Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
2 Strony  1 2 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Realne interesy Polski ..., ... bez stosunków międzynarodowych
     
Morpheuss
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 704
Nr użytkownika: 88.133

Asmodeusz
Stopień akademicki: III krag piekla
Zawód: Operator smolarki
 
 
post 18/03/2014, 14:58 Quote Post

QUOTE(Adiko @ 18/03/2014, 14:51)
Śmieszny jesteś, co to są "za wartości" "honor" "uznanie", "podziwianie", "wdzięczność". Kolega jest śmieszny, to są tylko puste frazesy (dyplomatyczne) tak jak całe te "stosunki międzynarodowe" jeżeli nie przekładają się na realne interesy.

Realne interesy to realne korzyści, realne pieniądze które Polska traci.
Już kolega rozumie to powiązanie?
*



Osłupiła mnie wiadomość, iż "całe te stosunki międzynarodowe" nie przekładają się na realne interesy Polski. Jeżeli wstąpienie Polski do NATO oraz UE nie było realnym interesem, co innego mogłoby ów interes stanowić oraz w jaki sposób do nich dążyć?

Ten post był edytowany przez Morpheuss: 18/03/2014, 15:00
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
mobydick1z
 

Błękitno-purpurowy Matuzalem
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.187
Nr użytkownika: 64.238

Braveheart
Stopień akademicki: mgr
Zawód: Jakiś jest.
 
 
post 18/03/2014, 22:18 Quote Post

QUOTE(Morpheuss @ 18/03/2014, 14:58)
Osłupiła mnie wiadomość, iż "całe te stosunki międzynarodowe" nie przekładają się na realne interesy Polski. Jeżeli wstąpienie Polski do NATO oraz UE nie było realnym interesem, co innego mogłoby ów interes stanowić oraz w jaki sposób do nich dążyć?

Samo wstąpienie do NATO i UE nic nie daje. Trzeba jeszcze "coś tam" znaczyć na arenie międzynarodowej. Sam widzisz ile można ugrać, gdy się jest mało znaczącym krajem, jak np. Ukraina. Nasz wschodni sąsiad nie należy do żadnej z tych organizacji, ale to pokazuje jak niewiele inni są w stanie zrobić w obronie kraju, który nic nie ma i nic nie oznacza. Śmiem wątpić czy UE i NATO ruszyłyby dupsko dla Litwy, Łotwy czy Estonii, gdyby to obecny problem dotyczył tychże państw, zamiast Ukrainy. Realnymi podwalinami w kontaktach międzynarodowych jest gospodarka, silna gospodarka.
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
Napoleon7
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.644
Nr użytkownika: 58.281

 
 
post 18/03/2014, 22:37 Quote Post

QUOTE
Samo wstąpienie do NATO i UE nic nie daje

Daje i to dużo (choć nie wszystko). W NATO obowiązuje zasada, że "wszyscy za jednego, jeden za wszystkich". Już to oznacza bardzo dużo. Choć oczywiście trzeba pamiętać że ta reakcja "wszystkich" nie nastąpi natychmiast i trzeba jakoś wytrzymać pierwszy okres.
Tak samo UE. UE to wspólny rynek. Wejście do UE oznacza wejście na ten rynek, co daje ogromne możliwości. Stanowi też wyzwanie, ale przecież każda rzecz na tym świecie ma swą cenę.

Tym nie mniej takie stwierdzenie jak to:
QUOTE
to są tylko puste frazesy (dyplomatyczne) tak jak całe te "stosunki międzynarodowe" jeżeli nie przekładają się na realne interesy

jest po prostu absurdalne. Przynależnośc do NATO nie jest pustym frazesem. choćby z tego powodu, że ten kto chciałby zaatakować państwo należące do NATO NA PEWNO dziesięć razy zastanowi się zanim to ew. zrobi - przy czym w trakcie tego zastanawiania się prawie na pewno dojdzie do wniosku, że ryzyko jest zbyt wielkie.
100 % pewności co prawda nie ma NIGDY, ale nie ma ich także przy tych "realnych korzyściach" o których pisze Adiko. Więcej, te "realne korzyści" tak naprawdę, na dłuższą metę, nie są żadnymi korzyściami.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
mobydick1z
 

Błękitno-purpurowy Matuzalem
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.187
Nr użytkownika: 64.238

Braveheart
Stopień akademicki: mgr
Zawód: Jakiś jest.
 
 
post 18/03/2014, 23:03 Quote Post

QUOTE(Napoleon7 @ 18/03/2014, 22:37)
Daje i to dużo (choć nie wszystko). W NATO obowiązuje zasada, że "wszyscy za jednego, jeden za wszystkich".

W teorii tak, ale czy w praktyce tak by było? Kiedyś myślałem, że wstępując do NATO, Polska złapała Boga za nogi. Teraz nie jestem tego taki pewien.
QUOTE(Napoleon7 @ 18/03/2014, 22:37)
Tak samo UE. UE to wspólny rynek. Wejście do UE oznacza wejście na ten rynek, co daje ogromne możliwości. Stanowi też wyzwanie, ale przecież każda rzecz na tym świecie ma swą cenę.

Daje ogromne możliwości, jeśli jakiś kraj potrafi to wykorzystać. Polska nie wychodzi na tym najgorzej, ale to jest konsekwencja polskiej polityki proeuropejskiej.
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
Adiko
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.307
Nr użytkownika: 81.745

Adam
Zawód: specjalista
 
 
post 19/03/2014, 0:23 Quote Post

Na wstępie należałoby napisać, że jest to całkowite poplątanie. Obecne interes Polski - to jak ma się zachować w sprawie Krymu i Ukrainy oraz jak mocno ingerować w sprawy wewnętrzne Ukrainy, porównuje do wstąpienia Polski do NATO czy UE. Jakieś absurdy. Polskę przyjęto do NATO nie ze względu na jakieś specjalne "stosunki międzynarodowe", co na to, że niemal hurtowo przyjmowano kraje i było to neutralne dla NATO (ewentualnie korzystne), tak jak nie przyjęto i nie przyjmie się Ukrainy czy Gruzji. (żeby nie zaogniać konfliktów z Rosją)

Podobnie z UE, nie tyle "stosunki międzynarodowe" co hurtowe przyjęcie krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Realny interes np. Niemiec.
Ale był on dla Niemiec realny dlatego, że nie kolidował z interesem Rosji, Niemcy specjalnie nie drażnili tym Rosji.

QUOTE(Napoleon7 @ 18/03/2014, 22:37)
Daje i to dużo (choć nie wszystko). W NATO obowiązuje zasada, że "wszyscy za jednego, jeden za wszystkich". Już to oznacza bardzo dużo. Choć oczywiście trzeba pamiętać że ta reakcja "wszystkich" nie nastąpi natychmiast i trzeba jakoś wytrzymać pierwszy okres.

"Do tanga trzeba dwojga" - jeżeli wstąpienie jakiegoś kraju do NATO miałoby drażnić Rosję te zastanowi się trzy razy. Szwecja a nawet Finlandia nie jest w NATO i co z tego? A Finlandia również ma "różną" historię z Rosją, jakoś się "nie boi"?
QUOTE(Napoleon7 @ 18/03/2014, 22:37)
Tak samo UE. UE to wspólny rynek. Wejście do UE oznacza wejście na ten rynek, co daje ogromne możliwości. Stanowi też wyzwanie, ale przecież każda rzecz na tym świecie ma swą cenę.

A co UE ma do "wspólnego rynku"? Przecież to dwa praktycznie niezależne byty. Swobodnie można być poza UE a mieć "wspólny rynek" oraz przepływ ludzi (strefa z Schengen).
Acha.. chodzi o dopłaty... zaprawdę "doskonały powód".
Najlepiej widać po Grecji, Portugalii, Hiszpanii co wychodzi z tego "liczenia na dopłaty".
Ponadto widziałem mnóstwo inwestycji współfinansowanych ze środków "pomocy Norweskiej", a przecież Norwegii nie ma i nie było w UE.
Tak samo finansowanie przez Szwajcarię wielu grantów naukowych...

Nie jestem Eurosceptykiem (UE) ale przypisywanie zasług wstąpienia Polski do UE "stosunkom międzynarodowym" jest sprowadzeniem sprawy do absurdu.
Realny interes jest wtedy gdy "stosunki międzynarodowe" nie stoją w sprzeczności z innymi realnymi interesami gospodarczymi (tak było z wejściem Polski do UE).

Tak jak to, że Węgry weszły do UE, w żaden sposób wydaje się nie przeszkadzać w pożyczaniu tym Węgrom przez Rosję 10 mld euro i budowę dwóch bloków elektrowni atomowej przez Rosyjską spółkę państwową - Rosatom. Ale możliwe jest to dzięki umiejętności postrzegania przez Węgry swojego interesu w tej sprawie - wyważonego stosunku do rewolucji na Ukrainie.

Skrajnym przykładem jest również Francja, która oświadczyła, że nie zaprzestanie budować okrętów dla Rosji gdyż dba o swoja gospodarkę i miejsca pracy dla swoich obywateli. To są realne interesy - "stosunki międzynarodowe" odpychają na bok.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,MSZ...,wiadomosc.html
"Pytany o ewentualną rezygnację ze sprzedaży Rosji dużych okrętów desantowych Mistral Fabius wyjaśnił, że na razie rozważane jest zawieszenie kontraktów."
QUOTE(Napoleon7 @ 18/03/2014, 22:37)
Tym nie mniej takie stwierdzenie jak to:
to są tylko puste frazesy (dyplomatyczne) tak jak całe te "stosunki międzynarodowe" jeżeli nie przekładają się na realne interesy

jest po prostu absurdalne. Przynależność do NATO nie jest pustym frazesem. choćby z tego powodu, że ten kto chciałby zaatakować państwo należące do NATO NA PEWNO dziesięć razy zastanowi się zanim to ew. zrobi - przy czym w trakcie tego zastanawiania się prawie na pewno dojdzie do wniosku, że ryzyko jest zbyt wielkie.

Czyżbyśmy znowu wchodzili w te fobie? Jeżeli nie ma nic do stracenia, ok (po co w ogólę nad tym się zastanawiać). Jeżeli wejście do NATO miałoby zagrozić stosunkom gospodarczym z jakimś dużym rynkiem (np. Rosja), byłoby to realnie szkodliwe - zatem prawdopodobnie więcej strat niż korzyści.
QUOTE(Napoleon7 @ 18/03/2014, 22:37)
100 % pewności co prawda nie ma NIGDY, ale nie ma ich także przy tych "realnych korzyściach" o których pisze Adiko. Więcej, te "realne korzyści" tak naprawdę, na dłuższą metę, nie są żadnymi korzyściami.

Taa 100%.
Szwajcaria też nie ma 100%.

Ten post był edytowany przez Adiko: 19/03/2014, 0:24
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.935
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 19/03/2014, 6:09 Quote Post

1. NATO ma dla nas znaczenie tylko o tyle, o ile pozwala w pewnym (malejącym...) stopniu kontrolować potęgę Niemiec. Odstraszające działanie NATO względem Rosji..? No, to jest rzecz, której już dawno nikt nie testował... Niestety: ceną tej korzyści (pośredniej, amerykańskiej kontroli nad potencjałem militarnym Niemiec) jest udział w różnych egzotycznych ekspedycjach które, poza tym, że pewna część naszych wojaków może sobie postrzelać (a inni mogą trochę nakraść...) - nic nie mają wspólnego z naszymi interesami.

2. UE? No - to jest coraz bardziej wątpliwy interes... Ja rozumiem, że dla Państwa P.T. emigrantów szansa bezproblemowego dostania się "na zmywak" to jest właśnie owo "chwytanie Pana Boga za nogi" - i jesteście kupieni raz na zawsze. Rozumiem też, że spora większość tych, którym jakieś "dotacje", "dopłaty", "kredyty preferencyjne" i inne takie przysługują nie widzi dalej niż czubek własnego nosa i nie dostrzega jak kosztowne dla nich są tak naprawdę te prezenty - i jak ich niszczą. Ale emigranci już wyjechali - i nigdy nie wrócą. Nie sądzę też, aby ich ktoś siłą wyrzucał. Koszty zbędnych inwestycji stają się coraz dotkliwsze. Dla tych, którzy zostali życie będzie w najbliższej przyszłości raczej gorsze niż lepsze. Dzięki UE właśnie. Z czego tu się cieszyć..?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
Morpheuss
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 704
Nr użytkownika: 88.133

Asmodeusz
Stopień akademicki: III krag piekla
Zawód: Operator smolarki
 
 
post 19/03/2014, 7:23 Quote Post

QUOTE(jkobus @ 19/03/2014, 6:09)
1. NATO ma dla nas znaczenie tylko o tyle, o ile pozwala w pewnym (malejącym...) stopniu kontrolować potęgę Niemiec. Odstraszające działanie NATO względem Rosji..? No, to jest rzecz, której już dawno nikt nie testował... Niestety: ceną tej korzyści (pośredniej, amerykańskiej kontroli nad potencjałem militarnym Niemiec) jest udział w różnych egzotycznych ekspedycjach które, poza tym, że pewna część naszych wojaków może sobie postrzelać (a inni mogą trochę nakraść...) - nic nie mają wspólnego z naszymi interesami.
*



Czyli co, nasz ścieżka na Zachód była pozbawiona sensu, liczy się tylko to, by kontrolować Niemców? Jesteśmy mocarstwem, sojusz nam niepotrzebny, Polska jest, jak Rambo.

QUOTE(jkobus @ 19/03/2014, 6:09)
2. UE? No - to jest coraz bardziej wątpliwy interes... Ja rozumiem, że dla Państwa P.T. emigrantów szansa bezproblemowego dostania się "na zmywak" to jest właśnie owo "chwytanie Pana Boga za nogi" - i jesteście kupieni raz na zawsze. Rozumiem też, że spora większość tych, którym jakieś "dotacje", "dopłaty", "kredyty preferencyjne" i inne takie przysługują nie widzi dalej niż czubek własnego nosa i nie dostrzega jak kosztowne dla nich są tak naprawdę te prezenty - i jak ich niszczą. Ale emigranci już wyjechali - i nigdy nie wrócą. Nie sądzę też, aby ich ktoś siłą wyrzucał. Koszty zbędnych inwestycji stają się coraz dotkliwsze. Dla tych, którzy zostali życie będzie w najbliższej przyszłości raczej gorsze niż lepsze. Dzięki UE właśnie. Z czego tu się cieszyć..?
*



Korwin, to Ty?
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 19/03/2014, 8:03 Quote Post

QUOTE(mobydick1z @ 18/03/2014, 23:18)
Samo wstąpienie do NATO i UE nic nie daje.

Czyli, jakbysmy nie wstapili, nasza sytuacja byłaby identyczna? Nie wydaje mi się.
Inna kwestia, ze NATO obecne to zupenie co innego niż 40 lat temu.
QUOTE
Skrajnym przykładem jest również Francja, która oświadczyła, że nie zaprzestanie budować okrętów dla Rosji gdyż dba o swoja gospodarkę i miejsca pracy dla swoich obywateli. To są realne interesy - "stosunki międzynarodowe" odpychają na bok.

Tak samo jak my nie przestaniemy handlowac z Rosją. Kto chce u nas mieć z dnia na dzień cztery razy droższy gaz i krach rolnictwa?
QUOTE
Obecne interes Polski - to jak ma się zachować w sprawie Krymu i Ukrainy oraz jak mocno ingerować w sprawy wewnętrzne Ukrainy,

Nie. Nie ingerowalismy, nie ingerujemy i nie będziemy ingerować w wenetrzne sprawy Ukrainy.
QUOTE
NATO ma dla nas znaczenie tylko o tyle, o ile pozwala w pewnym (malejącym...) stopniu kontrolować potęgę Niemiec.

Znowóz te głupie fobie. Czemu własnie potega Niemiec jest be, a potega USA, Francji, WB jest OK? Nadal mamy rok 1940?
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.935
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 19/03/2014, 8:12 Quote Post

A dlaczego potęga Rosji jest be? Znowu te głupie fobie...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 19/03/2014, 8:21 Quote Post

Rosja czy USA raz po raz atakuja kogos zbrojnie. A Niemcy? To nasz najbliższy sojusznik,z którym jestesmy silnie związani politycznie i gospodarczo. Czemu to, że nasz najbliższy sojusznik ma potencjał, jest takie staszne? Czemu nie jest be, ze USA maja potencjał, zancznie wiekszy niz Niemcy? Czemu nie ma strachu, że nas zatakują? Przeciez regularnie atakajua rózna państwa na całym świecie.
Sama potega Rosji nie jest be. Jest be, w połączeniu z celami i metodami jej polityki.
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.935
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 19/03/2014, 8:34 Quote Post

Od kiedy to "cele i metody polityki" są rzeczą niezmienną? Gdyby nawet USA stały się faszystowską dyktaturą i postanowiły szerzyć swoje imperium jeszcze głupiej i brutalniej niż robią to obecnie, to mało prawdopodobne, aby mieli się szczególnie interesować akurat takim drobiazgiem jak my. I to jest najbardziej fundamentalna różnica między USA a Niemcami i Rosją (inna rzecz, że z tego wynika także, iż nie mam co liczyć na trwały i sensowny sojusz z Waszyngtonem - jesteśmy im po prostu niepotrzebni...). Bo zarówno Niemcy, jak i Rosja - zawsze będą się nami interesować.

Nie jestem demokratą, nie wierzę w świętość liberalnej demokracji. A Niemcy już udowodniły czynem, że na wiele ich stać - także, a nawet przede wszystkim w warunkach jak najbardziej demokratycznych!

Z tego punktu widzenia tylko uwikłanie Niemiec w krępujące im ruchy struktury międzynarodowe (i obecność amerykańskich wojsk...) stanowią jakieś realne gwarancje - a nie dyrdymały w rodzaju "związków politycznych"..!

Jak to było z zającem, którego w lesie zjedli..?

To samo działa też odnośnie Rosji. Nie widzę niczego złego w "celach i metodach" aktualnej polityki rosyjskiej. Jeśli Rosja ogranicza się tylko do "zbierania ziem zamieszkałych przez Rosjan" - to czego mamy się bać?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
Marek Zak
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.880
Nr użytkownika: 72.286

Marek Zak
Stopień akademicki: mgr
Zawód: Korpomiś & Pisarz
 
 
post 19/03/2014, 9:14 Quote Post



QUOTE
[=ikobus]
To samo działa też odnośnie Rosji. Nie widzę niczego złego w "celach i metodach" aktualnej polityki rosyjskiej. Jeśli Rosja ogranicza się tylko do "zbierania ziem zamieszkałych przez Rosjan" - to czego mamy się bać?
/


A Adolf H nie chciał tylko sprawiedliwie zjednoczyć wszystkich Niemców i ziem, które niegdyś do Niemiec/Autro-Węgier należały? W Gdańsku ponad 90% mieszkańców stanowili Niemcy, którzy głosowali na NSDAP. Z tego punktu widzenia Putin zachowuje sie IDENTYCZNIE.
w Łotwie i Estonii tamtejsi Rosjanie mają znacznie mniej praw niż na Ukrainie. Tam nie ma żadnego napisu po rosyjsku, mimo, że Rosjanie stanowią 30-40% ludności.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #12

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.935
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 19/03/2014, 9:17 Quote Post

Toteż Adolf H. spotykał się ze zrozumieniem dla swojej polityki tak długo, póki trzymał się w praktyce jej deklarowanych celów. Tzn. - do Monachium. Kiedy złamał wcześniejsze ustalenia i wykroczyl poza te cele- jego upadek był już tylko kwestią czasu.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 19/03/2014, 9:34 Quote Post

QUOTE(jkobus @ 19/03/2014, 9:34)
Od kiedy to "cele i metody polityki" są rzeczą niezmienną? Gdyby nawet USA stały się faszystowską dyktaturą i postanowiły szerzyć swoje imperium jeszcze głupiej i brutalniej niż robią to obecnie, to mało prawdopodobne, aby mieli się szczególnie interesować akurat takim drobiazgiem jak my.

Czy ktos pzewidział, że zatakują czlonka sojuszu powstałego pod egidą USA, którego władca objał władzę za przyczyna CIA, który z podpuszczenia Amerykanów zaatakował sąsiada i toczył z nim 10 lat bezsensowna wojnę, i który z powodu tej toczonej dla USA wojny padł w tarapaty, więc postanowił podreperowac finanse anektując mały kraik w sąsiedztwie i zyskał na ten pomysł akceptację amabsadora USA? i że jeszcze USA zaatakuja ten kraj dwa razy. Za drugim na podstawie sfingowanych zarzutów?
Skąd ta pewnośc, że USA nie podpadnie Polska? Bo jestesmy potulni? A jak przestaniemy byc potulni?

QUOTE
to jest najbardziej fundamentalna różnica między USA a Niemcami i Rosją (inna rzecz, że z tego wynika także, iż nie mam co liczyć na trwały i sensowny sojusz z Waszyngtonem - jesteśmy im po prostu niepotrzebni...). Bo zarówno Niemcy, jak i Rosja - zawsze będą się nami interesować.

A Polska interesuje sie zawsze Litwą, Słowacja i innymi krajami. Czyli pewnie je zaatakuje? Oczywiście, że Niemcy interesuja się Polską. I bardzo dobrze. Dlatego jestesmy w UE.
QUOTE
Nie jestem demokratą, nie wierzę w świętość liberalnej demokracji. A Niemcy już udowodniły czynem, że na wiele ich stać - także, a nawet przede wszystkim w warunkach jak najbardziej demokratycznych!

W ostatnich 65 latach? Bo USA i owszem.

QUOTE
Z tego punktu widzenia tylko uwikłanie Niemiec w krępujące im ruchy struktury międzynarodowe (i obecność amerykańskich wojsk...) stanowią jakieś realne gwarancje - a nie dyrdymały w rodzaju "związków politycznych"..!

Przeciez to to samo.

QUOTE
To samo działa też odnośnie Rosji. Nie widzę niczego złego w "celach i metodach" aktualnej polityki rosyjskiej. Jeśli Rosja ogranicza się tylko do "zbierania ziem zamieszkałych przez Rosjan" - to czego mamy się bać?

Czy konflikt ukraińsko-ukraiński jest w naszym interesie? Wątpię.

Ten post był edytowany przez balum: 19/03/2014, 9:36
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
Marek Zak
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.880
Nr użytkownika: 72.286

Marek Zak
Stopień akademicki: mgr
Zawód: Korpomiś & Pisarz
 
 
post 19/03/2014, 9:36 Quote Post

QUOTE
[=ikobus]
Toteż Adolf H. spotykał się ze zrozumieniem dla swojej polityki tak długo, póki trzymał się w praktyce jej deklarowanych celów. Tzn. - do Monachium.
/


Logika AH była taka sama. Gdańsk , Memel, były częścia Niemiec i mieszkali tam Niemcy i właśnie Gdańsk stał się zapalnikiem wojny, a nie Czechosłowacja. Retoryka zjednoczenia Rosjan i dawnych rosyjskich ziem jest więc identyczna, jak argumenty o Sutetach, czy Gdańsku. Straszny wg Putina rozpad ZSRR jest więc podobny do niesprawiedliwego Paktu Wersalskiego.
Wczoraj Putin stwierdził, że NA RAZIE, nie ma pretensji terytorialnych do wschodniej Ukrainy.

http://zakbajka.blog.onet.pl/2014/03/18/an...-co-to-takiego/
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

2 Strony  1 2 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej