Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony  1 2 3 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Nazewnictwo techniczne, Skąd brano określenia przedmiotów
     
poldas372
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.187
Nr użytkownika: 19.336

 
 
post 6/08/2016, 19:52 Quote Post

Koń jaki jest - Każdy widzi.
Hebel - Już tak nie do końca to każdy widzi.
Strug - A co to takiego?
Majzel - Przecinak?
Waserwaga - Waga wodna? W starożytnej Grecji coś takiego było.
Szlaufwaga - Nieudolnie próbuje ją zastąpić poziomica laserowa.
Rukcug - Coś o ruchu postępowo-zwrotnym z przekładnią (kompilacja języka niemieckiego z rosyjskim)
Deck - Magnetofon bez wzmacniacza i głośników. Element wieży, na który nie znaleziono polskiego odpowiednika nazewniczego.
Grabie - Czyżby to pochodziło od bawarskiej gminy Graben?
Widły - Pochodzenie słowiańskie.
Telewizor - Niemcy i Czesi mają na to swoją nazwę.
Szajba - Bynajmniej nie to, co komuś odbiło.
Szpadel - To taka powiększona saperka z przedłużonym i stałym trzonkiem.
Airplain/Flugzeug - To samolot. Coś, co samo lata.
Imadło - "Ja tieba imaju". Pochodzenie rosyjskie.
Futerko - Uchwyt do wierteł, zakładany na wiertarkę.
Brecha, czyli Pazur - Coś do wyciągania gwoździ.
Kifor - To właśnie chineblock/rukcug. Mnie ta nazwa kojarzy się z Nikiforem krynickim.
Interesującym jest właśnie wpływ nazewnictwa technicznego spośród różnych wpływów kulturowych.
Bo co to jest mur i murarz, to już tłumaczyć nie muszę.

Kto wie więcej?

Ten post był edytowany przez poldas372: 6/08/2016, 20:02
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
czarny piotruś
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.638
Nr użytkownika: 77.765

 
 
post 6/08/2016, 20:28 Quote Post

Żeby było śmieszniej to te same nazwy oznaczają różne narzędzia w zależności od regionu kraju. I tak warszwski szpadel to poznańskim łopata a warszawska łopata to sipa smile.gif.
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
gregski
 

Pirat of the Carribean
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.833
Nr użytkownika: 12.159

Stopień akademicki: mgr inz
Zawód: ETO
 
 
post 7/08/2016, 4:02 Quote Post

Do szuflowania jest szufla (albo gable).
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Phouty
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.504
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 7/08/2016, 5:56 Quote Post

QUOTE(poldas372 @ 6/08/2016, 10:52)
Koń jaki jest - Każdy widzi.
Hebel - Już tak nie do końca to każdy widzi.
Strug - A co to takiego?
Majzel - Przecinak?
Waserwaga - Waga wodna? W starożytnej Grecji coś takiego było.
Szlaufwaga - Nieudolnie próbuje ją zastąpić poziomica laserowa.
Rukcug - Coś o ruchu postępowo-zwrotnym z przekładnią (kompilacja języka niemieckiego z rosyjskim)
Deck - Magnetofon bez wzmacniacza i głośników. Element wieży, na który nie znaleziono polskiego odpowiednika nazewniczego.
Grabie - Czyżby to pochodziło od bawarskiej gminy Graben?
Widły - Pochodzenie słowiańskie.
Telewizor - Niemcy i Czesi mają na to swoją nazwę.
Szajba - Bynajmniej nie to, co komuś odbiło.
Szpadel - To taka powiększona saperka z przedłużonym i stałym trzonkiem.
Airplain/Flugzeug - To samolot. Coś, co samo lata.
Imadło - "Ja tieba imaju". Pochodzenie rosyjskie.
Futerko - Uchwyt do wierteł, zakładany na wiertarkę.
Brecha, czyli Pazur - Coś do wyciągania gwoździ.
Kifor - To właśnie chineblock/rukcug. Mnie ta nazwa kojarzy się z Nikiforem krynickim.
Interesującym jest właśnie wpływ nazewnictwa technicznego spośród różnych wpływów kulturowych.
Bo co to jest mur i murarz, to już tłumaczyć nie muszę.

Kto wie więcej?
*



Ach drogi poldasie (a moze powinienem byl napisac "poldas'ie"...sam juz nie wiem???), nawet nie masz najmniejszego pojecia, jak wielka "radoche" mi zrobiles swoim postem!

Wypisz-wymaluj...Twoj post wrecz wyszedl z ust mojego (swietej pamieci) "ojcowskiego" dziadka, ktory byl autentycznym Prusakiem i zaprzysieglym kalwinista, w odoroznieniu od mojej "ojcowskiej" babci, ktora byla z kolei czysta anglikanka, pochodzaca z hrabstwa Kent w poludniowo-wschodniej Anglii.

Dziadek byl wprawdzie urodzony w miescie Milwaukee w stanie Wisconsin (USA), jednakze z tylko mu znanych powodow, postanowil sie on przeniesc do miasta Stettin w Preussen w 1922 roku z cala swoja rodzina i (wtedy) z moim 2-letnim ojcem, oczywiscie urodzonym w tym amerykanskim miescie w 1920 roku.

Ostatecznie rodzina wyladowala na "wlosciach" w roku 1935, ktore to "wlosci" znajduja sie caly czas w okolicach pod-warszawskiego Wegrowa. Ciekawa sprawa jest, ze podczas Drugiej Wojny Swiatowej ani Niemcy, ani tez Rosjanie kilka lat pozniej, "nie ruszali" mojej rodziny ponoc z tego powodu (jak glosi rodzinna fama), ze to byli "Amerykanie". Do dzisiaj autentycznie nie wiem, czy to jest fakt historyczny, czy tez tylko zwykla rodzinna legenda.
Chociaz do dzisiaj pamietam wspomnienia mojego ojca, ktory podczas imienin, czy tez innych rodzinnych uroczystosci wspominal (a my, czyli 5-latki, bawiace sie pod stolem przy ktorym siedzieli goscie i zapalczywie "atakowalismy" ziarnkami grochu strzelanymi ze sprezynowej blaszanej armaty-zabawki w nogi tychze gosci...az sie mama zdenerwowala i kazde z nas zaliczylo po kilka klapsow na tak zwane cztery litery), ze "jak weszli Niemcy", to poslugiwal sie on "amerykanska kennkarta" i go zawsze "puszczali z lapanek".


Dawno juz temu zapomnialem o tym slownictwie, jednakze Twoj post "wprowadzil mnie w nastroj", czyli po prostu przypomnialo mi sie slownictwo mojego dziadka, "naszpikowane" tymi wasserwagami, futerkami, heblami, messerami, oraz takimi "czysto polskimi" wyrazeniami jak: -"Bede musial zalozyc siodlo na pferda!!! Dziadek mnie tez ostrzegal, azebym nie podchodzil do hunda, bo moze on mnie ugryzc.

Ja, jako male dziecko w pierwszej polowie lat 50-tych ubieglego wieku mialem ta niebywala okazje, azeby przysluchiwac sie temu slownictwu, oczywiscie biorac je w sposob jak najbardziej naturalny i bylem wrecz "przerazony", gdy w wieku okolo 4 lat moi rodzice wysylali mnie na wakacje do dziadkow, a babcia (ktora nigdy nie nauczyla sie mowic po polsku) zawsze przed polozeniem mnie do lozka, przykladala swoja dlon do mojego czola i mamrotala cos, co ja obecnie interpretuje jako "God bless you my sweet child". A co wtedy - dla mnie jako 4-latka - bylo czysta "chinszczyzna", poniewaz bardzo slabo rozumialem to, co do mnie mowila moja wlasna babcia.
(No i w tym momencie lzy naplynely mi do "obu oczow"....ach te dzieciece wspomnienia)...

Jeszcze raz wielkie dzieki i juz biegam do mojego garazu, azeby zlapac za klapcegi, ktorymi utne kawalek nigela, poprawie to hammerem, a na sam koniec sprawdze, czy winkiel jest prawidlowy, oczywiscie przy uzyciu wasserwagi. Jakby to nie wyszlo tak jak trzeba, to zawsze moge to zakopac szpadlem, oraz wygladzic gracami. wink.gif

Jeszcze raz wielkie dzieki (czyzbym sie powtarzal?) za wyzwolenie tego mojego i calkowicie zapomnianego rezerwuaru osobistych wspomnien.

God Bless...(a pisze to jako zaprzedany ateista).

Ten post był edytowany przez Phouty: 7/08/2016, 7:44
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
gregski
 

Pirat of the Carribean
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.833
Nr użytkownika: 12.159

Stopień akademicki: mgr inz
Zawód: ETO
 
 
post 7/08/2016, 7:18 Quote Post

Chyba musze zamowic na nastepny port pare nypli i nowa laubzege.

A w sprawie holajzy to znalazlem cos takiego:
http://wiersze.doktorzy.pl/slusarz.htm
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
czarny piotruś
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.638
Nr użytkownika: 77.765

 
 
post 7/08/2016, 7:39 Quote Post

Tak przychodzi mi jeszcze na myśl nazewnictwo techniczne ale wojskowe i jego ewolucja. Dawniej nie używano w naszej armii słów "kalach", "pekaśka" czy "grad" używano przyniesionego przez hanysów giwera/giwer, PKM określano albo nazwą urzędową albo kaem. Wyrzutnię BM-21 swojskim beemka. Po misjach doszło sporo spolszczonych anglicyzmów czy bardziej amerykanizmów jak ajdik czy mrapa.
W kwestiach cywilnych to ciekawa jest różna wymowa nazw " od niemieckich" jak na przykład majsel-mesel- mejzel w zależności od regionu. Z motoryzacyjnych dziś już praktycznie nieużywanych to karburator, regler czy magneto.
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
Phouty
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.504
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 7/08/2016, 8:15 Quote Post

Ach! No wlasnie!
Przeciez kazdy samochod startowal przy pomocy bendixa (a jak bendix nie dzialal, to pod siedzeniem zawsze byla dostepna korba), mial karburator, a olej sie spuszczalo z karteru! (I wylewalo do plytkiego dolka wykopanego tuz za rogiem domu).

No i jako zapalony zeglarz morski zawsze przygladalem sie z zachwytem odbiciu ksiezyca w farwaterze jachtu, a zagle naprawialem, oraz splatalem liny najzwyklejszym marszpiklem. Lancuch kotwiczny oczywiscie wybieralo sie kabestanem, ktory operowalo sie handszpakami, a swoje "zwloki" (po wachcie, gdzie tony wody morskiej wlewaly sie za kolnierz), oczywiscie ukladalo sie w koi, gdzie przeciekajaca woda z pokladu wcale nie przeszkadzala w regenerujacym snie. Ach, to byly czasy, gdy "nielegalnie" podchodzilismy pod brzegi Bornholmu i czlowiek mial w glowie "glupie mysli", azeby wyskoczyc za burte i poplynac te glupie 200 metrow do "wolnosci". Jednakze druga mysla bylo: Co "oni" zrobia z kapitanem jachtu, gdy mu zaloga ucieknie do "kapitalizmu"?

Ten post był edytowany przez Phouty: 7/08/2016, 8:25
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
teemem
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 775
Nr użytkownika: 56.334

teemem
Stopień akademicki: mgr inz.
Zawód: konkretny
 
 
post 7/08/2016, 8:22 Quote Post

QUOTE(poldas372 @ 6/08/2016, 20:52)
Imadło - "Ja tieba imaju". Pochodzenie rosyjskie.

Nie, ogólnosłowiańskie.

Do wymienionych na wstępie dodam bukwel (piła do metalu).
Terminy budowlane praktycznie wszystkie powinny się tu znaleźć; wiele z nich, używanych na co dzień, ma pochodzenie słowiańskie. Mnie najbardziej bawi kalenica - od słowa kał (błoto) którym się ją uszczelniało.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Phouty
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.504
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 7/08/2016, 8:28 Quote Post

No i byla tez raszpla! (Czyli pilnik).
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
gregski
 

Pirat of the Carribean
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.833
Nr użytkownika: 12.159

Stopień akademicki: mgr inz
Zawód: ETO
 
 
post 7/08/2016, 8:32 Quote Post

QUOTE
splatalem liny najzwyklejszym marszpiklem

Czyli szplajsowales!
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
Phouty
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.504
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 7/08/2016, 8:37 Quote Post

Masz racje! Szplajsowalem a nie zaplatalem i opieralem sie o sztagi, gdy halsowalismy pod wiatr! wink.gif

Ten post był edytowany przez Phouty: 7/08/2016, 8:45
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
poldas372
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.187
Nr użytkownika: 19.336

 
 
post 7/08/2016, 10:57 Quote Post

Od dzieciństwa wiedziałem co to waserwaga.
Jak się to coś nazywa po polsku, to się dowiedziałem w... Wiedniu na budowie.
Ale na taką dużą poziomicę od 1,5 metra wzwyż gada się, że to łata.
Bo służy też do wyrównywania tynków.
Kibel niejedno ma imię, bo to również wiadro.
Miara zwijana, czy składana, to potocznie meter.
Bendix to element startera/rozrusznika.

Było raz tak że w jakiejś pipidówie robiłem centralne ogrzewanie i brakło mi materiału.
Poszedłem do sklepu i gadam;
- 2 metry rury stalowej ocynkowanej DN-25 proszę.
Kobieta nie wiedziała o co chodzi;
- Jakiej rury?
- No 2 metry calówki poproszę.
Wtedy "zatrybiła".

Że meter to 100 kilogramów, tłumaczyć nie muszę.
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
gregski
 

Pirat of the Carribean
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.833
Nr użytkownika: 12.159

Stopień akademicki: mgr inz
Zawód: ETO
 
 
post 7/08/2016, 11:11 Quote Post

Dlatego ziarno dla kur dziadek kupowal na "pol metry" i "cwiartki".
A jajka to liczyl na tuziny, kopy i grosy.
Czasem na mendle.
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

     
czarny piotruś
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.638
Nr użytkownika: 77.765

 
 
post 7/08/2016, 11:16 Quote Post

Aczkolwiek u mnie zboże czy ziemniaki to bardziej na centnary niż metry się liczy. Z tymi calowymi rurami to też trzeba być obeznanym bo cal "rurowy" nijak nie da się przeliczyć na cale angielskie, niemieckie czy austriackie smile.gif Na poziomicę majster co komin mi stawiał mówił mądre drzewo wink.gif Czasami nazwy polskie urządzeń i maszyn są zbyt udziwnione i się nie przyjmują a stosuje się przyswojone obce. Są natomiast polskie nazwy natchnione duchem genialności jak nasz "czołg" większość nacji używa angielskiej kalki "tank" . Słowo to nie uwzględnia żadne z cech wozu bojowego ale jest powszechne. Nasz czołg oddaje sposób poruszania się tego wynalazku w sposób idealny smile.gif podobnie jak gąsienica.
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
poldas372
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.187
Nr użytkownika: 19.336

 
 
post 7/08/2016, 11:44 Quote Post

Tuzin - 12
Kopa - 60
Gros - ?
Mendel - ?

Gąsienica (ta w czołgu), to coś łańcuchowatego, krążące wokół czegoś, czyli... Pater Noster - Ojcze Nasz; To różaniec jest.

Bosz (Bosch) - To szlifierka kątowa.
Kerszer (Karscher) - To myjka ciśnieniowa.
Elektrolux - To odkurzacz był.
Nieważne co pisano na obudowie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #15

3 Strony  1 2 3 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej