Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
2 Strony < 1 2 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Boliwia U Progu Wojny Domowej?, postępująca destabilizacja Ameryki Łac.
     
dammy
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 908
Nr użytkownika: 99.933

Adam Marks
Zawód: wiele zawodow
 
 
post 5/12/2019, 22:27 Quote Post

QUOTE(Phouty @ 5/12/2019, 21:39)
No wlasnie, uzytkownik dammy rozczytujac sie w Wikipedii i studiujac nic nieznaczace konferencje sprzed okolo 15 lat, nie zdaje sobie sprawy, ze:
Napoleon7 napisal:
QUOTE
Natomiast masz rację w rozumieniu pojęcia "polityka kanonierek" która odnosi się ogólnie do polityki prowadzonej siłowo z wykorzystaniem, by to tak "mądrze" ująć, projekcji siły morskiej. I dotyczy każdego kto taka politykę prowadził, bez względu na to czy byli to Brytyjczycy, Francuzi, Niemcy czy Amerykanie.


Nie rozczytując się w wikipedii tylko przekręcając zupełnie to co Wieczorkiewicz napisał w "Historii wojen morskich t. II". W wikipedii było napisane zupełnie co innego. Pomyliłem obie "polityki". Po prostu na str. 235 było napisane o polityce krążowników od lądowania Francuzów w Tunisie w 1881 roku i bombardowania Aleksandrii przez Brytyjczyków w 1882 roku. Mnie interesują głównie wybrane aspekty historii starożytnej, religii i historii ekonomii gospodarek rolniczych, a nie XIX czy XX wiek. Więc łatwo mogło mi się pokiełbasić. Akurat w wikipedii to zostało napisane prawidłowo. Problem w tym, że ja potrafię się przyznać do błędu, a Ty nie. Weźmiemy to:

CODE
studiujac nic nieznaczace konferencje sprzed okolo 15 lat, nie zdaje sobie sprawy


Zdajesz sobie sprawę co Ty napisałeś? Mar del Playa to symboliczny grób nie tylko amerykańskiego interwencjonizmu militarnego, ale przede wszystkim amerykańsko-meksykańskiej inicjatywy by uczynić obie Ameryki strefą wolnego handlu (Free Trade Area of the Americas) w skrócie FTAA.

CODE
W [b]obecnym swiecie[/b] nie trzeba jednak wysylac US Marines, chociaz byly wyjatki (patrz chociazby Granada, czy tez Panama), poniewaz wystarczy tak zwana "bron ekonomiczna", co tez jak najbardziej jest "polityka kanonierek".


Nacisk ekonomiczny to nie jest polityka kanonierek.

CODE
Tak dlugo, jak przywodcy poszczegolnych panstw OAS niezbyt daleko odbiegaja od tego co USA jest w stanie zaaprobowac, to nikogo tu nie obchodzi, kto tam rzadzi, czy tez co sie tam dzieje.


Tu zgoda, ale trzeba pamiętać, że w Amerykach Amerykanów wcale nie trzeba się bać. Można robić z nimi interesy. A St. Zjedn. też wyrobiły sobie w swojej polityce duży margines tolerancji. Zwróć uwagę, że kraje zadzierające z St. Zjedn. wpadają w największe kłopoty wtedy gdy narażają się również swoim sąsiadom.

CODE
Podstawowym kryterium jest oczywiscie dobro amerykanskiego kapitalu inwestycyjnego, zainwestowanego w poszczegolnych krajach Ameryki Poludniowej i Srodkowej. (Oczywiscie jest tez cala masa pomniejszych kryteriow, jednakze amerykanskie naklady kapitalowe, a w zasadzie ich rentownosc, jest tutaj "numero uno").


Zawsze tak było i zapewne i będzie.

CODE
Chociazby tylko z tego powodu (czysto ekonomicznego) USA nie moze sobie pozwolic, azeby pan Morales dalej prowadzil swoje eksperymenty socjalne.
Wiec po prostu musial "wyleciec z siodla"...a formalny powod? A kogo to obchodzi?
Tak jak nikogo nie obchodza mechanizmy stojace za jego "dymisja"...bylo, poszlo. Zycie toczy sie dalej. Z punktu widzenia USA wiec wazne jest, iz nie trzeba tam wysylac US Marines, co by kosztowalo znacznie wiecej amerykanskiego podatnika, niz "dobrowolna dymisja" pana Moralesa.


Dla mnie amerykańscy politycy upiekli trzy pieczenie na jednym ogniu choć mogę się mylić. Po pierwsze-niemal zerowym kosztem ze strony USA Morales poleciał ze stanowiska z czego amerykański biznes był zapewne zadowolony. Przeciwko Moralesowi były wszystkie kraje graniczące z Boliwią (przede wszystkim Brazylia), które są/starają się być demokracjami i generalnie obawiały się destabilizującej roli Moralesa. Ten polityk zaczął mieć mechanizmy demokratyczne w głębokim poważaniu i tego się obawiano. Nie wiem czasem czy kraje Mercosulu nie miały decydującego wpływu w powstaniu sojuszu opozycji i armii. Druga pieczeń to taka, że wtrącając się w sprawy z tamtego rejonu "pokazały się" jako największy gracz. Nawet jeśli w ramach układu sił w tamtym rejonie sprawa Moralesa została by załatwiona po myśli sąsiadów zwłaszcza Brazylii co jest bardzo prawdopodobne to Amerykanie nie chcieli by impreza odbyła się bez nich. Nic bez nas. A trzecia to prozaiczna. Politycy amerykańscy będą mogli nabić sobie parę punktów u wyborców jako "obrońcy demokracji" "robiąc selfie" z senator Jeanine Áñez. Amerykanie nie z takimi stratami finansowymi biznesu czasem musieli się pogodzić. Czasem po prostu nie mieli wyboru.

CODE
Ot i to wszystko, a dammy cos tam fantazjuje o jakis tam konferencjach, ukladach, czy tez innych Pancho Villas.


Nie fantazjuje tylko pokazuje, że Phouty zabiera głos na temat o którym ma niewielkie pojęcie.

CODE
No wlasnie, amerykanska armia nie byla, ani nie jest od tego, azeby uganiac sie za pojedynczym meksykanskim opryszkiem po bezdrozach Sonory. A Amerykanie w tamtym czasie popierali kazdego, kto akurat mial przewage, a wszystko sie przeciez zmienialo jak w kalejdoskopie, podczas tej Meksykanskiej Rewolucji.


Właśnie amerykańska armia uganiała się za opryszkiem jak Pancho Villa, który był po prostu niebezpiecznym dla każdego awanturnikiem z masą różnych typów pod bronią. I nie jest tak, że Amerykanie popierali każdego jak leci. Zwycięski Venustiano Carranza z pewnością w późniejszym okresie pupilem USA nie był. Względnie poprawne stosunki z USA przywrócił dopiero Obregon.

QUOTE
Zreszta w Meksyku nic sie nie zmienilo po dokladnie stu latach...jedynie zmieniaja sie nazwiska...raz to jest Pancho Villa, a innym razem jest to chociazby Joaquin Guzman.


Może tego by nie było gdyby Meksykanie mieli od Rewolucji rzeczywistą demokrację? A nie długie rządy Partii Republikańsko-Instytucjonarnej, które przeżarły korupcją Meksyk.

Ten post był edytowany przez dammy: 6/12/2019, 0:36
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #16

     
Napoleon7
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.733
Nr użytkownika: 58.281

 
 
post 5/12/2019, 23:00 Quote Post

CODE
Dla ciebie to moze i Trump "nie wie". Dla mnie oczywiscie tak i w odroznieniu od ciebie, to ja i 300 milionow innych Amerykanow odczuwamy pozytywne skutki tego "niewiedzenia"! "It's the economy"!

Mylisz się. Ja też odczuwam pozytywne skutki, ale nie takich czy innych działań Trumpa tylko światowej koniunktury. Z której korzysta i Trump, i Ty i ja. To jest właśnie ekonomia. A w moim przekonaniu, Trump robi raczej wiele by te pozytywne skutki zminimalizować (podobnie jak nasz rząd). Możesz być przeciwnego zdania, ale wybacz, ja pozostanę przy swoim.

CODE
W obecnym swiecie nie trzeba jednak wysylac US Marines

Z tym, że pojęcie "polityka kanonierek" używano raczej na określenie działań militarnych a w każdym razie siłowych. Pojęcia mają jednak to do siebie, że są elastyczne, ich znaczenie się może zmieniać i w sumie to nie ma o co kruszyć kopii. Dammy po prostu podszedł zbyt formalistycznie, moim zdaniem, do kwestii... nazwijmy to "nazewnictwa". Przy czym nie zmienia to faktu, że w wielu innych sprawach, moim zdaniem, miał rację.

CODE
Chociazby tylko z tego powodu (czysto ekonomicznego) USA nie moze sobie pozwolic, azeby pan Morales dalej prowadzil swoje eksperymenty socjalne.

Z tym, że gdyby Morales nie narozrabiał tak, że dość go już mieli także i jego ziomkowie, to USA mogło sobie chcieć. Inaczej by z "siodła nie wyleciał" (zresztą, poczekajmy jeszcze). Trump mógł tu coś namieszać, ale najważniejsze rzeczy działy się w Boliwii. I to Boliwijczycy zadecydowali o tym co się stało. Trump pewno chciałby się też pozbyć Maduro (i tu bym się z nim zgodził w 100%). Ale opozycja w Wenezueli schrzaniła podobno sprawę, więc Trump się Maduro nie pozbył i nadal "siedzi w siodle". Zapewne i tak Maduro długo się nie utrzyma, ale jeżeli upadnie to nie z powodu USA tylko Wenezuelczyków. USA może tu pomóc, dołożyć swoją cegiełkę (i zrobić dobry uczynek), ale to wszystko.

CODE
A Amerykanie w tamtym czasie popierali kazdego, kto akurat mial przewage, a wszystko sie przeciez zmienialo jak w kalejdoskopie, podczas tej Meksykanskiej Rewolucji.

Tyle, że czasy się zmieniły. "To se ne vrati pane Havranek" jak mawiają Czesi.


Ten post był edytowany przez Napoleon7: 5/12/2019, 23:03
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #17

     
Phouty
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.483
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 6/12/2019, 1:52 Quote Post

Napoleon7:
QUOTE
Mylisz się. Ja też odczuwam pozytywne skutki, ale nie takich czy innych działań Trumpa tylko światowej koniunktury.

Faktem jest, ze piszac nie zwrocilem uwagi na znaczenie "trickle-down economics" dla swiatowej ekonomii.
Z tym, ze jezeli jakis bankier na Wall Street ma katar i kichnie, to w takiej Europie i ogolnie na swiecie odbija sie to duzym trzesieniem ziemi. (Patrz obamowski "balon inwestycyjny", czy tez chociazby ""balon dot-comow" z przelomu XX i XXI wieku i jak to sie odbilo na amerykanskiej, a jak na swiatowej ekonomii.
Od 25% do 40% (w zaleznosci od kategorii) swiatowej konsumpcji przypada na USA. I kto tu jest motorem swiatowej koniunktury?
Chiny i Rosja? A moze Moldawia lub Wyspy Markizy?
Jaki wplyw mialo zalamanie sie chinskiej gieldy w 2016 roku na ekonomie siwatowa, czy tez ich obecne spowolnienie gospodarcze wrecz ocierajace sie o kryzys?

QUOTE
Z tym, że pojęcie "polityka kanonierek" używano raczej na określenie działań militarnych a w każdym razie siłowych. Pojęcia mają jednak to do siebie, że są elastyczne, ich znaczenie się może zmieniać i w sumie to nie ma o co kruszyć kopii.


Zgoda! Przeciez oczywistym jest, ze znacznie tansze, a tak samo efektywne w swoim dzialaniu docelowym jest wyslanie jednego agenta CIA z walizka pelna gotowki, niz "loty patrolowe" nad palacem prezydenckim prezydenta jakiejs tam republiki bananowej.

O tym zapomnial Morales, zbytnio przeginajac palke, chociaz mimo wszystko Maduro o tym pamieta. To w jego interesie jest, azeby takiemu Juanowi Guaido wlos z glowy nie spadl, bo zdaje on sobie sprawe, ze natychmiast by go spotkal los Manuela Noriegi...czyli parada przed kamerami telewizyjnymi stacji TV z calego swiata w kajdankach i w pomaranczowym wdzianku z napisem na plecach "Property of US Government". rolleyes.gif


 
User is offline  PMMini Profile Post #18

     
Sima Zhao
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.417
Nr użytkownika: 96.568

 
 
post 6/12/2019, 11:06 Quote Post

Napoleon 7:

QUOTE
Ja też odczuwam   pozytywne skutki, ale nie takich czy innych działań Trumpa tylko światowej koniunktury. Z której  korzysta i Trump, i Ty i ja. To jest właśnie ekonomia. A w moim przekonaniu, Trump     robi  raczej wiele by te pozytywne skutki zminimalizować (podobnie jak nasz rząd). 


A to na świecie poza USA (i jeszcze kilkoma krajami) jest teraz jakaś koniunktura ? Bo w Niemczech na przykład nie ma (podobnie i we Francji nie ma):

https://www.bbc.com/news/business-49342012 Twoja teza, że Trump (i Polska) korzysta tylko ze światowej koniunktury ale sam swoimi działaniami tej koniunktury dla USA nie tworzy nie ma żadnego oparcia w rzeczywistości.

QUOTE
Z tym, że gdyby Morales nie narozrabiał tak, że dość go już mieli także i jego ziomkowie, to USA mogło sobie    chcieć. Inaczej by z "siodła nie wyleciał" (zresztą, poczekajmy jeszcze). Trump mógł tu coś namieszać, ale najważniejsze rzeczy działy się w Boliwii. I to Boliwijczycy zadecydowali   o tym co się stało. Trump pewno chciałby się też pozbyć Maduro (i tu bym się z nim  zgodził w 100%). Ale opozycja w Wenezueli schrzaniła podobno sprawę,        więc Trump się Maduro nie pozbył i nadal "siedzi w siodle". Zapewne i    tak Maduro długo się  nie utrzyma, ale jeżeli upadnie to nie z powodu USA tylko Wenezuelczyków. USA może tu pomóc, dołożyć swoją cegiełkę (i zrobić dobry uczynek), ale to wszystko.


Kiedyś jak gdzieś w Ameryce Południowej rządził jakiś socjalista/komunista to było ryzyko, że ZSRR/Kuba zaraz się tam usadowi militarnie więc USA reagowało czasem bardziej nerwowo. Teraz takiego ryzyka prawie nie ma więc USA nie chce się po prostu za Boliwijczyków/Wenezuelczyków czy innych załatwiać ich spraw politycznych i pomagać im za bardzo w obalaniu socjalistów/komunistów których sami sobie kiedyś wybrali.

Jak słusznie piszesz - jak Boliwijczycy/Wenezuelczycy sami załatwią swoje sprawy na tyle że będzie warto im pomóc to USA trochę im pomoże ale za nich nic już robić nie będzie.

Ten post był edytowany przez Sima Zhao: 6/12/2019, 11:08
 
User is offline  PMMini Profile Post #19

     
Napoleon7
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.733
Nr użytkownika: 58.281

 
 
post 6/12/2019, 12:27 Quote Post

CODE
jak Boliwijczycy/Wenezuelczycy sami załatwią swoje sprawy na tyle że będzie warto im pomóc to USA trochę im pomoże ale za nich nic już robić nie będzie

USA może dużo, ale nie wszystko. Więc to, że za nich nic robić nie będzie, wynika też z tej kalkulacji. Ale w sumie to chyba o czymś podobnym myślimy.

CODE
A to na świecie poza USA (i jeszcze kilkoma krajami) jest teraz jakaś koniunktura ?

Koniunktura się kończy. A nawet gdy jest, to nigdy w takim samym stopniu w każdym kraju. Kończy się też u jednych szybciej u drugich wolniej.

CODE
Z tym, ze jezeli jakis bankier na Wall Street ma katar i kichnie, to w takiej Europie i ogolnie na swiecie odbija sie to duzym trzesieniem ziemi.

Prawda. Ale raczej małe są szanse by takie "odbijanie się" było trwałe. Natomiast masz rację pisząc, że wpływ całej gospodarki USA ma znaczenie pierwszorzędne. Ale to coś oczywistego. Gdyby nagle coś trwale tąpnęło w UE, to też świat by to odczuł. Znaczenie Chin jest już nieporównanie mniejsze, ale przecież gdyby tam nastąpiło jakieś załamanie my, to znaczy my w Europie ale i Wy w USA też byśmy to jakoś odczuli. Skala mogłaby być inna (zależna zresztą od tego co by tąpnęło i jak) ale by była i pewno odczulibyśmy to niekorzystnie.
To jest jednak naturalne - świat w dobie globalizacji staje się wielką wioską.
W moim przekonaniu, zadaniem rządzących w takiej sytuacji jest przede wszystkim zachowywani pewnego ładu. Ładu, w którym rynek nie byłby psuty (zachowane zostałyby warunki do jego rozwoju) a ludziom dało się wygodnie żyć. Czyli ładu, który dla ludzi byłby akceptowalny. Pominę tu kwestię bezpieczeństwa i ekologi, bo to są bardzo istotne obecne sprawy, ale to czy ludzie akceptują dany ład czy nie zależy też m.in. od ich sytuacji materialnej. I to odczuwanej bardzo subiektywnie - ludzie mogą żyć w dobrobycie ale zadowoleni z tego mogą nie być. Zazwyczaj jest to związane z różnicami majątkowymi i zarobkowymi na co nakłada się dostępność do usług publicznych (ich brak zazwyczaj dodatkowo uszczupla budżety domowe). A ponieważ państwo o ład musi dbać, musi zająć stanowisko i w tej sprawie. I to takie, które zręcznie by wypośrodkowało pomiędzy rozwojem rynku, etatyzmem i odczuciami społecznymi. Może się to podobać lub nie, ale w moim przekonaniu tak właśnie jest. Przy czym może to wyglądać różnie w różnych krajach.
W moim przekonaniu, Trump tych zadań akurat nie realizuje dobrze. Jego działania, aczkolwiek na koniunkturę mogły mieć pozytywny wpływ doraźny (co nie znaczy, że uważam, że koniunktura była tych działań efektem) powodują inne problemy, które odbiją się czkawką za jakiś czas. Pomijam tu cechy charakterologiczne prezydenta USA. Po prostu uważam, że jego polityka jest zbyt jednostronna, nastawiona na doraźny zysk ekonomiczny i nie licząca się z długofalowymi potrzebami państwa. To jest oczywiście ocena faceta z Europy, który żyje w innych jednak realiach, ale ludzie są wszędzie podobni nawet, jeżeli ich kapitał doświadczeń i poglądów bywa nieco różny. Więc nawet jeżeli w USA pewne rzeczy wyglądają inaczej, to prędzej czy później zadziałają te same mechanizmy jak gdzie indziej.

W Boliwii Morales przegiął w drugą stronę, i to nieporównanie bardziej niż Trump. Mógł, bo państwo, jego struktury, nie są tak rozbudowane i sprawne jak w USA. Stąd i wybuch niezadowolenia. Sądzę, że instytucje państwowe i prawo w jakiś sposób ograniczają Trumpa, które w warunkach takich jakie panują w Boliwii, zaszalałby znacznie bardziej. Ale to taka mała dygresja by nie zostać posądzonym o offtop smile.gif

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #20

     
Adiko
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.400
Nr użytkownika: 81.745

Adam
Zawód: specjalista
 
 
post 6/12/2019, 20:02 Quote Post

QUOTE(Phouty @ 5/12/2019, 20:39)
Podstawowym kryterium jest oczywiscie dobro amerykanskiego kapitalu inwestycyjnego, zainwestowanego w poszczegolnych krajach Ameryki Poludniowej i Srodkowej. (Oczywiscie jest tez cala masa pomniejszych kryteriow, jednakze amerykanskie naklady kapitalowe, a w zasadzie ich rentownosc, jest tutaj "numero uno").

Dla przykladu, to daje linka do listy 145 zagranicznych firm dzialajacych w Boliwii. Kazdy moze sobie latwo znalezc, ktore to firmy sa amerykanskie, ktore maja znaczny udzial amerykasnkeigo kapitalu, a ktore pochodza z innych krajow.
https://www.glassdoor.com/Reviews/bolivia-r...IL.0,7_IN30.htm

Chociazby tylko z tego powodu (czysto ekonomicznego) USA nie moze sobie pozwolic, azeby pan Morales dalej prowadzil swoje eksperymenty socjalne.
Wiec po prostu musial "wyleciec z siodla"...a formalny powod? A kogo to obchodzi?
Tak jak nikogo nie obchodza mechanizmy stojace za jego "dymisja"...bylo, poszlo. Zycie toczy sie dalej. Z punktu widzenia USA wiec wazne jest, iz nie trzeba tam wysylac US Marines, co by kosztowalo znacznie wiecej amerykanskiego podatnika, niz "dobrowolna dymisja" pana Moralesa.

Oczywiscie ekonomia Boliwii to jest "smiech na sali", czyli cos w okolicach 40 miliardow dolarow. (Dla porownania, to Orange County, CA, zamieszkale przez zaledwie 3 miliony ludzi, wytwarza okolo 300 miliardow dolarow dochodu rocznie). Jednakze istnieje stare powiedzenie: "Ziarnko do ziarnka...", wiec nawet tych paru zlamanych centow, ktore tam maja zainwestowane amerykanscy inwestorzy nie mozna odpuszczac. (A na Maduro tez przyjdzie kolej...ale Ameryka ma cierpliwosc...wiec poczekac trzeba, az samo im to sie tam zawali).

Ciekawe, że wszyscy tacy "zbulwersowani" tą "polityką kanonierek" USA czy jak ją zwać (swoją drogą, dzięki temu, Japonia jest teraz tam gdzie jest). Nikt natomiast nie martwi się o to, o co "walczyły" te kanonierki, czyli o majątek i prawa obywateli USA. Większość akcji nie była z jakiejś chęci barbarzyństwa, tylko po prostu egzekwowania oczywistych racji - spłaty zadłużenia, przeciwdziałania nacjonalizacji, czyli kradzieży majątków obywateli USA itd.

Tak jak w Boliwii, powinno być piętnowane i karane nacjonalizowanie przedsiębiorstw bez rekompensaty itd, więc Moralesa dorwała w końcu sprawiedliwość. smile.gif

Zresztą raczej lepiej gdyby takie sytuacje zdarzały się częściej, myślę, że przyniosłoby to społeczeństwom tych krajów znacznie więcej i żyli by w większym bogactwem np. Chile vs Kuba.

W Wenezueli niestety nie udało się przez co ludzie doznają tam strasznego upokorzenia i nędzy, nie mówiąc o fizycznym niebezpieczeństwie z powodu rekordowej ilości zabójstw i innej przestępczości. Była tam próba obalenia władzy, jednak niestety Chavez okazał się bardzo silny i znalazł wystarczające wsparcie w wojsku i ludności (podobnie do Erdogana). Pucz nie udał się.
 
User is offline  PMMini Profile Post #21

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 5.062
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 6/12/2019, 21:05 Quote Post

QUOTE(Phouty @ 6/12/2019, 1:52)
Napoleon7:
QUOTE
Mylisz się. Ja też odczuwam pozytywne skutki, ale nie takich czy innych działań Trumpa tylko światowej koniunktury.

Faktem jest, ze piszac nie zwrocilem uwagi na znaczenie "trickle-down economics" dla swiatowej ekonomii.
Z tym, ze jezeli jakis bankier na Wall Street ma katar i kichnie, to w takiej Europie i ogolnie na swiecie odbija sie to duzym trzesieniem ziemi. (Patrz obamowski "balon inwestycyjny", czy tez chociazby ""balon dot-comow" z przelomu XX i XXI wieku i jak to sie odbilo na amerykanskiej, a jak na swiatowej ekonomii.
Od 25% do 40% (w zaleznosci od kategorii) swiatowej konsumpcji przypada na USA. I kto tu jest motorem swiatowej koniunktury?
Chiny i Rosja? A moze Moldawia lub Wyspy Markizy?
Jaki wplyw mialo zalamanie sie chinskiej gieldy w 2016 roku na ekonomie siwatowa, czy tez ich obecne spowolnienie gospodarcze wrecz ocierajace sie o kryzys?

QUOTE
Z tym, że pojęcie "polityka kanonierek" używano raczej na określenie działań militarnych a w każdym razie siłowych. Pojęcia mają jednak to do siebie, że są elastyczne, ich znaczenie się może zmieniać i w sumie to nie ma o co kruszyć kopii.


Zgoda! Przeciez oczywistym jest, ze znacznie tansze, a tak samo efektywne w swoim dzialaniu docelowym jest wyslanie jednego agenta CIA z walizka pelna gotowki, niz "loty patrolowe" nad palacem prezydenckim prezydenta jakiejs tam republiki bananowej.

O tym zapomnial Morales, zbytnio przeginajac palke, chociaz mimo wszystko Maduro o tym pamieta. To w jego interesie jest, azeby takiemu Juanowi Guaido wlos z glowy nie spadl, bo zdaje on sobie sprawe, ze natychmiast by go spotkal los Manuela Noriegi...czyli parada przed kamerami telewizyjnymi stacji TV z calego swiata w kajdankach i w pomaranczowym wdzianku z napisem na plecach "Property of US Government". rolleyes.gif
*



Ponieważ powołujesz się na przykład Noriegi to przypomnę Ci, że:
- miały miejsce dwa nieudane zamachy stany, oba sponsorowane i inicjowane przez USA
- pomiędzy nimi kandydat opozycji - Guillermo Endara finansowany przez USA przegrał sfałszowane przez Noriengę wybory
- inwazja USA na Panamę wynikła z faktu, że Norienga przyspieszył nacjonalizację kanału, który i tak za 10 lat miał wrócić do Panamy
Jako Amerykanin naprawdę masz się, czym szczycić. rolleyes.gif Chyba, że szczyt możliwości USA to wyniesienie dyktatorów do władzy, a następnie obalenie ich siłą przy pomocy własnych wojsk. Przy okazji oskarżając ich o handel narkotykami choć Stany za Nixona przerwały śledztwo o to.

Z racji tego, że Norienga został wyniesiony do władzy przez USA, to rozumiem, że zarówno Maduro jak i Morales zostali wyniesieni do władzy przy pomocy USA?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #22

     
Phouty
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.483
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 6/12/2019, 21:16 Quote Post

Napoleonie7 zgoda odnosnie Boliwii, bo gdyby nie przerwano tego ich "eksperymentu", to za kilka lat bysmy mowili o Wenezueli bis.
Jednakze opisujac dzialania Trumpa popelniasz w najlepszym przypadku czysty "europenizm". (<--- moje wlasne okreslenie).

W USA nie istnieje cos takiego jak "dobro panstwa" (w sensie sformalizowanego prawa dotyczacego spraw ekonomicznych, co nie znaczy, ze ten "rzad" nie probuje...oj, probuje i to jeszcze jak), a Trump jest pierwszym prezydentem od czasow FDR, ktory wyrzucil do kosza kilka tysiecy (kilkanascie tysiecy?) niepotrzebnych federalnych przepisow (czesto dublujacych przepisy stanowe lub lokalne) i tym samym pozwolil na wyzwolenie amerykanskiego "ducha gospodarczego". Nie zapominaj, ze USA jest "skonstruowane" od dolu do gory, a nie jak Europa, od gory do dolu.
Czyli im mniejsza ingerencja "rzadu", tym lepiej dla amerykanskiej ekonomii, oraz jest wiecej "porzadku", bo to wlasnie ten "rzad" wprowadza balagan, bo to "we the people" potrafimy sie swietnie samo-organizowac.
Przestudiuj wyniki GDP na poziomie poszczegolnych stanow. Wszystko wyraznie widac po wynikach gospodarczych, gdzie jest wieksza, a gdzie mniejsza ingerencja "rzadu".
https://www.bea.gov/news/2019/gross-domesti...nd-quarter-2019

Zreszta tu masz wiecej "cyferek".
https://www.bea.gov/news/current-releases

Koniec offtopu!!!
 
User is offline  PMMini Profile Post #23

     
Napoleon7
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.733
Nr użytkownika: 58.281

 
 
post 6/12/2019, 21:23 Quote Post

CODE
Ciekawe, że wszyscy tacy "zbulwersowani" tą "polityką kanonierek" USA czy jak ją zwać (swoją drogą, dzięki temu, Japonia jest teraz tam gdzie jest). Nikt natomiast nie martwi się o to, o co "walczyły" te kanonierki, czyli o majątek i prawa obywateli USA.

1. Z tym gdzie teraz jest Japonia "polityka kanonierek" ma bardzo mało wspólnego. A jeżeli już, to tylko pośrednio. Bo dzięki tej polityce USA zmusiły Japonię do otwarcia się na świat a następnie, choć tu zadanie te zrealizowali głównie Brytyjczycy i w mniejszym stopniu Francuzi oraz Holendrzy, uzmysłowili im swą przewagę militarną. co na Japończykach zrobiło takie wrażenie, że rozpoczęli serię reform zakończonym przebudową państwa upodabniającą go do modelu europejskiego. I to te reformy, które na które "polityka kanonierek" nie miała wpływu, postawiły Japonię tam gdzie jest.
2. Te "kanonierki" nie zawsze walczyły o prawa i majątek obywateli USA czy innych. Zdarzało się tak, ale i zdarzały się inne cele.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #24

     
dammy
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 908
Nr użytkownika: 99.933

Adam Marks
Zawód: wiele zawodow
 
 
post Wczoraj, 22:49 Quote Post

QUOTE(Sima Zhao @ 6/12/2019, 12:06)
Kiedyś jak gdzieś w Ameryce   Południowej rządził  jakiś socjalista/komunista to było ryzyko,   że ZSRR/Kuba    zaraz się tam usadowi militarnie więc USA reagowało czasem bardziej nerwowo. Teraz takiego ryzyka prawie nie  ma więc USA nie chce się po prostu za Boliwijczyków/Wenezuelczyków czy innych załatwiać ich spraw politycznych i pomagać im za bardzo w obalaniu socjalistów/komunistów których sami sobie kiedyś wybrali.


Socjaliści rządzili w większości krajów Ameryki Pd. I najczęściej odchodzili, bo przegrywali wybory i wracali wtedy gdy je wygrywali. Np: w Chile (również po Pinochecie), Brazylii, Kostaryce i w wielu innych krajach Ameryki Łacińskiej. Czasem ich przywódcy ginęli zamordowani. Wenezuela czy Boliwia to rzadkie przypadki aczkolwiek rzeczywiście widoczne.

Ten post był edytowany przez dammy: Wczoraj, 22:54
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #25

2 Strony < 1 2 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej