Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
2 Strony < 1 2 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Matki-karmicielki czy krwiożercze bestie?, Kapłanki celtyckich bóstw żeńskich
     
chariot rider
 

Monarchista podstępnie knujący przeciw republice i demokracji
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 582
Nr użytkownika: 15.636

Panie, pan nie wie kto ja jestem
Stopień akademicki: Zmasakrowany
Zawód: Herszt banitów
 
 
post 15/01/2008, 20:48 Quote Post

Mam ta samą książkę Brangaine, i cóż moge rzec... Celtyckie boginie są podobne do Isztar czy Afrodyty, odpowiedzialne i za miłość i za wojnę. Dowodzi to dużej roli kobiet wsród arystokracji w czasach tworzenia się tych mitów.

Z prostego powodu: tylko ludzie żyjący w dostatku moga się bawić w romans albo wojaczkę. U zwykłych szaraczków spada to na dalszy plan, bo mysle jak tu przeżyć. Żywotność tego rodzaju mitów sugeruje że wysoka pozycja arystokratek utrzymywala się b. długo, byc może aż do chrześcijaństwa i mnichów co to wszytsko pospisywali, niektóre rzeczy pomijajać lub dodajac..

Stąd mozna odnieść wrazenie że u Celtów panowało równouprawnienie. Ale to raczej pozory. Na biednych włościach rządziło prawo pięści, a w oddalonych wioskach prawa kobiety były w istocie prawami jej ojca/wodza klanu w zabezpieczaniu rodzinnych interesów. Podobnie było też w np. w Skandynawii - słabość władzy wykonawczej i brak administracji robiły swoje.

W praktyce tylko kobiety z otoczenia władców mogły sie cieszyć pełną swobodą, jeśli ów władca był sprawiedliwy oczywiście.

Co do dzieci, to zabijanie ich lub pozwalanie na ich śmierć nie tylko nie podobało się celtyckim bogom, ale było też groźne z uwagi na wierzenia w mysl których w "życiu po życiu" dorastalo się. Zabijając więc niemowlę, po smierci mozna było z nim mieć do czynienia w zaświatach jako dojrzałą osobą. Wiek nie grał żadnej roli w określaniu człowieczeństwa (płeć zreszta też), ale jak wspomniał Theodorus, skrajna bieda (zwłaszcza w jakiejś zapomnianej osadzie) popycha do takich czynów.
 
User is offline  PMMini Profile Post #16

     
RoksiSK
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 167
Nr użytkownika: 33.832

Agnieszka
Zawód: studentka
 
 
post 16/01/2008, 15:28 Quote Post

QUOTE(chariot rider @ 15/01/2008, 20:48)
Co do dzieci, to zabijanie ich lub pozwalanie na ich śmierć nie tylko nie podobało się celtyckim bogom, ale było też groźne z uwagi na wierzenia w mysl których w "życiu po życiu" dorastalo się. Zabijając więc niemowlę, po smierci mozna było z nim mieć do czynienia w zaświatach jako dojrzałą osobą.
*


O tym akurat nie wiedziałam. Ale wyjaśniałoby to fakt "humanitaryzmu" wobec dzieci u Celtów.
Też muszę przeczytać tą książkę - bo jestem w tyle... wink.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #17

     
RoksiSK
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 167
Nr użytkownika: 33.832

Agnieszka
Zawód: studentka
 
 
post 29/01/2008, 17:24 Quote Post

Jestem "świeżutko" po "Mitologii Celtów" i mi natomiast włosy dęba na głowie nie stanęły... niestety dry.gif A liczyłam na to wink.gif
Dobrze napisana, ale troszkę brakowało mi szczegółów dotyczących obrzędów. Na wykładzie dowiedziałam się trochę więcej niż z książki.
A może nie czytałam tej samej książki, co Wy. Ja czytałam Gąssowskiego.
 
User is offline  PMMini Profile Post #18

     
Vapnatak
 

Od Greutungów i Terwingów zrodzony z Haliurunnae
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 8.438
Nr użytkownika: 26.201

 
 
post 11/02/2008, 23:19 Quote Post

Prócz klasyka, czyli Gąssowskiego polecam "Słownik mitologii celtyckiej" Botheroyd S. i Botheroyd P. F.

vapnatak



 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #19

     
Glabrio
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 457
Nr użytkownika: 4.823

 
 
post 14/07/2008, 10:23 Quote Post

QUOTE(Turek Seldżucki @ 4/08/2005, 3:06)
Kult Matki-Ziemi jest najstarszym kultem w dziejach świata. Już pierwotne kultury paleolityczne czciły to bóstwo. Figurki graweckich czy też póżniejszych magdaleńskich Wenus są odnajdywane w Europie Zachodniej, Środkowej a nawet na syberii(młodsze).
U Celtów prawdopodobnie kult ten ewoluował w postać kobiet kapłanek, czczenia darów ziemi. Co do dualizmu natury Matki-Ziemi  to zgadzam się z leszkiem.
*



Najstarszym? Zależy dla jakich kultur! Pozostający w obrębie paradygmatu natury, materii, kult Matki-Ziemi był typowy dla neolitycznych, osiadłych kultur rolniczych Europy ("ludy megalityczne") lub Bliskiego Wschodu (kultura typu Catal Huyuk).
Natomiast półkoczownicze, wojownicze, i patriarchalne ludy pasterskie od swojego zarania oddawały cześć męskiemu bóstwu niebiańskiemu, słonecznemu, które nie tyle było naturą, co panowało nad naturą, co miało daleko idące konsekwencje w ich kulturze.

Ludy indoeuropejskie (a wśród nich przodkowie późniejszych Celtów) były właśnie tego typu wojowniczymi wyznawcami boga nieba i burzy, zdobywając Europę począwszy od ok. 5000 p.n.e. bądź wybili, bądź podporządkowali sobie pierwotne społeczności matriarchalne. Tam gdzie gdzie większa część podbitych jednak przeżywała, większy był wpływ ich pojęć kulturowych na kulturę zdobywców. Tak stało się z Celtami, którzy przecież wkroczyli na tereny szczególnie rozwiniętej "kultury megalityczej", stąd obecność reliktowych wątków matriarchalnych. Co nie zmienia faktu, że u Celtów i tak generalnie rządzą Taranis z Teutatesem, mający swoich odpowiedników we wszystkich innych panteonach aryjskich, a elitą społeczeństwa pozostają wojownicy.

Co do krwawego charakteru kultu Matki-Ziemi to jest on oczywisty. Kult ten, w przeciwieństwie do religii wyższych, nie wykraczał w swoich pojęciach poza paradygmat materialny, naturalny. To znaczy bogini Matka nie tworzyła "czegoś z niczego" a jedynie kierowała naturalnym, odwiecznym cyklem życia i śmierci. Odzwierciedlało to obserwacje prymitywnych rolników - aby ziemia była płodna w plony, musi najpierw przyjąć w siebie martwe organizmy w postaci nawozu. Coś musi umrzeć, aby coś mogło się narodzić. Stąd w celu zapewnienia płodności wspólnoty i ogólnie materialnego dobrobytu, społeczności tego kultu posuwały się do ofiar z ludzi. I wszędzie gdzie przeżytki pierwotnych kultur matriarchalnych były silne, były obecne ofiary z ludzi (Fenicja, a za nią Kartagina).
 
User is offline  PMMini Profile Post #20

     
Allisha
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 1
Nr użytkownika: 47.419

Anna Jarocka
 
 
post 5/08/2008, 20:27 Quote Post

Jeśli nie jest najstarszym, to z całą pewnością mocno zakorzenionym - wspomniane pokłosie starożytnych Izyd, Kybele i Demeter i inszych starożytnych - w postaci kultu maryjnego. W końcu to kobieta rodzicielka, matka karmicielka była symbolem płodności i przemijalności matki ziemi i jako ta, która daje życie i je zabiera czczona. Wielka bogini. Domina. Magna Mater. Była żeńskim pierwiastkiem funkcjonującym na takiej samej- równorzędnej zasadzie jak męski. Jak jng i yang. Dopełnienie. Stąd kapłani obu płci i szacunek dla kobiety jako tej, która daje życie. Chrześcijaństwo to okaleczyło. Stąd owa nieposłuszna Lilith, która chcąc mieć równe prawa zastała ukarana i odsunięta w niebyt.
 
User is offline  PMMini Profile Post #21

     
Gronostaj
 

Dławiciel Brabancki
*********
Grupa: Banita
Postów: 5.155
Nr użytkownika: 31.572

Zawód: BANITA
 
 
post 5/08/2008, 20:45 Quote Post

Koledzy już wcześniej wszystko wyjaśnili. Moim skromnym zdaniem to wyglądało tak ( w uproszczeniu i telegraficznym skrócie): kobieta - Ziemia i całą wiarę na tym właśnie opierano.
QUOTE(Polidaktyl @ 6/03/2005, 23:12)
Ludzie są ciemni jak przed wiekami i dalej wierzą w moc obrazu pomnika a nie czegoś bardziej abstrakcyjnego. A każda religia jat taka sama.
*


W tej kwestii mam dokładnie takie same zdanie. To wszystko przy dzisiejszym stanie wiedzy w ogóle nie trzyma się kupy. Lecz pamiętaj, że Religia jest ludowi zawsze potrzebna. Zresztą bardzo dobrze, że tak jest.

Pozdrawiam!
 
User is offline  PMMini Profile Post #22

     
Glabrio
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 457
Nr użytkownika: 4.823

 
 
post 8/10/2009, 9:48 Quote Post

QUOTE(Allisha @ 5/08/2008, 20:27)
Jeśli nie jest najstarszym, to  z całą pewnością mocno zakorzenionym - wspomniane pokłosie starożytnych Izyd, Kybele i Demeter i inszych starożytnych - w postaci kultu maryjnego. W końcu to kobieta rodzicielka, matka karmicielka była symbolem płodności  i przemijalności matki ziemi i jako ta, która daje życie i je zabiera czczona. Wielka bogini. Domina. Magna Mater. Była żeńskim pierwiastkiem funkcjonującym na takiej samej- równorzędnej zasadzie jak męski. Jak jng i yang. Dopełnienie. Stąd kapłani obu płci i szacunek dla kobiety jako tej, która daje życie. Chrześcijaństwo to okaleczyło. Stąd owa nieposłuszna Lilith, która chcąc mieć równe prawa zastała ukarana i odsunięta w niebyt.
*



Jeśli chodzi o nasz krąg kulturowy to są to stwierdzenia mylne. Ludy indoeuropejskie od zarania były ludami patriarchalnymi co wyraźnie jest widoczne w aryjskich Wedach i co ma analogie, przynajmniej według szkoły komparystycznej, u ludów europejskich. Oczywiście, jak wspomniałem wyżej, w starożytnych kulturach europejskich są uchwytne relikty przedindoeuropejskiego matriarchatu (wyraźniejsze np. u Celtów czy Hellenów, a mniej wyraźne u Rzymian czy Germanów), lecz są one podporządkowane w ramach ogólnego patriarchalnego paradygmatu.

Co do chrześcijaństwa to ono po prostu przejęło patriarchalny paradygmat z religii Jahwe z jednej i od Rzymian z drugiej strony.
 
User is offline  PMMini Profile Post #23

     
Marena
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 46
Nr użytkownika: 14.145

Patrycja
Stopień akademicki: magister
Zawód: redaktorka
 
 
post 30/11/2010, 10:06 Quote Post

QUOTE(chariot rider @ 15/01/2008, 20:48)
Mam ta samą książkę Brangaine, i cóż moge rzec... Celtyckie boginie są podobne do Isztar czy Afrodyty, odpowiedzialne i za miłość i za wojnę. Dowodzi to dużej roli kobiet wsród arystokracji w czasach tworzenia się tych mitów.

Z prostego powodu: tylko ludzie żyjący w dostatku moga się bawić w romans albo wojaczkę. U zwykłych szaraczków spada to na dalszy plan, bo mysle jak tu przeżyć. Żywotność tego rodzaju mitów sugeruje że wysoka pozycja arystokratek utrzymywala się b. długo, byc może aż do chrześcijaństwa i mnichów co to wszytsko pospisywali, niektóre rzeczy pomijajać lub dodajac..

Stąd mozna odnieść wrazenie że u Celtów panowało równouprawnienie. Ale to raczej pozory. Na biednych włościach rządziło prawo pięści, a w oddalonych wioskach prawa kobiety były w istocie prawami jej ojca/wodza klanu w zabezpieczaniu rodzinnych interesów. Podobnie było też w np. w Skandynawii - słabość władzy wykonawczej i brak administracji robiły swoje.

W praktyce tylko kobiety z otoczenia władców mogły sie cieszyć pełną swobodą, jeśli ów władca był sprawiedliwy oczywiście.

*



Prawo wojenne dotyczy przede wszystkim przeciwników, nie "swoich". Tu ważniejsza jest mentalność. A z tego, co pamiętam, to Cezar pisał głównie o prostych Celtkach - jak to walczyły razem z mężczyznami czy o tej, która zemściła się na swoich porywaczach i gwałcicielach, dostarczając później swojemu mężowi ich głowy, które miały udowodnić, jak to była mu wierna.
Prawo do rozwodu i własności miały wszystkie kobiety, nie tylko arystokratki. Zgodnie z legendami wiele wieśniaczek było samodzielnymi kobietami; poetki samotnie podróżowały po kraju i czuły się bezpiecznie - nie sądzę, by chodziło tylko o strach przed klątwą, w końcu rozbójnicy zwykle nie przejmują się tabu.
Również zgodnie z legendami każda kobieta, nie tylko arystokratka, miała prawo do geasa - czegoś w rodzaju klątwy-nakazu - którą wojownik musiał wypełnić pod karą klątwy.
Ale faktycznie o pełnym równouprawnieniu nie ma mowy - np. kobieta nie mogła pełnić funkcji najwyższego druida.

Podobnie było w Skandynawii - wystarczy poczytać sagi, np. jak córka Eryka Rudego, Freydis, wyruszyła z własną wyprawą na Grenlandię, to mężczyźni, których do niej najęła, chociaż często nie podobały im się jej działania (eufemizując), to żaden z nich nie odważył jej się tknąć fizycznie, najwyżej coś mruczeli po kątach. A przecież była sama na obcym lądzie, bez pomocy rodu. To samo dotyczy królowych, których mężowie zostali zabici - nie znam przypadku, by morderca, który przejął królestwo kiedykolwiek zabił żonę swojego poprzednika, zwykle pozwalał jej uciec, nawet z małym synkiem, co przecież nie było zbyt rozsądne, bo dzieci jak dorosły, wracały, by pomścić ojca. A wszystko to "ciekawych czasach" wikingów.


QUOTE(Glabrio @ 14/07/2008, 10:23)
Najstarszym? Zależy dla jakich kultur! Pozostający w obrębie paradygmatu natury, materii, kult Matki-Ziemi był typowy dla neolitycznych, osiadłych kultur rolniczych Europy ("ludy megalityczne") lub Bliskiego Wschodu (kultura typu Catal Huyuk).
Natomiast półkoczownicze, wojownicze, i patriarchalne ludy pasterskie od swojego zarania oddawały cześć męskiemu bóstwu niebiańskiemu, słonecznemu, które nie tyle było naturą, co panowało nad naturą, co miało daleko idące konsekwencje w ich kulturze.

Ludy indoeuropejskie (a wśród nich przodkowie późniejszych Celtów) były właśnie tego typu wojowniczymi wyznawcami boga nieba i burzy, zdobywając Europę począwszy od ok. 5000 p.n.e. bądź wybili, bądź podporządkowali sobie pierwotne społeczności matriarchalne. Tam gdzie  gdzie większa część podbitych jednak przeżywała, większy był wpływ ich pojęć kulturowych na kulturę zdobywców. Tak stało się z Celtami, którzy przecież wkroczyli na tereny szczególnie rozwiniętej "kultury megalityczej", stąd obecność reliktowych wątków matriarchalnych. Co nie zmienia faktu, że u Celtów i tak generalnie rządzą Taranis z Teutatesem, mający swoich odpowiedników we wszystkich innych panteonach aryjskich, a elitą społeczeństwa pozostają wojownicy.

Co do krwawego charakteru kultu Matki-Ziemi to jest on oczywisty. Kult ten, w przeciwieństwie do religii wyższych, nie wykraczał w swoich pojęciach poza paradygmat materialny, naturalny. To znaczy bogini Matka nie tworzyła "czegoś z niczego" a jedynie kierowała naturalnym, odwiecznym cyklem życia i śmierci. Odzwierciedlało to obserwacje prymitywnych rolników - aby ziemia była płodna w plony,  musi najpierw przyjąć w siebie martwe organizmy w postaci nawozu. Coś musi umrzeć, aby coś mogło się narodzić. Stąd w celu zapewnienia płodności wspólnoty i ogólnie materialnego dobrobytu, społeczności tego kultu posuwały się do ofiar z ludzi. I wszędzie gdzie przeżytki pierwotnych kultur matriarchalnych były silne, były obecne ofiary z ludzi (Fenicja, a za nią Kartagina).
*




Półkoczownicze, wojownicze i patriarchalne ludy.. Jak Hunowie? Czy ogólnie plemiona mongolskie? Ja tam pamiętam boginie i szamanki...
Ludy indoeuropejskie faktycznie wierzyły w męskich bogów, ale akurat u Celtów, zaczęli być drugoplanowi - dla wojowników najważniejsza była przecież triada bogiń (Badb, Macha i Anann). Znamiennym też u Celtów jest fakt, że ich największych bohaterów uczyły kobiety, a sami oddawali się w opiekę właśnie bogiń wojny.
Irlandczycy nazywali się dziećmi Danu, nie Dagda, a Milezjanie, chociaż czcili boga i nazywali się Synami Mila Espaine, swój nowo zdobyty kraj nazwali od bogini podbitych - Eri/Eriu... To chyba dość wyraźnie wskazuje na zmianę w wierzeniach.


wszędzie, gdzie przeżytki pierwotnych kultur matriarchalnych były silne, były obecne ofiary z ludzi

A Rzym? Zakopanie żywcem trzech par: Greka z Greczynką, Celta z Celtką i bodajże Etrusków, gdy Hannibal zagroził miastu i starano się przebłagać bogów? A Aztekowie? Ofiary z ludzi można znaleźć w praktycznie każdej kulturze, w końcu do czasów Abrahama Hebrajczycy również składali ofiary z ludzi swojemu bogu.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #24

2 Strony < 1 2 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej