Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
9 Strony « < 6 7 8 9 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Jak powstało życie na Ziemi ?, Teorie i dogmaty
     
Bayakus
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 3
Nr użytkownika: 58.848

Mateusz Ig³owski
Zawód: Uczeñ
 
 
post 14/10/2009, 19:48 Quote Post

Nauka na dzień dzisiejszy nie posiada wielu odpowiedzi to prawda, jednak jakim to nędznym jest wyjaśnianie bogiem czegokolwiek co przecież równa się pozostawieniem czystej tablicy dla człowieka, dopiero on musi uporać się z zagadką, a gdyby tak pozostać przy tej koncepcji, dlatego nie warto się poddawać i głosić, iż to jakiś niematerialny byt po prostu pstryknął palcem. Pamiętajmy jak ogromny postęp dokonał się od roku 1687.

W każdym razie jednego możemy być pewni, człowiek nie pochodzi od małpy.
 
User is offline  PMMini Profile Post #106

     
Fyszo
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 218
Nr użytkownika: 40.694

 
 
post 15/10/2009, 6:15 Quote Post

QUOTE(Bayakus @ 14/10/2009, 20:48)
W każdym razie jednego możemy być pewni, człowiek nie pochodzi od małpy.
*


Tak wiem - pochodzi od jakiś szczurów sprzed kikudziesięciu mln lat...
 
User is offline  PMMini Profile Post #107

     
byk2009
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.472
Nr użytkownika: 53.819

Krzysztof Romanowski
Stopień akademicki: supremus
Zawód: stary dochtor
 
 
post 15/10/2009, 9:01 Quote Post

QUOTE(Fyszo @ 15/10/2009, 6:15)
QUOTE(Bayakus @ 14/10/2009, 20:48)
W każdym razie jednego możemy być pewni, człowiek nie pochodzi od małpy.
*


Tak wiem - pochodzi od jakiś szczurów sprzed kikudziesięciu mln lat...
*

A ten szczur-praprzodek wyglądał mniejwięcej tak: [attachmentid=10925]lub tak:[attachmentid=10926]
"†Purgatorius - rodzaj kopalnych ssaków wielkości małego szczura, uważanych za pierwsze ssaki naczelne (lub naczelnopodobne). Skamieliny zębów i szczęk odkryto w Montanie w formacjach szacowanych na ok. 65 mln lat".
A gdyby ktoś chciał sobie poczytac więcej, to link: http://www.paleocene-mammals.de/primates.htm

Ten post był edytowany przez byk2009: 15/10/2009, 11:17
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #108

     
Coobeck
 

Moderator IV 2004 - IV 2014
*********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 6.350
Nr użytkownika: 696

 
 
post 15/10/2009, 10:08 Quote Post

Vitam

A ten szczur-praprzodek wyglądał mniejwięcej tak: lub tak: (Byk)

Ja pochodzę od tego po lewej. Jest przystojniejszy.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #109

     
Ramond
 

Úlvur av Føroyar
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 16.517
Nr użytkownika: 9.304

Stopień akademicki: dr inz.
Zawód: inzynier
 
 
post 15/10/2009, 18:42 Quote Post

QUOTE
W każdym razie jednego możemy być pewni, człowiek nie pochodzi od małpy.

Nie? A wspólny przodek człowieka i szympansa to czym niby był? A wspólny przodek jego i goryla?
 
User is offline  PMMini Profile Post #110

     
Bayakus
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 3
Nr użytkownika: 58.848

Mateusz Ig³owski
Zawód: Uczeñ
 
 
post 15/10/2009, 21:28 Quote Post

QUOTE
Nie? A wspólny przodek człowieka i szympansa to czym niby był? A wspólny przodek jego i goryla?


Tego akurat też nie wiem, jak i obecnie nikt.
 
User is offline  PMMini Profile Post #111

     
Fyszo
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 218
Nr użytkownika: 40.694

 
 
post 16/10/2009, 7:36 Quote Post

Ramond zapewne wie.
A Ty Bayakusie sądzisz, że skąd człowiek pochodzi? Negujesz jednocześnie boskie interwencje w powstanie życia - zatem zakładam że jesteś zwolennikiem jakiegoś kosmicznego pochodzenia życia lub ludzi. Jeśli to kosmici zasiali 'to ziarno' to zrobili to prawie jak Bóg - więc twoja wiara w kosmitów zbliża sie do wiary w Boga. Jeśli jednak tylko ludzi uważasz za godnych pochodzenia od kosmitów (bo gardzisz małpim i szczurzym pochodzeniem) to też ta wiara przypomina wiarę w 'boskość', jednocześnie wypowiadasz się się o 'pustej tablicy', o roku 1687 (to ma związek z Newtonem?) jakbyś wierzył w ludzką potęgę umysłu - w zrozumienie i rozwiązanie wszelkich zagadek przez ludzkie poznanie. Więc jasno wypowiedz się, czy ty w ludziach widzisz dzieło Boga, kosmitów, czy po prostu odrzucasz nasze zwierzęce pochodzenie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #112

     
byk2009
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.472
Nr użytkownika: 53.819

Krzysztof Romanowski
Stopień akademicki: supremus
Zawód: stary dochtor
 
 
post 16/10/2009, 17:13 Quote Post

QUOTE(Bayakus @ 14/10/2009, 19:48)
Nauka na dzień dzisiejszy nie posiada wielu odpowiedzi to prawda, jednak jakim to nędznym jest wyjaśnianie bogiem czegokolwiek co przecież równa się pozostawieniem czystej tablicy dla człowieka, dopiero on musi uporać się z zagadką, a gdyby tak pozostać przy tej koncepcji, dlatego nie warto się poddawać i głosić, iż to jakiś niematerialny byt po prostu pstryknął palcem.  Pamiętajmy jak ogromny postęp dokonał się od roku 1687.
*

QUOTE
@ Fyszo
jednocześnie wypowiadasz się się o 'pustej tablicy', o roku 1687 (to ma związek z Newtonem?) jakbyś wierzył w ludzką potęgę

Mnie też zastanowił ten rok 1687. Na wszelki wypadek, gdyby nie chodziło o Newtona, podaję wg. Wiki, co jeszcze zdarzyło się w tym roku. Ale może czegoś tu nie ma?

Wydarzenia w Polsce
* Powódź w Krakowie.

Wydarzenia na świecie
* 5 lipca – praca Isaaca Newtona - Philosophiae Naturalis Principia Mathematica (Matematyczne podstawy filozofii naturalnej, bardziej znane dzisiaj jako Principia), została opublikowana dzięki zachęcie i finansowemu wsparciu Edmunda Halleya.
* 12 sierpnia – V wojna austriacko-turecka: bitwa pod Nagyharsány.
* 26 września – flota wenecka podczas bitwy z Turkami ostrzelała Akropol Ateński, powodując eksplozję zgromadzonego tam prochu; eksplozja zniszczyła wiele budowli.
* Korona Węgier stała się dziedziczna w rodzie Habsburgów.
* Odkryto złoża złota w Brazylii.
* Sulejman II został sułtanem Imperium Osmańskiego.
* 26 grudnia – wybuch wulkanu Pico de Orizaba w Meksyku.

Urodzili się
* Balthasar Neumann, niemiecki architekt i inżynier wojskowy (ur. przed 30 stycznia) (zm. 1753)
* 5 grudnia - Francesco Geminiani, włoski barokowy kompozytor, skrzypek i teoretyk muzyki (zm. 1762)

Zmarli
* 28 stycznia - Jan Heweliusz, gdański astronom (ur. 1611)
* 19 marca - René-Robert Cavelier de La Salle, francuski odkrywca delty Missisipi i badacz Ameryki Północnej (ur. 1643)
* Stefan Wierzbowski, biskup poznański (ur. ?)
* Krzysztof Grzymułtowski, wojewoda poznański, dyplomata (ur. 1620)
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #113

     
Coobeck
 

Moderator IV 2004 - IV 2014
*********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 6.350
Nr użytkownika: 696

 
 
post 16/10/2009, 17:43 Quote Post

Vitam

zatem zakładam że jesteś zwolennikiem jakiegoś kosmicznego pochodzenia życia lub ludzi. (Fyszo)

Tylko że takie akurat wytłumaczenie jest chowaniem głowy w piasek - przecież tak naprawdę pytanie "skąd się wzięło życie na Ziemi" automatycznie zastąpione jest przez pytanie "skąd się wzięło życie u kosmitów" smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #114

     
Bayakus
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 3
Nr użytkownika: 58.848

Mateusz Ig³owski
Zawód: Uczeñ
 
 
post 16/10/2009, 19:48 Quote Post

Żadna klarowna odpowiedź na tę chwile nie istnieje. Skoro przez tak krótki okres czasu, dokonał się tak ogromy postęp, wnioskuje, iż nauka będzie wstanie wyjaśnić wszelkie kwestie dotyczące powstania człowieka i wszechświata.
Co do roku 1687, faktycznie miałem tutaj na myśli Newtona i przedstawione przez niego prawo powszechnego ciążenia.
Sokrates zawsze szydził z ludzi, którzy twierdzili, że znają wszystkie odpowiedzi, sam odpowiadał nie wiem.
 
User is offline  PMMini Profile Post #115

     
Ramond
 

Úlvur av Føroyar
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 16.517
Nr użytkownika: 9.304

Stopień akademicki: dr inz.
Zawód: inzynier
 
 
post 17/10/2009, 19:33 Quote Post

QUOTE
Sokrates zawsze szydził z ludzi, którzy twierdzili, że znają wszystkie odpowiedzi, sam odpowiadał nie wiem.

Wybacz, ale tu nie chodzi o znanie WSZYSTKICH odpowiedzi, tylko PEWNYCH odpowiedzi. Chyba zapytany o to, ile jest 2+2, nie odpowiesz "nie wiem"?
 
User is offline  PMMini Profile Post #116

     
Coobeck
 

Moderator IV 2004 - IV 2014
*********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 6.350
Nr użytkownika: 696

 
 
post 17/10/2009, 21:07 Quote Post

Vitam

Chyba zapytany o to, ile jest 2+2, nie odpowiesz "nie wiem"? (Ramond)

No właściwie to mógłby tak odpowiedzieć, bo w pytaniu nie zdefiniowałeś systemu liczbowego. W trójkowym wychodzi 11 a w czwórkowym 10 biggrin.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #117

     
byk2009
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.472
Nr użytkownika: 53.819

Krzysztof Romanowski
Stopień akademicki: supremus
Zawód: stary dochtor
 
 
post 17/10/2009, 22:25 Quote Post

Ponieważ, odeszliśmy dość daleko od tematu, pozwolę sobie przypomnieć dotychczasowe konkluzje, poprzez zacytowanie podsumowujących postów. Przepraszam, że nie cytuję wszystkich dyskutantów którzy naprowadzali dyskusje na właściwe tory, przepraszam równiez, że przypominam własne posty, ale od początku starałem sie podsumowywac i prowadzic do konkluzji.

Byk2009
Mniej więcej wiadomo jakie warunki były na Ziemi w okresie kiedy prawdopodobnie powstało życie (lub "spadło z Kosmosu" i rozprzestrzeniło się).
1. Atmosfera ze śladową ilością tlenu cząsteczkowego, dużą ilościa CO2 oraz dużą ilością tlenków azotu i tlenków siarki. Dużo pary wodnej (wilgotność 100% lub nawet para lekko przesycona).
2. Średnia temperatura co najmniej dwa razy wyższa niż obecnie.
3. Poziom oceanów niższy.
4. Częste wybuchy wulkanów (z tąd tlenki siarki i azotu w atmosferze).
5. Ciśnienie atmosferyczne wyższe niż obecne.

Byk2009
Prymitywne „błony komórkowe” tzw. mikrosfery, mogą powstawać spontanicznie wokół łańcuchów oligo/polipeptydów w wodzie. Takie twory to proteinoidy.
Oczywiście, że decydującą role w powstawaniu takiej błony odgrywa jej potencjał elektryczny w stosunku do otaczających cząsteczek rozpuszczalnika. Może mieć ona nawet własności osmotyczne.
Błony fosfolipidowe, mogły powstać na zasadzie amfifilowości, tzn. niepełnej rozpuszczalności fosfolipidu w dwóch rozpuszczalnikach – wodzie i jakimś rozpuszczalniku organicznym. Coś jak emulsja, tylko bardziej uporządkowana i bardziej stabilna dzięki polarności fosfolipidu. Tak też działają naturalne surfaktanty.
Na tym zjawisku opiera sie teoria koacerwatów Oparina.
Co do "organelli", to dość rozpowszechniona jest teoria o zewnętrznym ich pochodzeniu. Wg tej teorii mitochondria i niektóre inne organelle pochodzą od uwstecznionych bakteri, które po wniknięciu do komórki uwsteczniły się, "utraciły samodzielność życiową". Przemawia za ta teoria fakt występowania w komórce róznych rodzajów RNA i DNA (np. DNA mitochondrialne). Także w: http://www.historycy.org/index.php?showtop...ndpost&p=552678 Już w roku 1883 Andreas Schimper zauważył podobieństwo budowy chloroplastów i cjanobakterii. Zwrócił on uwagę na możliwość, że chloroplasty są wewnątrzkomórkowymi symbiontami roślin zielonych. Ale jako pierwszy „teorię endosymbiotyczną” opublikował rosyjski botanik Konstantin Mereszkowski w roku 1905. Ponieważ jednak do połowy lat 50-tych w ogóle nie znano roli DNA, a DNA mitochondrialne wykryto dopiero w 1960 roku teoria ta nie była rozwijana.
W roku 1967 de Duve opisał w komórkach eukariontów peroksysomy, organelle o bardzo prostej budowie, pełniące rolę enzymatycznych oksydantów w metabolizmie komórkowym (cząsteczka enzymu – peroksydazy, otoczona błoną, bez własnego DNA czy RNA) i sformuował hipotezę, że peroksysomy były pierwszymi endosymbiontami komórkowymi.
Dopiero praca Lynn Margulis z 1981 roku „Symbiosis in Cell Evolution” dotycząca witek i rzęsek komórkowych i ich związków z bakteriami-krętkami, spopularyzowała teorię Mereszkowskiego, choć nie uzyskała ona jeszcze wtedy powszechnej akceptacji

Byk2009
Bez osłony ozonowej, promieniowanie UV na lądach było zapewne wielokrotnie większe, wręcz zabójcze. Tylko woda i to na większej głebokości dawała jaką taką osłonę.
W tak gęstej atmosferze, z taka ilością grubych chmur, wyładowanie atmosferyczne musiały być ciągłe. Jak dzisiaj największa burza z piorunami i błyskawicami x 10.
Byk2009
Poza tym, prawdopodobnie było dość ciemno z czerwonawym odcieniem szarości. Jak w bardzo pochmurny dzień tuż po zachodzie słońca. Tylko błyskawice rozświetlające tą ciemność.
Fyszo
To bardzo prawdopodobne, również to że te stawiki/kałuże były bardziej roztworami koloidalnymi (zole) niż czystą wodą źródlaną.
Ważne jest to, że dowolny składnik organiczny/nieorganiczny (np. R-NH2, R-OH, SO2, NO2 itd.) który dostanie się do tej kałuży ma utrudnione wydostanie się z niej - reakcje z wodą, rozpuszczanie, solwatacja itp. - więc stężenie ogólne związków organicznych/nieorganicznych w tej kałuży rośnie.
Małe zbiorniki wody mają tą właściwość że podłoże jest płytko, a tam piasek lub skała (krzemiany) może oddziaływać katalizująco - w wyniku adsorpcji większości związków organicznych (taka cecha krzemianów) - możliwa jest ich stabilizacja stężenia - nadmiary ulegają adsorbcji na powierzchni- w przypadku rozcieńczania kałuży deszczem - następuje desorpcja.
W morzach liczyć należałoby na statystykę spotykania się kolejnych składników tworzących prakomórkę, a kolejne prawdopodobieństwa takich spotkań po wymnożeniu (aby wyliczyć całkowite) wychodzą za blisko zera. W mniejszych zbiornikach okresowo zagęszczanych i rozcieńczanych (może w cyklu dziennym) takie prawdopodobieństwa mocno wzrastają.

Fyszo
Za bardzo wybiegacie w przyszłość od tej prakomórki - ona była na tyle prymitywna że energi dostarczało jej otoczenie - termodynamika cząstek wokół, dodawała jej bodźców (energii) jak równiez mogła ją zabić, zależało od chwilowego układu warunków - czy ciśnienie i temperatura (także rozkład pól elektrostatycznych wokół) zgrały się tak, że mozliwa była rozbudowa, czy w ten sposób, aby zniszczyć komórko-cząsteczkę. Absolutnie nie posiadała mechanizmów pobierania ani przechowywania jakiejkolwiek energii.
Zastanawiający może być zatem fakt - jakie warunki sprawiły że ta komórka zaczęła uczestniczyć w procesach redox przebiegających początkowo w jej otoczeniu. Sądzę że musiało być coś takiego stałego (wiecznego przez miliony lat) w sąsiedztwie tych pierwszych komórek, co ulegało jakimś naturalnym procesom redukcji/utleniania. Wiem że takie procesy nigdy nie trwają wiecznie, a raczej w roztworach wodnych to jest ułamek chwili, więc podejrzewam że mogło mieć to związek z cyklem dziennym słońca - które utleniało jakieś związki nieorganiczne. W ten sposób cyklicznie co parę godzin następował dostep pra-komórki do związków posiadających energię. Początkowo komórka przypadkiem korzystała z tego 'bonusu' po zetknięciu się z cząsteczką posiadającą energię. Po jakimś czasie w wyniku selekcji pojawiać powinny się komórki bardziej predysponowane do pobierania tej energii (np. posiadanie końcówek związków chelatowych), a reszta nadal nastawiona była na zawirowania termodynamiki. Jeszcze później powinna pojawić się specjalizacja w pobieraniu tego typu energii - jeśli jakaś cząstka chaotycznie nabyła jakiś skielet cząsteczkowy korzystny w takich procesach redoks (np. szkietel porfiryny zkoordynowany z jonem metalu - tak jak obecnie w hemoglobinie i chlorofilu). Ostatecznie mechanizm zostawał na trwałe wbudowany w organizm komórki.

Byk2009
Moim zdaniem (jeśli) życie powstało na Ziemi, to nie w nieruchomych, zbyt gorących kałużach, lecz w pływowej części litoralu, czyli po prostu na plażach.
Na początku dyskusji w tym temacie, opisałem pewne doświadczenie http://www.historycy.org/index.php?showtop...ndpost&p=556775 (opracowane przeze mnie dawno, dawno temu, na Olimpiade Biologiczną). W doświadczeniu tym zasadnicza rolę odgrywa mieszanie, zapewniające powstawanie kuleczek zawiesiny. Myślę, że takie mieszanie było niezbędne do powstania życia. W nieruchomej kałuży wszystkie substancje mineralne i organiczne (a przynajmniej te które sie nie rozpuszczą) opadają na dno w postaci zbrylonego osadu. Myślę, że w takim osadzie życie nie mogło by sie rozwinąć. Bez mieszania nie powstaje "zupa".
Wróćmy jeszcze raz, do warunków panujących na "młodej Ziemi". Poza wymienionymi wcześniej (gorąco, parno, ciemno, pioruny, brak tlenu w atmosferze, dużo żwiązków siarki i azotu i dutlenku węgla) należy jeszcze dodać (to nadal nie będzie wszystko):
x Bardzo silne wiatry i związane z tym silne falowanie praoceanów.
xx Wysokie pływy oceaniczne.
ad.x Dzisiejsze najsilniejsze wiatry, huragany i tajfuny, rodzą się w strefach tropikalnych i subtropikalnych. "Motorem" ich powstawania jest olbrzymia energia cieplna nagromadzona w powierzchniowej warstwie wód oceanicznych. Ruch wirowy Ziemi powoduje zakręcenie tych wiatrów w spiralę, z "okiem" pośrodku. Zakładając, że praoceany były znacznie cieplejsze, huragany i tajfuny, które wtedy powstawały musiały być o wiele silniejsze, bo miały więcej energii. Taka "Cathrina" x 3-4. Związane z tymi wiatrami fale oceaniczne, musiały być wielkie jak wielopiętrowe domy.
Przy brzegach takie wielkie fale pewnie wdzierały sie daleko wgłąb lądu.
ad. xx Wszyscy wiedzą, że przypływy i odpływy oceaniczne związane sa z ruchem Księżyca wokół Ziemi. Siła grawitacyjna Księżyca przyciąga ocean w jednym miejscu, co w innym powoduje obniżenie się jego poziomu. Obecnie, największe amplitudy pływów oceanicznych notowane o ile pamiętam na wschodnim wybrzeżu Kanady, sięgają prawie 20 metrów. Na "młodej Ziemi" musiały być znacznie wyższe, bo o czym nie wszyscy wiedzą Księżyc był znacznie bliżej Ziemi (i nadal się oddala), a zatem siła jego grawitacji dzałającej na praoceany była wielokrotnie większa (odległość do 2). Nie ma pewności jak wysokie były pływy, bo trudno jest okraślić ówczesny poziom praoceanów. Z jednej strony duża część wody była "uwięziona" w parze wodnej, z drugiej jednak strony nie było biegunowych czap lodowych. Myślę jednak, że pływy mogły mieć amplitudę nawet 100 metrów.
Złóżmy to razem, na plaży 100 przypływy/odpływy + 40-50 metrowe fale. Taka "plaża" mogła mieć przy płaskim brzegu nawet wiele kilometrów szerokości.
Moim zdaniem, to w takim miejscu, w strefie przyboju zapewniającego mieszania, na okresowo zalewanej gigantycznej "plaży" (z okresowo zalewanymi kałużami

Fyszo
Nie byłbym przekonany co do plaż i bezpośredniego dostępu morza. Woda oceaniczna musiałaby mieć niesamowite stężenie związków organicznych aby zwiększyć możliwości powstawania życia, do tego stężenie soli - nie ma informacji jakie było wtedy zasolenie - ale jesli było spore, to znacznie utrudniało jakiekolwiek reakcje oparte na wiązaniach wodorowych (kluczowe dla życia). Jeszcze jedna sprawa - jeśli zgadzamy się, że życie powstało w małych zbiornikach - to w przypadku ich okresowego dostępu do morza - może nastąpować jego zasalanie. Mamy takie sytuacje w czasach współczesnych - ocean zalewa przybrzeżny zbiornik - potem się wycofuje, a woda zaczyna parować - jeśli ilość deszczów nie bilansuje parowania to stawik zaczyna powoli zamieniać się w wyrobisko soli.

Po przemyśleniu tych aspektów, skłonny jestem założyć że życie powstało raczej w słodkowodnych zbiornikach, lub takich które mają tylko chwilowy dostęp do morza. Oczywiście wnioskowanie oparte jest na założeniu, że stężenie soli w oceanach było zbliżone do obecnego.

Zgadzam się natomiast do kluczowej roli zawiesiny w 'zupie'. Zawiesina ta składałaby się głównie ze składników podłoża - a więc również sporej ilości krzemionki, krzemianów, które posiadają mocno porowatą (rozwiniętą) powierzchnię. Atomy tlenu (te skrajne z powierzchni krzemionki) oddziałują elektrostatycznie na otoczenie co w połączeniu z dużą powierzchnią powoduje zwiększoną adsorpcję różnych związków na powierzchni drobinek zawiesiny. Powstawałyby konglomeraty - 'obrośnięte' związkami organicznymi drobinki piasku.

Ponieważ każda drobinka krzemionki jest inna, oraz inne jest jej otoczenie więc każdy z tworzących się konglomeratów byłby inny - niektóre byłyby łańcuchowe. Na pewno, jeśli proto komórka - a właściwie jej łańcuch - byłaby tworzona na powierzchni krzemionki - byłaby to dużo stabilniejsza wersja niz taka powstająca samoistnie w roztworze. Struktura powierzchni krzemionki działa selektywnie na składniki otoczenia, pewne związki mogą do niej przywrzeć tylko w jednym określonym położeniu, może się trafić konfiguracja przypominająca proto-łańcuch - a więc 'dodawanie' kolejnych ogniw nie odbywałoby się chaotycznie a miałoby większą selektywność w doborze składników.
Trudno szacować statystykę tych zjawisk - ale podejrzewam że pojedyńcza drobinka krzemionki może mieć tysięce takich centrów reakcyjnych gdzie może następować 'budowanie' szkieletu makrocząsteczki. Oczywiście takie makrocząsteczki to tylko zlepek luźnych pojedyńczych cząsteczek - ale dzięki przyciąganiu elektrostatycznemu atomów powierzchni krzemionki oraz sąsiednich atomów tych cząstek, uzyskują one wystaczającą stabilność aby nie ginąć przy 'byle okazji'. Przy silnych bodźcach (temperatura itp.) te cząsteczki się rozpadają, jednak jeśli powstanie jakikolwiek stabilniejszy zlepek (np. proto-łańcuch) to nie musi się rozpać a tylko się oderwie od powierzchni - potem nastepuje budowanie 'komplementarnego' łańcucha z jeszcze większą selektywnością (bo do łańcucha pasuje niewiele cząstek).
Dlatego skłaniam się do poglądu że reakcje na powierzchni ciał stałych (tu krzemionka) odgrywały ogromną rolę w powstawaniu pierwszej komórki - taki scenariusz ma większe prawdopodobieństwo niż luźne rekombinacje składników roztworu prowadzące do tego samego celu - do uzyskania pierwszej makrocząstki potrafiącej się powielać.

Tyle mniej więcej omówiliśmy. rolleyes.gif

.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #118

     
sargon
 

IX ranga
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 5.804
Nr użytkownika: 4.555

Stopień akademicki: mgr inz
 
 
post 18/10/2009, 10:35 Quote Post

Część postów poleciała. Co za dużo to niezdrowo.

W tym temacie dyskutujemy o tym jak POWSTAŁO życie na Ziemi.
W sytuacji gdy samo istnienie Stwórcy nie jest udowodnione, nie widzę najmniejszego powodu dla którego mielibyśmy w racjonalnym temacie rozpatrywać czy łyżka istnieje czy nie.
Tematy o Wielkim Planie czy rzekomych dowodach na istnienie Boga już istnieją

Moderator


Ten post był edytowany przez sargon: 18/10/2009, 10:43
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #119

     
Fyszo
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 218
Nr użytkownika: 40.694

 
 
post 19/10/2009, 7:33 Quote Post

Chciałbym jeszcze podyskutować nad kosmicznym pochodzeniem życia. Jest to również bardzo prawdopodobne wyjaśnienie, pomińmy na razie skąd wzięło się to życie w kosmosie - i załóżmy że tam już jest.

Troche wyjaśnić powinny badania Marsa - bo przypuszcza się że były tam warunki bliskie ziemskim - więc jeśli życie w kosmosie byłoby powszechne, to powinno dostać się na wszystkie planety i rozwinąć na tych na których jest to możliwe. Na Marsie zatem powinny pozostać ślady życia.
Są również aspekty życia w trudniejszych warunkach ciśnieniowych i temperaturowych np. na dalszych planetach układu słonecznego - nie wykluczałbym życia przy ciśnieniach setek atmosfer i temperaturach -100*C. Oczywiście nasze mechanizmy biologiczne nie mają tam szans przeżycia. Ale może w kosmosie przebywają inne typy chemiczne 'życia' i chaotycznie zasiewają światy które są ich 'niszą ekologiczną'.
 
User is offline  PMMini Profile Post #120

9 Strony « < 6 7 8 9 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej