Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Budowa domow jednorodzinnych prywatnie
     
Net_Skater
 

VIII ranga
********
Grupa: Supermoderator
Postów: 3.170
Nr użytkownika: 1.980

Stopień akademicki: Scholar & Gentleman
Zawód: Byly podatnik
 
 
post 11/08/2017, 13:55 Quote Post

Tego tematu w dziale "Dekada gierkowska" jak do tej pory, nie bylo. Czytajac ostatnich kilkanascie postow w watku dotyczacym Ryszarda Kuklinskiego napotkalem na szereg informacji ktorych miarodajnosc powinna byc zakwestionowana. Sadze, ze podstawowa slaboscia tych postow jest wiek ich autorow. Dekada gierkowska zaczela sie w 1971 roku, czyli 46 lat temu. Urodzenie sie w 1971 roku musi oznaczac automatyczna "dyskwalifikacje" bo jaka wiedze w tematyce tego watka moglby posiadac piecioletni chlopak ? Wylacznie z opowiesci ktore by sluchal 15-20 lat pozniej. A wiec kto mialby najlepsze kwalifikacje aby byc wiarygodnym swiadkiem zagadnienia ? Moim zdaniem takimi osobami moga byc ci, ktorzy na samym poczatku dekady gierkowskiej weszli wiekowo w ten okres w ktorym poszukiwanie wlasnych czterech katow zaczyna byc waznym okresem zyciowym. Mowie o mlodych ludzich w wieku 20-24 lat, pokolenie wyzu demograficznego drugiej polowy lat czterdziestych. W tym przedziale wiekowym wielu z nich konczylo studia, wielu z nich mialo juz skonczone szkoly typu technikum, pracowali i zarabiali pieniadze. I zarabiali (w wielu zawodach) calkiem przyzwoite pieniadze, bo towarzysz Gierek zdecydowanie postawil na wielkie i mniej wielkie inwestycje wiec rynek pracy przechodzil rewolucje. To bylo waznym czynnikiem powodujacym tzw. glod mieszkan. Za rzadow jego poprzednika, siermieznego towarzysza Gomulki wprawdzie budowano ale po pierwsze, bylo to odbudowywanie gigantycznych strat w kubaturze mieszkan spowodowanych II wojna, a po drugie budownictwo mieszkaniowe nie bylo prorytetem.
Ale nie o tym mowa w tematyce watka. O ile wybudowanie wlasnego domostwa za czasow Gomulki bylo wydarzeniem niecodziennym, to wybudowanie domu czy tez segmentu za czasow tow. Edwarda nie bylo. Trzeba jednak zaznaczyc, ze zdecydowanie nie bylo to zjawiskiem powszechnym a juz metody i srodki stosowane w tym procesie z dzisiejszego punktu widzenia sa tak "egzotyczne" jak schody ruchome na warszawskiej trasie W-Z dla wycieczek wiejskich w 1955 roku. Azeby chocby troche przyblizyc atmosfere tego procesu, pozwole sobie zacytowac wyjatki z mojego wlasnego postu z watku o R. Kuklinskim w ktorym wyjasniam i staram sie przyblizyc ten aspekt PRLu lat siedemdziesiatych:
Budowanie segmentu w latach siedemdziesiatch w Warszawie bylo ewenementem - ale pulkownik sztabu generalnego na pewno mial dojscia, mial kontakty aby "zalatwic" tak deficytowe materialy jak cement, jak rury kanalizacyjne, jak drut do elektryki. On mial - bo on byl ustawiony. I pulkownika ze sztabu generalnego na pewno nie dusil wydzial finansowy z pytaniami: a skad jest to, a skad jest tamto, a skad masz na to wszystko pieniadze. I nikt mnie nie przekona, ze nasz patriotyczny pulkownik nie wykorzystywal tych ukladow do maksimum. Inni - a bylo ich sporo - wykorzystywali bo taki byl system, tacy byli ludzie. Bede teraz bardzo pragmatyczny: co stalo na przeszkodzie, aby np. z jakiejs budowli wojskowej 50 workow cementu poszlo na budowanie segmantu obywatela pulkownika ? Wszystko mozna prawidlowo rozpisac w ksiedze robot na budowie, no nie ? Uklady, dojscia, zalatwianie - standart ustawiania sobie zycia w latach siedemdziesiatych.
Drugi uzytkownik o wdziecznym nicku Rats komentujac wpis innego uzytkownika dodal od siebie:
Setki jeśli nie tysiące pułkowników WP, MO, budowało domy a nawet kupowało z 70 % bonifikatą jak Jaruzelski. Kojarzysz w Warszawie taką okolicę willowo apartamentową nazywaną zatoką Czerwonych Świń ? Paru pułkowników miało tam domki i (na warunki PRL) apartamenty po 100-140 metrów. Nie wiem czy byłeś w wojsku ale trepy chętnie zatrudniali wojsko na swoich budowach, dwa tygodnie pracy tydzień urlopu, takie były stawki. Jak pisał Net Skater, jak miałeś w PRL dojścia to budowa nic Cię nie kosztowała albo kosztowała według cennika państwowego. Dla wysokiego stopniem oficera SG załatwienie na przykład "wybrakowanych" cegieł z państwowej firmy po obniżonej "ze względu na jakość" cenie to małe piwo przed śniadaniem. To samo z oknami, parkietami , glazurą. Taki był po prostu PRL. WSW sprawdzające Kuklińskiego musiało o tym wiedzieć ale nie mogli napisać że załatwił sobie przecenione cegły z Transbudu. To była powszechna praktyka i nie mogli tego napisać w raporcie (przecież ich szef mógł "budować" w podobny sposócool.gif bo natychmiast wylecieli by do zielonego garnizonu. Powyżej pewnego poziomu różnego rodzaju kombinacje były traktowane jak coś normalnego , przypisanego do pełnionego stanowiska.
Nie wiem czy byly to setki pulkownikow ale jest pewnym, ze bedac wyzszym oficerem w sztabie generalnym tego rodzaju okazje czekaly na wykorzystanie. Zreszta wojsko z uwagi na specyfike stwarzalo szereg "udogodnien" bardzo atrakcyjnych dla sprytnego, rzutkiego oficera.
Ale nie o wojsku mowa bo celem tego watka jest proba wiarygodnego naswietlenia tematu prywatnej budowy domku/segmentu - bo budowanie mieszkan jest poruszane w oddzielnym watku w tym dziale. A wiec lata siedemdziesiate i ochota posiadania wlasnych czterech katow. Zdecydowana wiekszosc tych ktorzy je uzyskiwali to czlonkowie spoldzielni mieszkaniowych (bo era otrzymywania mieszkan z tzw. kwaterunku dawno minela) ktorzy po wplaceniu dosc duzej sumy "wpisowego" czekali kilknascie lat aby w koncu "znalezc sie na liscie". Znam sytuacje w ktorych rodzice zapisywali swoje dziecko majace 14-15 lat aby 10-12 lat pozniej ich juz dorosle dziecko mialo swoj wlasny kat. Wynajmowanie mieszkan w tamtych czasach prawie ze nie istnialo.
Ale maly procent spoleczenstwa byl "aspoleczny" i chcial mieszkac nie w bloku, bez sasiadow z wszystkich stron. Kim byli ci ludzie, skad sie wzieli ? Otoz, w PRLu, mimo ciaglych deklaracji, ze narod to tylko rownouprawnieni "robotnik, chlop i inteligencja pracujaca", istnial (i to zawsze) podzial na tych ktorzy byli rowni i rowniejsi. Kto to byli ci "rowniejsi" ? To grupy zawodowe. Nie pisze o statusie partyjnym bo to byloby mylace - bo np. zwykly referent w dzielnicowej radzie narodowej mogl miec legitymacje partyjna ale w tematyce ktora omawiamy to nie bylo przepustka do grupy "rowniejszych". Z tekstu powyzej wiemy, ze wyzsi oficerowie WP (i na pewno MO i SB) nalezeli do tej grupy. Kto wiecej ? Bylo tego troche: partyjni i panstwowi funkcjonariusze wyzszego stopnia i wszelkiej masci, niektore grupy zawodowe jak np. inzynierowie wielu biur projektowych, marynarze, geodeci (tak, tak - geodeta ze specjalizacja mogl natluc grube tysiace). Nie pisze tutaj o przedstawicielach sektora prywatnego bo oni, systemowo zaszeregowani jako przezytek zgnilego kapitalizmu, byli pod ciagla i czula kontrola wydzialu finansowego i wybudowanie czegos wlasnego byloby wsadzeniem glowy w paszcze lwa. A wiec znalezienie sie w kategorii "rowniejszych" bylo jednoznaczne z wyzszymi dochodami czyli wieksza zamoznoscia.
Jak to wygladalo cenowo ? Posluze sie jeszcze raz cytatem wyjatku postu uzytkownika Rats (on chyba jest z mojego pokolenia ...):
W tamtym czasie za kilkadziesiąt tysięcy dolarów ( w aktach notarialnych ludzie wpisywali złotówki ale rozliczenie było w zielonych), można było kupić wypasioną willę w Konstancinie.Mieszkania w Warszawie do 10,000.Wybudowanie domu w latach siedemdziesiątych , to mniej więcej 200-300 tysięcy złotych jeśli materiały kupowało się po cenach komercyjnych. Jeśli miałeś dojście do materiałów budowlanych z państwowych przedsiębiorstw to 100.000 złotych wystarczało. Pracowników nie trzeba bo wystarczy zadzwonić do zaprzyjaźnionego dowódcy jednostki i miałeś ekipę budowlaną. Za trochę żarcia i gorzałki oraz po tydzień urlopu. Jeśli Kukliński nie był jełopem to cała budowa mogła go kosztować tyle co jego samochód.
3500 m2 nad Zalewem Zegrzyńskim ludzie kupowali od chłopów po 15-30 tysięcy ZŁOTYCH.

Bardzo trafne spostrzezenie dotyczace Kuklinskiego. Ktos z dojsciem, z kontaktami i majacy oczywiscie pieniadze, faktycznie mogl wybudowac domek/segment za cene samochodu - co zreszta jest dobrym przykladem jak zwariowane byly struktury cenowe w tamtejszym PRLu.
Oczywiscie to, co bylo budowane prywatnie w omawianym przedziale czasowym nijak nie mialo sie do tego co jest budowane dzisiaj. I jakosc materialu i dostepnosc najrozniejszych niezbednych detali czesto powodowala, ze oddanie do uzytku trwalo lata. Na przyklad glupie kafelki do lazienki czy kuchni. Na rynku ten towar praktycznie nie istnial ! Owszem, mogly i na pewno byly przypadki kiedy domostwo zostalo zakonczone zadziwiajaco jak na tamte czasy szybko, ale taka sytuacja byla tylko przykladem doskonalych i licznych kontaktow i dojsc ktore mial budujacy.
Pora zreasumowac.
Tak, w PRLu lat siedemdziesiatych byli ludzie ktorzy budowali cos wlasnego. Musieli nalezec do wybranej grupy spolecznej lub zawodowej. Mieli duze pieniadze. Nawet z bycia tymi "wybranymi" i z pieniedzmi nie byliby w stanie polozyc jednej cegly bez kontaktow i dojsc.
Powyzsze jest oczywiscie materialem do dyskusji ktora ze wzgledu na tematyke powinna byc prowadzona przez tych ktorzy naprawde cos wiedza. Oczywiscie, mlodsze pokolenia zaintrygowane egzotyka starych czasow powinny pytac - bo to juz historia.


N_S
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
Grapeshot
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 767
Nr użytkownika: 79.211

Steven Murphy
Zawód: Marine Engineer
 
 
post 12/08/2017, 1:38 Quote Post

Net Skater
CODE
I zarabiali (w wielu zawodach) calkiem przyzwoite pieniadze, bo towarzysz Gierek zdecydowanie postawil na wielkie i mniej wielkie inwestycje wiec rynek pracy przechodzil rewolucje. To bylo waznym czynnikiem powodujacym tzw. glod mieszkan. Za rzadow jego poprzednika, siermieznego towarzysza Gomulki wprawdzie budowano ale po pierwsze, bylo to odbudowywanie gigantycznych strat w kubaturze mieszkan spowodowanych II wojna, a po drugie budownictwo mieszkaniowe nie bylo prorytetem.
Ale nie o tym mowa w tematyce watka. O ile wybudowanie wlasnego domostwa za czasow Gomulki bylo wydarzeniem niecodziennym, to wybudowanie domu czy tez segmentu za czasow tow. Edwarda nie bylo.


“Aby Polska rosła w siłę a ludzie żyli dostatniej…”, to takie hasło z tablic wystawianych po miastach i przy drogach, wzięte prawdopodobnie z przemówienia Gierka. „O tym, że żyje się nam coraz lepiej, mówią już nawet nasi wrogowie…”. To z przemówienia towarzysza Edwarda, tak jak pamiętam. Jedno i drugie, to propaganda sukcesu. Gierek, zaraz po dojściu do władzy cofnął podwyżki cen mięsa i produktów mięsnych, zredukował też znacznie ich dostawę na rynek. Wydłużyło to z miejsca kolejki w sklepach przy stoiskach mięsnych. Od teraz trzeba się było rzucić na sklep jeszcze przed dostawą, bo potem nie będzie. Następowała też niejawna podwyżka cen na produkty przemysłowe. Teraz już nie ogłaszano, że coś drożeje. Dodatki inwestycyjne, były dopłacane do pensji pracowników zatrudnionych w „budowach gierkowskich”.
…………
Rok 1971 był dla mnie początkiem mojej cywilnej kariery na morzu. Pracowałem wtedy na holowniku jako pomocnik kierownika maszyn, przy budowie Portu Północnego w Gdańsku. Holowaliśmy szalandy od pogłębiarki na wysypisko w wyznaczonym miejscu na zatoce lub do refulera przy nabrzeżu. Pogłębiarka wybierała ziemię na linii, która miała być torem wodnym. Była to ogromna inwestycja gierkowska. Dodatek inwestycyjny, który dodawano do naszej pensji, był chyba równy dla każdego, może 200 złotych na miesiąc. Nie wyglądało to na naliczenie procentowe. Jako dodatek, było to niewiele. Nikogo nie czyniło to bogatszym. Za te pieniądze domów nie stawiano. Ja osobiście obserwowałem za Gierka jedynie dalszą degenerację systemu i jakości życia. Ludzie przejmujący nowe mieszkania spółdzielcze w blokach, rozglądali się ze zdziwieniem jakie małe są te pokoje i jakie ciemne kuchnie. Siedząc w ubikacji, dotykało się niekiedy kolanami drzwi. Sufit był zbyt nisko na zawieszanie lamp i mocowano je na ścianach.
…………
Za co budowano domy? Samej roboty czy nawet pracy nigdy w PRL nie brakowało. Sposób na większe dochody wyprzedził na długo erę gierkowską. W Solinie nad Sanem (inwestycja lat szescdziesiatych) pokazywano mi domy na obrzeżu góry Jawor, które wybudowano przy okazji budowy zapory. Wystarczyło być wtedy, w czasach PRL, kierowcą ciężarówki lub magazynierem materiałów budowlanych. Kierowca wywoził na czyjeś podwórko zamiast na budowę i dochodem dzielił się z magazynierem. Była to większa suma na raz, a taki zarobek, dla bardziej operatywnych, mogła dawać niekiedy nawet połowa przewozów kierowcy. Wszyscy byli zadowoleni, także ten co kupił, bo miał z dostawą i była to jedyna możliwość zakupu. Był to też nagminny proceder złodziejski przy budowie wszelkich dróg, aż do końca istnienia PRL. Z węglem bywało podobnie. Każdy kierowca zarabiał też na „łebkach”, których wtedy brano chętnie. Dla mnie, najdogodniejszym środkiem transportu na krótszych dystansach była wtedy jazda zatrzymaną cieżarówką. Stawkę godzinową mieli kierowcy małą, ale pracowali długie godziny i dochodziły do tego dodatki, takie, które sami sobie organizowali. Kierowcy ciężarówek przy budowach, to tylko taki jeden przykład. Ginekolog, wiadomo, że zarabiał dobrze na skrobankach, każdy ordynator w szpitalu brał w łapę, gdy mu dawano, wiadomo też było, że trzeba dać. Przy przyjmowaniu do szkół średnich i wyższych były egzaminy konkursowe plus korupcja, w szkołach średnich były lekcje prywatne, niekiedy konieczne aby zdać, bo ciało pedagogiczne było leniwe a wymagało wiele. Znam przypadek, że sędzia sugerował, aby mu dać i ile. Wyłudzano też majątek od rodziców ze wsi. Tacy ludzie budowali domy dla siebie, dla swoich dzieci a potem „inwestowali” w ruską biżuterię czy monety.
Niektóre fachy na państwowych posadach, jak milicjant, celnik, nawet fachowiec w fabryce, miały jakieś dodatki, takie wyłudzone/wymuszone/ukradzione lub wypracowane. Tu jednak pieniędzy nie było wiele i często szły na przepicie. Jan Pietrzak mówił w swoim kabarecie, że cały narod został przerobiony na złodziei, bo kto nie kradł? Pytał.
To taki mój pogląd na sprawę budowy domu w PRL, ktoś może to widzieć inaczej.
O jakości tych budowli mogę też coś powiedzieć.

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
Fuser
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.121
Nr użytkownika: 15.418

 
 
post 12/08/2017, 6:37 Quote Post

QUOTE(Grapeshot @ 12/08/2017, 2:38)
Ja osobiście obserwowałem za Gierka jedynie dalszą degradację systemu i jakości życia. Ludzie przejmujący nowe mieszkania spółdzielcze w blokach, rozglądali się ze zdziwieniem jakie małe są te pokoje i kuchnie ciemne. Siedząc w ubikacji, dotykało się niekiedy kolanami drzwi. Sufit był zbyt nisko na zawieszanie lamp i mocowano je na ścianach.
*


Może były to bloki budowane według projektu ze schyłku lat 60., bo w projektach z l. 70. kuchni ciemnych nie budowano, a metraż też był większy.
Swoje perypetie ze zdobyciem materiałów podczas budowy bodaj segmentu nas przełomie l. 70. i 80. opisywał w wywiadzie-rzece z nim przeprowadzonym aktor Stanisław Mikulski: Stanisław Mikulski NIECHĘTNIE O SOBIE
Tu materiał z Dziennika Telewizyjnego z maja roku 1987 o problemach budujących domy jednorodzinne w Szczecinie: DTV 1987
Budowa części z nich znając ówczesne problemy w ich powstawaniu mogła zacząć się jeszcze w poprzedniej dekadzie.

Ten post był edytowany przez Fuser: 12/08/2017, 6:38
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Rats
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 158
Nr użytkownika: 98.960

 
 
post 12/08/2017, 13:50 Quote Post

W latach osiemdziesiątych , pracowałem w dwóch instytucjach ( oczywiście nie w tym samym czasie)zajmujących się finansowaniem budownictwa.W PKO zajmowałem się kredytami na budownictwo jednorodzinne, w NBP kredytami dla firm ( państwowych) budowlanych i transportu budownictwa.
Podstawą finansowania budownictwa jednorodzinnego było rozporządzenie Prezesa NBP*( a może regulamin ?)w sprawie kredytów na budownictwo jednorodzinne z początków epoki Gierka.Być może było coś wcześniej ale ja pracowałem według tego zarządzenia.Zarządzenie określało maksymalną powierzchnię całkowitą budynku na 220 metrów**,kredytowano 80% kosztów budowy.
Była też określona maksymalna kwota, ale ta była w kolejnych latach waloryzowana.Kwota w zarządzeniu pierwotnym była określona na 200 albo 250 tysięcy tu dokładność pamięci fatigatis.Okres kredytowania był zmieniany zarządzeniami Prezesa , pamięć mi podpowiada że był wydłużany z 20 do 30 lat.Kredytowano również rozbudowy ( oczywiście do 220 m2)a także remonty.W przypadku remontów okres kredytowania był krótszy o połowę.

* - Wówczas PKO było częścią NBP , w latach osiemdziesiątych te instytucje rozdzielono.
** - taka powierzchnia była pokłosiem prawodawstwa z lat czterdziestych gdzie budynki powyżej tej powierzchni były objęte przymusowym kwaterunkiem.
W następnej części opiszę jak w latach osiemdziesiątych działały nomenklaturowe spółdzielnie budowy domów jednorodzinnych,z tego co pamiętam , zasady tworzenia tych spółdzielni były ustanowione wraz z zasadami kredytowania budownictwa czyli w początku lat siedemdziesiątych.
Taka ciekawostka, w grudniu 1989 dużo ludzi spłacało kredyty zaciągnięte w latach poprzednich w całości.Maksymalna kwota kredytu z początku lat osiemdziesiątych w 1989 była mniejsza niż średnia płaca.


Przypominam, ze tematyka tego dzialu dotyczy wylacznie lat siedemdziesiatych (Dekada gierkowska 1970-1980).
Okres lat osiemdziesiatych ma swoj oddzielny dzial.
Offtopy beda likwidowane.
Moderator N_S


Ten post był edytowany przez Net_Skater: 12/08/2017, 13:54
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
Lord of Prussia
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 424
Nr użytkownika: 75.661

Adam Kowalczyk
Zawód: inzynier budowlany
 
 
post 12/08/2017, 15:40 Quote Post

Ja mam nieco jaśniejszy obraz. Jestem z rocznika 1952 Studiowałem budownictwo lądowe w latach 1971-75 i w tymże 75 poszedłem do pracy (w 1976 przerabiali mnie na oficera rolleyes.gif ) Lata siedemdzisiąte pamiętam jako lata szybkich zmian w budownictwie. Niewiele wcześniej obok mnie budowano szkołę. Kombinowliśmy (kto dziś wie jak ważna to była umiejętność?) karbid z budowy żeby strzelać pokrywkami puszek od mleka skondensowanego. Na tej budowie transport załatwiały bataliony ludzi na włąsnym garbie. Za Gomułki wprowadzono dźwigi a właśnie za Gierka nastąpiła rewolucja w postaci wprowadzenia elektronarzędzi. Różne , na razie te większe, młoty i wiertarki udarowe - każdy znał takie słowo jak Kango. To w okresie gierkowskim budowy zaczęły się wyludniać. Jeszcze na początku lat sześćdziesiatych piasek na budowę wozili wozacy furmankami. Za Gierka były powszechnie obecne Stary i zaczęły pojawiać sie wysoko cenione radzieckie wywrotki Ził. Samochody nie do zarąbania i w dodatku bezcenne bo na benzynę z normą coś chyba 42 l/100 km. Po pracy pod krzaczkami stały sobie Ziły, kierowcy drzemali i tylko było słychać jednostajny gwizd silnika od wycieraczki podłączonego do linki licznika. Nabijano przebieg - dzięki temu paliwo było dostępne w nieograniczonych ilościach za grosze a niektórzy mieli za darmo. Na dużej budowie gdzie byłem inżynierem budowy stała beczka zawsze po brzegi napełniona benzyną. Cud po prostu. Jako młodego naiwnego idiotę poinstruowano mnie, że mam podpisywać karty drogowe kierowcom nie wnikając w to co tam jest napisane. W zamian za to mogę (jak sobie kupię samochód) tankować go z tej beczki a benzyny w niej nigdy nie zabraknie. I nikt nie mógł powiedzieć, że wziął, dostał czy kupił paliwo od konkretnej osoby. Po prostu zawsze tam było. Prawdziwa Kana Galilejska.
Powszechnym zjawiskiem było "zatrudnianie" na koszt firmy przez różnych notabli pracowników przy budowie ich domów. Wykorzystywano - kradziono po prostu - powszechnie ludzi, sprzęt i materiały. Apogeum to było ok 1975-77 potem ludzie już nie tylko zazdrościli ale i zaczęli sarkać. Zaczęto nieco się kryć. Poważniejszą próbę ukrócenia tego procederu podjął dopiero Jaruzelski w stanie wojennym.
Być może dzięki temu procederowi, trochę dzięki otwarciu możliwości w miarę swobodnego wyjazdu na Zachód, ludzie zaczęli dość często budować włąsne domki. To były takie małe klocki ale były wtedy posmakiem prawdziwego majątku.
A wracając do mieszkań. Wtedy jeśli ktoś w porę założył książeczkę mieszkaniową i na nią odkładał - ja jako student - to około trzydziestki mógł dostać mieszkanie spółdzielcze. Oczywiście rytuałem było przypominanie o swoim istnieniu przez pisanie kolejnych podań ale w zamian za to nie przypominam sobie żeby to było jakieś specjalne obciążenie finansowe dla młodego inżyniera w dodatku kawalera.
Zarabiałem tyle, że spłacałem ten wkład mieszkaniowy i co roku płynąłem jachtem na morze na 3-4 tygodnie. Oczywiście w rejs klubowy - czarteru nie płąciliśmy tylko składki klubowe. A jeszcze państwo sprzedawało po oficjalnym prześmiesznym kursie 100, potem 110 a nawet 130 $. Po każdym rejsie WOPiści pytali ilu zostało na Zachodzie. Co ciekawe na moich rejsach wszyscy o tym gadali ale nikt nigdy nie został.
Ubocznym efektem sytuacji były trzy paszporty. Jeden służbowy na wyjazd na budowę do ZSRR (w sumie nie pojechałem), jeden sportowy cosowski (Centralny Ośrodek Sportu) żeby pływać na morze i jeden prywatny żeby przekroczyć granicę lądową na wycieczkę. To w komunie. W wolnej Polsce mam tylko jeden sad.gif

Ten post był edytowany przez Lord of Prussia: 12/08/2017, 15:43
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
minimax
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 466
Nr użytkownika: 42.000

Zawód: uczen
 
 
post 12/08/2017, 20:04 Quote Post

220 m tyczyło tzw powierzchni całkowitej, (w powierzchni użytkowej było tego max 110 m) przy czym jak tę całkowitą liczyć wiedziało się na gębę, co dawało temu wskaźnikowi tak piękny wymiar uznaniowości. Ale rozgarnięty projektant potrafił go przekroczyć, (nie przekraczając) dwukrotnie. Za Gierka zniesiono niepisany zakaz dachów spadzistych i zmieniono "w górę" definicję domu jednorodzinnego. Mógł mieć 140 m kw i do 6 izb.

Ten post był edytowany przez minimax: 12/08/2017, 20:04
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.099
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 12/08/2017, 20:08 Quote Post

Moda na "mozaikę" z tłuczonego szkła w zewnętrznym tynkowaniu to już lata 80-te, czy w 70-tych to już weszło?
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
Rats
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 158
Nr użytkownika: 98.960

 
 
post 12/08/2017, 22:49 Quote Post

QUOTE(minimax @ 12/08/2017, 20:04)
220 m tyczyło tzw powierzchni całkowitej, (w powierzchni użytkowej było tego max 110 m) przy czym jak tę całkowitą liczyć wiedziało się na gębę, co dawało temu wskaźnikowi tak piękny wymiar uznaniowości. Ale rozgarnięty projektant potrafił go przekroczyć, (nie przekraczając) dwukrotnie. Za Gierka zniesiono niepisany zakaz dachów spadzistych i zmieniono "w górę" definicję domu jednorodzinnego. Mógł mieć 140 m kw i do 6 izb.
*


Tak to wyglądało , ale to nie przepisy się zmieniały ( spadzisty dach)tylko ludzie nauczyli się czytać przepisy i je wykorzystywać.Piwnica na przykład , nie liczyła się do powierzchni całkowitej jeśli jej wysokość nie przekraczała 180-190 ,dokładnie nie pamiętam ale w tych granicach.Podobnie było z poddaszami , części zagospodarowanego poddasza gdzie wysokość była mniejsza niż 1,90 ( albo 1,8 wydaje mi się że to są dwa wymiary dotyczące piwnicy i poddasza , nie pamiętam tylko które do poddasza a które do piwnic).
QUOTE
Moda na "mozaikę" z tłuczonego szkła w zewnętrznym tynkowaniu to już lata 80-te, czy w 70-tych to już weszło?

To czasy Gierka ale w różnych rejonach kraju wchodziło to w różnym czasie a szło chyba od południa na północ.Te mozaiki były typowe w pudełkowych domach.Sporo tych pudełek było budowanych z wielkiej płyty.

Ten post był edytowany przez Rats: 12/08/2017, 22:54
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
Grapeshot
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 767
Nr użytkownika: 79.211

Steven Murphy
Zawód: Marine Engineer
 
 
post 13/08/2017, 1:57 Quote Post

Rats
[/QUOTE]Sporo tych pudełek było budowanych z wielkiej płyty.
[QUOTE]

Domy pudełkowe z wielkiej pyty w latach siedemdziesiątych? Nie widziałem tego. Jeśli budowano tak prywatnie, to skąd te płyty w prywatnych rękach? Czy może był to jakiś projekt państwowy? Przy takim budowaniu potrzebny był ujednolicony projekt na te domy.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
Rats
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 158
Nr użytkownika: 98.960

 
 
post 13/08/2017, 2:36 Quote Post

QUOTE(Grapeshot @ 13/08/2017, 1:57)
Rats
Sporo tych pudełek było budowanych z wielkiej płyty.
QUOTE

Domy pudełkowe z wielkiej pyty w latach siedemdziesiątych? Nie widziałem tego. Jeśli budowano tak prywatnie, to skąd te płyty w prywatnych rękach? Czy może był to jakiś projekt państwowy? Przy takim budowaniu potrzebny był ujednolicony projekt na te domy.
*


Skąd płyty nie wiem , na linii otwockiej i Marysinie Wawerskim jest takich chałupek-pudełek kilkanaście i faktycznie są identyczne.Wątpię aby ktoś budował z nielegalnych płyt,zbyt duże ryzyko.Pewnie kupione jako "wybrakowane".
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
Phouty
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.444
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 13/08/2017, 3:04 Quote Post

QUOTE(Baszybuzuk @ 12/08/2017, 11:08)
Moda na "mozaikę" z tłuczonego szkła w zewnętrznym tynkowaniu to już lata 80-te, czy w 70-tych to już weszło?
*



Widzialem to juz w okolicach Plocka we wczesnych latach szescdziesiatych, a dokladnie w 1964 roku. (Nie pytaj mnie, dlaczego dokladnie pamietam ta date).
Jednakze "tluczone skorupki" to dopiero sie rozpowszechnily w latach 70-tych na duza skale wsrod "elyt", zwanych takze badylarzami. O latach 80-tych nic nie moge powiedziec, bo mnie juz tam nie bylo.

Mam ciekawa historie w zanadrzu dotyczaca prywatnego budownictwa w tamtym okresie.
Nie mam teraz czasu, jednakze sie ta historia na forum podziele...cierpliwosci.
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
Dziadek Jacek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.015
Nr użytkownika: 53.918

 
 
post 13/08/2017, 20:27 Quote Post

Potwierdzam te 110 m kw powierzchni mieszkalnej domu jednorodzinnego. Wliczano wszystko co miało więcej niż 2,20 m wysokości. By to ominąć, potrafiono tymczasowo zasypywać piskiem niski parter - wysoką piwnicę by podnieść posadzkę do nie wliczanej wysokości. Mnie zabrano kredyt za podniesienie dachu nad częścią strychu. Uzyskałem dodatkowe 10,5 m kw. Konsekwencją czego był nakaz zwrotu pierwszej transzy kredytu.
Budowałem indywidualnie.
W tym samym czasie kolega dostał umorzenie podobnej kwoty kredytu na budowę segmentu w budynku budowanym pod egidą ZMS. O podobne umorzenia można było występować w innych komunistycznych organizacjach.
Budowałem pod Gdańskiem. Suporeks kupiłem (załatwiony za łapówki) w Solcu Kujawskim, drut zbrojeniowy pod Włocławkiem a za przydział na eternit dostałem równowartość cementu. Prawie każde okno i drzwi balkonowe kupiłem w innym składzie - nazywały się "opałowo - budowlanymi". Skrzynkę gwoździ przywiozłem z Wałcza.
W porównaniu z budową poprzedniego domu przez ojca, który nawet wypalił sam cegłę (gdzieś w jakimś temacie opisałem) ta budowa to był pryszcz. Miałem już betoniarkę z odlewanym żeliwnym bębnem z napisem "Franc Josef Fogiel Dancing" a ojciec przy budowie poprzedniego, beton mieszał na przerzuty - (ja jako 5-6 latek grabiłem na sucho). Miałem też wciągarkę zrobioną z windy okrętowej z Zawiszy albo Załuskiego.
Ani ojciec ani ja nie należeliśmy do "klasy uprzywilejowanej" smile.gif
QUOTE
"tluczone skorupki"

...brane były z fabryki fajansu we Włocławku. Pracownicy mogli kupować odpady za małe pieniądze. Widziałem domy również z lat wcześniejszych przyozdabiane potłuczonym fajansem. (Budowa domów w slamsach pod Włocławkiem z zastosowaniem form odlewniczych i potłuczonego fajansu opisywana jest w "Pamiątce z celulozy" więc już i lata przedwojenne.)

Ten post był edytowany przez Dziadek Jacek: 13/08/2017, 20:33
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
Lord of Prussia
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 424
Nr użytkownika: 75.661

Adam Kowalczyk
Zawód: inzynier budowlany
 
 
post 13/08/2017, 21:30 Quote Post

Z dachami spadzistymi był problem nei dlatego, że był jakiś zakaz. Były wytyczne od wyglądu w poszczególnych miejscach i rejonach. Np. w mieście nie można było budować dachu stromego ze względu na cyt. "wiejski charakter zabudowy". Na wsi za to nie można było płaskiego. Oczywiście było jak to w socjaliżmie - żaden przepis nie obowiązywał do końca i wszytskich. Co pewien czas komuś na coś pozwalanoa,. Czasem ktoś dał w łąpę, czasem był ustosunkowany a czasem ni stad ni z owąd byłą zgoda. Urocze było to, że nieszczęsny inwestor nigdy nie wiedział jak go potraktują. Zaletą było to, że przynajmniej nikt nie stawaił chat góralskich na Kaszubach.
Był też inny urok budowania. Wg starego Prawa budowlanego, tego z 1974 i wcześniejszego w wypadku samowoli budolwlanej państwo mogło przejac za free bydynek albo nakazać rozbiórkę, albo odpuścić i zalegalizować. W praktyce za Gierka regułą było odpuszczanie obywatelowi. Doszło do takiej sytuacji, że nawet w prasie radzono żeby budować jako samowolę bo szybciej i taniej niż urzędowo. Dziś stanowczo odradzam... rozbiórka albo opłata legalizacyjna 50 tys. za domek jednorodzinny.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
minimax
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 466
Nr użytkownika: 42.000

Zawód: uczen
 
 
post 14/08/2017, 6:08 Quote Post

Był zakaz, oficjalny czy nie, ale skuteczny. Po prostu nie zatwierdzano takich projektów. Według opowieści, "późny Gomułka" eksportował drewno i blachę stąd ten zakaz wykonywania więźb i krycia dachów blachą gładką. Zakaz był tak konsekwentnie wdrażany, że w oficjalnych cennikach robót budowlanych KCP nie było więźb i krycia blachą. Przy remontach obiektów z więźbą radzono sobie przez analogię za pomocą cenników budownictwa rolniczego, gdzie chyba przy cielętnikach była więźba. Natomiast krycie blachą załatwiano pozycją "obróbki blacharskie szersze niż 20 cm".
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
Gaweł II
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 589
Nr użytkownika: 22.080

 
 
post 14/08/2017, 7:33 Quote Post

Witam!
Było to w 1979 roku. Dostaliśmy poufna informację z góry tj. po linii partyjnej, że coś złego dzieje się z silosami cementowymi i w związku z tym minister budownictwa zlecił przegląd techniczny wszystkich, dosłownie wszystkich, cementowni w Polsce. Nasze laboratorium badawcze otrzymał nakaz od władz zwierzchnich sprawdzenia silosów w cementowni Rudniki pod Częstochowa. Tam było ze 12 silosów wysokości rzędu 40 m. Beton był tak lichy, że gdy jeden z robotników robiąc odkuwki walnął dwa razy młotem to zrobił meslem dziurę na wylot, tak, że z małego otworu wydobywało się sprężone w silosie powietrze. Fakt, ze odkuwki robiliśmy od góry gdzie grubość płaszcza była najmniejsza. Ale fakt jest faktem. Na podstawie odkrywek oceniliśmy ze stal zbrojeniowa była, ale w rzadszych rozstawach i mniejszej średnicy niż w projekcie. W trakcie badań przyszedł do nas na silos dyrektor techniczny zakładu cementowego. No i co tam panowie słychać z naszymi silosami. Kiepsko mówimy. Stali brakuje tak z 1/3. To ile ukradziono? Ano jakieś 50 ton. Ciekawe gdzie się to podziało? A to popatrzcie panowie w lewo, cięgnie dalej dyrektor techniczny. Tam za lasem jest droga a przy drodze sznur domków jednorodzinnych. Te domki jak pamiętam były budowane w tym samym czasie, co te silosy. No i już wiemy, co się stało ze stalą budowlaną. Wiadomo, w przyrodzie nic nie ginie jeno zmienia właściciela. Pośmialiśmy się, a tu dyrektor naglę mówi. Ale wiecie, co panowie? Przecież te silosy budowali Duńczycy a nie nasi! No i zaczęliśmy zachodzić w głowę. Czy ci Duńczycy to nauczali się kraść od nas, czy też wcześniej u siebie?
 
User is offline  PMMini Profile Post #15

 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2017 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej