Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
2 Strony < 1 2 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Najstarsza bajka przodków Polaków, przekazywana ustnie od epoki miedzi
     
cafelatte
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 357
Nr użytkownika: 99.054

Stopień akademicki:
 
 
post 24/03/2016, 21:43 Quote Post

Na samotność chyba najlepsza Irish Coffee?... Miałem jeszcze z czasów PRL tlumaczenie z bułgarskiego "Trakowie" ale chyba wyrzuciłem robiąc miejsce na różne nowe greckie i celtyckie pozycje. Ale ponieważ Bułgar to napisał w okresie pogardy dla religii, to tam wiele nie było o Jeźdźcu - założę się.

Na wiki jest tylko, że był władcą Podziemi. Pamiętam Go jednak jako szalonego jeźdźca, który wypada z jaskini i przemierza wszystkie stoki i doliny wokół. To tak musiało być co roku na wiosnę. Założę się, że wydawało się biedakowi, że pozbył się Starej (nasza Marzanna) i rozglądał się za swoją Oblubienicą (nasza Dziewanna).

Może nie wiedział, że to ta sama Matka Ziemia, która regeneruje się co roku np. jak Hera, która zamienia się w młodą Hebe po kąpieli w źródle Kanathos ponad Navplion. Faktycznie, forma Staruchy ma wiele odrażających wcieleń, więc nie dziwię się szalonej ucieczce.

Bis dann

Ten post był edytowany przez cafelatte: 24/03/2016, 22:01
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #16

     
Eamr
 

Bojowa Gęś Wizygocka z Setidavy
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.441
Nr użytkownika: 39.134

 
 
post 25/03/2016, 15:29 Quote Post

Na jaką samotność…? biggrin.gif Musiałabym mieć 3 żywoty równoległe, aby poczuć że może mam odrobinkę zbyt dużo czasu smile.gif Zero tęsknoty za tzw. Ojczyzną smile.gif

A co do meritum: chyba nadinterpretujesz. Przede wszystkim nie bardzo wiadomo, kim w rzeczywistości był Jeździec. Tzn. jest problem z genezą kultu, i tzw. całą resztą.

A może by tak właściwy miejscowo Moderator wyciął nas (tzn. Jeźdźca i jego babę) do osobnego wątku??? Bo się robi OT.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #17

     
cafelatte
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 357
Nr użytkownika: 99.054

Stopień akademicki:
 
 
post 25/03/2016, 16:21 Quote Post

Są różne wzmianki nt. Jeźdźca, jak zwykle najbogatsza jest angielska wiki. No więc może to być Sabazjos, który wtargnął na Bałkany z nomadami stepów nadczarnomorskich i był wspólnym dziedzictwem Traków i Frygów. No i dalej utożsamia się Sabazjosa (ale chyba już bez konia) jako greckiego Dionizosa. To byłby ten Dionizos, który pochodził z Tracji a nie z Krety.

Mit Jeźdźca Trackiego byłby więc pochodzenia indoeuropejskiego. Tutaj przychodzi mi od razu na myśl ludowa wersja Odyna (Wotana) jako Dzikiego Jeźdźca(Myśliwca) pojawiającego się cztery razy do roku w podaniach z celtycko-germańskiej Europy. Dlaczego jednak ten Wilde Jaeger jest słabo reprezentowany w Skandynawii?

Myślę, że to o czym mówimy, mieści się jeszcze w temacie "Najstarsza bajka przodków Polaków", ponieważ mamy do wyboru 12 różnych etnicznie źródeł. RON zwany
był przecież "Rzeczpospolitą 12 narodów". Ja naprzykład mam m.in. korzenie wołoskie i lipko-tatarskie oprócz małopolskich. Pozatem; wedlug teorii Vladimira Proppa,- baśń magiczna wyprzedza mit, więc możemy swobodnie omawiać oba gatunki jednocześnie.

A jeszcze nasze obecne Ziemie Zachodnie wniosły posag pradawnych podań zarejestrowanych przez nauczycieli szkółek wiejskich w okresie romantyzmu. Wraz z krwią Słowińców i Kaszubów oraz różnych mischlingów z zaboru pruskiego weszły do spadku pokoleń "przodków Polaków". Całkiem formalnie, niemieckojęzyczna ludność wschodniej części Nowej Marchii, wraz z wiodącym tam rodem "E.Wedel", była reprezentowana w sejmie przedrozbiorowym.

Ten post był edytowany przez cafelatte: 25/03/2016, 17:07
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #18

     
Eamr
 

Bojowa Gęś Wizygocka z Setidavy
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.441
Nr użytkownika: 39.134

 
 
post 25/03/2016, 16:53 Quote Post

Jak zwykle najbogatsza jest literatura fachowa, Wiki można się najwyżej podeprzeć, o ile ktoś ma wystarczającą wiedzę, by sprawdzić dany artykuł na Wiki.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #19

     
cafelatte
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 357
Nr użytkownika: 99.054

Stopień akademicki:
 
 
post 25/03/2016, 17:29 Quote Post

Mam trochę tego. Oprócz wymienionej księgi z Meluzyną wielce sobie cenię dorobek Carlo Ginzburga: -"The Night Battles"(o europejskich kultach rolnych późnego średniowiecza) oraz jego sztandarową pozycję " Ecstasies: Deciphering the Witches`Sabbath". Onże poprowadził studium tych tradycji przy Uniwersytecie Centralnej Europy w Budapeszcie ale chyba ta "kasza" już wystygła.

Jakoś nie mogę znaleźć w katalogu CEU tych trzech roczników z artykułami badaczy z Europy Środkowej, które Ginzburg zainicjował. Jak zwykle, pełzająca cenzura kościelna, niechęć szefów uczelnianych, wykańcza takie inicjatywy w ciągu kilku lat.

"Ziemia obdarta z ducha" - tak można chyba określić wiele terenów Europy pozbawionych ciągłości kulturowej do dawnej ludności rolniczej. W Polsce są to oczywiście Ziemie Zachodnie. Posiadam trochę tomików z zapisami podań z Pomorza Zachodniego, począwszy od pomnikowego - Ulrich Jahn, "Volksagen aus Pommern und Ruegen" poprzez zbiory Otto Knoopa i innych - wszystkie jeszcze z drugiej połowy XIX wieku, wznowione obecnie.

Ten post był edytowany przez cafelatte: 25/03/2016, 17:36
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #20

     
cafelatte
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 357
Nr użytkownika: 99.054

Stopień akademicki:
 
 
post 25/03/2016, 20:32 Quote Post

Gdyby ktoś chciał zagłębiać się w średniowieczne tradycje NW lub centralnej Europy, to gorąco polecam opowieści nt. wytwarzania dzwonów i późniejszego ich użytkowania, względnie może raczej ich "zachowania się". To już nie są stare bajki przodków Polaków tylko chyba przekazy dotyczące "uduchowienia" dzieł rąk ludzkich.

Przeglądałem kiedyś źrodła w bibliotece centralnej w Göttingen dotyczące sag grzbietu pojezierzy pomorskich i wtedy często wpadały mi pod rękę również takie, które dotyczyły magicznej strony odlewania dzwonów, tj. ludwisarstwa. Gotowe dzwony, po różnych zabiegach w czasie formowania - zachowują się często jak żywe istoty o własnej woli a to już niestety wykracza poza jakąkolwiek naukę.

Dziwne jest szerokie rozprzestrzenienie niektórych z tych opowieści. Sagę o sfrunięciu dzwonów z wieży kościelnej do pobliskiego stawu jako "właściwego" lub "prawdziwego" sanktuarium spotkałem od Szkocji i Skandynawii aż do północnych Włoch. Jeszcze dziś w Wielki Czwartek (Kärringsdag - Dzień Czarownic) w Szwecji dziewczynki malują sobie twarze w kropki i usiłują zakraść się na wieże kościelne, aby zeskrobać z dzwonów trochę śniedzi. BTW Ciekawe, że sagi pomorskie zawierają często dobrą radę, by nie wydalać się ze wsi w czwartki, bo inaczej zostaniesz poczytana za czarownicę... Oups; zagadałem się.

Ten post był edytowany przez cafelatte: 25/03/2016, 20:44
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #21

     
cafelatte
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 357
Nr użytkownika: 99.054

Stopień akademicki:
 
 
post 27/03/2016, 10:11 Quote Post

Spróbuję trzymać się w ramach tematu "Najstarsza bajka". Wpierw jedno absurdalne pytanie - "Czy kobiety też sa naszymi przodkami?" Jeśli tak, to czemu kojarzą nam się w polskich bajkach przede wszystkim z Babą Jagą z zakrzywionym nosem, która robi krzywdę dzieciom? Drugie pytanie - "Po co Syrenie warszawskiej ogon jak u wielkiego stwora morskiego?... Chociaż na początku była chyba stworem bardziej podobnym do kury? A na końcu - "Jak to możliwe, że dzwony czują sie lepiej w wybranym przez siebie akwenie niż na wieży kościelnej?"

W Polsce spotyka się baśnie o "ucieczce dzwonów", które mają taki schemat: - "Obce wojsko chciało przetopić nasze dzwony na armaty i wiozło je zimą przez zamarznięte jezioro za wsią. Na środku konie nie mogły jakoś dalej ciągnąć sań. W tej szamotaninie lod przerwał się i dlatego nasze pierwsze dzwony spoczywają teraz w jeziorze."

W bardziej kompletnym formacie, taka baśń powinna zawierać jeszcze też informacje o Podwodnym Świecie, gdzie zatopione dzwony wiszą na wieży. Niektórzy ludzie, przechodząc na Wielkanoc (w oryginale: Nowy Rok, czyli przesilenie wiosenne) koło jeziora, mogą posłyszeć jak te dzwony biją... Tak, oczywiście, jest też dalszy ciąg ale stanowi zapomnianą tajemnicę dawnych żeńskich stowarzyszeń kultowych.

Na tym kończę i życzę wszystkim obfitych i wesołych Świąt Wielkanocnych... z towarzyszeniem mowy dzwonów.



 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #22

2 Strony < 1 2 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej