Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
33 Strony « < 31 32 33 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> USA /Polska: uklady, zaleznosci, traktowanie
     
Sima Zhao
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.198
Nr użytkownika: 96.568

 
 
post 3/10/2019, 20:16 Quote Post

Chochlik TW:

QUOTE
Nie wymyśliłem go sobie, ale odwróciłem użyty przez Ciebie argument o braku magicznych 2% u Niemców i liczenia z ich strony, że USA ich obronią przed Rosją.


Gierki słowne i odwracanie kota ogonem w celu popisów retorycznych inaczej mówiąc.

QUOTE
      Masz manierę imputowania interlokutorowi jakiś słów, zamierzeń. W każdym razie kolega jeszcze dość   niedawno był przekonany, że  USA przyjdą nam z pomocą. Teraz rozumieć mam, że użycie zwrotu - musimy liczyć       -     świadczy, że w założeniach kradł się element niepewności. Słusznie.


Ja jestem przekonany. Zwrot "musimy liczyć" oznacza, że nawet jak ktoś nie jest całkiem przekonany to i tak nie ma na razie innej alternatywy niż na to liczyć.

QUOTE
   To rozumiem, że istota według kolegi tego leży w łożenie pieniędzy na amerykańską bazę w Polsce, a nie w modernizacji naszej armii.


Istota według kolegi (czyli mnie) leży w sensownym wydawaniu środków. Jakoś parę innych krajów też woli ponosić pewne koszty obecności u nich żołnierzy USA niż wydawać te środki na własne siły bo im się to opłaca (Niemcy na przykład też póki co).

QUOTE
Gdybyś w końcu przyłożył się do czytania dostrzegłbyś, że Trump ganił Niemcy, że nie wydają 2% PKB        chwaląc Polskę za wydatki takiego rzędu. W przeliczeniu wydatków Niemcy wydają więcej od nas.


To że Trump ganił Niemcy że nie wydają 2% PKB ona obronność to nie oznacza wcale że Trump (lub ja) kiedykolwiek twierdził, że 2% PKB Niemiec i 2% PKB Polski to takie same kwoty. I nic takiego nie wynika też z artykułu jaki zamieściłeś.

QUOTE
Jeżeli dla  kolegi zwrócenie uwagi, że brygada zmechanizowana nie jest tym samym, co brygada pancerna to    czepianie  się słówek to proponuję, abyś nie zabierał głosu w sprawach związanych z militariami.


Czepianie się słówek z Twojej strony polega na czepianiu się tego że gdzieś tam napisałem ogólnie "brygada" bez "zmechanizowana" szacując przybliżone koszty utrzymania brygady. Propozycję Twoją wyrzucam tam gdzie jej miejsce.

QUOTE
    Wyliczyłeś dzieląc koszt przez 3 brygady, z których jedna to brygada pancerna.......


A jedna to brygada lekkiej piechoty. Jak masz dokładniejsze dane ile wynoszą koszty utrzymania brygady pancernej a ile zmechanizowanej to pochwal się.

QUOTE
  Ręce   opadają, jak się czyta androny kolegi na temat militariów. Wcześniej to może i było zabawne, ale    teraz to jest już tragedia. Wykuwa kolega jakieś nowe pojęcie na potrzeby dyskusji - słaba brygada zmechanizowana - ,a  następnie wyjaśnia je nie wyjaśniając ich tak naprawdę. Od kiedy to w polskiej terminologii wojskowej istnieje pojęcie słaba/mocna brygada zmechanizowana?


A co mnie obchodzi w tym kontekście polska terminologia wojskowa, która na przykład nazywa nową tworzoną 18 Dywizję mającą liczyć 7.800 żołnierzy "Dywizją" choć jak słusznie zauważył Tromp "...te 7800 chłopa to jest mniej, niż pół współczesnej dywizji...".

Jedna ciężka brygada USA (Armored Brigade Combat Team według ich terminologii) liczy około 4.700 żołnierzy (o sprzęcie nie mówiąc), brygada zmechanizowana Bundeswehry to około 4.400 żołnierzy - więc jak nazwać w porównaniu do nich naszą brygadę zmechanizowaną w 18 Dywizji, która pewnie będzie miała bliżej 2000 żołnierz jak nie "słabą".

QUOTE
Przypomnę, że   to kolega rzucił hasło, że [b]po 2014r. pojawiło się większe zagrożenie ze strony Iranu i Izrael mógł stracić przewagę technologiczną.


Żeby już daleko nie szukać - na przykład wejście do Syrii większych sił irańskich i ich rozlokowanie się przy granicy z Izraelem co miało miejsce od końca 2013r. koledze do głowy nie przyszło ?

I nie "rzucałem nigdy hasła" że po 2014r. Izrael mógł utracić swoją przewagę technologiczną (kolejna konfabulacja z Twojej strony) tylko że wzrosło zagrożenie Izraela ze strony Iranu.

QUOTE
  Liczba populacji nie ma większego znaczenia, co pokazały już konflikty Izraela z sąsiadami. Każdy z nich zakończony zwycięstwem Izraela pomimo przewagi liczebnej w postaci uzbrojenia, czy też liczby żołnierzy.


Każdy z tych konfliktów zakończył się zwycięstwem Izraela ale to nie znaczy że Izrael ma teraz lekceważyć Iran. Z Iranem byłoby trudniej - Persowie to nie Arabowie wink.gif .

QUOTE
Odnosząc się do cytatu z TVN24 mam rozumieć................


Nic nie cytowałem z TVN24 więc nie wiem do czego się odnosisz.

CODE
   Jedynie na, co Iran może liczyć to Palestyńczycy i tyle. A powiedziałbym, że to dość nikła przewaga.


O Hezbollahu kolega nie słyszał lub może zdaniem kolegi Hezbollah i Palestyńczycy to to samo ?

Ten post był edytowany przez Sima Zhao: 3/10/2019, 20:17
 
User is online!  PMMini Profile Post #481

     
Grzegorz_B
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 636
Nr użytkownika: 99.929

Stopień akademicki: dr
Zawód: IT
 
 
post 4/10/2019, 17:27 Quote Post

A tymczasem:

Koniec wiz do USA. Donald Trump ogłosił, że podpisał dokument przyjmujący Polskę do ruchu bezwizowego


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,1....html#s=BoxOpMT
 
User is offline  PMMini Profile Post #482

     
artie44
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.319
Nr użytkownika: 66.451

Stopień akademicki: magister
 
 
post 5/10/2019, 10:52 Quote Post

Sima Zhao
CODE
100% gwarancji natomiast nigdy nie ma i nie będzie w takich sprawach. Zawsze ktoś może wymyślić jakiś hipotetyczny scenariusz w którym USA nie broni Polski i takie scenariusze już wymyślano (na przykład groźba totalnej wojny nuklearnej ze strony Rosji) tyle że te scenariusze są wyjątkowo mało prawdopodobne w obecnej sytuacji (ale oczywiście istnieją - tylko co to zmienia i co innego możemy realnie robić w obecnej sytuacji ?).

Akurat groźba użycia lub użycie broni nuklearnej przez Rosję jest tak samo prawodpodobna, jak konflikt militarny pomiędzy naszymi krajami. Użycie broni nuklearnej maja tam wpisane do doktryny militarnej.

https://www.rp.pl/artykul/1138620-Rosja--no...i-jadrowej.html
Jestem tez sobie w stanie wyobrazić użycie głowic taktycznych w ramach jakiegoś konfliktu asymetrycznego. Zresztą tak samo skuteczne, a nawet skuteczniejsze niż użycie BN jest realna groźba jego użycia.

Ten post był edytowany przez artie44: 5/10/2019, 10:55
 
User is online!  PMMini Profile Post #483

     
Delwin
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.539
Nr użytkownika: 30.421

 
 
post 8/10/2019, 8:03 Quote Post

Teraz pytanie czy jesteśmy kolejni na liście niepotrzebnych "sojuszników" po Kurdach czy jeszcze ktoś jest wcześniej.
 
User is offline  PMMini Profile Post #484

     
goralpm
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 564
Nr użytkownika: 58.171

Stefan Mocarz
Zawód: mistrz historii
 
 
post 9/10/2019, 7:35 Quote Post

QUOTE(Delwin @ 8/10/2019, 6:03)
Teraz pytanie czy jesteśmy kolejni na liście niepotrzebnych "sojuszników" po Kurdach czy jeszcze ktoś jest wcześniej.
*



Nie ma czegoś takiego jak "niepotrzebny sojusznik". USA ma sojuszników i assets.
Kurdowie to assets, Polska to assets. Turcja to sojusznik itd.
Assets ma to do siebie, że można nim dysponować wg. własnego uznania i bieżących interesów.
 
User is offline  PMMini Profile Post #485

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.873
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 17/10/2019, 20:27 Quote Post

"FP": "Trump porzucił Kurdów, Polska może być następna". Tyle, że te sytuacje nie są takie same

Polska powinna wyciągnąć wnioski z tego, jak Amerykanie zostawili Kurdów i dali Turcji "zielone światło" do operacji przeciwko nim - takie tezy pojawiają się w kontekście decyzji Donalda Trumpa. Pisał o tym m.in. serwis "Foreign Policy". Jednak sytuacja Polski i kurdyjskiej milicji jest zupełnie inna.

"Dziś Kobani, jutro Kraków" - takim (trzeba przyznać - chwytliwym) nagłówkiem zaczyna się artykuł opublikowany w środę w serwisie foreignpolicy.com. Analityk ds. bezpieczeństwa Garvan Walshe porównuje w nim Polskę do syryjskiego Kurdystanu w kontekście decyzji Donalda Trumpa o wycofaniu stamtąd amerykańskich wojsk. Kobani to miasto na granicy syryjsko-tureckiej. Po wycofaniu się Amerykanów do szturmu na nie szykowała się Turcja, ale na razie weszły tam siły rządu w Damaszku Rosji.

"Każdy, kto polega na Stanach Zjednoczonych w kwestii swojego bezpieczeństwa dostał wiadomość: przysłuż się osobistej agendzie Donalda Trumpa, albo pozostań zdany na samego siebie" - pisze Walshe. Argumentuje, że to powinno "wywołać dreszcze" u przywódców w Europie Wschodniej. "Państwa Bałtyckie mogłoby zostać napadnięte przez Rosję. A Polska, gdzie ponownie wybranemu PiS-owi nie udało się utrzymać sił zbrojnych w gotowości, musi się teraz zastawiać, czy może polegać na Waszyngtonie" - czytamy w artykule. Autor przekonuje, że odpowiedzią na tę niepewność jest wspólna europejska polityka obronna.

"Wnioski o niepewnym sojuszniku są chybione"
Teza o tym, że Polska powinna wyciągać wnioski z decyzji Trumpa ws. wycofania wojsk z syryjskiego Kurdystanu, pojawiła się bardzo szybko. Z pozoru wydaje się uzasadniona. Kurdowie przez lata byli sojusznikami USA i koalicji do walki z Państwem Islamskim i tysiące z nich zginęło w walce. Tymczasem Trump wycofując żołnierzy w praktyce dał zielone światło do tureckiej operacji przeciwko nim.

Jednak eksperci w Polsce zwracają uwagę, że nasza sytuacja jest zasadniczo inna, niż milicji w północnej Syrii. "Moim zdaniem błędne jest wyciąganie wniosku o braku przywiązania Trumpa do sojuszy z tego, że 'zdradził Kurdów'. To najzwyklejsze w świecie mylenie skutku z przyczyną" - pisał na Twitterze ekspert PISM Karol Wasilewski. Zwracał też uwagę na to, że Polska jest traktatowym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych i należy do NATO (jak - zresztą - Turcja), zaś Syryjskie Siły Demokratyczne nie są formalnym sojusznikiem, ani nawet państwem.

Podobnie argumentowała ekspertka OSW Justyna Gotkowska. "Wycofanie się USA z Syrii było zaprogramowane od początku, a współpraca z Kurdami miała na celu zwalczanie ISIS a nie ochronę Kurdów przed Turcją. Wnioski o niepewnym sojuszniku są chybione" - napisała na Twitterze.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,1...9&s=BoxNewsLink

Wasilewski i Gotkowska mają rację, że sytuacja nie jest podobna, co do sytuacji z Kurdami; jesteśmy w NATO, jesteśmy traktatowym sojusznikiem USA, ale odnoszę wrażenie, że w Polsce pokutuje niezachwiana wiara w Stany przy całkowitym pominięciu sojuszników europejskich (też nie są 100% pewni). W każdym razie zaistniała sytuacja powinna dać do myślenia, a nie do zapewnień, że Stany nigdy nie zostawią Europy samej sobie. Stany już dwukrotnie porzucili Kurdów, gdy Ci przestali być potrzebni. Trump dawał często do zrozumienia, że Europa powinna brać większą odpowiedzialność za wydarzenia na świecie (jakby już nie brała rolleyes.gif ).

Dla przypomnienia wrzucam Art.5 traktatu NATO:

Artykuł 5
Strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej z nich w Europie lub Ameryce Północnej będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim i dlatego zgadzają się, że jeżeli taka zbrojna napaść nastąpi, to każda z nich, w ramach wykonywania prawa do indywidualnej lub
zbiorowej samoobrony, uznanego na mocy artykułu 51 Karty Narodów Zjednoczonych, udzieli pomocy Stronie lub Stronom napadniętym, podejmując niezwłocznie, samodzielnie jak i w porozumieniu z innymi Stronami, działania, jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej, w celu przywrócenia i utrzymania bezpieczeństwa obszaru północnoatlantyckiego. O każdej takiej zbrojnej napaści i o wszystkich podjętych w jej wyniku środkach zostanie bezzwłocznie powiadomiona Rada Bezpieczeństwa. Środki takie zostaną zaniechane, gdy tylko Rada Bezpieczeństwa podejmie działania konieczne do przywrócenia i utrzymania międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa.


Fraza klucz - działania, jakie uzna za konieczne. Użycie siły zbrojnej jest jednym z możliwych wariantów, a nie jedynym rozwiązaniem.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #486

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.873
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post Wczoraj, 09:34 Quote Post

Georgette Mosbacher zabrała głos ws. niezależności mediów w Polsce. "Nie wszystko jest perfekcyjne"

- Wierzę, że prasa w Polsce pozostanie niezależna i krytyczna - powiedziała ambasadorka USA w Warszawie Georgette Mosbacher w rozmowie z "Die Welt". Chwali ona Polskę jako wzorowego członka NATO.

- Wolność prasy i wyrażania opinii są filarami naszych demokracji. To wartości, które USA i Polska podzielają. Praworządność ma fundamentalne znaczenie dla każdej cywilizowanej społeczności. To dotyczy także Polski. Prasa w tym kraju jest niezależna i krytyczna. Wierzę w zapewnienia premiera Mateusza Morawieckiego, że tak pozostanie - powiedziała Georgette Mosbacher w opublikowanym w sobotę (19.10.2019) wywiadzie dla niemieckiej gazety. Na pytanie, czy obawia się, że po wygranych przez PiS wyborach wolność mediów zostanie dalej ograniczona. Mosbacher odparła: - Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.

"Nie wszystko jest perfekcyjne"
- Nie wszystko w Polsce jest perfekcyjne - powiedziała dyplomatka USA, odpowiadając na uwagę dziennikarza, że w Polsce już przeprowadzono reformę mediów publicznych, a także wprowadzono ograniczenia w sądownictwie. Ale - dodała - rozwój demokracji w Polsce w minionych 30 latach robi ogromne wrażenie. - Nie byłoby fair oczekiwać, że po krótkim czasie wszystko będzie idealne. Trzydzieści lat to w końcu nie tak długo. Amerykańskie przedsiębiorstwa nie angażowałyby się w Polsce, gdyby zakładały, że nie będą tu przestrzegane standardy państwa prawa i umowy. Amerykańskie inwestycje z dnia na dzień jednak rosną - powiedziała ambasador.
Podkreśliła też, że plan przeniesienia do Polski kolejnego tysiąca amerykańskich żołnierzy należy postrzegać nie tylko w kontekście polskim, ale też NATO-wskim. - Polska to strategicznie ważny kraj dla sojuszu, bo zabezpiecza tzw. Wschodnią flankę. Dlatego nasze zaangażowanie trzeba postrzegać w związku z operacją "Atlantic Resolve", w ramach której od 2014 roku wspieramy bezpieczeństwo krajów bałtyckich i Polski - powiedziała.

Nord Stream to projekt polityczny
Georgette Mosbacher odrzuciła też sugestie, jakoby możliwe przeniesienie żołnierzy USA z Niemiec do Polski było związane z tym, że Polska w przeciwieństwie do Niemiec wypełnia „NATO-wskie zobowiązanie do przeznaczania co najmniej 2 proc. PKB na obronność. - Chodzi o bezpieczeństwo regionu - podkreśliła, dodając, że nie zapadła jeszcze decyzja w sprawie przeniesienia żołnierzy z Niemiec.

Powtórzyła też stanowisko USA w sprawie gazociągu Nord Stream 2. - Naszym zdaniem nie jest to gospodarczy, lecz polityczny projekt, przez który Europa będzie mogła stać się zakładnikiem Rosji. W przeszłości Rosja posługiwała się surowcami energetycznymi jak bronią choćby wobec Ukrainy. Polska wyciągnęła z tego wnioski i chce być niezależna energetycznie od Rosji, co ma też pozytywne skutki dla środowiska- powiedziała amabsador USA. - Warszawa chce być energetycznym hubem w regionie i robi duże postępy. W 2022 roku Polska będzie niezależna od rosyjskiego gazu - dodała.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,1...9&s=BoxNewsLink
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #487

     
Prawy Książę Sarmacji
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.789
Nr użytkownika: 98.849

 
 
post Wczoraj, 13:20 Quote Post

https://m.youtube.com/watch?fbclid=IwAR0uTW...e&v=ZEWdr70LT_4

Polecam obejrzeć zalinkowany fragment dyskusji o zasadnosci geopolityki, gdzie dr Bartosiak zadaje poważne i rzeczowe pytania dotyczące naszych relacji z USA. Pytania które w ogóle nie istnieją nie tylko w przestrzeni publicznej ale zapewne też w gabinetach polityków.
Mnie tylko utwierdziło w przekonaniu ze głownym problemem Polski jest brak elit politycznych (i szerzej opiniotwórczych) myślących w kategorii polskiej racjii stanu.

Ten post był edytowany przez Prawy Książę Sarmacji: Wczoraj, 13:20
 
User is offline  PMMini Profile Post #488

     
marek8888
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 526
Nr użytkownika: 99.930

Marek Zatorski
Stopień akademicki: nadprofesor
Zawód: wredny kapitalista
 
 
post Wczoraj, 21:28 Quote Post

Bez przesady - historia uczy przecie, że sarmaci w definiowaniu pojęcia "racji stanu" potrafili zawsze byc nad podziw kreatywni - tak bardzo jak np. po pierwszym rozbiorze, gdzie gładko i wcale nie tak nieprzyjemnie potrafili sobie mościć swoją nową "rację" bez oglądania się na wszelkie izmy czy inne...
"Elity" wszystkich krajów i epok są w gruncie rzeczy bardzo podobne - chodzi im tylko o zachowanie/rozszerzenie status quo lub zdobycie nowych obszarów... Nasza specyficzna różnica jest jedynie taka, że od ładnych paru wieków owe "cele" można sobie tak lub inaczej "załatwić" nie w kraju ale u w danym historycznym momencie najważniejszego sojusznika... A ten, co chyba normalne dba w pierwszej kolejnosci o siebie i w kontekście swoich interesów uwględnia lub nie sarmackie suplikacje...
Ta relatywna łatwość "załatwiania" pewnych spraw za granicą kosztem trudnego krajowego zmagania się z niedasizmem kwalifikowanym dopiero sprawia, że te "elity" zdane na łaskę lub niełaskę cudzych interesów a to chodzą w glorii a to są odsądzane od wszystkiego prawem pozornie loteryjnym... Na zadawnie sobie pytan w stylu dr Bartosiaka nikt przy takim "modelu" nie ma ani czasu ani tak naprawde za wielkiego sensu to w ogole nie ma - ot tak z natury rzeczy bo mechanizm decyzyjny po prostu jest tu skrajnie wręcz odmienny... My się tak po prostu "wpasowujemy" w najróżniejsze interesy od bardzxo dawna nie potrafiąc ani prawidłowo zdefiniować mozliwych kierunków własnych ani nawet chyba nie do końca wierząc, że potrailibyśmy je realnie jakoś prowadzić w kontekście wielowiekowych nawyków, że przecież "przez sojusznika" to szybciej, pewniej i dodatkowo się pognębi tego czy tamtego tak od razu bez czekania...
 
User is offline  PMMini Profile Post #489

     
artie44
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.319
Nr użytkownika: 66.451

Stopień akademicki: magister
 
 
post Wczoraj, 21:30 Quote Post

Prawy Ksiązę Sarmacji
CODE
https://m.youtube.com/watch?fbclid=IwAR0uTW...e&v=ZEWdr70LT_4

Polecam obejrzeć zalinkowany fragment dyskusji o zasadnosci geopolityki, gdzie dr Bartosiak zadaje poważne i rzeczowe pytania dotyczące naszych relacji z USA. Pytania które w ogóle nie istnieją nie tylko w przestrzeni publicznej ale zapewne też w gabinetach polityków.
Mnie tylko utwierdziło w przekonaniu ze głownym problemem Polski jest brak elit politycznych (i szerzej opiniotwórczych) myślących w kategorii polskiej racjii stanu.

O tych sprawach dyskutowalismy z Sima Zhao czy z Karghulem oraz innymi użytkownikami wwątku o Turcji, Syrii,Chinach, Ukrainie czy Trumpie. Zasadniczo Bartosiak przecenia nasze możliwości. Mentalnie gdzieś nie wyszedł z RON. Najważniejsza jest gospodarka i nasze pozycja ogranicza się przedewszystkim do współpracy gospodarczej z naszym zachodnim sąsiadem. W bezpieczeństwie też się nie bardzo liczymy. To co mamy to atrakcyjne połozenie geopolityczne, ale tego bym nie przeceniał. Z naszej pozycji wynika konkluzja, iż nie możemy realizować interesu innego niż zgodnego z interesem naszych sojusznikow (Niemcy i USA). Jeżeli będziemy niegrzeczni to będzie jak z wyborem Szydło na komisarza czy w ostateczności wypnie się nas z łańcucha gospodarczego. Lata 90 i wypięcie nas z sowieckiego łańcucha dostaw i przed wpięciem nas do łancucha niemieckiego pokazały, że samodzielnie nie jesteśmy sobie na dłuższą metę poradzić. To na czym możemy zyskiwać, to na zgodności tych interesów i na bonusach związanych z byciem dobrym sojusznikiem dla hegemona. Z położeniem geograficznym bym nie przesadzał dlatego, iż to o czym mówił Bartosiak bardziej dotyczyło II RP czy RON. Wskutek zmiany granic to znaczenie się zmieniło, przestaliśmy być zwornikiem czy pomostem, a staliśmy się bardziej Zachodem. Zresztą takie położenie to najczęściej problem niż zaleta -patrz na Zatokę Perską, czy rozbiory.

Co do Amerykanów to potrzebujemy ich obecności, aby się wzmacniać, ale tez powinniśmy ją wykorzystywać dla wzmacniania swojej pozycji, szczególnie w polityce lokalnych sojuszy ( mamy dużą zdolność dyplomatyczną). Nie powinniśmy ich przeceniać, bo są tutaj ze względu na swój interes i nasze korzystne położenie i jak to sie skończy to stąd znikną i może nawet bonusa nie dostaniemy. Powinniśmy rozwijać nasz potencjał obronny na tyle na ile możemy ( na ile nam się pozwoli) i przedewszystkim dyskutować o przyszłości, o tym jak widzimy naszą przyszłość w przypadku zmiany w łańcuchu dostaw (stąd jak myśle tak potrzebujemy USA) lub wypięcia z systemu naszego zachodniego przyjaciela.

Ten post był edytowany przez artie44: Wczoraj, 22:15
 
User is online!  PMMini Profile Post #490

     
marek8888
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 526
Nr użytkownika: 99.930

Marek Zatorski
Stopień akademicki: nadprofesor
Zawód: wredny kapitalista
 
 
post Wczoraj, 21:43 Quote Post

Wypadałoby też chyba dodać, że problemem jest nie tylko przecenianie ale i niedocenianie własnego potencjału na dziś jak i tego który mógłby być aktywowany w stosunkowo bliskiej przyszłości + takie sobie odgórne planowanie gdzie i w czym "będziemy potęgą" w sporym i mocno luźnym traktowaniu realiów i faktów. Do tego zamiłowanie do "jedynej słusznej drogi" także nie do końca jest naszym atutem - szczególnie, że ta jedyna słuszna może być niczym więcej niż odosobnioną choć efektownie podaną opinią paru politologów, która jednak niewiele lub zgoła nic nie ma wspolnego z realiami światowej czy choćby europejskiej polityki. Najróżniejsze rodzime "efekciarstwa" to prawdziwy problem w definiowaniu realnych interesów bo nawyku dyskusji z "wygładzoną opinią uznanego autorytetu" w praktyce u nas nie ma a to nie sprzyja wypracowywaniu faktycznie trafnych diagnoz czy realnych rozwiązań.
 
User is offline  PMMini Profile Post #491

33 Strony « < 31 32 33 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej