Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Brak procesow o czary w krajach prawosławnych
     
Menelik
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 1
Nr użytkownika: 101.480

 
 
post 20/03/2017, 21:11 Quote Post

Czytam książkę Briana P. Levacka "Polowanie na czarownice w Europie wczesnonowożytnej" i nasuwa mi się jedno pytanie: dlaczego polowanie na czarownice i procesy o czary, które od połowy XV wieku do początków XVIII w krajach protestanckich i katolickich zebrały spore żniwo, ominęły kompletnie kraje prawosławne? Czemu nie było np. masowych procesów o czary w Rosji wczesnowonożytnej? Jaki czynnik o tym zadecydował?

Ten post był edytowany przez Menelik: 20/03/2017, 21:14
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 5.762
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Stopień akademicki: Utytu³owany:)
Zawód: pathfinder
 
 
post 21/03/2017, 8:19 Quote Post

A ile musiało by być spalonych wiedźm, żeby uznać je za "masowe"? W Rosji również palono chętnie wiedźmy i czarownice. Ostatni taki przypadek w krajach prawosławnych to zdaje się połowa XIX wieku i Serbia.

W 1204 roku, w Suzdalu, zostały spalone niejakie „złe baby”, które jakoby spowodowały w księstwie nieurodzaj. W 1227 czterech wróżbitów spalono w Nowogrodzie. W 1411 roku (prawie sto lat przed początkiem „polowania” w Europie) dwanaście „wieszczych niewiast” zesłało dżumę na Psków, za co również trafiły na stos.

W 1575 roku w Nowogrodzie na stosie straciło życie piętnaście „czarownic”. W 1591 w Astrachaniu pochodzący z Krymu czarownicy rzucili urok na „emigranta politycznego”- carewicza krymskiego Murat-Gieraja. Car Fiodor Iwanowicz skazał czarowników-szpiegów na karę śmierci (przed śmiercią poddano ich najrozmaitszym torturom, żeby wyjaśnić, według czyjego rozkazu „popsuli” carewicza, ale żadnych zeznań nie udało się otrzymać, być może dlatego, że „terroryści” nie mieli się do czego przyznać). Z roku 1647 doszedł do nas ukaz Aleksieja Michajłowicza, skierowany do szackiego wojewody Grigorija Chitrowo, rozkazujący „spalić na placu, obłożywszy słomą” niewiastę Agafię i chłopa Tierieszkę Iwlewa, którzy za pomocą zaklęć oraz „martwego człowieka i zamawiania” zamęczyli na śmierć księcia Odojewskiego i kilku chłopów. Na początku 1653 roku do wszystkich krańców państwa dotarły z Moskwy ukazy dotyczące wzmocnienia walki z czarownicami i wróżbitami. Przestępstwem stało się „posiadanie heretyckich, oraz służących do wróżenia ksiąg, listów, zaklęć i ziół”, a karą dla tych, którzy po ogłoszeniu ukazów „od takich złych i bezbożnych czynów nie odstąpią”, było całkowite zniszczenie domu winnego oraz spalenie jego samego. W 1666 hetman zaporoski Brzuchowiecki rozkazał spalić sześć wiedźm, które nasłały na niego i jego małżonkę suchoty. Podczas dławienia powstania Stiepana Razina w 1671 roku, spalono przywódczynię jednego z powstańczych oddziałów – mniszkę Alonę, uznaną za czarownicę (zarówno za niekobiece zajęcie, jak i za niezłomność podczas tortur – kaci doszli do wniosku, że dzięki swoim czarodziejskim sztuczkom nie czuje ona bólu) i buntownika Kormuszkę Siemienowa, przy którym znaleziono zapiski z zaklęciami. Żenka Fiedosja, oskarżona o rzucanie uroków, trafiła na stos w 1674 roku w północnym miasteczku Totma. W 1676 roku w siole Sokolskije, kolejnym ukazem cara, rozkazano spalić Panko i Anosku Łomonosow, uprawiających czary przy pomocy ziół. Ostatni raz rosyjska wiedźma weszła na stos w 1682 roku. Była to Marfuszka Jakowlewa, którą przyłapano na rzucaniu uroku na samego cara Fiodora III Romanowa. Już w 1731 roku wszedł w życie imperatorski ukaz o paleniu zarówno samych czarowników, jak również tych, którzy zwracają się do nich o pomoc, lecz brakuje danych o zastosowaniu go w praktyce.

Zbieracze rosyjskiego folkloru bracia Sokołow w wydanym w 1915 roku artykule „Wieś białozierska i jej życie” opisali jeden taki przypadek: „tieriechowscy chłopi powiedzieli nam, że w sąsiednim Ustiażeńskim powiecie, spalono czarownicę za to, że wielu <>. Bezpośrednim powodem rozprawy z nią było popsucie przez czarownicę młodej kobiety. Mąż <> namówił do tego chłopów. Ci zabili okna i drzwi, obłożyli dom czarownicy słomą i podpalili...”

http://www.kresy.pl/kresopedia,religie?zob...wi-prawoslawnej

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
BLyy
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.623
Nr użytkownika: 18.604

Micha³
 
 
post 24/03/2017, 9:11 Quote Post

QUOTE(carantuhill @ 21/03/2017, 8:19)
A ile musiało by być spalonych wiedźm, żeby uznać je za "masowe"? W Rosji również palono chętnie wiedźmy i czarownice. Ostatni taki przypadek w krajach prawosławnych to zdaje się połowa XIX wieku i Serbia.

W 1204 roku, w Suzdalu, zostały spalone niejakie „złe baby”, które jakoby spowodowały w księstwie nieurodzaj. W 1227 czterech wróżbitów spalono w Nowogrodzie. W 1411 roku (prawie sto lat przed początkiem „polowania” w Europie) dwanaście „wieszczych niewiast” zesłało dżumę na Psków, za co również trafiły na stos.

W 1575 roku w Nowogrodzie na stosie straciło życie piętnaście „czarownic”. W 1591 w Astrachaniu pochodzący z Krymu czarownicy rzucili urok na „emigranta politycznego”- carewicza krymskiego Murat-Gieraja. Car Fiodor Iwanowicz skazał czarowników-szpiegów na karę śmierci (przed śmiercią poddano ich najrozmaitszym torturom, żeby wyjaśnić, według czyjego rozkazu „popsuli” carewicza, ale żadnych zeznań nie udało się otrzymać, być może dlatego, że „terroryści” nie mieli się do czego przyznać). Z roku 1647 doszedł do nas ukaz Aleksieja Michajłowicza, skierowany do szackiego wojewody Grigorija Chitrowo, rozkazujący „spalić na placu, obłożywszy słomą” niewiastę Agafię i chłopa Tierieszkę Iwlewa, którzy za pomocą zaklęć oraz „martwego człowieka i zamawiania” zamęczyli na śmierć księcia Odojewskiego i kilku chłopów. Na początku 1653 roku do wszystkich krańców państwa dotarły z Moskwy ukazy dotyczące wzmocnienia walki z czarownicami i wróżbitami. Przestępstwem stało się „posiadanie heretyckich, oraz służących do wróżenia ksiąg, listów, zaklęć i ziół”, a karą dla tych, którzy po ogłoszeniu ukazów „od takich złych i bezbożnych czynów nie odstąpią”, było całkowite zniszczenie domu winnego oraz spalenie jego samego. W 1666 hetman zaporoski Brzuchowiecki rozkazał spalić sześć wiedźm, które nasłały na niego i jego małżonkę suchoty. Podczas dławienia powstania Stiepana Razina w 1671 roku, spalono przywódczynię jednego z powstańczych oddziałów – mniszkę Alonę, uznaną za czarownicę (zarówno za niekobiece zajęcie, jak i za niezłomność podczas tortur – kaci doszli do wniosku, że dzięki swoim czarodziejskim sztuczkom nie czuje ona bólu) i buntownika Kormuszkę Siemienowa, przy którym znaleziono zapiski z zaklęciami. Żenka Fiedosja, oskarżona o rzucanie uroków, trafiła na stos w 1674 roku w północnym miasteczku Totma. W 1676 roku w siole Sokolskije, kolejnym ukazem cara, rozkazano spalić Panko i Anosku Łomonosow, uprawiających czary przy pomocy ziół. Ostatni raz rosyjska wiedźma weszła na stos w 1682 roku. Była to Marfuszka Jakowlewa, którą przyłapano na rzucaniu uroku na samego cara Fiodora III Romanowa. Już w 1731 roku wszedł w życie imperatorski ukaz o paleniu zarówno samych czarowników, jak również tych, którzy zwracają się do nich o pomoc, lecz brakuje danych o zastosowaniu go w praktyce.

Zbieracze rosyjskiego folkloru bracia Sokołow w wydanym w 1915 roku artykule „Wieś białozierska i jej życie” opisali jeden taki przypadek: „tieriechowscy chłopi powiedzieli nam, że w sąsiednim Ustiażeńskim powiecie, spalono czarownicę za to, że wielu <>. Bezpośrednim powodem rozprawy z nią było popsucie przez czarownicę młodej kobiety. Mąż <> namówił do tego chłopów. Ci zabili okna i drzwi, obłożyli dom czarownicy słomą i podpalili...”

http://www.kresy.pl/kresopedia,religie?zob...wi-prawoslawnej
*


Na Zachodzie palono najwięcej, a dużo mniej w katolickim wschodzie Europy, a u prawosławnych był to margines w porównaniu z Polską czy Zachodem. U prawosławnych palono, ale nie ma mowy o tym, że stosy były masowe. Masowo to można powiedzieć, że palono na Zachodzie, ale w Rosji jeśli trzeba określić skalę w porównaniu z Zachodem, to margines, nie ma mowy o masowym paleniu czarownic. Prawosławni prawie w ogóle nie palili czarownic, tylko marginalne przypadki.

Ten post był edytowany przez BLyy: 24/03/2017, 9:21
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 5.762
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Stopień akademicki: Utytu³owany:)
Zawód: pathfinder
 
 
post 4/04/2017, 10:06 Quote Post

CODE
Na Zachodzie palono najwięcej, a dużo mniej w katolickim wschodzie Europy, a u prawosławnych był to margines w porównaniu z Polską czy Zachodem. [B]U prawosławnych palono[/B], ale nie ma mowy o tym, że stosy były masowe. Masowo to można powiedzieć, że palono na Zachodzie, ale w Rosji jeśli trzeba określić skalę w porównaniu z Zachodem, to margines, nie ma mowy o masowym paleniu czarownic. [B]Prawosławni prawie w ogóle nie palili czarownic[/B], tylko marginalne przypadki.


Nie uważasz, że w Twoim zdaniu jest pewna sprzeczność? smile.gif
Jeszcze raz zapytam, ile trzeba czarownic spalić, żeby to było masowe? W Rosji jest taka różnica, że częściej palono czarowników, niż czarownice. I jak wynika z mojego cytatu, nawet jego gosudarski autorytet również był zaangażowany w walkę z czarownictwem. No i tradycyjnie, jak na zachodzie stosy gasną, w Rosji impreza dopiero się rozkręca.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
rasterus
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.024
Nr użytkownika: 89.006

 
 
post 4/04/2017, 22:19 Quote Post

QUOTE(BLyy @ 24/03/2017, 9:11)

Na Zachodzie palono najwięcej, a dużo mniej w katolickim wschodzie Europy, a u prawosławnych był to margines w porównaniu z Polską czy Zachodem. U prawosławnych palono, ale nie ma mowy o tym, że stosy były masowe. Masowo to można powiedzieć, że palono na Zachodzie, ale w Rosji jeśli trzeba określić skalę w porównaniu z Zachodem, to margines, nie ma mowy o masowym paleniu czarownic. Prawosławni prawie w ogóle nie palili czarownic, tylko marginalne przypadki.
*



Jest takie przysłowie - jak chcesz uderzyć psa to kij zawsze się znajdzie. Czary były zwykle takim kijem. Najbardziej znany proces czarownicy w Europie był procesem politycznym i w dodatku głównym celem był cel propagandowy. Chodzi oczywiście o Joannę d'Arc. Czy ktoś ze skazujących wierzył, że jest czarownicą? Wątpliwe. Chodziło o pokazanie wojskom, że za sukcesami przeciwnika stoją siły nieczyste, a teraz mogą ruszyć do walki bo zostały usunięte.
Większość procesów o czary miała miejsce w czasie walki między protestantami, a katolikami. I też ta walka nie była tyle religijna co o wpływy polityczne. Czytałem gdzieś szacunki ile kobiet spalono na stosach. Było to ok. 300 tys. Z tego 200 tys. w protestanckich krajach niemieckich, 70 tys. w Anglii (protestanckiej). Pokrywa się to z rejonami, gdzie konflikty były najostrzejsze. Niemcy to ciągła wojna religijna, ale tak naprawdę polityczna. W Anglii za to od aktu supremacji toczyła się wojna polityczna z katolikami. Oskarżenie o czary było wygodnym pretekstem do eliminacji niewygodnych osób. Co ciekawe ostatnie procesy o czary w Wielkiej Brytanii to lata 40 XX w. Chodziło o dwie wróżbitki, do których przychodziły znane osoby w czacie wojny. Były podejrzewane o szpiegostwo, ale nie było dowodów, więc sięgnięto po obowiązujące prawo o czarach.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
Jykuno Amlak
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 7
Nr użytkownika: 101.496

 
 
post 4/04/2017, 22:51 Quote Post

QUOTE(rasterus @ 4/04/2017, 22:19)
QUOTE(BLyy @ 24/03/2017, 9:11)

Na Zachodzie palono najwięcej, a dużo mniej w katolickim wschodzie Europy, a u prawosławnych był to margines w porównaniu z Polską czy Zachodem. U prawosławnych palono, ale nie ma mowy o tym, że stosy były masowe. Masowo to można powiedzieć, że palono na Zachodzie, ale w Rosji jeśli trzeba określić skalę w porównaniu z Zachodem, to margines, nie ma mowy o masowym paleniu czarownic. Prawosławni prawie w ogóle nie palili czarownic, tylko marginalne przypadki.
*



Jest takie przysłowie - jak chcesz uderzyć psa to kij zawsze się znajdzie. Czary były zwykle takim kijem. Najbardziej znany proces czarownicy w Europie był procesem politycznym i w dodatku głównym celem był cel propagandowy. Chodzi oczywiście o Joannę d'Arc. Czy ktoś ze skazujących wierzył, że jest czarownicą? Wątpliwe. Chodziło o pokazanie wojskom, że za sukcesami przeciwnika stoją siły nieczyste, a teraz mogą ruszyć do walki bo zostały usunięte.
Większość procesów o czary miała miejsce w czasie walki między protestantami, a katolikami. I też ta walka nie była tyle religijna co o wpływy polityczne. Czytałem gdzieś szacunki ile kobiet spalono na stosach. Było to ok. 300 tys. Z tego 200 tys. w protestanckich krajach niemieckich, 70 tys. w Anglii (protestanckiej). Pokrywa się to z rejonami, gdzie konflikty były najostrzejsze. Niemcy to ciągła wojna religijna, ale tak naprawdę polityczna. W Anglii za to od aktu supremacji toczyła się wojna polityczna z katolikami. Oskarżenie o czary było wygodnym pretekstem do eliminacji niewygodnych osób. Co ciekawe ostatnie procesy o czary w Wielkiej Brytanii to lata 40 XX w. Chodziło o dwie wróżbitki, do których przychodziły znane osoby w czacie wojny. Były podejrzewane o szpiegostwo, ale nie było dowodów, więc sięgnięto po obowiązujące prawo o czarach.
*




Tylko, że ciężko traktować Joannę D'arc jako reprezentatywną dla polowania na czarownice, bo została spalona w 1431, a polowanie na czarownice zaczęło się dopiero w drugiej połowie XV wieku, rozkręciło w XVI i przybrało szczytowe rozmiary w XVII, a na początku XVIII zdechło.

300 tysięcy to liczba mocno przesadzona, obecnie szacuje się, że wszystkich procesów o czary były ok 100 tysięcy, z czego mniej więcej połowa kończyła się wyrokiemm śmierci. Nie ma korelacji między religią, a ilością spalonych czarownic - w Niemczech katolicy spalili więcej niż protestanci, z kolei ci drudzy przewyższyli katolików liczbą procesów i ofiar w Szwajcarii. I nowsze badania odrzucają pogląd jakoby procesy o czary były narzędziem walki z innowiercami, choćby dlatego, że większość ofiar procesów o czary wyznawała (przynajmniej nominalnie) tę samę wiarę co ich oskarżyciele, a w pewnych regionach katolicy i protestanci nawet wspólpracowali w polowaniu na czarownice.

 
User is offline  PMMini Profile Post #6

 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2017 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej