Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
8 Strony « < 6 7 8 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> "Żmijowe Wały" na Ukrainie, Kto tak naprawdę zbudował „żmijowe wały"
     
Vapnatak
 

Od Greutungów i Terwingów zrodzony z Haliurunnae
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 8.416
Nr użytkownika: 26.201

JAKUB
Zawód: dziennikarz
 
 
post 28/05/2010, 8:43 Quote Post

QUOTE(marlon @ 28/05/2010, 1:55)
sądzisz że sam sobie napisałem ten kilkustronicowy tekst confused1.gif To jasne sam go napisałem i podszyłem się pod znaną badaczkę - jesteś genialny

Nie, tak nie sądzę. Sądzę jednak, że strzeliłeś tak dla picu czasopismo i roczniki, bo podejrzewam, że sam nawet nie wiesz skąd ten tekst w ogóle jest. To, że to tekst prof. Kowalczyk, to ja wiem, to jest przecież jej klasyczny i niepowtarzalny styl recenzji! smile.gif
Wiesz, tak mi się właśnie nasunęło do głowy, aby zachować się jak Ty byś się zachował w takiej sytuacji. A wyglądało by to mniej więcej tak:

marlon chce nam wcisnąć kit tą bajeczką o rzekomych namiarach na recenzję E. Kowalczyk książki W. Duczki! Tym sposobem wykazał jakim jest KŁAMCĄ i KONFABULANTEM.

Nie pomyliłem się marlonie? Tak byś właśnie napisał gdyby była sytuacja odwrotna, prawda?

vapnatak

P.S. Właściwym i poprawnym rocznikiem "Slavia Antiqua" jest oczywiście 2008 r. i tom XLIX (recenzja str. 243 - 250).

Ten post był edytowany przez Vapnatak: 28/05/2010, 10:34
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #106

     
pawelboch
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.147
Nr użytkownika: 33.982

Pawel
 
 
post 2/06/2010, 8:01 Quote Post

QUOTE(marlon @ 2/06/2010, 2:12)
QUOTE
Sądzę jednak, że strzeliłeś tak dla picu czasopismo i roczniki, bo podejrzewam, że sam nawet nie wiesz skąd ten tekst w ogóle jest.


a ja sądzę że jesteś w sam raz materiałem na jednego z kolejnych "historyków" IPN-owskich. Ten sam styl aroganckich insynuacji w sytuacji gdy podałem poprawnie (choc z pamięci) nazwę czasopisma i pomyliłem o jeden rok numer periodyku (pisząc z pamięci). Cisną się na usta bardziej dosadne słowa w odpowiedzi na e aroganckie oszczerstwa ale zamilczę bo to nie mój poziom (można właściwie powiedzieć że poziom kultury vapnataka jest niemierzalny)
*



Marlon, tu nie chodzi o literówkę, tu chodzi o sposób prowadzenia dyskusji i argumentacji.
Zauważ, nie miałeś cienia wątpliwości co do faktów. Nigdy nie masz.
A jeśli ktoś przedstawia fakty choć lekko niezbieżne z Twoimi to epitetujesz je jako bzdury.
Nawet jedno źródło raz jest prawdą objawioną innym razem bzdurodetą.
Jak tu czegokolwiek dociekać w takich warunkach?
pzdr., PB
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #107

     
Gazda Leon
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 310
Nr użytkownika: 58.606

Zawód: leñ
 
 
post 3/06/2010, 0:40 Quote Post

Skoro już zabrnęliśmy w off-topic, marlonie, muszę podkreślić dwa fakty:
- posiadasz wiedzę w tematach, w których się wypowiadasz
oraz
- zamiast ją wykorzystywać, wolisz prowokować do sporów i kłótni, atakując autorów tez, z którymi się nie zgadzasz, zamiast "walczyć na argumenty".

Jeśli Ci się zdaje, że jedynie Ty czytałeś Schopenhauera, to pozwolę sobie przytoczyć sposoby, którymi się posługujesz. Sposoby, które opisał mistrz erystyki, twórczo rozwijając twierdzenia Arystotelesa zawarte w "O wybiegach sofistycyiych":

Sposób l
— polega na uogólnieniu. Należy rozszerzać argumentację
przeciwnika poza założone przez niego lub naturalne granice,
dokonywać jej bardzo ogólnej interpretacji, przerysowywać i
wyjaskrawiać, akceptując zarazem w bardzo poszerzonym i rozmytym
sensie. Natomiast swoją wypowiedź utrzymać w precyzyjnych
ramach, w wąskim i określonym znaczeniu. Bowiem: im ogólniejsze
twierdzenie, tym bardziej podatne jest na zarzuty. Sposobem jest nie
budzące wątpliwości określenie tego, o co się spieramy (status
controversiae).

Sposób 2
— polega na zastosowaniu dwuznaczności (homonimia), aby
spożytkować pojęcie, które poza tym, iż określane jest tym samym
wyrazem, ma niewiele lub nic wspólnego z przedmiotem dyskusji;
potem należy tę wypowiedź obalić stwarzając wrażenie, jak
gdybyśmy obalili także argumentację związaną z samym
twierdzeniem. (...) Przykłady homonimów (tj. wyrazów jednakowo
brzmiących, choć znaczących co innego): ostry, głęboki, wysoki — w
odniesieniu do rzeczy oraz, w drugim przypadku, w odniesieniu do
dźwięków.

Sposób 3
— polega na zinterpretowaniu twierdzenia przeciwnika tak, jak
gdyby zamiast w sensie względnym przedstawił je jako prawdę
ogólną i bezwzględną (absolute); lub po prostu należy nadać mu
zupełnie inny sens i z tego punktu widzenia je obalać.

Sposób 4
Skoro dążymy do określonego wniosku należy uczynić wszystko, by
przeciwnik zawczasu nie odgadł naszego zamiaru, a przeciwnie,
poprzez skłonienie go do mimowolnego przyjęcia naszych
rozproszonych przesłanek pozbawiamy go możliwości zastosowania
wszelkiego rodzaju utrudnień. Gdy zaś istnieje uzasadniona
wątpliwość, co do zgody przeciwnika na lansowany przez nas
wniosek staramy się przedstawić przesłanki tych przesłanek,
wykorzystując sylogizmy składowe (częściowe) wchodzące w skład
łańcucha sylogizmów, tworzącego nasze rozumowanie (tzw.
prosylogizmy); i czynimy wszystko, by przeciwnik akceptował choć
kilka z nich, przedstawionych bez jakiegokolwiek porządku. W ten
sposób maskujemy się, aż do chwili, gdy zostanie przyjęte wszystko,
co niezbędne dla końcowego wniosku. Zmierzamy zatem do celu
okrężną drogą.

Sposób 5
Dowodzić własnej tezy można także poprzez błędne przesłanki,
choćby wówczas, gdy przeciwnik nie zgadza się z prawdziwymi, czy
też nie uznaje ich słuszności lub natychmiast dostrzega wynikającą z
nich tezę, którą staramy się przeforsować. Toteż wystarczy posłużyć
się w takiej sytuacji twierdzeniami obiektywnie niesłusznymi, za to
słusznymi jako argument odnoszący się do człowieka (ad hominem) i
dowodzić, przyjmując punkt widzenia przeciwnika, zgodnie z tym, na
co zgadza się przeciwnik (ex concessis). Albowiem prawdę można
wyprowadzić także z fałszywych przesłanek, choć prawdziwe zawsze
prowadzą do prawdziwej tezy. Podobnie błędne twierdzenie
przeciwnika można zdezawuować przy pomocy błędnych twierdzeń,
skoro on uważa je za prawdziwe. Na tym polega wykorzystanie
sposobu myślenia przeciwnika w prowadzeniu sporu.
Gdyrekrutujesięonzjakiejśsekty, choćby nam niemiłej, wówczas
stosujemy wobec niego tezy tej właśnie sekty jako twierdzenia
podstawowe (principia).

Sposób 6
Wykorzystujemy metodę ukrytego przedstawiania tezy, którą
chcemy dowieść jako przesłanki dowodu (petitio principii), czyli: albo
l) podmieniamy nazwę, np. zamiast „honor" mówimy „dobre imię",
zamiast „dziewictwo" — „cnota"; podobnie postępujemy w odniesieniu
do pojęć pokrewnych; zamiast „zwierzęta czerwonokrwiste"
używamy określenia „kręgowce", albo 2) kontrowersyjny szczegół
przyjmujemy jako generalizację, co jest łatwiejsze do zaakceptowania,
np. niepewność nauk medycznych zastępujemy niepewnością całej
ludzkiej wiedzy. 3) Jeśli odwrotnie (vice versa) dwie rzeczy wynikają
z siebie wzajemnie i drugą można dowieść, postulujemy tę drugą. 4)
Mając dowieść coś ogólnego przeprowadzamy przyjęcie każdego
szczegółu po kolei (zatem przeciwnie niż w punkcie 2).

Sposób 7
Gdy dyskusja ma przebieg nader precyzyjny i for-malistyczny i gdy
pragniemy pojmować siebie wzajem jak najdokładniej, wówczas
stawiający tezę stosuje wobec strony przeciwnej metodę zapytań; a
następnie odpowiedzi służą mu do udowodnienia prawdziwości
własnego twierdzenia. Popularność tej metody, zwanej erotematyczną
(tj. polegającą na zapytaniach) stwierdzamy w czasach antycznych
(zwana jest też metodą sokratejską)

Sposób 8
Uczynić, aby przeciwnik wpadł w złość, gdyż wtedy nie potrafi
myśleć prawidłowo, ani należycie śledzić naszego rozumowania.
Doprowadzić do złości łatwo, dzięki jaskrawo niesprawiedliwemu
traktowaniu lub też szykanom oraz poprzez ogólną bezczelność

Sposób 9
Zadawać pytania zupełnie nie po kolei, w niezgodzie
z porządkiem wnioskowania i wykorzystywać wszelkie możliwie
przesunięcia. Wówczas przeciwnik traci orientację czemu to służy i
jaki jest ostateczny cel, a zatem nie znajduje sposobów
przeciwdziałania. Ponadto zawsze można zastosować jego
odpowiedzi do różnych wniosków, nawet przeciwstawnych,
korzystając z ich nieuporządkowania. Sposób ten podobny jest do
sposobu 4, gdzie ukrywamy swoje zamierzenia.

Sposób 10
Gdy zauważymy umyślną skłonność przeciwnika do negatywnego
odpowiadania na nasze pytania w sytuacji, gdy ich potwierdzenie
prowadziłoby do udowodnienia naszej tezy, wówczas należy go
pytać o jej przeciwieństwo, wywołując wrażenie, iż także chcemy
potwierdzenia; a przynajmniej przedstawić przeciwnikowi oba
przeciwstawne pytania, by nie domyślił się, które jest dla nas ważne.

Sposób 11
Gdy stosujemy wnioskowanie od szczegółów do ogólności (tj.
indukcję) i przeciwnik zgadza się z jego składnikami, nie należy
uzyskiwać od niego zgody dla prawdy ogólnej, która jest wynikiem
tego rozumowania, lecz trzeba podać ją później w sposób nie podlegający
dyskusji, jakby była w oczywisty sposób ustalona; bywa, że
przeciwnik wierzy, iż sam ją aprobował i tak też wydaje się
słuchaczom. Zapamiętali bowiem liczne pytania szczegółowe, które
powinny były doprowadzić do tej ogólnej prawdy.

Sposób 12
Gdy dyskusja wykorzystuje ogólne pojecie pozbawione własnej
nazwy, a tylko definiowane przez porównanie, wówczas należy
wybrać najkorzystniejsze porównanie dla naszego twierdzenia. Np. w
Hiszpanii dla dwu partii politycznych — słuwiców (seryiles) i
liberałów (liberales) nazwę ustalała niewątpliwie ta druga.
Protestanci bezspornie sami się nazwali, również ewangelicy; ale
termin kacerz. jest tworem katolików. Podobnie z nazwami
związanymi ściślej z określonym pojęciem: np. zmiana w ustach
przeciwnika dla nas będzie nowinką, gdyż brzmi to złośliwiej. Na
odwrót, jeśli sami coś proponujemy. Bezstronny mówi o kulcie lub
powszechnej nauce religii, zwolennik zaś o pobożności lub
bogobojności, przeciwnik natomiast o bigotem lub religijnej

19
ciemnocie. To finezyjne użycie tezy, którą mamy udowodnić, jako
przesłanki dowodu (petitio principii), albowiem cel naszego dowodu
definiujemy od razu poprzez termin, z którego powinien wyniknąć
drogą analitycznego wnioskowania. To, co dla jednego jest ochroną
lub prewencyjnym zatrzymaniem jakiejś osoby, przeciwnik określi
jako uwięzienie. Dyskutant często odsłania swój zamiar poprzez
wybór takiej a nie innej nazwy dla danego pojęcia. Ktoś mówi klecha,
inny zaś duchowny. Jest to najczęściej stosowany sposób i najbardziej
instynktownie.

Sposób 13
Pragnąc osiągnąć, by przeciwnik zgodził się z nami, oprócz
aprobowanej przez nas tezy prezentujemy antytezę umożliwiając mu
wybór między nimi; lecz antyteza jest tak wyjaskrawiona, że
przeciwnik, chcąc uniknąć paradoksu aprobuje nasz sąd, który
wydaje się w tym zestawieniu racjonalniejszy. Np. przeciwnik
winien zgodzić się z tezą, iż każdy musi wykonać to, co mu kazał
jego ojciec. Zadajemy wówczas pytanie: Czy należy być posłusznym
rodzicom we wszystkich sprawach, czy też nie? Lub, gdy mowa o
rzeczy, występującej często, pytamy, czy wyraz „często" oznacza
mało czy dużo przypadków. Gdy przeciwnik nasz odpowie, że
„dużo", osiągamy efekt, jak gdyby szare leżało obok czarnego i
wówczas można je nazywać białym; a gdy leży obok białego
zasługuje na mimo czarnego.

Sposób 14
Czymś bezczelnym jest takie postępowanie: powiedzmy, że kilka
odpowiedzi przeciwnika sprzeciwiało się zamierzonemu przez nas
wnioskowi. Ale dalej utrzymujemy, iż bezspornie go dowiedliśmy i
zwycięsko głosimy. W przypadku głupoty lub nieśmiałości prze20
ciwnika, a naszego tupetu i hałaśliwości możemy osiągnąć
wyśmienity rezultat. Sposób ten mieści się w regule potraktowania
czegoś, co nie jest przyczyną, jako przyczyny (fallacia non causae ut
causae).

Sposób 15
Gdy sprawia nam trudność udowodnienie paradoksalnego
twierdzenia, które wygłosiliśmy, wówczas do wyboru prezentujemy
przeciwnikowi jakiekolwiek słuszne, choć nie oczywiste twierdzenie
tak, jak gdybyśmy z niego chcieli wyprowadzić nasz dowód. Gdy
przeciwnik je podejrzliwie oddala, wówczas doprowadzamy je do
absurdu (ad absurdum) i zwyciężamy. A jeśli je uznaje, to okazuje się,
że powiedzieliśmy coś rozsądnego i teraz oczekujemy na dalszy bieg
dyskusji. Możemy także wykorzystać chwyt wspomniany uprzednio
utrzymując, że oto w len sposób dowiedliśmy naszego paradoksu.
Owo postępowanie wymaga skrajnej bezczelności; lecz
doświadczenie uczy, że takie przypadki mają miejsce i są ludzie,
którzy instynktownie postępują w ten sposób.

Sposób 16
— to sposób odwołujący się do człowieka (argumentum ad
hominem). Każde twierdzenie przeciwnika winno zostać
przestudiowane, aby znaleźć w nim sprzeczność z czymś, co już
wcześniej wypowiedział lub mniemał albo też niezgodność ze szkołą
lub regułą, którą aprobuje lub też z postępowaniem członków tejże
sekty — nawet jeśli fałszywych i pozornych — lub też z jego
własnym sposobem prowadzenia się. Jeśli np. broni samobójstwa,
wołamy natychmiast: „Więc czemu sam się nie powiesisz?" A gdy
utrzymuje, że przebywanie w Berlinie jest nieprzyjemne, zaraz
odparowujemy: „Więc czemu nie wyjeżdżasz najbliższą pocztą?"
Albowiem jakąś szykanę zawsze można wyszukać. [W sposobie tym
zawarta jest metoda wykorzystująca to, co twierdzi przeciwnik (na
mocy tego, na co przystaje przeciwnik).

Sposób 17
Zaatakowani przez przeciwnika kontrargumentem możemy uciec się
do finezyjnego rozróżnienia jako ratunku; zwłaszcza, gdy rzecz
posiada znaczenie podwójne albo też pozwala na dwojakie ujęcie.

Sposób 18
Gdy zorientowaliśmy się, iż przeciwnik stosuje argumentację, która
niezawodnie nas pobije należy uczynić wszystko, by nie doprowadził
jej do końca; toteż należy przerwać dyskusję, uciec od tematu albo
odciągnąć odeń uwagę i zająć się innymi twierdzeniami, czyli
zastosować zmianę przedmiotu sporu (mutatio controversiae).

Sposób 19
Gdy nasz przeciwnik domaga się, abyśmy przeciwstawili
określonemu szczegółowi jego twierdzenia wyraźny kontrargument, a
nie stać nas na przywołanie niczego konkretnego, wówczas
powinniśmy zasłonić się ogólnikami, a następnie ostro je
zdezawuować. Należy jasno dowieść, czemu nie wolno zawierzać
jakiejś określonej, fizycznej hipotezie; wypada przywołać wtedy
argument o zawodności ludzkiej wiedzy i podeprzeć go wieloma
przykładami.

Sposób 20
Gdy już poznaliśmy przesłanki przeciwnika, nie należy pozwalać mu
na wnioski, lecz uczynić to samemu nawet, gdy dla pewności brakuje
jednej czy dwu przesłanek; wszakże uznając je za przyjęte przedstawiamy
własny wniosek. Jest to .zgodne z potraktowaniem czegoś, co
nie jest przyczyną jako przyczyny (fallacia non cause ut causae).

Sposób 21
Gdy przeciwnik posługuje się argumentem, który oceniliśmy jako
dwuznaczny lub pozorny, to wypada nam tylko wykazać ową
dwuznaczność i pozomość;
ale znacznie lepiej jest przeciwstawić mu inny, równie dwuznaczny i
pozorny argument, tyle, że bardziej przekonujący. Albowiem nie
chodzi tu o prawdę, lecz o zwycięstwo w sporze. Jeśli przeciwnik
posługuje się argumentum ad hominem, my także odpowiadamy w ten
sposób. Skrócimy spór, gdy zamiast dyskutować o istocie sprawy
uciekniemy się do tej erystycznej metody odpowiedniej dla sposobu
jaki stosuje przeciwnik.

Sposób 22
Gdy przeciwnik domaga się od nas zgody na twierdzenie, z którego
bezpośrednio wynika spór, to odmawiamy pod pretekstem, iż mamy
do czynienia z błędem, polegającym na przyjmowaniu tezy, która ma
być dowiedziona za jedną z przesłanek dowodu (petitio principii).
Zarówno przeciwnik jak i słuchacze skłonni są uznać twierdzenie
spokrewnione z problemem za identyczne z nim. W taki oto sposób
wytrącamy przeciwnikowi z ręki najlepszy argument.

Sposób 23
Przesada jest wynikiem sprzeczania się i oporu. Toteż możemy
irytować przeciwnika swoim oporem po to, by swoje — skądinąd
nawet słuszne — twierdzenie wyjaskrawił aż poza granice słuszności;
teraz odpierając jego przesadną wypowiedź wywołujemy wrażenie, iż
obalamy całość dowodu. Ale i sami powinniśmy się strzec, by
sprzeciw strony drugiej nie skłonił nas do przesady lub do poszerzenia
przedkładanego twierdzenia. Albowiem często nasz przeciwnik uczyni
wszystko, byśmy lak postąpili; musimy zatem wyraźnie powrócić do
pierwotnego zakresu naszej wypowiedzi, na przykład stwierdzając:
Powiedziałem tylko tyle i nic więcej ponad to.

Sposób 24
— który możemy nazwać fabrykowaniem konsekwencji. Z
wypowiedzi przeciwnika wydobywa się sztucznie przez fałszywe
wnioskowanie i przeinaczanie pojęć twierdzenia zupełnie w niej
nieobecne, ani też nie zamierzone, które są natomiast absurdalne i
niebezpieczne; stworzywszy wrażenie, iż płyną one właśnie z
wypowiedzi przeciwnika i są sprzeczne między sobą oraz z ogólnie
przyjętymi prawdami, osiągamy pośrednie zakwestionowanie
twierdzenia przeciwnika poprzez niemożność twierdzenia
przeciwnego (apagoge). Jest to zatemznów potraktowanie czegoś, co
nie jest przyczyną jako przyczyny (fallacia non cause ul causae).

Sposób 25
Sposób ten opiera się na przykładzie przeciwieństwa (exemplum in
contrarium) i jest apagogą poprzez instancję. Wnioskowanie od
szczegółów do ogólności wymaga przywołania wielu przypadków dla
oparcia na nich swych twierdzeń; przy dowodzie apagogicznym tj.
opartym na niemożliwości twierdzenia przeciwnego wystarcza
przywołanie tylko jednego przypadku, który będąc w niezgodzie z
nim, twierdzenie to obala. Ten zabieg zwany jest instancją (exemplum
in contrarium, instantia).

Sposób 26
Nader błyskotliwym chwytem jest odwrócenie kierunku argumentu
(retorsio argumenti), polegające na tym, iż argument zastosowany
przez przeciwnika z myślą o własnej korzyści wykorzystujemy
przeciwko niemu dla naszej korzyści. Np., gdy przeciwnik mówi: To
jest jeszcze dziecko, trzeba być dlań pobłażliwym, stosujemy takie oto
retorsio: Właśnie z tego powodu, że to jeszcze dziecko, należy mu się
kara, by jego złe nawyki nie zakorzeniły się.

Sposób 27
Argument, który szczególnie złości przeciwnika winien być przez
nas natychmiast wykorzystany i wzmocniony; nie tylko z powodu
dogodności takiego stanu, w którym przeciwnik wpada w gniew, ale
również dlatego, że najwidoczniej został ugodzony w słaby punkt
swego rozumowania i że, co prawdopodobne, można mu je zepsuć w
stopniu daleko większym, niż to jest na razie widoczne.

Sposób 28
Jest on możliwy do zastosowaniu głównie wtedy, gdy dyskutanci są
wykształceni i toczą spór przed niewykształconym audytorium. Jeśli
zbraknie dowodu odwołującego się do rzeczy (ad rem) i nawet
sposobu odwołującego się do człowieka (argumentum ad hominem),
wówczas należy zastosować sposób odwołujący się do słuchaczy
(argumentum ad auditores), czyli wysunąć zarzut niesłuszny, którego
błędność rozpozna tylko uczony przeciwnik, nie zaś audytorium. W
mniemaniu słuchaczy został on pobity, zwłaszcza, gdy ów argument
dodatkowo ośmiesza jego twierdzenie; bowiem ludzie zawsze chętnie
śmieją się, a tych, którzy się śmieją pozyskujemy dla naszej sprawy.
Aby dowieść niesłuszności zarzutu przeciwnik musiałby długo i
zawile argumentować, zbyt uczenie i nużąco dla niewykształconych
słuchaczy,

Sposób 29
Gdy spostrzeżemy, iż klęska blisko, możemy stosować dywersję, czyli
mówienie na zupełnie inny temat, rzekomo należący do sprawy i tu
przedstawiany jako argument przeciwny. Można uczynić to w
granicach przyzwoitości, o ile dywersja choć trochę przynależy do
tematu sporu (thema quaestionis) lub z pełną bezczelnością, gdy ze
sprawą nic go już nie łączy.

Sposób 30
Wykorzystuje sposób odnoszący się do poważania (argumentom ad
yerecundiam); zamiast argumentów korzysta się tutaj z autorytetów z
dziedzin wykorzystywanych przez przeciwnika. „Każdy woli wierzyć
niż wydawać własny sąd" (Unusquisque mavult credere quam
judicare) — pisał Seneka. Zwyciężymy bez trudności o ile będziemy
mieli za sobą jakiś autorytet darzony szacunkiem przez przeciwnika; a
ma on tym więcej ważnych autorytetów, im bardziej jego wiedza i
zdolności są ograniczone. Gdy jego poziom w tej mierze jest bardzo
wysoki, to liczba autorytetów jest znikoma lub wcale ich nie ma,
ostatecznie tylko autorytet fachowców w niewiele mu znanych
dziedzinach nauki, sztuki, czy rzemiosła, traktowany z należytą
nieufnością. Niewykształceni ludzie natomiast żywią cześć wobec
fachowców wszelkiej maści. Nie zdają oni sobie sprawy, że kto z
pewnej dziedziny uczynił zawód, ten nie tyle miłuje tę dziedzinę, ile
osiągany w ten sposób zarobek;

Sposób 31
Nie znajdując riposty dla przesłanek przeciwnika możemy z
subtelną ironią zasłonić się niekompetencją:

Sposób 32
Niewygodne twierdzenie przeciwnika łatwo jest unieszkodliwić lub
choćby otoczyć podejrzeniem poprzez włączenie go do jakiejś
znienawidzonej przez nas grupy pojęć, nawet, gdy podobieństwo jest
zgoła słabe, a powiązanie bardzo luźne. (...) Przyjmujemy tu dwa
założenia, iż 1) twierdzenie przeciwnika jest naprawdę tożsame z tą
grupą pojęć lub co najmniej jest nią objęte, i wówczas wołamy
„słyszeliśmy już o tym!" — i 2) że cała ta grupa pojęć, jako już
zdezawuowana, nie zawiera ani jednej prawdy (w rozumowaniu przeciwnika).

Sposób 33
Zapewne to się broni w teorii, lecz w praktyce jest fałszem — takim
sofizmatem uznajemy przyczynę, a zaprzeczamy skutkowi. Dokładnie
przeciwnie do reguły mówiącej, iż wywód następstwa z racji jest
wywodem poprawnym (a ratione ad rationatum valet consequentia).
Tak twierdząc zakładamy rzecz niemożliwą, gdyż co słuszne w teorii
jest słuszne także w praktyce, a jeśli tak nie jest, to istnieje błąd w
teorii; coś przeoczono i nie uwzględniono, i ów fałsz w teorii
powoduje rzeczony brak zgodności.

Sposób 34
Gdy przeciwnik nie odpowiada bezpośrednio lub nie udziela
informacji po zadaniu mu pytania lub przedstawieniu argumentu, a
wykręca się pytaniem, odpowiedzią pośrednią lub zupełnie nie
związaną z tematem i oddala się od istoty sporu, wówczas zdobywamy
pewność, iż znaleźliśmy (bywa, że zupełnie przypadkiem)
jego słaby punkt, albowiem nasz przeciwnik jakby „względnie
milknął". Teraz więc i w tym miejscu trzeba przypuścić silny atak i
nie pozwolić mu się wywinąć i to nawet wówczas, gdyśmy jeszcze nie
rozgryźli, na czym owa słabość polega.

Sposób 35
Ten sposób, o ile tylko udaje się go wprowadzić w czyn przebija
wszystkie inne i powoduje ich zbędność: miast argumentami
oddziaływać na rozum, wystarczy wpływać za pośrednictwem
motywów na wolę przeciwnika. Wówczas tak on, jak i słuchacze, o ile
spostrzegą własną korzyść, niezwłocznie podzielą nasze zdanie, nawet
zupełnie wariackie. Łut woli znaczy więcej niż cetnar rozumu i
przekonania. Sposób jest do zastosowania tylko w warunkach
szczególnych, zwłaszcza, gdy możemy zasugerować przeciwnikowi,
iż zwycięstwo jego zdania przysporzy mu wielkich kłopotów i strat.
Wtedy odrzuca owo zdanie niczym rozpalone żelazo.

Sposób 36
Można zaszokować i oszołomić przeciwnika słowotokiem zupełnych
bezsensów. Istota w tym, że
"Tak sądzi każdy, usłyszawszy stówa, ii mają przecie chociaż trochę
sensu".
(Goethe, Faust)

Sposób 37
Ten powinien być jednym z pierwszych. Gdy przeciwnik ma rację,
ale ku naszej radości dowodzi błędnymi argumentami, wówczas łatwo
jego dowód przewalczyć. Następnie wywołujemy wrażenie, że oto
obaliliśmy całą jego tezę. W istocie zasadza się to na przedstawieniu
argumentacji, odnoszącej się do człowieka (tutaj: przeciwnika) jako
argumentu odnoszącego się do rzeczy (argumentum ad hominemjako
argumentum ad rem). Gdy ani on, ani słuchacze lepszego dowodu nie
wynajdą — tośmy wygrali

Sposób ostatni
Gdy spostrzegamy, iż siły przeciwnika są prze-możniejsze i nasze
racje nie będą górą, wtedy rozpoczyna się atak osobisty, wulgarny i
obelżywy. Skoro sprawa i tak jest przegrana, pomijamy przedmiot
sporu i atakujemy wprost osobę przeciwnika na każdy możliwy
sposób, co można nazwać argumentem osobistym (argumentum ad
personam), w odróżnieniu od argumentu odwołującego się do
człowieka (argumentum ad hominem). Stosując ten ostatni
rezygnujemy z przedmiotu sporu jako materii czysto obiektywnej i
napadamy na to, co przeciwnik o nim powiedział lub mniemał.


Proszę wszystkich wrócić do tematu dyskusji albo zamilknąć.
moderator
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #108

     
byk2009
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.472
Nr użytkownika: 53.819

Krzysztof Romanowski
Stopień akademicki: supremus
Zawód: stary dochtor
 
 
post 7/07/2010, 11:24 Quote Post

QUOTE(Gazda Leon @ 24/05/2010, 22:27)
Żeby nie brnąć w offtopic, przyjmijmy może, że datowanie czasu wałów na II-VII wiek jest prawidłowe, i że marlon zagalopował się nieco sugerując, że Ruś ma coś wspólnego z ich powstaniem. Twórcami wałów mogli być przedstawiciele kultury kijowskiej oraz pieńkowskiej. Tylko czy wiemy coś o organizacjach plemiennych zdolnych do poniesienia takiego logistycznego wysiłku, związanego z "inwestycją" na taką skalę?
*

oraz
QUOTE(marlon @ 24/05/2010, 22:28)
ale skąd wiemy że powstały tak wcześnie - na ile badanie było wiarygodne - i kto zorganizował rzekomo budowę w okresie wędrówek ludów - Hunowie czy Awarowie i przeciwko komu???
*

dobre pytania! smile.gif
Skoro jednak, nawet w rosyjskiej wikipedii jest: Скифская теория, Славянская теория i Готская теория, to chyba jednak świadczy o tym, że tak naprawdę nikt nic nie wie napewno, a zatem temat jest ciekawy. rolleyes.gif

PS. Gazda Leon. Słabo sobie radzę z rosyjskim, czy mógłbyś podany przez Ciebie cytat, zrekapitulowac po polsku?
* Juz nie musisz.
http://translate.googleusercontent.com/tra...uwokWqRIxs71R3g

QUOTE
Proszę wszystkich wrócić do tematu dyskusji albo zamilknąć.
moderator

Uprzejmie proszę Wielkiego Brata Moderatora, a nie zamykanie "mojego" tematu.

Ten post był edytowany przez byk2009: 7/07/2010, 13:37
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #109

     
byk2009
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.472
Nr użytkownika: 53.819

Krzysztof Romanowski
Stopień akademicki: supremus
Zawód: stary dochtor
 
 
post 7/07/2010, 11:25 Quote Post

Ktoś sobie zyczył zdjecia żmijowych wałów:
http://www.theserpentswall.com/page2.html
oraz: http://translate.googleusercontent.com/tra...nkGsnDneGf4gnHw

A jak już była cytowana tu wiki ukraińska, czeska i rosyjska, to dlaczego nie angielska?
http://en.wikipedia.org/wiki/Serpent%27s_Wall
"Serpent's Wall (Ukrainian: Змієві вали, Zmiyevi valy) is an ancient system of fortifications that stretch across all of Ukraine, from the town of Zmiiv in the east to Podolia in the west. They seem to be similar in purpose and character to Trajan's Wall situated immediately to the west. The remaining ancient walls have a total length of 1,000 km.
The ancient walls were built between the second century BC and seventh century AD, according to carbon dating. There are three theories as to what peoples built the walls: either the Sarmatians against the Scythians, or the Goths of Oium against the Huns, or the Early East Slavs against the nomads of the southern steppes. In Slavic culture, the warlike nomads are often associated with the winged dragon (Zmey), hence the name"
.

A żeby jeszcze zamieszać, wink.gif podrzucę ciekawostkę, że samo słowo wał, вал , pochodzi od łac. vallum.
Zdarzają sie też fantastyczne dociekania, wiążące żmijowe wały z tajemniczą kraina Aratta z mitologii sumeryjskiej. Jakoby Aratta miała by to być kultura Trypilia z Ukrainy.
http://www.redicecreations.com/article.php?id=7270
http://www.arattagar.co.uk/Aratta/Trypillia/Trypillia.html

Wśród róznych tego typu sensacji, znalazłem tez naprawde ciekawy i obszerny artykuł:
http://translate.googleusercontent.com/tra...OT26lhbyNsoSnWg
i co ciekawe, autor powołuje sie na jakieś prace E. Kowalczyk (?). Czy coś, ktoś o tym wie?

Ten post był edytowany przez byk2009: 7/07/2010, 13:56
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #110

     
korek77
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 7
Nr użytkownika: 92.564

£ukasz Kowalski
Zawód: prawnik
 
 
post 20/04/2016, 12:24 Quote Post

Dzień dobry,

a dlaczego nie biorą Panowie pod uwagę, że badania wykazały, że wyniki badań radiowęglowych drewnianych elementów konstrukcji wykazały, że wały wybudowano przed VI-VII wiekiem (niektóre odcinki setki lat wcześniej) czyli w okresie, kiedy o Waregach na tym terenie nikt jeszcze nie słyszał?

A może warto zastanowić się raczej nad "inwestorami" takimi jak:

* Kultura czernichowska (czyli Goci) funkcjonująca na tych terenach między III-V wiekiem n.e.
* Kultura zarubiniecka (do II-III wieku n.e.)
* Kultura kijowska (V-VI wiek)
* Kultura pieńkowska (Antowie) - V-VIII wiek



 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #111

     
Darth Bane
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 742
Nr użytkownika: 78.386

Stopień akademicki: jest
Zawód: powazny
 
 
post 25/04/2016, 7:02 Quote Post

W zasadzie jedno jest jasne - Wały budowali rolnicy dla ochrony przed konnymi koczownikami. najprawdopodobnie (ze względu na skalę przedsięwzięcia) były budowane / odbudowywane/modyfikowane przez setki lat, przez różne kultury i plemiona, ale zawsze cel był ten sam - powstrzymać konnych koczowników.
 
User is offline  PMMini Profile Post #112

8 Strony « < 6 7 8 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej