Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
2 Strony < 1 2 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Poznań
     
Papkin78
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 69
Nr użytkownika: 73.602

Zawód: amator
 
 
post 8/11/2011, 11:15 Quote Post

Micza, rozumiem sentyment, ale mnie zawsze diabli brali, jak widziałem te wielkie koty poupychane w malutkich klatkach. Zoo dzisiaj to przeżytek i barbarzyństwo, nawet takie wypasione jak nasze Nowe Zoo:(

A propos Malty, nie wiem czy słyszałeś, ale jeśli chcesz sobie podnieść ciśnienie, to przeczytaj - http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36036,105...bloczysko_.html
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #16

     
Micza
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 353
Nr użytkownika: 46.459

Stopień akademicki: UAM
Zawód: iluminarz
 
 
post 8/11/2011, 11:31 Quote Post

Nie tylko sentyment przeze mnie przemawia, widzisz mam w tym ZOO wielu Przyjaciół, którzy opiekują się zwierzętami od wielu lat...jestem pewien, że także te egzotyczne zwierzęta są godnie hodowane na rzecz zachowania gatunku, niszczenia chorób czy przywracania zagłady gatunków, np. pamiętam że była (nie raz) akcja na terenie ZOO z ramienia ochrony gatunków zagrożonych wyginięciem. My tego nie widzimy, lecz te osobniki to także chore zwierzęta, które nie przetrwałyby w naturalnym środowisku.
Stare ZOO nadal może spełniać (park) rolę ochrony środowiska.
http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/15727/
http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/95482/
Na pewno czytałeś historię poznańskiego ZOO, na potwierdzenie edukacyjnej i chroniącej roli tegoż, miała miejsce ciekawa akcja przywrócenia białostockich żubrów przed wojną. To właśnie poznańskie ZOO uchroniło żubra przed wyginięciem.
 
User is offline  PMMini Profile Post #17

     
Papkin78
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 69
Nr użytkownika: 73.602

Zawód: amator
 
 
post 8/11/2011, 11:52 Quote Post

Jasne, wiele osób, które tam pracuje to na pewno szczerze zaangażowani ludzie i wykonują świetnie swoją pracę. Tego nie neguję. Jeśli chodzi o ochronę zagrożonych gatunków, to również nie ma o czym dyskutować. Trzeba to robić i tyle. Ale musisz przyznać, że sposób postrzegania zwierząt i sposób ich prezentacji zmienił się przez lata. Stare ZOO, niestety, nie trzymało w ogóle standardów - małe klatki dla zwierząt, ich duża ilość na małej powierzchni - żałośnie wyglądał tygrys, który robi cztery kroki w jedną stronę i musi obrócić się w drugą... Więc ochrona ginących gatunków i edukacja - tak. Męczenie zwierząt dla uciechy gawiedzi - nie:)
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #18

     
rene z Poznania
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 178
Nr użytkownika: 54.354

rene poznan
Zawód: taki tam
 
 
post 8/11/2011, 17:21 Quote Post

Pozwolę sobie wkleić swój tekst z innego miejsca. Może kogoś zainteresuje:

Słonie w Poznaniu

W związku z głośną ostatnio kwestią słoniarni i zwierząt do niej warto może przypomnieć słonie jakie były już w Poznaniu.
Kto z nas nie zna nieodżałowanej pamięci Kingi. Wychowywaliśmy się przy niej. Każda wizyta w „Zoologu” obowiązkowo musiała być połączona z wizytą u Kingi. Przeurocze zwierzę – choć lubiło zjadać wszystko co się da – także wyrwane nieostrożnym gościom dziwne przedmioty. Podobno nawet zjadła komuś parasol.
Kinga była Indyjską z rodu czyli słoniem indyjskim. Przyjechała jako młoda panienka – chyba 2-3-letnia w roku 1955. Odeszła w swoje słoniowe niebiosy 8 października 2003 roku w sędziwym już wieku 51 lat.
Nie wiem jak dla Was ale dla mnie Stare ZOO straciło ten urok dziecięcych wycieczek m/innymi do Kingi.
Ale warto może przypomnieć jak poprzedników.
Jej poprzednikiem był słynny Kohn. Jego losy opisuje Lekarz Weterynarii opiekujący się w okresie XX lecia zwierzętami – Generał Brygady dr Józef Starkowski.
Wówczas Poznań miał dwa słonie ale bardziej znany był samiec Kohn – też słoń indyjski. W pewnym sensie sam sobie wybrał poznańskie ZOO jako miejsce zamieszkania.
Początkowo był słoniem cyrkowym. Pierwotnie w cyrku Buscha w Berlinie. Był dośc niesforny więc został sprzedany do wędrownego cyrku Sarasaniego. To w tym cyrku został poskromiony okrutną metodą. Przywiązany łańcuchami za wszystkie nogi do słupów został okrutnie wychłostany specjalnymi biczami. Dr Starkowski pisze, ż e16 ludzi na zwianę biło go przez praie trzy godziny. Po tej egzekucji Kohn spokorniał – ale jak się potem okazało nie do końca. Jednak przez kilka lat był spokój. Dopiero podczas występów w Poznaniu coś zrobił niewłaściwego i dozorca chciał go ukarać. Widząc zbliżającego się z kijem czy biczem dozorcę i przygotowanie do przywiązania go do słupów Kohn chyba przypomniał sobie poprzednia egzekucję i wyrwał się z uwięzi i ruszył w miasto. Cyrk rozbił swój namiot w miejscu dzisiejszego dworca PKS a Kohn zwiewał swoim ciemiężcom biegnąc w kierunku dworca PKP. Właściciel cyrki goniąc go strzelał do niego z rewolweru. Zranił go w okolicach ucha – przebijając tętnicę. Chyba upływ krwi spowodował, ż zawrócił i dał się doprowadzić do swoich słoniowych towarzyszy niedoli. Dr Starkowski opisuje, że z zdziwieniem obserwował jak Kohn sam sobie tamuje upływ krwi trąbą okładając ranę wilgotną ziemią. W cyrku by nie dopuścić do zakażenia dano mu do okładania rany sparzone otręby pszenne- które ostatecznie zatamowały upływ krwi.
Sarasani bał się zabierać zbuntowanego słonia w dalszą drogę i chciał go zastrzelić lub otruć. Ostatecznie stanęło na tym, ż tymczasowo Kohn zostanie w poznańskim Zoologu. O dziwo przeszedł spokojnie ulicami do ZOO. Nawet gdy okazało się, że drzwi do Słoniarni są dla niego za małe, przeczołgał się na ugiętycb nogach do pomieszczenia. Tam się nim zaopiekowano – i należy się domyślać – dość dobrze go traktowano. Do tego miał towarzyszkę – słonice indyjską. Jak wspomina Starkowski szybko Kohn ja sobie podporządkował i zaczął rządzić w słoniarni.
W 1913 roku Sarasani przyjechał do Poznania wraz z dozorcą słoni ze swojego cyrku. Jednak nie zdecydowali się na jego zabranie. Kohn zdecydowanie nie pozwolił dozorcy zblizać się do siebie. W tej sytuacja Zarząd Ogrodu za dość korzystną cenę 3000 marek kupił Kohna. Od tego czasu był ozdoba Zoologu.
Nie znalazłem danych jak długo żył w Poznaniu. Miejmy nadzieję, że szczęsliwie.
Może ktos ma informację o jego dalszych losach?
Istnieje sympatyczne zdjęcie Kohna i jego towarzyszki gdy poprzez to ogrodzenie z stalowych szyn – istniejące do tej pory – wyciągają trąby po jakiś smakołyk.



 
User is offline  PMMini Profile Post #19

     
Micza
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 353
Nr użytkownika: 46.459

Stopień akademicki: UAM
Zawód: iluminarz
 
 
post 9/11/2011, 10:17 Quote Post

http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/95791/
Wspaniała opowieść, bravissimo Rene.
To zdjęcie z 1933, być może Kohna (na pewno to słoń indyjski - uszy). Proponuję na cześć Kingi założyć lub tutaj pociągnąć dalej tematy związane z Starym ZOO.
Mnie osobiście zawsze podobały się bardziej słonie indyjskie, za sprawą Kingi, która na dobrą sprawę, oczywiście prócz obżarstwa smile.gif, znała chyba indoeuropejski.
Może pamiętacie lecz ona zmarła niedługo po swych wiekowych urodzinach, Poznaniacy dumni z niej, podarowali jej olbrzymi tort.
Trzeba by wspomnieć przyczynę założenia poznańskiego ZOO, pamiętam że to jakoś na początku wieku , paru panów przy piwku się zgadało ? I z tym kojarzyła mi się już zamknięta piwiarnia, z boku się wchodziło, jakby pod wybiegiem wydr i wcześniej pingwinów. Obskurne miejsce.
Całe ZOO architektonicznie robi odmienne od naszych XX w. norm, wrażenie. Te klatki wśród skał jakoś w niesamowity sposób oddają XIX w. ludzką mentalność.
I te rzeźby z metalu. Koń, wilk, małpa, lew (z tablicą założycieli).
Kiedyś z moim przyjacielem pracowaliśmy krótko w pawilonie z akwariami. Opiekowaliśmy się węgorzem...
Sama idea, dziś już nie ZOO, lecz Parku, ukazującego powiązania człowieka z przyrodą, jest wyśmienita.
 
User is offline  PMMini Profile Post #20

     
rene z Poznania
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 178
Nr użytkownika: 54.354

rene poznan
Zawód: taki tam
 
 
post 10/11/2011, 18:01 Quote Post

Był jeszcze hipopotam - chyba Jacek - ale to juz trochę za daleko w czasie, jak na mnie.

Ciekawą informację usłyszałem kiedyś. Ten metalowy koń to podobno sowiecka zdobycz z Berlina - którą oni w Poznaniu porzucili z niejasnych powodów.
Natomiast wilka to każdy pamięta. Kto nie ma fotki z nim jako "koniem" to nie był dzieckiem.
wink.gifwink.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #21

     
Micza
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 353
Nr użytkownika: 46.459

Stopień akademicki: UAM
Zawód: iluminarz
 
 
post 10/11/2011, 18:30 Quote Post

No ja tego hipopotama pamiętam, był mniej wybredny od Kiny, ten basen po nim został zasypany, żółwie tam wychodzą na trawkę. Wiesz może (Nowe ZOO) gdzie żyje większa ilość Rysi w Polsce ?
 
User is offline  PMMini Profile Post #22

2 Strony < 1 2 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej