Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Lwów. Potret utraconego miasta, Lutz C. Kleveman
     
Alexander Malinowski 3
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.477
Nr użytkownika: 100.863

Alexander Malinowski
Zawód: Informatyk
 
 
post 28/06/2020, 13:15 Quote Post

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4878120/lwo...raconego-miasta

Literatura sentymentalna na temat polskiego Lwowa.

Przeczytałem i nie jestem zachwycony.

Po pierwsze błędy.

Rabacja galicyjska nie była dokonana przez Ukrainców.
Pogrom Lwowski był ukarany i był badany przez komisję Morgenthaua.
Antysemityzm 1938 roku nie był działaniem państwowym, ale społecznym. Przeciwstawianie Polaków, jako ofiar II WŚ, antysemityzmowi przedwojennemu to jest wykwit niemieckiej propagandy antyholokaustowej.

Po pierwsze: państwo polskie starało się temu antysemityzmowi przeciwdziałać. Po drugie wielu Polaków było przeciw. Po trzecie: te prądy płynęły z Niemiec i Austrii.

Jeśli Lwów był pod wpływem Austrii przez 150 lat i nagle Austriacy zaczęli prześladować Żydów, to jakim cudem Polacy mieli nie być pod wpływem?

Dalej facet pisze, że wszyscy fryzjerzy byli Żydami, ale widzi tylko problem, że zaczęli się ogłaszać pojedyńczy fryzjerzy chrześcijańscy. Brak symetrii w zajęciach Żydów, Polaków i Ukraińców musiał prowadzić do zatargów. Konflikt interesów istniał i nie był wyłącznie ideologicznie motywowanym antysemityzmem.

(Zresztą względny prosemityzm Habsburgów wynikał z ich interesów, posiadania niemieckojęzycznej mniejszości po swojej stronie. Jak Habsburgowie się skończyli, to prosemityzm w Austrii też się skończył. Piszę: względny, bo przecież nie chodziło wcale o żadną równość).

Strasznie czepia się Polaka, którego kolega Żyd w klasie się wywyższał, jako syn adwokata. Chyba to jest ludzkie?

Dalej pisze, że odsetek Żydów wśród wysokich oficerów NKVD spadł z 33% do 4% w 1939. Super. Czy mogło to nie dojść do świadomości ludzi, zwłaszcza, że byli prześladowani wcześniej, niż w 1939 roku?

Opis okupacji radzieckiej bardzo ciekawy, szczególnie z perspektywy, innej niż zwykła polska martyrologia. Zwraca uwagę na fakt, że ACz popełniała zbrodnie tylko na sygnał. Pomija katastrofę gospodarczą zwykłych ludzi. Bez tego obraz wydaje się prawie pozywtywny.
Ciekawe jest dokładny opis żydowskich prób wyjazdu do GG.

Autor wpada w pułapkę kolektywnej odpowiedzialności. Jakby nie rozumiał, jak działa totalitaryzm, łącznie z propagandą.

Na końcu pisze, że Holocaust był nie do przeprowadzenia bez współpracy lokalnych Polskich i Ukraińskich kolaborantów. Bzdura.

Po zero: czy to w ogóle prawda, że w Dystrykcie Galicji było mało Niemców, SS-manów i musieli tam masowo używać miejscowych?

Po pierwsze, w Galicji Wschodniej tych polskich kolaborantów było zdecydowanie mniej, niż ukraińskich.

Po drugie, ile tych Żydów by Polacy zabili, gdyby Niemcy nie wprowadzili Holocaustu? 100? 200?

Nawet Ukraińcy by nie zabili tylu Żydów i Polaków, gdyby im Niemcy nie pokazali jak.

Brakuje tu zupełnie stopniowania win, wg. poziomu odpowiedzialności i organizacji.

Z Niemcami w Holocauście współdziałały ukraińskie organizacje, a Polacy indywidualnie.

Autor też gołosłownie twierdzi, że polscy kolaboranci pomagali zabijać Żydów z powodu antysemityzmu polskiego rządu przed 1939, choć jako drugą przyczynę podaje radziecką okupację 1939-41. Pomija tu więc doświadczenia rewolucji październikowej oraz historię ZSRR, widzianą oczami Polaków zza granic tego państwa.

W ogóle książka urywa się nagle po likwidacji Getta.
Brakuje mi opisu 1944 i 1945 roku. Jest takie wrażenie, że autor już chciał skończyć, dlatego pisze takie grube, nie wyważone opinie.
W ostatnim paragrafie nawet próbuje dowodzić, że w zasadzie Polacy nie musieli wyjeżdżać.

Autor podchodzi zbyt emocjonalnie do tematu z punktu widzenia narracji Holocaustu, obowiązującej w Niemczech, rozszerzonej przez narrację obowiązującą w Izraelu.

Choć dostrzega, że każdy kraj ma własną narrację, ale zapomina na tej liście o Niemczech, Izraelu i wykorzystywaniu Żydów w interesie Sowieckiej propagandy. (Sam w nią wpada, bo uważa, że pogromy w czasie wojny domowej na Ukrainie... to dzieło Petlury).

Idzie na lep obecnej narracji izrealskiej, która usiłuje pokazywać zbiorową odpowiedzialność wszystkich stron, oprócz Żydów. Choć wpada to w sprzeczność z wywiadami, ze świadkami, które często pokazują bardziej ludzką stronę.

Ogólnie, ciekawa do przeczytania, jako inna perspektywa, ale trzeba podejść do książki bardzo krytycznie.

PS. Przykład, jak autor jest emocjonalno-sentymentalny:
Kobieta mieszkały na terenie getta, przeniosła się poza, a potem poprzez Syberię wróciła do własnego domku.
Facet ja pyta, czy nie czuje się nie swojo mieszkać na terenie getta? rolleyes.gif

A on nie czuje się nieswojo przechodząc obok mieszkań byłych SS-manów?

Ten post był edytowany przez Alexander Malinowski 3: 28/06/2020, 17:03
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
Drobnikow
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 199
Nr użytkownika: 105.189

Stopień akademicki: mgr
Zawód: doradca podatkowy
 
 
post 1/07/2020, 11:19 Quote Post

QUOTE(Alexander Malinowski 3 @ 28/06/2020, 14:15)
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4878120/lwo...raconego-miasta
Dalej pisze, że odsetek Żydów wśród wysokich oficerów NKVD spadł z 33% do 4% w 1939. Super. Czy mogło to nie dojść do świadomości ludzi, zwłaszcza, że byli prześladowani wcześniej, niż w 1939 roku?
*



QUOTE(Alexander Malinowski 3 @ 28/06/2020, 14:15)
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4878120/lwo...raconego-miasta
Autor podchodzi zbyt emocjonalnie do tematu z punktu widzenia narracji Holocaustu, obowiązującej w Niemczech, rozszerzonej przez narrację obowiązującą w Izraelu.

Choć dostrzega, że każdy kraj ma własną narrację, ale zapomina na tej liście o Niemczech, Izraelu i wykorzystywaniu Żydów w interesie Sowieckiej propagandy. (Sam w nią wpada, bo uważa, że pogromy w czasie wojny domowej na Ukrainie... to dzieło Petlury).

Idzie na lep obecnej narracji izrealskiej, która usiłuje pokazywać zbiorową odpowiedzialność wszystkich stron, oprócz Żydów. Choć wpada to w sprzeczność z wywiadami, ze świadkami, które często pokazują bardziej ludzką stronę.

Ogólnie, ciekawa do przeczytania, jako inna perspektywa, ale trzeba podejść do książki bardzo krytycznie.

PS. Przykład, jak autor jest emocjonalno-sentymentalny:
Kobieta mieszkały na terenie getta, przeniosła się poza, a potem poprzez Syberię wróciła do własnego domku.
Facet ja pyta, czy nie czuje się nie swojo mieszkać na terenie getta?  rolleyes.gif

A on nie czuje się nieswojo przechodząc obok mieszkań byłych SS-manów?
*



@ Andrzej Malinowski 3 widzę, że masz coś autentycznie do powiedzenia na temat tej książki. Jednak sposób, w jaki przedstawiasz swoje uwagi jest tak niezrozumiały, że nie wiadomo, o co Ci chodzi. Notorycznie posługujesz się Tobie tylko znanymi skrótami myślowymi, które nie wiadomo, do czego mają prowadzić. Wybacz ale nie siedzę Twojej głowie i nie potrafię nawiązać dyskusji.

Może to znak czasów. Następnym krokiem będzie dyskusja na Forum za pomocą dymków i toków.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej