Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
11 Strony « < 2 3 4 5 6 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Barkidzi, Którego uważacie za najwybitniejszego?
 
Który z Barkidów jest Twoim zdaniem najwybitniejszy?
Hamilkar [ 21 ]  [10.10%]
Hazdrubal Starszy [ 8 ]  [3.85%]
Hannibal [ 174 ]  [83.65%]
Hazdrubal Młodszy [ 0 ]  [0.00%]
Magon [ 5 ]  [2.40%]
Suma głosów: 208
Goście nie mogą głosować 
     
sargon
 

IX ranga
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 5.804
Nr użytkownika: 4.555

Stopień akademicki: mgr inz
 
 
post 19/10/2007, 16:08 Quote Post

Starcie nie było przesądzone - to jasne. Ale Filip musiał się liczyć z tym, ze może do niego dojść - a przechwycenie macedońskich posłów przez rzymską eskadrę w 215 r raczej nie nastawiło go entuzjastycznie do przeprawy smile.gif

Nie jestem pewien, czy Filip był świadomy tego, ze lepiej mu pójdzie we współpracy z Kartaginą. Tzn mógł zdawać sobie sprawę, ze łatwiej mu pójdzie póki Rzymianie są zajęcie Kartaginą; ale pokój podpisał jeszcze przed inwazją Afryki i wycofaniem się Hannibala z Italii- miał nadzieję, że Rzymianie zapomną mu sojusz z Kartaginą czy myślał, ze jakby co, to poradzi sobie sam? smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #46

     
Darth Stalin
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.019
Nr użytkownika: 3.971

Zawód: hejter PiS-u
 
 
post 26/05/2008, 19:00 Quote Post

QUOTE("sargon")
to pokazuje jak bardzo Rzymianie się przejmowali w 204 r armiami Barkidów w Italii (liczącymi w symie ok. 50 tys ludzi). Można sobie porównać z 218 r kiedy 26 tys żołnierzy Hannibala zmusiło Rzymian do porzucenia myśli o inwazji Afryki


Pytanie: dlaczego w roku 204 Rzymianie tak bardzo "olali" barkidów w Italii, skoro w roku 218 armia o połowę mniejsza tak ich wystraszyła?
No i druga kwestia: pod Kannami Hannibalowi wyszlo; czemu idąc na spotkanie z bratem nie mógłby powtórzyć tego samego? - stosunek sił był IIRC podobny... tongue.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #47

     
sargon
 

IX ranga
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 5.804
Nr użytkownika: 4.555

Stopień akademicki: mgr inz
 
 
post 26/05/2008, 19:27 Quote Post

Cóż, w 218 r Rzymianom się ani śniło, ze Italia może zostać przez Kartagińczyków zaatakowana od północy, szok musiał być spory. Armia na północy była względnie słaba (jedna dwulegionowa, po Ticinusie na dokładkę z mocno uszczuploną jazdą) - nic dziwnego, ze odwołano Semproniusa z Sycylii.
W 204 r (choć poprawniej byłoby powiedzieć w 205 r) to bynajmniej nie wszycy Rzymianie palali chęcią najazdu na Afrykę - Fabius Cunctator forsował swoje przekonanie, ze najpierw włąsnie trzeba rozprawić się z Magonem i Hannibalem i miał poparcie.

W 207 r sytuacja nie była taka sama jak pod Kannami - Hannibal w drodze do Canusium musiał stoczyć dwie bitwy z Claudiusem Neronem (Grumentum i Venusia). Rozegrane z sukcesem o tyle, ze Neron nie zdołał mu przeszkodzić w dotarciu do Canusium - niemniej w pierwszej (w drugiej może zresztą też) poniósł większe straty niż Rzymianin - z tym, ze po Venusii wzmocnił armię oddziałami z Metapontu. Tak czy siak, Rzymianie mieli wyraźną przewagę liczebną.
Ponadto w 216 r Rzymianie nie docenili Hannibala; wątpię by ten błąd popełnił Fulvius Flaccus - doświadczony wódz (czterokrotny konsul), znajdujący się wtedy w obozie rzymskim pod Canusium (jako prokonsul zresztą smile.gif ).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #48

     
Gajusz Juliusz Cezar
 

VIII ranga
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 3.402
Nr użytkownika: 43.904

Piotr Koziol
Stopień akademicki: pontifex maximus
Zawód: Dyktator
 
 
post 3/06/2008, 14:18 Quote Post

QUOTE(Darth Stalin @ 26/05/2008, 20:00)
Pytanie: dlaczego w roku 204 Rzymianie tak bardzo "olali" barkidów w Italii, skoro w roku 218 armia o połowę mniejsza tak ich wystraszyła?

Zapewne szanowni senatorowie stwierdzili, załatwimy najpierw tego szaleńca, a gdy będziemy mieli wolne tyły zgnieciemy Kartagińczyków. Z perspektywy naszej wiedzy był to błąd, z ich niekoniecznie.
Ponadto nie wiadomo czy inwazja armii Semproniusza zakończyłaby się sukcesem. W Afryce oprócz tamtejszych garnizonów stacjonowało ponad 15 tys. wojsk wysłanych tam przez Hannibala z Hiszpanii. W przypadku klęski Rzymian w Afryce i podobnych zwycięstw Hannibala w Italii sytuacja byłaby jeszcze gorsza niż w rzeczywistości. A gdyby nawet Semproniusz zdołał wygrać jedną bitwę niekoniecznie musiałby rzucić od razu Kartaginę na kolana (patrz lata 204-202 p.n.e. i IWP). No i Roma nie wiedziała co ją czeka.
QUOTE
No i druga kwestia: pod Kannami Hannibalowi wyszlo; czemu idąc na spotkanie z bratem nie mógłby powtórzyć tego samego? - stosunek sił był IIRC podobny... tongue.gif
To co napisał Sargon. Bo walczył w innych warunkach i z przeciwnikiem mądrzejszym o 10 lat gorzkich doświadczeń.

EDIT: Swój głos oddałem oczywiście na Hannibala, genialny dowódca, wielki polityk.

Ten post był edytowany przez Gajusz Juliusz Cezar: 6/06/2008, 8:01
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #49

     
Dagome
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.260
Nr użytkownika: 46.895

Dagome Arbiter Elegantiarum
Stopień akademicki: Iudex
Zawód: Dagome Iudex
 
 
post 31/03/2009, 16:31 Quote Post

Nie będę oryginalny, Hannibal, niestety wylącznie z uwagi na wybitne zdolności wojskowe. Niestety.
 
User is offline  PMMini Profile Post #50

     
sargon
 

IX ranga
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 5.804
Nr użytkownika: 4.555

Stopień akademicki: mgr inz
 
 
post 31/03/2009, 20:05 Quote Post

A to dlaczego wyłącznie?
W czasie gdy obejmował urząd sufety, pokazał się jako przebiegły i dalekowzroczny biurokrata. Z kolei świadectwo jego zdolnościom politycznym wystawia układ z Flipem V oraz ludy i miasta Italii, które przeszły na stronę Kartaginy w czasie II wojny punickiej.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #51

     
El Gran Capitán
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 257
Nr użytkownika: 31.618

Mateusz
Zawód: Licealista 1. klasy
 
 
post 31/03/2009, 23:20 Quote Post

QUOTE(sargon @ 31/03/2009, 21:05)
A to dlaczego wyłącznie?
W czasie gdy obejmował urząd sufety, pokazał się jako przebiegły i dalekowzroczny biurokrata. Z kolei świadectwo jego zdolnościom politycznym wystawia układ z Flipem V oraz ludy i miasta Italii, które przeszły na stronę Kartaginy w czasie II wojny punickiej.
*


Co nie zmienia faktu, że pamiętamy go przede wszystkim jako wybitnego stratega smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #52

     
sargon
 

IX ranga
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 5.804
Nr użytkownika: 4.555

Stopień akademicki: mgr inz
 
 
post 1/04/2009, 19:45 Quote Post

Imho nie uprawnia to do twierdzenia, ze Hannibala winno się uważać za najwybitniejszego z Barkidów tylko z uwagi na jego zdolności wojskowe.

Poza tym, nie tylko jako wybitnego stratega - także i taktyka smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #53

     
El Gran Capitán
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 257
Nr użytkownika: 31.618

Mateusz
Zawód: Licealista 1. klasy
 
 
post 2/04/2009, 19:02 Quote Post

Faktycznie zdolności wojskowe to tylko jeden z wielu jego wspaniałych przymiotów. Ale wciąż uważam, że "winno się uważać" a "uważa się" to nie to samo... smile.gif a szkoda.
A co do jego taktyki, to podchodził on do niej tak samo jak do swej strategii i polityki - innowacyjnie. I było to podejście jak najbardziej godne podziwu. Chyba nie trzeba mówić, czym jest słynny "manewr kannaeński" i jak Rzym był zaskoczony przeniesieniem walki na swe własne terytorium. To tylko dwa z wielu przykładów jego geniuszu.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #54

     
sargon
 

IX ranga
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 5.804
Nr użytkownika: 4.555

Stopień akademicki: mgr inz
 
 
post 2/04/2009, 20:28 Quote Post

QUOTE(El Gran Capitán)
Faktycznie zdolności wojskowe to tylko jeden z wielu jego wspaniałych przymiotów. Ale wciąż uważam, że "winno się uważać" a "uważa się" to nie to samo...  a szkoda.
Whatever smile.gif
Odniosłem się do tego co napisał Dagome.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #55

     
lanciarius
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 711
Nr użytkownika: 47.290

 
 
post 2/04/2009, 20:57 Quote Post

QUOTE
Chyba nie trzeba mówić, czym jest słynny "manewr kannaeński" i jak Rzym był zaskoczony przeniesieniem walki na swe własne terytorium.


Myślę że mówic (i pisac) warto, bo do dzisiaj kwestia istoty szyku i manewru Hannibala bywa postrzegana w różny, nie zawsze oparty na źródłach, sposób.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #56

     
Dagome
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.260
Nr użytkownika: 46.895

Dagome Arbiter Elegantiarum
Stopień akademicki: Iudex
Zawód: Dagome Iudex
 
 
post 2/04/2009, 22:38 Quote Post

QUOTE
sargon Napisano 31/03/2009, A to dlaczego wyłącznie?


No cóż tak tę postać postrzegam. Sufetą był, no był jak wielu przed nim a nawet troche po nim. Co roku dwóch. Przebiegły i dalekowzroczny biurokrata. No może. Nawet fajne pomysły miał i dobre chęci też pewnie.
Ostatacznie jednak niewiele osiągnął, zmiany nie wprowadziły radykalnej poprawy sytuacji wewnętrznej pozwalającej bez obawy spoglądać w przyszłość. Owszem sytuacja była bardzo trudna wielu nic by nie zdziałało lecz nie to winno być miernikiem "wybitnośći" w temacie. Miernikiem był skutek podejmowanych działań, możliwie trwały, rodzący owoce. A ten był taki że nasz bohater uaktywnił wrogów wenętrznych i musiał uciekać z kraju, zaś jego osiagniecia nie wzmocniły państwa chociaż poprawiły tragiczną sytuację w jakiej się znalazł. Wielu innych biurokratów polityków których imion nawet nie znamy miewało zapewne porównywalne osiagnięcia. No tak, ale za tę ucieczkę to należy go jednak podziwiać. Bez sarkazmu, to istotnie prawdziwe poświęcenie wybrać emigrację by uchronić kraj przed przedwczesnym kolejnym spotkaniem z walcem. Ale czy taka działalność ujawnia przymioty które pozwalają go uznać za najwybitniejszego w rodzie? Pole walki politycznej i administracja wymaga jednak innych zdolności niż pole bitwy a nawet strategia wojskowa.

Układ z Filipem V, myślę nie jest przekonywującym dowodem na wybitność bohatera poza sferą wojskowości. Układ zainicjowany przez Filipa w zasadzie niewiele dawał obu stronom. W istocie to związek bezpłodny. Filip nie był zdolny przeprawić się na półwysep i wesprzeć Hannibala, nie miał tez okazji by w okresie stanowczym związać siły rzymskie na innym froncie. Filip wolał zresztą robić porządki w Grecji, a do tego układ mu niekoniecznie był potrzebny więc chyba się wyrychlił ale to jego problem. Jednym słowem to bardzo ładnie że Hannibal zawarł taki układ, nawet całkiem nieżle, nic wiecej.

Ludy i miasta Italii. To był rzeczywiscie właściwy i dobry kierunek. Sprawne i umiejętne wykorzystanie tego potencjału dawało realne podstawy zwycięskiego zakończenia rywalizacji z rzymskim walcem. Zakończyło się jednak inaczej, zaś Hannibal który, jak pisał nieżyczliwy mu Florus, ulegał jedynie "słońcu Kampanii i ciepłym źródłom Bajów" oczekiwał to na posiłki hiszpańskie brata swego Hazdrubala to na posiłki i zaopatrzenie z Afryki. Nie udało się mu uruchomić i wyzyskać na szerszą skalę potencjału sojuszu z ludami i miastami Italli, sojuszu który mu sie przydarzył. To chyba nie najwybitniesze osiągniecie. Aleksander Macedoński wyruszając ze stosunkowo niewielka armią na Persję szedł coraz silniejszy zaopatrzeniem, wojskiem i złotem ludów które przyłączał, jak lawina. Hannibal, geniusz wojskowy, nie był juz tak sprawny logistycznie. Nie bardzo się wyróznił. Pojawiające się możliwości trzeba umieć wykorzystywać dla realizacji ostatecznego celu. Hannibal doskonale tę zasadę stosował na polu bitwy, miewał nawet wybitne posunięcia strategiczne ale poza tym polem, chociaż nie był złym graczem, wybitniejszymi zdolnościami się nie wykazał. IMHO.

Dlatego też szanowny panie Sargonie, powtórzę, uważam go za najwybitniejszego z rodu Barkidów wyłącznie za wspaniałe, wybitne i niesamowite przymioty dowódcy wojskowego. Niestety.



 
User is offline  PMMini Profile Post #57

     
sargon
 

IX ranga
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 5.804
Nr użytkownika: 4.555

Stopień akademicki: mgr inz
 
 
post 3/04/2009, 14:00 Quote Post

QUOTE(Dagome)
Owszem sytuacja była bardzo trudna wielu nic by nie zdziałało lecz nie to winno być miernikiem "wybitnośći" w temacie. Miernikiem był skutek podejmowanych działań, możliwie trwały, rodzący owoce.
Moim z reguły jest skutek czyichś dzialań przy równoczesnej analizie warunków w jakich temu komuś przyszło działać.

Inaczej powinniśmy oklaskiwać każdego, kto nie zabrudził sobie butów w czasie sikania.

Exemplum i przy okazji pewna sprzeczność:
QUOTE
Olek w ogóle był niesamowity, nigdy przedtem ani nigdy potem nie było równego mu głównozarzadzejacego jakkolwiek by się z tytułu zwał. Nie chodzi nawet o zasieg, bo dobry miał też Czyngis, ale tempo i niesamowitą skuteczność nie tylko militarna ale i polityczną, w porównywalnych warunkach.
(bold by sargon)
Wiec w przypadku Aleksandra piszesz o "porównywalnych warunkach", zas tu niestety - "sytuacja była trudna, no ale sorry, Hannibal i tak do kitu".

QUOTE
Układ z Filipem V, myślę nie jest przekonywującym dowodem na wybitność bohatera poza sferą wojskowości. Układ zainicjowany przez Filipa w zasadzie niewiele dawał obu stronom. W istocie to związek bezpłodny. Filip nie był zdolny przeprawić się na półwysep i wesprzeć Hannibala, nie miał tez okazji by w okresie stanowczym związać siły rzymskie na innym froncie. Filip wolał zresztą robić porządki w Grecji, a do tego układ mu niekoniecznie był potrzebny więc chyba się wyrychlił ale to jego problem. Jednym słowem to bardzo ładnie że Hannibal zawarł taki układ, nawet całkiem nieżle, nic wiecej.
To teraz wymień co wg Ciebie miałby zrobić Hannibal, żebyś mógł uznać, że w kwestii plityki dokonał czegoś więcej niż "całkiem nieźle" - wraz z wyjaśnieniem, w jaki sposób mógłby to zrobić
Bo jak na razie to widzę, zę wymieniłeś czego to Filip nie zrobił lub co zrobił - a Hannibal Filipowi rozkazywac nie mógł.

Łatwo jest pisać, ze kogoś osiągnięcia były mierne, czy niewystarczające itp. Trudniej wskazać co ten ktoś mial zrobić i - co ważniejsze - w jaki sposób miał to coś osiągnąć.

QUOTE
Ludy i miasta Italii. To był rzeczywiscie właściwy i dobry kierunek. Sprawne i umiejętne wykorzystanie tego potencjału dawało realne podstawy zwycięskiego zakończenia rywalizacji z rzymskim walcem. Zakończyło się jednak inaczej, zaś Hannibal który, jak pisał nieżyczliwy mu Florus, ulegał jedynie "słońcu Kampanii i ciepłym źródłom Bajów" oczekiwał to na posiłki hiszpańskie brata swego Hazdrubala to na posiłki i zaopatrzenie z Afryki. Nie udało się mu uruchomić i wyzyskać na szerszą skalę potencjału sojuszu z ludami i miastami Italli, sojuszu który mu sie przydarzył. To chyba nie najwybitniesze osiągniecie.
Tu j.w. Proszę konkretnie opisac w jaki sposób Hannibal miał "uruchomić i wyzyskać na szerszą skalę potencjał z ludami i miastami Italii."
Jak dla mnie, samo przeciągnięcie 40% rzymskich sprzymierzeńców na stronę Kartaginy jest znacznym osiągnięciem.

QUOTE
[...]oczekiwał to na posiłki hiszpańskie brata swego Hazdrubala to na posiłki i zaopatrzenie z Afryki
Bilans bitew i kampanii w Italii pokazuje, ze jego działania nie ograniczały się tylko do tego.

QUOTE
Aleksander Macedoński wyruszając ze stosunkowo niewielka armią na Persję szedł coraz silniejszy zaopatrzeniem, wojskiem i złotem ludów które przyłączał, jak lawina. Hannibal, geniusz wojskowy, nie był juz tak sprawny logistycznie. Nie bardzo się wyróznił. Pojawiające się możliwości trzeba umieć wykorzystywać dla realizacji ostatecznego celu. Hannibal doskonale tę zasadę stosował na polu bitwy, miewał nawet wybitne posunięcia strategiczne ale poza tym polem, chociaż nie był złym graczem, wybitniejszymi zdolnościami się nie wykazał. IMHO
Aleksander walczył z państwem, które było znacznie mniej spójne niż Republika, jego armia miała przewagę jakościową nad przeciwnikiem. Dostawał posiłki i zaopatrzenie z Macedonii, podczas gdy Hannibal z Kartaginy zasadniczo wcale.
Co do logistyki, to jakoś sobie nie przypominam, by Hannibalowi padło 60% armii w czasie marszu, na dokładkę takiego, któego spokojnie można było uniknąć. Ale jestem pewien, ze pokażesz dokładnie na czym polegała owa "niesprawność" Hannibala w kwestii logistyki.

Co do możliwości i wybitniejszych osiągnieć - j.w. Co miał zrobić żeby te osiągnięcia były wybitne i w jaki sposób mógł tego dokonać. Jakie to były te możliwości, które "trzeba umieć wykorzystywać dla realizacji ostatecznego celu". W jaki sposób Hannibal mógł te możliwości wykorzystać?

Ten post był edytowany przez sargon: 3/04/2009, 14:31
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #58

     
Dagome
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.260
Nr użytkownika: 46.895

Dagome Arbiter Elegantiarum
Stopień akademicki: Iudex
Zawód: Dagome Iudex
 
 
post 5/04/2009, 22:41 Quote Post

Odpowiadając na post 58 szanowny panie Sargonie, zastanawiam się od czego zacząć. Tyleś mi pan wytknął, że jeśli idąc w pańskie ślady zacznę tym wzorem rozbierać każde zdanie to zaplączemy sie w szczegółach walcząc o każde słowo użyte mniej lub bardziej szczęśliwie a i pewnie zbyteczne w tym temacie zejście na manowce przydarzyć się nam może. Aby więc nie pisać glos do poszczególnych mniej istotnych tez naszych postów skupmy się na klu zagadnienia. Tym czymś jest właśnie wybitność osobowości. Nie stawiamy tu tez o kitowości wybranego przez nas bohatera jak też nie powinniśmy zaprzątać sobie głowy czynnościami zwykłymi choć dobrze a czasem nawet dla niektórych ciekawie wykonywanymi zajęciami jak czynności toaletowe przywołane jako exemplum przez szanownego interlokutora. Nie każdą postać bowiem choćby dobrze a czasem bardzo dobrze sie sprawującą nazywamy wybitną.

Hannibal nie był do kitu. To wybitna postać ale ta wybitność nie wkażdej dziedzinie się przejawiała jakkolwiek solidnie by tam nie działał. Wiecej powiem, odczytując pańskie Sargonie emocjonalne dla tej postaci i jakze szczere zangażowanie wyznam równie szczerze, że ja też uwielbiam Hannibala. Oprócz pieknych dni chwały doceniam również iście hamletowski tragizm bohatera. Jednak od bliskiego nam Hannibala bliższa jest mi prawda(górnolotnie ale historycznie, coś podobnego powiedział Arystoteles o Platonie).
Oprócz wybitnych osiagnięć wojskowych, nie zauważam cech wybitności na innych polach jego zaangażowania. To oczywiście ocena dalece subiektywna, podobnie zrasztą jak pańska Sargonie której nie miałem i nie mam zamiaru krytykować. Oczekuję wszakże i to z nadzieją, na wszelkie przekonywające argumenta co do innego stanu rzeczy. A otwarty na takie przekonanie jestem wielce z uwagi na wspomniane uwielbienie postaci które jak sądze wspólne jest nie tylko nam obu lecz jeszcze mnogim innym historyi admiratorom. Przedstawione dotychczas bowiem argumenty wystarczajacymi zaś nie są.

Układ z Filipem nic nie dał bo nie mógł. Uruchomienie potencjału apeninskiego na pełnych obrotach było może nawet niemożliwe, rzeczywiście republika to nie rozdęte imperium perskie. Logistyka , tam to w ogóle trudno się wykazać nikt tego nie docenia i dziś póki się coś nie zawali - jak zdrowie. Praca urzędnika, administracyjna żmudna i nie zawsze dająca satysfakcję, wewnętrzne intrygi polityczne nawet w słusznej sprawie - to wszystko nie przyniosło efektu. Kartaginy nie uratowano. To tylko stwierdzenie zaistniałych faktów, bez wzgledu na poprawność, solidność działania Hannibala. Nie twierdziłem i nie twierdzę że działał tu źle czy nieudolnie. Tyle, że wg mnie do cechy wybitności potrzeba bardziej znaczącego wyróżnienia którego ja się nawet przy pańskich dotychczasowych argumentach drogi Sargonie nie dopatruję. Brak wybitności nie świadczy tu przy tym o kitowatości. Broń Panie Boże. To nie układ zero jedynkowy. Tylko dla uwypuklenia takiego spojrzenia przywołałem Aleksandra, nie zaś dla traktowania go jako miernika dla innych osobowości działajacych rzeczywiście w innych warunkach.

Na koniec wybacz Panie Sargonie lecz nie będę wymieniał co miałby zrobić Hannibal by objawić się mógł w innych lub wszystkich poza wojskowymi dziedzinach wspaniałym. Po części dlatego iż praca taka właściwa jest nie dla tego tematu lecz dla działu gdybologii alternatywnej (może utworzy ktoś tam taki temat który nie przeczę byłby ciekawy) a po części dlatego że tak naprawdę odpowiedzi co zrobić by stać się geniuszem może udzielić tylko geniusz ja zaś jestem jeno "skromnym sługą w winnicy pańskiej".

Aha! Byłbym zapomniał, Sargon zaiste był wielki.

 
User is offline  PMMini Profile Post #59

     
Gajusz Juliusz Cezar
 

VIII ranga
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 3.402
Nr użytkownika: 43.904

Piotr Koziol
Stopień akademicki: pontifex maximus
Zawód: Dyktator
 
 
post 6/04/2009, 7:58 Quote Post

QUOTE(Dagome @ 5/04/2009, 23:41)
Praca urzędnika, administracyjna żmudna i nie zawsze dająca satysfakcję, wewnętrzne intrygi polityczne nawet w słusznej sprawie - to wszystko nie przyniosło efektu. Kartaginy nie uratowano. To tylko stwierdzenie zaistniałych faktów, bez wzgledu na poprawność, solidność działania Hannibala.
Co do osiągnięć Hannibala to dzięki jego działaniom Kartagina odzyskało zdefrałdowane kwoty przez arystokrację i nie musiano podnosić podatków aby spłacic zobowiazania wobec Rzymu. To w dużej mierze dzieki jego reformom państwo to mogło zgłosić gotowość całkowitej spłaty swoich zobowiązań wzgledem Rzymu już w 10 lat po zawarciu pokoju. Jak na jeden rok działalości to chyba dość aby uznać go za wybitnego polityka. Jak inaczej miał działać na korzyść swego miasta i ocalić je od zguby skoro w polityce zewnetrznej krępował go układ z Rzymem, a wrogowie wewnetrzni odwoływali się właśnie do tej siły?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #60

11 Strony « < 2 3 4 5 6 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej