Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
5 Strony « < 3 4 5 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Ocena wojny w Iraku
     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 7/03/2014, 14:12 Quote Post

QUOTE(Morpheuss @ 5/03/2014, 10:47)
QUOTE(balum @ 5/03/2014, 9:40)
W temacie wątku jest ciekawa, acz powszechna osobliwość. Ta wojna nazywana jest wojną w Iraku. Zazwyczaj wojne nazywa sie od przeciwnika, nie od miejsca. Np. we wrześniu 39 Niemcy rozpoczeli wojne z Polską, nie w Polsce. A tu się udaje, ze nie był to atak Usa i ich satelitów na Irak tylko doszło do wojny z bliżej niekoreślonym przeciwnikiem na terenie Iraku.
Moze zacznjmy nazywać rzecz po imieniu: wojna z Irakiem.
*



Wojna w Wietnamie, wojna w Zatoce Perskiej?
*


W Wietnamie mielismy wojne domowa, w której USA wspierały jedną ze stron. nie była to więc wojna z Wietnamem. A tu mamy sytuacje prosta. jest państwo Irak. i USA ze siłami satelitów to państwo zaatakowała. Jest więc wojna z Irakiem. jak np. w 1409 wojna z Zakonem Krzyżackim.
Smaczku dodaje, ze atak nastąpił bez wypowiedzenia wojny. Nasi żołnierze walczyli, choć nawet nie zerwalismy z Irakiem stosunków dyplomatycznych.

QUOTE
No bo potem faktycznie doszło do rebelii sunnickich i szyickih ekstremistów.

Powstanie Kurdów i szyitów była za pierwszej wojny. Za drugiej, miałeś rebelie dopiero za okupacji. I nie ma to nic do rzeczy.

Nowomowa - wojna w Iraku to ukrywanie prawdy, że z Irakiem. Napadliśmy na to państwo.
 
User is offline  PMMini Profile Post #61

     
Podolski
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 39
Nr użytkownika: 87.162

Piotr Podolski
 
 
post 7/03/2014, 14:34 Quote Post

QUOTE(Rommel 100 @ 7/03/2014, 13:43)
Działania Al Kaidy widzimy na bieżącą w Iraku gdzie nie ma już USA, a kraj jest na krawędzi wojny domowej, terroryzowany przez radykalnych islamistycznych terrorystów.

Ale zanim Amerykanie zrobili tam kompletny bajzel żadnych radykalnych ruchów islamistycznych w Iraku nie było, zgadza się ?

QUOTE
Nie wiem jak liczba ofiar,ściganie się w statystykach z Al Kaidą czy Hussajnem ma oceniać właściwość działań USA.
Jeśli Al Kaida w USA zabiła w wyniku ataku terrorystycznego "tylko" ok. 3 tys. Hussajn gdzieś tam dokonał kilkutysięcznego mordu (ludobójstwa), a Amerykanie w wyniku działań zbrojnych zabili ileś tam więcej ludzi to ma znaczyć że Al Kaida i Hussajn są bardziej humanitarni, co to za logika?


Jakie w takim razie kryteria oceny proponowałbyś zastosować i jaką logikę ?
Jeśli np. na skutek działań amerykańskich w Iraku ginie więcej ludzi niż za sprawą krwawego dyktatora, amerykanie zostawiają kraj kompletnie zrujnowany i skłócony, w stanie dużo gorszym niż przed wojną, to jak to można ocenić i wg jakiej logiki ?

Gdy tak np. podczas jakiejś akcji antyterrorystycznej lub antynarkotykowej prowadzonej prze Meksykanów, "całkiem przypadkowo" zginęłoby kilkadziesiąt tysięcy Amerykanów to co by było ? Regularnie co jakiś czas "przez pomyłkę" Meksykanie wykończaliby jakiś amerykański posterunek policji lub patrol wojskowy. A potem ktoś by to gładko tłumaczył: " no cóż , to wojna, ofiary są nieuniknione, nie ma o czym mówić"


QUOTE
Podaj mi jakąś wojnę w której nie ginęli przypadkowi ludzi.

O tym trzeba pamiętać wywołując wojnę a nie dopiero tłumacząc popełnione zbrodnie.

QUOTE
Myślisz, że to pierwszy przypadek gdy nalot NATO zabił nie tych co trzeba? Bywało tak że dzieci w wyniku takiego ataku przypadkiem ginęły.

No właśnie wiem, że nie pierwszy i nie dziesiąty. Rozgrzeszanie sprawców podobnych zbrodni jest zwykłą hipokryzją. Wystarczy zrobić prosty eksperyment myślowy zamieniając miejscami sprawców i ofiary. Wtedy okaże się że przypadkowe ofiary są absolutnie niedopuszczalne.
 
User is offline  PMMini Profile Post #62

     
Rommel 100
 

Antynazista
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.908
Nr użytkownika: 9.466

Stopień akademicki: Mgr
Zawód: Matematyk
 
 
post 7/03/2014, 15:14 Quote Post

QUOTE
Gdy tak np. podczas jakiejś akcji antyterrorystycznej lub antynarkotykowej prowadzonej prze Meksykanów, "całkiem przypadkowo" zginęłoby kilkadziesiąt tysięcy Amerykanów to co by było ? Regularnie co jakiś czas "przez pomyłkę" Meksykanie wykończaliby jakiś amerykański posterunek policji lub patrol wojskowy. A potem ktoś by to gładko tłumaczył: " no cóż , to wojna, ofiary są nieuniknione, nie ma o czym mówić"


Przykład z kosmosu, nie podałeś przeciwko komu i w jakich warunkach taka operacja by miała miejsce. Jeśli operacja jest wymierzona w kilkutysięczną grupę zbrojną, to należy oczekiwać nieuniknionych śmierci osób trzecich.

Załóżmy że jest oddział antyterrorystów który ma zlikwidować terrorystów w szkole z dziećmi. Terroryści zginą, ale też kilka dzieci.
To po prostu będzie źle przeprowadzona operacja antyterrorystyczna. Na pewno nie będzie to operacja terrorystyczna.

Czy fakt że istnieje zawsze ryzyko pomyłek w czasie takich operacji i śmierć osób trzecich, powoduję że oddziały antyterrorystyczne powinny zostać rozwiązane, a takie operacje nie powinny być przeprowadzane?
confused1.gif

QUOTE
Ale zanim Amerykanie zrobili tam kompletny bajzel żadnych radykalnych ruchów islamistycznych w Iraku nie było, zgadza się ?


Masz bajzel w Syrii bez udziału USA, po tym jak dyktator zaczął tracić swoją władzę. Podobnie w Libii czy Egipcie.
W zasadzie to samo jest w Iraku, jest wielce prawdopodobne że gdyby nie USA, Hussajn w końcu by upadł bez pomocy USA, i doszło by do tego do czego dochodzi w tym momencie na Bliskim Wschodzie.

Żeby było ciekawie, co uwielbia w internecie słyszę krzyki czemu Amerykanie i świat patrzy na wojnę w Syrii i nie ukróci tego- jak by interweniowali z kolei byłby krzyk że imperializm Amerykanów ma kolejne ofiary... ech.
wallbash.gif

Przed USA nie było Al Kaidy, był Hussajn, wcale nie lepszy:
http://wiadomosci.onet.pl/prasa/halabdza-h...d-milczal/6nser

QUOTE
O tym trzeba pamiętać wywołując wojnę a nie dopiero tłumacząc popełnione zbrodnie.


Najpierw to trzeba było przewidzieć powstańczą i terrorystyczną walkę w Iraku trwającą kilka lat, a nikt Nostradamusem nie jest.

QUOTE
No właśnie wiem, że nie pierwszy i nie dziesiąty. Rozgrzeszanie sprawców podobnych zbrodni jest zwykłą hipokryzją. Wystarczy zrobić prosty eksperyment myślowy zamieniając miejscami sprawców i ofiary. Wtedy okaże się że przypadkowe ofiary są absolutnie niedopuszczalne.


Naiwnością jest to co piszesz.
Wyobraź sobie że polscy żołnierze w czasie IIWŚ bombardują pozycję niemieckie zabijając jednak opacznie cywili-czy są to zbrodniarze?

Atak na Afganistan, wojna w tym kraju, to efekt zamachu z 11.IX.
Wojna przeciw talibom i Al Kaidzie jest wojną sprawiedliwą.

Ten post był edytowany przez Rommel 100: 7/03/2014, 15:17
 
User is offline  PMMini Profile Post #63

     
Podolski
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 39
Nr użytkownika: 87.162

Piotr Podolski
 
 
post 7/03/2014, 15:54 Quote Post

QUOTE(Rommel 100 @ 7/03/2014, 15:14)
Załóżmy że jest oddział antyterrorystów który ma zlikwidować terrorystów w szkole z dziećmi. Terroryści zginą, ale też kilka dzieci.

Nie kilka. Raczej kilka tysięcy.
Dlatego prosiłem na początku żebyś podał dane dotyczące liczby ofiar amerykańskiej interwencji w Iraku. To zdecydowanie nie było kilka osób. Gdyby to chodziło o amerykańskich cywilów starty nawet 10 razy mniejsze niż w Iraku czy Afganistanie byłyby nieakceptowalne. Ale to przecież nie są Amerykanie więc problemu nie ma.

QUOTE
Masz bajzel w Syrii bez udziału USA, po tym jak dyktator zaczął tracić swoją władzę. Podobnie w Libii czy Egipcie.

Kpisz czy o drogę pytasz ?

QUOTE
W zasadzie to samo jest w Iraku, jest wielce prawdopodobne że gdyby nie USA, Hussajn w końcu by upadł bez pomocy USA, i doszło by do tego do czego dochodzi w tym momencie na Bliskim Wschodzie.

Skoro i tak by upadł bez udziału Amerykanów to właściwie po co tam leźli ?

QUOTE
Przed  USA  nie było Al Kaidy, był Hussajn, wcale nie lepszy

Jaki jest zatem bilans działań Amerykanów w Iraku ? Prawdopodobnie osobiście wykończyli więcej ludzi niż krwawy dyktator i spowodowali rozplenienie Al-Kaidy, totalne skłócenie kraju na dziesięciolecia. Nie ma to jak sprawiedliwa wojna.

QUOTE
Najpierw to trzeba było przewidzieć powstańczą i terrorystyczną walkę w Iraku trwającą kilka lat, a nikt Nostradamusem nie jest.

Ale stary Busch, pomimo, że Nostradamusem nie był miał jednak trochę rozumu i umiaru.


QUOTE
Naiwnością jest to co piszesz.
Wyobraź sobie że polscy żołnierze w czasie IIWŚ bombardują pozycję niemieckie zabijając jednak opacznie cywili-czy są to zbrodniarze?

Przykład bez sensu. Analogia byłaby wtedy gdyby polscy żołnierze bombardowali Argentynę i Urugwaj ponieważ podejrzewaliby, że tam się ukrywają hitlerowcy zbrodniarze. Zabiliby dziesiątki tysięcy przypadkowych ludzi, wywołaliby działania krwawych ruchów partyzanckich, zdestabilizowali cały region.

QUOTE
Atak na Afganistan, wojna w tym kraju, to efekt zamachu z 11.IX.
Wojna przeciw talibom i Al Kaidzie jest wojną sprawiedliwą.

Dziękuję za taką sprawiedliwość. Amerykanie po prostu pokazali, że potrafią być większymi terrorystami niż Al-Kaida. To klasyczne działania typu: Za każdego Amerykanina zginie 100 muzułmanów. Mniejsza z tym czy mają coś wspólnego z 11 września czy też nie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #64

     
Rommel 100
 

Antynazista
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.908
Nr użytkownika: 9.466

Stopień akademicki: Mgr
Zawód: Matematyk
 
 
post 7/03/2014, 16:08 Quote Post

QUOTE
Nie kilka. Raczej kilka tysięcy.


Czytaj uważnie.
Ja podałem przykład konkretny jednostkowy.
Teraz pomnożysz razy kilka tysięcy takich jednostkowych przypadków i wyjdzie Ci liczba ofiar zbliżona do Iraku Afganistanu.

QUOTE
Kpisz czy o drogę pytasz ?


Wyczuwam jakieś teorie spiskowe.
Chyba że rozchodzi się tylko o Libie-dla uściślenia, oni wkroczyli tam gdy już trwała wojna domowa-na całe szczęście to zrobili, bo mogła by tam wojna trwać do dzisiaj jak w Syrii.

QUOTE
Skoro i tak by upadł bez udziału Amerykanów to właściwie po co tam leźli ?


Rozumiem że oczekujesz że w 2003 roku ludzie powinni być Nostradomusami, ale nimi nie sa i nie będą.

QUOTE
Jaki jest zatem bilans działań Amerykanów w Iraku ? Prawdopodobnie osobiście wykończyli więcej ludzi niż krwawy dyktator i spowodowali rozplenienie Al-Kaidy, totalne skłócenie kraju na dziesięciolecia. Nie ma to jak sprawiedliwa wojna.


Bilans samej wojny waha się od 100 tys. do miliona ofiar.
Wojna ma jednak to do siebie że biorą w niej udział dwie strony, albo i więcej. W tym wypadku jedna ze stron to ugrupowanie terrorystyczne.
Zwycięstwo wojsk USA było konsekwnecją m.in. sprzymierzenia się lokalnych plemion z okupantami-a czemu? Bo jeszcze bardziej nienawidzili Al Kaidy.
Czemu w ogóle nie interesuję Cię rola Al Kaidy w tym konflikcie?

Al Kaida była przed wojną w Iraku i po niej.

QUOTE
Przykład bez sensu. Analogia byłaby wtedy gdyby polscy żołnierze bombardowali Argentynę i Urugwaj ponieważ podejrzewaliby, że tam się ukrywają hitlerowcy zbrodniarze. Zabiliby dziesiątki tysięcy przypadkowych ludzi, wywołaliby działania krwawych ruchów partyzanckich, zdestabilizowali cały region.


Twój przykład jest bez sensu.
Amerykanie w Iraku i Afganistanie walczyli/walczą z Al Kaidą i jej sojusznikami.
Gdy bombardują pozycję wroga może okazać się że w wyniku pomyłki zginą niewinni ludzie-taka sama sytuacja jak przeze mnie przedstawiona w czasie IIWŚ, Polacy bombardują pozycję Wermachtu, ale trafiają w cywili.
Jak to, niestety,nie ma co oszukiwać się, na każdej wojnie.

QUOTE
Dziękuję za taką sprawiedliwość. Amerykanie po prostu pokazali, że potrafią być większymi terrorystami niż Al-Kaida. To klasyczne działania typu: Za każdego Amerykanina zginie 100 muzułmanów. Mniejsza z tym czy mają coś wspólnego z 11 września czy też nie.


O czym Ty piszesz.

Co do Iraku nie mam wyrobionej jednoznacznej opini co do ataku.
W przypadku Afganistanu mam.
Także słucham-jakie masz wątpliwości co do przyczyn ataku na ten kraj po 11.IX.
W jaki sposób pokazali swój terroryzm, atakując terrorystów którzy zabili 3 tys. niewinnych obywateli USA w Nowym Yorku?
Kiedy i gdzie stosowali metodę "100 muzułmanów za jednego Amerykanina", proszę przytoczyć takie przypadki, wojna trwa od 2001 roku, prawie 13 lat, więc nie powinieneś mieć żadnych problemów.

Ten post był edytowany przez Rommel 100: 7/03/2014, 16:21
 
User is offline  PMMini Profile Post #65

     
Podolski
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 39
Nr użytkownika: 87.162

Piotr Podolski
 
 
post 7/03/2014, 16:40 Quote Post

QUOTE
Bilans samej wojny waha się od 100 tys. do miliona ofiar.
Wojna ma jednak to do siebie że biorą w niej udział dwie strony, albo i więcej. W tym wypadku jedna ze stron to ugrupowanie terrorystyczne.

Moim zdaniem w tej w tej wojnie nie tylko jedna strona była ugrupowaniem terrorystycznym.

QUOTE
Zwycięstwo wojsk USA było konsekwnecją m.in. sprzymierzenia się lokalnych plemion z okupantami-a czemu? Bo jeszcze bardziej nienawidzili Al Kaidy.
Czemu w ogóle nie interesuję Cię rola Al Kaidy w tym konflikcie?

Po pierwsze, o której wojnie mówisz ? Bo jeśli chodzi o Irak to zdecydowanie nie było tam Al-Kaidy przed przybyciem Amerykanów.
Po drugie: jeśli Amerykanie wygrali wojnę w Iraku to jaki cel polityczny osiągnęli ? Oczywiście poza zwykłym terrorem: 100 muzułmanów za jednego Amerykanina, bo to im się akurat prawie udało. A jak się doda Afganistan to im się całkiem udało.

QUOTE
Amerykanie w Iraku i Afganistanie walczyli/walczą z Al Kaidą i jej sojusznikami.
Gdy bombardują pozycję wroga może okazać się że w wyniku pomyłki zginą niewinni ludzie-taka sama sytuacja jak przeze mnie przedstawiona w czasie IIWŚ

Ani Irak ani Afganistan nie zaatakował USA. Oficjalnym powodem amerykańskiego ataku było podejrzenie, że w krajach tych ukrywają się osoby powiązane z zamachami z 11 września. Tam nie było żadnej wojny, dopiero Amerykanie ją wywołali. Dodatkowo oszukali swoich sojuszników co do posiadania przez Irak BMR.
Zatem dużo lepiej pasuje mój przykład, kiedy to ktoś prowadzi wojnę w kraju co do którego istnieje podejrzenie, że przebywają tam zbrodniarze. "Przypadkowo" zabija się przy tym mieszkańców tegoż kraju, którzy maja pecha tam mieszkać.


QUOTE
Kiedy i gdzie stosowali metodę "100 muzułmanów za jednego Amerykanina"

Efekt całej kilkunastoletniej amerykańskiej akcji po 11 września jest właśnie taki: 100 muzułmanów za jednego Amerykanina z WTC. Amerykanie uzyskali to co chcieli. Nikt nie musiał być Nostradamusem.
 
User is offline  PMMini Profile Post #66

     
Rommel 100
 

Antynazista
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.908
Nr użytkownika: 9.466

Stopień akademicki: Mgr
Zawód: Matematyk
 
 
post 7/03/2014, 16:48 Quote Post

QUOTE
Po pierwsze, o której wojnie mówisz ? Bo jeśli chodzi o Irak to zdecydowanie nie było tam Al-Kaidy przed przybyciem Amerykanów.


Owszem, ale pojawiła się i toczyła główne walki z USA.

QUOTE
Oczywiście poza zwykłym terrorem: 100 muzułmanów za jednego Amerykanina, bo to im się akurat prawie udało.


Efekt całej kilkunastoletniej amerykańskiej akcji po 11 września jest właśnie taki: 100 muzułmanów za jednego Amerykanina z WTC. Amerykanie uzyskali to co chcieli. Nikt nie musiał być Nostradamusem.


Mówiąc terror, sugerujesz że planowano wymordowanie tylu i tylu muzułmanów.
Masz jakieś dowody o tym świadczące?

QUOTE
Ani Irak ani Afganistan nie zaatakował USA. Oficjalnym powodem amerykańskiego ataku było podejrzenie, że w krajach tych ukrywają się osoby powiązane z zamachami z 11 września. Tam nie było żadnej wojny, dopiero Amerykanie ją wywołali.


Owszem w Afganistanie wojna toczyła się tam przed wkroczeniem w USA, bezustannie od wejścia sowietów. W zasadzie ta wojna nieprzerwanie trwa do dziś.
A może i wcześniej, gdyż na prowincji były rebelie przeciwko władzy Dauda.

W każdym razie Osama Bin Laden był w Afganistanie, talibowie którzy byli z nim sprzymierzeni, po prostu go nie wydali, uznając bodajże 20 września że Bin Laden to ich gość oraz "człowiek bez grzechu". Było to jednoznaczne z wypowiedzeniem wojny USA.
 
User is offline  PMMini Profile Post #67

     
Ossee
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.501
Nr użytkownika: 65.050

 
 
post 7/03/2014, 17:17 Quote Post

balum

CODE
Smaczku dodaje, ze atak nastąpił bez wypowiedzenia wojny.


Bo I Wojna w Zatoce nie została zakończona pokojem.
No i: o ile pierwsze tygodnie to wojna z Irakiem to dalej jest już wojna w Iraku.
 
User is offline  PMMini Profile Post #68

     
Podolski
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 39
Nr użytkownika: 87.162

Piotr Podolski
 
 
post 7/03/2014, 18:01 Quote Post

QUOTE(Rommel 100 @ 7/03/2014, 16:48)
Mówiąc terror, sugerujesz że planowano wymordowanie tylu i tylu muzułmanów.
Masz jakieś dowody o tym świadczące?


Metoda jest taka sama jak w niemal każdej wojnie przeciwpartyzanckiej. Chodzi o pokazanie ludności cywilnej, że wspieranie partyzantów a nawet znajdowanie się w pobliżu może być bardzo dolegliwe. Nie twierdzę, że Amerykanie nagminnie rozstrzeliwali cywilów ale też się nimi nie przejmowali kiedy "przypadkowo" ginęli.

Od czasu II wojny światowej stawianie cywilów na brzegu dołu z wapnem i wpakowanie kuli w tył głowy jest mało akceptowalne, ale np. "przypadkowe" ofiary bombardowań, ostrzału artyleryjskiego, dronów to już jak najbardziej. Jak to niektórzy mówią: "przecież to wojna, przypadkowych ofiar nie da się uniknąć". A efekt jest ten sam:
100 muzułmanów za jednego Amerykanina z WTC.

Efekt długofalowy jest taki, że przez najbliższe kilkadziesiąt lat, każdy kto będzie chciał zorganizować wielką akcję terrorystyczną przeciw USA mocno się zastanowi. I każdy kto będzie chciał mu udzielić gościny również. I każdy kto będzie chociażby stał obok potencjalnego terrorysty, takoż.

Być może nawet jest to jedyna skuteczna metoda. Tylko nie należy udawać naiwniaka, i twierdzić, że ofiary cywilne są "całkowicie przypadkowe i sporadyczne". Nie są ani całkowicie przypadkowe ani sporadyczne. Są masowe.

Tak samo było podczas wojny w Jugosławii, tak było podczas wojny ZSRR w Afganistanie, tak było podczas wojny Rosji w Czeczenii i dokładnie tak samo było podczas amerykańskich wojen w Iraku i Afganistanie.


 
User is offline  PMMini Profile Post #69

     
Rommel 100
 

Antynazista
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.908
Nr użytkownika: 9.466

Stopień akademicki: Mgr
Zawód: Matematyk
 
 
post 7/03/2014, 19:11 Quote Post

QUOTE
Od czasu II wojny światowej stawianie cywilów na brzegu dołu z wapnem i wpakowanie kuli w tył głowy jest mało akceptowalne, ale np. "przypadkowe" ofiary bombardowań, ostrzału artyleryjskiego, dronów to już jak najbardziej. Jak to niektórzy mówią: "przecież to wojna, przypadkowych ofiar nie da się uniknąć". A efekt jest ten sam:
100 muzułmanów za jednego Amerykanina z WTC.


Czyli dalej sugerujesz jakoby Amerykanie celowo bombardowali miejsca cywilne.

Proszę o dowody a nie Twoje spekulowanie.

I jeszcze raz- na wojnie giną niewinni. To jest fakt. Nie masz z nim się zgadzać tylko z nim oswoić.

QUOTE
Być może nawet jest to jedyna skuteczna metoda. Tylko nie należy udawać naiwniaka, i twierdzić, że ofiary cywilne są "całkowicie przypadkowe i sporadyczne". Nie są ani całkowicie przypadkowe ani sporadyczne. Są masowe.


Stawiasz tezę, udowodnij masowość oraz fakt że są to działania celowe.

QUOTE
Tak samo było podczas wojny w Jugosławii, tak było podczas wojny ZSRR w Afganistanie, tak było podczas wojny Rosji w Czeczenii i dokładnie tak samo było podczas amerykańskich wojen w Iraku i Afganistanie.


Przyrównując działania sowietów w Afganistanie do działania Amerykanów totalnie się kompromitujesz.
Matematyka tu będzie wystarczającym argumentem.
W czasie wojny 1979-89 zginęło 1.5 miliona Afgańczyków.
W czasie obecnej wojny od 2001 to ok. 12 tys. cywili i 30 tys. bojowników.

Jeśli wrzucasz sowietów i Amerykanów w Afganistanie do jednego worka to nic dziwnego że wychodzi Ci rzekoma "masowość" i "celowość" ataku na cywilów. Ale to nie prawda.

Jeszcze to o czym wcześniej pisałem:
http://www.newser.com/story/78126/70-of-af...by-taliban.html
http://www.infoswiat.com/2013/07/31/onz-ro...w-afganistanie/

The number of Afghan civilians who died in war-related violence last year soared to the highest annual level since the conflict began in 2001, with nearly 70% blamed on insurgents, according the the UN, and 25% to allied forces.
 
User is offline  PMMini Profile Post #70

     
Podolski
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 39
Nr użytkownika: 87.162

Piotr Podolski
 
 
post 7/03/2014, 21:45 Quote Post

QUOTE(Rommel 100 @ 7/03/2014, 16:08)
Bilans samej wojny waha się od 100 tys. do miliona ofiar.

Zakres oszacowań rzeczywiście jest dość szeroki ale większość dostępnych w sieci materiałów wskazuje na to, że liczba ofiar cywilnych była wielokrotnie większa od liczby ofiar wśród irackich bojowników/rebeliantów (pomimo, że każda armia próbuje minimalizować liczbę zabitych przez siebie cywilów nazywając ich banditen/partizanen/rebels/talibans/terrorists itd.). Armia przyznaje się do zabicia cywilów kiedy już nie ma innego wyjścia.

Oczywiście tylko część ofiar cywilnych spowodowali Amerykanie ale i tak są to dziesiątki/setki tysięcy ludzi.

Nie sposób uznać dziesiątek/setek tysięcy zabitych cywilów za ofiary "przypadkowe". Przypadkowe to może być kiedy na dziesięciu zabitych uzbrojonych przeciwników przypada jeden cywil. Jeśli ta proporcja byłaby odwrotna to trzeba to nazwać rzezią cywilów a nie wojną. To tak jakby ktoś powiedział, że ofiary bombardowań Drezna czy Hamburga to ofiary "przypadkowe" bo nie celowano w żadnego konkretnego cywila tylko w miasto, w którym były też cele wojskowe i gospodarcze.
 
User is offline  PMMini Profile Post #71

     
Barg
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.780
Nr użytkownika: 56.976

 
 
post 23/01/2019, 8:24 Quote Post

Na linkowanej stronie zbiór odtajnionych dokumentów w pdf o wojnie irackiej:

https://ahec.armywarcollege.edu/CENTCOM-IRA...apers/index.cfm
 
User is offline  PMMini Profile Post #72

5 Strony « < 3 4 5 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej