Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

historycy.org _ Wojny w Wietnamie _ Filmy o wojnie w Wietnamie

Napisany przez: Nico 11/08/2008, 10:59

Witam,

Chciałem przedstawić spis filmów dziejących się w realiach Wojny w Wietnamie.

- Platoon
- Apocalypse Now
- Full Metal Jacket
- Hamburger Hill
- Casualties of War
- Good Morning Vietnam
- Deer Hunter
- Born on the 4th July
- Green Berets

Zielone Berety to chyba jedyny film pro-wojenny. Był jeszcze jeden opowiadający o amerykańskim doradcy wojskowym w Wietnamie, ale tytułu nie pamiętam. Czy ktoś może?

Jest również świetny serial 'Tour of Duty', który gorąco polecam.

Ukazał się również azjatycki horror w realiach tej wojny 'R-Point', opowiadających o żołnierza Płd Korei walczących w Wietnamie na pewnej wyspie, na której zaginął inny oddział.

Napisany przez: Ironside 11/08/2008, 11:12

Brakuje jeszcze trzeciego filmu z tzw. trylogii Stone'a: Heaven & Earth.

Napisany przez: giewart 11/08/2008, 11:20

Zampomnieliście jeszcze o dzielnym Rambo. wink.gif

Napisany przez: Alex Clockwork 11/08/2008, 11:25

QUOTE(giewart @ 11/08/2008, 11:20)
Zampomnieliście jeszcze o dzielnym Rambo. wink.gif
*



Skoro jest Rambo to powinny być też filmy z serii "Zaginiony w akcji" smile.gif

Napisany przez: giewart 11/08/2008, 11:32

A i owszem wink.gif No ale na serio pierwsza część była jeszcze w miarę poważna nie działa się jednak w Wietnamie. Osobnym tematem są filmy mówiące o traumie po wietnamskiej jak np. Drabina Jakubowa..

Z zaproponowanej listy największe znaczenie odegrały Czas Apokalipsy i Pluton. Kubrick po prostu zbyt długo zwlekał ze swoim dziełem i trafił na czas gdy publiczność się już się tematem przejadła.

Napisany przez: Nico 11/08/2008, 11:50

Znalazłem spory spis http://vnwarbooks.com/movies.html

Wiele mniej znanych filmów.

Napisany przez: mike100 11/08/2008, 14:18

ja pamiętam taki "serial" na video "rok w piekle" (Tour of Duty), 6 odcinków całkiem ciekawy

Napisany przez: poldas372 11/08/2008, 14:27

Jest jeszcze "Wzgórze nadzieji" z Melem Gibsonem w roli głównej. Ten film jest może nie pro-wojenny, ale na pewno pro-patriotyczny.
pzdr.

Napisany przez: Nico 11/08/2008, 17:18

QUOTE(mike100 @ 11/08/2008, 14:18)
ja pamiętam taki "serial" na video "rok w piekle" (Tour of Duty), 6 odcinków całkiem ciekawy
*



60 odcinków, jest naprawdę świetny, bije chyba wszystkie filmy na głowę, może z wyjątkiem Full Metal Jacket.

http://www.youtube.com/watch?v=0z6fcd--354

Napisany przez: porze 11/08/2008, 19:27

Mam wrażenie, że nikt z was nie czytał żadnej poważnej recenzji wymienionych filmów (nie mylić z kinową reklamą), nie mówiąc już o jakiejś szerszej literaturze tematu.

Znawcy tematu doszli do wniosku, że historia tematyki "wietnamskiej" w amerykańskim kinie zatoczyła koło - zaczęło się od westernowych "Zielonych beretów", które nie były prowojenne, ale... antykomunistyczne. Film nie został przyjęty dobrze, choć to własnie on stworzył specyficzną poetykę podgatunku "wietnamskiego" (gatunkiem jest oczywiście film wojenny, łącznie z odmianą czysto batalistyczną). Potem przyszła fala lewackiego pacyfizmu, nurt "rozliczeniowy" z paleniem flag i samobiczowaniem. Na końcu pojawiły się obrazy odrywające się od antywojennej retoryki, a nawet głęboko patriotyczne. Propagandowo wyśmiewany po tej stronie żelaznej kurtyny Rambo też ma bardzo sensowne przesłanie, nawet jesli autentycznie śmnieszą nas jego nieświadome pastisze w rodzaju "Zaginionego w akcji".

Za najlepszy film "wietnamski" uznaje się "Czas apokalipsy", któremu bardziej zaangażowani krytycy zarzucają... brak potępienia wojny. Zresztą wiele z tych filmów zjawisko wojny wyraźnie estetyzuje, co świadczy o swoistej fascynacji tym tematem bardzo wielu reżyserów. Drugi jest "Łowca jeleni", jako obraz o dużej głębi psychologicznej i trafnym opisie społecznym. Potem to już rankingi wyglądają różnie. Miejsce trzecie mógłby zająć FMJ, który jest jednoczesnie głęboko antywojenny i autentycznie prowojenny - to znaczy pokazuje, że wojna jest z jednej strony siła destrukcyjną, z drugiej zaś w jakiś specyficzy sposób działa na ludzi i społeczeńtwa twórczo i rozwojowo. Podobną refleksję mażna dostrzec w "Plutonie", który jest jednak mniej wyrafinowany a bardziej manichejski.

Napisany przez: chomik 11/08/2008, 22:01

Pod koniec lat 70-tych był w Polsce (w PRL-u) w kinach pokazywany film produkcji wietnamskiej (DRW) - niestety, nie pamiętam tytułu - o bohaterskim wieśniaku, ukrywającym się na mokradłach przed obrzydliwymi amerykańskimi imperialistami.
Film był dla mnie absolutnie sensacyjny, bo grały w nim najprawdziwsze amerykańskie śmigłowce UH-1 Iroquois, zdobyte przez Północnych Wietnamczyków. Śmigłowce latały w amerykańskim malowaniu i wyczyniały nad bagnami niesamowite ewolucje. Oczywiście na końcu filmu słuszny, ludowo-demokratyczny partyzant nadludzkim wysiłkiem zestrzelił wszystkich tych wstrętnych imperialistów.

Napisany przez: giewart 11/08/2008, 22:06

Lot Intrudera
B.A.T.21
Operacja "Słoń"
A słyszła ktoś o filmach nakręconych z "drugiej strony" Kiedyś TVP nakręciła chyba dokument o Polaku walczącym w Wietnamie. Pamięta ktoś tytuł?

Napisany przez: artifakt 11/08/2008, 22:57

Zdecydowanie "Full Metal Jacket" i "Czas Apokalipsy". Wiele osób pamiętam jak wychodziło z kina w połowie tego ostatniego...

Napisany przez: NELSON 12/08/2008, 19:22

QUOTE(artifakt @ 11/08/2008, 23:57)
Zdecydowanie "Full Metal Jacket" i "Czas Apokalipsy". Wiele osób pamiętam jak wychodziło z kina w połowie tego ostatniego...
*



Na "Apokalipse" wyciagnal mnie kolega kuszac muzyka rolleyes.gif .O samym filmie nie wiedzialem nic.Moje oszolomienie obrazem trwalo jeszcze dlugo po wyjsciu z kina.I mimo, ze chodzilem do szkoly im.J.Conrada, nie zorientowalem sie, ze to adaptacja jego "Jadra ciemnosci" napisanego z gora 60 lat przed wojna wietnamska .
Tamta wersja konczyla sie zniszczeniem wioski przez amerykanskie samoloty, ktore wezwal kpt.Willard.W wersji rezyserskiej, Willard pozostawia ja wlasnemu losowi(Copolla chyba zdziadzial wink.gif ).Ciekawe czy pojawi sie kiedys nowe, jedynie sluszne zakonczenie, w ktorym Willard po zabiciu majora Kurtza zajmuje jego miejsce?

Napisany przez: Lord Mich 12/08/2008, 20:10

Nie będę orginalny i stawiam na "Full Metal Jacket" jest na tyle mocny, ze na TVN puścili go bez lektora, z napisami (lepszy klimat niż z lektorem)
Pozdrawoiam!

Napisany przez: Donia 12/08/2008, 20:14

Ja też nie będę oryginalna i powiem "Czas Apokalipsy".
Ale pamiętam, że chyba pierwszy jakikolwiek fragment filmowy dotyczący wojny w Wietnamie ujrzałam jak byłam mniejsza w filmie "Forrest Gump". Ale już nawet nie pamiętam, co sobie wtedy pomyślałam... wink.gif

Napisany przez: Nico 12/08/2008, 20:48

Dla mnie FMJ jest najlepszy. Za wspaniałe kawałki z muzyką tworzące surrealistyczne widowisko (Surfin` Bird, Mickey Mouse Song).

I za te sceny i dialogi -> http://pl.youtube.com/watch?v=S06nIz4scvI

"Anyone whi runs is a VC anyone who stands still is a well disciplined VC!"

"I wanted to see exotic Vietnam... the crown jewel of Southeast Asia. I wanted to meet interesting and stimulating people of an ancient culture... and kill them. I wanted to be the first kid on my block to get a confirmed kill!."

Szeregowy Joker jest bardziej 'ludzką' postacią od kapitana Willarda w Apokalipsie, to taki chłopak jakim mógł być każdy z nas (niestety Donia Ty odpadasz wink.gif ). Przez co film trafia bardziej do mnie niż Apokalipsa, której daje drugie miejsce.

Trzecie miejsce daje Hamburger Hill za full realizm i pokazanie życia codziennego zwykłych żołnierzy.

---

Właśnie obejrzałem sobie The Boys in Company C. FMJ to zżynka i przeróbka tego filmu (nawet drill sgt. jest grany przez tą samą osobę), sam film jest świetny choć nie tak efektowny jak FMJ. Nie mniej bardzo polecam.
http://www.imdb.com/title/tt0077270/

Napisany przez: sgt.Barnes 29/01/2009, 16:43

Poza znanymi i wymienianymi tutaj produkcjami istnieją również nieco mniej głośne filmy. Osobiście przychodzi mi na myśl film o tytule "Oblężenie bazy gloria" czy coś w tym stylu. Bez znanych nazwisk jeśli chodzi o aktorstwo ale jak dla mnie godny polecenia (choć wiadomo że nie należy spodziewać się tutaj drugiego "Plutonu).

Napisany przez: bustagallorum 29/01/2009, 17:51

1 Czas Apokalipsy
2 Pluton
3 Łowca jeleni
4 Ofiary wojny

To według mnie najlepsze filmy o wojnie w Wietnamie. Chyba nikt nie wymienił filmu "Byliśmy żołnierzami", a też można go obejrzeć w wolnej chwili.

Napisany przez: Michalo 29/01/2009, 19:03

Full metal jacket - jakby pierwowzór Jarhead'a tongue.gif

Napisany przez: kundel1 29/01/2009, 22:59

"Oblężenie bazy Gloria" (The Siege of Firebase Gloria) http://www.imdb.com/title/tt0098328/
był pokazywany chyba tylko raz w polskiej tv. Jest to film australijsko-filipiński, a nie amerykański, i zapewne jakieś perturbacje a dystrybucją sprawiły , że wypadł z obiegu.

Osobiście polecam skromny film dostępny na DVD "Zwiad" ("84C Charlie MoPic")
http://www.imdb.com/title/tt0096744/
Dziwny kod oznacza "84 pułk, kompania C jak Charlie, Movie Pictures", bohater jest kamerzystą kompanii propagandowej.

Swoistym kuriozum jest film zrealizowany w Polsce, na Mazurach "Nie ma powrotu, Johnny"
http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/121114

Napisany przez: Szer.Klys 1/02/2009, 0:38

Zainteresował mnie film o tym "bohaterskim" wiesniaku wietnamskim, znacie nazwe?? wink.gif

Napisany przez: kundel1 1/02/2009, 2:04

QUOTE(Szer.Klys @ 1/02/2009, 0:38)
Zainteresował mnie film o tym "bohaterskim" wiesniaku wietnamskim, znacie nazwe?? wink.gif
*



Podejrzewam, że chodzi właśnie o "Nie ma powrotu Johnny", ale niewiele z niego pamiętam.

Dorzucam jeszcze "Go Tell the Spartans" (1978). Film jakoś nie przebił się w okresie traumy powietnamskiej. Widziałem go tylko raz, ale wydawał mi się niezły. Może nie prowojenny, ale co ciekawe, zarówno bez Hurrapatriotycznego zadęcia, jak i bez pacyfistycznej histerii. Bohaterowie spełniają po prostu swój żołnierski obowiązek i w końcu giną w walce (pewnie stąd tytuł).

Australijczycy nakręcili też czteroodcinkowy serial o swoich żołnierzach w Wietnamie, ale nijak nie mogę sobie przypomnieć tytułu.

Na marginesie wojny toczyła się akcja filmu "Air America" i pewien związek miały też oczywiście "Pola śmierci".

Napisany przez: silent_hunter 1/02/2009, 7:00

Warto też wymienić nagrodzony wieloma oscarami "Powrót do domu"(1978) z Jane Fondą i Jonem Voigtem...Nie jest to typowy film wojenny a bardziej dramat psychologiczny o weteranie wojny wietnamskiej...
No i jest jeszcze nakrecony tez w końcówce lat 70tych "Hair" Milosa Formana - tu zamiast weterana głównym bohaterem jest...poborowy, muzycznie wrzucony wink.gif w klimaty "wietnamskie", pacyfistyczno-hippisowskie ...Ten filmowy musical był niegdys bardzo popularny w Polsce...

Napisany przez: pawel76 1/02/2009, 7:24

Można jeszcze dodać niezłe ,,Hamburger Hill,, ,oraz ostanio (w ciagu 3 lat) ,,Tunel rats,, o szczurach tunelowych.

Napisany przez: Darth Stalin 1/02/2009, 11:08

Hej, a wspominał ktoś o nieśmiertelnych "Zielonych Beretach" z Johnem Wayne? tongue.gif

Napisany przez: kundel1 1/02/2009, 11:11

QUOTE(Darth Stalin @ 1/02/2009, 11:08)
Hej, a wspominał ktoś o nieśmiertelnych "Zielonych Beretach" z Johnem Wayne? tongue.gif
*


Było na samym początku!

Napisany przez: hubimohi93 1/02/2009, 16:03

We Were Soldiers no i Forrest Gump.

Napisany przez: Kiersnowski Artur 2/02/2009, 8:43

Nie wspomniano o "urodzony 4 Lipca" lub "4 Lipca" Tytułu dobrze nie pamiętam. Film z nurtu rozliczeniowego.

Napisany przez: silent_hunter 2/02/2009, 14:08

QUOTE(Kiersnowski Artur @ 2/02/2009, 2:43)
Nie wspomniano o "urodzony 4 Lipca" lub "4 Lipca" Tytułu dobrze nie pamiętam. Film z nurtu rozliczeniowego.
*

Wspominano, wspominano! Np. post nr 1....

Napisany przez: nguyen_van_su 2/02/2009, 15:25

QUOTE(Szer.Klys @ 1/02/2009, 0:38)
Zainteresował mnie film o tym "bohaterskim" wiesniaku wietnamskim, znacie nazwe?? wink.gif


Znamy znamy. wink.gif

http://www.imdb.com/title/tt0078730/

Napisany przez: Kiersnowski Artur 4/02/2009, 11:15

QUOTE(silent_hunter @ 2/02/2009, 14:08)
QUOTE(Kiersnowski Artur @ 2/02/2009, 2:43)
Nie wspomniano o "urodzony 4 Lipca" lub "4 Lipca" Tytułu dobrze nie pamiętam. Film z nurtu rozliczeniowego.
*

Wspominano, wspominano! Np. post nr 1....
*


Zmylił mnie ten angielski wink.gifwink.gif. Faktycznie jest smile.gifsmile.gifsmile.gifsmile.gif.

Napisany przez: Lord Mich 4/02/2009, 13:10

Ciekawe połączenie horroru z tematyka Wietnamu
http://r.point.filmweb.pl/
Pozdrawiam!

Napisany przez: Najaa 4/02/2009, 21:54

Zielone berety to jeden z najgorszych filmów jakie widziałam wogóle.Propoganga jest tak nachalna, że można to chyba jedynie porównać do niektórych filmów radzieckich. Świetna jest cała trylogia wietnamska Stone'a, choć to raczej filmy rozliczeniowe podobnie jak zaliczany prze mnie do kategorii filmów the best of best Łowca jeleni. Z typowo wojennych to Rok w piekle, ale oglądałem go strasznie dawno

Napisany przez: żwirek 5/02/2009, 11:37

"Kamienne ogrody" ("Gardens of stone") - rozgrywający się na cmentarzu wojennym w Ameryce w okresie Wietnamu

Napisany przez: Szer.Klys 9/03/2009, 15:54

A ja nie przepadam za trylogią Stone.
-Pluton: złym filmem nie jest, lecz denerwuje mnie Charlie Sheen, szczególnie w wiosce, gdzie wydaje się że zabije tego kuternoge, a po chwili ratuje gwałconą wietnamke. Wydaje mnie sie to troche dziwne, no ale cóż.
- Urodzony 4 lipca: Historia na faktach, lecz jak poczytałem troche o tym R. Kovicu to sie tak zastanawiam, skoro taki z niego pacyfista, to po H*** na dwie tury jechał, rozumiem że jako ochotnik mógł mieć wypaczone zdanie na temat tej wojny, ale po 365 dniach piekła, chce kolejny raz zabijać?!
- Miedzy Niebem a Ziemią, według mnie najlepszy film Stone'a o Wietnamie, szkoda że nie zobaczyłem całego, lecz według mnie jest najbardziej przekonujący oraz najciekawszy. Moze dlatego ze podobała mi się ta aktorka, Hiep Thi Lee bodajże smile.gif

Reszta filmów:
- Łowca Jeleni, oglądałem początek bo film leciał dość późno, a ja chodze do szkoły, więc raczej nie pozwalam sobie na zbyt długie oglądanie, ale jako iż filmu nie oglądałem to nie ocenie.

- Czas Apokalipsy: według mnie to raczej film psychologiczny a niżeli typowo wojenny, miałem po nim dziwne uczucie jednak jezeli mam go oceniać, to jest bardzo dobry wink.gif

-Full Metal Jacket: mój ulubiony film o Wietnamie, chociaż nie jest filmem typowo wojennym, bo strzelania w nim mało to jednak uważam iż jest najciekawszy ze wszystkich filmów, a szkolenie i ten uśmiech szer. "Pyle'a" zapamiętam na długo wink.gif

-Rambo II: cóż, nie jest to film typowo o Wietnamie, bo opowiada historie po zakończeniu wojny, i mimo tych scen z rosjanami uważam iż nie jest tak bardzo zły jak go malują, poprostu Hollywood jako miejsce gdzie przeważają lewacy, nie lubią filmów o dzielnym amerykaninie bijącym komunistów. Mimo iż nie jest to film który powala grą aktorską, jest ciekawym urozmaiceniem smile.gif

-Zaginiony w Akcji: więcej debilizmów głupot i błedów nie ma nawet w Rambo, ktorego w porownaniu do MiA wole o wiele bardziej wink.gif

Dodam jeszcze że mimo iż Stone walczył w Wietnamie jest również lewakiem, wiec jak ktoś ogląda jego filmy, niech nie traktuje je jako dokument smile.gif

Napisany przez: Richardson 11/03/2009, 15:14

Dziwie się że na tyle postów nikt nie wymienił filmu 84 charlie MoPic, film o oddziale specjalnym, a konkretnie o jednym patrolu kręcony w podobny sposób jak blair witch project. Naprawdę godny polecenia.

A co do full metal jacket to jest to film fajny lecz ma sporo błędów.

Napisany przez: Szer.Klys 11/03/2009, 21:55

Może i błędów ma dużo, ale takie luźne podejście jest fajne wink.gif

Napisany przez: kundel1 11/03/2009, 23:48

QUOTE(Richardson @ 11/03/2009, 15:14)
Dziwie się że na tyle postów nikt nie wymienił filmu 84 charlie MoPic, film o oddziale specjalnym, a konkretnie o jednym patrolu kręcony w podobny sposób jak blair witch project. Naprawdę godny polecenia.

A co do full metal jacket to jest to film fajny lecz ma sporo błędów.
*



Jak to? Ja wymieniłem, Dla mnie najlepszy ze wszystkich.

Napisany przez: Piechur_27 12/03/2009, 21:38

Oprócz znakomitych filmowych pozycji wymienionych wcześniej, można jeszcze wskazać dzieło z innej wojny i o innej niż amerykańska poetyce, ale równie ciekawe i jak najbardziej "wietnamskie". Film Pierre Schoendoerffera pt. "Dien Bien Phu" - w moim osobistym rankingu jeden z dziesięciu najlepszych filmów wojennych. Tym którzy nie oglądali gorąco polecam.
Tutaj fragment jednej z "finałowych” sekwencji filmu:
http://www.youtube.com/watch?v=qhX3M5eWzBU

A tu scena z desantem spadochroniarzy:
http://www.youtube.com/watch?v=c4G8p_oIZm0&feature=related

Napisany przez: Folkatka 13/03/2009, 3:40

Ktos tam wspomniał film krecony na Mazurach...Cymesik, operator: Sławomir Idziak.
Dużo bym dała zeby go zobaczyć (ten film, a nie Idziaka, rzecz jasna wink.gif .
Natomiast z tych co widziałam:
na pierwszym miejscu "Hamburger Hill". NIskobudżetowy, szczery i bezkompromisowy. Z porażającym zakończeniem.
A także trzecia część trylogii Stone'a. MOze dlatego, że jako jeden z niewielu amerykańskich filmów o Wietnamie pokazuje że "ofiarami tamtej wojny byli nie tylko wrażliwi marines" - jak napisano w pewnej recenzji.

Napisany przez: Szer.Klys 13/03/2009, 7:52

Z tego co pamiętam to początek tej trzeciej części był anty amerykański, pokazano ich jako gorszych a VC jako lepszych, może później to się zmieniło, lecz na początku vietcong był pokazany jako ci lepsi wink.gif

Napisany przez: thefoundation 7/05/2009, 15:52

Na wstępie bardzo serdecznie sie przywitam w gronie miłośników tej tematyki ;]
Ja osobiście z dzieciństwa pamiętam takie ekranizację jak Wojenny Autobus 1 i 2 które były niesamowicie komiczne ;D
Ale jako najlepszy uważam Czas Apokalipsy w wersji reżyserskiej za zdjęcia i doskonałą grę Charliego Sheen który po ponad 6 miesięcznych zdjęciach przyprawił się o lekką "traume"...warto poczytać troszke wiecej o tym filmie ;] no i oczywiście muzyka wink.gif

Napisany przez: Krzysztof M. 7/05/2009, 18:14

QUOTE(thefoundation @ 7/05/2009, 15:52)
Ale jako najlepszy uważam Czas Apokalipsy w wersji reżyserskiej za zdjęcia i doskonałą grę Charliego Sheen który po ponad 6 miesięcznych zdjęciach przyprawił się o lekką "traume"...warto poczytać troszke wiecej o tym filmie ;] no i oczywiście muzyka wink.gif
*



Jak Charlie to Pluton, jak Czas Apokalipsy to Martin - więc o którym właściwie filmie warto "troszkę więcej" poczytać ???

Napisany przez: tuliusz1971 7/05/2009, 18:49

"Czas Apokalipsy"-niezmiernie klimatyczny.Oglądałem kilka razy.Przejrzałem temat i stwierdzam,iż moim przedmówcom umknęło dzieło p.t."Byliśmy żołnierzami".Niezły (mój idol z tego filmu-st.sierż.,którego zagrał Sam Eliot).

Napisany przez: thefoundation 8/05/2009, 10:16

O wybaczcie za moje niedopatrzenie ;] faktycznie Charlie grał w Plutonie który i tak jest rewelacyjny ;]

Napisany przez: emigrant 8/05/2009, 12:46

Jeśli chodzi o "Czas apokalipsy" nie rozumiem zachwytów kolegów nad tą propagandową chałą. Obraz armii am. jest zniekształcony poza granice prawdopodobieństwa i przyzwoitości, a motyw z Kurtzem, to badziewie jakich mało. No i film popełnia grzech największy: jest nudny jak nieszczęście.

Napisany przez: Krzysztof M. 8/05/2009, 12:59

QUOTE(emigrant @ 8/05/2009, 12:46)
Jeśli chodzi o "Czas apokalipsy" nie rozumiem zachwytów kolegów nad tą propagandową chałą. Obraz armii am. jest zniekształcony poza granice prawdopodobieństwa i przyzwoitości, a motyw z Kurtzem, to badziewie jakich mało. No i film popełnia grzech największy: jest nudny jak nieszczęście.
*



Bo to nie jest film historyczny tylko film antywojenny, nakręcony dodatkowo niedługo po zakończeniu wojny - gdy emocje nie do końca opadły. Wyraz frustracji, której my Polacy i to z perspektywy czasu nie do końca możemy zrozumieć.

Napisany przez: emigrant 8/05/2009, 13:27

QUOTE(Krzysztof M. @ 8/05/2009, 13:59)


Bo to nie jest film historyczny tylko film antywojenny, nakręcony dodatkowo niedługo po zakończeniu wojny - gdy emocje nie do końca opadły.

Faktycznie, historycznym nie można go nawet nazwać w pijanym widzie. Histerycznym za to tak.

Antywojenny, powiadasz. Dobra. Czy jeśli film jest antywojenny dotyczący Wietnamu, to musi być zakłamany?
QUOTE
Wyraz frustracji, której my Polacy i to z perspektywy czasu nie do końca możemy zrozumieć.

Jasne, Polacy nie mogą zrozumieć frustracji dotyczącej wojny... Faktycznie historia obeszła się z nami wyjątkowo łagodnie w porównaniu z biednymi Amerykanami... wink.gif

Napisany przez: Krzysztof M. 8/05/2009, 13:40

[quote=emigrant,8/05/2009, 13:27]
[quote=Krzysztof M.,8/05/2009, 13:59]
Jasne, Polacy nie mogą zrozumieć frustracji dotyczącej wojny... Faktycznie historia obeszła się z nami wyjątkowo łagodnie w porównaniu z biednymi Amerykanami... wink.gif

*

[/quote]

To jak się z nami obeszła historia - niewiele ma tu do rzeczy. Zresztą nasza martyrologia drugowojenna też może kogoś razić, albo nawet irytować. Wiele filmów wykrzywiało rzeczywistość a np. taki Wajda ma tyluż zwolenników co przeciwników. Mimo wszystko jednak wojna wietnamska i podziały w społeczeństwie USA jakie wywołała to trochę inna para kaloszy.

Napisany przez: emigrant 8/05/2009, 13:58

Zostawmy na boku traumę postwietnamską, która zresztą była w społeczeństwie am. sto razy mniejsza niż usiłowano to przedstawić.

Dwa grzechy główne Czasu apokalipsy to zakłamanie i nuda. To połączenie wystarczy moim zdaniem, żeby film wylądował w śmietniku kinematograficznym.

Napisany przez: silent_hunter 8/05/2009, 15:16

Na śmietniku kinematograficznym?
Nie sądzę, chocby z tego prostego powodu, że jest w nim kilka scen, nie tylko obłednych wizualnie ale na tyle mocnych, że IMO przecietny mieszkaniec naszej planety kojarzy "okropieństwa wojny wietnamskiej" właśnie z... "wagnerowskim" atakiem helikopterów na wioskę bądź leniwym lewitowaniem śmigłowca nad płonącą dżunglą w rytm “The End” Doorsów...czy z tej frazy - "I love the smell of napalm in the morning". Te sceny przeszły do historii kina!!!

Film zakłamany? W jakim sensie? Ależ to nie ma byc hardcore historia batalistyczna a wykreowana "na kwasie" wink.gif impresja na temat istoty zła i człowieczeństwa, szału i absurdu wojny wrzucona w apokaliptyczną scenerię ...ufff... Jak na film “wojenny” i dokonany w "hollywoodzie" jest nad wyraz wyszukany artystycznie, miejscami nawet psychodeliczny, wiele w nim nawiazań do dzieł literackich i malarskich, z licznymi motywami symbolicznymi. Wiem, jest luźną interpretacją dzieła Conrada ale wyprawa Willarda łodzią w mroki dżungli zawsze przywodzi mi na myśl ...”Boską Komedię” ... wink.gif

user posted image
"Apocalypse Now"

user posted image
"Dante i Wergiliusz w Piekle", Eugène Delacroix, 1822

pzdr smile.gif

Napisany przez: Krzysztof M. 8/05/2009, 16:20

QUOTE(emigrant @ 8/05/2009, 13:58)

Dwa grzechy główne Czasu apokalipsy to zakłamanie i nuda. To połączenie wystarczy moim zdaniem, żeby film wylądował w śmietniku kinematograficznym.
*



Masz rację - "Zaginiony w akcji" - jest prawdziwy i nie ma mowy o nudzie. A jakie kreacje aktorskie! W kategorii filmów o Wietnamie numero uno. Apokalipsa do pięt nie dorasta. wink.gif

Napisany przez: emigrant 8/05/2009, 16:33

QUOTE(Krzysztof M. @ 8/05/2009, 17:20)
Masz rację - "Zaginiony w akcji" - jest prawdziwy i nie ma mowy o nudzie. A jakie kreacje aktorskie! W kategorii filmów o Wietnamie numero uno. Apokalipsa do pięt nie dorasta. wink.gif
*


Spokojnie. To był chwyt poniżej pasa. Zaginiony... to film tylko i wyłącznie rozrywkowy, nie mający pretensji do niczego więcej, a już na pewno do filmu rozliczeniowego, czy też filozoficznego ( tak jak Apokalipsa).

Chcesz film o Wietnamie nienudny i niegłupi? Proszę bardzo: Łowca jeleni. W końcowej scenie tego filmu jest więcej filozofii i mądrości, niż w całej Apokalipsie.

Napisany przez: Krzysztof M. 8/05/2009, 16:48

QUOTE(emigrant @ 8/05/2009, 16:33)
Chcesz film o Wietnamie nienudny i niegłupi? Proszę bardzo: Łowca jeleni. W końcowej scenie tego filmu jest więcej filozofii i mądrości, niż w całej Apokalipsie.
*



To Ty tak twierdzisz... kwestia gustu - tylko i wyłącznie. Poza tym twierdzenie że jakiś film jest dobry to żaden dowód na to, że inny nadaje się jedynie na "śmietnik kinematografii".

Napisany przez: emigrant 8/05/2009, 17:03

QUOTE(Krzysztof M. @ 8/05/2009, 17:48)

To Ty tak twierdzisz... kwestia gustu - tylko i wyłącznie.  Poza tym twierdzenie że jakiś film jest dobry to żaden dowód na to, że inny nadaje się jedynie na "śmietnik kinematografii".
*



Kwestia gustu być może jeśli chodzi o nudę, ale już nie, jeśli wziąć pod uwagę psychologię postaci, prawdopodobieństwo wydarzeń, czy odzwierciedlenie realiów.

Film ten (Apokalipsę) można znieść jedynie, jeśli się przyjmie założenia, że jest to JEDYNIE metafora podróży Willarda do wnętrza swojej duszy. (I w tym jednak wypadku końcówka filmu nie daje się obronić, bo sensu nie ma w niej żadnego.) Skądinąd jednak wiadomo (wypowiedzi twórców), że nie tylko takie było założenie przy produkcji tego filmu.

Napisany przez: silent_hunter 8/05/2009, 17:10

Teraz już rozumiem Emigrancie co miałeś na myśli przez "zakłamany".
Znakomity "Łowca Jeleni" jest naturalistyczny do szpiku kosci...Jest bardziej "życiowy", mocno trzyma sie ziemi. To jest właśnie to co różni te dwa filmy. Nie ma w nim takich "odlotowych" scen jak w rytmie "Suzie Q" występ króliczków Playboya w środku opętanej wojną dżungli...

user posted image

"Czas Apokalipsy" to zupełnie inna kategoria, to film "na kwasie" , karykaturyzuje wojnę (jako ciekawostkę dodam,ze pierwotny scenariusz Miliusa nosił roboczy tytuł " Psychodeliczny żołnierz")...Ale czy to źle?
Coppola dokonuje podobnego zabiegu co np. Goya w cyklu rycin "Okropnosci wojny"...Poprzez ostre przerysowania akcentuje obłęd i nonsens wojny..O ile cykl Goyi jest antyestetyczny, "odrażajacy" o tyle Coppola uderza w nutę pociagajacej estetyki wojny. Obrazy zniszczenia są majestatyczne, wręcz przerażająco piękne. Most nad rzeką przyozdobiony jest światełkami niczym bożonarodzeniowe drzewko...wbity w rzekę wielki ogon b-52 mógłby byc eksponatem kompozycją w Guggenheimie, sceny z wypalonmi kikutami drzew na tle pożarów rozświetlajach horyzont są jako żywo wyjete z obrazów Boscha...

QUOTE
I w tym jednak wypadku końcówka filmu nie daje się obronić, bo sensu nie ma w niej żadnego

I właśnie o to chodzi...to tylko podkreśla wymowę tego filmu...Wojna to absurd do potęgi entej... wink.gif

A co do "filozofii" w obu i wyższosci jednego filmu nad drugim...hmmm... mozna by dyskutowac bez końca...
De gustibus non disputantum est

smile.gif

Napisany przez: tuliusz1971 8/05/2009, 17:53

Chciałem przypomieć,iż film jest inspirowany "Jądrem ciemności" Conrada i oprócz nazwiska głównego bohatera reżyser starał się na swój sposób oddać w jakimś stopniu klimat powieści.Faktem jest,iż po premierze poniósł w USA finansową klapę,co nie świadczy o braku walorów,a o tym,że Coppola nakręcił nie to co Amerykanie chcieli zobaczyć lecząc jeszcze powojennego kaca.

Napisany przez: silent_hunter 8/05/2009, 18:03

QUOTE(tuliusz1971 @ 8/05/2009, 11:53)
Faktem jest,iż po premierze poniósł w USA finansową klapę,co nie świadczy o braku walorów,a o tym,że Coppola nakręcił nie to co Amerykanie chcieli zobaczyć lecząc jeszcze powojennego kaca.
*


Tak tragicznie to nie było:
Budżet 31.5 mln
Wpływy ze sprzedaży biletów (USA)$78,784,010 (1979)


Napisany przez: kundel1 8/05/2009, 21:25

No nie, " Łowca Jeleni" rzeczywiście niegłupi, ale poza trzema albo czterema scenami (tymi akurat, za które cenzura PRL nie wpuściła go na ekrany) nudny jak flaki z olejem.

Napisany przez: Richardson 8/05/2009, 22:15

Mi też szczerze czas apokalipsy nie przypadł do gustu, jest dość nudny ale to akurat nie szkodzi. Bardziej zirytowało mnie wielkie wypaczenie mroków tej wojny jak właśnie np wbity w rzekę ogon b-52 czy ogólnie cała wioska Kilgore'a, do której w końcu dopływa główny bohater filmu. Może oglądane przez amerykańskiego widza obrazu po wojnie wywarło inne wrażenie, ale z perspektywy lat, dystansu i znajomości historii tej wojny film jest bardzo wypaczony, brakowało mi tu normalnego punktu widzenia nie tylko "piekło a w nim samych kozaków", co można odnaleźć w Plutonie czy Hamburger Hill. Bo szczerze wątpię żeby gdziekolwiek podczas tej wojny takie "akcje" miały miejsce

Napisany przez: Char 9/05/2009, 0:42

Jak dla mnie pierwsze miejsce "Platoon". Na drugim stawiam "84C Charlie MoPic", za tą dosyć oryginalną perespektywę.
Skoro już pojawił nam się "Rambo" i "Zaginiony w akcji" (nieważne nawet która część laugh.gif )to ja dodam jeszcze "Jaja w tropikach". Komedyjka nie najwyższych lotów, ale traktująca o "wietnamskich" przeżyciach Four Leaf Taybacka rolleyes.gif
Natomiast z poważniejszych rzeczy to o ile się nie mylę nie pojawił się jeszcze "Rescue Dawn".

Napisany przez: balum 9/05/2009, 8:21

QUOTE(tuliusz1971 @ 7/05/2009, 19:49)
Przejrzałem temat i stwierdzam,iż moim przedmówcom umknęło dzieło p.t."Byliśmy żołnierzami".Niezły (mój idol z tego filmu-st.sierż.,którego zagrał Sam Eliot).
*


Knot straszliwy. Żaden zołnierz amerykański nie pije, nie pali, nawet nie klnie. Jedyny, który pozwolił sobie na na fucka to Francuz, a papierosa zapalił tylko reporter. No bo co np. robi amerykański żołnierz w dzień przed ruszenim na front? Idzie do kościoła się pomodlic i zaraz po dobranocce do łożeczka. Nawet socrealistyczne filmy sowieckie nie były tak hagiograficzne. Cała armia amerykańska to dziwice konsystorskie.
A jakie błyskotliwe przemysłenia miał pułkownik po analizie kampanii Francuzów. Godne kaprala. A jak błyskotliwie dowodził. Jak było benzadziejnie to wystarczyło zarządzic frontalne natarcie.
QUOTE
Jeśli chodzi o "Czas apokalipsy" nie rozumiem zachwytów kolegów nad tą propagandową chałą. Obraz armii am. jest zniekształcony poza granice prawdopodobieństwa i przyzwoitości, a motyw z Kurtzem, to badziewie jakich mało. No i film popełnia grzech największy: jest nudny jak nieszczęście.

Nic z tych rzeczy. Arcydzieło. Wciąga z butami. Ino nie jest to film o wojnie wietnamskiej. Tak jak Matka Curage Brechta nie jest o wojnie 30-letniej.

Napisany przez: emigrant 9/05/2009, 9:26

QUOTE(balum @ 9/05/2009, 9:21)
Nic z tych rzaczy. Arcydzieło. Wciąga z butami. Ino nie jest to film o wojnie wietnamskiej.


A co konkretnie cię tak wciągnęło?

Jeżeli to nie jest film o wojnie wietnamskiej, to wiesz na temat tego "dzieła" więcej od Coppoli, który swego czasu zarzekał się, że "chciał pokazać bezsens TEJ brudnej wojny"...

Napisany przez: balum 9/05/2009, 9:35

Coppola moze se mówic co chce. A film jaki jest, taki jest. teraz, po latach, nie ma znaczenia, w której wojnie umieszczono akcję.

Napisany przez: emigrant 9/05/2009, 9:49

QUOTE(balum @ 9/05/2009, 10:35)
Coppola moze se mówic co chce.


Acha. No cóż, dobre, a co najmniej oryginalne...

Napisany przez: balum 9/05/2009, 11:12

Co jest oryginalnego w spostrzeżeniu, że reżyser wcale nie musi mieć racji w ocenie swojego filmu?

Napisany przez: emigrant 10/05/2009, 9:01

W ocenie swego filmu reżyserzy bardzo często się mylą. Ale nie w tym "co przez to chcieli powiedzieć"...

Napisany przez: balum 10/05/2009, 9:18

To, co autor chciał powiedzieć, a to co wyraził swym dziełem, to nie jest to samo.
Np. taki Thomas Mann ucziwie przynał, ze jak czyta co znaleźli krytycy w jego "Dr. Faustusie", to jest zaskoczony, bo nie miał pojęcia, że to tam jest. Aczkolwiek nie zaprzecza opinii krytyków. Po prostu nie był śwadomy, że cos takiego stworzył.
Autoer dzieła wcale nie musi byc najwłaściwsza osobą da analizy tego dzieła.

Napisany przez: emigrant 10/05/2009, 9:30

Jasne. Chciał jedno, a wyszło mu co innego. Arcydzieło przypadkiem.

Co do krytyków, to raczej dopatrują się często w filmach znaczeń, które tam są, tylko, że nie za bardzo. wink.gif

Napisany przez: tuliusz1971 11/05/2009, 17:28

Według mnie sceny batalistyczne były przyzwoite.Oryginału książkowego nie czytałem,więc nie wiem na ile został oddany klimat wspomnień.W filmie ukazano przede wszystkim korpus oficerski,stad może to wrażenie nadmiernej poprawności.Jednak mimo wszystko uważam,iż opinia kolegi jest dla filmu nieco krzywdząca.

Napisany przez: emigrant 11/05/2009, 18:30

QUOTE(tuliusz1971 @ 11/05/2009, 18:28)
Według mnie sceny batalistyczne były przyzwoite.

Tak, to trzeba przyznać. Ale trudno wskazać jakikolwiek amerykański film wojenny bez przyzwoitej batalistyki. Nic dziwnego, przy tych pieniądzach, jakie oni ładują w każdą produkcję...
QUOTE
Oryginału książkowego nie czytałem,więc nie wiem na ile został oddany klimat wspomnień.
Ja też nie czytałem. Nie wiem czy w ogóle jest.
QUOTE
W filmie ukazano przede wszystkim korpus oficerski,stad może to wrażenie nadmiernej poprawności.
. Gdzieś Ty u mnie wyczytał wrażenie nadmiernej poprawności? confused1.gif Przeciez w tym filmie ukazano armię USA jako jeden wielki bałagan (łącznie z frontem), a gdzie nie ma bałaganu, tam dowodzą psychopaci (Kilgore)

Napisany przez: tuliusz1971 11/05/2009, 20:06

No nie u Ciebie,tylko u baluma.Jest-Moore napisał swoje wspomnienia o bitwie w dolinie Ia Drang wspólnie z Gallowayem.Tytuł:"We were sodier once...and young"-polskiego tłumaczenia z tego co wiem nie ma.Sceny batalistyczne można zawalić mimo olbrzymiego budżetu-w filmie jako konsultant brał udział sam Moore,może dlatego tak dobrze wyszło?

Napisany przez: butcher2712 13/05/2009, 10:27

Czas Apokalipsy to dzieło ponadczasowe z fenomenalnym aktorstwem, narracją i scenariuszem. Reżyser też miodzio. Temu nie możemy zaprzeczyć. A czy ten film to jest o wojnie w Wietnamie albo jak niektórzy mowią "najlepszy film o wojnie Wietnamie" tego nie wiem. Dla niektórych tak, inni z kolei widzą w tym filmie bezsens jakiejkolwiek wojny, kolejni widzą fenomenalne aktorstwo a jeszcze inni film drogi i drogę przez życie a jeszcze inni luźną adaptacje Jądra Ciemności. Ja uważam, że każdy człowiek powinien interpretować każdy film po swojemu bo to jest jak z wierszem, obrazem czy z rzeźbą. To sztuka. A ktoś kiedyś słusznie powiedział - SZTUKA DLA SZTUKI. (więc nie gadajcie o tym co dostrzegli krytycy a czego nie dostrzegł Coppola - ważne jest co widzi w nim każdy z Was tongue.gif.)

Napisany przez: Darth Stalin 13/05/2009, 11:15

QUOTE("balum")
["Byliśmy żołnierzami"]Knot straszliwy. Żaden zołnierz amerykański nie pije, nie pali, nawet nie klnie. Jedyny, który pozwolił sobie na na fucka to Francuz, a papierosa zapalił tylko reporter. No bo co np. robi amerykański żołnierz w dzień przed ruszenim na front? Idzie do kościoła się pomodlic i zaraz po dobranocce do łożeczka. Nawet socrealistyczne filmy sowieckie nie były tak hagiograficzne. Cała armia amerykańska to dziwice konsystorskie.

Hej, ale to jest dopiero rok 1965! Odloty takie jak w "Plutonie" to się zaczęły cokolwiek później, w okolicach Tet i nawet po, jak się Amerykanie zorientowlai, że tak łatwo to nie pójdzie. Zresztą Pluton to okolice bodaj 1970 roku, kiedy wojna przerodziła się już w kompletny syf, z czarnym rynkiem, prochami i oficerkami zaraz po szkole, nie mającymi pojęcia o wojnie, swoich żołnierzach i mających wszystko gdzieś.
Dolina Ia Drang to ybłą zupełnie inna bajka, dla Jankesów - totalnie inny świat. Do tej pory jakiś szerszy kontakt z przeciwnikiem mieli co najwyzej doradcy służący w APW. Tu akurat warto poczytać biografię Schwartzkopfa, który najpiierw służył jako doradca, a potem zaliczył kolejną turę jako d-ca bodaj kompanii amerykańskiej - i zdecydowanie stwierdził, że wielkoskalowe zaangażowaine US Army bylo błędem podwójnym, bo nie dość, że pozbawiło APW ozliwości samodzielnego wykazania się w walce i zbudowania porządnego morale, esprit de corps itp. to jeszcze Jankesi traktowali miejscowych "z góry", dodatkowo pozbawiając ich chęci walki z komunistyczną partyzantką i armią DRW.
IMHO najciekawsza w "Byliśmy żołnierzami" jest scena doręczenia telegramów - armia wysłała chłopaków na wojnę, tylko nie wymyśliła, co zrobić, jak nagle zaczną ginąć w szybkim tempie... i zatrudniła taksowkarza (nb. z wygladu chyba jakiegoś weterana po Korei, chociaż nie jest to powiedziane wprost).
No i tez fajna scena na końcu, jak już Amerykanie wygrali, pofotografowali i odlecieli, a na pobojowisko przyszedł ten wietnamski pułkownik, co walczył jeszcze z Francuzami...

Napisany przez: balum 13/05/2009, 17:47

QUOTE(Darth Stalin @ 13/05/2009, 12:15)
QUOTE("balum")
["Byliśmy żołnierzami"]Knot straszliwy. Żaden zołnierz amerykański nie pije, nie pali, nawet nie klnie. Jedyny, który pozwolił sobie na na fucka to Francuz, a papierosa zapalił tylko reporter. No bo co np. robi amerykański żołnierz w dzień przed ruszenim na front? Idzie do kościoła się pomodlic i zaraz po dobranocce do łożeczka. Nawet socrealistyczne filmy sowieckie nie były tak hagiograficzne. Cała armia amerykańska to dziwice konsystorskie.

Hej, ale to jest dopiero rok 1965!
Twierdzisz, że do 1965 r. amerykański żółnierz nie przeklinał, był abstynentem alkoholowym i nikotynowym i nie wystepował w USArmy rasizm? Dopiero po 1965 r. żólnierze amerykańscy stali sie ludźmi?

Napisany przez: Darth Stalin 14/05/2009, 7:25

"Kukiełka"?
Nic takiego nie twierdzę, ale zjawiska typu masowa konsumpcja dragów, wódy, olewactwo wszystkiego, czarny rynek itepe to dopiero potem pokazały się na skalę masową.
Rasizm mógł wystepowac jeszcze w korei, gdzie wciąż walczyły jednostki "z gwiazdką" (murzyńskie), ale akurat w armii to się zmieniało najszybciej.
W kwestii palenia to nie wiem, ale mam wrażenie, ze w czasie tej bitwy nie za bardzo było kiedy palić - w dzień na okrągło nawalanka, a w nocy niezbyt to bezpieczne pod nosem wroga. Co do alkoholu podobnie - w ramach akcji filmu nie za bardzo widze, kiedy oni mieliby pić - w czasie walki? A skąd by mieli? Chlanie i ćpanie to się mogło odbywać w bazach, najczęściej PO starciu (patrz "Pluton" - tam też jest to wyraźnie rozdzielone). A że "Byliśmy żołnierzami" koncentruje się na części "bitewnej", to i nie ma okazji do pochlania/poćpania. Co do wulgaryzmów - nie wiem; ale czy musiały występować jakoś powszechnie? IIRC także w polszczyźnie nie były one kiedyś tak obecne, jak teraz.

Napisany przez: Botras 14/05/2009, 12:22

QUOTE(Nico)
Właśnie obejrzałem sobie The Boys in Company C. FMJ to zżynka i przeróbka tego filmu (nawet drill sgt. jest grany przez tą samą osobę)


To jest nie tylko aktor, ale też autentyczny drill instructor Marines, na dodatek mający coś do powiedzenia o wojnie wietamskiej z osobistego doświadczenia. Ciekawy człowiek smile.gif
Panie, panowie: http://en.wikipedia.org/wiki/R._Lee_Ermey.

Napisany przez: balum 14/05/2009, 18:00

QUOTE(Darth Stalin @ 14/05/2009, 8:25)
W kwestii palenia to nie wiem, ale mam wrażenie, ze w czasie tej bitwy nie za bardzo było kiedy palić - w dzień na okrągło nawalanka, a w nocy niezbyt to bezpieczne pod nosem wroga. Co do alkoholu podobnie - w ramach akcji filmu nie za bardzo widze, kiedy oni mieliby pić - w czasie walki?

Ale w tym filmie oni nie palą wcale. Ani nie piją. Nie tylko podczas bitwy. Wcale. Ani w USA, ani w Wietnamie. Stuprocentowi abstynenci. Papierosa tam zapalił tylko reporter.
QUOTE
Co do wulgaryzmów - nie wiem; ale czy musiały występować jakoś powszechnie?

Ale tam jest ich zero. Jedyny co zaklął, to Francuz. I zaraz go Pan Bóg pokarał śmiercią. Amerykańscy żołnierze to po prostu dziewice konsystorskie. Nawet w socrealistycznych produkcjach to krasnoarmiejcy przynajmniej pili, palili i kleli.

Napisany przez: nguyen_van_su 14/05/2009, 18:42

QUOTE(Darth Stalin @ 13/05/2009, 11:15)
No i tez fajna scena na końcu, jak już Amerykanie wygrali, pofotografowali i odlecieli, a na pobojowisko przyszedł ten wietnamski pułkownik, co walczył jeszcze z Francuzami...


Gdyby był Amerykaninem, pewnie z miejsca podał od razu producenta filmu do sądu za zniesławienie (za zabicie francuskich jeńców). Jednak st. ppłk Nguyen Huu An nie dożył premiery filmu (pewnie lepiej to dla niego). W latach 90 Moore wielokrotnie wracał do Wietnamu, w tym na dawne pole bitwy w towarzystwie niegdysiejszych przeciwników, i obaj dowódcy pozostali w serdecznych stosunkach. Za którymś razem na wskutek złej pogody śmigłowiec nie mógł po nich przylecieć, i całe towarzystwo musiało biwakować przez noc na X-Ray. Jako że teren nie należał do spokojnych ze względu na aktywność partyzantów FULRO, nazajutrz wysłano po nich kompanię uzbrojonej piechoty WAL. Moore później napisał, iż przez moment miał dziwne ciarki po plecach, widząc wyłaniających się z dżungli żołnierzy z AK-47 w oliwkowych mundurach, takich samych, jak ich towarzysze w 1965.

Napisany przez: Folkatka 25/05/2009, 7:49

Darth Stalin:
akcja "Plutonu" zaczyna sie w styczniu 1965.
Kwestia palenia: na wielu zdjeciach z tamtych czasów i z tamtej wojny żołnierze palą. Przecież mieli np. postoje i chwile relaksu. Zresztą: wspomone tu scenę z "Hamburger Hill": "Kiedy palisz w nocy, naciagaj płachtę na głowę" - dowódca do żołnierza w sytuacji pod ostrzałem.

Napisany przez: mary_LAKE 3/06/2009, 12:41

zdecydowanie najlepsze to Czas Apokalipsy i Pluton, generalnie wg nie najlepsze filmy wojenne, jeśli chodzi o wietnam to polecam również Full Metal Jacket

Napisany przez: Szer.Klys 27/06/2009, 22:03

Pluton to rok '67/68



Mam pytanie związane luźno trochę z tematem. Niedawno obejrzałem sobie "Zaginiony w Akcji III", i zastanawia mnie jedno,wiem że film ten nie wolno traktować całkiem powaźnie, ale czy było możliwe to ażeby po 1975 na terytorium Wietnamu mogli działać amerykańscy księża?
Znając niechęć komunistów do religii oraz to iż wojna dopiero co się skończyła podejrzewam że raczej nie, lecz możliwe iż władze Wietnamu chciały pokazać swoją dobroduszność.


Zna ktoś takie przypadki?

Napisany przez: Darth Stalin 29/06/2009, 8:10

QUOTE("nguyen van su")
ze względu na aktywność partyzantów FULRO

A cóż to takiego? Czyżby jakieś pozostałości tzw. "montagnards" (czyli po polsku po prostu "górali" - górskich plemion Płaskowyżu Centralnego, wspierających władze sajgońskie, organizowanych rpzez Amerykanów w CIDG)?

BTW: Nguyen, czy mógłbyś nam przybliżyć tematykę owych wietnamskich "górali" (bodaj jednym z takich ludów byli/są Hmongowie?)? Z tego, co wiem, to etnicznie są to ludy zupełnie odrębne od Wietnamczyków zamieszkujących niziny; nie wiem, czy jako tacy nie są tak w ogóle autochtonami wymaprtymi przez Wietnamczyków daaawno temu (coś jak w Japonii Ainowie?).

Napisany przez: nguyen_van_su 30/06/2009, 0:49

QUOTE(Darth Stalin @ 29/06/2009, 8:10)
A cóż to takiego? Czyżby jakieś pozostałości tzw. "montagnards" (czyli po polsku po prostu "górali" - górskich plemion Płaskowyżu Centralnego, wspierających władze sajgońskie, organizowanych rpzez Amerykanów w CIDG)?

Tak, to oni. Wpis o FULRO na polskiej wikipedii jest, o dziwo, znacznie obszerniejszy niż na angielskiej.

W skrócie to ludy zamieszkujące Płaskowyż Centralny, należący do indo-polinezyjskiej sfery kulturowej, w przeciwieństwie do większości Kinh, która należy do chińskiej (wprawdzie nie cierpię to wyznać, ale podstawowy obiektywizm obowiązuje dry.gif ) Po formalnym podbijaniu Płaskowyżu w 18-19 wieku, cesarze Nguyen'ów nigdy nie wykazali większego zainteresowania regionem i ich kontrola nad nim była całkiem luźna. Dopiero Francuzi od drugiej połowie 19. wieku na poważnie włączył Płaskowyż do Wietnamu pod każdym względem. W efekcie ludy te mają bardzo słabe przywiązanie do wietnamskiej państwowości, a chętniej przyjmują nawoływania do samostanowienia. Bardziej ufają białym kolonizatorom, aniżeli Wietnamczykom, których często uważają za bezpośrednich agresorów.
W kontekście wojen wietnamskich to komuniści lepiej rozumieli sytuację i o wiele skuteczniej prowadzili propagandę na linii "Wielka rodzina narodów wietnamskich vs. obcym najeźdzcom.", wynikiem czego był liczny (rzeczywiście lub sztucznie zawyżony) udział tych mniejszości w walce przeciwko Francuzom i Amerykanom po stronie Vietminh/Vietcong.
Władze Republiki Wietnamu do problemu podchodziły znacznie mniej rozsądnie, wynikiem czego jest powszechna niechęć tych grup, które nie zdecydowały się przyłączyć do komunistów. Amerykanie przytomnie postanowili wziąć ich pod swoją bezpośrednią opiekę z pominięciem władz RW. Tak się narodził CIDG.
FULRO jednak zachowało zapędy secesyjne i aktywnie występowało przeciw władzom RW, co doprowadzało do licznych starć z ARVN, które często musieli zażegnać dyplomaci amerykańscy.
Po 1975 przez kilka lat FULRO zbrojnie wystąpiło przeciwko SRW, ale zostali szybko rozbici.

Polecam opracowania Gerald Hickey'a, amerykańskiego antropologa, na temat Montagnardów, np http://books.google.com/books?id=Lru4bby8jFEC. RAND Corporation pewnie też ma parę ciekawych pozycji, np http://www.rand.org/pubs/research_memoranda/RM5281.1/ lub http://www.rand.org/pubs/research_memoranda/RM4041/ (pdf do ściągnięcia). Hickey był obowiązkowym autorem każdego oficera SOG.

Napisany przez: Darth Stalin 30/06/2009, 6:31

Dzięki!
W takim razie małe pytanie uzupełniające:
skoro płk Moore był "ratowany" przed partzantami FULRO, a jednocześnie - jak pisze Wikipedia - "niedobitki partyzantów zostały ewakuowane z Kambodży w 1992 roku do USA", to kiedy to zdarzenie miało miejsce?
I co się dzieje obecnie z tymi ludami tudzież ich partyzantką? jakoś się ułożyli z obecnymi władzami?

Napisany przez: nguyen_van_su 30/06/2009, 22:01

QUOTE(Darth Stalin @ 30/06/2009, 6:31)
W takim razie małe pytanie uzupełniające:
skoro płk Moore był "ratowany" przed partzantami FULRO, a jednocześnie - jak pisze Wikipedia - "niedobitki partyzantów zostały ewakuowane z Kambodży w 1992 roku do USA", to kiedy to zdarzenie miało miejsce?


Było to w 1996, o ile się nie mylę. Wtedy FULRO już jako zorganizowany opór już przestał istnieć, ale gdzie niegdzie na terenie Płaskowyżu nadal były jakieś indycenty z bronią palną i cały region uważało się za niestabilny. Po roku 1998 czy 1999 dopiero można mówić o zastaniu jakiegoś takiego porządku pod tym względem. Do dziś mniejszości na Płaskowyżu nadal luźno podchodzą do przepisów dot. posiadania broni i nieraz można spotykać tam mężczyzn z M-14 lub SKS bez zezwolenia (i tak nieźle bo wcześniej paradowali z M-16 lub AK-47). wink.gif

Tak więc może z tą ochroną Moore możliwe było tak, że dmuchano na zimno, może po części chciano zrobić na Moore wrażenia, trudno mi powiedzieć.

QUOTE
I co się dzieje obecnie z tymi ludami tudzież ich partyzantką? jakoś się ułożyli z obecnymi władzami?


Po 1990 wraz z wietnamską pierestrojką przyszła gospodarka wolnorynkowa, i Płaskowyż Centralny stał się wielką plantacją kawy, herbaty i innych surowców, co pociągnęło za sobą wielki napływ ludności Kinh z niżin, o wiele lepiej przedsiębiorczych, lepiej wykształconych i mających zdecydowanie mocniejsze "plecy". Choć oficjalna polityka państwowa jest taka aby za ziemie zabrane pod projekty tubylcy dostali odszkodowania, to w praktyce doszło do powszechnego nadużycia. Sami tubylcy byli słabo wyktałceni i pieniądze które jednak dostali szybko wydali na niekontrolowane konsumpcje zamiast na przemyślaną odmianę swego życia. Do tego doszły konflikty na tle religijnym (glównie dot. protestantyzmu przyniesionego przez Amerykanów), i secesyjnym, na które władze SRW zareagowały wręcz alergicznie. Płaskowyż Centralny obecnie jest bardzo gorącym punktem na politycznej mapie SRW. Jak wstukasz "Vietnam" lub "Montagnard" na stronach AI czy HRW to się o tym przekonasz. sad.gif

Napisany przez: pawel76 3/07/2009, 21:40

Witam
,,R-Point,, południowo koreański horror którego akcja dzieje się w czasie wojny wietnamskiej.
Rok produkcji 2004 rezyserem jest Su -Chan kong

Napisany przez: Szer.Klys 4/07/2009, 0:37

A wie ktoś może co z "Pinkville"?

Napisany przez: Agaton 24/07/2009, 19:47

Warto by jeszcze wspomnieć o " Nie płacz, to tylko burza" (1982)
O amerykańskim sanitariuszu B. Andersonie, który pomaga wietnamskim sierotą w Sajgonie Mimo, że grożą mu surowe kary za niesubordynacje- wcześniej sprzedawał narkotyki. Pomimo ,że procuje w szpitalu zdarza mu się używać swojego M16. Polecam cool.gif

Napisany przez: chomik 26/07/2009, 23:08

Widzę, że nikt do tej pory nie wspomniał o całkiem niedawno nakręconym filmie "Tunnel Rats".
http://www.imdb.com/title/tt0970462/
Ale nie dziwię się, bo dla mnie ten film był dużym rozczarowaniem. Czytałem o tunelach i uważam, że to idealny temat na niesamowity film - bo np. nie trzeba setek statystów i drogich dekoracji, tylko trzeba napisać porządny scenariusz. Niestety, właśnie pomysłu zabrakło. Jest kilka bardzo sugestywnych scen pod ziemią, ale to co dzieje się na powierzchni ziemi, to istny cyrk. Sposób pokazywania Wietnamczyków przypomina mi postacie Indian w starych westernach. Tak jak Indianie jeździli w kółko popiskując, aż ich dzielni kowboje wystrzelają, tak działania Wietnamczyków to masowe szarże na oślep z kałachami. Filmowi "Wietnamczycy" zresztą wyglądają w tym filmie bardzo dziwnie. Dopiero na końcu, z napisów można się zorientować, że film był kręcony w Południowej Afryce, a więc podejrzewam, że na statystów brali jak leci każdego emigranta który choćby trochę przypominał Azjatę.

O wiele lepsze są dwa filmy Wernera Herzoga - pierwszy dokument a drugi fabularny - o pilocie US Navy, zestrzelonym w czasie wojny wietnamskiej. Dieter Dengler urodził się w Niemczech i po II wojnie wyemigrował do USA, gdzie został pilotem (latał na moich ulubionych samolotach - Skyraiderach). Moim zdaniem film dokumentalny Herzoga z 1997 roku pt. "Little Dieter Needs to Fly" jest ciekawszy od fabularnego, późniejszego o kilka lat, który nosi tytuł "Rescue Dawn", ale to kwestia gustu.
http://www.imdb.com/title/tt0462504/
W "Rescue Dawn" Herzog skupia się na przeżyciach pojedyńczych osób, opowiada jak amerykańscy jeńcy radzili sobie (albo i nie radzili) w niewoli. Wydaje mi się, że dzięki temu udało mu się uniknąć idiotyzmów tak częstych w amerykańskich filmach batalistycznych albo silących się na politykę.

Wydaje mi się też, że w ekranizacji kultowej w Polsce książki Williama Whartona "Ptasiek" reżyser zmienił wojny - w książce bohater cierpi na zaburzenia psychiczne na skutek II wojny światowej, a w filmie jest weteranem wony wietnamskiej. Zresztą ta postać "weterana Wietnamu" stała się w kinie amerykańskim już tak wyświechtana, że filmowcy zaczęli sobie z niej kpić. Moją ulubioną postacią tego typu jest jeden z bohaterów filmu braci Coen "Big Lebowski" Walter Sobchak - grany przez Johna Goodmana, który chodzi ze spluwą w kieszeni i wszelkie niepowodzenia życiowe swoje i kumpli tłumaczy wojną wietnamską i wygłasza mowę na temat "chłopców którzy musieli umierać na bagnach" nawet na pogrzebie kolesia, który umarł na zawał.


© Historycy.org - historia to nasza pasja (http://www.historycy.org)