Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
5 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Sztuka wspolczesna, Np. kawałek gwozdzia wbity w drzewo
     
Filip II
 

VI ranga
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.011
Nr użytkownika: 3.493

 
 
post 3/09/2005, 17:28 Quote Post

Co sadzicie o sztuce w naszych czasach ? Czy to jeszcze jest sztuka ?
Ludzie wyrazaja swoje uczucia poprzez obieranie kartofli w powaznej warszawskiej galeri, przypinaja geniatalia do krzyza, buduja mechanizmy ktore poruszaja krzeslami ( patrz kantor ), wyginaja aluminium...
Czy to jest sztuka ? Ani to wrazen estetycznych nie dostarcza, ani przezyc intelektualnych...
To samo mozna zaobserwowac w teatrze ( nie wspominam o kinie bo prawdziwe aktorstwo skonczylo sie juz dawno temu... Sa tylko nieliczne wyjatki ). Chodzi o to,zeby bylo bardziej awangardowo niz poprzednio. Najlepiej,zeby ktos uprawial seks, spektakl bez nagich ciał sie nie sprzeda !!!
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
Gustaw II Adolf
 

Dei Gratia Rex Sueciæ, Princeps Magnus Finlandiæ etc.
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.022
Nr użytkownika: 6.537

Gustavus Adolphus Vasa
Stopień akademicki: Leo Septemtrionum
Zawód: Rex Hereditarius
 
 
post 3/09/2005, 17:55 Quote Post

Zapewne gros czcicieli "sztuki" nowoczesnej by mnie za to zlinczował, ale przykro mi, do mnie to wcale nie przemawia.

Dzisiejsi artyści nie szanują odbiorcy, zupełnie im na odbiorcy nie zależy, sprawiają wrażenie, że - jakże pasuje tu to sformułowanie - uprawiają "sztukę dla sztuki". Nieważne, że nikomu się o nie podoba. Nieważne, że często nie można odróżnić "instalacji" (najwyraźniej trywialne rzeźby się przedawniły, teraz są "instalacje", "performances" itp. idiotyzmy) od rusztowania remontowego w sali wystawowej (był taki przypadek).

Prowadzi to do absurdu, że zwykły człowiek nie potrafi znaleźć granicy między tym, co jest bezwartościowym chłamem a sztuką, między śmieciem a dziełem, w związku z czym musi ślepo polegać na werdykcie "elity", która namaszcza (lub nie) kandytatów na artystów, a kto spróbuje zaatakować "artystę", napotyka zmasowany sprzeciw "miłośników sztuki", którzy przecież w imię bon tonu muszą reagować na te ataki...

Wszystko to jest wynikiem tego, że sztuka posunęła się zbyt daleko na drodze szokowania, poszukiwania głębszego sensu, drugiego, trzeciego, czwartego dna we wszystkim co widzimy. Jeszcze np. 80 lat temu kiedy powiedzianoby komuś, że widział w galerii sztuki worek kartofli, ten ktoś wyśmiałby to. Dziś już nie wolno, bo co jeśli ten worek ma (a na pewno ma) drugie dno, głęboką symbolikę? Może ten worek to protest przeciwko więzieniu natury przez człowieka (siatka)? A może artysta chce nam w ten sposób przekazać to, że pewne grupy ludzi wsadzane są do jednego worka, chociaż się od siebie różnią? A może... itd. itp., tak w nieskończoność. Jak tu skrytykować? Wyjdziesz na prymitywa i ignoranta!

Ech...
Pozdr.
G2A Staroświecki.
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
Filip II
 

VI ranga
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.011
Nr użytkownika: 3.493

 
 
post 3/09/2005, 18:21 Quote Post

Moja babcia ma drabinę z '45 roku która jest "ubrana" w poszewke ze smurfami. Kiedy ta Pani zaczela obierac ziemniaki, stwierdzila,ze pojdzie do Zachety ubierac swoja drabinke. Niestety pomysl nie wypalil... wink.gif

W tamtym roku szkolnym byłem dwa razy na warsztatach z klasą w Centrum Sztuki Współczesnej. Moglem tam zobaczyc np napis na bialym tle "jestem tu", przerysowane znaki z samolotów z czasów II wojny. I to miala byc sztuka. Najciekawsza praca przedstawiala liczby. Jakis "artysta" od kilku lat liczy na kartce. Ale czy to jest sztuka ??!!

Pani która nas oprowadzała nie była skłonna do dyskusji. Cały czas probowalem sie dowiedziec z kolezanka co przedstawiaja te dziela, co mial na mysli artysta tworzac te prace etc. Slyszelismy tylko,ze jestesmy za mlodzi,zeby zrozumiec sztuke etc.
Nie lubie jak ludzie tak reaguja na ludzi mlodych dry.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
Necrotrup
 

oszołom przemawiający językiem nienawiści ;)
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.742
Nr użytkownika: 1.208

 
 
post 3/09/2005, 18:52 Quote Post

QUOTE
Najciekawsza praca przedstawiala liczby. Jakis "artysta" od kilku lat liczy na kartce.

Jeśli mnie pamięć nie myli nazywa się Opałko.
Tzw. sztuka nowoczesna... Niestety, nastąpiło zjawisko pogoni za ekscentryzmem i awangardowością a wszelką cenę. To już nie jest nawet sztuka dla sztuki. To ekscentryzm i dziwactwo dla ekscentryzmu i dziwactwa.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
Eumenes
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 400
Nr użytkownika: 4.431

Zawód: student
 
 
post 3/09/2005, 19:24 Quote Post

QUOTE
Ani to wrazen estetycznych nie dostarcza, ani przezyc intelektualnych

W przeciwieństwie do takiego "Jelenia na rykowisku" wink.gif.

Sztuka współczesna nie stawia sobie za zadanie bycia "ładną". Moim skromnym zdaniem jej sensem jest wywołanie jakiegoś wrażenia, co w obecnym świecie oznacza często łamanie tabu. Gdy na widok genitaliów na krzyżu ludzie wpadają w oburzenie, artysta triumfuje. Zmusił ich do odczucia i reakcji! Często, gdy jestem w dużym mieście wybieram się do galerii i muzeów, ale obecnie staram się wybierać te zajmujące się sztuką współczesną. Gdy chodziłem wśród "tradycyjnych" prac choćby bardzo dobrych twórców po bardzo krótkim czasie zanikała u mnie wrażliwość na uczucia, które starały się wywołać pejzaże i portrety. Po dłuższym czasie byłem po prostu znudzony.
Sztuka współczesna zmusza do reakcji albo (co lubię najbardziej) do pomyślenia o czymś zupełnie nowym czy też do złamania stereotypów, zadaje pytanie: dlaczego myślisz o tym w ten sposób.
Może słyszałeś o "Aktach" Thomasa Ruffa? Są to zdjęcia z pornograficznych stron internetowych, które zostały poddane "elektronicznej manipulacji". Tym samym artysta złamał oczywistą zdawałoby się granicę między obrazkiem na zdjęciu a naszą reakcją. Zdjęcia te zawierają często odwołania do obrazów klasyków. Jedno ze zdjęć skojarzyło mi się np. z Kaplicą Sykstyńską (scena nadania życia Adamowi), czy z Matissem. Dziwne pomieszanie sacrum z profanum. Myślimy: czy oryginał też wywołałby takie uczucia? Ruff mówi, że to od czego wyszedł, "materiał wyjściowy był po prostu brzydki", zaś to, co wyszło, już nie jest "brzydkie". Gra plamą jest czasami świetna, zdarzają się pracę wręcz zachaczające o abstrakcjonizm. Nasz odbiór tej wydawałoby się prymitywnej pornografii został zakłócony. Widzimy te akty powiedzmy w muzeum i nagle można uznać, że wcale ich dużo nie dzieli od aktów-obrazów. Dlaczego zatem jedno może być sztuką, a inne nie? Czy nasz mechanizm ich klasyfikacji nie jest trochę nienormalny? Uznajmy, że to sztuka - zatem dlaczego czujemy się nieswojo, patrząc na nie powiedzmy w galerii. Uznajmy, że to pornografia - ale od razu widać, że nasz odbiór tego jako czegoś co podnieca jest niepełny. Czy pornografia powinna igrać używać motywów "normalnej" sztuki, jak te zdjęcia? Z drugiej strony: czy nasza reakcja jest inna, gdy oglądamy te zdjęcia na komputerze w domu, niż gdybyśmy zobaczyli je w galerii? Artysta powiedział: "Wielu ludzi widzi poprzez fotografie to, co chce zobaczyć. Po prostu nie widzą, że to są zdjęcia". Zresztą zdjęcia nasuwają również refleksje, co do istoty prawdy i fałszu w fotografii i malarstwie.

Oczywiście można do tego podejść inaczeji uznać to wszystko za obrzydliwą prowokację jakiegoś obleśnego starucha, który czycha by skazić naszą niewinność. Tak, sztuka potrafi być niebezpieczna. Ale dlatego to, że zmusza do myślenia pokazując rzeczy, które nie zawsze chcemy widzieć, a nie dlatego, że chce zrobić krzywdę naszej moralności. Najprostszą drogą do zabicia sztuki jest nałożenie jej cugli "zasad moralnych" czy estetycznych.

Nie podam tu linków, bo nie chcę mieć do czynienia z jakimiś domorosłymi strażnikami moralności. Nie chcesz, nie patrz, chcesz to poszukaj w wyszukiwarce Thomas Ruff Nudes albo zajrzyj do jednego ze starszych numerów Krytyki Politycznej.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
Filip II
 

VI ranga
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.011
Nr użytkownika: 3.493

 
 
post 4/09/2005, 17:08 Quote Post

Nie pisałem o starym, dobrym "Jeleniu..." tylko o sztuce ! wink.gif

Ani obieranie ziemniakow, ani przypinanie genitaliów do krzyża nie wywołało we mnie skrajnych uczuć. Tylko i wylacznie zażenowanie i znudzenie. O to im chodzi... ?

Może za 300 lat bedzie nowa, gorsza sztuka. Wtedy ludzie beda doceniac sztuke dla nas wspolczesna. Ja nie bede zachwycal sie nad czyms co zostalo zrobione z kawalka tasmy klejacej i drutu. Jak widac tez jestem tradycjonalista...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
Rado
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.378
Nr użytkownika: 3.636

 
 
post 4/09/2005, 19:52 Quote Post

Najpierw poznać- potem ocenić. Któryś z was jest w stanie powiedzieć co to jest sztuka ? Może wtedy będziemy stanie ocenić co nią nie jest. Póki co żadnemu z estetyków i filozofów mimo licznych prób nie udało się stworzenie tego rodzaju definicji.

Kto powiedział że sztuka musi się podobać odbiorcy ? Czy to że prace Goyi, Halsa, Rembrandta lub van Gogha nie podobały się publiczności i nikt nie chciał za nie dać złamanego grosza a wszyscy wypinali się na ich twórców używając dokładnie takich samych argumentów jakimi operujecie oznacza że są nic nie warte ?

"zwykły człowiek nie potrafi znaleźć granicy między tym, co jest bezwartościowym chłamem a sztuką, między śmieciem a dziełem,"

"Zwykły człowiek" w dowolnej epoce miał z tym problemy- czy był to gotyk czy barok. Właśnie dlatego na tłum zwykłych ludzi mówi się szara masa. Jeśli umiesz przeprowadzić konstruktywną krytykę dowolnego dzieła sztuki nikt Cię nie oszczeka- jakieś 8-9 lat temu w Warszawie ktoś obronił pracę magisterską o kiczu w sztuce impresjonistów. Zrobione to było logicznie, umiejętnie i ze znajomością tematu- nikt nie uznał autorki za troglodytkę. Problem polega raczej na tym że większość "krytyków" nie wie o czym mówi i nie potrafi swoich tez udowodnić inaczej niż " to mi się nie podoba a dzieło sztuki musi się podobać".

Co do artysty przedstawiającego liczby ( i nie na kartce) - nie przepadam za sztuką współczesną z zupełnie innych przyczyn niż koledzy ale działaniom tego faceta nie mogę odmówić konsekwencji. Maluje rzędy cyfr-zaczął białą farbą na czarnym tle, co roku rozjaśnia kolor tła. Akurat te jego obrazy mają- w zamyśle- być po prostu zapisem przemijania jego życia, powoli bleknąc aż dojdą do czystej bieli czyli tak naprawdę nieistnienia obrazu, jego zaprzeczenia. Każdemu obrazowi towarzyszy fotografia twarzy Opałki pokazująca jak sie zmienia. Wcielony konceptualizm i tyle- coś pozostającego poza kryteriami estetyki bo zamiarem twórcy akurat w tym przypadku nie jest podobanie się czy trafianie w gusta a realizacja takiego a nie innego zamierzenia- w tym przypadku pokazanie upływu czasu swojego życia.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
Filip II
 

VI ranga
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.011
Nr użytkownika: 3.493

 
 
post 10/09/2005, 8:37 Quote Post

Mozna tez wyjsc z takiego zalozenia :
Drogi panie, malarstwo jest jak gówno, to się czuje, ale nie tłumaczy. Jak powiedział Henri de Toulouse-Lautrec.

Wlasnie czym jest sztuka ? Ktos kiedys powiedzial,ze jesli cos zostalo nazwane sztuką już nią bedzie. I chyba na tym powinniśmy zakonczyc dyskusje na temat czy sztuka wspolczesna jest sztuka, czy nie.

Rado - co do tych liczb. Masz racje widzialem to dawno temu i już zapomniałem szczegolow. Wyglada to jeszcze ciekawiej poniważ pomieszczenie w którym zamieszczona jest ta praca, ma kształt jakiejś bryły ( pewnie uzylem zlego slowa, ale przykro mi geometrii nigdy nie zrozumiem smile.gif ).
Czy znacie inne przykłady "sztuki" wspolczesnej ktore maja... glebszy sens ? Bardzo przepraszam, ale kiedys w takim centrum sztuki wspolczesnej widzialem neon z McDonalda - to sztuka nie jest.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Rado
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.378
Nr użytkownika: 3.636

 
 
post 10/09/2005, 13:00 Quote Post

Przyznam że nie lubię sztuki współczesnej z racji tego że nie uważam żeby jej "dowody" myślowe były uprawnione. Jest efektem postawienia artysty na piedestał i przyjęcia że to artysta wie co jest dziełem sztuki. Nie można odmówić jej racji ale prowadzi to do absurdu (jak każda sytuacja kiedy człowiek z przerostem ego pozostaje bez kontroli). Przykład ? Pierro Manzoni, Włoch, uznał "Wszystko czego dotknie artysta to sztuka ? Dobra, skoro tak to macie " i zaczął pakować własne g... w puszki. Kilka muzeów trzyma ten "eksponat" (o ile kojarzę również Muzeum Sztuki w Łodzi). Inna postawa ? "W sztuce liczy się nie samo dzieło ale to uczucie które wywołuje, chwila". Trudno uznać samo twierdzenie za błąd ale jego konsekwencja to: skoro nie liczy się dzieło a uczucie więc wywołujmy uczucie za wszelką cenę- i panie artystki jedzące własne tampony żeby wywołać u widowni możliwie silną reakcję. Całość pozostaje logiczna i uzasadniona taką a nie inną ideologią, wpisującą się w rozwój sztuki ale moim prywatnym zdaniem i w tym rozumowaniu tkwie błąd...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
antracyt
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 596
Nr użytkownika: 4.698

 
 
post 12/09/2005, 2:24 Quote Post

Nie wiem kto obieral kartofle w warszawskiej galerii. Marina Abramowicz skrobala kosci do omdlenia na Biennale w Wenecji. Bylo to juz dobrych pare latek temu. Aluzja do bezsilnosci kobiet i braku zachodniej emancypacji we Wschodniej Europie jak rowniez do wojny w Jugoslawi.Jenny Holzer zebrala krew uciekinierek z Balkanow i pisala ta krwia teksty, w ktorych role ofiary i gwalciciela wymienialy sie w miare czytania. Trudno bylo w koncu okreslic ktory cytat do kogo nalezy. To sa wszystko lata dziewiedziesiate. Zaangazowana, socjologiczna sztuka. Artysci filmujacy obozy dla uchodzcow, azylantow zalatwiajacych papiery, kobiety-artystki wynajmujace sie do zadan codziennych tam gdzie powinny wyladowac czyli w kuchni.
Z tymi skandalami to niestety wasza wina droga publcznosci. Inaczej sie nie wyplynie. Nawet tworzac bardzo introwertyczna sztuke nalezy raz po prostu pierdolnac. Coz... inaczej glodowka. No i oczywiscie kuratorzy, ci maja chetnie cokolwiek byle prasa o tym pisala. Zle mi sie robi, za trzy tygodnie mam wernisaz i nie chce mi sie skandalizowac.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
Rado
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.378
Nr użytkownika: 3.636

 
 
post 12/09/2005, 3:16 Quote Post

Antracyt- chyba nie do końca wina publiczności. Duda-Gracz czy Starowieyski sprzedają się nieźle, podobnie jak i wielu innych. Mieli kilka cech wspólnych- nie mieli opinii awangardy i nie szli na warsztatową łatwizne, ich przekaz trafiał/trafia czy nawet inaczej: istnieje bez łączności z komentarzem który dla wielu współczesnych "ahtystów" jest ważniejszy od dzieła.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
Necrotrup
 

oszołom przemawiający językiem nienawiści ;)
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.742
Nr użytkownika: 1.208

 
 
post 12/09/2005, 18:54 Quote Post

QUOTE
Z tymi skandalami to niestety wasza wina droga publcznosci. Inaczej sie nie wyplynie. Nawet tworzac bardzo introwertyczna sztuke nalezy raz po prostu pierdolnac. Coz... inaczej glodowka.

Głodówka? Zamierzasz utrzymywać się ze sztuki? A czy w takim razie nie stanie się ona rzemiosłem?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #12

     
antracyt
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 596
Nr użytkownika: 4.698

 
 
post 14/09/2005, 14:27 Quote Post

Ja juz przezylam lepsze czasy i utrzymywalam sie ze swojego malarstwa. Nie wiem co w tym zlego. Dlaczego rzemioslo? Wiecej czasu na sztuke to wieksza wolnosc tworzenia. Wczoraj mialam rozmowe z galerystka i probowala mi znowu wcisnac... Moze jakas niegrzeczna wystawke. Az mnie to wq...a!
Duda-Gracz i Starowiejski to akurat nie moj temat. W 1999 roku wystawilam fotografie z bylego NRD. Zdjecia pochodzily z opuszczonych ruin fabrycznych. Znaki zakazu przemalowywane przez kilka pokolen. Jeden z nich "Schön ruhig bleiben" skierowany do pracownikow fabryki w czasach komuny. Nie bardzo rozumialam o co chodzilo w tak absurdalnym tekscie "Pieknie spokojnie zostac". Dopiero po wystawie dowiedzialam sie, ze napis wisial nad jednym z obozow koncentracyjnych. Maly skandalik byl. Publicznosc zachodnioniemiecka poczula sie nie swojo, jak im kawalek ich mentalnosci i historii wywalilam na wierzch. Mnie interesowal absurd wiszacych wszedzie tabliczek, ktore jak upiory mowily wstep wzbroniony. Oczywiscie wszedzie wchodzilam. przeciez sie nie przestrasze obdrapanego, polamanego szyldu. A byly piekne. Zardzewiale, obrosniete mchem, pokryte warstwami kolorow jakby czas byl najwiekszym malarzem. A tu mala prowokacja.
W Polsce penis na krzyzu to wiekszy numer bo jestesmy dosc katolickim spoleczenstwem.
Na studiach mielismy projekt video pokazywany na ekranach informacyjnych w metrze. 30 malych filmikow. Jedna studentka chciala nawiazac do typowej sytuacji w metrze czyli zaczepiania kobiet przez glupawych facetow. Uszyla sobie koszulke w kolorze skory z imitacja swoich piersi. Film pokazywal tylko tulow i szybkie zdejmowanie i wkladanie koszulki. Tak, ze nie wiadomo bylo ktore prawdziwe a ktore namalowane. Kierownictwo metra zabronilo filmu zanim go ukazano. I co sie stalo? Z 30 filmow prasa wybrala film ktorego nie bylo, sami nie widzieli ale opisali jako kultowy.
I co wy na to?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
Necrotrup
 

oszołom przemawiający językiem nienawiści ;)
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.742
Nr użytkownika: 1.208

 
 
post 14/09/2005, 17:34 Quote Post

QUOTE
Ja juz przezylam lepsze czasy i utrzymywalam sie ze swojego malarstwa. Nie wiem co w tym zlego. Dlaczego rzemioslo? Wiecej czasu na sztuke to wieksza wolnosc tworzenia.

A utrzymywanie się ze sztuki to konieczność tworzenia zgodnie z wymogami rynku.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
antracyt
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 596
Nr użytkownika: 4.698

 
 
post 15/09/2005, 12:53 Quote Post

Dalej nie rozumiem dlaczego tak uwazasz. Nie robie sztuki pod publike ale ciesze sie jak cos sprzedam. Rynek moze cos od artysty wymagac jesli mamy do czynienia z malym, skorumpowanym korytkiem.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

5 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej