Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> David S. Landes "Bogactwo i nędza narodów", Wasze opinie
     
subcommendante
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 97
Nr użytkownika: 15.169

 
 
post 22/05/2006, 11:16 Quote Post

Zależy mi na Waszych opiniach o książce i jej autorze. Rzetelna? Ciekawa? Warta polecenia?
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
histbelfer
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 103
Nr użytkownika: 8.367

Janek Kloss
Stopień akademicki: mgr
Zawód: belfer
 
 
post 22/05/2006, 18:19 Quote Post

Witam
Warto, jeśli ktoś lubi "grube knigi" i ma dużo wolnego czasu. Kasiążka ciekawa, choć droga (z tego co pamiętam), nawiązuje troche do Adama Smitha, Bogactwo narodów-ale, podkreślam, rzecz godna polecenia. wink.gif
pozdrawiam
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
Travis
 

Pogromca rezunów
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.370
Nr użytkownika: 25.441

Stopień akademicki: magister
Zawód: Polski Patriota
 
 
post 2/04/2010, 22:16 Quote Post

Jedna z najbardziej interesujących pozycji zajmujących sie ekonomicznymi dziejami naszej planety. Oczywiście, dominuje w niej historia krajów anglosaskich i anglosaski punkt widzenia ale i inne części świata zostały w niej nienajgorzej scharakteryzowane (np. świetny rozdził o Japonii w XIX i XX wieku). Generalnie jak najbardziej warta polecenia.
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Arkan997
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 994
Nr użytkownika: 93.492

 
 
post 2/12/2019, 18:49 Quote Post

Ciekawa książka. Autor ewidentnie nie jest zwolennikiem wolnego handlu - chyba, że zostanie on wprowadzony dopiero po zdobyciu przewagi nad innymi państwami. W dość klarownych słowach wyjaśnił przyczynę utraty prymatu gospodarczego Hiszpanii:

Tymczasem bogactwa Indii Zachodnich w coraz mniejszym stopniu zasilały hiszpański przemysł, Hiszpanie nie musieli niczego wytwarzać - wszystko mogli kupić. W 1545 roku hiszpańskie manufaktury miały sześcioletnie zaległości w wykonaniu zamówień z Nowego Świata. Posiadłości zamorskie musiały się wówczas zaopatrywać wyłącznie u hiszpańskich producentów. Ale klienci czekali i zyski czekały, a hiszpańscy kupcy zwrócili się do zagranicznych dostawców firmując transakcje swoim nazwiskiem. Tyle byłoby o zasadach. Amerykańskie bogactwa nie zasiały też hiszpańskiego rolnictwa: Hiszpanię było stać na zakup żywności. Jak wyraził się w 1675 roku pewien szczęśliwy Hiszpan, "cały świat pracuje na nas":

- Niechaj Londyn, Holandia, Florencja znajdują ukontentowanie w wyrobie swoich tkanin, Indie [Zachodnie] - beaverów i wigonii. Mediolan - brokatów, a Włochy i Flandria - płócien, póki nasz kapitał może to wszystko zakupić. Dowodzi to wyłącznie tego, że wszystkie kraje przygotowują rzemieślników na potrzeby Madrytu, Madryt zaś jest królem parlamentów, bo wszyscy jemu służą, a on - nikomu.

Takie idiotyzmy można usłyszeć i dzisiaj, pod pretekstem obrony korzyści komparatywnej i neoklasycznej teorii handlu. Sam słyszałem, jak poważni naukowcy twierdzili, że Stany Zjednoczone nie powinny się przejmować ogromnym deficytem w handlu z Japonią. Japończycy dostarczają nam przecież użytecznych rzeczy w zamian za papierki z portretem George'a Washingtona. Brzmi to nieźle, ale tylko z pozoru. Bogactwo nie ma zalet pracy, a majątek zalet zarobku. Marokański ambasador w Madrycie w latach 1690-1691 wyraźnie dostrzegł na czym polega problem:

- Naród hiszpański posiada dziś największe bogactwo i dochód ze wszystkich narodów chrześcijańskich, ale umiłowanie luksusu i wygód cywilizacji tak Hiszpanami owładnęło, że mało kto zajmuje się rzemiosłem, albo podróżuje za granicę by handlować jak inne chrześcijańskie narody - Holendrzy, Anglicy, Francuzi, Genueńczycy i inni. Podobnie rzemiosła, którym i trudnią się klasy niższe i pospólstwo jest w pogardzie u tego narodu, uważającego się za lepszy od innych narodów chrześcijańskich. W większości zajmują się tym w Hiszpanii Francuzi, napływający tutaj tłumnie w poszukiwaniu pracy. W krótkim czasie dorabiają się fortun.

Gdy gospodarka opiera się na przybyszach z zewnątrz, świadczy to, że kraj nie jest w stanie zmobilizować wykwalifikowanej siły roboczej ani rozwinąć rodzimej przedsiębiorczości.

Innymi słowy Hiszpania stała się (lub pozostała) uboga, ponieważ miała za dużo pieniędzy. Narody pracujące przyswoiły sobie i utrzymały dobre nawyki, poszukując nowych sposobów na szybsze i lepsze wykonywanie pracy. Hiszpanie ulegli skłonności do podkreślania statusu wygodnego życia czerpania przyjemności - co Carlo Cipolla określa jako "dominująca mentalność hidalgów".
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
Prawy Książę Sarmacji
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.827
Nr użytkownika: 98.849

 
 
post 2/12/2019, 22:08 Quote Post

CODE
Autor ewidentnie nie jest zwolennikiem wolnego handlu - chyba, że zostanie on wprowadzony dopiero po zdobyciu przewagi nad innymi państwami.

Ja odniosłem raczej wrażenie, że jest sceptyczny względem tezy, że to sam wolny handel zapewniał historyczne bogactwo. Na przykładzie Wielkiej Brytanii pokazuje, że najpierw prowadziła politykę merkantylistyczną a gdy zdobyła wystarczająco silną pozycję dążyła do wprowadzenia wolnego handlu, bo jako najsilniejszy gospodarczo kraj, panujący dodatkowo nad morzami i oceanami miała z takiej wymiany największe zyski.
Tak przynajmniej kojarzę z tego co przeczytałem pare lat temu.

---

Na pewno wielką zaletą jest pokazanie wielkości średniowiecznej Europy. Uzasadnienie dlaczego Europejczycy a nie ktoś inny rozpoczął odkrywanie świata.
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
dammy
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 906
Nr użytkownika: 99.933

Adam Marks
Zawód: wiele zawodow
 
 
post 4/12/2019, 22:32 Quote Post

QUOTE(Arkan997 @ 2/12/2019, 19:49)
Innymi słowy Hiszpania stała się (lub pozostała) uboga, ponieważ miała za dużo pieniędzy. Narody pracujące przyswoiły sobie  i utrzymały dobre nawyki, poszukując nowych sposobów na szybsze i lepsze wykonywanie pracy. Hiszpanie ulegli skłonności do podkreślania statusu wygodnego życia czerpania przyjemności - co Carlo Cipolla określa jako "dominująca mentalność hidalgów".


To jedna strona medalu. Dać się zdominować gospodarczo przez Włochów Hiszpania mogła właśnie pewnie w jakimś stopniu przez "mentalność hidalgów". Niemniej to tylko fragment większego problemu. Co to znaczy "naród pracujący"? Czy mieszczanie czy chłopi hiszpańscy byli leniami z natury? A oni stanowili bezwzględną większość hiszpańskiego społeczeństwa. Tu przemawia jakieś echo Daenikena ekonomii społeczeństw rolniczych i rewolucji przemysłowej czyli Webera. Hiszpania nie stała się uboga z powodu nadmiaru pieniędzy gdyż nadmiar pieniędzy pojawia się tylko wtedy kiedy nie umie się ich mądrze wykorzystać. Gospodarkę społeczeństw argarnych trzeba śledzić od przemian zachodzących na wsi i ich wpływu na społeczność miejską. A potem oczywiście iść dalej. A one się kształtowały pod przemożnym wpływem polityki królów i dominacji interesów hiszpańskiej szlachty i kleru. Czyli ewidentnej mniejszości.

CODE
Hiszpanie ulegli skłonności do podkreślania statusu wygodnego życia czerpania przyjemności


Hiszpanie czy szlachta hiszpańska? O kim Cipolla napisał? W XVII wieku wieś hiszpańska raczej się z przepychem nie kojarzy.

Ten post był edytowany przez dammy: 4/12/2019, 22:46
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej