepiej gdyby takie zobowiązanie podpisali również rodzice szczepieni gdyż oczywiście zdarzają się powikłania po tym. Nie chcę siać teorii spiskowych chodzi o sytuację bez kontrowersji, kiedy lekarz np. przez swoje niedopatrzenie wstrzykuje szczepionkę do organizmu osłabionego np. przebytym przeziębieniem. Lekarz tego nie-dopatrzył i pośrednio zabił dziecko, co wtedy?
QUOTE(and00 @ 8/03/2015, 18:13)
A efekty uboczne może i są, ja byłem szczepiony za dziecka, a od tygodnia boli mnie kolano, może to szczepienie jest powodem?

Rozumiem ironię. Chodzi o to, że szczepionka jest "programowana" przeciwko konkretnemu wirusowi. Organizm walcząc z jakąś chorobą bez szczepionki np. z ospą wietrzną działa całkiem inaczej.

Właśnie po to jest "rekomendowana" taka szczepionka, żeby te powikłania nie spowodowały żadnych niepożądanych spustoszeń w organizmie. Kwestia jest tego rodzaju, że oprócz "powikłań niepożądanych" organizm hartuje się i może posiadać wiele "pozytywnych powikłań".

Tzn nabyć dodatkowe odporności których nie gwarantuje mu szczepionka.

Od siedmiu lat nie byłem ani dnia na zwolnieniu lekarskim, praktycznie nie przechodziłem żadnych poważniejszych chorób, przeziębienia bardzo łagodnie.
Czy jakiekolwiek badania mogą zaprzeczyć temu, że jest to "śladowa pozostałość" po dzieciństwie, kiedy mój organizm stosunkowo długo walczył z ospą wietrzną?

Dlaczego miałbym szczepić swoje dzieci na ospę wietrzną? Czy "pro-szczepionkowcy" kiedyś nie wprowadzą nakazu szczepień na ospę wietrzną (na razie jest "tylko" rekomendacja)? Przecież ten wirus cały czas mutuje "szalejąc" dookoła. Prędzej czy później niemal pewnym jest, że powstanie jakaś groźniejsza mutacja (zbliżona do ospy prawdziwej) co jest sztandarowym hasłem pro-szczepionkowym.

Co z ludźmi którym kultura/religia nie pozwala zaszczepić swoich dzieci? Czy mamy brutalnie łamać ich przekonania i siłą ich szczepić? Jeżeli mamy ich pozostawić "samym sobą" to dlaczego tylko ich, dlaczego innym nie wolno pozostawić wyboru?


QUOTE(czarny piotruś @ 8/03/2015, 19:24)
Wielkie pandemię potrafią zabić nawet 3/4 ludności na danym obszarze. Czy możemy zaryzykować i zrezygnować ze szczepień ochronnych na choroby śmiertelne jak ospa, cholera. Czy zrezygnujemy ze szczepień na polio czy h-m ?

Kolega troszeczkę pomieszał - ospa prawdziwa została uznana za wyeliminowaną i nie przeprowadza się szczepień przeciwko niej.

Co do ospy wietrznej oczywiście nie ma obowiązku szczepień.

Ten post był edytowany przez Adiko: 8/03/2015, 21:53
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
Alfa-Kilo
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 127
Nr użytkownika: 71.933

 
 
post 8/03/2015, 22:08 Quote Post

4 lata wstecz zdecydowalismy sie nie szczepic syna. Chodzi do pszedszkola, z dziecmi szczepionymi.
Choruje tylko wtedy, kiedy przywlecze coś z przedszkola. Czyz to nie jest taki maly paradoksik, kiedy nieszczepiony zaraza sie od tych szczepionych?
Jak to jest, ze dzieci szczepione malo, ze same choruja, to jeszcze roznosza choroby?
A choroby znosi duzo lepiej - nie oslabiaja go tak bardzo.

Ten post był edytowany przez Alfa-Kilo: 8/03/2015, 22:10
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Adiko
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.336
Nr użytkownika: 81.745

Adam
Zawód: specjalista
 
 
post 8/03/2015, 22:30 Quote Post

QUOTE(Alfa-Kilo @ 8/03/2015, 22:08)
A choroby znosi duzo lepiej - nie oslabiaja go tak bardzo.

To bardzo ciekawy głos gdyż "żywy".
Czy w ogóle nie szczepiliście syna czy tylko nie stosowaliście szczepionek "rekomendowanych" ?

Gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać, że logicznym jest tłumaczenie pro-szczepieniowców, że brak rozprzestrzeniania się epidemii będzie ograniczony jeżeli niezaszczepiona będzie stosunkowo mała populacja. Po prostu wirus nie będzie mógł rozprzestrzeniać się zbyt gwałtownie gdyż będą go powstrzymywali ci zaszczepieni (?).

Jak pisałem wcześniej nie jestem specjalistą ale po prostu intuicyjnie wydaje mi się, że brak szczepień zwłaszcza tych "rekomendowanych" nie jest groźny.

Oprócz mojego przykładu ospy wietrznej jest osoba babci mojej żony która chorowała na Tyfus. Oczywiście chciałbym ten przykład w pewien sposób wyodrębnić i nie przykładać do niego istotnej wagi ale jakoś cały czas "siedzi mi z tyłu głowy".

Wydaje się to wprost nieprawdopodobne: otóż niedawno opowiedziała nam, że za swojej młodości (teraz ma 87 lat !) chorowała na Tyfus co prawdopodobnie uchroniło ją i jej rodzinę przed wywózką przez Niemców (to było za okupacji). Pochodzi i mieszkała w pewnej podkieleckiej wsi, kiedy pewnego dnia do chałupy wkroczyli Niemcy szukając ludzi do wywózki, popatrzyli na młodą dziewczynę i jej stan uznali za "kaputt", szybko uciekając z chałupy.

Często zastanawiam się, czy jej "podeszły wiek" w pośredni sposób nie jest zasługą ponadprzeciętnej odporności dzięki straszliwemu wyniszczeniu i walce jaką jej organizm wygrał z tyfusem.
Oczywiście nigdy dobrowolnie nie pozwoliłbym na zarażenie siebie lub swoich dzieci tyfusem by "zahartować się". Pytanie tylko, czy jakiekolwiek badania medyczne są w stanie udowodnić, że wygrana walka organizmu z chorobą hartuje i wzmacnia go?
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
Jerzy M
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 137
Nr użytkownika: 74.117

Jerzy Morawiec
 
 
post 8/03/2015, 22:40 Quote Post

QUOTE(Adiko @ 8/03/2015, 22:30)
Wydaje się to wprost nieprawdopodobne: otóż niedawno opowiedziała nam, że za swojej młodości (teraz ma 87 lat !) chorowała na Tyfus co prawdopodobnie uchroniło ją i jej rodzinę przed wywózką przez Niemców (to było za okupacji). Pochodzi i mieszkała w pewnej podkieleckiej wsi, kiedy pewnego dnia do chałupy wkroczyli Niemcy szukając ludzi do wywózki, popatrzyli na młodą dziewczynę i jej stan uznali za "kaputt", szybko uciekając z chałupy.

Często zastanawiam się, czy jej "podeszły wiek" w pośredni sposób nie jest zasługą ponadprzeciętnej odporności dzięki straszliwemu wyniszczeniu i walce jaką jej organizm wygrał z tyfusem.
Oczywiście nigdy dobrowolnie nie pozwoliłbym na zarażenie siebie lub swoich dzieci tyfusem by "zahartować się". Pytanie tylko, czy jakiekolwiek badania medyczne są w stanie udowodnić, że wygrana walka organizmu z chorobą hartuje i wzmacnia go?
*



Przecież tu nie chodzi o jakieś hartowanie organizmu.
Choroby eliminują słabszych osobników, Twoja babcia przeżyła bo miała silny organizm, dobre geny, a ludzie z silnymi organizmami, żyją raczej dłużej, niż krócej.
Dlatego zwolennicy darwinizmu społecznego, są albo przeciwni szczepieniom, albo przynajmniej domagają się by były dobrowolne, bo to przecież nienaturalne, żeby słabi i w dodatku głupi, przeżywali, bo w ten sposób swoimi kiepskimi genami, osłabiają społeczeństwo.
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
Mawr
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 717
Nr użytkownika: 90.773

 
 
post 8/03/2015, 22:45 Quote Post

Temat szczepień to nie jest temat politytyczny, historyczny, a medyczny. Co uparcie ignorujesz, podobnie jak kilkaset już lat dorobku w tej dziedzinie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
Adiko
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.336
Nr użytkownika: 81.745

Adam
Zawód: specjalista
 
 
post 8/03/2015, 23:31 Quote Post

QUOTE(Jerzy M @ 8/03/2015, 22:40)
Choroby eliminują słabszych osobników, Twoja babcia przeżyła bo miała silny organizm, dobre geny, a ludzie z silnymi organizmami, żyją raczej dłużej, niż krócej.
Dlatego zwolennicy darwinizmu społecznego, są albo przeciwni szczepieniom, albo przynajmniej domagają się by były dobrowolne, bo to przecież nienaturalne, żeby słabi i w dodatku głupi, przeżywali, bo w ten sposób swoimi kiepskimi genami, osłabiają społeczeństwo.

Mojej żony babcia, moje babcie nie żyją.

Na pewno ma silne geny, to nie podlega wątpliwości, pytanie tylko czy przebyta choroba w jakikolwiek sposób poprawiła odporności jej układu immunologicznego?
"Zimny chów" i inne tego rodzaju "tradycyjne metody" działają, czy są tylko "ciemnogrodem" i zabobonami?

Generalnie zgadzam się z tym darwinizmem społecznym ale na tej samej zasadzie ci "słabsi" za wszelką cenę będą chcieli przeżyć więc chwycą się każdego racjonalnego sposobu by wydłużyć/polepszyć to życie np. szczepiąc się na wszystko co możliwe.

Największym zagrożeniem wydaje się faszyzm czyli dojście do władzy takiego "darwinizmu społecznego" który nakaże nadgorliwie jakieś tam szczepienia przymusowe. Być może nawet specjalnie wprowadzi jakiś średnio szkodliwy wirus by zabić tych słabszych?

Dlatego potencjalnie tak niebezpiecznym dla populacji może być "jedyna słuszna droga", "ein volk, ein reich, ein fughrer" itd a najlepszą alternatywą jak największa wolność obywatela?

Zakładanie, że ktoś specjalnie chce zaszkodzić populacji jest teorią spiskową ale czy całkowicie można wykluczyć nieumyślne wprowadzenie jakiejś substancji o której nie mamy pojęcia, że może być szkodliwa?
Np. podczas wytwarzania szczepionek, nieumyślnie może dostać się jakaś komórka nowotworowa która będzie powodowała (powoduje ?) wywoływanie raka, nikt nie potrafi tego powiązać ze sobą, być może będzie mógł za 30 lat. Kto odpowie za te wszystkie zniszczone organizmy które nieumyślnie zostały zakażone?

Nie spowoduje to tego, że nie zaszczepię dziecka przed groźną chorobą (np. Polio) ale np. to, że nie zaszczepię przed taką, której działanie znam i akceptuje jej efekty (jak ospa wietrzna). Po prostu nie chce narażać swoich dzieci na potencjalnie nieznane zagrożenia.
QUOTE(Mawr @ 8/03/2015, 22:45)
Temat szczepień to nie jest temat politytyczny, historyczny, a medyczny. Co uparcie ignorujesz, podobnie jak kilkaset już lat dorobku w tej dziedzinie.

Każdy temat można tak zaszufladkować.
Nie ignoruje żadnego dorobku, wręcz przeciwnie doceniam go i korzystam z niego.

Ten post był edytowany przez Adiko: 8/03/2015, 23:47
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
ślepowron_wileński
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 12
Nr użytkownika: 88.111

 
 
post 8/03/2015, 23:50 Quote Post

W tym wątku z jakiegoś powodu zakłada się że odporność nabyta przez szczepienie jest w jakimś sensie gorsza niż odporność "z choroby", czy to tylko mój odbiór?

Ten post był edytowany przez ślepowron_wileński: 8/03/2015, 23:53
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Adiko
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.336
Nr użytkownika: 81.745

Adam
Zawód: specjalista
 
 
post 9/03/2015, 0:00 Quote Post

QUOTE(ślepowron_wileński @ 8/03/2015, 23:50)
W tym wątku z jakiegoś powodu zakłada się że odporność nabyta przez szczepienie jest w jakimś sensie gorsza niż odporność "z choroby", czy to tylko mój odbiór?

Nie jest gorsza tylko po prostu inna.
Szczepienie celuje w dany wirus, przebycie jakiejś choroby to całkowicie inna bajka dla organizmu - o wiele bardziej wyczerpujące i ryzykowne.

W szczepieniu również występują jakieś ryzyka, jednak po to się je stosuje, że są one potencjalnie nieporównywalnie mniejsze niż ryzyka przebycia choroby "naturalnie".
Oczywiście te znane ryzyka, gdyż nigdy nie możemy być pewni późniejszych i "nieodkrytych" powikłań.
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
and00
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 364
Nr użytkownika: 85.651

Rafal Maj
Zawód: bezrobotny
 
 
post 9/03/2015, 0:11 Quote Post

QUOTE(Alfa-Kilo @ 8/03/2015, 22:08)
4 lata wstecz zdecydowalismy sie nie szczepic syna. Chodzi do pszedszkola, z dziecmi szczepionymi.
Choruje tylko wtedy, kiedy przywlecze coś z przedszkola. Czyz to nie jest taki maly paradoksik, kiedy nieszczepiony zaraza sie od tych szczepionych?
Jak to jest, ze dzieci szczepione malo, ze same choruja, to jeszcze roznosza choroby?
A choroby znosi duzo lepiej - nie oslabiaja go tak bardzo.
*


Statystycznie próba 1 dziecka to dosyć mało. Każdy organizm jest inny, może twoje dziecko, po prostu "tak ma"?
No i skąd wiesz że Twoje dziecko łapie w przedszkolu choroby a nie zanosi?
A może roznosi je inne nieszczepione dziecko?
Poza tym szczepienia na przeziębienie brak, a rozumiem że np ospy, czy odry jeszcze w przedszkolu nie było?
Ja ogólnie jestem za dobrowolnością szczepień, ale koszty leczenia choroby na którą dzieci mają zalecane szczepienia ponosili rodzice, lub prywatne ubezpieczenie, nie NFZ czyli my wszyscy. Bo o ile zdrowie obcych dzieci mnie nic nie obchodzi, to nie chcę żeby z moich podatków(składek) wydawano tysiące złotych jeżeli można wydać dużo mniej i mieć spokój.

Ten post był edytowany przez and00: 9/03/2015, 0:18
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
Adiko
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.336
Nr użytkownika: 81.745

Adam
Zawód: specjalista
 
 
post 9/03/2015, 0:20 Quote Post

QUOTE(and00 @ 9/03/2015, 0:11)
Ja ogólnie jestem za dobrowolnością szczepień, ale koszty leczenia choroby na którą dzieci mają zalecane szczepienia ponosili rodzice, lub prywatne ubezpieczenie, nie NFZ czyli my wszyscy.

Ja też za tym jestem, rozumiem również pewne "trudności".

Jeżeli najpierw wszystko się uspołecznia (służba zdrowia, emerytury itd.), później bardzo trudno jest rozdzielać ten system i szczerze pokazać palcem kto powinien odpowiadać i płacić za swoje decyzje.
Zatem zapewne znacznie łatwiej byłoby bez przymusowego NFZ ale przy konkurencji wielu dobrowolnych systemów zdrowotnych.

W takiej sytuacji jakiś ubezpieczyciel mógłby np. odmówić ubezpieczenia dziecka bez wcześniejszego poddania go jakiejś szczepionce itd. Inny ubezpieczyciel np. nie wymagałby danego szczepienia ale ponosiłby ryzyko hospitalizacji i leczenia jakichś tam powikłań.

No i pozostaje ta nasza "nieszczęsna konstytucja" ze swoim motto "sprawiedliwość społeczna".

Ten post był edytowany przez Adiko: 9/03/2015, 0:21
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
and00
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 364
Nr użytkownika: 85.651

Rafal Maj
Zawód: bezrobotny
 
 
post 9/03/2015, 0:45 Quote Post

Ja nie widzę żadnego problemu. Rodzice piszą oświadczenie że odmawiają szczepienia dziecka i zobowiązują się we własnym zakresie pokryć koszty leczenia.
Jeżeli jakieś ubezpieczyciel odmówi ubezpieczenia, to trudno, taki był świadomy wybór rodziców.
A sprawiedliwe to jest. Tak jak AC w samochodzie.Przymusu nie ma ale ryzykujesz.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #12

     
Mawr
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 717
Nr użytkownika: 90.773

 
 
post 9/03/2015, 1:57 Quote Post

I założmy, że rodzice pieniędzy nie mają lub nie dają. Dziecko umiera. Dla was wszystko dalej w najwyższym porządku?




QUOTE(Adiko @ 9/03/2015, 0:00)
QUOTE(ślepowron_wileński @ 8/03/2015, 23:50)
W tym wątku z jakiegoś powodu zakłada się że odporność nabyta przez szczepienie jest w jakimś sensie gorsza niż odporność "z choroby", czy to tylko mój odbiór?

Nie jest gorsza tylko po prostu inna.
Szczepienie celuje w dany wirus, przebycie jakiejś choroby to całkowicie inna bajka dla organizmu - o wiele bardziej wyczerpujące i ryzykowne.

W szczepieniu również występują jakieś ryzyka, jednak po to się je stosuje, że są one potencjalnie nieporównywalnie mniejsze niż ryzyka przebycia choroby "naturalnie".
Oczywiście te znane ryzyka, gdyż nigdy nie możemy być pewni późniejszych i "nieodkrytych" powikłań.
*



Tutaj i ogólnie i do tego i co do wcześniejszych twoich postów, że może po przebyciu chorób - możesz podać mi lteraturę/prace badawcze na podstawie których to stwierdzasz?
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

     
and00
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 364
Nr użytkownika: 85.651

Rafal Maj
Zawód: bezrobotny
 
 
post 9/03/2015, 3:18 Quote Post

QUOTE(Mawr @ 9/03/2015, 1:57)
I założmy, że rodzice pieniędzy nie mają lub nie dają. Dziecko umiera. Dla was wszystko dalej w najwyższym porządku?

Dla mnie tak, w końcu nikt nie zabrania szczepień. Trzeba ponosić konsekwencje swoich decyzji. Po za tym znając życie, leczenie chorób zakaźnych i tak by było przymusowe, i ew pieniądze ściągał by komornik.
Zresztą w tej chwili są choroby leczenia których nie pokrywa NFZ, i jak nie masz środków, to sorry.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
Mawr
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 717
Nr użytkownika: 90.773

 
 
post 9/03/2015, 5:29 Quote Post

Czyli rodzic ma prawo zabić swoje dziecko, ok. I am out.
 
User is offline  PMMini Profile Post #15

10 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej