Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
2 Strony < 1 2 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Kijów 1018
     
TytusPullo
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 445
Nr użytkownika: 98.752

£ukasz
Zawód: urzêdnik
 
 
post 8/04/2019, 20:31 Quote Post

Czas i na moje trzy grosze.

Ponad 1001 lat temu rozpoczęła się najbardziej „błyskotliwa” operacja militarna w dziejach panowania Bolesława Chrobrego. Jak głosi legenda miała się zakończyć poprzez uderzenie mieczem przez króla Polskiego w jedną z bram Kijowskiego miasta. Ów symbol miał oznaczać przejęcie władzy nad tym jednym z najbogatszych miast ówczesnej Europy. Wyprawa kijowska (jak zwykło się określać operację) zakończyła się pełnym sukcesem militarnym. Cele jakie zakładał sobie blisko pięćdziesięcioletni już król (przyjmuję, iż w 1025 roku akt koronacyjny miał znaczenie symboliczne, taka zagrywka pijarowska odwołując się do naszych czasów, natomiast sama koronacja odbyła się w 1000 roku) zostały zrealizowane w 100%. Splendor, bogactwo, poszerzenie terytorium własnego kraju oraz ujarzmienie groźnego rywala – wszystko zostało zrealizowane w trakcie jednej kampanii. Do wyprawy na Kijów Chrobrego zanosiło się już od dość dawna. Na podstawie książki daje się odczuć, iż polityka Jarosława zaczynała od dłuższego już czasu drażnić Bolesława. Dopóki król Polski miał związane ręce poprzez przedłużającą się wojnę z królem (a potem także cesarzem) Niemieckim Henrykiem dopóty Jarosław mógł sobie pozwolić na ostrzejszą politykę wobec kraju Bolesława a w szczególności wobec jego zięcia Światopełka. No ale jak to w polityce bywa, sojusze nie są wieczne a los potrafi spłatać figle. Bolesław nie ugiął karku przed Niemcami, co więcej na przestrzeni trwającej wojny zadał ciężkie straty Henrykowi i mógł ogłosić się zwycięzcą w starciu z wrogiem o wiele silniejszym ekonomicznie ale przed wszystkim militarnie. Odchodząc teraz trochę od kolejnych wydarzeń wróćmy do głównych powodów wyprawy. Za główny cel zwykło się przyjmować osadzenie na tronie kijowskim Światopełka, skoligaconego rodzinnie z Bolesławem oraz bardzo uległego wobec Polskiego władcy. Trzeba tutaj zwrócić uwagę, iż sam Światopełk bez pomocy Bolesława pewnie już dawno położyłby głowę pod katowski topór. Sam autor książki tych powodów wymienia jednak znacznie więcej: zapewnienie sobie wpływów na Rusi, zapobieżenie ponownemu zawiązaniu się sojuszu niemiecko – ruskiego wymierzonego bezpośrednio w Bolesława, przyłączenie Grodów Czerwieńskich i Przemyśla do Polski, uwolnienie najmłodszej z córek z niewoli ruskiej czy zdobycie ogromnych łupów których w samych mieście nie brakowało. Wróćmy teraz do chronologii wydarzeń. W 1018 roku Chrobry w końcu podpisał rozejm z Henrykiem (bardzo korzystny dla siebie). Na Wyprawę Kijowską otrzymał znaczne wsparcie od cesarza niemieckiego (300 jeźdźców ciężkiej jazdy) a także wzmocnił własną drużynę posiłkami z innych rejonów Europy (autor wymienia je dosyć dokładnie jeśli chodzi o pochodzenie i liczbę). Całość kontyngentu z zagranicy szacuje na 1000 rycerzy, natomiast siły samego Bolesława szacuje na podstawie dostępnych źródeł między 3 000 a 5000 tysięcy oraz oddziały jakie wiódł z sobą Światopełk. Biorąc pod uwagę wyczerpanie długoletnią wojną z Niemcami, trzeba zwrócić uwagę iż Bolesław potrafił zmobilizować ogromne siły do rozprawy z Jarosławem. Sam plan kampanii Chrobrego był najprostszym z możliwych – jak najszybciej i jak najprostszą drogą dotrzeć pod Kijów i założyć blokadę miasta. Jarosław postanowił wyprzedzić Polskiego króla postanawiając wydać mu bitwę znacznie wcześniej. Do starcia masy wojsk (rycerzy) doszło pod miejscowością Wołyń. Wynik był druzgocący dla wschodniego księcia który ledwo uszedł z życiem z pola bitwy. Siły polskie natomiast po zwycięstwie ruszyły w stronę Kijowa. Po dotarciu na miejsce zluzowały oddziały Pieczyngów (oblegających już od dłuższego czasu miasto) oraz zwróciły się o otwarcie bram miasta. Mieszkańcy nie zastanawiając się długo przywitały nowego „Pana” sytuacji oddając mu klucze do miasta. Król Polski otrzymał jeszcze jeden „dodatkowy bonus” w trakcie trwania kampanii, była nim siostra Jarosława – Predysława. Strzała amora musiała ugrzęznąć dosyć głęboko w sercu Bolesława skoro zabrał ją ze sobą jako swoją nałożnicę będąc jednocześnie mężem Ody Miśnieńskiej. Wszystko to co napisałem powyżej, jest skrótem tego co autor zmieścił na nieco ponad 40 stronach swojej książki, a cała jego praca ma 175 stron. Więc co znajduje się na reszcie? Znajduje się tam m. in. życie Bruna w Kwerfurtu (tak tak, jest podrozdział poświęcony jego życiu ale nie pytajcie mnie po co). Z jednym się jestem w stanie zgodzić z autorem, ma on własny styl, oryginalny, niepodrabialny, zresztą co będę dalej pisał, próbka możliwości Pana Barkowskiego: „...Jego kolegą z ławy szkolnej był między innymi kronikarz Thietmar...”. Naprawdę wtedy były szkolne ławki? Jedno co mnie dręczy i nie daje mi spokoju to stwierdzenie autora, iż Bolesław sięgnął po tron czeski tylko i wyłącznie ze względów militarnych, potrzebował wojska (materiału ludzkiego) i niczego więcej od Czechów nie oczekiwał. Kolejny niezrozumiały dla mnie zabieg to tłumaczenie przytoczonych wcześniej słów kronikarza: „...czarniawe zabarwienie wody...”. Osobiście domyśliłem się, że autor kroniki nawiązuje do ilości trupów i krwi która wymieszała się z wodą w rzece (ot, takie poetyckie wyrażenie by czytelnik mógł sam sobie wyobrazić rozmiary bitwy, czy głębiej wyrazić zewsząd pojawiającą się śmierć na polu bitwy), stąd tak podana informacja, ale żebym nie był za mądry autor sam mi podaje jak należy interpretować owo zdanie.
Na str. 19 i 20 autor cytuje słowa prof. G. Labudy dotyczące oceny źródeł, dawania wiary innym a odrzucania innych czy w końcu możliwości popełnienia błędu przy próbie ich oceny. Śmiem zauważyć, że jest to już któraś z kolei prac Pana Barkowskiego w serii: Historyczne Bitwy ale pierwszy raz spotykam się z próbą jej usprawiedliwienia już na samym początku (w każdym bądź razie ja tak odbieram ten fragment pracy). Nie bardzo tez wiem co ma na celu próba cytowania prawdopodobnych myśli Henryka II (str. 126). Ale żeby nie było że nic mi się nie podobało to znalazłem także plusy owej pracy. Bardzo spodobał mi się zabieg przedstawienia dziejów dwóch interesujących nas dynastii (Rurykowiczów i Piastów) chronologicznie i w miarę równocześnie. Czyli śledzimy losy Włodzimierza do pewnego momentu i przenosimy się na tereny gdzie rządy sprawowali Piastowie. I potem mamy przedstawienie kolejnego okresu do pewnego momentu w stosunku do obu dynastii i tak dalej i tak dalej. Nie kojarzę wcześniejszych prac by coś podobnego zostało już zastosowane. Za plus uważam również przedstawienie pokrótce konfliktu Bolesława z Henrykiem (nie czytałem Budziszyna) gdyż wyprawa Kijowska jak już ktoś zauważył jest kontynuacją dziejów Polskiego władcy.
Nie mam pomysłu jak zakończyć to pozwolę sobie na mój ulubiony cytat z książki: „… W tym samym momencie, w miejscu gdzie Chrobry prowokował ruskich wojowników, nad rzekę podjechały polskie zastępy. Chrobry specjalnie stał, słuchając obelg wojewody Budy i innych ruskich rycerzy, by dotarły do uszu Polaków. Odczekawszy, by temperatura emocji urosła do wrzenia, uniósł wysoko w górę dzierżoną w lewej ręce kopię włóczni świętego Maurycego podarowaną mu w Gnieźnie w 1000 roku przez cesarza Ottona III. Następnie, gdy oczy wszystkich polskich rycerzy, rozwścieczonych bezczelnością Budy i innych skierowały się na niego, zniżył energicznie włócznię na wschód i rzekł donośnie: „Tam jest wróg, który znieważa Polskę i mnie, waszego władcę, idźcie i zetrzyjcie ich na proch w imię Boga i Polski, zmyjcie ruską zniewagę! Ja sam osobiście poprowadzę was do boju!...”.

Całość w skali od 1-5 oceniam na +2.
Pozdrawiam.
 
User is offline  PMMini Profile Post #16

2 Strony < 1 2 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej