Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
5 Strony « < 3 4 5 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Euro w Polsce: opinie,
 
Czy jesteś za wejściem Polski do strefy euro?
Tak [ 46 ]  [30.46%]
Nie [ 104 ]  [68.87%]
Suma głosów: 150
Goście nie mogą głosować 
     
Ar Art
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 68
Nr użytkownika: 81.472

Stopień akademicki: konserwatysta
Zawód: Budowniczy PRL BIS
 
 
post 28/02/2013, 8:41 Quote Post

http://myslnarodowa.wordpress.com/2013/02/...kodzilo-polsce/

Można się zapoznać z tym tekstem.Nie czytałem go dokładnie, a tylko pobieżnie. Nie w tym rzecz jednak czy się pod tym podpisuję czy też nie.Jest to jakiś głos w sprawie, a czy piszący ma rację to już każdy niech sobie przemyśli.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #61

     
Turysta
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 15
Nr użytkownika: 82.206

tomek
Stopień akademicki: kowal
Zawód: kowal
 
 
post 25/04/2013, 9:04 Quote Post

Witam,
jestem po lekturze wpisów.
Mam kilka uwag:fi
1) z definicji pieniądza proponuje zostawić tylko pieniądz definiowany jako środek wymiany. (środkiem mierzenia wartości, oszczędzania/tezauryzacji OBECNIE nie jest).
2) państwo proponuję zdefiniować (za kimś kogo nie pamiętam) jako obszar z którego władze są zdolne ściągnąć daniny. W tej definicji UE to już dawno jest super państwo.
3) przyjęcie EUR-o jest zupełnie niepotrzebne:
a) są już inne lepsze rozwiązania.
Mam na myśli walutę funkcjonalną w MSR. Czyli eksporterzy mają kasę w np. EUR-o ale urzędasy, lekarze w pln a reszta czyli wszyscy ci co żyją z rynku wewnętrznego w czym chcą ale i tak stanie na pln. Problem podatków, przeliczeń przy obecnych systemach informatycznych nie istnieje
cool.gif EUR-o nigdy nie spełniało kryteriów optymalnych Obszarów walutowych.
c) EUR-o to forma kontroli władzy nad poddanymi. Macie to teraz w pełnej krasie.
Czy EUR-o się utrzyma? Przewidywanie kryzysów jest trudne ale moim zdaniem rozgrywający mają siłę aby je utrzymać.
Upadek EUR-o wymagałby silnych ruchów oddolnych. A tych ruchów nie będzie, bo jak w PRL całe społeczeństwa są jakoś podłączone do kroplówki.
d)A to że drukują EUR-o - to nie problem. Do póki nie pojawi się jakiś czynnik zewnętrzny albo upadek władzy mogą drukować i 100 razy tyle co do tej pory. I tak grzecznie będziemy akceptowali. Pamiętajcie EUR-o to forma kontroli represji.
4)zwróćcie uwagę na datę kiedy Tusk na forum w Krynicy obiecywał wejście do strefy EUR-o. Pokazuje to świadomość naszych rządzących. Za 5 dwunasta przed ogłoszeniem kryzysu Tusk chce wrzucić Polaków w sztywny kurs walutowy.
Jak napisali forumowicze ale nie było to żadną tajemnicą - kryzys był już wtedy w rozkwicie.
A nawet jakby nie to zaraz by go ogłosili.
5) EUR-o jako panaceum na zmienność kursów walutowych to zwykła fikcja. Coś jak zamrożenie cen w PRL. Przykład Grecji i innych to właśnie efekt tej fikcji.
EUR-o powoduje, że WŁAŚNIE się nie da oszacować ryzyka zmienności kursów. Reralcje np. produktywności, cen poszczególnych towarów na poszczegfólnych rynkach się zmieniają - ale po zamrożeniu cen nie wiadomo o ile i nie wiadomo kiedy system padnie (czy przez decyzje polityczną czy też z innych przyczyn).
To co widzicie w Grecji to właśnie efekt EUR-o a nie Grecji. Wyjście Grecji z Eur-o to kwestia kilku zapisów księgowych. Straciłaby budżetówka (i otoczenie) w Grecji. Czyli ci co na tym niesłusznie zarobili.
6) z linku powyżej zwróćcie uwage na PRODUKTYWNOŚĆ.
Spekulantów itd. zostawiłbym w spokoju. Nie wnikając w ocenę i inne takie....spekulacje od rozsądnego działania łatwo rozróżnić EX post a nie ex ante;)

Ten post był edytowany przez Turysta: 25/04/2013, 9:11
 
User is offline  PMMini Profile Post #62

     
Mort
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 129
Nr użytkownika: 101.514

Zawód: mlot na lewice
 
 
post 26/06/2017, 14:19 Quote Post

QUOTE
Nie czas na rezygnację ze złotego

Korzyści, jakie Polska może osiągnąć z przystąpienia do strefy euro, są iluzoryczne – za to koszty realne

W wielu artykułach, publikowanych regularnie w „Rzeczpospolitej”, prof. Grzegorz W. Kołodko reklamuje zalety zastąpienia złotego euro. Oprócz korzyści czysto ekonomicznych, jakie ta zmiana miałaby przynieść Polsce, samo zadeklarowanie gotowości do przyjęcia waluty europejskiej – zdaniem Kołodki – znacząco wzmocniłoby euroland. Ba, wręcz uchroniło go od dezintegracji. Poglądy Kołodki studiuję bardzo starannie, polemizując z nimi dość regularnie, acz bezskutecznie. Mam wrażenie, że mój szanowny (i bardzo ceniony) oponent nie zadaje sobie trudu zapoznania się z tym, co mam do powiedzenia.

11 maja br. w Akademii Leona Koźmińskiego odbyła się publiczna konfrontacja poglądów za i przeciw, z udziałem prof. Kołodki, piszącego te słowa oraz licznie przybyłej publiczności. Mam wrażenie, że wynik owej konfrontacji pozostaje nierozstrzygnięty. Najprawdopodobniej zwolennicy rychłego przystąpienia do eurolandu pozostaną przy swoich poglądach – ja zaś na pewno przy swoich.

Euro nie przyśpieszy wzrostu

Uważam, że korzyści, jakie Polska może osiągnąć z przystąpienia do strefy euro, są iluzoryczne – za to koszty nad wyraz realne. Koronnym argumentem za rezygnacją ze złotego miałoby być wyeliminowanie kosztów transakcyjnych wynikających z wymiany złotych na euro i z powrotem przy okazji handlu i turystyki zagranicznej. Koszty te szacuje się, raczej gołosłownie, na kilkanaście miliardów złotych. Solidne badania (także prowadzone w Narodowym Banku Polskim) sugerują, że faktyczne koszty wymiany walut mogą wynosić ok. 0,1-0,15% rocznego PKB. To mniej więcej tyle, ile wynoszą wydatki gospodarstw domowych na zakup karmy dla psów i kotów. Innym ważnym efektem eliminacji ryzyka walutowego miałoby być wzmożenie dynamiki inwestycji, jakoby przytłumionej przez niepewność co do opłacalności produkcji zależnej od handlu zagranicznego. Jednakowoż fakty nie uzasadniają tego argumentu. Dynamika inwestycji nie ma zauważalnego związku z posiadaniem lub nieposiadaniem własnej waluty. Inwestycje stanowią grubo ponad 25% PKB w Czechach i Rumunii (oba kraje zachowały własne waluty), ale ok. 20% zarówno w Polsce, jak i na Litwie oraz w Słowenii – a te dwa kraje z własnej waluty zrezygnowały. Co więcej, udział inwestycji w PKB krajów, które przyjęły euro, znacząco się zmniejszył: w Słowenii z ponad 28% w 2005 r. do 20% w 2015 r., na Słowacji z 29,7% do 23,2%, na Litwie z 23,4% do 19,3%, na Łotwie z 31,3% do 22,6%, w Estonii z 32,9% do 23,7%. W Polsce inwestycje potrafiły wzrastać w tempie dwucyfrowym (np. w 2014 r.) lub spadały (np. w 2013 r.) – przy niezmienionej walucie. Podobnie dzieje się z dynamiką inwestycji w krajach strefy euro. Przykładowo w 2010 r. inwestycje zmalały o ponad 13% w Słowenii. Według wstępnych szacunków zaś w 2016 r. inwestycje na Łotwie spadły o 20%!

Przypuszczenie, że przyjęcie euro przyśpieszy wzrost gospodarczy Polski o ok. 0,5% rocznie, jest czystą fantazją. (To zabawne: w Czechach słyszy się pogląd, że przyjęcie euro spowolniłoby wzrost gospodarczy o ok. 0,5%).

https://www.tygodnikprzeglad.pl/czas-rezygnacje-ze-zlotego/
 
User is offline  PMMini Profile Post #63

5 Strony « < 3 4 5 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2017 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej