Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

historycy.org _ Wprowadzenie demokracji ludowej 1945-1956 _ Rybnicka milicja w 1945 r.

Napisany przez: wojtek k. 20/05/2015, 16:19

Robert Szymik dzień po zajęciu Rybnika przez wojska sowieckie otrzymał rozkaz „stawienia się natychmiast do gmachu obecnej szkoły muzycznej, gdzie urzędował Czapla, znany w mieście komunista, którego partyjnym zadaniem była „selekcja” nad zaciągiem ludzi do szeregów M.O, i innych urzędów”. Szymik skierowany został do pracy w Komisariacie Miejskim MO w Rybniku.

Kim był Robert Szymik? Nie wiem, jako że jego relacja zaczyna się dopiero od tego momentu i nie wiadomo, co robił wcześniej, ale uwaga, iż przyszło mu zastąpić mundur wojskowy na milicyjny, pozwala wnosić, że został on tam skierowany wprost z szeregów LWP. W jego relacji czytamy:

„W drugim dniu urzędowania stan pełniących służbę wyniósł już przeszło 40 ludzi. Komisariat nie posiadał dla nich broni ale wysłane w teren patrole uzbroiły cały stan w pepeszki, między innymi znalazły się kbk niemieckie i rosyjskie, znalazły się nawet 2 karabiny maszynowe. Umundurowania nie było jednolitego, bowiem każdy pełnił służbę w tym co miał ale powoli komisariat uzupełniał ten brak i M.O. zostało ubrane w stare niemieckie i inne mundury.”

Nieco dalej Szymik dodaje, że „w pierwszych trzech miesiącach po wyzwoleniu służyło przynajmniej 300 ludzi w M.O. - chociażby tylko przez kilka dni”. Rotacja bowiem była spora, ale nawet uwzględniacjąc ten fakt, należy podkreślić, że stan osobowy milicji był w tym okresie wysoki.

W kwietniu 1945 r. funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa podjęli próbę zwerbowania Wilhelma Kuli - „Bogackiego”, który pełnił wówczas funkcję naczelnika Gminy Chwałowice, próbując nakłonić go do podania nazwiska dowódcy kompanii AK Rybnik. Ten pozornie się na to zgodził, po czym zbiegł do lasu i zaczął się ukrywać, dając początek grupie partyzanckiej, w skład której weszli: Ryszard i Wilhelm Kula, Stefan Ogierman - „Szczur”, Emil Sobik - „Buksza” i Emil Garbocz - „Gebels”. Grupa ta utworzona została w porozumieniu ze Staierem, który w tym czasie był komendantem posterunku MO w Ligcie, dzięki czemu mógł informować członków podziemia o planowanowych aresztowaniach. W maju Staier wydał członkom grupy partyzanckiej rozkaz gromadzenia broni, która pozostała po działaniach wojennych, a także wybudowania bunkra w okolicy Boguszowic. Bunkier wybudowali: Ogierman, Ryszard Kula - „Kucz”, Henryk Szymik - „Czarny” oraz Wilhelm Kula. Grupa przeprowadzała akcje zbrojne, przy czym współdziałała tu z milicjantami, którzy nierzadko brali w nich czynny udział.

Jak to już zostało zaznaczone rybniccy milicjanci w sporej części rekrutowali się z szeregów AK. Szymik, który pełnił funkcję kierownika Komórki Śledczej, zajmował się ich rozpracowywaniem. W swojej relacji pisze on:

„Powoli też rozpracowywaliśmy stan załogi miejscowego AK, które chwilowo stało spokojnie i nie miało ochoty dalej walczyć, ale po przybyciu na ten teren akowca Krajewskiego, który chciał uaktywnić AK, przyszedł rozkaz ich aresztować. Ludzie ci poszli w las. Pełny spis nazwisk tej organizacji pod odejściu z M.O. zostawiłem w Komisariacie.”

Szymik twierdzi, że z AK związana była „cała załoga Pow. K.M.O.”. Akowcy obsadzili wszystkie posterunki w podrybnickich miejscowościach. Jak wynika z dokumentów zgromadzonych przez UB, Franciszek Bluszcz ps. „Szczupak” stał na czele posterunku w Bierułtowicach, dowódca plutonu Zebrzydowice - Jejkowice, Stanisław Blażejewski został komendantem MO w Wilczej, jednak po dwóch tygodniach służby został aresztowany za działalność w AK. Komendant plutonu Marklowice Wiktor Pfeifer zorganizował MO w Marklowicach. Posterunkiem w Chwałowicach dowodził Józef Gawłowski - „Ryba”, a posteruniemk w Przegędzy obsadził swoimi ludźmi Kazimierz Prudel... Można tak to ciągnąć.

Robert Szymik chwali się, że doprowadził do rozpracowania sieci powiązań środowiska AK, a przede wszystkim znalazł dowody na udział braci Niedziela, z których jeden stał na czele posterunku w Bełku, drugi zaś kierował posterunkiem w Lubomi, w akcjach zbrojnych podejmowanych przez miejscowych partyzantów (w tekście - „bandę”). Uderzenie zaczęło się właśnie od aresztowania braci Niedziela, po czym nastąpiły zakrojone na szeroką skalę aresztowania. Szymik twierdzi, że „likwidacja całej bandy w Rybniku ukończyła się za trzy dni ”, po czym dodaje:

„Trzy dni przesłuchiwaliśmy dniem i nocą zatrzymanych, byli to bandyci, pomocnicy, paserzy i podżegacze, osoby, które udzielały bandzie schronienia i w inny sposób byli związani z bandą. Przez te 3x24 godziny przewinęło się przeszło 100 osób które zostały przesłuchane względnie rozpytani.”

Jednym z aresztowanych był Władysław Grad, który został zmuszony do wskazania bunkra, który - jak zaznacza Szymik - znajdował się w lesie „w prostej linii od dworca Gotartowice”. Szymik nieco dalej pisze:

„Po otwarciu pokrywy i wejściu na dół kolega Sikorski zdębiał, w bunkrze znajdowała się broń i amunicja wystarczająca do uzbrojenia przynajmniej 1 kompanii wojska zaś amunicji, granatów i min wystarczająco do zaminowania rozległego odcinka bojowego.”


© Historycy.org - historia to nasza pasja (http://www.historycy.org)