Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony < 1 2 3 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Zmiana nazwy Hali Stulecia we Wrocławiu,
 
Jaką nazwę powinna nosić Hala Stulecia we Wrocławiu?
1 - Hala Stulecia [ 4 ]  [22.22%]
2 - Hala Ludowa [ 2 ]  [11.11%]
3 - Hala Śląska [ 5 ]  [27.78%]
4 - Hala im. księcia Józefa Poniatowskiego [ 3 ]  [16.67%]
5 - inna [ 4 ]  [22.22%]
Suma głosów: 18
Goście nie mogą głosować 
     
Mścisław100
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 187
Nr użytkownika: 99.429

 
 
post 18/04/2020, 8:31 Quote Post

QUOTE(Piegziu @ 18/04/2020, 7:32)
QUOTE(Mścisław100 @ 17/04/2020, 19:54)
Wytłumacz to, że Wrocław przez kompleksy i brak dojrzałości ucierpiał tak samo za komuny jak podczas oblężenia, bo przyznam, że kompletnie nie wiem o co Ci chodziło w tej wypowiedzi.
*


W latach 1945-1989, a może i nawet nieco dłużej, bezmyślnie niszczono pamiątki przeszłości, które z wręcz ze zwierzęcą nienawiścią kojarzono z niemieckim Breslau. Po ucieczce większości Niemców w styczniu-lutym 1945 roku i wysiedleniu reszty breslauersów do końca 1947 roku, zrujnowane w 70% miasto, straciło definitywnie swój niemiecki charakter. Wystarczyło osiedlić Polaków, zmienić niemieckie nazwy ulic i odbudować miasto jako polski Wrocław.

Polskie komisje urbanistyczne miały jednak inną wizję. Wrocław musiał odzyskać tylko to, co uznano na warte rekonstrukcji z przesłanek politycznych i ideologicznych. Można godzinami wymieniać budynki, które ucierpiały wskutek działań wojennych, ale przetrwały jako architektoniczna bryła. Co z tego, skoro przez kolejne 30 lat skrupulatnie wdrażano plan usuwania śladów niemczyzny. Już w połowie lat siedemdziesiątych, przy okazji decyzji Pana prezydenta W. Czulińskiego o wysadzeniu Młynów Świętej Klary, wrocławianie buntowali się przed bezmyślnym usuwaniu zabytków, które z czasem można odbudować. Niestety zrządzenie wykonano z zimną krwią, wykorzystując do tego jeszcze nieświadomych chłopaków ze szkoły saperskiej w ramach "czynu społecznego". Młyny miały ponad 600 lat i dało się je odbudować, istniały już wtedy nawet projekty. Czy Pan Czuliński czuł potem jakieś wyrzuty? Oczywiście, że nie. Dla niego był to symbol niemieckiego mieszczaństwa, mówiąc wprost - nazistowskiej burżuazji, która wylansowała Adolfa Hitlera i szkodziła przez wielki Polakom.

To tylko jeden przykład, ale na serio wielu ludzi wierzyło wówczas, że stare budynki i historyczne nazwy są współodpowiedzialne za zbrodnie. Może dlatego obecnie zachód Wrocławia (od placu JP2) i większość Krzyków na odcinku od Placu Kościuszki aż do nasypu kolejowego to jedno wielkie paskudne blokowisko. W końcu kamienice to symbol niemieckości, więc trzeba się ich pozbyć. Nieliczne perełki zachowały się w tym oceanie betonu i o nie również musiała toczyć się walka, która na szczęście była zwycięska.

QUOTE
Coś jest lepsze tylko dlatego, bo jest niemieckie.

Naiwność i myślenie wąskotorowe.
Nazwa "Hala Stulecia" nie jest lepsza, bo jest niemiecka. Jest lepsza, bo jest historyczna i nie nosi ze sobą oczywistej nazistowskiej/pruskiej konotacji typu pomnik Fryderyka Wilhelma III na Rynku, czy też plac Bluchera (obecny Plac Solny). Nie ma potrzeby w tym przypadku zakrzywiać rzeczywistości, co tak bardzo usilnie robiono we Wrocławiu przez 50 lat po zakończeniu wojny.

Swoją drogą to jestem ciekaw ilu Polaków jest zwolennikami "odniemczania" Wrocławia, a jednocześnie płacze nad usuwaniem polskich akcentów we Lwowie. To były dobry materiał badawczy na tzw. "moralność Kalego". wink.gif
*



1 - Po tym co zrobili Niemcy Polakom podczas II wojny, to i tak stosunkowo dużo zachowano.
2 - Polacy wybierają sobie sami co zachować a co nie i nic nikomu do tego. Jest to normalne. Co do młyna to masz rację. To był fajny zabytek nad Odrą, która też jest sama w sobie atrakcją Wrocławia. Tępy komuch popełnił błąd, ale co to zmienia? Ten młyn był przedpruski i był rzeczywiście perełką. Ale czy to należy wiązać z rewanżyzmem antyniemieckim, skoro młyn był XIII wieczny?
3 - gdyby Polacy chcieli zachować wszystkie niemieckie zabytki, to byłaby to patologia. To dopiero byłby skandal. Nie uważasz? Z psychologicznego punktu widzenia byłoby to dość dziwne delikatnie mówiąc. Dlatego uważam za cos zupełnie normalnego, że niektóre perełki potrzebne nam (według własnego widzimisię) się zachowuje, a niektóre nie. Kompletnie nie przejmuję się dziesiątkami dworków czy pałacyków poniemieckich na DŚ, które niszczeją, bo wiem, że jest taki jeden czy drugi pałac, który ktoś odnowił i mu służy i tak ma być. Nie widzę nic nienormalnego w przejęciu spuścizny kulturalnej po Niemcach, po 1945. Uważam, że Polacy zachowali się wzorowo, tak jak trzeba, a wyjątki typu młyn, to wyjątki.
Co do Lwowa to ci nie odpowiem, bo uważam za ważniejsze to co mamy u siebie niż za granicą i zwyczajnie o tym nie myslę. Nie to, że lekceważę, ale wcale mnie to nie zajmuje.
 
User is offline  PMMini Profile Post #16

     
Rafadan
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 434
Nr użytkownika: 8.256

 
 
post 18/04/2020, 9:40 Quote Post

QUOTE(petroCPN SA)
Buonaparte jako rzecznik narodów dążących do samostanowienia? Chmmm? Których dokładnie narodów? I w czym niby ówczesny militaryzm francuski miał być mniej tępy od pruskiego.
Prawdziwa hekatomba (niektórzy Patryczkowie wolą wersję "hatakumba") też zapewne by przyszła już wtedy, gdyby tylko Napoleon dysponował technicznymi środkami zabijania takimi samymi jak III Rzesza.


Wszystkich tych żyjących pod reakcyjnymi, zmurszałymi strukturami ancien regime, wśród absolutyzmu, resztek feudalizmu i pańszczyzny. To forum historyczne, jestem więc nieco zaskoczony takim pytaniem. Francja napoleońska wprowadzała nowoczesne instytucje prawne i polityczne. Pruski militaryzm wprowadzał polityczne bandyctwo i dalsze trwanie ww. przestarzałych i ciemiężących ludy Europy struktur. Fetowanie starego porządku, ponowie wprowadzonego w Polsce m.in. pruską pałką w 1813 r. jest dla mnie rodzajem syndromu sztokholmskiego.

Porównania Napoleona z III Rzeszą, wybacz, nawet nie skomentuję. wink.gif


QUOTE(Piegziu @ 18/04/2020, 8:32)
QUOTE(Mścisław100 @ 17/04/2020, 19:54)
Wytłumacz to, że Wrocław przez kompleksy i brak dojrzałości ucierpiał tak samo za komuny jak podczas oblężenia, bo przyznam, że kompletnie nie wiem o co Ci chodziło w tej wypowiedzi.
*


W latach 1945-1989, a może i nawet nieco dłużej, bezmyślnie niszczono pamiątki przeszłości, które z wręcz ze zwierzęcą nienawiścią kojarzono z niemieckim Breslau. Po ucieczce większości Niemców w styczniu-lutym 1945 roku i wysiedleniu reszty breslauersów do końca 1947 roku, zrujnowane w 70% miasto, straciło definitywnie swój niemiecki charakter. Wystarczyło osiedlić Polaków, zmienić niemieckie nazwy ulic i odbudować miasto jako polski Wrocław.

Polskie komisje urbanistyczne miały jednak inną wizję. Wrocław musiał odzyskać tylko to, co uznano na warte rekonstrukcji z przesłanek politycznych i ideologicznych. Można godzinami wymieniać budynki, które ucierpiały wskutek działań wojennych, ale przetrwały jako architektoniczna bryła. Co z tego, skoro przez kolejne 30 lat skrupulatnie wdrażano plan usuwania śladów niemczyzny. Już w połowie lat siedemdziesiątych, przy okazji decyzji Pana prezydenta W. Czulińskiego o wysadzeniu Młynów Świętej Klary, wrocławianie buntowali się przed bezmyślnym usuwaniu zabytków, które z czasem można odbudować. Niestety zrządzenie wykonano z zimną krwią, wykorzystując do tego jeszcze nieświadomych chłopaków ze szkoły saperskiej w ramach "czynu społecznego". Młyny miały ponad 600 lat i dało się je odbudować, istniały już wtedy nawet projekty. Czy Pan Czuliński czuł potem jakieś wyrzuty? Oczywiście, że nie. Dla niego był to symbol niemieckiego mieszczaństwa, mówiąc wprost - nazistowskiej burżuazji, która wylansowała Adolfa Hitlera i szkodziła przez wielki Polakom.

To tylko jeden przykład, ale na serio wielu ludzi wierzyło wówczas, że stare budynki i historyczne nazwy są współodpowiedzialne za zbrodnie. Może dlatego obecnie zachód Wrocławia (od placu JP2) i większość Krzyków na odcinku od Placu Kościuszki aż do nasypu kolejowego to jedno wielkie paskudne blokowisko. W końcu kamienice to symbol niemieckości, więc trzeba się ich pozbyć. Nieliczne perełki zachowały się w tym oceanie betonu i o nie również musiała toczyć się walka, która na szczęście była zwycięska.

QUOTE
Coś jest lepsze tylko dlatego, bo jest niemieckie.

Naiwność i myślenie wąskotorowe.
Nazwa "Hala Stulecia" nie jest lepsza, bo jest niemiecka. Jest lepsza, bo jest historyczna i nie nosi ze sobą oczywistej nazistowskiej/pruskiej konotacji typu pomnik Fryderyka Wilhelma III na Rynku, czy też plac Bluchera (obecny Plac Solny). Nie ma potrzeby w tym przypadku zakrzywiać rzeczywistości, co tak bardzo usilnie robiono we Wrocławiu przez 50 lat po zakończeniu wojny.

Swoją drogą to jestem ciekaw ilu Polaków jest zwolennikami "odniemczania" Wrocławia, a jednocześnie płacze nad usuwaniem polskich akcentów we Lwowie. To były dobry materiał badawczy na tzw. "moralność Kalego". wink.gif
*



"Historyczność" jest nieostrym kryterium i nie powinno być ono przesądzające. Równie dobrze można argumentować, że to nazwa "Hala Ludowa" jest bardziej historyczna gdyż używano jej dłużej. Wprowadzenie nazwy "Hala Ludowa" również było historyczne i historycznie uzasadnione okropieństwami II w.ś. Nazwa "Hala Stulecia" nosi w sobie konotację z pruskim militaryzmem, jest to forum historyczne więc zapewne dobrze o tym wiesz.

Prosiłbym też o nietworzenie słomianych kukieł i niezarzucanie mi hipokryzji, gdy nigdzie nie odnoszę się do Lwowa.

Odnosząc się zaś do argumentu o zaślepionych nienawiścią do niemczyzny polskich komunistach (za co dziś musimy zadośćuczynić i podkreślać niemieckość gdzie tylko jest to możliwe) odpowiem, że w okresie po 1945 cierpiały nie tylko poniemieckie zabytki. Wprost przeciwnie, duża część warszawskiego śródmieścia w ogóle nie została odbudowana, łódzkie straty w zabudowie śródmiejskiej to właśnie okres po 1945 r., inne zabytki w całym kraju zostały doprowadzone do stanu bliskiego ruinie (chociażby w Krakowie) etc. Powodem tego wszystkiego nie była ślepa nienawiść narodowościowa, jak próbują argumentować zwolennicy obecnej regermanizacji, a przyjęte przez ówczesnych urbanistów modernistyczne założenia. Dawna urbanistyka i architektura (ciasne, ciemne, gruźlicze kamienice, zabudowa kwartałowa) miały iść do lamusa, a przyszłością miały być szerokie place, arterie samochodowe, czy funkcjonalne budynki bez zdobień (maszyny do mieszkania). Powojenni urbaniści zmasakrowali w tym duchu wiele miast, chociażby Glasgow czy Rotterdam. Polscy planiści po prostu wzorowali się na zagranicznych trendach. To też, w połączeniu z brakiem funduszy na drogie i czasochłonne odbudowy (wszak płacenie za to co się zburzyło, doprowadziło do zburzenia czy ukradło do dziś nie jest częścią niemieckiej praworządności), spowodowało wykwit modernistycznych klocków. Mają one swój urok, szczególnie gdy architekt był zdolny, ale rzeczywiście lepiej by było gdyby wrocławskie stare miasto (i wiele innych starych miast czy zespołów śródmiejskich w całej Polsce) po prostu odbudowano/zachowano. Niestety, funkcjonujące wtedy na świecie założenia (patrz: Karta Ateńska 1931 czy też Karta Wenecka 1964) a także braki finansowe (powojenna Polska była biednym krajem niedostatku) spowodowały to, co się działo. Trwający powojenny boom demograficzny sprawił, że konieczna była masowa budowa stosunkowo tanich domów ze sztancy. Odbudowa dawnej zabudowy byłaby po prostu zbyt droga i zbyt nieefektywna. Sięgnięto zatem po idee modernistyczne i zaczęto stawiać klocki. Niemieckość starych budynków była raczej propagandowym chwytem, by społecznie legitymizować działalność burzymurków. Wysuwanie więc tego argumentu na pierwszą linię jest moim zdaniem nietrafione.

Za działalność modernistów nie mam zamiaru się kajać, a powojenna bieda i rządy komunistów również nie były wyborem Polaków.

Ten post był edytowany przez Rafadan: 18/04/2020, 9:49
 
User is offline  PMMini Profile Post #17

     
feldwebel Krzysztof
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 656
Nr użytkownika: 56.377

Krzysztof Czarnecki
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 18/04/2020, 10:18 Quote Post

W sumie takie kolejne bicie piany o nic. Większości ludzi "stulecie" w nazwie hali z niczym się nie kojarzy, za to ładnie brzmi. Inni do końca życia będą ją nazywali Halą Ludową, bo tak się przyzwyczaili. Mozna wymyslać różne, bardzo zasłużone intencje, tylko po co? Żeby udowodnić, że 75 lat temu ktos za naszymi plecami poprzesuwał kreski na mapie? Jaka w tym nasza zasługa?

QUOTE(Rafadan @ 17/04/2020, 23:17)
Niemiecka nazwa, odwołująca się do klęski Napoleona w bitwie pod Lipskiem, była (jest?) symbolem zwycięstwa tępego militaryzmu pruskiego nad dążeniami narodów Europy do samostanowienia.

Jakby się tak dokładnie przyjrzeć tej bitwie, to pod Lipskiem zwyciężyła koalicja krajów, walczących z okupantem, a rola Prus w tej akurat bitwie nie była najważniejsza.

QUOTE(Rafadan @ 17/04/2020, 23:17)
Nazwa "Hala Ludowa" byłaby najbardziej neutralna ze wszystkich podanych, gdyż odwoływałaby się po prostu do "ludu" jako ogólnej klasy społecznej, upodmiotowionej dzięki wysiłkowi wielu ludzi najróżniejszych opcji politycznych i narodowości.

Akaurat dokładnie odwrotnie - nazwa ta została nadana na cześć ludu pracującego miast i wsi, w kontrze do zaplutych karłów reakcji, kułaków, polskich panów, bumelantów i wielu innych klas społecznych, które akurat nie pasowały władzy.

Tak w ogóle, to mam prośbę, abyś nie posługiwał się tutaj językiem propagandy z czasów Bieruta i Gomółki, bo raz, że to nie przystoi w normalnej dyskucji historycznej, a dwa - jest po prostu obrzydliwe.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #18

     
jmamjer
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 201
Nr użytkownika: 104.691

jamamjer
 
 
post 18/04/2020, 10:39 Quote Post

Nazwa Hala Śląska czy Hala Wrocławska - ewentualnie Hala Ludowa - byłaby najodpowiedniejsza. Zarówno kojarzyłaby się z Wrocławiem (lub regionem) jak i pozbawiona byłaby jakichkolwiek kontrowersyjnych akcentów - w ten sposób nie tylko miałaby szansę stać się łatwiej jedną z najbardziej rozpoznawanych nazw kojarzących się z Wrocławiem, ale także podkreślała jej lokalny charakter.

QUOTE
QUOTE(Rafadan @ 17/04/2020, 23:17)
Nazwa "Hala Ludowa" byłaby najbardziej neutralna ze wszystkich podanych, gdyż odwoływałaby się po prostu do "ludu" jako ogólnej klasy społecznej, upodmiotowionej dzięki wysiłkowi wielu ludzi najróżniejszych opcji politycznych i narodowości.

Akaurat dokładnie odwrotnie - nazwa ta została nadana na cześć ludu pracującego miast i wsi, w kontrze do zaplutych karłów reakcji, kułaków, polskich panów, bumelantów i wielu innych klas społecznych, które akurat nie pasowały władzy.

O tym też nikt nie musi pamiętać, a nazwa "ludowa", zanim została obrzydzona części Polaków przez rządy komunistyczne kojarzyła się jak najbardziej pozytywnie - choćby polski ruch ludowy reprezentujący interesy polskich chłopów i partia Polskie Stronnictwo Ludowe.

Nazwa "Hala Ludowa" brzmiałaby też bardziej swojsko dla ludności dolnośląskiej, która osiedliła się tam w okresie powojennym.

Ten post był edytowany przez jmamjer: 18/04/2020, 11:25
 
User is offline  PMMini Profile Post #19

     
feldwebel Krzysztof
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 656
Nr użytkownika: 56.377

Krzysztof Czarnecki
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 18/04/2020, 13:57 Quote Post

Ludność, która osiedliła się we Wrocławiu po wojnie, już wymarła, a wiekszości ludzi, urodzonych na Dolnym Śląsku jest dokłądnie obojętne, czy to bedzie Hala Stulecia, Hala Ludowa, Hala Wrocławska, czy Hala im. Wdowy Po Nieznanym Żołnierzu. Tak czy inaczej - projektantem na ZAWSZE zostanie Max Berg, a inwestorem - niemiecki Breslau.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #20

     
petroCPN SA
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 851
Nr użytkownika: 104.458

Stopień akademicki: doktor
Zawód: wyk³adowca
 
 
post 18/04/2020, 14:14 Quote Post

QUOTE(feldwebel Krzysztof @ 18/04/2020, 10:18)
QUOTE(Rafadan @ 17/04/2020, 23:17)
Nazwa "Hala Ludowa" [ . . . ]  odwoływałaby się po prostu do "ludu" jako ogólnej klasy społecznej,

dokładnie odwrotnie - nazwa ta została nadana na cześć ludu pracującego miast i wsi,
*


Akurat w języku niemieckim w okresie nazistowskim także nadużywano tego gadania o "Ludzie". Na przykład Trybunały Ludowe (Volksgerichtshof) - de facto narzędzie mordów sądowych. Zatem wiele reżimów tak lubi zasłaniać się wolą ludu i pracą dla ludu prostego.
Ale większość współczesnych Polaków nie musi już o tym pamiętać. Pierwszym - już nie tak nieprzyjemnym - skojarzeniem typowego Polaka ze słowem Volk jest Volkswagen. I nawet nie każdy pamięta, że oznacza to, iż "garbus" w propagandzie był samochodem dla ludu.


QUOTE(Rafadan @ 18/04/2020, 10:40)
Wszystkich tych żyjących pod reakcyjnymi, zmurszałymi strukturami ancien regime, wśród absolutyzmu, resztek feudalizmu i pańszczyzny. To forum historyczne, jestem więc nieco zaskoczony takim pytaniem. Francja napoleońska wprowadzała nowoczesne instytucje prawne i polityczne. Pruski militaryzm wprowadzał polityczne bandyctwo i dalsze trwanie ww. przestarzałych i ciemiężących ludy Europy struktur. Fetowanie starego porządku, ponowie wprowadzonego w Polsce m.in. pruską pałką w 1813 r. jest dla mnie rodzajem syndromu sztokholmskiego.

Porównania Napoleona z III Rzeszą, wybacz, nawet nie skomentuję.
*


Ja z kolei nie za bardzo mam ochotę komentować tę jakże postępową i jakże rewolucyjną frazeologię. Naturalnie dyktator Napoleon nie sprawował żadnej władzy absolutnej - każdy uwierzy. A wiele krajów okupował manu militari zaś na tronach osadzał członków swojej familii - jeno po to, by miejscowy lud wolność uzyskał. I powstanie ludu hiszpańskiego we krwi topił też jedynie dla tego ludu dobra. Napadał militarnie wszystkich sąsiadów Francji i wielu niesąsiadów. Przesuwał granice, likwidował państwa i ustanawiał nowe. Ale on nie żaden bandyta, no skąd! Jak daleko jest ten Lipsk/Leipzig od granic Francji? No to kto tam napadał a kto się bronił?
A co robili napoleońscy bojownicy wolności w dalekim Haiti? Czy przypadkiem nie mordowali murzynów i mulatów za to, iż ośmielili się zbuntować przeciw restytucji niewolnictwa przez Francuzów?
Łącznie przez 16 lat ten kurdupel nie pozwalał na zapanowanie pokoju w Europie. Orwell się kłania: "wojna to pokój".

While military deaths are invariably put at between 2.5 million and 3.5 million, civilian death tolls vary from 750,000 to 3 million. Thus estimates of total dead, both military and civilian, range from 3,250,000 to 6,500,000.
https://en.wikipedia.org/wiki/Napoleonic_Wars_casualties

Ten post był edytowany przez petroCPN SA: 19/04/2020, 7:08
 
User is online!  PMMini Profile Post #21

     
Pafnucy
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 110
Nr użytkownika: 81.742

Robert
Stopień akademicki: mgr
Zawód: inzynier
 
 
post 18/04/2020, 14:51 Quote Post

Głosuję na 5. Moja propozycja: Hala im. śp. prezydenta profesora Lecha Kaczyńskiego. Jak to nie przejdzie, to tradycyjnie im. św. Jana Pawła II.
 
User is offline  PMMini Profile Post #22

     
arturus.miłośnik historii
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.212
Nr użytkownika: 93.614

Artur G
Stopień akademicki: inzynier
Zawód: ostatni rzymianin
 
 
post 18/04/2020, 15:50 Quote Post

Ja tam zagłosowałem na Hale imienia księcia Józefa Poniatowskiego,choć ja tam bym nadał nazwę Hali św.p Breslau.
 
User is offline  PMMini Profile Post #23

     
Mścisław100
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 187
Nr użytkownika: 99.429

 
 
post 18/04/2020, 18:00 Quote Post

QUOTE(feldwebel Krzysztof @ 18/04/2020, 10:18)
W sumie takie kolejne bicie piany o nic. Większości ludzi "stulecie" w nazwie hali z niczym się nie kojarzy, za to ładnie brzmi. Inni do końca życia będą ją nazywali Halą Ludową, bo tak się przyzwyczaili. Mozna wymyslać różne, bardzo zasłużone intencje, tylko po co? Żeby udowodnić, że 75 lat temu ktos za naszymi plecami poprzesuwał kreski na mapie? Jaka w tym nasza zasługa?


Za 50 lat nie będzie już ludzi, którzy nazywali halę Halą Ludową. A ona prawdopodobnie będzie dalej stała. Jest to ważne, bo jest to symbol Wrocławia, a Wrocław jest jednym z najważniejszych miast polskich. Tak samo ważne jest istnienie PKiN w Warszawie. W sumie niby nic, bo to tylko tony żelbetu, ale jednak...To że dziś ta nazwa nic nie znaczy dla leminga nie znaczy, że nie będzie znaczyc za x lat, bo akurat w likwidację pronaukową lemingów nie wierzę.
Jeśli chodzi o kreski na mapie, to jakie to ma dziś znaczenie? Mamy Halę Stulecia i PKiN. I mają te budowle jakies tam konotacje, a tym samym wpływ na mentalność, a idąc dalej wpływ na życie zwykłe, choć nić, która to łączy jest kręta, ale jednak nieprzerwana. I co ma to do rzeczy czy to kwestia przegranej w boju czy przesunięciu kreski na mapie kiedy było się już przegranym? To nie ma dziś żadnego znaczenia. Liczy się tylko symbolika i przyszłość.

Ten post był edytowany przez Mścisław100: 18/04/2020, 18:02
 
User is offline  PMMini Profile Post #24

     
force
 

Preacher
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.412
Nr użytkownika: 99.758

Jacek Sebastian G
Stopień akademicki: Szkólka niedzielna
 
 
post 18/04/2020, 18:07 Quote Post

QUOTE
Akurat w języku niemieckim w okresie nazistowskim także nadużywano tego gadania o "Ludzie". Na przykład Trybunały Ludowe (Volksgerichtshof) - de facto narzędzie mordów sądowych. Zatem wiele reżimów tak lubi zasłaniać się wolą ludu i pracą dla ludu prostego.
Ale większość współczesnych Polaków nie musi już o tym pamiętać. Pierwszym - nie tak nieprzyjemnym - skojarzeniem typowego Polaka ze słowem Volk jest Volkswagen. I nawet nie każdy pamięta, że oznacza to, iż "garbus" w propagandzie był samochodem dla ludu.

Hmmmm....Język niemiecki ma sporo niuansów, dla nie-Niemca mało zrozumiałych, a słowo Volk w znaczeniu używanym, w czasach nazizmu miało nieco inne znaczenie, odnosił sie raczej do ideii völ­kisch.
Przyjmując proste polskie tłumaczenie to ruch ludowy, a to cosik zupełnie innego:

https://de.wikipedia.org/wiki/V%C3%B6lkische_Bewegung

Ten post był edytowany przez force: 18/04/2020, 18:08
 
User is offline  PMMini Profile Post #25

     
poldas372
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.538
Nr użytkownika: 19.336

 
 
post 18/04/2020, 19:00 Quote Post

Dwie strony tematu i problem nierozwiązany.
Dalej myślę i przychodzi mi na myśl Stefan Starzyński.
Domyślamy się iż on bohatersko bronił Warszawy.
Dlatego mam tu analogię do kolejnego obrońcy.
Dlaczego Wrocław ma o tym kimś zapomnieć?
Dużo lat minęło i "nazisyndrom" weg.
 
User is offline  PMMini Profile Post #26

     
jmamjer
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 201
Nr użytkownika: 104.691

jamamjer
 
 
post 19/04/2020, 1:39 Quote Post

QUOTE
Dlatego mam tu analogię do kolejnego obrońcy.
Dlaczego Wrocław ma o tym kimś zapomnieć?

Tym tokiem myślenia mógłby być Krzywousty. W końcu Wrocławia bronił i to zwycięsko (nawet jeśli nie było tak wielkiej bitwy).

Co do jednakże samej nazwy to jak wspomniano chodzi o to, by w przyszłości nie robić sobie problemów - myślenie przed szkodą jest mimo wszystko czymś rzadkim, co nie oznacza, że nie należy tego robić. Warto więc przyjąć nazwę, która za 20-30-50-100 lat nie będzie powodem sporów, ale też powodem kłopotów - stąd jeśli jakaś nazwa ma chociaż teoretycznie kontrowersyjne znaczenie, może warto znaleźć coś neutralnego? Dlatego, jak pisałem, Hala Wrocławska raczej nikogo nie będzie oburzać i powodować niepotrzebnych emocji, jak mogą to robić nazwy mające pewne określone znaczenie. Hala Śląska też raczej nie powinna nikomu przeszkadzać.
 
User is offline  PMMini Profile Post #27

     
Piegziu
 

Tajny Agent Piegziu
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 9.065
Nr użytkownika: 48.576

M.A.P.
Zawód: prawnik, japonista
 
 
post 19/04/2020, 2:39 Quote Post

QUOTE(Mścisław100 @ 18/04/2020, 8:31)
1 - Po tym co zrobili Niemcy Polakom podczas II wojny, to i tak stosunkowo dużo zachowano.
2 - Polacy wybierają sobie sami co zachować a co nie i nic nikomu do tego. Jest to normalne. Co do młyna to masz rację. To był fajny zabytek nad Odrą, która też jest sama w sobie atrakcją Wrocławia. Tępy komuch popełnił błąd, ale co to zmienia? Ten młyn był przedpruski i był rzeczywiście perełką. Ale czy to należy wiązać z rewanżyzmem antyniemieckim, skoro młyn był XIII wieczny?
3 - gdyby Polacy chcieli zachować wszystkie niemieckie zabytki, to byłaby to patologia. To dopiero byłby skandal. Nie uważasz? Z psychologicznego punktu widzenia byłoby to dość dziwne delikatnie mówiąc. Dlatego uważam za cos zupełnie normalnego, że niektóre perełki potrzebne nam (według własnego widzimisię) się zachowuje, a niektóre nie. Kompletnie nie przejmuję się dziesiątkami dworków czy pałacyków poniemieckich na DŚ, które niszczeją, bo wiem, że jest taki jeden czy drugi pałac, który ktoś odnowił i mu służy i tak ma być. Nie widzę nic nienormalnego w przejęciu spuścizny kulturalnej po Niemcach, po 1945. Uważam, że Polacy zachowali się wzorowo, tak jak trzeba, a wyjątki typu młyn, to wyjątki.
Co do Lwowa to ci nie odpowiem, bo uważam za ważniejsze to co mamy u siebie niż za granicą i zwyczajnie o tym nie myslę. Nie to, że lekceważę, ale wcale mnie to nie zajmuje.
*


1. A co Hala Stulecia ma z tym wspólnego?
2. Przecież Polacy sami decydują. Nazwa "Hala Stulecia" została przywrócona przez Radę Miejską, która została wybrana w demokratycznych wyborach. Jeżeli kolejne wybory samorządowe wygra ugrupowanie, które zechce przywrócić nazwę "Hala Ludowa" lub nadać inną, nie będę miał do nikogo pretensji. Co najwyżej może mi się to nie podobać.
3. Większość przedwojennych zabytków Wrocławia nie miała ścisłego związku z "niemczyzną". Paradoksalnie, ale zachowano właśnie te budynki, które były wizytówką niemieckiego, a wręcz nazistowskiego panowania vide: Hala Stulecia, Urząd Wojewódzki (kiedyś siedziba NSDAP), Stadion Olimpijski, C.H. Renoma, Dworzec Główny, D.H. Feniks i Kameleon. Nie odbudowano takich perełek jak Młyny Świętej Klary, Restauracja Haasa, Archiwum Państwowe, Nowy Targ z fontanną Neptuna, Hala Targowa przy Kolejowej, Bank Braci Alexander, Cyrk Buscha, tzw. Freiberger, uliczki Złote Koło (dzisiaj trasa W-Z). Nie wspominam już w tej wyliczance o przepięknych kościołach ewangelickich (Katedra Lutra, Kościół św. Pawła, Kościół św. Mikołaja), które były pierwsze w kolejce do wyburzenia, aczkolwiek przy innej ideologii dało się je przekształcić w świątynie katolickie. Zwykła zabudowa z kamienic to też inny temat...

QUOTE
Odnosząc się zaś do argumentu o zaślepionych nienawiścią do niemczyzny polskich komunistach (za co dziś musimy zadośćuczynić i podkreślać niemieckość gdzie tylko jest to możliwe) odpowiem, że w okresie po 1945 cierpiały nie tylko poniemieckie zabytki. Wprost przeciwnie, duża część warszawskiego śródmieścia w ogóle nie została odbudowana, łódzkie straty w zabudowie śródmiejskiej to właśnie okres po 1945 r., inne zabytki w całym kraju zostały doprowadzone do stanu bliskiego ruinie (chociażby w Krakowie) etc. Powodem tego wszystkiego nie była ślepa nienawiść narodowościowa, jak próbują argumentować zwolennicy obecnej regermanizacji, a przyjęte przez ówczesnych urbanistów modernistyczne założenia

Ależ to nieprawda. Wrocław to nie Warszawa, czy Kraków. Tu były inne realia. Jeszcze we wczesnych latach siedemdziesiątych w szkołach uczono, że należy niszczyć niemieckie pozostałości w mieście. Mój ojciec chodził z młotkiem na czyny społeczne żeby wykuwać posągi i freski na budynkach, bo przecież to na pewno były to sylwetki słynnych Niemców, którzy patrzą i śmieją się z Polaków. Prof. Głowiński w wykładzie online o Festung Breslau wspomina, że jego nauczycielka spaliła na lekcji piękny zestaw historycznych map, bo były niemieckie. W moim byłym gabinecie na uczelni cudem ukryto pruskie spisy zarządzeń z obszaru Śląska z wczesnych lat XIX wieku, bo przecież był pomysł żeby raz na zawsze zniszczyć dowody obecności Niemców na tych ziemiach.

Takie zachowania to tylko pojedyncze przykłady celowego i bezmyślnego niszczenia wartości kulturowo-historycznej z powodu kompleksu niższości. Nie jestem za germanizacją miasta, tylko przywróceniu mu walorów historycznych, które stracił przez ideologiczne zacietrzewienie. Jeżeli w pewnych sferach przywracanie historyczności będzie oznaczać powrót do niemieckich wzorców, czy nazewnictwa, jakoś to przeżyję. A tym, którzy dramatyzują to pragnę przypomnieć, że obecnie dzieje się również wiele dobrego w celu przywrócenia innych akcentów - habsburskich, czeskich i także polskich. Miasto zmienia się tak dynamicznie, że sporo podziwianych przez turystów budynków to nowe konstrukcje polskie...
 
User is offline  PMMini Profile Post #28

     
piotruś1974
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 233
Nr użytkownika: 98.055

 
 
post 19/04/2020, 6:27 Quote Post

Zagłosowałem za pozostawieniem obecnej nazwy, a jeśli niektórych tak bardzo mierzi niemiecko-pruska jej geneza, proponuję skonkretyzować tę nazwę jako "Hala Stulecia Niepodległości Polski". Oczywiście tylko w oficjalnych dokumentach, w potocznej mowie i tak funkcjonowałaby Hala Stulecia.
A jeśli już koniecznie zmieniać, to tylko na Halę Śląską, ewentualnie Wrocławską. Żadnych Poniatowskich ani innych konkretnych patronów

Ten post był edytowany przez piotruś1974: 19/04/2020, 6:28
 
User is offline  PMMini Profile Post #29

     
petroCPN SA
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 851
Nr użytkownika: 104.458

Stopień akademicki: doktor
Zawód: wyk³adowca
 
 
post 19/04/2020, 7:22 Quote Post

QUOTE(force @ 18/04/2020, 18:07)
Hmmmm....Język niemiecki ma sporo niuansów, dla nie-Niemca mało zrozumiałych, a słowo Volk w znaczeniu używanym, w czasach nazizmu miało nieco inne znaczenie, odnosił sie raczej do ideii völ­kisch.
Przyjmując proste polskie tłumaczenie to ruch ludowy, a to cosik zupełnie innego:

https://de.wikipedia.org/wiki/V%C3%B6lkische_Bewegung
*


Chyba podobnie jak w języku francuskim. Niby słownik podaje nam dwa słowa "(la) nation" ("naród") oraz "(le) peuple" ("lud"). Zatem kiedy my, Polacy chcemy powiedzieć "naród francuski" to korci nas by użyć frazy "la nation française". Tymczasem w większości kontekstów stosowniej będzie przetłumaczyć ten "naród" jako "le peuple de France" (lub "le people français").
 
User is online!  PMMini Profile Post #30

3 Strony < 1 2 3 > 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej