Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
4 Strony « < 2 3 4 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Żołnierze Kosmosu, o co tu chodzi?
     
Darth Stalin
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 10.640
Nr użytkownika: 3.971

Zawód: radca prawny
 
 
post 28/08/2015, 12:35 Quote Post

Ale akurat zniszczenie Buenos Aires to było pierwotnie w w książce właśnie...
No i brakowało mi w filmie jednej sceny, która była w ksiażce: z zagłady BA uratował się ojciec Rico, który wstąpił do armii i potem spotkał syna w kosmoporcie czekając na swój okręt tongue.gif

Natomiast IMHO wizja Verhoevena aż tak sprzeczna z wizją Heinleina nie jest (poza oczywiście ekwipunkiem Piechoty Mobilnej wink.gif ).
 
User is offline  PMMini Profile Post #46

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 23.490
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 28/08/2015, 13:04 Quote Post

QUOTE(pejotlbis @ 28/08/2015, 7:58)
Nie miałem na myśli Heinleina i jego seri s-f ,tylko własnie Huxleya z jego wizją uporządkowanego genetycznie swiata, swiata w którym tak jak w ŻK rządzą piękni i mądrzy
*


Książkę czytałem wieki temu; tam było coś o genetycznym podejściu do tych spraw?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #47

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.199
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 28/08/2015, 13:14 Quote Post

Gdzieś już o tym pisałem, dla mnie ekranizacja "Kawalerii" to odpowiednik zrobienia ekranizacji "Władcy Pierścieni"... tylko że w interpretacji w której orkowie, gobliny i Saurman to w sumie fajne postacie, rozwijające przemysł i walczące z dominacją feudalnych, nadętych ludzi i zarozumiałych Elfów (a więc tak jak w parodii Yeskowa).

I nie mam nic do takiej przewrotnej interpretacji dzieła, pod warunkiem, że nie próbujemy mówić, że jest to ekranizacja książki. Zwykle zresztą tego typu zabawy (np. opowiedzenie historii w której Watson jest mądry, a Holmes to idiota, albo Piętaszek ratuje niezbyt lotnego Crusoe) powstają dopiero po tym, kiedy podstawowa wersja opowieści została już tak dogłębnie przetrawiona przez popkulturę, że parodia jest bardziej hołdem, niż krytyką. W przypadku "Kawalerii" tak nie jest - reżyser sięgnął po nigdy nie sfilmowaną książkę, po czym przenicował ją wg własnego konceptu.

Najbliższym do tego co zrobił Verhoeven wydaje mi się "Wojna Z" - nie jest ona ekranizacją książki Brooks'a, ale swobodnym wyborem motywów podporządkowanych zupełnie innemu celowi niż ten, który postawił sobie autor.

QUOTE(Darth Stalin @ 28/08/2015, 12:35)
Natomiast IMHO wizja Verhoevena aż tak sprzeczna z wizją Heinleina nie jest (poza oczywiście ekwipunkiem Piechoty Mobilnej wink.gif  ).


I logiki jej działania, i kontroli informacyjnej, i tła dla takiej a nie innej wizji społecznej.

"Czy chcesz wiedzieć więcej?" rolleyes.gif

To trochę tak, jakby "Nowy wspaniały świat" sfilmować jako wesołą opowieść o narkotykach i seksie. Czy nie jest to "niesprzeczne z wizją Huxleya"? smile.gif

Ten post był edytowany przez Baszybuzuk: 28/08/2015, 13:35
 
User is online!  PMMini Profile Post #48

     
pejotlbis
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 229
Nr użytkownika: 97.178

Piotr Jakubowski
 
 
post 28/08/2015, 13:20 Quote Post

QUOTE(emigrant @ 28/08/2015, 14:04)
QUOTE(pejotlbis @ 28/08/2015, 7:58)
Nie miałem na myśli Heinleina i jego seri s-f ,tylko własnie Huxleya z jego wizją uporządkowanego genetycznie swiata, swiata w którym tak jak w ŻK rządzą piękni i mądrzy
*


Książkę czytałem wieki temu; tam było coś o genetycznym podejściu do tych spraw?
*


W swej książce "Nowy wspaniały świat" Alodius Huxley nakreślił wizję uporządkowanego swiata w którym życie ludzkie zdeterminowane jest przez zaprogramownie osobnika genetycznie jeszcze przed narodzeniem, najwyższa kasta uprzywilejowana do rządzenia i wszelkich twórczych prac, najniższa to półdebile do najcięższych fizycznych prac ,ludzie bez woli
Ludzie w tym swiecie dodatkowo są regulowani jakimis ideologiami Forda i Lenina, a także farmaceutykami.
Na obrzeżach tego świata zyją ludzie niepogodzeni wyrzutki.Utwór wydany na początku lat 30-tych stał się inspiracją dla wielu pózniejszych tzw. "utopii negatywnych"
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #49

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 23.490
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 28/08/2015, 13:20 Quote Post

QUOTE(Baszybuzuk @ 28/08/2015, 13:14)
W przypadku "Kawalerii" tak nie jest - reżyser sięgnął po nigdy nie sfilmowaną książkę, po czym przenicował ją wg własnego konceptu.

Szczegółów nie pamietam, ale ogólne przesłanie książki owszem, więc odpowiem Ci: Nic dziwnego, jeszcze by sie okazało, że zasady społeczne przedstawione w świecie Heinleina mają sens...
(Polecam wykład z ksiązki na temat wychowania dzieci z czasów liberalnej demokracji...) tongue.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #50

     
Darth Stalin
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 10.640
Nr użytkownika: 3.971

Zawód: radca prawny
 
 
post 28/08/2015, 14:44 Quote Post



@Baszybuzuk:
1. Skad ci się wzięła "kontrola informacyjna" tudzież jej brak u Heinleina? Przecież w ksiażce Pluskwo-Pajęczaki to tak samo odrażające stwory jak te z filmu. A zasada "służba daje obywatelstwo" (i prawa polityczne stąd związane) w nowoczesnej cywilizacji może dac efekt taki, jak przedstawiony na filmie.
Heinlein pisał w czasach, gdy nie było internetu i tego wszystkiego, co dzisiaj nazywamy powszechnym dostępem do informacji". Za to w ksiażce wyraźna jest dychotomia "obywatele-żołnierze" i "cywile, kórzy nie doceniaja naszego poświęcenia". Przecież Rico sam stwierdza, że dla niego "bratem" będzie inny żołnierz, który przeszedł szkolenie w tym samym obozie, co on (ewentualnie w "Obozie Tiereszkowej na Syberii" wink.gif ), a nie jakiś cywil. I jego ojciec też niejako "nawraca się" na "społeczny militaryzm" jako jedynie słuszną ideologię kierującą tym społeczeństwem.
Gdzie tam masz "pochwałę absolutnej wolności" to ja nie wiem.
 
User is offline  PMMini Profile Post #51

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.199
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 28/08/2015, 15:14 Quote Post

QUOTE(Darth Stalin @ 28/08/2015, 14:44)
1. Skad ci się wzięła "kontrola informacyjna" tudzież jej brak u Heinleina? Przecież w ksiażce Pluskwo-Pajęczaki to tak samo odrażające stwory jak te z filmu. A zasada "służba daje obywatelstwo" (i prawa polityczne stąd związane) w nowoczesnej cywilizacji może dac efekt taki, jak przedstawiony na filmie.


Agit-prop w filmie ("Czy chcesz wiedzieć więcej?"), zero jakichkolwiek innych przekazów. Jak dla mnie - kontrola informacyjna. W książce tego nie ma.

QUOTE(Darth Stalin @ 28/08/2015, 14:44)
Za to w ksiażce wyraźna jest dychotomia "obywatele-żołnierze" i "cywile, kórzy nie doceniaja naszego poświęcenia". Przecież Rico sam stwierdza, że dla niego "bratem" będzie inny żołnierz, który przeszedł szkolenie w tym samym obozie, co on (ewentualnie w "Obozie Tiereszkowej na Syberii" wink.gif ), a nie jakiś cywil. I jego ojciec też niejako "nawraca się" na "społeczny militaryzm" jako jedynie słuszną ideologię kierującą tym społeczeństwem.
Gdzie tam masz "pochwałę absolutnej wolności" to ja nie wiem.


W życiu cywilów, którzy świetnie sobie żyją bez armii, a nawet bez udziału w rządzie. Normalnie RON, Jankes na zagrodzie spokojnie sieje i orze, a wojna i polityka to gdzieś w Warszawie czy na Dzikich Polach (rzepakowych).

Ojciec zaś "nawraca się" pod wpływem śmierci matki w ataku kosmitów - to nie jest takie proste wstąpienie do armii, ale forma odzyskania tej części rodziny, która jeszcze mu pozostała.
 
User is online!  PMMini Profile Post #52

4 Strony « < 2 3 4 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej