Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
2 Strony  1 2 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Pablo Neruda, naprawdę wybitny poeta-komunista
     
Eumenes
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 400
Nr użytkownika: 4.431

Zawód: student
 
 
post 10/10/2005, 10:02 Quote Post

Był już na tym forum temat o wierszach socrealistycznych, przy czym ogólnym tonem była pogarda, ewentualnie politowanie. Oczywiście wszyscy wiemy, że to było tylko jedno oblicze sztuki komunistycznej, a na Zachodzie niejednokrotnie prawdziwi geniusze mieli serce trochę za bardzo na lewo. Wśród najwybitniejszych poetów XX wiekumiejsce zajmuje choćby wielki chilijski poeta, laureat nagrody Nobla, Pablo Neruda. Jest to moja osobista fascynacja literacka, niestety w Polsce obecnie mało znana, a szkoda, bo jego "Pieśń Powszechna" to po prostu arcydzieło. Neruda był mistrzem zarówno poezji politycznej, jak i miłosnej ("Dwadzieścia wierszy o miłości i jedna pieśń rozpaczy", "Sto sonetów o miłości"). Na początek przedstawię tematykę społeczną:

Niesprawiedliwość

Kto odkrywa, kim jestem, odkryje także, kim jesteś.
I jak, i gdzie.
Dotknąłem nagle całej niesprawiedliwości.
Głód był nie tylko głodem,
lecz i miarą człowieka.
Przemierzył sto głodów i upadł, jak stał.
Przy stu zimnach został pogrzebany Pedro.
Jeden wiatr tylko przetrwał biedny dom.
I dowiedziałem się, że centymetr i gram,
łyżka i mila mierzyły chciwość
i że człowiek osaczony upadał nagle
w dół, i tylko tyle wiedział.
Tyle tylko, i to było miejsce,
prawdziwy upominek, dar, światło, życie,
to znaczyło cierpieć zimno i głód
i nie mieć butów, i drżeć
przed sędzią, przed drugim,
przed drugim człowiekiem z mieczem lub kałamarzem,
i tak popychany, z łopatą czy siekierą,
szyjąc, piekąc chleb, siejąc zboże,
wbijając w drewno każdy gwóźdź gdzie należy,
wdzierając się w ziemię jak we wnętrzności,
aby wydrzeć, po omacku, trzeszczący węgiel,
i więcej jeszcze, przekraczając rzeki i góry,
jeżdżąc na koniach, prowadząc okręty,
wypalając dachówkę, dmuchając szkło, piorąc bieliznę,
a w taki sposób, że wszystko wyglądało,
jak królestwo dopiero co ustanowione,
jagody połyskujące w winnym gronie,
kiedy człowiek postanowił być szczęśliwy,
a nie był, nie był taki. Zacząłem odkrywać
prawo nieszczęścia,
tron z krwawego złota,
wolność nierządną,
ojczyznę nagą,
serce poranione i zmęczone
i zgiełk umarłych bez łez,
suchych jak spadające kamienie.
I wtedy przestałem być dzieckiem,
bo zrozumiałem, że mojemu narodowi
nie pozwolono na życie
i odmówiono pogrzebu.

i jeden wiersz miłosny:

Dwadzieścia poematów o miłości i jedna pieśń rozpaczy - 18


Tu cię kocham.
Z ciemnych sosen wyplątuje się wiatr.
Fosforyzuje księżyc na błędnych wodach.
Dni jednakowe idą prześcigając się.
Mgła się rozwija w tańczące figury.
Srebrna mewa opada o zmierzchu.
Czasami jakiś żagiel. Wysokie, wysokie gwiazdy.
Lub czarne światło łodzi.
Samotne.
Czasami wstaję o świcie i nawet moja dusza jest wilgotna.
Szumi, ciągle szumi morze dalekie.
To jest właśnie port.
Tu cię kocham.
Tu cię kocham i nadaremnie zasłania cię horyzont.
Kocham cię nawet między tymi oziębłymi rzeczami.
Czasami wymykają się moje pocałunki na tych ciężkich łodziach,
które płyną po morzu, tam, dokąd nie przybywają.
Już widzę, że jestem zapomniany jak te stare kotwice.
Smutniejsze są mola, kiedy wieczór przybija.
Męczy się moje życie spragnione daremnie.
Kocham to, czego nie mam. Ty jesteś taka odległa.
Moja niechęć wzmaga się z ospałymi zmierzchami.
Ale noc przychodzi i zaczyna śpiewać mi.
Księżyc nakręca swoją maszynę snów.
Patrzą na mnie twoimi oczyma największe gwiazdy.
I tak jak cię kocham, sosny na wietrze
chcą wyśpiewać twoje imię swoimi drucianymi liśćmi.

Czekam na komentarze, może są na forum jacyś miłośnicy tego poety?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
źrenica.
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 11
Nr użytkownika: 16.818

 
 
post 7/06/2006, 19:19 Quote Post

"Księżyc nakręca swoją maszynę snów.
Patrzą na mnie twoimi oczyma największe gwiazdy"

szczerze mówiąc nigdy wcześniej o pablu nie słyszałam. nie czytałam. ale teraz nadrabiam. wydaje mi sie, że warto. zachwycił mnie poemat 18, którego fragmant zamiesciłam wyżej. jak troche poczytam, to napiszę coś ciekawszego. polecasz coś konkretnego?
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
Belfer historyk
 

VIII ranga
********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 3.525
Nr użytkownika: 8.375

Pawel
Stopień akademicki: posiadam
Zawód: patrz nick
 
 
post 7/06/2006, 19:37 Quote Post

W 1994 r. powstał film pt. The Postman (Il Postino) opowiadający o Nerudzie. Gra go francuski aktor Philip Noiret. Jest to bardzo piękna i wzruszająca opowieść o miłości tytułowego listonosza, który zakochał się w jakiejś miejscowej piękności (akcja filmu dzieje się na jakiejś chyba włoskiej wyspie z tego co pamiętam, gdzie Neruda zamieszkał u schyłku zycia, aby uciec od zgiełku świata) i właśnie wielki pisarz pokazując mu czym jest poezja pomaga temu prostemu listonoszowi zdobyć serce dziewczyny. Polecam ten film.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
Eumenes
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 400
Nr użytkownika: 4.431

Zawód: student
 
 
post 7/06/2006, 19:51 Quote Post

W Nerudzie zachwyca mnie jego różnorodność... Warto wypowyżyczyć jeden z dostępnych wyborów. Z poezji miłosnej wyżej cenię "Dwadzieścia poematów o miłości i jedna pieśń rozpaczy", choć "Sto sonetów o miłości" też miejscami zachwyca. Szczególnie lubię 12, 13, 14 ale nie mam obecnie wydania w domu, więc nie zacytuję. Nie przepadam natomiast za licznymi pod koniec twórczości odami.

"Dwadzieścia poematów o miłości i jedna pieśń rozpaczy - 20"
Neruda Pablo

Mogę pisać wiersze najsmutniejsze tej nocy.

Pisać na przykład: "Ta noc rozgwieżdżona,
i drgają błękitne gwiazdy w oddali".

Nocny wiatr krąży po niebie i śpiewa.

Mogę pisać wiersze najsmutniejsze tej nocy.
Kochałem ją i czasami ona też mnie kochała.

W takie noce jak ta miałem ją w ramionach.
Całowałem ją tyle razy pod niebem bezkresnym.

Ona mnie kochała, czasami ja ją też kochałem.
Jakże nie było kochać jej wielkich zapatrzonych oczu .

Mogę pisać wiersze najsmutniejsze tej nocy.
Myśleć, że jej nie mam. Żałować, że ją straciłem.

Słuchać nocy ogromnej, jeszcze ogromniejszej bez niej.
A wiersz spada na duszę jak na łąkę rosa.

Cóż, moja miłość nie mogła zatrzymać jej.
Noc jest rozgwieżdżona, a ona nie jest ze mną.

To wszystko. Daleko ktoś śpiewa. Gdzieś daleko.
Moja dusza nie może się pogodzić z tym, że ją straciłem.

Jakby dla przybliżenia jej, mój wzrok jej szuka.
Moje serce jej szuka, a ona nie jest ze mną.

Ta sama noc jak przedtem bieli te same drzewa.
My, ci jak wtedy, już nie jesteśmy ci sami.

Już jej nie kocham, to pewne, ale jakże ją kochałem.
Mój głos szukał wiatru, aby dotknąć jej słuchu.

Z innym. Będzie z innym. Jak przed moimi pocałunkami.
Jej głos, jej jasne ciało. Ich oczy bezkresne.

Już jej nie kocham, to pewne, ale być może ją kocham.
Tak krótka jest miłość, a tak długie jest zapominanie.

Że w takie noce jak ta miałem ją w swoich ramionach,
moja dusza nie może się pogodzić z tym, że ją straciłem.

Chociaż to byłby ostatni ból, jaki mi sprawia,
i to są ostatnie wiersze, jakie z nim piszę.



Wdowie tango

O, Niedobra, już na pewno znalazłaś list, już płakałaś ze złości,
już naubliżałaś pamięci mojej matki,
nazywając ją podłą suką i matką psich synów,
już na pewno piłaś sama, w samotności, wieczorną herbatę
patrząc na moje stare buty, opustoszałe na zawsze,
i już nie będziesz mogła wspominać moich chorób, moich nocnych snów, moich obiadów
bez przeklinania mnie na głos, jak gdybym był
tam jeszcze
i narzekał na klimat zwrotnika, na leniwych kulisów
na zakaźne gorączki, które mi tak zaszkodziły
i na tych okropnych Anglików, których dotąd
nienawidzę.

Naprawdę, o Niedobra, jaka noc długa, jaka ziemia samotna!
Znów znalazłem się w hotelu o jednoosobowych
pokojach,
jadam po restauracjach zimne obiady i znowu
rzucam na podłogę spodnie i koszule,
nie ma wieszaków w moim pokoju, ani żadnych
portretów na ścianach.
Ileż mroków mojej duszy dałbym, by cię odzyskać,
i jak groźne mi się zdają imiona miesięcy,
a słowo zima żałobnym dudni mi bębnieniem.

Zakopany obok kokosowej palmy znajdziesz kiedyś później
nóż, który ukryłem, w strachu, że mnie zabijesz,
a teraz raptem mam ochotę powąchać jego stal
kuchenną
przywykłą do nacisku twej dłoni i połysku stopy
tkwiąc pod wilgotną ziemią wśród głuchych korzeni
biedak z ludzkiego języka znał tylko twoje imię,
a gruba ziemia nie rozumie twojego imienia,
które powstało z nieprzenikalnych i boskich
substancji.

Więc gdy się tak dręczę wspominając jasny
dzień nóg twoich
wyciągniętych jak wody ziemi stojące i twarde
i jaskółkę, która śpiąc i polatując żyje w twoich
oczach
i psa wściekłego, co mu dajesz w sercu schronienie,
widzę też wszystkie śmiercie co są między nami
od teraz
i wdycham wraz z powietrzem popiół i zniszczenie.
Dałbym wicher z olbrzymiego morza za twój
nagły oddech,
słuchałbym przez długie noce bez domieszki
zapomnienia
jak jednoczy się on z powietrzem, niby bat ze
skórą konia.

Żeby usłyszeć jak po ciemku siusiasz w głębi
domu
rozlewając miód cienki, rozedrgany, argentyński, uparty,
ileż to razy oddałbym krąg cieni jaki posiadam
i szczęk bezużytecznych mieczy, co się w mej
duszy rozlega
i gołąbkę krwi co trwa samotnie w moim czole
przywolując sprawy stracone, istoty stracone,
substancje przedziwnie nieodłączne, a zgubione.


i jeden polityczny, o wojnie domowej w Hiszpanii:

[Trzeba wyjaśnić niektóre rzeczy]

A pewnego ranka wszystko się paliło
i pewnego ranka ognie
buchały z ziemi
pożerając istnienia,
i od tego czasu,
i od tego czasu krew.

Bandyci z samolotami i z Maurami,
bandyci z pierścieniami i księżnymi,
bandyci z czarnymi mnichami błogosławiącymi
lecieli niebem, żeby zabijać dzieci,
i ulicami krew dzieci
płynęła zwyczajnie, jak krew dzieci.

Szakale, których by się szakal wstydził,
kamienie, które suchy oset kłułby ze wzgardą,
żmije, które by żmija przyjęła nienawiścią!

Przed wami widziałem krew
Hiszpanii dźwigającą się,
żeby zatopić was jedną, jedyną
falą dumy i noży !

Generałowie
zdrajcy,
zobaczcie mój martwy dom,
zobaczcie Hiszpanię rozdartą;
ale z każdego martwego domu wypływa metal płonący
zamiast kwiatów
ale z każdej dziury Hiszpanii
wychodzi Hiszpania,
ale z każdego martwego dziecka wschodzi karabin mający oczy,
ale z każdej zbrodni rodzą się kule,
które kiedyś odnajdą miejsce
waszego serca.

Zapytacie, dlaczego jego poezja
nie mówi nam o śnie, o liściach,
o wielkich wulkanach w jego ojczystym kraju ?

Przyjdźcie zobaczyć krew na ulicach,
przyjdźcie zobaczyć
krew na ulicach,

przyjdźcie zobaczyć krew
na ulicach!


 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
Niebieska Ariel
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 317
Nr użytkownika: 10.950

Magdalena
Zawód: student AGH
 
 
post 11/06/2006, 18:22 Quote Post

Cholernie dobre wiersze...

Mają w sobie taki lekko marquezowski klimat, realizm magiczny lekko, chociaż zupełnie bez magii właściwej, tylko taka jak między wirującymi płatkami śniegu i w cortazarowskim "spełnieniu poza czasem"...
wiersze jak spojrzenie prosto w oczy, czasem poza... spojrzenie do granic horyzontu...
hasta la victoria siempre i kostka cukru w ustach, żeby osłodzić umieranie...
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
godfrydl
 

Diabolus in musica
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.136
Nr użytkownika: 9.524

Stopień akademicki: BANITA
Zawód: BANITA
 
 
post 14/06/2006, 9:59 Quote Post

Tak a propos, to Marquez tez wybitnym artystą jest, a lewicuje jak jaki głupi. Taaak, niestety cz esto wybitni artyści popisuja się głupotą polityczną.Nasz Broniewski przykładem, Picasso i worki innych
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
Niebieska Ariel
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 317
Nr użytkownika: 10.950

Magdalena
Zawód: student AGH
 
 
post 17/06/2006, 19:45 Quote Post

...lewicuje? To mało powiedziane..."adwokat brodatego komendanta"... Marquez jest cały czerwony, ale czy Tobie to przeszkadza...? Mnie w najmniejszym stopniu? Mam wielki szacunek dla niego za to, co pisze, czego nie przesłoni kolizja poglądów politycznych...Zresztą może za wielu przejęło się słowami Churchilla "kto za młodu nie był socjalistą...." i tak już im zostało do końca...? A poza tym cóż, chyba właśnie jego lewicowa ideologia wcielona w życie pokazała pisarzowi czym jest tak dokładnie i z najdrobniejszymi szczegółami opisywana przez niego samotność pośród ludzi...? Zresztą może Marquez sam o tym nie wiedząc, a może co bardziej prawdopodobne z premedytacją daje się ponieść "lewicowym poglądom", żeby potem podejść do tego wszystkiego z dystansem wynikającym z doświadczenia...?

Szczwany lis z tego Marqueza poza tym, bo stawia siebie w kontrowersyjnym świetle, a czegóż potrzeba pisarzowi jego pokroju, gdy chce się pozyskac czytelników nie tylko kochających się w jego stylu, ale także takich, którzy zapewniliby mu chleb...?



 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
Eumenes
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 400
Nr użytkownika: 4.431

Zawód: student
 
 
post 20/06/2006, 19:12 Quote Post

Łatwiej nam mówić z perspektywy 50 lat i z Europy. Jak napisał w wywiadzie z nim Curzio Malaparte (nota bene w młodości członek Narodowej Partii Faszystowskiej, ale potem, przez faszystów aresztowany. Po wojnie zresztą wstąpił do Partii Komunistycznej): "Nie jestem komunistą, ale ale gdybym był poetą chilijskim, byłbym nim, tak jak nim jest Pablo Neruda. Tu trzeba się opowiedzieć albo za cadillakami, albo za ludźmi bez szkoły i bez butów".

Wypożyczyłem "Poezje wybrane", niestety w nienajlepszym tłumaczeniu Jana Zycha.

"Królowa"

Ja nazwałem cię królową.
Są wyższe od ciebie, wyższe.
Są szlachetniejsze od ciebie, szlachetniejsze.
Są piękniejsze od ciebie, piękniejsze.

Ale ty jesteś królową.

Kiedy idziesz ulicami,
nikt cię nie rozpoznaje.
Nikt nie widzi twej korony szkarłatnej, nikt nie patrzy
na kobierzec z czerwonego złota,
po którym depczesz, gdziekolwiek stajesz,
kobierzec, który nie istnieje.

A kiedy się ukazujesz,
dźwięczą wszystkie rzeki
w moim ciele, niebem
wstrząsają dzwony
i hymn wypełnia ziemię.

Tylko ty i ja,
tylko ty i ja, moja kochana,
go słyszymy.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Filip II
 

VI ranga
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.011
Nr użytkownika: 3.493

 
 
post 27/06/2006, 14:40 Quote Post

QUOTE
Zresztą może za wielu przejęło się słowami Churchilla

Bismarcka !
QUOTE
Mnie w najmniejszym stopniu

Akurat Marquez mi nie przeszkadza, ale Cortazar już tak wink.gif Ogólnie cała Ameryka Łacińśka ( podobnie jak Hiszpania ) odznacza się bardoz dużą dawką lewizmu, czasami aż chorobliwego. Ostatnio widziałem bardzo dobry film który na początku może wydawać się antysocjalistyczny ( później okazuję się, że jest wymierzony przeciwko wszelakiej władzy wink.gif ) "Papierowy Gołąb" made in Peru. Opowiada o chłopcu który siłą został wcielony do Świetlistych Szlaków, a potem... Może kiedyś sami obejrzycie wink.gif Świetnie nakręcony wojenny wyciskacz łez, ale na jakim poziomie !

QUOTE
Wypożyczyłem "Poezje wybrane", niestety w nienajlepszym tłumaczeniu Jana Zycha.

O Nerudzie pierwsze słyszę, ale rzeczywiście pisze piękne wiersze, jakie wydania polecasz ?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
Eumenes
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 400
Nr użytkownika: 4.431

Zawód: student
 
 
post 28/06/2006, 15:55 Quote Post

Najbardziej polecam po hiszpańsku, mimo że nie znam tego języka i tak mnie zachwycają smile.gif .

W Polsce dostępne są cztery książki Pabla Nerudy.

Pozycje obowiązkowe to dwa wybory wierszy, Poezje wydane przez PIW w roku 1975 i Poezje wybrane wydane przez Wydawnictwo Literackie w 1980 (jest to wydanie dwujęzyczne).

Warto sięgnąć do obu zbiorów. Pierwszy zawiera przekłady różnych tłumaczy (doliczyłem się pięciu), drugi - wyłącznie Jana Zycha. Wybory pokrywają się tylko częściowo, czasami dają też możliwość konfrontacji różnych tłumaczeń. Pierwszy koncentruje się na wczesnym, drugi na póżnym obszarze twórczości poety. Obydwa można raczej bez problemu dostać w dużych bibliotekach.

Istnieje ponadto przekład opus magnum Nerudy, czyli "Pieśni powszechnej" w poetyckim tłumaczeniu m. in. Iwaszkiewicza i Gałczyńskiego z roku 1954, nakładem Czytelnika.

Jest to wielka, poetycka historia Ameryki Południowej. Książka ta jednak jest trochę przytłaczająca. Po pierwsze, współczesny czytelnik nie przywykł do obcowania z tak długim (469 stron) dziełem poetyckim. Jest również dość hermetyczna dla czytelnika z Europy, który ma nikłe pojęcie o tym kontynencie. Pierwsze rozdziały, opisujące przyrodę, czasy przedkolonialne (cudowne Wyżyny Macchu Picchu) kolonializm i wyzwalanie się z niego robią olbrzymie wrażenie i po prostu warto przeczytać. Jednak czasy bliższe współczesności są jednym raczej trudne do strawienia. Owszem, są opisane pięknie, ale przebijanie się przez wielostronicowe opisy chilijskich strajków, czy opisy bohaterstwa członków "jedynej słusznej" Komunistycznej Partii Chile bywa męczące. Z kolei na samym końcu Neruda umieszcza piękne podsumowania swojego życia, Testamenty i Polecenia.

Ostatnia książka Nerudy dostępna w Polsce to jego wspomnienia Wyznaję, że żyłem(PIW 1976). Lepiej zapoznać się najpierw z jego poezjami. Wyjaśnia w niej wiele ciekawych epizodów swojego życia (m. in. swój związek z Josie Bliss - Niedobrą z Wdowiego tanga).

A na dziś świetny wiersz o własnej poezji, pięknie, prawdzie, a nawet trochę rozliczenia z socrealizmem, w który Neruda nigdy, na szczęście, nie popadł:

"Prawda"

Kocham was -idealizm i realizm -
jak woda i kamień,
jesteście
częścią świata,
światłem i korzeniem drzewa życia.

Nie zamykajcie mi oczu
nawet po śmierci,
będą mi potrzebne jeszcze, bym się nauczył,
bym zobaczył i zeozumiał moją śmierć.

Potrzebne mi moje usta,
aby śpiewać potem, kiedy mnie nie będzie.
I moja dusza, i moje ręce, i moje ciało,
aby nadal cię kochać, kochana moja.

Wiem, że to niemożliwe, ale tak chciałem.

Kocham to, co tylko w snach ma swoje imię.

Mam ogród kwiatów, które nie isnieją.

Jestem zdecydowanie trójkątny.

Jeszcze mi żal moich uszu,
ale zwinąłem je, żeby zostawić
w pewnym porcie rzeczny
Republiki Malaguety.

Już nie wytrzymuję z rozumem na ramieniu.

Chcę wynaleźć morze codzienne.

Odwiedził mnie pewnego razu
wielki malarz malujący żołnierzy.
Wszyscy byli bohaterscy i poczciwina
malował ich na polu walki
umierających z przyjemnością.

Malował także realistyczne krowy
i były tak przesadnie krowami,
że człowiek stawał się melancholijny
i gotów przeżuć całą wieczność.

Koszmar i potworność! Czytałem powieści
pełne nieskończonej dobroci
i tyle wierszy o Pierwszym Maju,
że teraz piszę tylko o drugim dniu tego
miesiąca.

Zdaje się, że człowiek
tratuje krajobraz
i droga, która kiedyś miała niebo,
teraz nas przygniata
swoim handlowym asfaltem.

Tak się zwykle dzieje z pięknością,
jakbyśmy nie chcieli jej kupić,
i opakowują nam ją na swój gust i sposób.

Trzeba pozwolić, aby piękność tańczyła
z amantami najbardziej nieprawdopodobnymi,
między dniem a nocą:
nie zmuszajmy jej do zażycia
pigułki prawdy jak lekarstwa.

A rzeczywistość? Również, bez wątpienia,
ale niech nas powiększy,
niech nas podźwignie, niech wstrząśnie nami,
niech nam wytyczy,
taki porządek chleba, jak i duszy.

Szeptajcie! Rozkazuję
najczystszemu lasowi,
niech powie w tajemnicy swoją tajemnicę,
a prawdzie: Nie zatrzymuj się tak bardzo,
bo stwardniejesz w kłamstwo.

Nie jestem rektorem, nie kieruję,
i dlatego zbieram
pomyłki mojej pieśni.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
syrenka
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 555
Nr użytkownika: 6.375

 
 
post 1/07/2006, 1:03 Quote Post

Zachęciłeś mnie wink.gif
Pójdzie do schowka - wiesz gdzie smile.gif

Dopiero od niedawna zaczęłam rozróżniać Pabla Nerudę od Jana Nerudy - poety czeskiego. Wcześniej zawsze dziwiłam się nieporozumieniom wynikłym ze zbieżności nazwisk...

A teraz poddaję wątek do dyskusji:
Lubicie, jak literatura jest wmieszana w politykę? (tudzież na odwrót...) Czy wogóle można się odciąć od polityki i swoich poglądów politycznych w literaturze? Albo czy mozna odciąć się od historii?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
Filip II
 

VI ranga
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.011
Nr użytkownika: 3.493

 
 
post 1/07/2006, 7:08 Quote Post

Zależy czy robi się to umiejętnie, teraz do głowy przychodzi mi "Nieznośna Lekkość Bytu" i "Dobry" W.Łysiaka, polityka jest tam jednym z głównych tematów, ale czyta się przyjemnie. Natomiast jeżeli książka coś propaguje to już jestem na nie, łatwiej coś krytykować, albo pokazywać( "Czego nauczył mnie August" A.Bojarska ).

Jeśli chodzi o poezje, to wszystkie peany na cześć socjalizmu, lub jakiegokolwiek innego systemu wywołują u mnie tylko śmiech wink.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #12

     
Eumenes
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 400
Nr użytkownika: 4.431

Zawód: student
 
 
post 1/07/2006, 11:25 Quote Post

QUOTE
Lubicie, jak literatura jest wmieszana w politykę? (tudzież na odwrót...) Czy wogóle można się odciąć od polityki i swoich poglądów politycznych w literaturze? Albo czy mozna odciąć się od historii?


Nie sądzę, żeby miało to jakikolwiek wpływ na poziom twórczości. Dobry pisarz napisze dobrą zaangażowaną książkę (Boll smile.gif), zły - złą. Ważne jest jednak to, by artysta robił to w zgodzie z własnymi przekonaniami, bo inaczej wychodzą potworki. Polityka to temat jak każdy inny. Należy tylko uważać, żeby nie zrobić z tego nachalnej propagandy (tzn. żeby czyelnik nie miał wrażenia nachalności).

A przy okazji:

"Dwadzieścia poematów o miłości i jedna pieśń rozpaczy - 13"

Znaczyłem krzyżami ognia
biały atlas twego ciała.
Moje usta były pająkiem, który skrycie przebiegał.
po tobie, poza tobą, lękliwy, spragniony.

Opowiadać by ci historie na skraju zmierzchu,
kochanie smutne i słodkie, abyś nie była smutna.
O łabędziu, o drzewie, o czymś dalekim i wesołym.
O czasie winogron, o czasie dojrzałym i pełnym owoców.

O sobie, który mieszkam w porcie i stamtąd cię kocham.
Samotności splecionej z marzeń i ciszy.
O osaczonym pomiędzy morzem a smutkiem.
Milczącym, majaczącym, pośród dwóch gondolierów nieruchomych.

Pomiędzy wargami a głosem coś umiera.
Coś o ptasich skrzydłach, coś ze smutku i zapomnienia.
Tak samo jak sieci nie zatrzymują wody.
Kochanie moje, zostają ledwie krople drżące.
A jednak coś śpiewa wśród tych słów ulotnych.
Coś śpiewa, coś dźwiga się do moich chciwych ust.

O, gdyby można cię było sławić wszystkimi słowami radości.
Śpiewać, płonąć, umykać, jak dzwonnica w rękach szaleńca.
Smutna czułości moja, czym ty nagle się stajesz?
Kiedy doszedłem do najbardziej zuchwałego i zimnego szczytu,
moje serce jak nocny kwiat się zamyka.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
syrenka
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 555
Nr użytkownika: 6.375

 
 
post 1/07/2006, 11:58 Quote Post

Pewnie, że to nie ma wpływu na poziom twórczości!!!
Ja wogóle jestem zdania, że nie da się oddzielić pisarstwa od polityki i historii. Prawie wszystkie lektury - no, może poezja w mniejszym stopniu - do nich nawiązują. Gorzej jednakm a jest to zjawisko częste, gdy na autora patrzymy przez pryzmat jego poglądów politycznych. Można w ten sposób dużo stracić, tak mi się wydaje.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
Niebieska Ariel
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 317
Nr użytkownika: 10.950

Magdalena
Zawód: student AGH
 
 
post 11/07/2006, 7:07 Quote Post

"Ważne jest jednak to, by artysta robił to w zgodzie z własnymi przekonaniami, bo inaczej wychodzą potworki. Polityka to temat jak każdy inny"

Eumenes

Uważam, że to jest wyjątkowo dobre stwierdzenie, bo literatura musi byś szczera, inaczej stanie się nie tyle "potworkiem" co nie wywoła zainteresowania, przejdzie się obok niej obojętnie. Neruda wykazuję szczerość, wkłada w swoje wiersze swoją prawdę...
Każde dzieło jest naznaczone poglądami autora, tyle, że w niektórych sa one bardziej zakamuflowane. Polityka, to temat rzeczywiście jak każdy inny...Dlatego nie zgadzam się z Filipem! (PS. co do słów "kto za młodu nie był socjalistą..." to nie jestem pewna czy to Churchill, a tym bardziej czy Bicmarck...)A cóz zarzucasz Cortazarowi...?


Kultura latynoamerykańska to jest coś czego nie zrozumiemy do końca nigdy, jak nie zrozumieliśmy i nie zrozumiemy Japonii, choć ostatnio ta kultura jest tak propagowana, wielka fascynacja jest zauwazalna i w literaturze i w filmie, ale to tylko motywy, to tylko poznawanie tradycji na papierze, na białym ekranie, wszystko martwe, nie zawsze szczere.Nie bądżmy więc pochopni w ocenianiu czegoś, czego do końca nie rozumiemy...może lewicowanie mają już we krwi...? A zresztą czy jest w tym coś złego, czy jest to gorsza droga...jeżeli istneije ich wiele, to dlaczego mielibyśmy uzurpować sobie prawo do stanowienia, która jest tą dobrą...?

 
User is offline  PMMini Profile Post #15

2 Strony  1 2 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej